Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sensacja wydawnictwo JanKa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sensacja wydawnictwo JanKa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 maja 2011

Ankou

 "Zaćmienie"

Jak to jest, że czasem przypadkowa spotkana osoba zapada nam w pamięć tak mocno, że nie umiemy czy raczej nie możemy o niej zapoznać? Sama nie robi nic w kierunku byśmy o niej pamiętali, wręcz przeciwnie broni się przed tym, a jednak wbrew temu co robi staramy się być obok niej cały czas. Im bardziej ktoś jest niedostępny tym bardziej chcemy poznać go, może zrozumieć, a może tylko zaspokoić swoją ciekawość. Wydaje się, że nic bardziej banalnego, dwoje ludzi spotyka się na pustej, odległej plaży. Mężczyzna i kobieta, ona interesuje go od razu, on dla niej mógłby nie istnieć, ona chce być sama, a on chciałby ją lepiej poznać. Marius niczego nie ukrywa, Lydia niechętnie dzieli się informacjami o sobie. On nie dostrzega w niej to co widzą inni, bardziej od niego doświadczeni, szczególni ci, którzy wiedzą co to smutek i zapomnienie. Ona zamiast odsłaniać swoją tożsamość zadaje pytania, dotykające niełatwych kwestii - takich jak śmierć, zabójstwo, odpowiedzialność. Prawdziwą odpowiedź będzie mógł udzielić dopiero później, kiedy już zdobędzie odpowiednie doświadczenia. Dla niej on gotów jest na wiele, na ile o tym przekona się dopiero. Od pierwszego spotkania ona jest w jego myślach ciągle obecna, nawet gdy chce o niej zapomnieć los podsuwa mu wiadomości gdzie może ją odnaleźć. Ich niecodzienna więź zaczyna się zacieśniać, a mężczyzna jak ćma do światła zbliża się coraz bardziej do kobiety, która otoczeniu coś przypomina, jednak nie jest to nic miłego. Powoli mężczyzna zaczyna rozumieć kobietę, a raczej tak mu się wydaję, ale tę wiedzę nabywa dopiero z czasem. Na razie wydaje mu się, że rozgryzł tajemnicę towarzyszki, jej małomówności i braku chęci kontaktu z nim i z otoczeniem. Wierzy, że znalazł klucz by dotrzeć do istoty tego kim jest, ale czy tak jest naprawdę? A może ona daje mu tylko tyle by niepokój, który on czuje sam zepchnął gdzieś w najdalsze zakamarki umysłu?

Ich wspólna podróż ma stałe punkty - samotne wędrówki Lydii po odwiedzanych miasteczkach, kończące się nieodmiennie w kościele. Tam zawsze odnajdują ją Marius, wcześniej zauważając różne portrety śmierci. W każdym miejscu gdzie zatrzymują się znajduje się Ankou, początkowo nieznane słowo dla bohatera, chociaż inni widzą jego odzwierciedlenie w jego towarzyszce.
Lydię - Marę poznajemy dzięki opowieści Mariusa Geerta, który dostrzegł ją w dzień zaćmienia słońca, będzie mu towarzyszyło jak cień już zawsze oraz przez jej pamiętnik. Opisy te nawzajem uzupełniają się, czasem wykluczają, a w niektórych szczegółach powielają. Kim była dziewczyna spotkana na odludnej plaży i dlaczego miała taki wpływ na innego człowieka?

Autorka ukazała dwoje na pozór różnych ludzi, których drogi przecięły się przypadkiem. Ich wspólną podróż z miasta do miasta oraz bardziej symboliczną wędrówkę - duszy, która szuka spokoju i jej opiekuna, który nawet nie zdaje sobie sprawy ze swej roli aż do momentu gdy już jest za późno. Pozostawiony sam rozumie co się stało, ale z drugiej strony nie wie jak do tego doszło.
Dlaczego warto przeczytać "Zaćmienie"? Dla chwil, w których zastanawiamy się kim są bohaterowie, jaki jest ich cel, a może dla momentów kiedy zaczynamy patrzeć na wybory postaci z książki przez pryzmat własnych doświadczeń. A może dlatego, że warto poświęcić parę chwil wejść w świat historii, które mówią o ludziach, ich wyborach i życiu.


Książka została przekazana w ramach akcji "Włóczykijki"

środa, 6 kwietnia 2011

Zbrodniczy czar Kirchdorfu

"Detektyw i panny"
Pamiętacie postać detektywa "Columbo"? Pognieciony prochowiec, rozklekotany samochód no i upór, dzięki któremu zawsze rozwiązuje najbardziej skomplikowane sprawy, gdzie dowodów na pierwszy rzut oka brak. Serialowy policjant jest idolem Dirka Tielke, także stróża prawa, liczącego na wielki sukces zawodowy, po przeprowadzce do miasteczka gdzieś przy dawnej granicy niemiecko-niemieckiej. Jednak rozczarowanie przychodzi szybko, mieszkańcy nie kwapią się by spełnić marzenia swojego komendanta o krwawych zbrodniach, przy rozwiązywaniu, których mógłby zabłysnąć na zawodowym firmamencie. Takie są początki pierwszego opowiadania, w którym głównym bohaterem jest Dirk Tielke.
Nuda, powtarzalne czynności i marazm wkradają się w życie młodego policjanta. Jest przekonany, że ugrzęzł na prowincji i do emerytury już nic ciekawego w jego pracy nie wydarzy się. Kariera zamiast nabrać rozpędu stanęła w miejscu, właśnie w takim momencie korespondencja pewnej kobiety zaburza spokojny żywot małomiasteczkowego policjanta. Wreszcie tak długo oczekiwany powiew zbrodni zawitał w progi komisariatu. Okazuje się, że w tej idyllicznej społeczności ktoś zaczął realizować swój plan zemsty. Niestety śledztwo szybko zostaje przejęte przez hamburską policję, a Dirk Tielke może tylko być cichym współpracownikiem i do tego mającym mało do roboty. Jednak, tak jak jego telewizyjny kolego po fachu, tak i Dirk jest zdeterminowany by rozwiązać sprawę, nawet gdy ta już jest poza jego zasięgiem. Mając do pomocy dyrektorkę domu opieki jest równie skuteczny jak jego idol. Wątek kryminalny zatacza coraz szersze kręgi, chociaż sprawca zostaje szybko zidentyfikowany droga do jego ujęcia obfituje w kilka niespodzianek. Zagadka zaserwowana przez autorkę wcale nie jest przewidywalna i interesująco się rozwija. W pewnym momencie wydaje się, że wszystkie elementy układanki doskonale pasują i tylko kilka akapitów dzieli nas od wielkiego finału ... Nic bardziej mylnego czas na przyśpieszenie akcji i kolejne zaskoczenie. Zakończenie nieprzewidywalne, ale jak najbardziej pasujące do całej historii.

Drugie opowiadanie zaczyna się w dwa lata po przybyciu Dirka do Kirchdorf. Nowy komisarz już jest jednym "ze swoich", ale nadal jest w nim nadzieja na powrót w glorii sławy do Hamburga. Może trochę przygaszona, ale dająca o sobie znać często. Czasem ma smak bardzo gorzki, szczególnie w momentach gdy jego dziewczyna wyjeżdża po wspólnych weekendach z miasteczka. W przeciwieństwie do niego ona spełnia swoje marzenia w wielkim mieście, a to przypomina mu jego małomiasteczkową karierę. Mimo tego Dirk nie traci nadziei na zmiany w swojej pracy i ma rację - kolejne morderstwo jak na zamówienie zostaje popełnione. Jednak radość przedwczesna - znów musi przekazać je wyższej instancji. Nie byłby jednak sobą gdyby nie prowadził śledztwa na boku. Pierwszy podejrzany szybko się znajduje, nawet powód zbrodni jest nie byle jaki - zemsta po latach za "odbitą" narzeczoną. Jednak czy trochę nie za szybko sprawa wyjaśnia się? Nawet była narzeczona nie wierzy w winę "najwiarygodniejszego" sprawcy. Jakby tego było mało w Kirchdorfie mają miejsca dwa zamachy bombowe - tego już trochę za dużo, nawet jak na Dirka Tielke, szczególnie, że to on miał być ofiarą jednej z wybuchowej pułapki. No i sprawa myszy, ściślej mówiąc lokatorki biura komisarza, która wzbudza coś na kształt fobii w dzielnym stróżu prawa. Tam gdzie diabeł nie może, w tym przypadku policjant, tam kobietę pośle - w ten sposób bohaterki z pierwszego opowiadania trafiają do drugiego. Humor scen z myszą zamierzony, ale trzeba oddać hołd autorce - w pełni udany. A Dirk Tielke wyrasta na coraz bardziej wyrazistego detektywa, może nie w stylu swojego idola - porucznika Columbo, ale równie dociekliwego, no i ma nietuzinkowego pomocnika - dyrektorkę ośrodka pomocy. I podobnie jak w pierwszym opowiadaniu, gdy rozwiązanie jest tuż przed nosem akcja przyśpiesza. W końcu jest jeszcze sprawa bomb - i tu pełne zaskoczenie ... Bo kto spodziewałby się, że zamachowcem jest ... - to trzeba przeczytać samemu, nie można zdradzać takiego rozwoju wydarzeń...

Dwa opowiadania połączone osobą pierwszoplanowego bohatera i jego drugoplanowych pomocników, do tego małe niemieckie miasteczko - na pozór sceneria mało pasująca do świata zbrodni i wielkich śledztw. Jednak autorka doskonale przedstawia kryminalne historie, udowadniając, że nie tylko metropolie mogą być inspiracją dla interesujących kryminalnych wątków.
Jestem ciekawa czy i jak dalej rozwinie się postać Dirka Tielke i mieszkańców Kirchdorfu. Czytając książki "Detektyw i panny" dostajemy suspens, humor i coś jeszcze - czar małego miasteczka, czasem zbrodniczy,a czasem swojski.

Książka została przekazana przez wydawnictwo JanKa