poniedziałek, 19 listopada 2018

Zabójcza antologia


„Zabójczy pocisk. 
Polska krew”

Rzeczywistość bardzo często jest bardziej skomplikowana niż nam się wydaje. Wcale nie na wyrost jest stwierdzenie, że ludzie są autorami wydarzeń, jakie nie przyszłyby na myśl pisarzom, scenopisarzom czy też innym twórcom. Czasem czytając książkę lub oglądając film dziwimy się, kiedy dowiadujemy się, że u podstaw były realne zdarzenia. Wystarczy, bowiem przejrzeć prasę lub spojrzeć na telewizyjne newsy by przekonać się, iż wyobraźnia artystów często nie nadąża nad tym, do czego jest zdolny zwykły człowiek.

Bywa tak, że los podsuwa człowiekowi coś, o czym marzył, lecz nie uprzedza, iż cena za to będzie o wiele wyższa niż się wydaje. A może to nie przeznaczenie, ale tylko lub aż ludzkie pragnienia, z kategorii tych, do jakich chce on dotrzeć na skróty? Czasem chęć zysku przysłania zdrowy rozsądek i przede wszystkim sumienie, osoba przestaje się liczyć, jest jedynie środkiem do celu. Jeśli taki tok myślenia okaże się faktem to jedynie niewielki krok dzieli od urzeczywistnienia się tragedii. Kim może być ktoś kto nie liczy się z życiem innych, patrząc jedynie na to co wydaje się intratne dla niego? Po prostu jest jednym z wielu przechodni, czyjąś córką lub synem, siostrą albo bratem. Niekiedy jednak zło jest jedynie ogniwem o wiele dłuższego łańcucha przyczynowo-skutkowego, i w którym główną rolę odgrywa ludzka chciwość, a lojalność postrzegana jest w krzywym zwierciadle. Słowa mafia powinno kojarzyć się jednoznacznie, lecz zbyt często ludzie mają wizję literacko-filmową, w jakiej nie dostrzegają twardych realiów jakimi się rządzi. Nie dostrzegają tego co dla innych jest oczywiste, kiedy dociera do nich prawda jest już za późno, mafijne macki są długie i nie wypuszczają swej ofiary … Zło ma wiele twarzy, ale zbyt często dajemy się zwieść maskom jakie na siebie nakłada …

Piętnastu pisarzy i pisarek, piętnaście historii, piętnaście perspektyw, piętnaście spraw kryminalno-sensacyjnych, które wzbudziły ciekawość w nas. Antologia „Zabójczy pocisk. Polska krew” jest zbiorem intrygujących opowiadań, mających swoje źródła w autentycznych wydarzeniach. Każdy rozdział to osobna sprawa, w niewielkiej objętości kryją się intrygi i zagadki wcale nie  potraktowane zdawkowo. Wprost przeciwnie autorzy pokazali, że siła przekazu nie tkwi w dużej liczbie kartek, ale w umiejętności dotarcia do tego, co najistotniejsze. Nie da się także zapomnieć o różnorodnych perspektywach, każdy z pisarzy i pisarek ma swój punkt widzenia, pozwalający czytelnikowi na spojrzenie także z całkiem nowej strony. Piętnaście osobowości, mających na swoim koncie książki o tematyce kryminalnej, odcisnęło piętno  na tym, co mogłoby wydawać się już znane i już omówione, zrelacjonowane oraz rozłożone na czynniki pierwsze. Jednak dzięki talentowi dostrzegania potencjału i umiejętności zawarcia go słowach oraz połączeniu rzeczywistych wydarzeń z własną wizją powstał zbiór, który z każdą opowiedzianą historią wciąga coraz mocniej w mroczny świat występku, pragnień i emocji, popychających do podjęcia dramatycznych decyzji. Czytając, „Zabójczy pocisk. Polską krew”, ma się odczucie, że każda historia to osobna książka, co jest dodatkowym bonusem do dających do myślenia oraz nieoczywistych czasem przypadków.

niedziela, 18 listopada 2018

Serial "Stróże"




10 odcinkowy serial internetowy
osadzony w uniwersum "Kłamcy" Jakuba Ćwieka.
Każdy odcinek utrzymany
w sensacyjno-humorystycznej konwencji buddie movies,
z udziałem zawodowych aktorów i profesjonalnej ekipy filmowej.
Wszystko po to, by twórczość Ćwieka pokazać światu i całemu internetowi.

Celem w pierwszym etapie jest zebranie 60 000 złotych!
Akcję wsparło już ponad 100 osób, ale to dopiero wierzchołek góry lodowej
i dlatego potrzebne wsparcie!

W obsadzie znaleźli się już Grzegorz Daukszewicz, Nocny Kochanek, Michał Pałubski, Abradab, Marcin Perkuć, Mikołaj Cieślak, a reżyserią zajmie się Staszek Mąderek!
Kolejne osoby zdradzane są na bieżąco na Facebooku autora
i jest jeszcze kilka dużych asów w rękawie.

Wszystkie informacje na temat zbiórki znajdziecie na:
https://polakpotrafi.pl/projekt/stroze




sobota, 17 listopada 2018

Utrata i zysk


„Uniesienie”
Stephen King

Pewnych rzeczy nie zauważamy, chociaż czasem patrzymy na nie codziennie. Jednak one mają miejsce niezależnie od naszego zainteresowania nimi, bywa, że dopiero kiedy dotkną nas osobiście zaczynamy się nimi interesować. Jednak może być już za późno.

Kto by się nie cieszył z utraty wagi w sytuacji gdy do tej pory wciąż była na zbyt duża?
A jeśli człowiek się jeszcze nie odchudza to już w ogóle pełnia szczęścia … chwilowo.
Scott Carey najpierw był zadowolony, lecz szybko go coś zaniepokoiło i to nie na żarty, chudnięcie to jedno, ale towarzyszące okoliczności każą mu się zastanowić nad tym co faktycznie się dzieje. Wygląd zewnętrzny nie zmienia się, natomiast waga spada i spada, do czego to może doprowadzić? Istotne do tej sprawy zmieniają priorytet, nie od razu, jednak w jakimś momencie zaczyna postrzegać swoje otoczenie z nowego punktu widzenia. Nikt z znajomych nie widzi co się z nim dzieje, tak samo jak i prawdziwego oblicza Castle Rock, dalekiego od sielankowego obrazu jaki do tej pory był pewnością. Czy ważna jest odpowiedź dlaczego waga Scotta zmniejsza się, a on wciąż pozostaje taki sam? Nieuchronnie zbliża się coś nieznanego, ale nim to nastąpi trzeba żyć i to nie tak po prostu, zwłaszcza kiedy jeszcze tyle jest do zrobienia, a czas nieubłaganie ucieka i nie da się go zatrzymać…

Spokojne miasteczko z zadbanymi trawnikami, białymi płotkami oraz domami jak z uroczej pocztówki, przedstawiającej amerykańskich przedmieść, zamieszkanych przez klasę średnią. Czy w takim entourage`u może wydarzyć się coś niesamowitego? Oczywiście, zwłaszcza kiedy Stephen King bierze taki krajobraz na celownik. „Uniesienie” może w pierwszej chwili wydawać się zbyt spokojną historią jak na mistrza grozy, lecz jest to cisza nie przed burzą, jak można by się spodziewać, ale przynosząca z sobą niepokój, o którym nie da się zapomnieć. Tym razem Castle Rock staje się kulisami dla kameralnej historii, nie toczącej się z zawrotną prędkością, jednak właśnie to nieśpieszne tempo jest jedynie iluzją. Czytelnicy wraz z głównym bohaterem z każdą stroną czują presję czasu, nieubłaganie biegnącego i nie dającego się zatrzymać czy cofnąć. Nieuchronność wisi w powietrzu, wtapiając się w tło i jednocześnie splatając się z codziennością, okazującą się coraz mniej zwyczajną. Gdzieś pomiędzy zaintrygowaniem jak potoczy się dalej historia i zwykłą egzystencją pozostałych mieszkańców, nieświadomych tego co dzieje się na ich oczach odkrywana jest kolejna warstwa „Uniesienia”, której istotą jest człowiek. Na nim właśnie skupił się Stephen King, a dokładniej to co robi ze swoim życiem, co jest dla niego ważne, czego nie dostrzega oraz jakie mogą zajść w nim zmiany kiedy zejdzie z utartej ścieżki. Jeśli do tego dodać klimat nieodwołalności oraz niewypowiedzianą grozą możliwych scenariuszy rozwoju fabuły to otrzymujemy opowieść, w której zakończenia nie jest się pewnym do ostatnich zdań.





            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
       dziękuję 
 
  wyd. Albatros


czwartek, 15 listopada 2018

"Uwięzieni w raju"

 Premiera: 14 listopada

Praga, 10 sierpnia 1942 roku. Hans Krasa, czeski kompozytor i dyrygent pochodzenia żydowskiego, zostaje aresztowany przez SS i deportowany do obozu koncentracyjnego w Theresienstadt. Ma 42 lata. Razem z nim trafiają  do obozu inni kompozytorzy, tacy jak Gideon Klein, Pavel Haas czy Viktor Ullmann, oraz wielu muzyków i śpiewaków. Nazistowskie władze z Adolfem Eichmannem na czele chcą uczynić z Theresienstadt wzorcowy obóz, za pomocą którego mogłyby pokazać światu, że Żydzi nie są mordowani – wręcz przeciwnie, pozwala im się na prowadzenie ożywionego życia kulturalnego oraz tworzenie i wykonywanie muzyki na najwyższym poziomie.

Hans Krasa i pozostali muzycy nie mają złudzeń co do czekającego ich losu, ale by przeżyć, podejmują diaboliczną grę z nazistami. Muzyka staje się jedynym sposobem na uniknięcie transportu do obozu zagłady w Auschwitz i wzmocnienie więzi pomiędzy tymi, którzy nie mogą zmienić swojego przeznaczenia. W powieści pojawia się jeszcze jedna bohaterka: arystokratka Elizabeth von Leuenberg, jedna z najbardziej cenionych w Rzeszy specjalistek w zakresie genetyki.


Xavier Güell utkał z tych wszystkich postaci niezwykłą opowieść o walce sztuki z barbarzyństwem, o cierpieniu i sposobach na jego przezwyciężenie. To przepiękny hołd złożony muzyce, która wykracza poza zwykłą ludzką wrażliwość. To również głęboka i pełna pasji historia o przeżywaniu miłości tak, jakby nie było jutra. Powieść, której nie chce się wypuszczać z rąk.
 

środa, 14 listopada 2018

Karmel z solą


„Stand by me”
Agata Czykierda-Grabowska




Miłość nie zawsze przychodzi od razu i bywa rozpoznana, czasem mija chwila lub dużo więcej nim dotrze do nas z kim mamy do czynienia. Bywa ona kapryśna, niepewna, nieśmiała, ale i poruszająca nasz świat w posadach oraz zmieniająca perspektywę z jakiej patrzymy na drugiego człowieka. Niekiedy miłość sprawia, że zaczynamy wierzyć w siebie, w nas i w nią, chociaż jeszcze nie tak dawno nic na to nie wskazywało.

Paweł lubił kobiety i to z wzajemnością, chociaż one dość często wyciągały mylne wnioski. Od lat idzie za nim odpowiednia fama, lecz jakoś do tej pory nie przeszkadza to mężczyźnie, w końcu jeśli stawia od raz sprawę jasno to nie problem, prawda? Sara jak do tej pory pozostawała z daleka od orbity działania Pawła, ale wie jakie ma podejście do spraw damsko-męskich z plotek oraz opowieści bliższych i dalszych znajomych. Zresztą jego siostra jest jej najlepszą przyjaciółką i nie kryje tego, co ma za uszami brat. To lato ma być dla Sary plastrem dla zranionego serca oraz odpoczynkiem od studiów, ale już na początku zaczynają się problemy,  a jeden z nich przez przypadkowo ma na imię Paweł. Dziewczyna nie ma złudzeń co do niego, lecz przecież letni czas ma swoje prawa,  pewna noc trochę zmienia coś w podejściu do łamacza kobiecych serc. Czy byłoby błędem na chwilę ponieść się klimatowi święta Kupały? Oboje przecież wiedzą kim są i jak może się potoczyć ich znajomość, lecz czy na pewno? Krótki flirt to jedno, ale prowadzenie go dłużej zaczyna niepokoić, inaczej wszystko miało wyglądać … Letnie dni sprzyjają beztrosce, jednak niekiedy zaczyna ciążyć, zwłaszcza kiedy spotyka się na swej drodze, kogoś kogo się nie spodziewano.

Wyważenie słodko-uczuciowej strony i pikantniejszych wątków nie jest proste, łatwo bowiem zdominować jedne drugimi, ze szkodą dla obydwu, jednak w książce „Stand by me” nie trzeba obawiać się takich sytuacji. Agata Czykierda-Grabowska odpowiednio dobrała składniki do historii, którą opowiada, doprawiając ją całą gamą emocji i oddając je w sposób rzeczywisty z całym ciężarem oraz lekkością. Ważnym elementem jest również humor i dialogi z nim w roli głównej, dopasowanie ich do fabuły oraz dodające jej wyrazistości sprawiają, że opowieść wprost pochłania się niczym czekoladę o smaku karmelu z kryształkami soli, podkreślającej smak całości. Mogłoby się wydawać, iż książki z gatunku obyczajowych zbyt często powielają znane schematy, z lepszym bądź gorszym, skutkiem. Jednak w przypadku „Stand by me” nie ma co obawiać się wtórności oraz kalk, pisarka zręcznie oparła wątki o kontrastowość charakterów bohaterów i przede wszystkim zadbała by byli realni czyli z wątpliwościami, popełniającymi błędy i niepewni wobec tego co właśnie dzieje się w ich życiu. Historia Sary i Pawła ma swój rytm, zgrany z łańcuchem przyczynowo-skutkowy, nie jest on zbyt szybki, lecz również nie rozwlekły, pozwala na zawarcie znajomości z postaciami oraz trzymanie kciuków za wcale nie tak oczywisty związek. W końcu lubiący kobiece towarzystwo bohater i dobrze znająca go bohaterka, która ma wyrobione zdanie o nim stanowią ciekawy duet, zwłaszcza kiedy coś zaczyna się w noc Kupały. Nie można również zapomnieć o tym jak autorka zręcznie splotła uczuciową niepewność oraz dojrzewanie do miłości w postępowanie postaci, co sprawia, że nie są odlegli czytelnikom.



Za możliwość przeczytania książki

dziękuję