Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włóczykijki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włóczykijki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 czerwca 2012

Bajka - nie - bajka



"Bajki dla niektórych dorosłych"
Karol Arentowicz


Z czym kojarzy się bajka? Z krainą odległą w czasie i przestrzeni, księżniczkami, czarami, dobrymi wróżkami i złymi wiedźmami. Jednego można być pewnym - zło zostanie zawsze zwyciężone, a dobro zatriumfuje oraz wszystko zakończy się nieśmiertelnym "żyli długo i szczęśliwie". Jednak w rzeczywistym świecie takie wydarzenia nie mają miejsca, no może czasem ślub z księciem się zdarzy lub księżniczka znajdzie szczęście z kimś z ludu, ale to raczej przypadki rzadko występujące w przyrodzie. W bajki rzadko kto wierzy, może na chwilę lub dwie, podczas oglądania ich na ekranie lub czytania na dobranoc. Czy mają rację bytu w dzisiejszym, pełnym technologii, życiu? Kto wierzy, że to dobro jest silniejsze, a zło można pokonać? Naiwni, którzy wbrew wszystkiemu i wszystkim nie postępują tak jak inni i nie odwracają głowy w sytuacji gdy większość stara się odgrodzić od problemów, ich nie dotyczących ... ?

Dwie historie, dwoje ludzi, on i ona, żyjący nie w baśni, lecz w otoczeniu jakże znajomym każdemu. Po prostu zwyczajna codzienność, gdzie dzień mija za dniem, czasem przynosząc radość, a czasem smutek. Ale gdyby przyjrzeć się dłużej można by dostrzec w niej więcej niż szare realia, w jakich rzadko coś niespodziewanego ma miejsce. Ile razy ludzie bywają świadkami zdarzenia, w jakie powinni się zaangażować, lecz wolą pozostać w cieniu, z daleka poobserwować z nadzieją lub pewnością, że kto inni wyciągnie pomocną dłoń. W końcu przecież nie są dobrymi wróżkami albo rycerzami w lśniącej zbroi broniącymi słabszych, życie to nie bajka. Bywa i tak, że łatwiej uwierzyć w to co wydaje się prawdopodobne niż poszukać prawdy, osądzanie wpisane jest w ludzki charakter. Kiedy pojawia się człowiek postępujący inaczej niż wszyscy budzi zdziwienie, szokuje, ale i naraża się. Nikt nie pomyśli co czuje osoba, która decyduje się wyłamać ze schematu i dlaczego to robi. W bajkach wszystko wydaje się proste i z góry wiadomo jaki będzie wynik działania, jednak prawdziwe życie to przecież zupełnie inna sytuacja ... Magia nie istnieje, a może skryta jest pod prozaiczną ludzką bezinteresownością, skupieniem się przynajmniej na chwilę na kimś poza sobą?

Tytuł "Bajki dla niektórych dorosłych" jest jak najbardziej adekwatny do treści książki, która składa się z dwóch części - dla niego i dla niej, ale tak naprawdę dla wszystkich tych, którzy umieją dostrzec więcej niż inni oraz dają innym nadzieję, że jeszcze nie wszystko stracone. Nie są oderwani od rzeczywistości, sami wiedzą co to ból, lecz nie odgrodzili się pancerzem od tego co rani, a wręcz odwrotnie. Zwycięstwo dobra nad złem wcale nie jest bajkowym mitem, jednak wymaga odwagi by stawić czoła obojętności, zniechęceniu i agresji. Każda bajka ma swych bohaterów, w tej zwanej życiem również występują, tylko nie zawsze chcemy ich zauważyć i podążyć ich śladem.
Każdy czasem potrzebuje odrobiny magii, ale zamiast narzekać, iż nie ma dla niej miejsca w naszym życiu, wystarczy inaczej spojrzeć na to c nas otacza.
 Dzięki przeczytaniu bajki-nie-bajki Karola Arentowicza pierwszy krok w tym kierunku zostaje zrobiony, kolejne zależą już od nas samych ...




Książka została przekazana w ramach akcji "Włóczykijki"

wtorek, 20 marca 2012

Włóczykijka zawitała niespodziewanie

Dzisiaj zawitała do mnie "Miłośnica" Marii Nurowskiej
w ramach akcji Włóczykijka.

Jakby tego było mało z miłą niespodzianką od poprzedniej czytelniczki,
która trafiła z upominkami w dziesiątkę :)




Dziękuję :)

niedziela, 29 stycznia 2012

Tajemnicze dziedzictwo

"Sosnowe dziedzictwo"
Maria Ulatowska


Patrząc na okładkę w zimowy wieczór na myśl przychodzi letni wieczór, na pograniczu dnia i nocy, kiedy słońce powoli chowa się za horyzontem, ale jego blask nadal odbija się w toni jeziora. Chociaż rzadko zwracam uwagę na obwoluty, ta przyciąga wzrok, dlaczego? Może z powodu widoku, a może emanującym z niej spokojem? W każdym razie ma się ją w pamięci jeszcze długo, jak fotografię z miejsca, gdzie przeżyliśmy miłe chwile. Taki wstęp nastraja optymistycznie, przywołując miłe wspomnienia, jeszcze zanim się otworzy się książkę.

Tytułowe sosnowe dziedzictwo to dworek Sosnówka, umiejscowiony niedaleko uroczego miasteczka Towiany i jeziora, niespodziewanie odziedziczony przez Annę. Od pierwszego spojrzenia czuje z nim więź, pomimo, że inne uczucie powinno raczej być na jego miejscu - lęk przed widoczną ruiną, bo zamiast szlacheckiego domostwa, przed oczyma nowej właścicielki, rozpościera się widok zniszczonego budynku, a jego wnętrze też nie napawa optymizmem. Jednak prawdziwa miłość ma to do siebie, że nie zważa na zewnętrzne piękno, lecz to co ma do zaoferowania dusza, a tę ten dom posiada. Jednak co równie ważne okolica obfituje w niezwykle sympatycznych mieszkańców, gotowych przyjąć do swego grona nowego członka. Pełna sielanka, a w tle kujawskie krajobrazy, lecz są także i tajemnice, których nie domyśla się osoba z zewnątrz. Gdy osądza się po pozorach nie dostrzega się tego co ukrywa się w sobie człowiek, dopiero spojrzenie wgłąb i poznanie przeszłości pozwala zobaczyć, to co niewidoczne z perspektywy niezaangażowanego obserwatora. Autorka stworzyła cały wachlarz bohaterów, niosącymi w swej osobie ciekawe historie, pozostawiające w nich mniej lub bardziej widoczne ślady. W książce jest miejsce i na romantyczne chwile i te mniej szczęśliwe, wzajemnie przeplatają się - tak jak i w codziennym życiu, gdzie smutne momenty i te radosne pojawiają się obok siebie.

Fabuła "Sosnowego dziedzictwa" oparta jest o motyw rodziny oraz jej losów na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Przeszłość stanowi osnowę dla wydarzeń z teraźniejszości, a sekret, mający swoje źródło w tragicznym sierpniowym dniu tysiąc dziewięćset czterdziestego czwartego roku jest osią akcji, chociaż nie od razu widoczną. Rozdziały naprzemiennie odnoszą się do tego co było i co właśnie dzieje się, dzięki temu czytelnik stopniowo poznaje główną bohaterkę i tajemnicę sprzed lat, która spowodowała, że znalazła się ona w dawnym familijnym gnieździe. Czasem dawny dramat jednej generacji ma pozytywne zakończenie w następnych pokoleniach.

Dlaczego "Sosnowe dziedzictwo" powinno wędrować z Włóczykijką? Każdy z nas ma momenty gdy potrzebuje momentu oderwania się od dnia codziennego i spędzenia kilku chwil na lekturze, dającej ciepłe spojrzenie na świat ...





Książka została przekazana w ramach akcji "Włóczykijki"

poniedziałek, 16 maja 2011

Czas poza czasem

"Krawędź czasu"

Wyobraźcie sobie, że w jednym momencie uciekacie przed policją, stróże prawa już są tuż za Wami, gdy wbiegacie do bramy kamienicy. Staracie się zachowywać jak najciszej w nadziei, że was nie zauważą, nagle pojawia się przed waszymi oczami mechaniczny, ogromny pająk i wskazuje drogę dalszej ucieczki. Po jej przekroczeniu znajdujecie się prawie w tym samym miejscu, tylko o mało co nie zostajecie przejechani przez dorożkę, a wszystko wokół jest jakby takie same, ale jednocześnie z innej epoki. Podróż w czasie, a może alternatywna rzeczywistość? Spotykani przechodnie boją się z wami porozmawiać, bo "złamaliście moment" i wciągacie ich w "nietrwanie". Zauważacie, że chwile jakby się powtarzały ... W takiej sytuacji znalazł się Maksym Nowak, jak o sobie mówi współczesny nomad, człowiek bez korzeni, chociaż szukał ich, nie przywiązujący się do miejsc i ludzi. Przez przypadek, a może nie, trafia do świata, gdzie czas tak naprawdę się nie liczy, wszyscy, którzy w nim żyją trafili do niego bo takie były ich marzenia senne lub byli niezbędni twórcy . Tylko dwie osoby jeszcze odczuwają jego upływ - Księżna i jeden z jej pracowników, obydwoje zdają się też mieć jakąś tajemnicę przed niespodziewanym gościem.

Opowieść o świecie bez czasu przeplata się z historią mężczyzny,znalezionego w przemysłowym mieście zaboru rosyjskiego w II połowie XIXw. Franciszek Znajda - bo takie imię i nazwisko zostaje mu nadane, nie pamięta niczego ze swej przeszłości, nie wie nawet skąd ma tyle blizn, a niejasne sny nie przybliżają go do wcześniejszych przeżyć. Wraz z upływem czasu odkrywa swój talent do mechaniki i konstrukcji maszyn. Czy ma on coś wspólnego z Maksymem? Tymczasem przypadkowy podróżnik w czasie zaczyna swoją walkę z mechanem, rozrastającą się strukturą mechaniczną, która zagraża rzeczywistości stworzonej przez Księcia, małżonka Księżnej, który jednak zaginął wiele lat temu.
Dwa światy, wydające się nie mieć ze sobą nic wspólnego, dwóch bohaterów tak różnych od siebie, których losy są tak odmienne, czy ich drogi się skrzyżują się?
Franciszek tymczasem żyje swoją konstrukcją, a rozmyślania nad przeszłością zawarł w 44 punktach, które jednak nie przybliżają go do zagadki własnej przeszłości. Jednak czasem jedno mało znaczące spotkanie może odmienić tak wiele, dać odpowiedź na pytanie skąd pochodzimy i kim byliśmy ..
Nomad, podróżnik, wojownik, przeciwstawił się mechanicznemu zagrożeniu, zamiast uśmiercić go uwolnił morderczy byt. Ucieczka przed nim zakończyła się uwięzieniem w jego wnętrzu, jednak znalazł siły by wydostać się na zewnątrz. Zostało to okupione jednak ranami, które z czasem zamieniły się w blizny i zaowocowało przyjaźnią z kobietą, w części będącą mechanicznym pająkiem. A co z próbą znalezienia wyjścia z tego świata? To już nie było najważniejsze, poszukiwania są istotne, ale równie ważne były powroty do towarzyszki tej egzystencji i odpoczynek. Jednak ta mała stabilizacja ulega zachwianiu gdy zauważa siebie samego i to w momencie gdy znalazł się w rzeczywistości stworzonej przez Księcia. Pętla czasu,deja vu, alter ego czy możliwość ostrzeżenia samego siebie dana przez los? Powoli historia zaczyna zataczać koło, a może zapętlać się? Podejrzenie o kradzież notatek twórcy tego świata, jakie na niego rzucono na początku wcale nie było może bezpodstawne, chociaż wtedy jeszcze nie wiedział jaka będzie i jaka jest jego rola. Człowiek, szukający własnych korzeni i nigdy nie osiadający dłużej w jednym miejscu, który gnał po świecie i nie umiał znaleźć swojego miejsca znajduje wreszcie swój zakątek - a raczej tworzy go, dzięki pewnym zapiskom. Wreszcie doświadcza szczęścia tylko czy jest ono wieczne?

Życie Franciszka także rozpada się, mała oaza stabilizacji przewraca się jak domek z kart. Czy te wydarzenia są związane ze sobą czy tylko kolejny zbieg okoliczności? No i osoba Księcia, tajemniczego twórcy świata, na poły maga na poły uczonego, kim jest lub kim był? Czy rola stwórcy była mu przeznaczona czy tylko chciał by była, lecz go przerosła?

"Krawędź czasu" rozpoczyna się jak książka sensacyjna, zaraz potem wydaje się, że mamy do czynienie z fantastyką, później, iż z horrorem i nagle wchodzą obrazy jak z "Ziemi obiecanej" ... Jednak to nie nieuporządkowana składanka, a przemyślany ciąg wydarzeń, który może i początkowo wydaje się chaotyczny, ale z każdą kolejną stronę układa się w spójną całość. Autor nie pozostawia żadnego wątku bez zakończenia bądź wyjaśnienia, a historia jest jak wstęga Moebiusa - w teorii nie ma początku i końca, lecz nie jest nieskończonością. Kabała, Talmud, legenda o Żydzie Wiecznym Tułaczu i ludzkie pragnienie bycia bogiem ...



Książka została przekazana w ramach akcji "Włóczykijki"

środa, 11 maja 2011

Marzenia ...

"Strażnik marzeń"

Życie ludzkie jest jak droga, ma swoje zakręty, pobocza, a nawet dziury. Czasem nasza ścieżka krzyżuje się ze ścieżkami innych ludzi, na dłuższą lub krótszą chwilę, by po jakimś czasie znowu biec samotnie.
Właśnie w takim momencie poznajemy głównego bohatera, kończy on swój związek z kobietą, którą kocha, ale nie chce obciążać swoją osobą. Dzieli ich spora różnica wieku, ale czy ona faktycznie jest tak wielka i czy była to słuszna decyzja czy tylko subiektywne odczucie czytelnik dowiaduje się na kolejnych stronach książki "Strażnik marzeń". Poświęcenie swoich marzeń i miłości może się wydawać zbyt wysoką ceną za przyszłość dla najbliższej osoby, szczególnie gdy nie pytamy jej o zdanie tylko w jej imieniu podejmujemy za nią decyzję. Może taki wybór ma dobre intencje u swych podstaw, ale  w jakimś stopniu wydaje się też egoistyczny, bo oszczędzając komuś bólu chronimy i siebie.

Ucieczka przed subiektywną wizją przyszłości prowadzi do powtórzenia tego, co jeszcze kilka godzin wcześniej wydawało się błędem. Młodość miała by ocalona przed starzeniem, ale niełatwo jej się oprzeć nawet gdy nie kusi i tylko pojawia się przypadkowo. Przyszłość przynajmniej dla jednego człowieka miała być lepsza jednak czy taka będzie? Czy może podświadomie czujemy, że to co jeszcze nie tak dawno było na wyciągnięcie ręki oddala się, a my grzęźniemy gdzieś w drodze pomiędzy tym co było a tym co miało być. Sny i obrazy na jawie są alegoriami dla bohatera jego życia i wyborów, jednak by w pełni je zrozumieć potrzebuje pomocy innych, to oni ukazują mu jego prawdziwy portret.
Mało wiemy o głównym bohaterze - Maxie, może jest w wieku średnim, może dojrzalszym, sam czuje się o wiele starzej niż jest w rzeczywistości, jego przeszłością jest związek z kobietą młodszą od niego, a raczej jego koniec, którego on inicjatorem. Od jego rozstania czytelnik ma okazję poznać go lepiej, także przez  pryzmat spotykanych przez niego ludzi. Jest ciekawy ich historii, a oni chętnie dzielą się z nim tym co przeżyli i mimo, że nie są to opowieści łatwe ukazują one siłę człowieka w pokonywaniu przeciwności losu. Ich załamania, schodzenie z wybranych wcześniej dróg, straty i próby odzyskania utraconego szczęścia interesują Maxa. Podobnie jest z czytelnikiem, który jest ciekawy co autor chce przekazać przez przytaczanie historii innych bohaterów, które jednocześnie są podobnie i tak różne od siebie. Powoli też z innej perspektywy ukazuje się rozstanie Maxa z jego wielką miłością, to nie tylko różnica wieku, ale także dojrzewanie jego partnerki było nieakceptowane przez niego. On chciał by była taką jak w momencie pierwszego spotkania, a codzienna rutyna powoli zaczęła oddalać ich od siebie, a raczej jego od niej. Z własnego wyboru odepchnął od siebie jedno uczucie, a kolejne zostało mu odebrane nim jeszcze narodziło się. Historia zatacza koło, do jego życia wraca pierwsza kobieta, którą spotkał po swoim wyjeździe, dzięki niemu ona zrozumiała kogo kocha, a dla niego podróż przestała być ucieczką tylko początkiem przygody.

Czasem podejmuje się życiową decyzję pod wpływem chwili, czasem jest przemyślana, ale jej skutków do końca nie można przewidzieć, nawet gdy wydaje się najwłaściwsza wątpliwości mogą pojawić się zawsze. Jednak gdy podążamy za własnymi marzeniami i chcemy by i bliskie nam osoby miały też taką szansę, zawsze odnajdziemy właściwą drogę do ich realizacji.



Książka została przekazana w ramach akcji "Włóczykijki"

piątek, 6 maja 2011

Ankou

 "Zaćmienie"

Jak to jest, że czasem przypadkowa spotkana osoba zapada nam w pamięć tak mocno, że nie umiemy czy raczej nie możemy o niej zapoznać? Sama nie robi nic w kierunku byśmy o niej pamiętali, wręcz przeciwnie broni się przed tym, a jednak wbrew temu co robi staramy się być obok niej cały czas. Im bardziej ktoś jest niedostępny tym bardziej chcemy poznać go, może zrozumieć, a może tylko zaspokoić swoją ciekawość. Wydaje się, że nic bardziej banalnego, dwoje ludzi spotyka się na pustej, odległej plaży. Mężczyzna i kobieta, ona interesuje go od razu, on dla niej mógłby nie istnieć, ona chce być sama, a on chciałby ją lepiej poznać. Marius niczego nie ukrywa, Lydia niechętnie dzieli się informacjami o sobie. On nie dostrzega w niej to co widzą inni, bardziej od niego doświadczeni, szczególni ci, którzy wiedzą co to smutek i zapomnienie. Ona zamiast odsłaniać swoją tożsamość zadaje pytania, dotykające niełatwych kwestii - takich jak śmierć, zabójstwo, odpowiedzialność. Prawdziwą odpowiedź będzie mógł udzielić dopiero później, kiedy już zdobędzie odpowiednie doświadczenia. Dla niej on gotów jest na wiele, na ile o tym przekona się dopiero. Od pierwszego spotkania ona jest w jego myślach ciągle obecna, nawet gdy chce o niej zapomnieć los podsuwa mu wiadomości gdzie może ją odnaleźć. Ich niecodzienna więź zaczyna się zacieśniać, a mężczyzna jak ćma do światła zbliża się coraz bardziej do kobiety, która otoczeniu coś przypomina, jednak nie jest to nic miłego. Powoli mężczyzna zaczyna rozumieć kobietę, a raczej tak mu się wydaję, ale tę wiedzę nabywa dopiero z czasem. Na razie wydaje mu się, że rozgryzł tajemnicę towarzyszki, jej małomówności i braku chęci kontaktu z nim i z otoczeniem. Wierzy, że znalazł klucz by dotrzeć do istoty tego kim jest, ale czy tak jest naprawdę? A może ona daje mu tylko tyle by niepokój, który on czuje sam zepchnął gdzieś w najdalsze zakamarki umysłu?

Ich wspólna podróż ma stałe punkty - samotne wędrówki Lydii po odwiedzanych miasteczkach, kończące się nieodmiennie w kościele. Tam zawsze odnajdują ją Marius, wcześniej zauważając różne portrety śmierci. W każdym miejscu gdzie zatrzymują się znajduje się Ankou, początkowo nieznane słowo dla bohatera, chociaż inni widzą jego odzwierciedlenie w jego towarzyszce.
Lydię - Marę poznajemy dzięki opowieści Mariusa Geerta, który dostrzegł ją w dzień zaćmienia słońca, będzie mu towarzyszyło jak cień już zawsze oraz przez jej pamiętnik. Opisy te nawzajem uzupełniają się, czasem wykluczają, a w niektórych szczegółach powielają. Kim była dziewczyna spotkana na odludnej plaży i dlaczego miała taki wpływ na innego człowieka?

Autorka ukazała dwoje na pozór różnych ludzi, których drogi przecięły się przypadkiem. Ich wspólną podróż z miasta do miasta oraz bardziej symboliczną wędrówkę - duszy, która szuka spokoju i jej opiekuna, który nawet nie zdaje sobie sprawy ze swej roli aż do momentu gdy już jest za późno. Pozostawiony sam rozumie co się stało, ale z drugiej strony nie wie jak do tego doszło.
Dlaczego warto przeczytać "Zaćmienie"? Dla chwil, w których zastanawiamy się kim są bohaterowie, jaki jest ich cel, a może dla momentów kiedy zaczynamy patrzeć na wybory postaci z książki przez pryzmat własnych doświadczeń. A może dlatego, że warto poświęcić parę chwil wejść w świat historii, które mówią o ludziach, ich wyborach i życiu.


Książka została przekazana w ramach akcji "Włóczykijki"

niedziela, 17 kwietnia 2011

A imię jej Kobieta

"Efekt Kobiety"    

"Efekt kobiet" to opowieść o kobietach, ale nie tylko dla nich. Chociaż zaczyna się od wspomnień mężczyzny, jest to tylko pretekst do rozpoczęcia głównego wątku, czyli historii kobiet, zwyczajnych i niezwykłych jednocześnie. Każda, którą poznajemy w tej książce jest w jakiś sposób związana z główna bohaterką - Małgosią, to ona jest centrum historii. Poznajemy jej rodziców, córki, przyjaciółki, męża i jego kochanki oraz mężczyzn jej bliskich. Ukazane są więzi bohaterki z tymi wszystkimi osobami, które zawitały do jej życia, nawet jeżeli były to krótkie spotkania. Jednak dzięki nim możemy poznać jaka jest w swoich oczach i jak jest widziana przez innych. Nie są to całkowicie inne obrazy, raczej subiektywne ujęcia jednej osoby, którą odbierają przez pryzmat siebie samego. Z jednej strony widzimy kobietę, która nie chce innych obciążać swoimi problemami, nawet w obliczu niespodziewanego dramatu myśli jak oszczędzić bólu bliskim. Tak naprawdę żyła i żyje dla rodziny, to dla niej jest w stanie wiele znieść. Przez lata toleruje zdrady męża, jego wieczne niezadowolenia. Dlaczego nie uwalnia się od tego związku? Bo pamięta początek ich miłości i swoje marzenia o niej. Ta wizja przez lata pozwala jej znieść wszystko, chociaż wbrew temu co myśli otoczenie, gdzieś się to w niej kumuluje, aż do momentu gdy dojrzewa do  rozwodu. Dlaczego ten a nie inny moment wybiera na rozstanie? Może to sprawia przemoc, a może coś innego, niewidocznego nawet dla niej. Daje bliskim sobie ludiom duży kredyt zaufania, w szczególności przyjaciółkom, nie chce lub nie umie zauważyć ich prawdziwej twarzy, wierzy w ich szczerość i nie przyjmuje do wiadomości, że mogą chcieć ją skrzywdzić. Tak jest z Jolką i Edytą. Wiele spraw pozostawia własnemu biegowi, a później jest zdziwiona wynikającymi z tego sytuacjami - uczucia Bartka i Piotrka, nie zauważa ich miłości, aż do momentu gdy jest postawiona pod ścianą przez ich odejście lub deklaracje. Jak widzą ją inni? Jako wrażliwą i delikatną - to rodzice, zbyt uczuciowa i pogrążona w depresji - mąż, czarującą, tajemniczą, skromną - mężczyźni z jej otoczenia, naiwna - Jolka, Edyta i kochanki męża. Czy tak jest naprawdę? Może to tylko odczucia jednego czytelnika ...
Jedno jest pewne autorka ukazała postać kobiety, którą nie można określić jedną czy nawet paroma słowami. Raz jest silna, raz słaba, wesoła by zaraz doświadczać smutku, brak jej wiary, ale daje ją innym. Była zdradzaną żoną, ale zostaje kochanką żonatego mężczyzny, tęskniła za uczuciem, odrzuciła je i w końcu przyjęła. Małgosia jest pełna sprzeczności, zmienia się i jest taka sama. Wydaje się, że nie uczy się na własnych błędach, szczególnie tych dotyczących miłości, ale tak nie jest, w końcu doświadcza jej dojrzałej wersji, czy nie spóźniła się z tym uczuciem? Nie, każdy ma swój moment gdy ją sobie uświadamia. Każdy tylko płaci własną cenę za jej poznanie.
Autorka w "Efekcie kobiety" przedstawiła obraz kobiety, z którą trudno się identyfikować. Nie tryska radością i szczęściem, często się obawia życia, nawet można powiedzieć, że zdarza się jej uciekać przed nim. Brnie w sytuacje, gdzie czeka ją ból, ale ona tego nie dostrzega, chociaż otoczenie to widzi i ostrzega ją. Nie niszczy sama siebie, lecz i nie oszczędza. Jest nieszablonowa, skomplikowana, często sama nie rozumiejąca siebie samej, wyłamuje się ze stereotypów. Jednak patrząc z pewnego dystansu widzimy bohaterkę, która w końcu zaczyna żyć zgodnie ze swoimi pragnieniami.
Warto czy nie warto przeczytać "Efekt kobiety"? Moim zdaniem warto, może i nie jest to książka do poduszki, bo nie usypia, a raczej pobudza do zastanowienia się nad życiem, a to potrafią nieliczne tytuły.



Książka została przekazana w ramach akcji "Włóczykijki"

wtorek, 29 marca 2011

Droga ku prawdzie

"Kara"
Podróże czasem pozwalają nam na chwilę zastanowienia się nad przeszłością i tym czego byliśmy uczestnikami bądź świadkami. Swoisty rachunek zysków i strat, tylko dotyczący życia, nie tylko naszego, ale i innych. Czy by podsumować dokonania i porażki człowieka wystarczą tylko listy pisane przez niego i wspomnienia syna? A może ta próba zrozumienia kogoś już nieobecnego pozwala na rozliczyć się samemu sobie ...
Główną bohaterką "Kary" jest Karolina, Polka, emigrantka, córka, matka, żona, synowa. Tyle ról i tyleż samo twarzy, nikt tak do końca nie zna jej, nawet ona sama. Podróż z Krakowa do Brukseli, z domu rodzinnego do domu męża, przeszłość splata się z teraźniejszością. Nadchodzące urodziny i samotna wędrówka pozwala na skupieniu się na podsumowaniu prawie 30 lat życia. Prawda o sobie nigdy nie bywa łatwa, szczere przyznanie się do słabości i zranienia bliskich bywa bolesne. Dwie historie emigracyjne, kobiety i mężczyzny, którzy się nigdy nie spotkali, chociaż są związani więzami rodzinnymi. Wydawałoby się, że Karolina i Jan nie mają ze sobą nic wspólnego poza jego synem, a jej mężem i jego żoną, a jej teściową. Jednak tak nie jest, żołnierz pozostający w obcym kraju szuka swego celu podobnie jak ponad 40 lat później studentka przebywająca na stypendium. Jedno spotkanie odmienia całe ich życie, wiąże z ludźmi, z którymi w Polsce by nigdy się nie zetknęli. Bohaterka w pewnym stopniu utożsamia się z teściem, z jego wyborami, idzie podobną ścieżką, lecz nie taką samą. Oboje byli niewierni, on w rzeczywistości, ona w sercu. Ta miłość była odskocznią od codziennej rutyny, jednak nie przyniosła szczęścia, a stratę czasu, którego już nie można było odrobić. Pomimo tego oboje trwali w swych małżeństwach z poczucia obowiązku, wracając myślami do tych chwil wykradzionych powszedniości.
Lektura niełatwa, przy której nasuwa się wiele pytań nie tylko związanych z czytaną historią. Ale taka czasem jest rola książek, prowokowanie odpowiedzi na tematy, o jakich nie chcemy pamiętać albo które umykają gdzieś pośród innych problemów. Dlatego warto ją przeczytać i zastanowić się nad napisanymi słowami w kontekście swojej osoby.



Książka została przekazana w ramach akcji "Włóczykijki"

piątek, 25 marca 2011

"WŁÓCZYKIJKI"

Dzisiaj dotarła do mnie książka "Kara" M. Wolny w ramach akcji  "Włóczykijki" :)






"Kara" na mojej półce












"W noc swoich trzydziestych urodzin Karolina zwana Karą podróżuje z Krakowa do Brukseli. Po drodze dokonuje swoistego rozliczenia: bilansu miłości, nienawiści oraz zdrady – tego wszystkiego, czego doświadczyła przez ostatnie lata, pomieszkując na Wschodzie i Zachodzie, kochając dwóch mężczyzn z różnych kultur i odkrywając ich tajemnice.
W powieści pojawiają się historyczni i fikcyjni ludzie drogi; mężowie stanu i tułacze: m.in. Karol Wojtyła, Edward Gierek, Vika z Uzbekistanu, która porzucając swojego upośledzonego syna, zostaje świadczącą usługi erotyczne dla niepełnosprawnych seksassistente czy didżej Igor, nielegalnie mieszkający w Brukseli Białorusin.
Jest to swego rodzaju zapis podróży emigracyjnej, która dla Kary, podobnie jak dla wielu współczesnych Polaków, rozgrywa się nie tylko w czasie i przestrzeni, ale przede wszystkim w świecie uczuć."