niedziela, 12 czerwca 2011

Pojawiło się ;)


Recenzja "Podmorskiej wyspy" Isabel Allende w Dużym Ka :)

Dar wolności

"Podmorska wyspa"

Zawsze gdy sięgam po książkę to zastanawiam się z czym kojarzy mi się tytuł i autor. Czasem są to uwagi zupełnie oderwane od treści lektury, a czasem wspomnieniami z wcześniejszymi spotkaniami z jej twórcą. W tym wypadku dobrze pamiętałam pisarkę -Isabelle Allende i "Dom dusz", nie tylko od strony literackiej, ale i filmowej z plejadą świetnych aktorów. Jednak "Podmorska wyspa" przenosi czytelnika w epokę odleglejszą niż XX w.

Końcówka XVIII odległa od Europy wyspa i plantacja, która młodemu arystokracie wydaje się miejscem zapomnianym przez Boga. Planuje zostać w rodzinnym majątku na kilka miesięcy, na tyle długo by stan zdrowia ojca pozwolił mu na dalsze zarządzanie rodzinnym majątkiem. Co bowiem może robić na spalonej słońcem ziemi młody francuz, humanista, lubiący dyskusje z poetami i opowiadający się przeciwko niewolnictwu?Jego osoba nie pasuje do plantacji trzciny cukrowej i gdyby nie troska o finanse to jego noga nie dotknęłaby tej barbarzyńskiej ziemi. Kilkadziesiąt dni wydłuża się do kilku lat, a później kilkunastu, Toulouse Valmoraine został dłużej niż planował, posiadłość już nie jest zrujnowana, a on stał się bogatym człowiekiem, jednak nie zasymilował się miejscowymi plantatorami, nadal uważa, że jest kimś lepszym niż sąsiedzi. Swoje stosunki z otoczeniem ograniczył tylko do niezbędnych dla prowadzonych interesów, tak widzi siebie on. Prawda wygląda zupełnie inaczej - młody idealista w ubiorze rodem z Wersalu, który był abolicjonistą stał się jednym z wielu właścicieli plantacji trzciny cukrowej i żył podobnie jak i oni. Jego siłą roboczą byli niewolnicy, nie uważani przez niego za równych mu, nie mieli oni ani lepszych ani gorszych warunków niż gdzie indziej, człowieczeństwo odebrano im w momencie schwytania lub narodzin - to było myślenie ich właścicieli. Prawda była inna, jednak nikt z uprzywilejowanej warstwy nie dopuszczał jej do siebie, rewolucyjne zmiany zachodzące we Francji jak na razie omijały jej kolonie. Ten sam człowiek był jednocześnie zgodnie z prawem niewolnikiem gdy przebywał na Saint-Dominingue i wolną osobą gdy znalazł się na francuskiej ziemi - w końcu zdobyczą krwawej rewolucji była wolność dla wszystkich obywateli ...

Kilkunastoletnia Zarite trafia do domu Toulouse`a jako dwunastolatka, urodziła się jako dziecko niewolnicy, nikt nie wie kim jest ojciec, nie zna życia jako wolny człowiek. Nie trafia do pracy na samej plantacji, ale zostaje opiekunką pani domu, a później też niańką syna właścicieli i nie tylko. Część powieści jest opisana z jej perspektywy - dziewczynki, młodej kobiety, matki, której odebrano dziecko i matki mogącej zaznać cudu macierzyństwa, służącej i niewolnicy, a przede wszystkim człowieka. To co wydawało się jej niemożliwe do spełnienia w końcu zaczyna się ziszczać, uciekinierzy z plantacji zaczynają walczyć o wolność i swoje prawa, a wśród nich jest mężczyznę, którego nie było wolno jej kochać. Powstanie zostaje okupione wieloma ofiarami, a brutalność obu stron nie zna granic. Jednak właśnie dzięki niej zyskuje upragnioną wolność, jednak nim się ona urzeczywistni minie dużo czasu.

"Podmorska wyspa" to historia życia dwojga bohaterów Zarite i Toulousa, przez większość swojego życia byli związani ze sobą relacją właściciel-niewolnica, połączyły ich jeszcze bliższe związki, jednak nie te z kategorii romantycznych uniesień. Ich rodziny na trwale połączyły się w kolejnym pokoleniu, ale ówczesny świat nie zmienił się jeszcze na tyle by w pełni zaakceptować miłość dwojga ludzi różniących się tylko kolorem skóry. Isabel Allende nie skupia się tylko na wątku emocji, przedstawia obszerną panoramę przełomu XVIII i XIX w. społeczności kolonialnej, ukazując tło historyczne, które jeszcze do tej pory ma wpływ na tamten obszar. Rzeczywiste dzieje są tylko kanwą dla bohaterów, życiowych wyborów i ich efektów. W "Podmorskiej wyspie" najważniejsi są ludzie i to z ich perspektywy poznajemy ówczesny świat, różniący się w zależności kto ją przedstawia. Niewolnictwo wydaje się na współcześnie pojęciem, które odeszło w przeszłość, a wolność przypisana jest każdemu człowiekowi, tylko czy na pewno?



Książkę przeczytałam dzięki Wydawnictwo MUZA
za co dziękuję


sobota, 11 czerwca 2011

Raj?

"Cel: Kajmany"

Palmy, plaża, turkusowe morze, jednym słowem raj, szczególnie w jesienno-zimowe dni, kiedy szaruga daje się we znaki, brzmi zachęcająco. Tenże Eden jest życiowym celem czwórki mężczyzn, spełnieniem marzeń, które towarzyszą im od dzieciństwa. Nikt oprócz nich nie wie o tej tajemnicy, boją się ośmieszenia, w końcu powinni chcieć robić kariery, awansować, a nie śnić o meczach siatkówki plażowej i drinku z parasolką. Szef, Kajdan, Czarny i Łysy - ksywki jeszcze z lat szkolnych, nie mające nic wspólnego z cechami zewnętrznymi, a nawet charakteru. Jak osiągnąć upragniony cel, gdy nie ma się pieniędzy na jego realizację? Gra w totolotka nie daje upragnionych pieniędzy, a uczciwa praca na pewno nigdy nie pozwoli na taki wyjazd, szczególnie gdy ma on już być na zawsze, a nie tylko wakacyjnym wypadem. Pozostaje więc tylko jedno rozwiązanie - napad na bank, oczywiście nie na żadną małą filię i czy oddział, jak już działać to na dużą skalę, bo jak coś się nie uda to lepiej iść do więzienia za wielką sprawę, a nie za drobnostkę. Wszystko dokładnie zostało zaplanowane, opracowane i przemyślane, oczywiście w najgłębszej dyskrecji, tylko zaufane grono zna szczegóły, tak by zminimalizować ryzyko wpadki. Wystarczy jednak kilka nierozważnych słów jednego z uczestników i ktoś zaczyna się interesować pomysłem czwórki przyjaciół, ale kto uwierzy, że czwórka szarych obywateli wcieli taką ideę w życie. Na pewno jest to nieprawodopobne dla policji. Gdy drobne problemy z gadulstwem zostają zażegnane vel nikt nie daje wiary takim rewelacjom. Czas by poznać od strony praktycznej miejsce akcji i dopracować detale, w tym ma pomóc znajomy terrorysta - przysługa za przysługę, jak to wśród znajomych, bardziej lub mniej odległych. "Fachowe" oko wychwytuje słabe i mocne punkty obiektu, do tego oczywiście też rady specjalistów co i gdzie "podłożyć", po prostu optymalizacja zadania. Gdyby jeszcze nie wątpliwości optymizm tryskałby jak fontanna, ale podobno tylko głupcy nie zastanawiają się nad ewentualnymi konsekwencjami swoich czynów, nawet jeżeli myśli się w kategoriach "na plus".

Sam napad przebiega wzorcowo zgodnie z planem, ochrona obezwładniona, łup zdobyty i nim policja nadjeżdża sprawcy są już daleko i nawet nie spóźniają się do swoich obowiązków służbowych. Istna sielanka, lecz pojawia się problem z pieniędzmi - gdy ich brak źle, a gdy nadmiar to też niedobrze, bo trzeba je rozsądnie zagospodarować. No, ale najważniejsze - wylot na Kajmany zabukowany, w końcu o to cały czas chodziło tylko pasażerowie jacyś tacy jak z filmów katastroficznych ... a szczęście dopisujące do tej pory aż w nadmiarze jakby opuściło trójkę bohaterów, czwarty wolał zostać na starych śmieciach i raczej najlepiej na tym wyszedł. Ale do rzeczy bo palmy są, piasek jest, tylko w międzyczasie zdarzyło się porwanie samolotu i spotkanie mało sympatycznego kolegi z liceum no i wyśnione Kajmany okazały się Bahamami, lecz kto by się przejmował takimi drobiazgami jak nazwa, jeżeli wszystkie pozostałe elementy się zgadzają, tylko gdzieś się podział Łysy.

Chyba każdy ma swoje "Kajmany", miejsce wymarzone, taki osobisty raj, który pomaga przetrwać mniej lub bardziej trudne chwile. Autor przedstawił historię z gatunku "co by było gdyby ..." - gdyby ktoś nie poprzestał tylko na marzeniach i zrobił to o czym inni tylko mówią. Opis perypetii bohaterów w ich drodze do celu jest podany w dość lekkim tonie, trochę satyrycznym trochę komediowym, w efekcie czego ma się czasem wrażenie czasem lekkiego surrealizmu. Chociaż są też refleksje na temat co zrobić z życiem gdy już się jest w samym środku swego marzenia, a nadal czegoś brakuje.



Książka przekazana przez wydawnictwo NOVAE RES
za co Dziękuję

Spotkanie autorskie

W najbliższy piątek tj. 17.06.2011 odbędzie się spotkanie z autorką Agnieszką Lingas - Łoniewską w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Zawierciu