niedziela, 23 grudnia 2012

Nigdy więcej, czyli jak co roku ;)



Jak co roku bitwa z Choinką, kapryśną damą i jej ubieraniem, wygrana.
Oczywiście jak każe świąteczna tradycja 
również musiało paść hasło:
"NIGDY WIĘCEJ" 
tego szaleństwa z lampkami, bombkami i całą resztą ozdób ...
Do następnych Świąt przejdzie mi i od nowa zacznie się zabawa ;)

A na razie krajobraz po bitwie, 
po której trzeba uprzątnąć pozostałości ;)



sobota, 22 grudnia 2012

Ukryta tożsamość

"Jezus z Judenfeldu"
Jan Grzegorczyk


Przeszłość, za tym słowem kryje się się nieskończenie wiele historii, które chociaż miały miejsce kiedyś nie zawsze odeszły w zapomnienie. Nadal tli się we wspomnieniach i przede wszystkim ludziach, niekiedy przypomina się w kolejnych pokoleniach, daje o sobie znać w najmniej spodziewanych momentach. Prawda czasu, miejsca i w końcu człowieka, razem dają niezwykłą panoramę tego co było oraz pozostawiło swój ślad, niekiedy piętno, i czeka na na odkrycie. Podróż czasem przynosi niespodzianki, takie, jakie nigdy nie przyszłyby nikomu do głowy. Wiedzie podróżnika w miejsca, gdzie niezwykłe tajemnice tylko czekają na odsłonięcie ...

Zwykły przystanek w drodze do celu, wspaniały widok, zachwyt nad cudem piękna natury i ... okazuje się, że trzeba wszystkie zamierzenia zmodyfikować. Ksiądz Wacław Grosser wcale nie miał w planach dłuższego postoju, w ogóle nie tak miało być, ale jest. Gościna na protestanckiej parafii okazuje się niezwykłym czasem, gdzie przeszłość i teraźniejszość okazują się awersem i rewersem tej samej monety. Spokojne, prowincjonalne, alpejskie miasteczko, wydawałoby się takie z gatunku gdzie diabeł mówi dobranoc, mające w zanadrzu niejedną tajemnicę. Zawierucha wojenna nie ominęła Judenfeldu, a i późniejsza historia mało pasuje do sielankowego pierwszego wrażenia, lecz nie jest to dane dostrzec każdemu. Grosser powoli odkrywa prawdę o miejscu gdzie spędza przymusowe wakacje. Niezwykły kościół jest dopiero początkiem odsłaniania tego co z jednej strony jest na widoku, ale z drugiej skutecznie zamaskowane przed oczyma postronnych. Dlaczego jedno drzewo stało się symbolem godnym umieszczenia go  w świątyni, a drugie wzbudza skrajnie inne emocje? Czyny ojców nie zawsze są powodem do dumy, czasem jednak prawda wygląda inaczej iż się wydawało. Pozory również mylą i to bardzo, nawet przyzwyczajeni do wyznań ludzie nie widzą tego co najważniejsze, a może to człowiek nie potrafi się do końca odkryć? Wacław Grosser w ciągu kilku dni jest świadkiem sporej liczby niecodziennych sytuacji, zagłębia się w przeszłość wielu osób, ale także i własną. Niezrozumienie, kłamstwo, ukrywanie faktów, a nawet własnej tożsamości, wszystko to nie pomaga w ujrzeniu Judenfeld, takim jakim jest w rzeczywistości ... Chociaż co jest prawdą, a co fasadą w imię poprawności politycznej nie zawsze można odgadnąć. Czasem winni okazują się zagubieni w tym co było ich udziałem.

Jan Grzegorczyk w najnowszej książce powrócił do bohatera wcześniejszej trylogii, który jest jedną z głównych postaci w "Jezusie z Judenfeldu". Tłem dla historii jest malownicze miasteczko w austriackich Alpach, które wraz ze swoimi mieszkańcami posiada wiele sekretów. Czytelnikowi dane jest dotarcie do najgłębiej skrywanych tajemnic, ale nie od razu. Autor powoli odkrywa prawdziwe oblicze miejsca i zamieszkujących go ludzi, zanim jednak to nastąpi nieraz trzeba się zmierzyć z pozorami, pod jakimi kryje się rzeczywisty człowiek. Wątki splatają się w opowiadanie, w jakim teraźniejszość z przeszłością tworzą niezwykłą panoramę ludzkich losów oraz motywów ich postępowania.


Za możliwość przeczytanie książki    
dziękuję portalowi Duże Ka i wyd. Zysk i S-ka

czwartek, 20 grudnia 2012

Lato zmian

"Upalne lato Marianny"
Katarzyna Zyskowska -Ignaciak


Lato to pora roku, która służy odpoczynkowi, czasem jest granicą pomiędzy tym co było, a tym co dopiero ma nadejść, jest również momentem kiedy dojrzewają plony tego co wcześniej zasiano. Ciepłym dniom często towarzyszą równie gorące uczucia, które długo pozostawały w ukryciu, czasem są one tak gwałtowne jak letnia burza. Pojawiają się nagle, bez uprzedzenia, nie wiadomo skąd, towarzyszy im prawdziwy zalew emocjonalnych doznań i nigdy nie wiadomo jakim będzie życie gdy już przeminą. Ale dopóki trwają nic i nikt nie jest ważne liczy się tu i teraz, a przyszłość jawi się jako spełnienie wszystkich pragnień. Nie ma miejsce na coś pośredniego, wyważonego, są tylko dni wypełnione słońcem lub burzowymi chmurami, aż wreszcie dochodzi do zderzenia dwóch krańcowo różnych emocji, czasem po czymś takim pozostaje tylko wejść na całkiem nową ścieżkę i nie oglądać się za siebie ...

Jak smakuje dojrzałość? Może tak jak chwile spędzane na czytaniu "Niebezpiecznych związków" bądź manifestów w "Wiadomościach literackich"? A może jak marzenia o niedalekiej przyszłości,kiedy wszystko będzie inne niż do tej pory - wielkomiejskie, eleganckie oraz wolne od nakazów i zakazów? Jedno jest pewne już niedługo Marianna nie będzie panienką z dworku, lecz studentką i w końcu zakosztuje tego co tak ją kusi, ale co na razie pozostaje poza jej zasięgiem. Już tygodnie, a nie lata, dzielą ją od rozpoczęcia życia jako dorosłej kobiety, gdzie będą obowiązywały całkiem nowe zasady, pełne wolności i tego o czym do tej pory tylko się czytała. Nim nadejdzie ten moment, przed dziewczyną lato w rodzinnym domu, który wraz z mieszkańcami wydaje się taki przewidywalny i zwykły. Jednak los przygotowuje niespodziankę, ktoś kto wydawał się kimś z całkiem zupełnie innego świata, pojawia się nagle i wszystko zaczyna nabierać o wiele intensywniejszych barw. To co do tej pory było znane jedynie z książek staje się udziałem Marianny: gwałtowne uczucia, zakazany owoc i tajemnica. Inni przestrzegają przed podążaniem za swoimi pragnieniami, ale co jest niewłaściwego w takim postępowaniu? Dlaczego młoda kobieta, stojąca u progu życia, ma postępować tak jak jej matka i babka? Przecież przed nią tyle możliwości, a jedna z nich właśnie jest na wyciągnięcie ręki ... Liczy się każda minuta wspólnie spędzona, każde wymienione spojrzenie i każde wypowiedziane słowo, reszta to tło do tego co już za moment wybuchnie, co do tego nie ma wątpliwości, bo i jak może ktokolwiek je mieć? Gorące, letnie, dni przynoszą tak wiele nieznanych doświadczeń, czasem zupełnie niespodziewanych, okazuje się, że bliscy ludzie również mają sekrety. Szkolne świadectwo dojrzałości Marianna to same celujące oceny z egzaminów, ale czy cenzurka z życiowych przedmiotów będzie równa dobra? Nikt nie ostrzegał, że dorosłość oznacza także gorycz porażki oraz ból, który przychodzi znienacka i zmienia wszystko. W jednym dniu królowa balu, a w drugim ...?

Urocza mazowiecka wieś, dworek jak ze starego zdjęcia, dobrze wykształcona panna i ostatnie tygodnie przed wrześniem tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku. Elementy jak z czarno-białego filmu starego kina, ale to nie fikcja, a rzeczywistość, jaka podczas czytania okazuje się wcale nie tak odległa. Historia Marianny to wycieczka do świata, zmiecionego nie tylko przez wojenną zawieruchę, lecz i przez upalne dni pewnego lata. Narracja została poprowadzona w trzeciej osobie, czytelnik jednak nie ma wrażenia, że jako obserwator pozbawiany jest niuansów, wprost przeciwnie jest mu dane bardzo głęboko wejść w życie bohaterki i poznać ją. Z jednej strony pewien rozdział jej życia kończy się, z drugiej inny właśnie rozpoczyna się. Dziewczyna przeobraża się w kobietę, przed którą świat stoi otworem, ale i coś już odeszło bezpowrotnie. Może szczęśliwy i bezpieczny świat dzieciństwa został już za nią, lecz stał się także podstawą tego co dopiero przed nią. "Upalne lato" Katarzyna Zyskowskiej - Ignaciak to wspaniała książka, ukazująca dojrzewanie, lecz i zmierzch pewnego stylu życia, do jakiego czuje się sentyment, nawet gdy zna się go jedynie z opowiadań. Jednak autorka nie serwuje czytającym przedwojennej sielanki, ale obraz ze wszystkimi blaskami i cieniami, dostrzegalnymi niekiedy dopiero po czasie ...


Za możliwość przeczytanie książki    
dziękuję portalowi Duże Ka i wyd.MG