wtorek, 25 sierpnia 2026

Złap mnie jeśli potrafisz

Nowość:

„Możesz uciekać”

Rebecca Zanetti

 

Przed kim trzeba strzec się? Zło zbyt często ma znajomą twarz, ale też potrafi się doskonale kamuflować. Czasem nie daje żadnego znaku, mijamy codzienne potwora, a widzimy jedynie doskonałą maskę, po prostu człowieka, jednego z wielu. Jednak on nie jest jeszcze jedną osobą spotkaną przypadkowo bądź też nie. On ma plan i cel, jedno jest przemyślane, a drugie konkretne, jeśli dojdzie do skutku zostanie nazwane zbrodnią…

 

Zbrodnia doskonała, bo nikt o niej nie wie? Do momentu, gdy przypadkowo zostają odnalezione zwłoki kilku ofiar. Dla agentki Lauren Snow szybko staje się jasne, że w pobliżu jej rodzinnej miejscowości grasuje seryjny morderca. Pogoda i miejsca gdzie zostały porzucone ofiary nie ułatwiają dochodzenia, a dodatkowo jest to sprawa kilku służb. Na styku wielu interesów niekiedy to, co najważniejsze zepchnięte jest na dalszy plan, bo walka o władzę pochłania czas. Jednak dla Laurel najważniejsi są zmarli, żywi, których może ochronić oraz oczywiście sprawca. W tym dochodzeniu nie ma niczego oczywistego, zabójca jest więcej niż krok przed śledczymi, natomiast krąg podejrzanych poszerza się, pytanie czy wytypowano właściwych ludzi? Uczucia zdają się zaciemniać obraz sytuacji i prowadzić do niewłaściwych wniosków, ale intuicja podpowiada coś, co logika dopiero składa w całość. Mordercza rozgrywka kosztuje życie niewinnych, czas nie stoi po stronie agentki Snow, lecz ten kto ją nie doceni przekona się jaką siłę ona posiada i jak trudno ją przechytrzyć!

 

Macie takie lektury, które już na początku wywołują uśmiech jak u Jokera i zacieralibyście rączki, ale właśnie trzymacie książkę? Właśnie „Możesz uciekać” jest taką pozycją. Czytacie prolog i już wiecie, że trzeba przygotować sobie na wyciągnięcie ręki herbatę lub kawę, zapewnić sobie wygodne siedzisko, a potem zaczynacie czytać i już nie przerywacie, bo pierwszy rozdział Was już upewnia na sto procent, iż nie oderwiecie się. Dlaczego ta historia tak wciąga? Mistrzowskie, słowo wcale nie na wyrost, połączenie kryminalnej zagadki, napięcia i oczekiwania na to, kiedy zbrodniarz znowu da znać o sobie, a nastąpi to oczywiście w momencie najmniej spodziewanym. Dodajmy do tego surową naturę, niewielkie miasto prawie u stóp gór, zimową aurę – taką z prawdziwego zdarzenia czyli z mrozem, śniegiem, a nawet śnieżycami. Drugi plan mamy, klimat również jest odczuwalny, pozostaje więc oś akcji i tutaj niespodzianka, gdyż okazuje się, że śledztwo ma nie tylko tych zwyczajowych dobrych oraz złych stróżów prawa, ale i zbiegają się interesy kilku służb dochodzeniowych, więc wiemy czym to pachnie. No i przechodzimy do sedna czyli bohaterów, jednych poznajemy od razu, tożsamość innych dopiero odkrywamy po czasie, ale tutaj uwaga: pozory mogą mylić, a emocje stawiają pod znakiem zapytania to, co mówi rozum. Tu nie ma nieistotnych postaci, wszystkie informacje mogą się przydać, lecz także potrafią zmylić. Czerń i biel wcale takie nie muszą być, jedynie czerwień krwi jest zawsze realna. Rebecca Zanotti prowadzi z czytelnikami wirtuozerską grę w odkrywanie prawdy, ta wcale nie jest prosta, ma kilka zaułków, mrocznych i kryjących niespodzianki. No i kilka słów o finale, ten zasługuje na kilka osobnych słów, zostawia po sobie nowe pytania i obietnicę, że to jeszcze nie koniec…


                                    Za możliwość przeczytania książki

książki 

dziękuję:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz