niedziela, 14 sierpnia 2011

"Życie prawdopodobnie jest zabawą ..."

"Karty Proś a będzie ci dane"
Esther i Jerry Hicks

Optymizm to cecha charakteru i spojrzenie na świat, związane z pozytywnym podejściem do życia i tego co z sobą niesie. Dla tych, którzy nie zdają się na drogi wyznaczone przez przeznaczenie, perspektywa taka sprzyja podejmowaniu nowych wyzwań. Opierając się na takiej wizji działania szukamy dobrych stron swoich osiągnięć, a w ewentualne trudności są tylko wskazówką na przyszłość, a nie ostrzeżeniem. Pozytywne myślenie to nie patrzenie na otoczenie przez tzw. "różowe okulary", w końcu przesada tak na "plus" jak i na "minus" zawsze jest nie najlepszym wyjściem z sytuacji. Każdy ma swoje marzenia i próbuje je, z lepszym lub gorszym skutkiem, realizować. Czasem nasze zabiegi uwieńczone są wynikiem jaki chcieliśmy osiągnąć, czasem wprost przeciwnie - spotyka nas porażka. Szczególnie przy tej drugiej opcji szukamy źródeł niepowodzenia, zaczynamy rozglądać się dookoła by zobaczyć gdzie tkwił błąd, czy był on po naszej stronie, a może leżał w innym miejscu. Nie jest zawsze łatwe, a do przyjemnych w ogóle nie należy, chociaż w swych założeniach powinno to pozwolić uniknąć niepowiedzenia w przyszłości. Ale często zdarza się, że coś w naszym "śledztwie" pominęliśmy lub nie odkryliśmy i powtarzamy potknięcie raz kolejny. Często także patrzymy na znajomych i staramy się dociec co zaważyło na tym, iż im udało spełnić swoje pragnienia.

Esther i Jerry Hicks są autorami wielu poradników związanych z tematyką samorealizacji oraz osiąganiem osobistych celów i pragnień. Swoje doświadczenia związane z tym zagadnieniami zawarli także w formie kart z opisami oraz związanymi z nimi sentencjami. Czytelnik oprócz słowa pisanego ma też zobrazowany tekst, który współgra z przekazem. Każda reguła ukazuje jedno z przesłań twórców, które jest podsumowane w haśle. W ten sposób utrwalana jest myśl przewodnia oraz jej wątki poboczne. Czytając maksymy i ich opisy można się przekonać, że wiele z prezentowanej tematyki jest znana, jednak często gdzieś gubiona bądź zapominana, w gonitwie za zdobyciem tego o czym marzymy, jawnie bądź skrycie.

Nie ma uniwersalnego przepisu na osiągnięcia sukcesu dla każdego człowieka, zbyt wiele zmiennych może wpłynąć podczas drogi do jego zdobycia. W końcu każdy z nas jest indywidualnością i pomimo, że często nie zauważamy różnic pomiędzy sobą, one istnieją. Jednak każda wskazówka, która może pomóc jest warta by się z nią zapoznać, a czy znajdzie zastosowanie, to już zależy od każdego z nas z osobna.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria oraz wyd. Studio Astropsychologii

piątek, 12 sierpnia 2011

Gdy spełniają się marzenia ...


"Wycieczka na tamten świat"
Anna Litwin, Siergiej Litwin

Przepis na ekstremalną przygodę życia: przygotuj się starannie wykonując kilkaset skoków spadochronowych, możesz dodać jeszcze do tego lekcje pilotażu, opłać wycieczkę na biegun północny by tam sprawdzić swoją żądzę przygody, potem zgłoś się do odprawy przed lotem i ... twoje życie zmieni się nieodwołalnie.

Tania, z wykształcenia z psycholog, pracuje w międzynarodowym koncernie, odnosi sukcesy i wie jak korzystać z życia. Jeżeli pracuje to na maksymalnych obrotach, dając z siebie wszystko, ale gdy zamierza odpocząć to planuje wakacje w wielkim stylu. W końcu poziom adrenaliny nigdy nie jest na tyle wysoki by nie mógł jeszcze się podwyższyć.
Dima, jej równolatek, marzący o karierze na miarę Pulitzera, lecz w warunkach rosyjskich pozostaje mu szukanie tematu, którym powaliłby świat dziennikarski, no i czytelniczy, na kolana. Na razie jednak wszystkie chwytliwe bądź sensacyjne tematy ktoś inny już odkrył, więc jest jednym z wielu zarabiających na życie piórem. Jednak nie opuszcza go wiara, że gdzieś tam czeka na niego spektakularny sukces dziennikarski.
Igor, gra w karty to jego zawód. Nie, nie jest hazardzistą, chociaż wielu mogłoby tak sądzić. On z karcianych gier stworzył dla siebie sposób na życie. Mógł zostać wielkim naukowcem, odkrywać to co nieznane lub konstruować innowacyjne urządzenia, lecz ze swojej niesamowitej pamięci i genialnym zdolnościom matematycznym stał się zawodowym graczem.

Każdy z tych trzech bohaterów mniej lub bardziej świadomie stał się uczestnikiem "Wycieczki na tamten świat". Jest jeszcze jedna osoba, która ukrywając się w cieniu ma plan wykorzystania pewnego lotu do własnych celów, zgoła nieturystycznych. Ludzie często oceniają po pozorach, a takie podejście łatwo wykorzystać, wystarczy przyciągnąć uwagę do tego co się chce pokazać, by cała reszta umknęła przed oczyma innych. Jeżeli ma się szczęście, to w byciu niezauważonym pomogą inni, to oni staną się celem kontroli, a my niepostrzeżenie zrealizujemy kolejny punkt zadania. Potem wystarczy trochę dymu, ciut materiałów wybuchowych i ... katastrofa lotnicza gotowa. Problem w tym, że nie tak miało być, ale to już szczegół, bo gdy na pokładzie znajduje się dwóch spadochroniarzy, to jeden z nich zabierze ze sobą pasażera "na gapę". A "wycieczkowicze" właśnie rozpoczynają podróż życia, gdzie los, a czasem rosyjska mafia z pospołu z milicją rozdają karty.
Czasem naprawdę powinniśmy uważać na to o czym marzymy, bo może się okazać, że przeznaczenie w dwójnasób spełni nasze pragnienia, a pomysł ze skokami spadochronowymi będzie tylko bladym wspomnieniem spokojnej przeszłości. Życie po takiej "eskapadzie" nigdy już nie będzie takie same, w końcu gdy do gry wchodzi przeznaczenie i ludzka chciwość to każdy scenariusz jest możliwy, nawet ten w którym z poszukiwaczy przeżyć ekstremalnych stajemy się terrorystami poszukiwanymi przez stróżów prawa, służby specjalne i świat przestępczy.

Połączenie sensacji, przygody i sporej dawki humoru sprawia, że czytanie przypomina oglądanie filmu z gatunku tych, gdzie dreszczyk emocji jest stale obecny, a bohaterom kibicujemy w ich perypetiach. Tak naprawdę niczego nie można w tej książce zakładać z góry, ponieważ każde przypuszczenie czy teoria szybko okazują się błędne, zaskoczenie jest stałym motywem opowieści. Czytelnik szybko się przekonuje, że to co niemożliwe ma jak najprawdziwszą rację bytu ...


Za możliwość przeczytania książki Dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece i wydawnictwu Oficynka





środa, 10 sierpnia 2011


"Koniec wiosny w Lanckoronie"
Agnieszka Błotnicka

Każdy bagaż ma swoją wagę, mniejszą lub większą, niezależnie czy to walizy podróżne czy życiowe doświadczenia. Szczególnie przeszłość niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny i czasami niezwykle ciężkie gatunkowo wspomnienia. Jedni upychają je w zakamarkach pamięci, jak na strychu lub magazynie rzeczy, które tylko zawadzają w życiu codziennym, ale nie chcemy ich wyrzucać z pamięci, bo są dla nas ważne. Czasem pozostają tam już na zawsze, a kurz następnych przeżyć pokrywa je na tyle grubą warstwą, że nie znikają w mrokach dziejów. Inne wbrew usilnym zabiegom wypadają z zakamarków pamięci za każdym razie gdy tylko otwieramy je by coś dorzucić. Niekiedy jednak wszystko to co skrupulatnie przez lata upychamy, a raczej odsuwamy od siebie, nagle wypada w najmniej oczekiwanym momencie. W takiej chwili możemy ugiąć się pod falą "pamiątek", lecz to co nas nie złamie wzmacnia. Jednak nim to nastąpi przechodzimy swoisty czyściec, poprzedzony piekłem powrotu do tego co było, lecz nie minęło. Trudno jest zgubić kufry doświadczenia życiowego, a w ogóle czy warto starać się by znikły? W końcu to one kształtują nas, i te pozytywne i te negatywne, czy tego chcemy czy nie.

Historia Magdy opowiadana jest dwutorowo, z jednej strony teraźniejszość, a z drugiej przeszłe wydarzenia. Dzięki nim dowiadujemy się co kieruje bohaterką w obecnej chwili. Takich kobiet jest wiele, może, któraś z czytelniczek powie - "to ja", a inna znajdzie w niej odbicie przyjaciółki bądź siostry. Na zewnątrz pewna siebie i nie przejmująca się drobiazgami, nie płynąca z prądem, lecz raczej odważnie wychodząca mu na spotkanie. Oczywiście tak jest do pewnego momentu, nagle to co do tej pory było uważane za wygodne zaczyna uwierać, a pamiątki, które dawno zostały ukryte w szufladzie z napisem "nie otwierać" wysypują się z hukiem. Co w takiej sytuacji można zrobić? Po pierwsze zmienić to co uważa się za głównego winowajcę czyli nadprogramowy bagaż i emocji i kilogramów, a po drugie później pokazać swoje nowe JA światu. Ale takiej operacji nie sposób przeprowadzić w otoczeniu, które dobrze się zna i gdzie wszystko przypomina o tym co się wydarzyło. Czasem zdanie się na los podczas wyboru miejsca rozrachunku z tym co obciąża jest najlepszą decyzją.
Małe miasteczko, urokliwe, tak samo jak słowa piosenki, która była bodźcem wyboru kierunku ku nowemu. Początki jak to początki nie są łatwe, ale ambicja i determinacja robią swoje. Z tym wątkiem przeplata się opowieść o związku bohaterki i wbrew początkowym przypuszczeniom prawdziwy obraz jest inny. Perspektywa jednej strony nie zawsze oddaje w pełni obraz sytuacji, czasem to co bierzemy za rzeczywistość naprawdę jest całkowicie inna. Czasem drobiazg pozwala poznać faktyczny obraz przeszłości, a dystans związany z upływem czasu też pomaga uzmysłowić swoje błędy.

"Koniec wiosny w Lanckoronie" to książka, wywołująca u czytelnika i uśmiech i chwile refleksji nie tylko nad lekturą, lecz także i nad własnymi wspomnieniami. Problemy Magdy znamy z własnych doświadczeń lub znajomych, dzięki humorowi przedstawione wydarzenia nabierają intensywniejszych kolorów, a od perypetii postaci nie możemy się oderwać. Koniec zaskakujący okazuje się nie tylko dla czytających, lecz również dla bohaterów ...

Za możliwość przeczytania książki Dziękuję







wtorek, 9 sierpnia 2011


"Słowo pirata"
Magdalena Starzycka


Z czym kojarzymy słowo "pirat"? Najczęściej z żaglowcami, gdzie na głównym maszcie powiewa flaga z czaszką i dwoma skrzyżowanymi piszczelami i widowiskowymi bitwami morskimi na tle lazurowego morza. Do tego oczywiście ukryty skarb oraz jego poszukiwania. Filmy i te w technicolorze i te najnowsze w 3D oraz książki przygodowe dodatkowo jeszcze pomagają naszej wyobraźni przenieść się, chociaż na chwilę, w krainę korsarskich historii. Jednak w przypadku "Słowa pirata" to co najczęściej jest zwieńczeniem lub środkiem akcji, jest tylko początkiem opowieści, gdzie teraźniejszość i przeszłość przeplatają się ze sobą. Trzy plany czasowe - dziewiętnasty, dwudziesty i dwudziesty pierwszy wiek, z czasami gdy kaperzy świętowali największe triumfy raczej nie kojarzące się, ale wbrew pozorom motyw ten jest obecny ciągle. Bohaterowie to członkowie jednej rodziny, rozsiani na przestrzeni trzech wieków, na których losy wpłynęła jedna decyzja, podjęta po części z marzeń, po części z chęci przeżycia przygody.

Fabuła przenosi czytelnika od dziewiętnastowiecznego Hamburga poprzez ówczesną Gujanę Francuską i Rio de Janeiro. Sceneria znana, ale ukazana w innych ramach czasowych okazuje się całkowicie innym światem. Gorączka złota, miraż nieprzebranych bogactw, łatwego zarobku kusił biednych i bogatych, lecz rzeczywistość okazała się inna niż romantyczne marzenia, obojętnie jakie miały korzenie. Znajomość zawarta w niezwykłych okolicznościach przeradza się w niecodzienną przyjaźń, która wpłynie na wielu ludzi. Pirat, człowiek wyjęty spod prawa i niemiecki spedytor, puszczający wodze swojej fantazji w hamburskim biurze rodzinnej firmy. Ich drogi skrzyżowały się podczas sztormowej nocy, gdzie jeden z nich był ofiarą ataku, a drugi jego pomysłodawcą. Po latach potomkowie jednego z nich dostają wiadomość o niespodziewanym spadku zdeponowanym w szwajcarskim banku. Spadkodawca owiany jest rodzinną legendą, a sukcesorzy chcą wykorzystać szansę wyjaśnienia jej. Jednak koniec sierpnia 1939 okazał się nie najlepszym czasem na taką eskapadę. Perspektywa rodzinnej schedy schodzi jednak na dalszy plan w obliczu wojny i rozłąki, bo dla jednego z podróżników krótkie wakacje przerodziły się w kilkunastoletnie rozdzielenie z bliskimi. Kolejna próba rozwiązania sekretu familijnego, już zapomnianego w wojennej i późniejszej zawierusze, następuje w już w czasach teraźniejszych. Po prawie dwustu latach zagadkowa spuścizna w końcu odsłania czym jest i gdzie ma swoje początki. Historia zatoczyła koło od Hamburga przez Amerykę Południową, Francję, Portugalię aż po Polskę.

A czym jest tytułowe „Słowo pirata”? Przysięga, groźbą, obietnicą? A może jeszcze coś innego oznacza … Tajemnica rozwiązuje się na stronach książki, a autor przeplatając wątki nie pozwala czytelnikowi stracić głównego motywu z oczu – sagi z piracką flagą w tle.




Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria i wydawnictwu MG

niedziela, 7 sierpnia 2011

Nowość w księgarniach


W środę do księgarń trafi "Skarb heretyka" - zabójcza powieść Scotta Marianiego.
Poniżej przesyłam kilka informacji o książce. Zapraszam do lektury fragmentu dostępnego na stronach MUZY:

http://www.muza.com.pl/?module=okladki&id=42246

Nin i Posedarje

Małe, ale z wielowiekową historią, sięgającą czasów rzymskich oraz piękny most, gdzie można spróbować skoków na linie bungee







sobota, 6 sierpnia 2011

"Całując grzech"

Wyobraź sobie, że budzisz się w obcym miejscu, w jakimś zaułku, obok Ciebie leży trup, a Ty nie wiesz gdzie jesteś, nie pamiętasz co się działo w ciągu ostatnich kilku dni. Jedyne czego masz świadomość to, że otacza Cię zagrożenia, tylko czy ty jesteś źródłem niebezpieczeństwa czy kto inny? To kim jesteś sprawia, iż podejrzewasz siebie, po raz kolejny twoja natura doszła do głosu, a teraz musisz zrobić wszystko by wydostać się z tej matni. To wszystko prawda albo tylko iluzja? Może myliliśmy się oceniając sytuację. Ktoś zaczyna brać cię na cel, padają strzały, nie pozostajesz w tyle - bronisz się. Powoli do ciebie dociera, że to TY jesteś celem napastników, ofiarą, a nie katem. To zmienia postać rzeczy, kolejne pytania nasuwają się - dlaczego właśnie Ty i w jakim celu znalazłeś się w tym, a nie innym miejscu. Co więcej w podobnej sytuacji jest więcej osób, więc co robisz? Uciekasz, a wraz tobą pozostali ...

Możesz sobie wyobrazisz taki scenariusz? Ktoś nie musiał, bo to była jego rzeczywistość. Riley właśnie została postawiona przed takim faktem, nikt nie zapytał jej o zdanie, ale ani ona, ani jej współpracownicy, nie zamierzają zostawić tego porwania bez dalszych konsekwencji. Kto mógłby stać za takim czynem, który nie jest jednostkowy, a jego celem jest stworzenia kolejnych krzyżówek zmiennokształtnych i nie tylko? Dochodzenie rozpoczyna swój bieg, jest ono głównym motywem historii, wokół którego toczą się pozostałe wątki, równie ciekawe. W końcu gdy główną bohaterką jest półwampir i półwilkołak, a w jej najbliższym otoczeniu są wampiry oraz zmiennokształtni to interesujący przebieg fabuły jest raczej gwarantowany. Świat widziany z perspektywy innych ras, pomimo, że wydają się zwykłymi ludźmi, nie jest taki sam jak my go postrzegamy. Uprowadzenie Riley ma drugie, a nawet trzecie dno, a jej życie osobiste dodatkowo komplikuje wyjaśnienie kto był zleceniodawcą. Tajemnicza tożsamość współtowarzysza niedawnego uwięzienia też nie ułatwia życia bohaterki.

"Całując grzech" to książka z nurtu "paranormal", druga część serii "Zew nocy", gdzie akcja jest jednocześnie kontynuacja i odrębną historią. Dla tych, którzy już czytali pierwszy tom cyklu kolejne perypetie Riley i jej przyjaciół będą rozwinięciem wątków związanych z bohaterami. Natomiast "debiutantom" nie sprawi trudność wejście w świat bohaterów, bo pomimo nawiązań nowa opowieść o ich perypetiach pozwala na swobodne odnalezienie się w lekturze.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria i wyd. ERICA

piątek, 5 sierpnia 2011

Nauka i wiara

"Kod Boga"

Każdy z nas wie kim jest, skąd pochodzi, te podstawowe informacje już są znane dzieciom, ale te odpowiedzi na takie pytania mają także głębszy sens. W końcu nie tylko miejsce zamieszkania czy nazwisko nas określa, jesteśmy ludźmi, inaczej mówiąc homo sapiens, których droga ewolucji była długa, tak samo jak i innych gatunków i nie tylko ich. W końcu nim na Ziemi zaistniało życie, sama planeta musiała powstać a i to wydarzenie nie jest początkiem, ponieważ tak naprawdę narodziny Wszechświata były bodźcem do uformowania tego co nazywamy kosmosem. Jedno wydarzenie zapoczątkowało cały szereg kolejnych reakcji, wynikiem których jesteśmy między innymi i my. Nim jednak naukowe teorie i badania ukazały skąd pochodzimy i co stoi za tym, że nasz świat wygląda tak, a nie inaczej, to religia tłumaczyła akt stworzenia. Na jaki model wiary nie spojrzelibyśmy każdy z nich zawiera opowieść lub mit o powstaniu Ziemi i człowieka, a także tego co nas otacza. Oczywiście są różnice pomiędzy podejściem religijnym, a naukowym, wielu uważa, że te punkty widzenia wzajemnie się wykluczają, wręcz, iż są względem siebie w opozycji. Autor "Kodu Boga" wręcz przeciwnie - stara się przybliżyć obie ścieżki i pokazać punkty wspólne, by nie rzec te same problemy ujęte w innych słowach. Takie spojrzenie może być dla niejednego czytelnika niemożliwym do pogodzenia, ale czasem warto poznać dwie strony by przekonać się czy dotyczą tego samego medalu.

Kreacja czy ewolucja? Te dwa słowa są wyznacznikiem perspektywy z jakiej patrzymy na to co działo się i u zarania historii ziemskiej, i nie tylko, oraz na to jakie były nasze początki. Jak można takie płaszczyzny porównać, co więcej widzieć w nich to samo, lecz ujęte w innych słowach? Kod DNA i Bóg? Pierwiastki chemiczne i imię boskie? Badania naukowe i mity? Na pierwszy, drugi i kolejny rzut oka brak jakichkolwiek punktów wspólnych, jednak czytając książkę Gregga Badena możemy zaznajomić się z wynikami jego badań, czy się z nimi zgodzimy czy też wysnujemy własne wnioski to już kwestia indywidualna, lecz warto poznać inne ujęcia znanych kwestii.

"Kod Boga" porusza nie tylko tematy związane z szeroko pojętą przeszłością, lecz również z przyszłością. Współcześnie, nasza cywilizacja, opiera się na technice bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, jacy więc będziemy za kilka, kilkanaście a, nawet kilkaset lat? Co jeszcze przed nami w technologii, a co już bezpowrotnie zostało zniszczone? Jak nigdy do tej pory w dziejach dysponujemy ogromną wiedzą, ale też jak nigdy dotąd nie grozi nam tak wiele, jeżeli nie ze strony przyrody to od ludzi. Czy spojrzenie w przeszłość może pomóc w ominięciu problemów, które już są lub dopiero się pojawią? Kolejne pytania, na które autor stara się odpowiedzieć, a czytelnik może zastanowić się głębiej nad tym co czyta.

Zgadzając się czy też nie z książką "Kod Boga" warto poznać inną perspektywę, bo pozwala to przynajmniej na chwilę zastanowienia się nad tym co nas otacza i kim jesteśmy. Połączenie motywu religijnego i naukowego nie jest łatwe. Autor starał się poprzeć swoje spostrzeżenia konkretnymi przykładami, czy są one słuszne oceniamy sami, a w zamian za to dostaniemy materiał na niejedną chwilę zastanowienia się nad tym naszym początkiem.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria i wyd. Studio Astropsychologii

czwartek, 4 sierpnia 2011

Kornati i Zadar



Wyjazd prawie na półmetku, ale wiele jeszcze przed nami. Dzisiaj "uskutecznialiśmy" wycieczkę na wyspę Kornati, a przy okazji Zadar odwiedzony ;)













środa, 3 sierpnia 2011

Demony przeszłosci

"Strzępy"

Spotykając się po latach ze znajomymi ze szkolnych lat, mniej lub bardziej bliskimi, czasem mamy mieszane uczucia, bo inaczej patrzy się na świat z perspektywy kilkunastolatka, a inaczej gdy jest się dojrzałym człowiekiem. Dawne więzi czasem są idealizowane, a czasem bagatelizowane, to co wtedy było ważne wydaje się teraz błahostką, niekiedy jednak wydarzenia z przeszłości mogą rzutować na przyszłość. Niektóre historie chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć, a inne powinny być zostawione w przeszłości, ich ponowne przywołanie nie służy nikomu.

"Strzępy" rozpoczynają się właśnie od zjazdu klasowego po dwudziestu latach od zdania matury, okres jaki upłynął od tego wydarzenia. Może wydawać się dla niektórych wystarczający by spojrzeć z dystansem na to co miało miejsce gdy wchodzi się w dorosłość. Teraz jako ludzie już bagażem doświadczeń mogą z łezką w oku wspominać swoje dawne radości i smutki. Każdy z nich od chwili ukończenia szkoły rozpoczął życie, które różnie się potoczyło. Czy po dwóch dekadach łączy ze sobą ich jeszcze coś czy są grupą obcych sobie ludzi, którzy minęliby się, nie rozpoznając siebie nawet na ulicy? W końcu jako klasa funkcjonowali tylko kilka lat, a wiele więcej upłynęło już ich od zakończenia edukacji. Dla autora książki nie jest najważniejsza chwila spotkania i to jak zmienili się tamci dwudziestolatkowie, lecz pewne wydarzenie, które mogło wpłynąć na ich życiowe wybory. Końcówka lat osiemdziesiątych, do egzaminu dojrzałości pozostał jeszcze rok, ale tak naprawdę niektórym przyszło go zdać wcześniej. Praca przy drukowaniu tzw. bibuły i kolportowanie jej jest ryzykowne, przekonuje się o tym jeden z bohaterów, gdy jego przyjaciel i współpracownik zostaje z tego powodu wyrzucony ze szkoły, on sam tylko dzięki zbiegowi wydarzeń unika zdemaskowania. Jednak czy tylko łut szczęścia pozwolił mu nie podzielić losu kolegi? I co oznaczają słowa kobiety, będącej jego pierwszą miłością - "Musiałam cię rzucić"?
Dawna rana znowu się otwarła, a to co ją spowodowało staje się początkiem niecodziennego dochodzenia, jego celem ma być odkrycie, kto zdradził. Kiedyś cień podejrzenia padł na niego, teraz wystarczyło kilka słów rzuconych i przeszłość powróciła z hukiem. Krąg podejrzanych nie jest duży, ale znaleźli się w nim najbliżsi koledzy, który z nich mógł być donosicielem?

Tomasz Kowaluk-Łukasiewicz umieścił akcję swojej książki w dwóch planach czasowych - teraz i dwadzieścia lat wcześniej. Dzięki temu czytelnik ma możliwość skonfrontowania tego kim byli i są bohaterowie i jaki wpływ miała przeszłość na nich. Dwa wątki zazębiają się, tworząc historię, mającą początek w czasach komunistycznej Polski, a koniec już we współczesności. Rozrachunek z tym co było nie jest łatwy dla żadnej ze stron, wnosi ból i chaos nie tylko do teraźniejszości, lecz także do przyszłości. Przy czytaniu ostatnich stron nasuwa się pytanie czy rozliczenie winnych miało sens i czy wart był poniesionych kosztów? Może pewne sprawy trzeba zostawić w przeszłości, bo nie są warte utraty tego co udało się zbudować? A może prawda jest najważniejsza bez względu na wszystko? Ta kwestia jest do rozważenia nie tylko przez bohaterów "Strzępów", lecz także przez każdego, kto myśli, że demony przeszłości nie zostaną uwolnione gdy znowu drzwi do niej zostaną otworzone.



Za możliwość przeczytanie książki dziękuję wyd. Novae Res

wtorek, 2 sierpnia 2011

Odrodzenie

"Qedesha. Dzień, w którym upadł Kanaan"

"Qedesha" to kontynuacja historii losów Perły - Aberes, w pierwszej części było dane jej zaznać odwzajemnionej miłości, wyczekiwanego macierzyństwa i zaszczytów związanych z władzą królewską. Dziewczyna, jakich wydawało się innym, że są setki, zdobyła wszystko o czym mogła tylko marzyć. Jednak tak niespodziewanie jak osiągnęła ów szczyt równie szybko straciła to co było dla niej najważniejsze. Nie umiejąc żyć w zakłamaniu, dawać zgodę, nawet milczącą, na zło wybrała ucieczkę od świata, gdzie najważniejsza jest władza i potęgą za wszelką cenę, a życiem ludzkim się pogardza. Jej wrogowie są pewni, że ją pokonali, ale Aberes przetrwała to co najgorsze i teraz jako Rachabe próbuje odbudować swoje życie na gruzach tego co zostało z przeszłości. Już nie jest dumną królową, jej otoczenie to nie pełny przepychu pałac, ale o wiele skromniejsze domostwo, gdzie znalazła i jednocześnie dała innym miejsce do egzystencji. Jednak jej historia nie kończy się, a wręcz dopiero zaczyna, bo dawni przeciwnicy nie tylko nie zapomnieli o istnieniu byłej królowej, lecz to co popchnęło ich do zbrodni jeszcze urosło w siłę. Zło raz zasiane zbiera swoje owoce, a jego korzenie stają się coraz bardziej rozległe.

Rachabe chciała uratować to co było jej najdroższe, jej plany zostały pokrzyżowane, lecz to tylko dało jej siłę by wbrew wszystkim i wszystkiemu podnieść się z żałoby. Odradza się jako świątynna tancerka w rodzinnym mieście, chociaż kiedyś to było jej marzeniem, teraz widzi blaski i cienie tego zajęcia. Nie spotyka się ze zrozumieniem ze strony przyjaciół, oni widzą ją w innym świetle niż ona samą siebie. To co dla jednych jest jedynym wyjściem, pozwalającym na godne życie, dla innych wydaje się upadkiem. Poznajemy też inne wątki historii Aberes, mamy okazję zobaczyć jej przeszłość z punktu widzenia rodziny. Czasem to co myślimy o bliskich ma swe korzenie w osobistych ranach i bliznach, skupiając się na sobie nie dostrzegamy bólu innych. Podobnie jest w przypadku bohaterki, wzajemne żale i niedopowiedzenia stworzyły mur pomiędzy nią i jej najbliższymi.

Tak jak w pierwszej części poznajemy Aberes królową, tak w drugiej poznajemy Rachabę, kobietę, która w imię prawdy zaryzykowała swoimi marzeniami by przeciwstawić się złu. Ale ono przebiera różne formy,czasem rozpoznawalne, a czasem kamufluje się, tak, iż w pierwszym momencie wydaje się wspaniałym darem od losu. Jednak tak naprawdę swoje prawdziwe oblicze ukazuje gdy nadchodzą kłopoty. Ucieczka daje złudną nadzieję, że przeszłość pozostawia się daleko za sobą, ale rzeczywistość okazuje się brutalniejsza. Wszystko to co niezakończone przypomina o sobie w najgorszym momencie, jednak jest to też możliwość naprawienia błędów z przeszłości i nie popełnienia ich po raz kolejny.

Autor po raz drugi sięga w swej opowieści po motywy starotestametowe, jednak nie jest to kopia, lecz ukazanie znanej przypowieści w nowym świetle i uzupełnienie jej. W trakcie czytania "Qedeshy" nawiązania można odkryć łatwo, ale zagłębiając się w lekturę zaczynamy dostrzegać, że są one czymś więcej niż odwołaniem. Jedno jest pewne czytelnik ma okazję poznać starożytność nie od strony pomników, lecz ludzi, podobnych do nas, chociaż tak różnych. Patrząc na starożytne mury widzimy efekt pracy człowieka, ale czy zastanawiamy się co działo się w tych budowlach? Przeszłość to nie tylko mity i legendy to także ludzka krew i ból.


Za możliwość przeczytania książki Dziękuję Oficynie Wydawniczej VOCATIO

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

"Eona. Ostatni Lord Smocze Oko"

"Eona. Ostatni Lord Smocze Oko" to kontynuacja historii Eony i innych bohaterów z książki "Eon.Powrót Lustrzanego Smoka" i jak to bywa z drugą częścią udanej opowieści pierwsze pytanie jaki nasuwa się na myśl, jeszcze przed przeczytaniem pierwszych słów, to te czy poziom będzie równie wysoki, a nowe przygody równie mocno zainteresują czytelnika? Jeżeli zaczynamy dopiero zaczyna się znajomość z tą opowieścią to bez obaw o zbyt wiele nawiązań może rozpocząć lekturę, bo odnajduje się w niej od razu.

Powrót do Imperium Niebiańskich Smoków nie ma w sobie nic pokojowego i sielankowego. Zamiast pełnego przepychu cesarskiego pałacu i uczt ucieczka przed wrogami. W tej opowieści czytelnicy mają okazję poznać świat poza stolicą i dworem, jego opis ma w sobie równie wiele detali jak krajobrazy z pierwszej części. Drugie spotkanie z Eonem, a raczej teraz już z Eoną, Lordem lub jak kto woli Lady Smocze Oko, zaczyna się burzliwie. Już sama okładka ukazuje główną bohaterkę z mieczami w ruchu i Lustrzanym smokiem w tle, to już nie jest uczeń, to mistrz. Jej tajemnica nie jest bezpieczna, niektórzy już poznali ją i co najważniejsze to co uważała za ograniczenie jest jej sprzymierzeńcem, przynajmniej czasami. Jako kalece przeszkodą było ciało, teraz jest podobnie, nie jest traktowana na równi z mężczyznami, pomimo, że to właśnie ona jest ostatnią nadzieją na powrót starego porządku. Społeczne zasady są odzwierciedleniem tradycyjnego podziału, jednak Lady Smocze Oko nie zamierza poddawać się. Zdaje sobie sprawę, że to od niej zależy zwycięstwo cesarza i znowu jest w podobnie sytuacji jak w pierwszej części - na jej barki spada zadanie, które wydaje się zbyt ciężkie. Ale czy już nie udowodniła, iż posiada siłę potężniejszą od innych? Ma też sojusznika - Lustrzanego Smoka, także wyróżniającego się spośród swoich pobratymców. Wydaje się, że wrogów Eony znamy jeszcze z pierwszej części, ale czy na pewno? Wyjaśnia się także sekret smoczego przymierza z władcą imperium, ale czy ta wiedza pomoże w walce z uzurpatorem czy może stanie się przeszkodą? Jak jedna Lady Smocze Oko, z małą grupą sprzymierzeńców, ma przeciwstawić się ogromnej armii, gdy jej osoba wzbudza kontrowersje i niechęć? I coś jeszcze - Eona nie jest już dzieckiem, wraz z dojrzewaniem i uświadomieniem sobie kim naprawdę jest budzą się nowe, nieznane do tej pory, emocje. A to dopiero początek dalszego ciągu historii, gdzie przeszłość bohaterów ma ścisły związek z ich przyszłością. Kiedyś wydarzyło się już coś podobnego do teraźniejszych wydarzeń, ale co tak naprawdę jest rzeczywistością, a co tylko plotką dopiero trzeba będzie odkryć.

Obie części historii Eony są równie emocjonujące i interesujące, chociaż obie odbywają się w Imperium Niebiańskich Smoków, to każda ma swój niepowtarzalny klimat. Dzięki drugiej częściej poznajemy bliżej bohaterów, ich przeszłość i to co wpływa na ich obecne decyzje. W czasie niepokoju i burz dojrzewają, stając się świadomymi swych zalet i wad. Z jednej strony autorka przedstawia fantastyczny baśniowy świat, mający swe korzenie w orientalnych kulturach, z drugiej strony to uniwersalna historia o walce dobra i zła, ale bez schematycznych postaci, za to z bohaterami, którzy zaskakują w najmniej oczekiwanych momentach. "Sztuka wojny to sztuka oszustwa" tej zasady uczy się Eona i inni, walka wymusza dziwne sojusze i skrywanie prawdy, nawet gdy rani się w ten sposób bliskich sobie ludzi. Także przyjaźń zostaje wystawiona na ciężką próbę gdy dostrzega się w kimś kogoś więcej niż przyjaciela, a jednocześnie trzeba go okłamywać dla jego dobra. Dojrzałość przychodzi niezauważenie, przynosząc ze sobą świadomość, że czasem trzeba dokonać wyboru, nie wiedząc czy zostanie on zrozumiany przez tych, na których nam zależy.

„Eona. Ostatni Lord Smocze Oko” to książka nasycona atmosferą i krajobrazami wschodu, ale nie tylko dla wielbicieli Orientu, ale dla każdego kto lubi książki pozostające w pamięci, od których nie sposób oderwać się od pierwszej do ostatniej strony. Gdzie zaskoczenie jest stałym elementem i nic nie jest takie jakie się wydaje w pierwszej chwili, a wróg i przyjaciel to czasem ta sama osoba.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi DUŻE KA oraz wyd. Telbit

niedziela, 31 lipca 2011

Dziewczyna o imieniu Perła

"Perła. Dzień, w którym upadł Kanaan"

Patrząc na okładkę widzimy obraz zniszczenia, ale na pierwszym planie znajduje się kobieca twarz. Czy to tytułowa Perła? Dziewczyna, dla której los napisał niezwykły scenariusz do odegrania w życiu. Mogłoby się wydawać, że czasy starożytnego Egiptu dzieli od nam współczesnych zbyt wiele tysiącleci, a co wydaje się ważniejsze - odrębność kultury, religii czy zwykłej ludzkiej mentalności. Cywilizacje starożytności i my obecnie to zupełnie inne społeczeństwa, ale czy na pewno? Jakie uczucie były znane ówcześnie, a które znikły w mrokach dziejów? Albo do jakich emocji jesteśmy my zdolni, a które były nieznane tysiące lat temu? Człowiek był zawsze tylko człowiekiem, nikim mniej i nikim więcej. Niezależnie od momentu historii reakcje na pewne pokusy są od wieków takie same.

Władza zawsze wiąże się z żądzą zdobycie jej przez tych, którzy jej nie posiadają. Natomiast Ci, będący na szczycie niechętnie dzielą się osiągniętą potęgą. Cienka linia oddziela podziw od zazdrości, a od tego już niewielki do poddania się żądzy przejęcia władzy. Autor przytacza w prologu historię Sodomy i Gomory, jakie znaczenie ma ta przypowieść dla historii tytułowej Perły? Lot został ocalony przez Boga gdyż był wierny zasadom ustanowionym przez najwyższego, może podobny los pisany jest bohaterce? Te i wiele więcej pytań nasuwa się po przeczytaniu niewielu stron i chociaż mogłoby się wydawać, iż takie nawiązanie jest zbyt oczywiste by autor wykorzystał je w swojej książce, to korelacja pomiędzy biblijną historią, a wykreowaną rzeczywistością istnieją na pewno - pytanie tylko jakie?

W świecie gdzie prawość i honor schodzą na plan dalszy, a podstawą ludzkich sukcesów staje się szantaż i intrygi, Perła ma trudne zadanie do wypełnienia. Od tego czy jej się powiedzie zależy coś najważniejszego - życie. Atmosfera podejrzeń i nieufności powoduje, że nawet prawi ludzie ulegają transformacji, a ideały, które jeszcze chwilę wcześniej były na pierwszym miejscu odchodzą w zapomnienie. Umiejętne podsycanie nienawiści, sianie oszczerstw i wzbudzanie żądzy posiadania sprawiają, że człowiek zmienia się całkowicie, staje się obcy dla najbliższych. Czy w takim momencie nie jest już za późno by obronić niewinnych przed złem? Rozgrywka toczy się nie tylko na ziemi, ale i w wymiarze duchowym.

W czym historia Perły nawiązuje do biblijnej historii? To najlepiej odkryć osobiście podczas czytania. Myliłby się jednak ten, kto szukałby bezpośrednich nawiązań starotestamentowych, bo książka Rafała Kosowskiego to nie powielanie tylko odrębna opowieść, chociaż oparta na przeszłości. To swoista kronika zdobywania władzy, bez świadomości, że wraz ze wzrostem potęgi traci się to co jest najważniejsze w człowieku. Pewne rzeczy pozostają niezmienne bez względu na kulturę religię lub upływający czas.


Za możliwość przeczytania książki Dziękuję Oficynie Wydawniczej VOCATIO