Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oficyna Wydawnicza "Vocatio". Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oficyna Wydawnicza "Vocatio". Pokaż wszystkie posty

środa, 16 listopada 2011

Perła z życiowa rysą

"Wybrana. Dzień, w którym umarł Kaanan"
Rafał Kosowski

Rachabe, matka, córka, królowa, świątynna tancerka, która poznała smak prostego życia i przepychu królewskiego pałacu. Ona wie co znaczy miłość kobiety do mężczyzny i matki do dziecka, doświadczyła cudu narodzin i tragedii śmierci. Była uwielbiana i poniżana, kochana i nienawidzona. Rachabe, kobieta, chcąca tylko żyć w spokoju z rodziną, z dala od przemocy i fanatyzmu, los jednak przynosił jej do tej pory krótkie chwile szczęścia i długie okresy bólu. Gdy zdołała podnieść się po życiowym dramacie i w końcu znalazła odrobinę bezpieczeństwa, w świecie gdzie urządzono na nią nagonkę, znowu przyszło jej uciekać. Czy kiedykolwiek była królowa znajdzie spokój i ludzi, umiejących docenić ją jako człowieka? Wyobcowana w nowym otoczeniu z powodu wiary, pochodzenia i przeszłości, to teraźniejszość, a co z przyszłością? Jaką drogę przeznaczenie wyznaczy jej? Krętą z wybojami czy prostą i łagodną? Rachabe zrobiła pierwszy krok w nieznane, jeden z wielu, tylko czy kierunek jest właściwy czy może to może kolejny ślepy zaułek?

Trzecia część trylogii zaczyna się od starcia sił ludzkich, boskich i demonicznych. To co znamy z przypowieści biblijnej czy też jej ekranizacji nabiera całkiem innego wymiaru. Wydarzenia przedstawione są z dwóch perspektyw - człowieka i sił anielsko - piekielnych, jednak nic nie jest dosłowne. Walka o rząd dusz trwa nawet gdy nie słychać szczęku i zgrzytu oręża, jest w tle, a na pierwszym planie rozgrywa się historia narodu skazanego na porażkę, chociaż jeszcze tego nikt nie przeczuwa i ludu wybranego. Pomiędzy nimi tymi stronami znajduje się właśnie główna bohaterka - Rachabe, z jednej strony ma to co znane, ale pogrążone w pożodze i ruinie, z drugiej strony wielką niewiadomą, ale dająca jedynie lub aż - życie. Nowe nie zawsze jest przyjmowane z nadzieją, raczej z podejrzliwością, że to co dnrego spotyka człowieka zmieni się szybko w koszmar, bo czy to co było złe odeszło na zawsze czy tylko gdzieś przyczaiło się w pobliżu by w dogodnym momencie uderzyć z całą siłą? Zmiany trudno zaakceptować, jednak jest coś znacznie trudniejszego - bycie szczerym z sobą samym ze sobą i danie szansy wybaczenia własnych błędów. Rachabe przyjęła swoje imię na znak, że nosi w sobie rysę, po tym co spotkało ją w przeszłości i to czego była uczestnikiem. Ma w sobie pęknięcie, które oddziela ją od tego co było, jest i będzie. Boi się przyszłości i tego, iż po raz kolejny ludzie nie dadzą jej szansy na spokojną egzystencję.

"Wybrana. Dzień, w którym umarł Kaanan" ukazuje bohaterów w przełomowym momencie ich życia, gdy mogą w końcu być sobą i towarzyszą im ludzie gotowi w każdej chwili służyć pomocną ręką. Autor przedstawił historię, która ma swe korzenie w przypowieści biblijnej nie z punktu widzenia kogoś z zewnątrz, lecz od strony kobiety, będącej głównym wątkiem opowieści. To jej osoba jest w samym centrum fabuły i to jej życie jest kanwą książki, mającej w sobie czar mitu, ale i wiele cech z współczesnej rzeczywistości. Jednocześnie wspaniała starożytna saga i ponadczasowe opowiadanie o miłości i nienawiści, sile przebaczenia i potędze wiary.



Za możliwość przeczytania książki Dziękuję Oficynie Wydawniczej VOCATIO

piątek, 16 września 2011

Gotowe na wszystko inaczej

"Gotowe na wszystko. Kobiety Starego Testamentu"
Robert J. Strand


Po przeczytaniu tytułu w głowie od razu otwiera się szufladka z hasłem serial telewizyjny, nawet gdy się go nie ogląda i tak nie pozostaje całkowicie anonimowym hasłem. W końcu w dobie wszechwładnej informacji, chyba każdy zetknął się w jakiejś formie z historią pań z amerykańskiego przedmieść, ich życie to seria perypetii, gdzie zejścia śmiertelne i wypadki nie są niczym dziwnym. Więc gdy tak zatytułowana jest książka to skojarzenia nasuwają się same, jednak jak mogą się mieć do telewizyjnych bohaterek postacie ze Starego Testamentu? Dzieli je kilka tysiącleci, pochodzenie no i wszystko inne, łączy to, że są kobietami zatem jak to jest z przedstawicielkami płci pięknej w Biblii? Najczęściej postrzegane są z perspektywy religii no i oczywiście mężczyzny, u którego boku występują. Stwierdzenie, iż są bohaterkami drugoplanowymi jest krzywdzące, ale często właśnie tak są przytaczane ich dokonania - stanowią tło dla wielkich wydarzeń. A co gdyby spojrzeć na te symbole od innej strony? Takiej na miarę XXI w. czyli tak jakbyśmy czytali ich autoprezentacje?
Niemożliwe? Podobno wszystko jest możliwe, wystarczy chcieć i wierzyć, a te dwa pojęcia są im dobrze znane.

Podobno najlepiej zaczyna się od początku, czyli w przypadku książki "Gotowe na wszystko. Kobiety Starego Testamentu" pierwsza opowieść dotyczy Ewy, znanej dobrze, to ona doprowadziła do wygnania pierwszych ludzi z raju ... To wie każdy czytelnik, ale ta sama prawda przekazana przez samą zainteresowaną brzmi o wiele ciekawiej.W końcu Eden jej oczyma to nie tylko rajski ogród, a miejsce gdzie żyła w luksusie, chociaż dopiero odczuła tego plusy po wypędzeniu z raju. To ona byłą pierwszą gotową na wszystko by ... zakosztować zakazanego owocu. Pragnienie bycia podziwianą nie jest niczym nowym, historia Abiszag udowadnia to doskonale, to jej było dane zostać ostatnią żoną króla Dawida, tak tego od Goliata. Jej drogą od domu rodzinnego do pałacu królewskiego można porównać do konkursu piękności, może jest pierwszą miss Izraela? Jak już jesteśmy przy pięknie to oczywiście nie można zapomnieć o Dalili, czy można nazwać ją femme fatale biblijnych czasów? Pomyślmy - piękna, umiała zdobyć to co chciała, mężczyźni się jej nie opierali - tak, zasługuje na ten tytuł. Jej autobiografia jest może różna od biblijnej czy filmowej wersji, ale każdy ma prawo do własnego zdania na swój temat. Te trzy bohaterki do dopiero początek plejady niezwykłych postaci, którym opisy w Starym Testamencie poświęcają czasem tylko parę słów, ale gdy tę samą historię przytacza się w formie autobiografcznej wypowiedzi, sylwetki nabierają kolorów, nie są jednowymiarowe, a ich perypetie dorównują, a czasem nawet, wyprzedzają współczesne odpowiedniczki. W ich życiorysach są chwalebne karty, jak i takie, z których nie można być dumnym, ale każda z nich jest na swój sposób niepowtarzalna.
No i oczywiście jest też opisana kobieta idealna ... z punktu widzenia mężczyzny, jej charakterystyka jest piękna, pełna doskonałości, tylko jakoś jej perfekcja wypada blado przy poprzedniczkach, może i nie dorównują wzorowi, ale jakie są ciekawe, a nawet dla niektórych mogą stać się inspiracją!!

Książka "Gotowe na wszystko. Kobiety Starego Testamentu" nie ma na celu ścisłego trzymanie się kanonu, przedstawia raczej bohaterki biblijne z lekkim przymrużeniem oka, czasem wypełniając białe plamy w ich historiach. Dzięki takiemu ujęciu czytelnik dostaje fabułę lekką, ale opartą na tradycyjnych opowieściach, w której humor i niespotykana perspektywa sprawia, że lektura jest wciągająca.



Za możliwość przeczytania książki Dziękuję Oficynie Wydawniczej VOCATIO

wtorek, 2 sierpnia 2011

Odrodzenie

"Qedesha. Dzień, w którym upadł Kanaan"

"Qedesha" to kontynuacja historii losów Perły - Aberes, w pierwszej części było dane jej zaznać odwzajemnionej miłości, wyczekiwanego macierzyństwa i zaszczytów związanych z władzą królewską. Dziewczyna, jakich wydawało się innym, że są setki, zdobyła wszystko o czym mogła tylko marzyć. Jednak tak niespodziewanie jak osiągnęła ów szczyt równie szybko straciła to co było dla niej najważniejsze. Nie umiejąc żyć w zakłamaniu, dawać zgodę, nawet milczącą, na zło wybrała ucieczkę od świata, gdzie najważniejsza jest władza i potęgą za wszelką cenę, a życiem ludzkim się pogardza. Jej wrogowie są pewni, że ją pokonali, ale Aberes przetrwała to co najgorsze i teraz jako Rachabe próbuje odbudować swoje życie na gruzach tego co zostało z przeszłości. Już nie jest dumną królową, jej otoczenie to nie pełny przepychu pałac, ale o wiele skromniejsze domostwo, gdzie znalazła i jednocześnie dała innym miejsce do egzystencji. Jednak jej historia nie kończy się, a wręcz dopiero zaczyna, bo dawni przeciwnicy nie tylko nie zapomnieli o istnieniu byłej królowej, lecz to co popchnęło ich do zbrodni jeszcze urosło w siłę. Zło raz zasiane zbiera swoje owoce, a jego korzenie stają się coraz bardziej rozległe.

Rachabe chciała uratować to co było jej najdroższe, jej plany zostały pokrzyżowane, lecz to tylko dało jej siłę by wbrew wszystkim i wszystkiemu podnieść się z żałoby. Odradza się jako świątynna tancerka w rodzinnym mieście, chociaż kiedyś to było jej marzeniem, teraz widzi blaski i cienie tego zajęcia. Nie spotyka się ze zrozumieniem ze strony przyjaciół, oni widzą ją w innym świetle niż ona samą siebie. To co dla jednych jest jedynym wyjściem, pozwalającym na godne życie, dla innych wydaje się upadkiem. Poznajemy też inne wątki historii Aberes, mamy okazję zobaczyć jej przeszłość z punktu widzenia rodziny. Czasem to co myślimy o bliskich ma swe korzenie w osobistych ranach i bliznach, skupiając się na sobie nie dostrzegamy bólu innych. Podobnie jest w przypadku bohaterki, wzajemne żale i niedopowiedzenia stworzyły mur pomiędzy nią i jej najbliższymi.

Tak jak w pierwszej części poznajemy Aberes królową, tak w drugiej poznajemy Rachabę, kobietę, która w imię prawdy zaryzykowała swoimi marzeniami by przeciwstawić się złu. Ale ono przebiera różne formy,czasem rozpoznawalne, a czasem kamufluje się, tak, iż w pierwszym momencie wydaje się wspaniałym darem od losu. Jednak tak naprawdę swoje prawdziwe oblicze ukazuje gdy nadchodzą kłopoty. Ucieczka daje złudną nadzieję, że przeszłość pozostawia się daleko za sobą, ale rzeczywistość okazuje się brutalniejsza. Wszystko to co niezakończone przypomina o sobie w najgorszym momencie, jednak jest to też możliwość naprawienia błędów z przeszłości i nie popełnienia ich po raz kolejny.

Autor po raz drugi sięga w swej opowieści po motywy starotestametowe, jednak nie jest to kopia, lecz ukazanie znanej przypowieści w nowym świetle i uzupełnienie jej. W trakcie czytania "Qedeshy" nawiązania można odkryć łatwo, ale zagłębiając się w lekturę zaczynamy dostrzegać, że są one czymś więcej niż odwołaniem. Jedno jest pewne czytelnik ma okazję poznać starożytność nie od strony pomników, lecz ludzi, podobnych do nas, chociaż tak różnych. Patrząc na starożytne mury widzimy efekt pracy człowieka, ale czy zastanawiamy się co działo się w tych budowlach? Przeszłość to nie tylko mity i legendy to także ludzka krew i ból.


Za możliwość przeczytania książki Dziękuję Oficynie Wydawniczej VOCATIO

niedziela, 31 lipca 2011

Dziewczyna o imieniu Perła

"Perła. Dzień, w którym upadł Kanaan"

Patrząc na okładkę widzimy obraz zniszczenia, ale na pierwszym planie znajduje się kobieca twarz. Czy to tytułowa Perła? Dziewczyna, dla której los napisał niezwykły scenariusz do odegrania w życiu. Mogłoby się wydawać, że czasy starożytnego Egiptu dzieli od nam współczesnych zbyt wiele tysiącleci, a co wydaje się ważniejsze - odrębność kultury, religii czy zwykłej ludzkiej mentalności. Cywilizacje starożytności i my obecnie to zupełnie inne społeczeństwa, ale czy na pewno? Jakie uczucie były znane ówcześnie, a które znikły w mrokach dziejów? Albo do jakich emocji jesteśmy my zdolni, a które były nieznane tysiące lat temu? Człowiek był zawsze tylko człowiekiem, nikim mniej i nikim więcej. Niezależnie od momentu historii reakcje na pewne pokusy są od wieków takie same.

Władza zawsze wiąże się z żądzą zdobycie jej przez tych, którzy jej nie posiadają. Natomiast Ci, będący na szczycie niechętnie dzielą się osiągniętą potęgą. Cienka linia oddziela podziw od zazdrości, a od tego już niewielki do poddania się żądzy przejęcia władzy. Autor przytacza w prologu historię Sodomy i Gomory, jakie znaczenie ma ta przypowieść dla historii tytułowej Perły? Lot został ocalony przez Boga gdyż był wierny zasadom ustanowionym przez najwyższego, może podobny los pisany jest bohaterce? Te i wiele więcej pytań nasuwa się po przeczytaniu niewielu stron i chociaż mogłoby się wydawać, iż takie nawiązanie jest zbyt oczywiste by autor wykorzystał je w swojej książce, to korelacja pomiędzy biblijną historią, a wykreowaną rzeczywistością istnieją na pewno - pytanie tylko jakie?

W świecie gdzie prawość i honor schodzą na plan dalszy, a podstawą ludzkich sukcesów staje się szantaż i intrygi, Perła ma trudne zadanie do wypełnienia. Od tego czy jej się powiedzie zależy coś najważniejszego - życie. Atmosfera podejrzeń i nieufności powoduje, że nawet prawi ludzie ulegają transformacji, a ideały, które jeszcze chwilę wcześniej były na pierwszym miejscu odchodzą w zapomnienie. Umiejętne podsycanie nienawiści, sianie oszczerstw i wzbudzanie żądzy posiadania sprawiają, że człowiek zmienia się całkowicie, staje się obcy dla najbliższych. Czy w takim momencie nie jest już za późno by obronić niewinnych przed złem? Rozgrywka toczy się nie tylko na ziemi, ale i w wymiarze duchowym.

W czym historia Perły nawiązuje do biblijnej historii? To najlepiej odkryć osobiście podczas czytania. Myliłby się jednak ten, kto szukałby bezpośrednich nawiązań starotestamentowych, bo książka Rafała Kosowskiego to nie powielanie tylko odrębna opowieść, chociaż oparta na przeszłości. To swoista kronika zdobywania władzy, bez świadomości, że wraz ze wzrostem potęgi traci się to co jest najważniejsze w człowieku. Pewne rzeczy pozostają niezmienne bez względu na kulturę religię lub upływający czas.


Za możliwość przeczytania książki Dziękuję Oficynie Wydawniczej VOCATIO

sobota, 23 lipca 2011

Ludzie cienia

"Świadek"

Czym jest szczęście? Może to rodzina, dająca oparcie, a może ogromna fortuna? A jeżeli masz jedno i drugie czego może Ci jeszcze brakować? Niczego, aż do momentu gdy tracisz bliskich, a twoje życie też jest zagrożone. W takim momencie poznajemy jednego z bohaterów książki "Świadek". Miał wszystko czego pragnął i doceniał to, a jednak los odebrał mu żonę i córkę, a jego skazał na ciągłe oglądanie się za sobą. Pieniądze szczęścia nie dają i tej prawdy właśnie doświadcza Raffeg Ramsey, ale czy wszystko jest takie proste? A może sytuacja wygląda całkowicie inaczej? Dwa strzały nie rozwiązują zagadki nieszczęścia milionera, lecz są przyczyną jego śmierci, a mordercza rozgrywka zaczyna się dla szefa agencji ochroniarskiej i detektywistycznej. Kto stoi za tym zamachem? Ci, którzy zażądali okupu i których wytropił czy może ktoś inny? Jednak ten kto nastaje na życie Marwana jest bardzo uparty, ma jeden cel - zabójstwo człowieka, wiedzącego za dużo. Sytuacja jak z najgorszego koszmaru, oprócz mordercy w pościg ruszyła jeszcze policja, jednostka przeciw wszystkim, wszyscy przeciwko jednostce. Ale czy na pewno nikt nie jest sprzymierzeńcem?

Monte Carlo, Sao Paulo, Casablanka, dla turystów wymarzone miejsca, ale dla przestępców również. Arena wydarzeń ogromna, tak samo jak macki ludzi, nie cofający się przed niczym, a swoje wpływy mają w każdej dziedzinie życia, w policji także. Pieniądze dają władzę, ale uczucie i przyjaźń także dają siłę, która pozwala przeciwstawić się złu. W takiej sytuacji znalazł się Marwan, daleko od miejsca gdzie rozpoczął pracę, która jak na razie przyniosła morderstwa i wyrok śmierci na niego. Jednak czy prośba o pomoc z jego strony nie narazi bliskich na niebezpieczeństwo? Jak do tej pory każdy z kim się zetknął, od momentu zamordowania Ramseya, ginął w ciągu kilkunastu minut.

Sensacyjna intryga wydaje się początkowo prosta, ale z każdą kolejna stroną okazuje się, że autor przygotował wyrafinowaną pułapkę nie tylko na bohatera, lecz i na czytelnika. Nikt nie może być pewien co wydarzy się za moment, kto okaże się człowiekiem cienia. W każdej chwili śmierć może nadejść, a zagadka, którą miał wyjaśnić dla nie żyjącego już klienta, nadal pozostaje nierozwiązana. Wraz z bohaterem czytelnik próbuje ułożyć w jedną historię ostatnie dni jego życia, tak by powstał obraz, podpowiadający jak udowodnić swoją niewinność i jednocześnie wskazać zbrodniarzy. Kto pierwszy dotrze do prawdy - Marwan czy czytający o jego przygodach? Jedno jest pewne koniec "Świadka" jest równie emocjonujący jak i początek. Autor zabiera czytelników w emocjonującą podróż po świecie, gdzie nic nie jest pewne, każdy dzień może być tym ostatnim a napięcie utrzymuje się od pierwszej do ostatniej strony.


Za możliwość przeczytania książki Dziękuję Oficynie Wydawniczej VOCATIO

piątek, 22 lipca 2011

Odwieczna historia

"Nierozpoznany"


Z czym może kojarzyć się słowo thriller, bardziej swojsko mówiąc dreszczowiec? Z tajemnicą, strachem, sensacją, zbrodnią? Zapewne, każde z tych słów oddaje ten gatunek literacki, ale czy może kojarzyć się z religią? Na to pytanie odpowiada Rafał Kosowski w swojej książce "Nierozpoznany". Litery tworzące tytuł na okładce stylizowane są na hebrajskie, a może to tylko złudzenie? Kim jest tytułowy Nierozpoznany?

Zwiastowanie, ale nie dobrej nowiny i wykonaniu anielskim, ale demonicznym i negatywnego proroctwa. Chociaż to także pozory, bo ci, którzy niosą złe wieści nie tylko nie są ich pewni, lecz tak naprawdę nie wiedzą czy spełni się przepowiednia. Ostatnie godziny życia Chrystusa to czas, kiedy siły ciemności chcą urzeczywistnić swój plan – przekonania Syna Bożego by przeszedł na stronę ciemności. Moce piekielne są pewne, że chwila zwątpienia w Ojca niebieskiego musi nadejść, a wtedy będzie ostatnia szansa dla ich dzieła. Oczyma zgromadzonych ludzi obserwują ukrzyżowanie, moment mający zadecydować o dalszych losach świata i tego ludzkiego i tego duchowego. Znajoma historia? Na pewno, ale jak inaczej przedstawiona, od strony jakiej nie bierze się pod uwagę, a jednak przecież istniejącej. Czy tak rzeczywiście to się odbywało? Historia Kaina i Abla też jest znana, lecz „uzupełnienie” jej o szczegóły powoduje, że patrzymy na nią z innej perspektywy, dostrzegamy także coś jeszcze – zło kryjące się gdzieś w cieniu, ciągle obecne i gotowe by pokazać swoją siłę w chwili najmniej spodziewanej.

A gdyby spojrzeć na świat z perspektywy naukowej, ale nie poprzez teorie, a przez pryzmat religii? Jak widziane były odkrycia naukowe? Energia atomowa, astronomia, podróże w kosmos czy to wszystko może być tłumaczone w ujęciu wierzeń? Przypowieści biblijne i wątki „fantastyczne” przeplatają się wzajemnie uzupełniając się, tak, że powstaje może nie całkowicie nowa historia, lecz jej poszerzona wersja. Wizja fantastyczna? Tak, ale nie z gatunku tych „co by było gdyby?”, lecz z tych, gdzie chcielibyśmy poznać co kryje się za motywami postępowania bohaterów lub wejść głębiej w przedstawione wydarzenia. A w tle ciągle walka jaka toczy się między Ukrzyżowanym a siłami zła.
Trzy motywy, które tworzą obraz tego co było jest i będzie. Nie odrębne, lecz wynikające jedne z drugich, tak, iż nie widać ich początku i końca, wzajemnie korespondują ze sobą. Bez zaistnienia jednych nie mogą egzystować pozostałe, zazębiają się wzajemnie tworząc jedną parabolę. Wykorzystanie jako podstawy książki Biblii może wydawać się początkowo pomysłem już wyeksploatowanym, jednak przy odpowiedniej idei głównej oraz spojrzeniu z różnych perspektyw, czytelnik otrzymuje w efekcie niezwykle ciekawą powieść. Świat fantastyczny przenika się ze światem biblijnym, teorie naukowe z religią, a przeszłość z przyszłością.


Za możliwość przeczytania książki Dziękuję Oficynie Wydawniczej VOCATIO

sobota, 2 lipca 2011

Stosik czerwcowo-lipcowy

Stosik wysłany w czerwcu, dotarł w lipcu ;)


Lucas Starr "Zemsta Saro" wyd. VARSOVIA
Josh McDowell "Świadek" Oficyna Wydawnicza "Vocatio"
Rafał Kosowski "Nierozpoznany" Oficyna Wydawnicza "Vocatio"
Rafał Kosowski "Perła" Oficyna Wydawnicza "Vocatio"
Rafał Kosowski "Qedesha" Oficyna Wydawnicza "Vocatio"







Małe p
rzypomnienie o konkursie,
szczegóły
tutaj