środa, 11 maja 2022

Sekrety uczuć

Przedpremierowo:

„Sekretny kurort”

K.A. Figaro, Alicja Skirgajłło

 

Wakacyjna atmosfera, luksusowy wyjazd, dobra zabawa, wszystko to nie trwa wiecznie. Zwykła rzeczywistość nie jest już taka barwna, a dawne problemy wcale nie zniknęły podczas urlopu. Czy to, co wydawało się na chwilę i mało realne musi takie być? Gdyby tak zaryzykować i spróbować zawalczyć o to, czego się pragnie?

 

Letni romans jakich wiele, bez widoków na przyszłość, pozwalający zapomnieć o codzienności. Luksusowy kurort sprzyja zapomnieniu i przyjemnościom, tylko czy wyłącznie o to chodziło Kai i Enzo? Nie znają się dobrze, lecz pomiędzy nimi zaistniało coś więcej niż jedynie przelotne zauroczenie. Obydwoje mają swoją pracę, jaką kochają i przede wszystkim do tej pory poukładane życie, dające im zadowolenie, chociaż czy na pewno? Co wydarzy się kiedy znowu się spotkają? Każde z nich ma swoje sekrety, bolesne i nie pozwalające cieszyć się z coraz silniejszego uczucia. Do dawnych obaw dołączają nowe lęki, stawką jest przyszłość, w której jest szczęście i człowiek, sprawiający, że marzenia wydają się być realne i na wyciagnięcie ręki. Jednak wciąż także przeszłość daje o sobie znać, nie tak łatwo o niej zapomnieć, zwłaszcza, iż tkwi w niej destrukcyjna siła. Zerwać z tym, co było nie jest łatwe, ale powrót do tego oznacza zatracenie siebie i utratę czegoś, co już pozwoliło na bycie szczęśliwym. Jaką cenę przyjdzie zapłacić za tajemnice i odwagę?

 

Nadchodzi lektura, przy której raz będziecie trzymać kciuki za głównych bohaterów, a wraz z nimi cieszyć się szczęśliwymi chwilami pod gorącym, włoskim, słońcem w wakacyjnym raju. Drugi tom serwuje czytającym nie tyle dużo emocji ile mistrzowsko nakręca spirala z nich zbudowana. Autorki splatają kontrastowe uczucia, pełne bólu i mroku z tymi pozwalającymi uwierzyć w miłość i szczęście, jednym i drugim daleko do oczywistości, podszyte są wspomnieniami i marzeniami. "Sekretny kurort" to nie tylko lektura z mocno zaznaczonymi zmysłowymi wątkami, ale także pełna zwrotów akcji historia, w jakiej nie brak skomplikowanych relacji oraz wyrazistych bohaterów. Pisarskie duet, w osobach K.A. Figaro i Alicji Skirgajłło, pokazał na co go stać, a naprawdę stać obie autorki na wszystko i nawet więcej, ich wyobraźnia twórcza nie zna granic. Tę książkę nie czyta się leniwie przewracając strony, lecz z wypiekami na twarzy jak najszybciej pragnąć poznać co jeszcze się wydarzy. Pisarki wiedzą jak wzbudzić ciekawość i pobudzić zmysły czytelniczek.  Dają im wiele powodów by po zakończeniu lektury po raz kolejny po nią sięgnąć i powrócić do postaci, próbujących ułożyć sobie życie w okolicznościach całkowicie innych niż marzyli kiedyś. W „Sekretnym kurorcie” tajemnice, pragnienia, miłość i romans zmuszają do zrzucenia masek oraz pokazują czym są w rzeczywistości i do czego mogą doprowadzić ludzi.

 

 

Premiera:

18 maja

 

Za możliwość przeczytania 

książki

dziękuję:

wtorek, 10 maja 2022

Zapowiedź: "Klopsiki, krokiety i inne zagadki"

 Miło mi poinformować, że zostałam ambasadorem książki "Klopsiki, krokiety i inne zagadki" autorstwa trzech bestsellerowych pisarek:

Agnieszki Lis, Anny Kasiuk i Hanny Greń

 


Opis:

Jadwiga, po śmierci męża dowiaduje się, że miał przed nią wiele tajemnic. 

Kobieta, stroniąca do tej pory od podróży, 

w ciągu kilku tygodni odwiedza Francję i Moskwę. 

Przeżywa podróż życia i odnajduje cenny artefakt. 

Liczne zwroty akcji, niespodziewane komplikacje 

oraz wątek fabularny – tego nie za braknie w tej historii.

 

poniedziałek, 9 maja 2022

Początek końca?

„Przedsionek piekła”

Anna Bailey

 

Zło niejedno ma imię, nie zawsze jest potępiane, często odwraca się od niego wzrok lub po prostu uda, że go nie ma. Obojętnie gdzie się pojawia wyrządza krzywdę, ale w pewnych miejscach zaczyna być jednym z elementów zwykłej normalności. Aż nadchodzi moment ktoś zaczyna działać, nie chce być biernym, gryźć się w język, grać rolę napisaną przez kogoś innego. Czy jedna osoba może stawić czoła temu, co stało się już normalnością?

 

Gdzie niegdzie diabeł już dawno przywitał się z jego mieszkańcami i pozostawił ich samych sobie, tak jak i cała reszta świata. Jednak niektórzy nie godzą się z tym, próbują egzystować na swoich warunkach, chociaż nie jest to proste i spotyka się z ostrą reakcją otoczenia. Emma i Abigail za moment będą miały okazję wyrwać się z Whistling Ridge i żyć tak jak o tym marzą, całkiem inaczej niż do tej pory. Jednak jednej z nich nie będzie to dane, nie wraca do domu z imprezy. Druga z dziewczyn nie umie lub raczej nie chce się pogodzić z zaginięciem przyjaciółki. Nie zamierza tylko obserwować dochodzenia miejscowej policji, zwłaszcza, że doskonale zdaje się znać miejscowe zasady, jakim daleko do praworządności, przyzwoitości i wszystkiego tego, co gdzie indziej jest oczywiste. Tajemnice rodzinne, wcale nie tłumione frustracje, strach przed czymkolwiek nowym i wieczne odwracanie wzroku od tych, którym powinno się pomóc. Kto posłucha nastolatki, zwłaszcza takiej jak Emma, nie wpisującej się w ramy ustalone przez lokalną społeczność? Może ktoś równie niepasujący do niej jak i ona, a co z pozostałymi? Po raz kolejny zignorują zło, obrócą się plecami do tego, co dzieje się na ich oczach? Czy prawda o Abigail i tym, co wydarzyło się feralnego wieczou ujrzy światło dzienne?

 

Małe miasteczko, gdzie nawet dzieci już czasem straciły złudzenia i wiarę w lepszą przyszłość. Niektórzy wciąż czują gorzki smak niespełnionych lub odebranych brutalnie marzeń. Anna Bailey drobiazgowo oddała klimat punktu na mapie, wydającego się być grobem za życia dla tych, którzy tam bytują. W takich okolicznościach tragedia nie wisi w powietrzu ona codziennie powtarza się dla wielu, każdego dotknie prędzej czy później. W „Przedsionku piekła” czytelnik nie odczuwa, nie widzi, ani razu jakiekolwiek śladu słońca, za to od samego początku odczuwalny jest mrok, nie otulający, lecz oblepiający wszystko i wszystkich jak brud, nieokreślony, lecz odczuwalny. Zdaje się, że jakakolwiek próba przeciwstawienia się z góry skazana będzie na niepowodzenia, zresztą autorka tak skonstruowała całość by pokazać z czym zmagają się bohaterowie. Tajemnice i sekrety, nawet jeśli można się ich domyślać rzadko kiedy ujawnia wprost, wiele spraw jest wpierw niedopowiedzianych, ślady są i widoczne i rozmyte, wskazują podejrzanych, lecz czy oni są nimi w rzeczywistości? Ziarno wątpliwości wciąż jest zasiewane przez Annę Bailey, pewność co do faktów zresztą i tak otoczona jest przez wątpliwości. Pozostają jeszcze bohaterowie, wcale nie w cieniu zaginięcia Abigail toczy się ich historia, nierozerwalnie połączona z prowadzonym śledztwem. Co zdarzyło się wtedy i co nastąpi teraz? Resztki nadziei zostaną pogrzebane? Czy ktoś będzie w stanie wyrwać się z tytułowego „Przedsionka piekła”?

 

 


            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
                dziękuję 
 
              wyd. Albatros

 

niedziela, 8 maja 2022

Wszystko to ... pozory

Nowość

„Pozorantka”

Alexandra Andrews

 

Pozory, pozory, i jeszcze raz pozory. Karmimy się nimi siebie i innych, czy dlatego, że tak łatwiej? Maska, którą przywdziewamy pozwala czasem być kimś innym, zupełnie lub częściowo, pokazujemy się od strony jaką chcemy by świat widział lub jakiej się od nas oczekuje. A co z prawdą? No cóż bywa skomplikowana i często nie do końca wiarygodna.

 

Sięgnięcie po to, czego się pragnie niekiedy jest dziełem przypadku albo wytrwałości w dążeniu do celu. Florence do tej pory okoliczności jakoś nie sprzyjały, a co do tego drugiego – trudno powiedzieć by konsekwentnie pokonywała drogę do urzeczywistnienia swych marzeń. Jednak chyba tym razem los do niej uśmiechnął się, praca asystentki Maud Dixon daje jej nadzieję, iż w końcu jej aspiracje nabiorą konkretnych kształtów. Uznana pisarka i adeptka tego fachu, duet idealny, przynajmniej tak to wygląda początkowo. Tyle, że później dochodzi do sytuacji, która zniszczy wszystko na co ostatnio pracowała Florence. Czy powinna zdać się na to, co właśnie staje się jej udziałem czy odrzucić nadarzająca się okazję? Wystarczy jedynie skorzystać z szansy, jaka sama przyszła. Kiedy, jak nie właśnie w tej chwili, po prostu sięgnąć po sławę i stać się kimś, kim zawsze chciała być? Wystarczy tylko utrzymać pozory stworzone przez przypadek, a co z całą resztą? Jak daleko można posunąć się gdy tak niewiele brakuje do stania się lepszą wersją siebie samego? Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi, każdy musi sam sobie na nie odpowiedzieć …

 

Bezwzględność ma wiele twarzy, bywa wyrachowana, ale i rodzi się z przypadku lub jak można by powiedzieć wykorzystuje sprzyjające okoliczności.  Alexandra Andrews wyciąga na światło dzienne ludzkie pragnienia, które prowadzą bohaterów do radykalnych decyzji. Chęć zdobycia sławy, uznania lub po prostu odniesienia sukcesu w „Pozorantce” są fundamentami do pokazania jak przeradzają się w coraz bardziej obsesyjne działania. Nic nie zapowiada co wydarzy się później, wręcz pierwotnie wydaje się, że fabuła potoczy się w całkiem innym kierunku, lecz gdy spojrzymy już na nią po przeczytaniu książki widzimy doskonale, że autorka doskonale zaplanowała nagłe zwroty, zmieniające nasze spojrzenie na całość. Za każdym razem po takiej wolcie mamy wrażenie, że już teraz akcja będzie przebiegała tak jak na to wszystko wskazuje, bo cóż jeszcze może wydarzyć się? No właśnie jeszcze wiele i po raz kolejny zostaniemy zaskoczeni tym, co właśnie czytamy. Alexandra Andrews  oplata czytelnika siecią stworzoną przez ambicje, coraz większe wyrachowanie i apetyt na sukces, wpierw niedostrzegalną, lecz z kolejnymi wydarzeniami coraz mocniej zauważalną i przede wszystkim odczuwalną. Gdzieś po drodze coraz mocniej widoczne jest nie tyle wzorowania się kimś ile wykorzystania czyjeś tożsamości do zdobycia to, czego do tej pory nie udało się  zdobyć. Inne ścieżki już nie są brane pod uwagę, tylko ta jedna, wprost sama wchodząca w ręce, nie pozwalająca o sobie zapomnieć. Ale i tutaj kryje się haczyk, a może coś całkiem więcej, czego nikt nie podejrzewa?

 

 

Za możliwość przeczytania 

książki

dziękuję:


 

 

piątek, 6 maja 2022

Swego nie znacie ...

Nowość:

„Grody, garnki i uczeni”

Agnieszka Krzemińska

 

Często archeologia kojarzy nam się z Indianą Jonesem, który ma na swoim koncie przełomowe odkrycia i tak prawie z marszu dokonuje wiekopomnego odkrycia. Jak to bywa rzeczywistość filmowo-fabularna i ta codzienno-naukowa mają punkty wspólne, ale ta druga zazwyczaj daleka jest od tej pierwszej, chociaż miewa swoje wielkie momenty, przyćmiewające magię ekranu i wyobraźni pisarskiej. Jednak gdy się przyjrzeć bliżej tej zwyczajnej wersji, bez szumu medialnego,  to okazuje się intrygująca i kryjąca niejednokrotnie ciekawsze zagadki niż większości się wydaje.

 

Piramid jak te egipskie czy też Majów nie mamy na terenie Polski, świątyni na miarę Angkor Wat też nie uświadczysz, nawet kamienne kręgi  o wiele mniejsze niż ten w Stonehenge, Koloseum i Akropol też nie został wzniesiony. Wydawałoby się, że brak sławy i chwały, ale czy na pewno? Patrząc od tej strony na odkrycia archeologiczne trudno zachwycać się czymkolwiek pod względem odległych wieków ziem polskich, jakoś tak zgrzebnie, bez fajerwerków i dreszczyku emocji. No cóż jak to bywa diabeł tkwi w szczegółach i przysłowiu „swego nie znacie, cudze chwalicie”, jakoś tak niby coś wiemy i obiło się nam o uszy, ale i tak łatwiej pamiętamy o tym co dalej niż bliżej. Agnieszka Krzemińska daje nam swoją książką doskonałą okazję by to zmienić, a przy okazji zagłębić się w historię odległą, fascynującą i przede wszystkim spojrzeć na nią z nowej perspektywy. „Grody, garnki i uczeni”. Wiedza naukowa została przedstawiona tak, że czytelnicy dopiero co wchodzący w temat, ale i ci mający spory zasób informacji, nie poczują się nieusatysfakcjonowani. Wprost przeciwnie autorka doskonale łączy tak zwane suche fakty z tymi, które wzbudzają ciekawość. Nie brak również obalania mitów i pokazania czym jest obecnie archeologia – nie samotną wyspą, lecz dziedziną nauki powiązaną z innymi, która jednocześnie wzbogaca i czerpie z innych specjalności. Jeśli obawiacie się, że ta książka jest zbyt przeładowana faktami lub jest ich zbyt mało, mogę zapewnić, że nie tyle jest wypośrodkowana ile po prostu w bardzo przystępny sposób pozwala zapoznać się z tematyką, jaka często uważana jest za rozważania akademickie lub zrozumiała jedynie dla pasjonatów.

 

„Grody, garnki i uczeni” jest naprawdę dobrą lekturą dla wszystkich czyli dla tych, którzy są pasjonatami najdawniejszych dziejów zimie polskich oraz tych dopiero odkrywających bogactwo kryjące się w może mało nagłośnionych lub niepozornych odkryciach. Jeśli do tej pory omijaliście szerokim łukiem takie publikacje to tym razem proponuję sięgnąć po tę lekturę, nie brak w niej wszystkiego tego, co nas najczęściej kusi w lekturze czyli zagadek, odkryć i informacji, pokazujących, że teraźniejszość nie jest oderwana od przeszłości, nawet tej bardzo odległej. Agnieszka Krzemińska pokazała co kryje się pod niepozornymi miejscami i jakie znaczenie mają mało spektakularne odkrycia. Jeśli do tego dodać pasję i talent do opowiadania to otrzymamy w efekcie książkę w jakiej są zwroty akcji, odkrywanie wcale nie oczywistych rzeczy, nowe spojrzenie na to, co wydawało się mało atrakcyjne, lecz jak się okazuje przykuwa uwagę. Pozostaje coś jeszcze – pokazanie w niezwykle barwny sposób dziejów, które niesłusznie uważa się za mało znaczące.

 

 




Za możliwość przeczytania książki 
dziękuję