wtorek, 15 sierpnia 2017

Poniedziałek w Wrocławiu

Pierwszy dzień urlopu upłynął pod znakiem wypadu do Wrocławia. Pierwszym przystankiem, nie licząc dworca autobusowego, było wrocławskie zoo, miało być głównym punktem programu, ale jak się okazało podzieliło podium z innymi miejscami ;)


Obserwacje z kolejki do Afrykarium


"Podglądactwo"






Tropiki





Na zewnątrz tez jest ciekawie

 













 Chwila odpoczynku w cieniu Hali Stulecia



 Wrocław bez Krasnali?
Nie ma mowy!





 


 


















 W drodze na Ostrów Tumski, 
po małej wpadce z pomyłką w wyborze tramwaju








Trochę schodów + winda 
i jesteśmy na wieży Katedry 
pw. św. Jana Chrzciciela









Wrocławski Elemelek :)


Z powrotem na ziemi :)



 


   I znowu w górze,
  tym razem na piechotę czyli 200 schodów x 2 ;)
Wieża widokowa
Bazyliki Mniejszej
pw. św. Elżbiety



Następnym razem 
będziemy na mostku Pokutnic
                                Na razie podziwiam z daleka




                                Miała być "złota godzina",
                                 ale aparat się rozładował,
                            więc przyszedł czas na komórkę
                             i jakoś na zdjęciu nie widać 
                               piękna wieczornego światła.


                       
                           Odpoczynek w cieniu i z widokiem

                                             Do widzenia

lub raczej dobranoc :)

niedziela, 13 sierpnia 2017

Bolesna prawda

"Ciemna strona księżyca"
Nora Roberts


Uciekanie kiedyś musi się skończyć, bo jak długo można żyć w zawieszeniu i oglądać się za siebie? Ciągła obawa o przyszłość i przeszłość, która jest nie zamkniętym rozdziałem, zatruwają teraźniejszość i nie pozwalają na odzyskanie tak upragnionego spokoju. Czy już nigdy spokój nie zagości w sercu i głowie? Ludzka wytrzymałość ma swoje granice, kiedyś każdy do nich dotrze, dobrze gdy w takiej chwili będzie obok nas przyjazna dusza.

Angels Falls to jeden z wielu punktów gdzie przez ostatnie kilkanaście miesięcy zatrzymywała się Reece Gilmore. Nigdzie nie zagrzała długo miejsca i tutaj także nie chce zostać dłużej niż jest to konieczne. Jednak okoliczności zmuszają ją dłuższego pobytu niż zamierzała, tego nie miała w planach tak samo jak pracy w przydrożnej knajpce. Może Angels Fall pozwoli jej zapomnieć o koszmarze jaki był jej udziałem i w końcu krucha równowaga zagości w jej życiu. Dużo nie potrzeba by poczuć chociaż trochę normalności i odpocząć od bolesnych wspomnień, niestety nie jest to dane Reece. Przypadkowo widzi morderstwo, jest tego pewna, lecz nikt, lub raczej prawie nikt, jej nie wierzy. Kto mógłby być zabójcą? Zresztą ciała nie znaleziono, zaginięcia nie było, no i raczej świadek nie jest zbytnio wiarygodny, po tym co było wcześniej jego udziałem. Ale Reece nie zapomina o zbrodni, wprost przeciwnie stara się dociec kim był morderca, chociaż o podejrzanych trudno, lecz cz na pewno? W małych miasteczkach również gości zło, tylko lepiej się kamufluje i trudniej jest je zidentyfikować.

Co jakiś czas wracam do pewnych książek, wybór zależy od nastroju, dnia, od tego czy chcę po prostu odpocząć albo wprost przeciwnie potrzebuję wysiłku by zapomnieć o wszystkim innym. Tym razem wybór padł "Ciemną stronę księżyca" Nory Roberts by oderwać się od ciągłego pośpiechu i wejść w urlopową atmosferę. Może się wydawać, że thriller z mocnym wątkiem obyczajowym to raczej mało wakacyjna lektura, jednakże jako, iż sensację uwielbiam wybór jest nie tylko usprawiedliwiony, ale i pozwala po prostu cieszyć się lekturą. Autorka od lat korzysta ze schematu, który sprawdza się doskonale i zdobywa uznanie u czytelników. Kryminalna warstwa splata się ze stroną uczuć, pewnych ścieżek w fabule można się spodziewać, lecz niektóre zaskakują, a czytający mają możliwość snucia przypuszczeń i czasem rzucania podejrzeń na bohaterów. W "Ciemnej strony księżyca" główna bohaterka jest kobietą po przejściach uciekającą od dramatycznych wspomnień, czytający wraz z nią trafiają do małego miasteczka, gdzie diabeł mógłby powiedzieć dobranoc. Jak się okazuje spokój i sielskość skrywa też mroczniejsze elementy i jeden z nich zostaje zauważony, od tego już krok do lawiny zdarzeń wzbudzających lęk i przede wszystkim uderzających w najsłabsze punkty już i tak poranionego człowieka. Gdzieś kryje się prawda i zostanie ona ujawniona, cena za to nie będzie niska.

sobota, 12 sierpnia 2017

Booktour z "REAP"

"Reap"
Tillie Colle


Czerń i biel rzadko kiedy oddają świat wokół, czasem przybiera on krwawy odcień i trudno jest dostrzec w nim inny kolor. Mury budynków, które codziennie mijamy kryją wiele tajemnic, niektóre są mroczne i pełne bólu, bywa, iż stanowią dla kogoś więzienie. Jedynie nieliczni wiedzą o takich miejscach, a uwięzieni w nich odgrywają scenariusz napisany przez kogoś kto nie ma ludzkich uczuć. Niekiedy dostaje się szansę wyrwania z tego ziemskiego piekła, lecz czy da się wymazać piętno odciśnięte na i w człowieku?

221, tylko tyle, numer zamiast imienia i koszmar w miejsce życia. Śmierć na śniadanie, obiad i kolację oraz ciągły ból i upokorzenie. Taką codzienność zna Zaal, niczego innego nie pamięta, to była jego egzystencja przez lata, nie wybrana przez niego, ktoś inny narzucił mu ją i nie pytał o zdanie najbardziej zainteresowanego. Nagła odmiana losu jest czymś więcej niż tylko zaskoczeniem, wolność jest nieznanym uczuciem dla tego mężczyzny, tak samo zresztą jak i miejsce gdzie przebywa obecnie oraz ludzie wokół. Talia Tolstoi nie ma zbyt dużych złudzeń co do otoczenia w jakim się obraca, lecz wie, że nie uda się jej uciec zbyt daleko od swoich obowiązków. Jednak można od czasu do czasu próbować zostawić za sobą to co uwiera i męczy, w takich chwilach towarzystwo kogokolwiek innego nie jest wskazane. Niestety tym razem nie jest sama i chociaż nie pragnie niczyjej obecności coś ją przyciąga do skutego mężczyzny w rodzinnej posiadłości. Nie powinna zbliżać się do niego, lecz coś ją przyciąga do Zaaala, a nie powinno. Jedną z podstawowych zasad Braci jest nie spoufalanie się z wrogami. Ale co w sytuacji gdy granice zaczynają się zacierać i emocje biorą górę?

Kolejna wersja "Pięknej i Bestii" czy też "Romea i Julii"? A może historia w jakiej można odnaleźć miłość i przyjaźń  przedstawione z całkiem inne perspektywy niż zazwyczaj? W "Reap" można jest jedno i drugie, lecz nie podane w baśniowej scenerii, wręcz przeciwnie - mroczna atmosfera i brutalność nie jest w niej rzadkością. Bohaterowie mają za sobą więcej niż dramatyczną przeszłość, a teraźniejszość to dla nich wcale nie koniec zmagań z tym co było ich udziałem. Tillie Cole nie ukrywa zła, tak samo jak nie upiększa mafijnego świata, chociaż jest on pokazany od strony rodzinnych powiązań. "Reap" to książka, w której dużą rolę odgrywa pożądanie, nie delikatne, lecz równie porywcze oraz nieprzewidywalne jak i same postacie. Konflikt pomiędzy tym co dyktuje lojalność i co podpowiada serce również stanowi jeden z wątków i nie dotyczy on jedynie sfery uczuć, lecz także wyboru ścieżki życiowej. Bohaterowie stawiają czoła nie tylko wymaganiom swego bardzo specyficznego środowiska, ale przede wszystkim dramatycznym doświadczeniom z przeszłości, jakie pozostawiły w nich głębokie rany, wciąż niezabliźnione i już być może zawsze przypominającej o mrocznych czasach. Zło oraz dobro nie są jednoznaczne i takie jak najczęściej spotykamy, podobnie zresztą jak i osoby, o których czytamy, należą one do mafijnych struktur. Jednak jest to tylko tło i jeden z punktów wyjścia dla historii o nieszablonowej miłości oraz ludziach pragnących odbudować swoją egzystencję w świecie, gdzie ktoś inny wyznaczył im już dawno miejsce.

Booktoru organizowany przez blog:






czwartek, 10 sierpnia 2017

Fikcja w prawdzie, prawda w fikcji

"Czarna pszczoła"
Wojciech Dutka


Teraźniejszość nie bierze się znikąd, ma swój początek w przeszłości, nie zawsze znanej, lecz wpływającej na to co dopiero się wydarzy. Czasem by zrozumieć obecne wydarzenia trzeba sięgnąć głębiej niż ktokolwiek przypuszcza i szukać ukrytych znaczeń, zrozumiałych jedynie nielicznym osobom. Podobnie jest ze zbrodnią, ona także ma swoje korzenie w tym co było i motyw również tam się kryje, tylko niektórzy od razu zauważają ten związek. By rozwiązać zagadkę kryminalną trzeba umieć patrzeć na świat z szerszej perspektywy niż większość i dostrzegać detale jakie umknęły innym.

Śmierć człowieka rzadko kiedy przechodzi bez echa, zwłaszcza kiedy wzbudza nie tylko ból najbliższych, ale i podejrzenie co do swych przyczyn. Agata Wróblewska nie wierzy w samobójstwo syna, chociaż prokurator twierdzi, iż nic nie wskazuje na udział osób trzecich. Czyżby matka chciała w ten sposób złagodzić ranę po aż nazbyt bolesnym ciosie? A może przemawia przez nią zawodowe doświadczenie? Od lat tropi afery i ma doświadczenie w zauważaniu ważnych szczegółów, lecz także jest zrozpaczonym rodzicem, który utracił dziecko, więc czy na pewno wie co mówi? Max Kwietniewski patrzy na tę tragiczną sprawę bardziej obiektywnie i jego prywatne śledztwo mogłoby pomóc w wyjaśnieniu dramatu. Dominik miał swoje tajemnice i to one stały się zarzewiem internetowego hejtu ze strony rówieśników. Chłopak w krótkim czasie doświadczył ogromnej nienawiści, był wrażliwy, czy więcej potrzeba by targnąć się na życie? Jednak nawet młodzieńcza rozpacz nie tłumaczy podcięcia sobie gardła brzytwą. Co wydarzyło się na brzegu Wisły?

W czasie Drugiej Wojny Światowej młody i zdolny malarz Józef Rajnfeld został znaleziony z poderżniętym gardłem na plaży w snobistycznym Biarritz. Policja uznała wtedy, że artysta popełnił samobójstwo, w końcu czasy nie sprzyjały sztuce, a tym bardziej komuś kto nie ukrywał, iż ma żydowskie korzenie. Po prostu jeszcze jedna ofiara okrutnej epoki w morzu niepotrzebnej śmierci. Ale ponad siedemdziesiąt lat później ktoś zauważa podobieństwo tej tragedii z okolicznościami zgonu Dominika Wróblewskiego. Przypadek czy celowe działanie? Jeśli to drugie to jaki był motyw i przede wszystkim dlaczego w ogóle dostrzeżono zbieżność pomiędzy tymi sprawami? Przecież oba zgony dzieli kilkadziesiąt lat i co ważniejsze brak jakichkolwiek powiązań pomiędzy zmarłymi. Czyżby trzeba było zadać pytanie o tego kto wskazał tę analogię? Max ma przed sobą o wiele bardziej skomplikowaną sprawę niż się wydawało, to co spotkało syna Agaty jest niczym więcej niż jedynie czubkiem góry lodowej, jaka wdarła się w jej życie i będzie siać spustoszenie dopóki nie zostanie zatrzymana. Gdzieś kryje się prawda o niedawnych i dawnych wydarzeniach, może jest ona związana z tym czym dziennikarka zajmuje się na co dzień? W końcu aż nazbyt często wyciąga na światło dzienne brudy, które prominenci pragnęli ukryć. Ale  przecież od lat jest to jej zawód i do tej pory nie sięgnięto aż po takie drastyczne środki. Co faktycznie wydarzyło się wtedy i teraz? Kwietniewski i Wróblewska krok po kroku zbliżają się do rozwiązania, lecz czy są gotowi na to czego się dowiedzą?

"Lunatyk" wciskał w fotel, podczas lektury "Czarnej pszczoły" jest nie inaczej. Autor żongluje kryminalnym suspensem oraz fikcją polityczną zachowując kruchą równowagę między pierwszym i drugiem elementem motywu. Łatwo jest przejaskrawić pewne szczegóły kosztem innych i tym samym utracić intrygujący klimat, wyważenie nawiązań do rzeczywistych wydarzeń także nie każdemu udaje się. Jednak Wojciech Dutka z wirtuozerskim wyczuciem dobiera poszczególne ogniwa łańcucha przyczynowo-skutkowego tak by nie tylko zaskakiwać, lecz i utrzymać uwagę czytających przez całą książkę. Dwa horyzonty czasowe również wzbudzają zaciekawienie, mają jakiś punkt wspólny, lecz czy tylko jeden? "Czarna pszczoła" jest lekturą od jakiej trudno jest się oderwać, pełną dobrze przemyślanych smaczków dodatkowo wzbogacających fabułę. Jej twórca zadbał by czytelnicy nie zapomnieli zbyt szybko o książce, a przy okazji zaostrzył apetyt na kolejną porcję nieszablonowego śledztwa w wykonaniu głównych bohaterów.


            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
                                 dziękuję 
 
                             wyd. Albatros

środa, 9 sierpnia 2017

Literacki Debiut Roku - wyniki

Wydawnictwo Novae Res po raz szósty ogłosiło wyniki konkursu "Literacki Debiut Roku" na najlepszy debiut polskojęzyczny. Jurorzy w osobach: red. Marzena Bakowska, prof. Marcin Całbecki, red. nacz. Wojciech Gustowski, dr Paweł Kozielski, pisarka Agnieszka Lingas-Łoniewska, prof. Anna Ryłko-Kurpiewska oraz red. Krzysztof Szymański przedstawili zwycięzcę. Została nim Danuta Chlupova, autorka "Blizny, drugie miejsce zajęła Ewa Brol-Mecner za powieść obyczajową „Krakowski kwintet”, trzecie natomiast Piotr Biedrzycki za powieść przygodowo-podróżniczą „Siedemdziesiąt siedem słoni”. Zwcyięska historia będzie miała swoja premierę podczas Krakowskich Targów Książki.



Partnerami tej edycji konkursu byli: Miasto Gdynia, International Paper, drukarnia Abedik, Medical SPA Hotel **** Lawendowe Termy oraz Maszyna do pisania. Patronami medialnymi konkursu: Wirtualna Polska, Magazyn Charaktery, Magazyn Literacki Książki oraz Radio ZET Chilli.

Zapraszam do zapoznania się z szczegółami na stronie konkursowej