piątek, 9 marca 2012

Rodzinne sekrety

"Matka wszystkich Lalek"
Monika Szwaja


Z okładki witają czytelnika dwie twarze, jedna to oblicze lalki, druga ma już raczej bardziej chochlikową fizjonomię, obie wydają się być wraz z tytułem wskazówką co do samej treści zawartej pomiędzy obwolutami. Fizys wbrew pozorom przeciwstawności pasują do siebie, nie kojarzą się z dwulicowością, a raczej jak z rewersem i awersem monety, chociaż różne tworzą jedną spójną całość.

Pełna uroku wyspa u wybrzeży Bretanii, no może co do tego czaru trochę inne zdanie ma Claire, rodzona mieszkanka tej skalistej kropli wśród zburzonego Atlantyku. Dziewczyna jakoś nie przywykła do ogromnych fal rozbijających się o brzegi jej rodzimej ziemi, wciąż ma w pamięci opowieści babci o powodzi sprzed stuleci i nawet upływ lat nie zatarł dziecięcego strachu. Jednak z biegiem czasu odgłos wzburzonego oceanu udaje się jej coraz lepiej zagłuszyć i nawet nie przypuszcza co szykuje dla niej przeznaczenie. Wystarczy jedna wizyta rodaków ze strony matki, a całe uporządkowane życie staje na głowie i to całej rodziny. Nikt spodziewał się zdradzenia prawie trzydziestoletniej tajemnicy, co więcej nikt nie był jej świadomy, no może oprócz jednej osoby. Ujawnienie sekretu uruchamia całą serię wydarzeń, łącznie z podróżą do ojczyzny przodków. Skąd to nagłe zainteresowanie Polską? Czyżby to co tak usilne skrywano przez tak wiele lat miało swe źródła w polskiej ziemi? Niespodziewane odkrycie zrodziło kilka pytań, ale czy znajdą się odpowiedzi na nie?

Świat dzieciństwa Elżbiety Szumacher był szczęśliwy i beztroski, nawet wybuch drugiej wojny światowej jakoś nie odbił się na nim. Jednak i w tę sielankę zawitała historia, w jednej chwili z dziecka otoczonego kochającą rodzinę zmieniła się w sierotę, by prawie od razu wejść do nowej familii. Uśmiech losu w wojennej zawierusze, w której każdy odruch dobrej woli jet na wagę złota, a raczej ludzkiego życia. Kobieta i dziecko, nawet nie wiedząc nic o swej przeszłości zostały połączone zbiegiem okoliczności i pewnym człowiekiem, wybrał je spośród setek i dał szansę na nowy początek. A może sytuacja była całkowicie inna? Czy ukojenie bólu najbliższej osoby usprawiedliwia krzywdę wyrządzoną innym?

Dwa horyzonty czasowe całkowicie odmienne od siebie, co mogą mieć wspólnego Claire i Elżbieta? Przecież wszystko je różni, nie mają ze sobą nic wspólnego ... Chociaż nie, jest coś co je łączy - więzy rodzinne, które zostały zapomniane a właściwie zatarte. Jak nadrobić stracony czas? To co już przeminęło nie powróci, ale pozostaje jeszcze teraźniejszość i przyszłość, tylko trzeba dać im szansę by zaistniały, ale wymaga to powrotu do trudnych chwili z przeszłości.
Tragiczne wydarzenia z historii Polski zmieniły życie dwóch kobiet, bez ich wiedzy i zgody. Po latach obie dostają okazję by przynajmniej odnaleźć fragmenty tego, co wydawałoby się, że przeminęło bezpowrotnie lub w ogóle nie miało szansy by powstać. "Matka Wszystkich Lalek" to wspaniała opowieść o sile, jaka tkwi w więzach rodzinnych, nawet gdy wydawałoby się, iż zostały bezpowrotnie zerwane bądź nie dane było im w ogóle zaistnieć. Różne są drogi powrotu do korzeni, czasem wymagają pośrednictwa osób trzecich, prawda jest trudniejsza od kłamstwa, jednak pozwala odkryć również kim się jest w rzeczywistości. Autorka dokonała rzeczy wydawałoby się niemożliwej - opowiedziała w swej książce dwa opowieści, które pomimo odrębności są jakby elementami jednej całości. Opowiadania przeplatają się ze sobą, tworząc coraz bardziej wyrazisty wzór by w końcu stworzyć portret niezwykłych kobiet, doświadczających czym są rodzinne sekrety, chociaż nie zdają sobie z tego sprawy. Czytelnik rozpoczynając lekturę wchodzi w świat, zaskakujących zwrotami fabuły oraz niespodziewanymi zakończeniami poszczególnych wątków. Na poły saga rodzinna, na poły dramat, awers i rewers tej samej monety, a okładka idealnie odzwierciedla to co zawiera się za nią.




Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd. SOL

czwartek, 8 marca 2012

Interesowna wiara

"Układ z Panem Bogiem"
Ewa Kopsik


Krystyna, artystka, dla której piękno jest czymś naturalnym, godzi się na jego brak, ale wewnętrznie cierpi gdy musi obcować z codziennością, gdzie widzi jej odwrotność. Nadwrażliwa, lecz godząca się na kompromis, w imię czego? Zasad społecznych, bo tak wypada, ponieważ inni tego wymagają, a może z przyzwyczajenia bądź wygodnictwa? Nie wyróżnianie się z ogółu nie zawsze jest łatwiejsze, lecz wychodzenie przed szereg powoduje ściąganie na siebie spojrzeń, a gdy jest się ponad takie zachowania warto podejmować wysiłek by zasygnalizować swoje zdanie? Przypatrywanie się w milczeniu temu co drażni, nie poruszanie tej kwestii, aż do momentu gdy znajduje się usprawiedliwienie dla zakończenia jest rozsądniejsze od natychmiastowego protestu? A może wystarczy żarliwa i głęboka wiara zamiast buntu i to co nas irytuje lub jest niezgodne z naszymi zasadami zmieni kształt na ten, którego oczekujemy? Ufność w moc siły wyższej jest odpowiedzią na wszystko co nas otacza, lecz jest niezgodne z oczekiwaniami? Dla bohaterki wiele spraw jest poniżej jej poziomu, jej przeznaczeniem jest piękno, niestety występuje ono rzadko, więc trzeba jakoś znosić to co niewygodne lub starać się nie zwracać na to uwagi. Jednak przymykać oko, odwracać głowę w innym kierunku można tylko do pewnego momentu, bo nadchodzi wreszcie chwila, że ucieczka jest niemożliwa, ale spojrzenie na prawdziwą rzeczywistość też wydaje się niewykonalne.

Miłość matki do dziecka jest bezwarunkowa, po prostu pojawia się i trwa pomimo burz oraz zawirowań życiowych. Zdanie to wydaje się oczywiste, również Krystyna nie oponowała przeciwko niemu, nie tyle się z nim zgadzała ile uważała za oczywistość. Łatwo myśleć takimi kategoriami gdy jest to kwestia abstrakcyjna, nie dotycząca nas osobiście, jednak gdy wątek ten nagle zaczyna dotyczyć Krystyny, zaczyna być dla niej jasne, że to co uważała za jednoznaczne ma też inne oblicze, takie, o którym głośno się nie mówi. Dziecko, połączenie genów dwóch ludzi, osoba autonomiczna, jednocześnie w niej lokowane są pragnienia i marzenia innych. Czasem nim pojawi się na świecie jest ściśle określone pod każdym względem, nie ma miejsca w tym planie na przypadek bądź niespełnienie oczekiwań ... Co jednak gdy okazuje się, że nie odpowiada wyznaczonym standardom? Czy można w ten sposób podchodzić do człowieka? Szukać winnego za brak tego czego oczekiwano? A może czas na układ z Bogiem? Zamiast ucieczki i odsuwania od siebie brutalnej rzeczywistości umowa - żarliwa wiara za cud piękna? Modlitwy za poprawienie małego wycinka świata, naprawienie tego co natura zepsuła? Tylko dlaczego to piękno ma takie znaczenie w świecie, gdzie nie zawsze jest doceniane lub rozpoznawane?

"Układ z Panem Bogiem" to historia wielowątkowa, fabuła skupia się wokół dwóch bohaterek - matki i córki, jedna określa drugą i odwrotnie. Miłość matki do dziecka, dziecka do rodziców, jego brak, zazdrość o uczucie, pojęcia te często są przemilczane lub omijane. Wydają się oczywiste, ale tylko do momentu gdy mieszczą się w granicach ogólnie przyjętej normy. Wystarczy nieznaczne odstępstwo by poruszanie tematów z nimi związanych stały się niewygodne. Autorka wchodzi w temat głęboko, przedstawia go od podszewki, nie unikając emocji, negatywnych i pozytywnych. Jednak to tylko część opowieści, gdzie przeplatają się elementy z emigracyjnej egzystencji z rodzinnym życiem oraz przeszłości i teraźniejszości. Oprócz ludzi ważnym motywem jest postrzeganie świata, własnej osoby w nim i tego jak jest się widzianym przez innych. Utrzymywanie pozorów czasem staje się usprawiedliwieniem i specyficznym sposobem nauki akceptacji tego co do tej pory było nie do przyjęcia. Wśród stron też wciąż ponawiane jest pytanie jaka jest prawdziwa definicja piękna i czy osoby szukające go w każdym detalu gdzieś podświadomie nie odczuwają jego brak w sobie?


Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Ka i wyd. Replika

środa, 7 marca 2012

"Morderstwa i kłamstwa, kłamstwa i morderstwa"

"1980"
David Peace


Pierwszy rok nowej dekady, grudzień tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego roku, czas przedświątecznej gorączki, ale taki obraz widzą nieliczni. Większość ma przed oczyma kryzys, rosnące bezrobocie, strajki, całe kwartały zrujnowanych domów, niepokoje społeczne i to nie tylko w Irlandii. Taki portret wysp brytyjskich jest odległy, jednak prawdziwy, na takim tle rozgrywa się opowieść Davida Peace`a. Pomimo bożonarodzeniowego okresu raczej trudno go odczuć w tej książce, chociaż od czasu do czasu pojawiają się jakieś przebłyski to giną w świetle policyjnych świateł, a taśmy oznaczające miejsce zbrodni są niczym łańcuch na choince. W tym krajobrazie nie ma radości, szczęścia, jest za to oczekiwanie, ale nie na święta, lecz kolejny ruch mordercy. Od sześciu lat całe Yorkshire żyje zabójstwami, nikt nie pyta czy będą kolejne tylko kiedy nastąpią i kto będzie ofiarą. Jak to możliwe, że tak długo sprawca pozostaje nieuchwytny? A może tak jak jego poprzednik - Kuba Rozpruwacz pozostanie na wolności? Dziennikarze żądają odpowiedzi dlaczego po kilkunastu zbrodniach, tysiącach przesłuchanych, dziesiątkach tysięcy zapisanych akt, policja nie posunęła się nawet o krok do przodu? Nikt tego nie rozumie, a najbardziej sami zainteresowani, wydaje się niemożliwym, by jeden człowiek przechytrzył dziesiątki innych, których jedynym zadaniem jest odkrycie jego tożsamości. Jakby tego było mało, kpi on ze ścigających, przesyłając im taśmy ze swymi monologami. Pewność siebie, wręcz przeświadczenie o własnej przebiegłości i wiara w to, że pozostanie się bezkarnym jest słyszalna prawie w każdym zdaniu.

Zastępca komendanta Hunter jest bardzo dobrze znany swoim kolegom, jeżeli nie osobiście to przynajmniej ze słyszenia lub plotek. Bezkompromisowy, z wieloma sukcesami na koncie i pnący się po drabinie awansu zawodowego. Jednak zasłynął również z prowadzenia śledztw wewnętrznych i oczyszczania policyjnych szeregów z nieuczciwych funkcjonariuszy. Takie działania, chociaż słuszne, nie przysporzyły mu przyjaciół, wręcz przeciwnie. Teraz zostało mu powierzone nowe zadanie, ma wspomóc dotychczasowych śledczych przy sprawie seryjnego zabójcy, a w ramach tej misji ma jeszcze jedną. Jego wrogiem są prawie wszyscy, każdy kto znalazł się w jego otoczeniu jest zagrożony. Nikt nie ułatwi pracy zespołowi, którym kieruje, wręcz przeciwnie, wszyscy wokoło, nawet zleceniodawcy. Nie ma podziału na dobrych i złych policjantów, jest tylko jedna strona, nie cofająca się przed niczym by zniszczyć każdego kto wychyla się. A co ze śledztwem w sprawie Rozpruwacza z Yorkshire? On wydaje się dla wielu ostatnią pozycją na liście spraw do załatwienia. Może jednak to tylko subiektywny punkt widzenia detektywa zmęczonego tym czego jest świadkiem i uczestnikiem? "Morderstwa i kłamstwa, kłamstwa i morderstwa" tak widzi swoje życie Hunter, te słowa wciąż brzmią w jego głowie, dotyczą życia zawodowego czy prywatnego, a może czegoś innego?

Kryminał noir, zamiast prywatnego detektywa uwikłanego w sieć kłamstw, niedomówień i zbrodniczych powiązań mamy policjanta, nie jednego z wielu, lecz oficera i to wyróżniającego się pod względem podejścia do pracy. Jednak wbrew pozorom ma w sobie cechy typowe dla bohatera czarnej historii kryminalnej, oplątanego pajęczyną pozorów, dezinformacji, wzajemnych podejrzeń i oskarżeń. W jego świecie nie ma bieli i czerni, jest tylko i wyłącznie kolor czarny, mniej lub bardziej głęboki, dla żadnej innej barwy nie ma miejsca w tym świecie. Zło ma wiele twarzy, a jeszcze zakłada maski, nie wiadomo kto i co pod nią się ukrywa i które oblicze jest prawdziwe. Pierwszoosobowa narracja sprawia, że opowieść jest subiektywna, ale nie jest to wadą, wręcz przeciwnie. Taka osobista perspektywa pozwala wejść głębiej w panoramę wydarzeń i odkryć to, co często pozostaje ukryte. Intuicja, przypuszczenia, dostrzeżenie niepozornych elementów, skojarzenia, to wszystko sprawia, że książka posiada swoisty klimat, sprawiający, iż równocześnie przyszłość wydaje się przesądzona i nie rozstrzygnięta. Jak można zwyciężyć gdy nie wierzy się w wygraną i równocześnie pragnie się triumfu? "1980" jest swoistym pamiętnikiem człowieka, widzącego jak na jego oczach rozgrywa się dramat i chcącego mu za wszelką cenę zapobiec. Jednak gdy już myśli, że od osiągnięcia celu dzieli go niewiele następuje seria wydarzeń, zmieniająca wszystko.


Za możliwość przeczytanie książki dziękuję

wtorek, 6 marca 2012

Co jest prawdą, a co kłamstwem?

"Sądzeni za namiętność"
Roxanne St. Claire



Eileen ma niewiele czasu, a tak dużo do zrobienia, przede wszystkim chce stawić czoła wydarzeniom sprzed ponad trzydziestu laty, które zmieniły tak wiele w jej życiu. Kiedyś nie miała odwagi by powiedzieć prawdę, zresztą była pewna, że stoi na straconej pozycji, bo komu dadzą wiarę - szanowanemu obywatelowi czy jego sekretarce i kochance zarazem? Obecnie kobieta już wie, że prawda może ujrzeć światło dzienne tylko i wyłącznie wtedy gdy ona odważy się wyjawić sekrety sprzed lat. Na tym jednak nie koniec, jest jeszcze jedna tajemnica, jednocześnie boleśniejsza i radośniejsza, niż wszystko inne czego była świadkiem i uczestnikiem. Gdyby udało się ją wyjaśnić jej życie nabrałoby innych barw, chociaż nikt już nie wróci straconych lat. Jednak wyjawienie tego co wiąże się z ogromnym ryzykiem, wręcz śmiertelnym w końcu jedno morderstwo więcej nie robi różnicy.

Adrien w ramach urlopu zgadza się pomóc koledze w dochodzeniu. Zdaje sobie sprawę jak jest ważne dla klientki i przyjaciela. Ma miesiąc na odnalezienia kogoś, kto zniknął z oczu ponad trzy dekady temu i pomoc w udowodnieniu niewinności osoby, która została skazana na dożywocie. Zadanie nie jest łatwe, ale trudniejsze już realizował z sukcesem. Szczególnie pierwsze wydaje się stosunkowo proste i dosyć przyjemne. Jednak czas biegnie szybko, a do osiągnięcia zamierzonego celu daleko, chociaż wydawał się prawie w zasięgu ręku. Kiedy na drodze śledztwa staje antropolog, sekta pragnąca końca świata i pieniądze wszystko zdarzyć się może. Zwłaszcza, że pierwotny plan nie zakładał aż tak głębokiego zaangażowania się. Na tym jeszcze nie koniec, bo ktoś ma dużo do stracenia w przypadku ujawnienia chociażby części jego przeszłości. Jak odróżnić kłamstwa od faktów, kiedy można oprzeć się tylko na słowach jednego człowieka, a inni twierdzą, iż wszystko co mówi to oszustwo?

Czasem by odtworzyć coś co dawno zostało zrujnowane trzeba zburzyć ponownie to co powstało na jego zgliszczach. W jednym momencie trzeba zniszczyć czyjeś złudzenia, uważane za prawdę. Jak to uczynić nie tracąc pokładanej w wiary bliskiej osoby?

Jakim gatunkiem powieści jest książka "Sądzenie za namiętność"? Na pewno jest w niej motyw sensacyjny, wątek uczuciowy również występuje, ale to nie wszystko, bo autorka na tej kanwie stworzyła o wiele bardziej skomplikowaną intrygę. Ukazała jaki wpływ na ludzi może mieć osoba obdarzona charyzmą i jak łatwo ulec słowom, pozwalającym poczuć się bezpiecznie. Na tym nie koniec, ponieważ zgodnie z hasłem gdy nie wiadomo o co chodzi to pieniądze są u podstawy problemu, zasada ta również ma swój udział w tej historii. A pomiędzy tym są postacie o wielu twarzach, które swe prawdziwe oblicza skrywają pod maską lub nawet nie wiedzą, że tak do końca nie są tymi, za których się uważają. Fabuła opiera się z jednej strony o pragnienie ujawnienia prawdy i wymierzenia sprawiedliwości, z drugiej strony na obrazie tego jak władza deprawuje ludzi i używana jest by osiągać cele bez względu na wszystko. Zniszczenie życia w takich rozgrywkach jest tylko kosztem, ponoszonym przez ofiary machinacji innych. Na tym jeszcze nie koniec, to dopiero początek rozgrywki, każdy gracz może stracić lub wygrać wszystko ... Kto zostanie zwycięzcą?

Baza recenzji Syndykatu ZwB



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece

poniedziałek, 5 marca 2012

Patronaty Sztukatera

„Żyjąc marzeniami można wypięknieć, nabrać majestatu i wspaniałości”

Książka „O kurze, która opuściła podwórze” to opowieść o kurze, która realizuje swoje wielkie pragnienie.

Ipsak - bohaterka książki - kura mieszkająca w kurniku, której zadaniem było znoszenie podbieranych codziennie jaj, chce choć raz wysiedzieć jajo i zobaczyć narodziny pisklęcia. Wyglądając na zewnątrz z klatki umieszczonej w kurniku, marzy o tym, by żyć jak kura mieszkająca z kogutem na podwórzu i jak ona wychowywać tam pisklęta. Ale spełnienie tego marzenia nie jest możliwe.

Pewnego dnia mocno osłabiona Ipsak zostaje wyrzucona z kurnika, jako bezużyteczna nienioska i wywieziona do dołu na martwe kury. Udaje się jej wydostać z wykopu i dzięki pomocy kaczora – samotnika należącego do gatunku kaczek krzyżówek - umknąć przed polującą na nią łasicą. Powraca na podwórze, jednak tylko po to, żeby je znowu za chwilę opuścić. Podwórzowa rodzina nie chce mieć z nią nic wspólnego.

Żyjąc na polu, Ipsak musi głodować, cierpieć samotność i wytrzymywać odrzucenie ze strony innych oraz ryzykować życie w obliczu zagrożenia łasicy. Wysiaduje nienależące do niej, kacze jajo, i wychowuje kacze pisklę, które dorasta i opuszcza ją, odlatując ze stadem dzikich kaczek. Ostatecznie, stara, wychudzona, pozbawiona piór Ipsak zostaje złapana i zjedzona przez śledzącą ją od bardzo dawna łasicę.

Tuż przed śmiercią Ipsak mówi:

„Miałam jedno pragnienie. Wysiedzieć jajo i zobaczyć narodziny pisklęcia! Spełniło się. Żyłam intensywnie, ale bardzo szczęśliwie. To dzięki marzeniu dożyłam dzisiaj”.

„O kurze, która opuściła podwórze” nie jest po prostu historią ekscentrycznej kury wychowującej kacze pisklę. To książka pełna miłości i nadziei; opowieść o wolności i marzeniach, stawiająca pytania o to, kim jesteśmy, jaki jest cel naszego życia, wypełniona refleksjami. W książce mamy trzy rodzaje kur. Kury w kurniku, kury na podwórzu i Ipsak. Na świecie jest wiele stylów życia. Książka rodzi w czytelniku przemyślenia: Jak żyję? Jak chciałbym żyć? Jakie mam pragnienia? Czy mogę je spełniać? Czytelnik zaczyna myśleć o człowieku, co żyje jak kura w kurniku, o człowieku, co żyje jak kura na podwórzu, o człowieku, co żyje jak Ipsak…


Korea Szerokopasmowa
Konrad Godlewski
„...Aby rozwikłać zagadkę tej dysproporcji, obejrzałem po raz kolejny słynną Defiladę Andrzeja Fidyka, nadal chętnie powtarzaną w polskiej telewizji i uważaną za perełkę dokumentalistyki. Film powstał wiosną 1988 roku, kiedy w Pjongjangu odbywała się wielka defilada z okazji 40-lecia założenia Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej. Widowisko pomyślane zostało jako komunistyczna odpowiedź na Igrzyska Olimpijskie na Południu... ...Przez 20 lat jedyny model rozwojowy, z jakiego chciała korzystać Polska, odnajdywano w Unii Europejskiej. Szukano go tam niewątpliwie słusznie, ale świat – szczególnie teraz, gdy już na dobre wkroczyliśmy w wiek XXI – nie kończy się na Starym Kontynencie, ani na Nowym Świecie. W chwili, gdy trzęsie się w posadach ład wypracowany po II wojnie światowej i po Jesieni Ludów, a do roli największej gospodarki świata aspirują Chiny, czas najwyższy odłożyć Defiladę na półkę i przestać epatować przeszłością. Czas przyjrzeć się uważniej blaskom i cieniom dalekowschodniej modernizacji. Czas wkroczyć w Koreę Szerokopasmową”.


Punkt wyjścia to historia trzech mężczyzn, których losy zbiegły się w pewnej białej chacie – tajemniczym miejscu, gdzie nawet najcięższe choroby zmieniane są w literaturę. To mroczna opowieść o neurotycznym pisarzu Damianie, żyjącym na krawędzi Rafale i bezimiennym uzdrowicielu, który jest w stanie wyleczyć każdą dolegliwość z taką samą łatwością, z jaką zaraża ludzi strachem i odbiera im duszę.

Podejrzane kluby nocne, w których główną atrakcję stanowią tortury, ukryte w leśnych gęstwinach pradawne sekrety, szokująca terapia sztuką i słowa potrafiące zainfekować szaleństwem…

Dawid Kain ¬ -- powieściopisarz, poeta i eseista. Jest autorem powieści Prawy, lewy, złamany oraz współautorem antologii Piknik w piekle i Horrorarium. Publikuje też na łamach takich pism, jak „Fraza” i „Magazyn Fantastyczny”.




niedziela, 4 marca 2012

Przyjaźń, zdrada i tajemnice

"Zdążyć przed świtem"
Marta Bilewicz


Świat tajnych służb, szybkich i cichych działań, o których świat zewnętrzny dowiaduje się bardzo rzadko lub w ogóle. Zadania są objęte tajemnicą i jednocześnie śmiertelnie niebezpieczne, osoby je wykonujący są ludźmi cienia. Nie dla nich światła jupiterów, oficjalne gratulacje i ordery przyznawane przez rządzących, czasem nawet sami uratowani nie wiedzą kim są ich wybawcy, z drugiej strony ścigani przestępcy też nie posiadają tej wiedzy. Zaufanie jest podstawą tej pracy, lecz nie ślepe, ale oparte na wielu, wspólnych przygodach, kiedy dużo zależy od wzajemnej współpracy. Garry, Joe, Ralph Sean nie raz razem wyruszali na misję, znali się doskonale i polegali na swoim doświadczeniu, jednak tym razem akcja nie przebiega zgodnie z planem, najpierw za wcześnie wybuchają ładunki, potem okazuje się, że w grupie jest zdrajca,nie wahający się strzelić do niedawnego jeszcze kolegi. Jakby tego było mało każdy z uczestników wydaje się mieć tajemnice przed innymi, a przecież muszą jeszcze schwytać tego, kto ich zdradził.

Japonia, Teneryfa,San Francisco, Nevada, akcja przenosi się miedzy kontynentami szybko, zaskakując zwrotami akcji i dramatycznymi wydarzeniami, ale na tym jeszcze nie koniec, kolejna sprawa już czeka by się jej przyjrzeć. Ale czy wszystko zostało już wyjaśnione? Na czyje zlecenie działał człowiek, który chciał zabić swoich przyjaciół? To na razie musi poczekać,podobnie jak osobiste kwestie, bo teraz nowy temat trzeba rozeznać. Tym razem droga wiedzie do Wielkiej Brytanii i związana jest ze starożytnego zabytkiem, zajmujący się jego renowacją pracownik wydaje się coś ukrywać,lecz może to tylko efekt ostatnich wydarzeń i naruszeniem zaufania przez kogoś, kogo znało tak długo? Zadanie okazuje się mieć związek z nowym członkiem zespołu, a raczej jego przeszłością. Czasem to do czego nie chcielibyśmy wraca nagle powraca i to w najmniej właściwym momencie.

"Zdążyć przed świtem" to powieść z gatunku szpiegowskich, zawierająca motyw sensacyjny oraz niepozbawiona wątków obyczajowych. Z jednej strony szybka akcja, z drugiej osobiste perypetie postaci, obie splecione w fabule, gdzie zakręty są częste i niespodziewane, lecz świetnie związane z intrygą główną. Autorka wyważyła elementy typowe dla historii, skupiających się na rozgrywkach wywiadowczych z detalami kryminalnymi oraz życiem prywatnym bohaterów. Poszczególne elementy są połączone ze sobą osobami, wzajemna nić powiązań nie zawsze jest od razu ujawniona. To co wydaje się pewne w trakcie kolejnych wydarzeń nabiera innych cech, a dodatkowym atutem jest klimat, że nie wszystkie karty odkryte są. Tajemnice są integralną częścią opowiadania, w miejsce odsłoniętych pojawiają się kolejne, a każda jest związana z przebiegiem akcji i równocześnie jej punktem napędowym. Tak naprawdę wszystko może się wydarzyć, a gdy następuje chwila wyciszenia, to można być pewnym, że to cisza przed burzą.

Baza recenzji Syndykatu ZwB







sobota, 3 marca 2012

Wrocław od morderczej strony

"Gdzie mól i rdza"
Paweł Pollak


Niecodzienne narzędzia morderstwa, ofiarami są trzej spokojni starsi panowie. Seryjny morderca zawitał do Wrocławia, a jego odnalezienie to sprawa komisarza Przygodnego i aspiranta Gajdy. Pierwsze zabójstwo nie nosiło znamion seryjności, ale wniosło powiew egzotyki, kto bowiem nie jest zaskoczony widząc strzałę w ciele denata? Poszlaki prowadzą donikąd, pierwsi podejrzani mają żelazne alibi, świadków nie ma, jak więc w takiej sytuacji rozwiązać tę sprawę? Jednak drugie zabójstwo już wnosi nadzieję, że tym razem morderca zostanie ujęty. Pomimo braku dowodów pewne okoliczności zdają się wskazywać cechy wspólne - majątek i starszy wiek. Kto stoi za tymi zbrodniami i skąd wie o skrywanych raczej zasobach? A może ma z tym coś wspólnego osoba dzwoniąca do wrocławskiego dziennikarza śledczego? W kolejnym miejscu zbrodni wydaje się niczego nie brakować, potwierdzają to nawet bliscy, ale okazuje, że i tutaj znajdowało się coś wartościowego, o czym nikt nie wiedział.

Markowi Przygodnemu nie dają spokoju nierozwiązane sprawy, tak zawodowe, jak i prywatne, a tego nie lubi w żadnym obszarze swego życia. Na pierwszy ogień idzie praca, uzyskane informacje wskazują nowy trop śledztwa, bardzo obiecujący, a nawet prowadzący w końcu do finału, ale czy aby na pewno? Jakoś zbyt szybko nadeszło i trochę zbyt oczywiste jak na gust policjanta. Intuicja śledcza znajdzie potwierdzenie? A może tym razem szósty zmysł tym razem zawiedzie starego wygę?

"Gdzie mól i rdza" to sensacyjna historia intrygująca od pierwszych do ostatnich stron. Jak przystało na kryminał zbrodnia, a raczej ich liczba mnoga, to oś akcji. Autor jednak wplata pomiędzy elementy kryminalne tło obyczajowe ofiar i śledczych, szczególnie detale z życia głównego bohatera stanowią odskocznię od zbrodniczego motywu. Krótkie momenty na chwilę wyciszają emocje, by po chwili wrócić w podwójnej dawce. Zamiast przesyconego technicznymi detalami dochodzenia czytelnik otrzymuje intrygę opartą na rozgrywce detektywa z mordercą, której zakończenie czytelnik poznaje dopiero w epilogu. Trzeba przyznać, że fabuła trzyma w napięciu przez całą książkę, w finale okazuje się, że każdy detal miał znaczenie, lecz dopiero właściwą perspektywę widzi się po przeczytaniu całości. Część informacji czytający poznaje przed prowadzącymi dochodzenie, tak,że można samemu zabawić się w poszukiwanie mordercy i jego pobudek.

Baza recenzji Syndykatu ZwB



Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd. Oficynka

piątek, 2 marca 2012

Stosik na przedwiośnie

Wiosna puka już do drzwi, wreszcie cieplej się zrobiło,
a w międzyczasie zgromadził się stosik :)

Od góry:
Timo Parvela "Strażnicy Sampo. Miecz", wyd. Kojro
Charlene Harris "Martwy i nieobecny", wyd. Mag
Jeaniene Frost "W grobie", wyd.Mag i Duże Ka
Janusz Majewski "Siedlisko", wyd. Marginesy i dlaLejdis.pl
Piotr Pochuro "Cena za honor" ZwB
W.E.B. Griffin, William E. Butterwoorh IV "Śmierc i honor", ZwB


czwartek, 1 marca 2012

Podsumowanie lutego

Luty mamy za sobą, marzec przed sobą i wiosna już tuż, tuż, a w międzyczasie udało się przeczytać i zrecenzować 17 książek. Mam nadzieję w tym miesiącu przeczytać więcej książek, ale dobrymi chęciami piekło wybrukowane ;)

Oto moja lista przeczytanych książek:

"Zemsta czarownicy" Joseph Delaney - recenzja
"Klątwa z przeszłości" Joseph Delaney - recenzja
"Marionetki" Paweł Jaszczuk - recenzja
"Cesarzowa Józefina" Sandra Gulland - recenzja
"Dotyk mroku" Dorota Wieczorek - recenzja
Link"Zły sen" Jacek Krakowski - recenzja
"Strażnicy Veridianu. Mrok" Marianne Curley - recenzja
"Drugie życie Pana Roosa" Hakan Nesser - recenzja
"Sprawa Rembrandta" Daniel Silva - recenzja
"Żeglując między światami" Julia Golding - recenzja
"Błękitnokrwiści" Melisa de la Cruz - recenzja
"Zaginiony heros" Rick Riordan - recenzja
"Syn Neptuna" Rick Riordan - recenzja
"Apetyt na jutro" Agnieszka Woźniak - recenzja
"Moje vademecum" Mariusz Normann - recenzja
"W półcieniu" Tadeusz Rutkowski - recenzja
"Milczące słowa" Jagoda Wochlik - recenzja


środa, 29 lutego 2012

Milczenie mówi więcej niż krzyk

"Milczące słowa"
Jagoda Wochlik

Jedna chwila i wychodzisz z kina, kolejna i żegnasz się z przyjaciółkami, moment później jesteś niedaleko swoje domu, a zaraz potem widzisz człowieka z podciętym gardłem i jego mordercą wpatrzonego w Ciebie. Nie uciekasz, bo w głowie kołacze się tylko jedna myśleć jak człowiek może odebrać życie komuś innemu, na ratunek nie ma już miejsca w Twoim umyśle. Nagle zjawia się wybawiciel i pomaga Ci ujść z życiem, a potem każe wejść do Twojego bloku nie odwracając się. Jednak Ty odwracasz się, wbrew temu co słyszysz gdzie w swym wnętrzu, a następnego dnia budzisz się, bo koszmar senny był aż nadto realistyczny ... Kilka tygodni później znowu jesteś atakowana, tym razem wiesz, ze to nie mara nocna tylko rzeczywistość, ale osoba ze snu broni Cię, budzisz się w obcym mieszkaniu, a twój obrońca siedzi obok i jest wściekły. Wybawca nie jest miły czy też troskliwy, wprost przeciwnie dokłada starań by Cię przestraszyć, a może odstraszyć? Przecież wiesz kim jest, nie czym, a właśnie Kim, coś pcha Was w swoim kierunku - ciekawość, przeznaczenie, przepowiednia?

Zuzanna jest spokojną dziewczyną, studiuje, wieczory spędza z przyjaciółmi, od czasu do czasu śpiewa w klubie, gdzie pracuje kolega z dzieciństwa. Idealnie pasuje do niej słowo łagodna, nie lubi przemocy i rozlewu krwi, nawet oglądając horrory krzyczy ze strachu, ufa wszystkim. Henry Got jest jej całkowitym przeciwieństwem, mroczny, nie wierzy nikomu, nigdy nie odwraca się plecami do nikogo, a drzwi obserwuje czujnie, jakby zaraz miał za nich ktoś zaatakować. Dwie zupełnie różnie osoby, po prostu wampir i człowiek, potwór i ... ofiara? Kto kogo bardziej zaskoczy? Zwycięży ciekawość czy uczucie, tylko jak można kochać gdy serce nie bije? A może to tylko eksperyment, jak daleko można się posunąć w podróży do wnętrza kogoś, kto tak do końca nie zna samego siebie? Co będzie gdy łagodność sięgnie po broń i pierwsza krew splami dłonie? Nie tak miało być, rola mordercy była już zarezerwowana i to dla cynicznego krwiopijcy, a nie jego "zabawki". Dwa razy on uratował jej życie, teraz ona odwdzięcza się tym samym, robi co musi, a raczej robi to co czuje, że powinna. Jak dalej potoczą się losy tej niezwykłej znajomości?

Wampir i dziewczyna, temat odmieniony przez wszystkie czasy, tryby i przypadki, czego oczekiwać po następnej historii z tego gatunku? Zaskoczenia, zwrotów akcji, fabuły z nieprzewidywalnym przebiegiem i postaci, które będą wymykać się schematom. "Milczące słowa" przynoszą właśnie czytelnikom to i o wiele więcej, nic nie jest tym czym wydaje na pierwszy lub nawet drugi czy trzeci rzut oka. Jeżeli podczas lektury tworzysz sobie w głowie jak dalej potoczy się akcja, to szybko dochodzisz do wniosku, że twoje przypuszczenia poszły zupełnie inną drogą i to na dodatek tą mniej interesującą. Gdzieś w tle rysuje się bohater, który pociąga za niewidoczne sznurki, tak, że nawet ci, którzy są opleceni nimi, nie zdają sobie nawet sprawy z ich istnienia, aż do momentu gdy prawie jest za późno. Zakończenie historii Zuzanny i Henry`iego jest sporą niespodzianką, szczególnie, że prawie do ostatniej strony toczy się gra, a jej wynik do końca waha się pomiędzy porażką i zwycięstwem.

"Milczące słowa" to nie kolejna książka z wampiryczną otoczką, bo ten aspekt jest tylko tłem dla bohaterów, którzy strona po stronie odkrywają przed czytelnikiem swoje prawdziwe oblicze, tak różne od pierwszego wrażenia. Postacie nawet bez swych nadprzyrodzonych cech byłyby intrygujące, nadnaturalne atrybuty to tylko dodatek, ciekawy, lecz nie najważniejszy. Zaczynając czytanie trzeba być przygotowanym na wszystko, szczególnie na zło ukryte pod pozorami pomocy.





wtorek, 28 lutego 2012

Premiera "Szósty" Agnieszki Lingas - Łoniewskiej



Już od dzisiaj w sprzedaży
"Szósty"
Agnieszki Lingas - Łoniewskiej


Do kupienia tutaj

„W szóstym dniu Bóg stworzył człowieka – mężczyznę i kobietę. W szóstym dniu... odbiorę ci życie, bo ja jestem twoim bogiem”.
Miłość, która rodzi się pośród zbrodni. Przeznaczenie, przed którym nie da się uciec.
Polska nie jest już bezpiecznym miejscem. Zwłaszcza dla zielonookich blondynek, które od jakiegoś czasu padają ofiarą seryjnego mordercy, któremu środowisko policyjne nadało przydomek Szósty.
Jego tropem podąża inspektor Marcin Langer, stojący na czele Śląskiej Grupy Śledczej. Pomaga mu Alicja Szymczak, której zadaniem jest sporządzenie portretu psychologicznego mordercy.
Wkrótce Alicję i Marcina połączy coś więcej niż tylko sprawy zawodowe. Zresztą, jak się okazuje, nie jest to pierwszy raz, kiedy ich drogi się przecinają...
Czy inspektor Langer zachowa zimną krew i podejmie grę, w której stawką będzie życie ukochanej?
Kim jest Szósty? Co nim kieruje? Być może czai się znacznie bliżej, niż może się wydawać.
Patronaty medialne: Zbrodnia w Bibliotece, Dla Leydis, DużeK

fragment do przeczytania tutaj


poniedziałek, 27 lutego 2012

Lirycznie

"Moje vademecum"
Mariusz Normann

Wyrazić swoje uczucia w słowach wydaje się prostym zadaniem, przecież posługujemy się nimi tysiące razy w ciągu dnia. Wypowiadamy składanki liter, czytamy i piszemy je, zastanawiamy się nad ich znaczeniem, słuchamy ich, czasem rzucamy na wiatr, a czasem bierzemy zbyt mocno do siebie. Słowa są proste i skomplikowane, przekazują to co czujemy i myślimy, wiersze wyrażają to w sposób emocjonalny. W krótkich formach zawiera się zarazem tak dużo i tak mało. "Moje vademecum" to kilkadziesiąt utworów, w których oddane jest kilka życia autora. Niełatwo jest przekazać osobiste odczucia tak by były zrozumiałe przez innych.

Każdy utwór to mały wycinek tego co zaszło i jak zostało odebrane przez twórcą, a raczej daną jednostkę. Dotyczą spraw ważnych i tych, które zauważane są tylko przez moment, ale utrwalone pozostają w pamięci na dłużej, a może nawet na zawsze. Czy takie wydarzenia mogą być podstawą liryki? A może tylko wzniosłe momenty mogą być źródłem dla tworzenia? Każdy temat powinien być podstawą twórczości czy jedynie chwile niezapomniane? Każdy autor odpowiada sam na te pytania, a odpowiedzi widzimy w ich pracach. W przypadku Mariusza Normanna najlepiej oddają to słowa:
"szukałem
swojej poezji
w miejscach niedozwolonych
objętych cenzurą milczenia

nie znalazłem jej

ona przyszła do mnie
w postaci wiersza
i przychodzi zawsze
kiedy jej nie szukam"


„W półcieniu”
Tadeusz Rutkowski



Wiersze kojarzą mi się z bardziej osobistym oddaniem tematu niż to ma miejsce w innych gatunkach literackich. Tak jakby autor próbował uchwycić coś nieuchwytnego co tylko jemu dane jest widzieć, a zapisując swoje wrażenia dzieli się tymi ulotnymi momentami z otoczeniem. Poeta w tym ujęciu staje się pośrednikiem pomiędzy własnymi emocjami i światem zewnętrznym.
Pierwszy rozdział antologii to "Wyznania" i wprowadza czytelnika w podstawowe kwestie jakimi są człowiek, matka, ojciec, rodzina, wiara, poczucie przynależności i sam akt kreacji literackiej. W każdym utworze można odczuć ważność tych spraw i punkt widzenia osoby piszącej. Słowo, wers, wiersz, pozwala zajrzeć nam w doświadczenia piszącego je lub raczej poznać to czym chce podzielić się ze światem.

"Pokrewieństwa" są kompozycjami, w których są widoczne więzy twórcy z ich bohaterami, postaciami historycznymi i literackimi. Odnoszą się one do konkretnych sytuacji w ich życiu, lecz oddają je również w zarysie oraz wrażenia jakie pozostawiły w świadomości ogółu i indywidualnych osób. Gdzieś pomiędzy ukryte są pytania jak odbierani są ci ludzie przez czytających oraz odpowiedzi autora w tym zakresie.

Czas, ulotny, niewidoczny, jednak odczuwalny - szczególnie jego upływ. Wspomnienia pozwalają wrócić do jego konkretnych przedziałów i przypomnieć sobie co wtedy odczuwano i jakie myśli pojawiały się w umyśle. "Rozrachunek z czasem" jest spojrzeniem na to co już miało miejsce, odeszło, ale pozostało w pamięci złapane jak w sidła. Do tego co było wracamy by powtórzyć to w teraźniejszości, dążymy do tego i po raz kolejny chcemy to uchwycić.

Interesująca jest także część cyklu, której wiersze są zadedykowane zmarłemu przyjacielowi. Zapis dzieciństwa dwojga ludzi, wspólnych zabaw i momentów, które nie zawsze są przełomowe, ale pozostają gdzieś głęboko w człowieku. Do nich wracamy gdy przywołuje się postać kogoś bliskiego. Z perspektywy lat są jak klatki filmu, odtwarzanego wybiórczo, nie żeby nie zapomnieć, lecz by powrócić do nich i w ten sposób poczuć obecność nieobecnych.

Czym jest piękno, a może kim? Tym co widzimy – tylko zewnętrzną powłoką czy tym co ukryte dla oka? Widzialne, stworzone już przez innych jako wzór czy też to co odczuwamy i uważamy za tożsame tylko z nas samymi? Wydaje się nam, że odkrywamy nieodkryte, z wiekiem okazuje się, że to samo odkrycie było, jest i będzie udziałem innych, chociaż oni uważają się za pierwszych, którzy to zauważyli.

„W półcieniu” to zbiór utworów, których tematyka jest różnorodna, jednakże w każdym z nich można dostrzec postać twórcy, jego emocje i postrzeganie świata. Na uwagę zasługują również ilustracje, współgrające ze słowami i ich przekazem.




Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria
oraz wyd. Miniatury

niedziela, 26 lutego 2012

Zapowiedzi wydawnicze

Już niedługo wiele ciekawych tytułów zawita
na księgarskich półkach:



Wydawnictwo Zys i S-ka


KRÓLOWA SABY

Marek Halter

PREMIERA:

28 lutego 2012




Wydawnictwo Muza





19 kwietnia 2012 r. powróci

legendarny Cmentarz Zaginionych Książek
w najnowszej powieści Carlosa Ruiza Zafona

Więzień Nieba











Legendarna seria 44 Scotland Street bije rekordy sprzedaży na całym świecie.
28 marca ukaże się po polsku kolejny, piąty już tom tej serii zatytułowany

"Nieznośna lekkość maślanych bułeczek"

Bertie, niezwykle utalentowany sześciolatek, wciąż zmaga się z Irene, swą kontrolującą wszystko matką.
Czasami udaje mu się od niej uwolnić, więc wstępuje do drużyny młodszych skautów.
Matthew wykazuje się niespodziewanie silnym charakterem w roli nowo poślubionego małżonka,
podczas gdy Domenica, kobieta oddana karierze intelektualnej, wciąż cierpi na samotność.
Narcystyczny Bruce przewartościowuje swoje dotychczasowe życie.


21 marca do księgarń trafi książka Francisa Spufforda

"Czerwony dostatek"

Ta głośna książka wielokrotnie nagradzanego już pisarza i eseisty pokazuje dziwaczne działania sowieckiej ekonomii i polityki.
Podejmuje też rozważania czy nie było jednak możliwe stworzenie (planowego) raju na Ziemi.
Czy komunizm rzeczywiście był przegrany już na starcie?
Ubodzy chłopi w kołchozach i wszechpotężni sekretarze partyjni. Dysydenci i karierowicze.
Uczeni i politycy. Szoferzy, inżynierowie, tajniacy, prywaciarze i zwykli ludzie.
Przewijają się oni przez karty tej zaskakującej, mozaikowej powieści o Związku Radzieckim i jego gospodarce,
w której wszystko łączy się ze wszystkim, a literacka fikcja miesza się z najprawdziwszą prawdą.








sobota, 25 lutego 2012

Zapomniane dzisiaj

"Apetyt na jutro"
Agnieszka Woźniak

Gdy życie mija na ustępstwach, nawet na rzecz rodziny, przestaje się je zauważać, a i druga strona uważa je za coś normalnego lub w ogóle nie dostrzega. Nie zawsze rodzi się bunt przeciwko takiej sytuacji, czasem zamiast niego jest żal do siebie samego, że godzono się na taki stan i nawet gdy już można podejmować decyzje, które były zarezerwowane dla innych, przeszłość nadal wpływa na wybory. Gdy życiem rządzą nadal wspomnienia i to nie z kategorii tych przyjemnych trudno rozpocząć wszystko od nowa lub zrobić pierwszy krok w kierunku, w którym zawsze chciano podążyć. Osoba, wskazująca błędy w postępowaniu rzadko może liczyć na podziękowanie, raczej na oskarżenie, że narusza czyjąś przestrzeń, ale czasem właśnie spojrzenie na siebie oczyma innych daje szansę wreszcie dostrzec błędy nie pozwalające odciąć się od tego od czego chcemy się uwolnić. Prawda o na samych jest trudna, szczególnie kiedy wiemy jaka ona jest, ale nie chcemy dopuścić do siebie myśli o jej istnieniu. Czasem to co uważamy za ingerencję przynosi właśnie impuls do tak wymarzonych zmian, nawet gdy uważa się, że już za późno na nie.

Zuzanna po latach bycia w cieniu męża i stawiania jego potrzeb nad swoimi przypomina sobie każdy kompromis, ma żal do niego, ale również do siebie. Odwiedziny starego mieszkania rodziców pogłębia tylko jej poczucie winy wobec nich, każdy kąt wydaje się ją oskarżać o zaniedbanie. Nawet odzyskanie pamiątki po bracie jest powodem do obwiniania się o zaniedbanie bliskich i oddalenie się od nich. Spotkanie dawnej znajomej pogłębia wyrzuty wobec własnej osoby i braku osiągnięć życiowych. Jednak podróż powrotna i przypadkowe, ale czy na pewno takie, spotkanie staje się początkiem rozrachunku z przeszłością. Efekt życiowych wyborów nie jest tylko wynikiem jednej osoby, obwinianie siebie, a w domyśle drugiej strony, pozwala przynajmniej na chwilę złagodzić złość na siebie samego. Przypominając sobie początek znajomości i kolejne lata widzi się jak na dłoni własne ustępstwa i oskarżenia o to samo kogoś innego, wina gdzieś się rozmywa, a jednocześnie rośnie gorycz porażki. Powielanie czyiś schematów zdaje się przebiegać niewidocznie, chociaż zauważa się wzory w innych w sobie ich dostrzega się. Bohaterka dokonuje swoistej wiwisekcji na swojej rodzinie i znajomych, otwierając kolejne szuflady pamięci stara się dociec co doprowadziło ją do punktu, w którym znajduje się obecnie. Chociaż chciałaby zerwać z wcześniejszymi modelami zachowań przygląda się im, rozkłada na czynniki pierwsze, docieka ich źródła rozpadu, może dzięki nim, a raczej temu co znane czuje się bezpiecznie? A zmian, pomimo, że tak upragnione, obawia się, bo przyniosą coś nowego, nieznanego? Jednocześnie wysłuchuje znajomych, które przeżywają podobne chwile jak ona kiedyś, ich problemy są powodem, że po raz kolejny wraca do swojej przeszłości. Walczy w niej chęć powiedzenia prawdy z pragnieniem nie wchodzenia w czyjeś życie.

Czytelnik w miarę poznawania historii Zuzanny widzi w niej różne osoby, od ofiary po sprawczynię, a w tle nieumiejętność powiedzenia sobie i innym czego tak naprawdę pragnie, a co jest dla niej ciężarem. Także postacie z jej otoczenia poznajemy od strony bohaterki oraz jak sami siebie widzieli bądź widzą. "Apetyt na jutro" jest studium nad życiem człowieka, jego marzeniami, porażkami i życiem codziennym. Może zamiast tytułowego apetytu na kolejny dzień należy mieć go na teraźniejszość, a nie na to co dopiero ma nadejść?





Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Ka i wyd. Replika

piątek, 24 lutego 2012

Dwie strony medalu - rzymska i grecka

"Syn Neptuna"
Rick Riordan


Amnezja to nic przyjemnego szczególnie gdy próbują Cię zabić mityczne potwory, chociaż i Ty nie pozostajesz im dłużny. Cios za cios i tak przez ciągle, a jedyne co masz w pamięci to obraz dziewczyny i obietnicę wilczycy, że jeśli odniesiesz sukces to odzyskasz wspomnienie i wrócisz do bliskiej osoby. Tylko tyle i aż tyle przyrzeczono, ale to było ponad dwa miesiące temu i od tego czasu wiele wydarzyło się, a zwycięstwo wydaje się być mgliste i bardzo dalekie. Dlaczego właśnie Ciebie spotkało coś takiego niewiarygodnego? To i wiele innych pytań towarzyszy Percy`iemu Jacksonowi od jakiegoś czasu, nie wie co szykuje mu los pospołu z bogami, ale czuje, że przed nim jeszcze wiele niewiadomych. Sytuacja rozjaśnia się trochę gdy trafia do obozu herosów, rzymskich herosów, gdzie armia, a raczej legiony leżą u podstawy organizacji życia każdego z obozowiczów. Dyscyplina, rywalizacja, musztra i walka to codzienność dla boskich potomków, każdy z nich wydaje się żyć tylko jedną ideą - wojną i wszystkim tym co z nią związane. Jednak na tym militarnym ideale są małe rysy ... nie każda latorośl jest perfekcyjna i właśnie wśród tych niedoskonałych swoje miejsce odnajduje Percy, pomimo, iż najlepsi proponują mu miejsce w swoich legionach. Nie jest dane mu jednak odpocząć , bo świat do którego trafił młody półbóg jest zagrożony, nawet dokładna data jest znana, a przed nim trudna misja - odbicie Wrót Śmierci i obrona obozowiska.

Kolejnych trzech herosów rusza w niebezpieczną misję, w której stawką jest przetrwanie ludzi i boskich istot. Jeden z wojowników skrywa mroczną tajemnicę, związaną ze swoim życiem i przeszłością, jak to wpłynie na wykonanie zadania? Czy boscy rodzice tym razem staną na wysokości zadania, a może będą obserwować z boku potyczki swych dzieci? Każdy z członków wyprawy ma w pamięci przepowiednię, żadna z nich nie jest pozytywna, ale ma w sobie elementy, pozwalające sądzić, że cel może zostać osiągnięty, ale jakim albo raczej czyim kosztem? Przeszłość czasem widziana jest z niewłaściwej perspektywy, lecz może też zawierać pomocne wskazówki. Hazel, Frank i Percy mają przeciwko sobie wielu i coś co pomaga zawsze - wzajemne wsparcie.

Fabuła "Syna Neptuna" zbudowana jest na podobieństwo pierwszej części, nie jest jednak tylko odwzorowaniem, w którym jedynie zmieniają się imiona postaci i bóstw. Wprost przeciwnie, autor podkreślił kontrast pomiędzy światem przedstawionym w obu tomach. Wydawałoby się, że historia opowiedziana od strony tym razem rzymskiej nie będzie różniła się od swej greckiej wersji, w końcu mitologie są zbieżne. Jednak Rick Riordan nie oparł swej historii tylko i wyłącznie o mity, lecz sięgnął również do kultury obu nacji i ich historii. Dzięki takiemu zabiegowi uniknął dosłownego skopiowania wcześniejszych, własnych, pomysłów i jednocześnie do nich nawiązał. Przygody kolejnej trójki bohaterów są równie ciekawe co ich poprzedników, chociaż bardziej mroczniejsze, można odczuć, że to środkowa część opowieści i koniec zapowiada się równie interesująco. Czasem przepis na sukces wydaje się łatwy - trochę czegoś znanego, wiele przygód, kilka tajemnic w tle i gotowe, jednak to co wygląda na proste i nieskomplikowane często wyłącznie jest takie na pierwszy rzut oka. Intryga ujawnia się dopiero w miarę czytania, bo to czego można by się spodziewać, a to co faktycznie ma się przed oczyma to dwie różne sprawy.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria
oraz wyd. Galeria Książki

czwartek, 23 lutego 2012

Ludzcy bogowie, boscy herosi

"Zagubiony heros"
Rick Riordan


Wielu chciałoby zapomnieć o przeszłości albo zacząć wszystko od nowa, nie wiadomo czy Jason też miał takie marzenie, ale nagle budzi się w autobusie szkolnym pełnym obcych nastolatków, siedząc obok dziewczyny, której również nie zna. Co więcej nie wie kim jest i jak się nazywa, chociaż wszyscy wokół zdają się doskonale orientować kto z nimi podróżuje. Najbliżsi ludzie, twierdzący, że są jego przyjaciółmi, uważają, iż chłopak żartuje, nie byłby to pierwszy jego taki dowcip. W końcu każdy z nich jest uczniem "szkoły wyrzutków" i ma na swym koncie wiele mniejszych i większych grzeszków, więc kolejny wygłup byłby jak najbardziej na miejscu, ale coś w słowach kolegi sprawia wrażenie prawdy. Jednak to koniec niespodzianek w tym dniu, bo kolejna już szykuje się, coś w rodzaju gromu z jasnego nieba, a raczej wichury, której celem wydaje się właśnie Jason i jego nowi/starzy znajomi. Wycieczka wydaje się zmierzać w kierunku katastrofy , jej ofiarami wydaje się być właśnie ta trójka, niespodziewanie wydarzenia nabierają nie tylko tempa, lecz również całkiem innego wymiaru. W końcu kto nie chciałby dowiedzieć się o swoim boskim pochodzeniu?

To co w pierwszym momencie wydaje się błogosławieństwem, szybko nabiera cech klątwy, a w tle widać już kolejne kłopoty. Jakoś problemy nie są tylko domeną śmiertelników, bogowie też muszą je rozwiązywać, a skutki ich działań mogą mieć katastrofalne skutki dla tych w niebiosach i tych zamieszkująch piętro niżej. Uzupełnieniem zamieszania jest magiczna mgła, nagłe zamilknięcie bogów, niejasne przepowiednie i wciąż nieznana prawdziwa tożsamość Jasona, jak na kilka godzin to aż nadmiar wrażeń, kolejne zapowiadają już swoje pojawienie się i na tym jeszcze nie koniec ... Mieszkańcy olimpijskiego adresu uwielbiają mówić zagadkami, tajemnice są ich chlebem powszednim, a sekrety w ich życiu to podstawa, ich potomstwo więc ma trudne zadanie przed sobą. Jednocześnie trzeba wyjaśnić przeszłe wydarzenia i zrozumieć co tak naprawdę ma miejsce obecnie by ocalić przyszłość boskich oraz ziemskich rodziców i własne życie, a to wszystko w atmosferze niedopowiedzeń i własnych lęków. Jason, Piper i Leo skrywają własne "demony", chociaż dostają ostrzeżenia, ze tylko działając wspólnie mają szansę na powodzenie swojej misji, ale jak zaufać gdy stawką są najbliżsi?

Składanka przygody i sensacji splecionych mitami jest ciekawym pomysłem, Rick Riordan sprawdził już ten wzór w poprzedniej sadze, w nowej serii powrócił do starych bohaterów, ale powiększył ich grono o nowe postacie. Kolejna porcja perypetii ze starożytnymi bóstwami Greków i Rzymian mogłaby wydawać się odgrzewaną ideą, jednak jak zawsze diabeł, a raczej sukces tkwi w szczegółach, bo podobieństwo nie zawsze oznacza powtórkę z historii i to na dodatek w nudnym wydaniu. "Zaginiony Heros" to równocześnie kontynuacja historii i nowa opowieść, którą czyta się bez przeszkód, nie znając wcześniejszego cyklu. Boscy herosi i ludzcy bogowie w dzisiejszych czasach tworzą fabułę ciekawą i wciągającą, w której jest miejsce na humor, nagłe zwroty akcji i powtórkę z mitologii - w odświeżonej wersji. A to dopiero pierwszy tom niezwykłej przygody gdzie jeszcze wszystko może mieć miejsce.




Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria
oraz wyd. Galeria Książki

wtorek, 21 lutego 2012

Nie tylko czerwona ...

"Błękitnokrwiści"
Melisa de la Cruz


Wampiry to przebój ostatnich kilka lat, wcześniej także cieszyły się popularnością, jednakże dopiero teraz są obecnie prawie wszędzie, czasem nawet otwierając lodówkę można spodziewać się ich pojawienia. Wydaje się, że wszystko co możliwe w tym temacie już powiedziano, napisano, sfilmowano, itd., a a nawet skopiowano wiele razy. Po co więc sięgać po raz kolejny po temat tak wyeksploatowany? Może by przedstawić własny pomysł na krwiopijcze istoty, gdzie zamiast koloru czerwonego jest błękitny i nie tylko ta różnica odróżnia tę historię od innych.

Potomkowie pierwszych przybyszów, którzy przybyli do Ameryki Północnej, są dla Stanów Zjednoczonych tym kim dla Europejczyków książęta, księżne i arystokracja. Wielkie fortuny, popularność, bycie na świeczniku, to codzienność większości rodzin uczniów ekskluzywnej nowojorskiej szkoły. Nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie mały szczegół, większość z nich to wampiry. Przez stulecia do perfekcji została przez te istoty opanowana sztuka kamuflażu, w końcu na pierwszy, a nawet drugi rzut oka, nie różnią się od reszty ludzkości - lubią luksus, słońce, sławę i prestiż. No może są ładniejsi, wyżsi i nadwaga im nie grozi oraz co najważniejsze - nieśmiertelność, a raczej odradzanie się co jakiś czas. Jako dzieci są nieświadomi swojej prawdziwej natury, dopiero wraz z wiekiem dojrzewania zachodzą w nich zmiany, a raczej wraca pamięć o przeszłych egzystencjach. Wspomnienia są przekazywane dzięki krwi, to ona jest nośnikiem wiecznego życia i gwarancją powrotu, gdy jej zabraknie nadchodzi śmierć.
Schuyler jest zwyczajną uczennicą, może nie do końca, bo w tłumie nastolatków wyróżnia się stylem ubierania i co ważniejsze sposobem bycia i charakterem. Dziewczyna przygląda szkolnemu otoczeniu, pozostając na uboczu, lecz wbrew pozorom nie ginie w tłumie, jako outsiderka wraz z przyjaciółmi obserwuje to co ma miejsce wokół niej, a wiele dzieje się. Śmierć dziewczyny, uczącej się w tej samej szkole budzi niepokój szczególnie u rodziców, co wydaje się zrozumiałe, ale inicjuje cały łańcuch wydarzeń, mających swe źródła u samego zarania powstania wampirzej rasy. Okazuje się, że zagrożenie czai się blisko i jest niedoceniane przez większość, jedynie nieliczni widzą niebezpieczeństwo, jednak ich głos od dawna bywa pomijany lub wręcz ignorowany. Trudno spojrzeć niewygodnej prawdzie w oczy oraz tym, którzy zapowiadają powrót odwiecznego wroga, łatwiej jest żyć złudzeniami i odsuwać niewygodną prawdę od siebie. Babka Shuyler nie zapomniała tragedii sprzed prawie czterystu lat i wcześniejszych starć z odwiecznym przeciwnikiem, jednak jej czas się dopełnił - teraz czas na wnuczkę i walkę w imię tego co było i dopiero ma być, istotę stojącą pomiędzy dwoma gatunkami ... A w tle zdrajca bądź zdrajczyni oraz nieprzyjaciel wyprzedzający o krok swoje ofiary.

"Błękitnokrwiści" opierają się na wampirach, a raczej są punktem wyjścia dla historii, wydającej się początkowo skrzyżowaniem serialu "Plotkara" z tematem krwią słynącym, ale to zaledwie wstęp, bo autorka bardzo ciekawie zaprezentowała swój pomysł w wydawałoby się wyeksploatowanym motywie. Jej bohaterowie w pierwszym momencie wydają się być stereotypowi - bogata i zblazowana młodzież, zdystansowana outsiderka, do tego, w ramach uzupełnienia - skrywane pilnie sekrety oraz pogmatwane koneksje rodzinne.Jednak to tylko pozory, bo pod nimi kryje się ciekawa intryga z zaskakującymi postaciami i wątkami oraz Nowym Jorkiem w tle. "Błękitnokrwiści" to pierwszy tom serii, odkrywający zarys fabuły, lecz równocześnie stawiający wiele pytań, na które odpowiedzi nie zawsze są jednoznaczne i od razu udzielane. Zakończenie jest zarazem wstępem do kolejnej części, gdzie akcja wydaje się jeszcze przyśpieszać.





Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria
oraz wyd. Jaguar

poniedziałek, 20 lutego 2012

Stosik poniedziałkowy

Odwilż nastała, stosik obrodził i nazbierało się ciekawych lektur :)

Od góry:

Dan Wells "Pan Potwór", wyd. Znak Emotikon
Leif GW Persson "Umierający detektyw", wyd. Czarna Owca
Piotr Pochuro "Cena za honor", wyd. Bellona i ZwB
Ewa Kopsik "Układ z Panem Bogiem", wyd. Replika
David Peace "1980", wyd. Prószyński i S-ka i Matras
Val McDermind "Ostatnie kuszenie", wyd. Prószyński i S-ka






niedziela, 19 lutego 2012

Różne światy te same kłopoty

"Żeglując między światami"
Julia Golding


Kiedy codziennie jesteś obiektem ataków, nikt nie podaje Ci pomocnej dłoni, zamiast znajomych twarzy otaczają Cię same nowe, a spokój nastaje tylko we własnym pokoju, jedynie sen daje wyzwolenie. Dla Davida ostatnie miesiące to pasmo zmian, najpierw odejście ojca, potem przeprowadzka i wreszcie nowa szkoła, gdzie czuje się wyobcowany i samotny. Jednak nocami jest daleko od problemów z dnia, wtedy śni o pięknym żaglowcu żeglującym po morzu, a może to tylko senne marzenie powstałe z obietnic, które złożył rodzic przed zniknięciem z życia syna? Jedna noc odmienia wszystko, sen zamienia się w rzeczywistość, chociaż to niemożliwe żebyś został porwany z własnego łóżka i to przez jakieś dziwne istoty, które są zdziwione nie mniej zdziwione tym, że je widzisz jak Ty sam. Jak to możliwe i co jest realne, a co tylko sennym majakiem?

David staje przed całkowicie nowym wyzwaniem - życiem wśród piratów i uratowaniem zagładą Ziemi. Wcześniejsze problemy w szkole wydają się teraz nagle bardzo odległe i błahe, szczególnie, że wszyscy liczą na jego pomoc i odwagę. Jak sprostać takim oczekiwaniom gdy nie wierzy się w siebie, a nowi znajomi też nie do końca budzą zaufanie? A do tego jeszcze odległy pradziad może być odpowiedzialny za całe zamieszanie związane z kradzieżą nici zszywających światy i chroniące je przed zsunięciem się Ognisty Krąg. Czy uda się podstęp, pozwalający na zdobycie przewagi i informacji o tajemnicy okrętu wroga? Jedyną osobą, która może tego dokonać jest właśnie nikt kto inny jak nowy przybysz, od niego zależy dalsza egzystencja "Złotej Igły" i powrót do domu. Zadanie niełatwe i obfitujące w wiele niebezpiecznych momentów, gdzie trzeba wykazać się pomysłowością, sprytem i wykorzystać każdą nadarzającą się okazję, jednocześnie nie zdradzając się ze swoją misją. To co początkowo wydawało się niesamowitym przypadkiem odsłania swój sekret i jednocześnie przyczynę pojawienia się właśnie Davida w tym miejscu i czasie. Także zniknięcie ojca nabiera innego znaczenia i daje nadzieję na jego odnalezienie.

Julia Golding oparła swoją opowieść o nastoletniego bohatera, lecz nie jest to książką tylko i wyłącznie dla młodszych czytelników. Autorka opowiada o sprawach, które są trudne do zrozumienia zarówno dla starszych, nagłe odejście czy raczej porzucenie rodziny, przemoc wobec słabszych, wyobcowanie i niezrozumienie przez otoczenie może zdarzyć się w każdym momencie życia. Czasem pozostaje niezauważone przez bliskich, bo Ci skupiają się na tych samych emocjach, lecz robią to w samotności, nie chcąc obciążać innych. Świat fantazji daje możliwość oderwania się od codziennych kłopotów, ale w końcu trzeba stawić czoła temu czego się obawiamy. "Żeglując między światami" to z jednej strony książka przygodowa, o ciekawej fabule, lecz jest to także tylko warstwa zewnętrzna, pod nią kryje się opowieść o dojrzewaniu, radzeniu sobie z lękami i stawaniu się odpowiedzialnym za swoje czyny.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria
oraz wyd. Nasza Księgarnia

sobota, 18 lutego 2012

"Perfect Women" - Zabawa

"Perfect Women"



Dzień Kobiet przed nami, ale zabawa - łańcuszek "Perfect Women" jak najbardziej kojarzy mi się właśnie z tym świętem. Zaproszenie otrzymałam od Matta / blog -books-are-all-i-need.blogspot.com/. Chętnie się przyłączam się do tej zabawy :)


Oto zasady zabawy:
Wybierz idealne kobiety w trzech kategoriach:
- perfekcyjna w swoim zawodzie,
- ideał urody,
- perfekcyjny styl.
Opublikuj na blogu obrazek z tagiem “Perfect Women”.
Napisz, kto cię wyznaczył.
Przekaż zabawę innym blogerom.

Moje wybory:


Perfekcyjna w swoim zawodzie:

Aleksandra Śląska


Wielka aktorka, wielu znana wyłącznie tylko z serialu królowej Bony, jednak w karierze były o wiele wybitniejsze role - teatralne i filmowe. Pierwszy raz zobaczyłam ją właśnie w telewizji jako Bonę, potem przyszły inne kreacje aktorskie, ale w każdej z nich widać było jej perfekcję.






Wisława Szymborska





Poetka, noblistka, po prostu wspaniały człowiek ...
"Jestem jaka jestem. Niepojęty przypadek, jak każdy przypadek." Jej twórczość jest jedyna w swoim rodzaju, dla mnie jest synonimem perfekcji w tym co robiła.







Agnieszka Lingas
- Łoniewska



Pisarka, przyjaciółka, nie ma dla niej rzeczy niemożliwych, no i niestrudzenie propaguje polskich autorów :)







Ideał urody:


Audrey Hepburn



Piękna kobieta, aktorka i Ambasadorka Dobrej Woli, jej powierzchowność to tylko dodatek do wspaniałego charakteru, ale jakże oryginalny i niepowtarzalny.










Penelope Cruz




Po prostu piękna kobieta ;)









Elizabeth Taylor





Ponadczasowy czar, urok i piękno.













Perfekcyjny styl:

Grace Kelly




Nic dodać, nic ująć ... Po prostu Gracja ...











Do zabawy zapraszam:

Agnieszkę

Sylwię
Archer