piątek, 10 listopada 2023

Morderczo

Nowość:

„Póki śnieg nas nie rozłączy”

Alek Rogoziński

 

Małe miasteczka kryją niejedną tajemnicę, oczywiście trudniej je ukryć niż w metropolii, ale jeżeli ktoś się postara to egzystują sobie spokojnie pośród niczego nieświadomych mieszkańców. Nic tak nie zapewnia doskonałego alibi jak właśnie przekonanie, że cokolwiek właśnie dzieje się na ich oczach jest zwykłą codziennością. Oczywiście zawsze znajdzie się ktoś, kto dostrzeże to, czego nie powinien i być może zwróci uwagę kogoś, kogo nie powinien.

 

Nieszczęścia chodzą niekiedy po ludziach, co wiadome jest nie od dziś, ale jakoś do tej pory te większego kalibru omijały Róże Krull. Niestety padło tym razem na nią i to w dzień ślubu. Zaginięcie narzeczonego nie wpływa bestsellerową autorkę kryminałów zbyt dobrze i jakoś upływ czasu wcale nie pomaga. Jednak od czego są oddani przyjaciele? Kto jak nie oni pomogą w odzyskiwaniu równowagi jako takiej i bardzo ogólnie pojętej? Pierwsze wyjście „do ludzi” okazuje się być zabójczo skuteczne i to wcale nie jest przenośnia! W czasie imprezy literackiej dochodzi do zbrodni. A to już młyn na wodę hobby Róży czyli pakowania się w kłopoty pod przykrywką prywatnego śledztwa. Komisarz Darski ma całkiem inne zdanie w tym temacie, zwłaszcza, że ostatnie miesiące braku aktywności pisarki przyjął z radością. Ale koniec z bezczynnością Krull wraz z przyjaciółmi odkrywa pewne tropy prowadzące ją do miasteczka o jakże swojskiej dla niej nazwie – Morderczo. Czy nazwa zobowiązuje? No cóż detektywi amatorzy mają nadzieję, iż tym razem nie będzie tak jak zawsze, lecz dobrymi chęciami życiowa droga Róży wybrukowana jest i tyle. Ich cel peregrynacji jedynie na spokojne wygląda, a prawda ma o wiele bardziej niebezpieczne oblicze. Śmiertelne jak się okazuje i to wcale nie w przenośni!

 

Komedia kryminalna powinna być pełna humoru, lekka, zapewniać rozrywkę oraz oczywiście zawierać sobie zagadkę zgodnie z gatunkiem, do jakiej należy. „Póki śnieg nas nie rozłączy” spełnia wszystkie te wymagania i to ze sporym naddatkiem, tak, że z pewnością nie odłożymy książki zanim nie poznamy nowych perypetii Róży Krull. Alek Rogoziński zadbał by bohaterka wraz ze swoimi przyjaciółmi  bawili czytelników nieustannie i to na kilku poziomach. Humorystyczne dialogi i dialogi doskonale wypełniają swoje zadania, oczywiście nie da się nie wspomnieć świetnej kreacji postaci, w jakiej wciąż znajduje się miejsce by co nieco dodać im kolorytu oraz podkreślić ich charaktery. Jednak coś jeszcze istotne w tej historii – kryminalna intryga, naprawdę dobrze zaplanowana i zrealizowana oraz zaskakująca. Jeśli myślicie, że gatunek ten mało zobowiązuje do dobrego suspensu to w przypadku „Póki śnieg nas nie rozłączy” dostaniecie pełnowymiarową kryminalną szaradę, z niespodziewanym rozwojem wydarzeń i po mistrzowsku zgranym z bohaterami. Autor zadbał o oba elementy i połączył w historię, gdzie każdy z nich nie tylko odgrywa swoją rolę, ale równocześnie doskonale stanowi tło dla tego drugiego oraz oczywiście ma swoje odzwierciedlenie w postaciach.

 

Za możliwość przeczytania 

książki 
dziękuję:



czwartek, 9 listopada 2023

Klucz do...

Nowość:

„Na uwięzi”

Katarzyna Bonda

 

 

Zło wcale nie jest czymś rzadkim, spotykającym obcych nam ludzi i mającym miejsce daleko od nas. Wprost przeciwnie, występuje nagminnie, a coraz mocniejsze oswojenie się z nim powoduje, że nie zauważamy go albo dostrzegamy dopiero w chwili gdy dopiero dosięga nas. Jednak wtedy jesteśmy najczęściej wpierw sparaliżowani strachem, później rodzi się pytanie dlaczego my? Gorączkowo także szukamy wyjścia z trudnej sytuacji, bywa, że jest już za późno lub tylko tak sądzimy…

 

Sprawa wcale nie jak inna. To od samego początku Jakub Sobieski wiedział, całą resztę musiał sam odkryć, praca detektywa bywa trudna, ale niektóre dochodzenia są trudniejsze niż inne. Kiedy znika nastoletnia Stefania rodzice starają się zrobić wszystko by ją odnaleźć. Prywatna agencja detektywistyczna ma im w tym pomóc skuteczniej niż policja. Co kryje się za zaginięciem dziewczyny? Z pewnością mają dużo do powiedzenia jej znajomi ze szkoły, lecz nie tak łatwo zburzyć mur milczenia i kłamstw. Co właściwie miało miejsce w życiu Stefy? Sobieski odkrywa kilka poszlak, żadna nie napawa optymizmem, pytanie gdzie go doprowadzą? Jeśli do tego dodać, że ślady wskazują na związek nie tak dawnym, brutalnym, morderstwem, zagrożenie dla zaginionej staje się aż nadto realne. Tajemnice w dochodzeniu  nie są niczym niezwykłym, lecz w tym przypadku jest ich aż za dużo i mają je również ci, którzy nie powinni. Sprawa nastolatki okazuje się mieć dramatyczne kulisy i obejmuje szersze grono osób, jacy zrobią wszystko by ich nie powiązano z jakimkolwiek brudem!

 

Zaginięcie człowieka to zawsze niejeden znak zapytania, kiedy znika dziecka pojawia się ich jeszcze więcej. Jak zawsze liczy się czas, z każda godziną rośnie ryzyko, że finał będzie daleki od tego oczekiwanego. A jeśli okaże się, prawie na wstępie, że sprawa jest dużo bardziej skomplikowana niż zazwyczaj tego typu tematy i tak naprawdę wszystko, co wydawało się pewne, zostaje zanegowane bądź co najmniej poddane w wątpliwość? To znak, że szykuje się intrygująca lektura, która nie raz zwiedzie nas na manowce, nawet jeśli będziemy z ogromną uwagą śledzić akcję i wypatrywać haczyków. „Na uwięzi” jest kryminałem, w jakim oczywistość ani razu nie pojawia się, natomiast sieć kłamstw zaczyna oplatać każdego natychmiastowo, chociaż on nie zawsze zdaje sobie z tego sprawę. Zresztą nie tylko ich, w tej historii zło ma niejedną twarz, niekiedy aż nazbyt znajomą, i jest bliżej niż większość sądzi. Katarzyna Bonda nie lukruje rzeczywistości, zamiast niedopowiedzeń jest łańcuch przyczynowo-skutkowy, którego każde ogniwo jest częścią prawdziwie morderczej+ zagadki, odsłaniającej najgorsze cechy ludzkiej natury. „Na uwięzi” jest perfekcyjnym kryminalną historią, w jakiej fabuła ani na moment nie idzie przewidywalną drogą. Kolejne  zakręty nie tylko podkreślają jak łatwo zgubić się na niej, lecz przede wszystkim, że niejeden wkracza na nią świadomie, wiedząc, co spotka nie niej.

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:


 

 


 

wtorek, 7 listopada 2023

Księga marzeń

Nowość:

„Księga magii”

Alice Hoffman

 

Magia to synonim niejednego, chociaż nawet w dosłownym rozumieniu ma także wiele twarzy. Zawsze kryje w  niej tajemnica, nie jakaś, lecz konkretna, która chociaż nieznana i tak ma wpływ na wszystkich wokoło. Czasem od nie wiele od niej zależy, bywa, że to, co najważniejsze czyli jej moc.

 

Od pokoleń ciąży nad rodziną Owens klątwa, miała chronić, a stała się mrocznym dziedzictwem. Kolejne generacje próbują jakoś z nią egzystować. Jednym udaje się to lepiej innym gorzej, Sally i Gillian wiedzą o tym bardzo dobrze, gdyż aż za bardzo doświadczyły tego, co z sobą niesie. Zrobią wszystko by oszczędzić bólu swoim najbliższym, ale czy to możliwe? Historia ich rodziny na każdym kroku udowadnia, że nie można uciec przed nieuniknionym, a jeśli nawet komuś to się udaje to cena jest bardzo wysoka. Ktoś rzuca wyzwanie i po prostu pragnie zdjąć przekleństwo. Dlaczego nikt o tym nie pomyślał przez setki lat? Kylie ma zamiar dokonać to, czego jeszcze nikt z Owensów nie zrobił – pozbyć się bolesnej spuścizny, która tak długo kładła się cieniem na wszystkim połączonych więzami krwi i miłości. Kiedyś rzucone słowa okazały się mieć ogromną moc, miały chronić a okazały się ogromnym ciężarem, od jakiego nie da się uciec. Ten kto nie uwierzył płacił zawsze niezwykle wysoką cenę, jaka ona będzie gdy powie się dość i zechce się ją zakończyć? Czy to w ogóle możliwe? Kylie nie zawaha się ponieść konsekwencji swoich czynów, jednak nie jest świadoma na co się porywa, lecz już kobiety z jej rodzina jak najbardziej. Poniosły niejedną stratę, buntowały się i znają smak porażki, ale dostrzegły coś, co wydawało się do tej pory niemożliwe…

 

Czasem jakiś motyw bywa jedynie punktem wyjścia do opowiedzenia wielowarstwowej historii, jakie w odpowiednich momentach pokazuje co się kryje głębiej i dalej. Alice Hoffman jest mistrzynią detali i niuansów, oddawania głosu cieniom z przeszłości i splataniu tego, co było z tym, co właśnie ma miejsce. Odczytując tytuł jesteśmy pewni już treści, ale „Księga magii” to o wiele więcej niż przypuszczamy. Przede wszystkim to ponadczasowa i uniwersalna opowieść o rodzinnych więzach, traumach, dziedziczeniu z pokolenia na pokolenie nie tylko wartości i majątku, ale również lęków i uprzedzeń oraz płaceniu za grzechy przodków kolejnymi błędami. Na tym nie koniec, gdyż inne wątki równie wybrzmiewają, głośno i wyraźnie, splatając się z innymi, tworząc tym samym barwną i równocześnie pełną emocji książkę. Alice Hoffman nie boi poruszać się trudnych tematów, pokazać jak łatwo skrzywdzić drugiego człowieka, do czego prowadzą zranione uczucia i czym jest zło. „Księga magii” to w żadnym wypadku jedynie finał trylogii, lecz ciąg dalszy sagi o ludziach, którzy wiedzą aż za dobrze jaką płaci się cenę za bycie sobą oraz ile traci się jeśli będzie się żyło zgodnie z zasadami innych i wkładając cały wysiłek by być kimś innym.  Co więc z tytułowymi czarami? Jak najbardziej są, gdzie? W losach bohaterek i bohaterów, splątanych i pełnych tajemnic, słów rzuconych w gniewie i rozpaczy oraz tych wypowiedzianych w chwilach szczęścia. 

 



            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
                dziękuję 
 
              wyd. Albatros

 

niedziela, 5 listopada 2023

Gra o wszystko

Przedpremierowo:

„Dziennik Youtubera. 

Raj dla graczy”

Marcus Emerson

 

Czego nie robi się w imię przyjaźni, nawet jeśli nie jest się przekonanym do tego i tak właściwie chciałoby się zrezygnować. No cóż czasem trzeba po prostu podjąć wyzwanie i grać zespołowo, chociaż kto powiedział, że nie da się własnych zasad wprowadzić? Co z tego wyniknie? Tego nie da się do końca przewidzieć, ale jedno jest pewne, nudno nie będzie!

 

Zespołowe gry nie zawsze przebiegają tak jak się tego oczekuje, lecz może okazać się, że wynik będzie całkiem ciekawy. Oczywiście Davy Spencer wraz z przyjaciółmi już niejednokrotnie bawili się w ten sposób, ale teraz to trochę więcej niż jedynie rozrywka. Może uda się spełnić pewne marzenie, nawet dość konkretne oraz pomóc przyjacielowi. Jednak jak to bywa z dobrymi chęciami nie zawsze wszystko układa się zgodnie z planem, a jeśli bierze w tym udział Davy to należy się liczyć z pewnymi komplikacjami. Zwycięstwo w dwudniowym turnieju gier video zdaje się pewne, zwłaszcza, że paczka przyjaciół ma odpowiednie doświadczenie. Cały kłopot w tym, co zwykle zawodzi czyli dobrych chęciach i problemach, które dopadają człowieka w najmniej spodziewanym momencie. Tym razem sprawa jest poważniejsza, ale kto jak nie pewien chłopiec z kumplami stawi im czoła? Wygrają czy przegrają?  Do tej pory udawało im się pokonywać różnorodne przeszkody, lecz tym razem sprawa jest poważniejsza, ale co jak co, Davy nigdy nie poddaje się!

 

Nowa porcja perypetii niezrównanego bohatera książek Marcusa Emersona jest równie dobra jak poprzednie. Utrzymana w podobnym tonie jak wcześniejsze części przedstawia dalsze szalone przygody Davy`iego, któremu daleko do spokojnego i grzecznego chłopca, ale nie da mu się odmówić pewności siebie oraz niezrównanego talentu wpadania w tarapaty. Marcus Emerson z humorem przemyca jak zawsze nutkę dydaktyczną, nie wprost, a pomiędzy wierszami oraz wplatając ją w akcję książki. Głównemu bohaterowi daleko do ideału i to nie zmieniło się, ale dzięki temu wciąż może służyć jako wprost doskonały przykład jak nie postępować i jak naprawiać błędy – niekiedy mało konwencjonalnie. Autor, używając tekstu, ilustracji oraz komiksu nadaje opowiadanej historii jeszcze większego dynamizmu, chociaż kolejnych wydarzeń z pewnością nie należy do spokojnych. Jednakże bez trudu młodsi i starsi czytelnicy zauważą to, co najważniejsze czyli wartość przyjaźni, jak łatwo popełnia się błędy i trudno je naprawia. „Dziennik Youtubera. Raj dla graczy” jest ciekawą lekturą pełną dynamizmu, czasami ukazującą rzeczywistość oraz postacie w trochę krzywym zwierciadle, ale każdorazowo umiejącą zwrócić uwagę na istotne sprawy w interesujący sposób.

 

 Premiera:

08.11.20223

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

 

 

 

 

         

piątek, 3 listopada 2023

Strażnicy

Nowość:

„Uczeń tygrysa”

Laurence Yep

 

Bycie innym nie zawsze jest to wyborem. Po prostu już tak jest, ale jak mocno ktoś różni się od innych dociera czasem nagle z większą siłą. Okazuje się, że nic nie dzieje się bez powodu.

Trudno uciec od przeznaczenia, zwłaszcza od tego, stanowiącego tajemnicę i to większą niż można było przypuszczać. Jak można udźwignąć ciężar dziedzictwa, którego nie pragnęło się, a otrzymało w najmniej spodziewanym momencie? Z pomocą kogoś kto nauczy patrzeć na świat z nowej perspektywy.

 

Bez ostrzeżenia życie Toma zmienia się całkowicie. Pan Hu staje się jego nauczycielem i ma go nauczyć jak być Strażnikiem. To nie tak, że chłopiec nie dostrzegał tego, iż różni się od swoich rówieśników. Jednak pewnego popołudnia okazuje się jak bardzo jest inny od nich. Od tej chwili musi stawić czoła swojemu przeznaczeniu, w jakim kryje się niejeden sekret, ale również ogromne niebezpieczeństwo. To ostatnie nie dotyczy jedynie jego, lecz i całemu światu. Przed Tomem zadanie, na jakie zdaje się nie być gotowym, bo i jak? Ma ochronić artefakt przed siłami zła, czy podoła zadaniu? Samemu raczej nie, ale gdyby ktoś mu pomógł? Pana Hu poznał niedawno, może od niego dużo nauczyć się, lecz czas goni. Zło nie będzie czekało aż zdobędzie wiedzę jak je pokonać. Do pierwszego pojedynku musi stanąć od razu, chociaż wynik tego starcia zdaje się być z góry przesądzony, czy na pewno? Niespodziewanie zyskuje sojuszników, ale wciąż ma wątpliwości co do swojej roli. Nie chce być uczniem, pragnie być zwykłym chłopcem, jaką podejmie decyzję? Przed nim niełatwy wybór i misja, w której przeznaczono mu główną rolę, stawienie temu czoła samotnie jest niemożliwe, ale pewna zbuntowana smoczyca, nauczyciel, będący tygrysem i niesforna małpa mogą być bardziej niż pomocni.

 

Nieszablonowa, pełna wschodniego klimatu i niezwykle intrygująca, jest książka, która wyszła spod pióra Laurence`a Yep. „Uczeń tygrysa” jest pełen magii, ale nie takiej do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni. Z pewnością duży w tym udział nawiązań do podań chińskich i wykorzystanie kultury tamtego rejonu, jedno i drugie niecodziennie spotyka się w literaturze fantastycznej. W tym przypadku zostało wydobyte jej bogactwo i koloryt, pisarz wprost nasycił nim całość, ale nie tak by odczuwało się jej nadmiar. Starożytne podania zostały wykorzystane nie bezpośrednio, lecz stały się punktem wyjścia do opowiedzenia historii całkowicie nowej, w jakiej dopracowano w szczegółach pierwszy i drugi plan. Na ich tle wprost błyszczą bohaterowie, kontrastowi z niejednym obliczem oraz tajemniczy. Laurence Yep, stworzył świat, w jakim równocześnie przenika się zachód oraz wschód i twórczo wykreował bohaterów. Daleko im do tego, do czego zdążyliśmy się przyzwyczaić, ich inność jest o wiele bardziej złożona i jednocześnie szybko dostrzegamy pewien symbolizm, wywodzący się z wschodniej kultury oraz filozofii. „Uczeń tygrysa” otwiera czytelnikowi drzwi do opowieści, w jakiej oprócz fantastycznej fabuły znalazło się miejsce także na połączenie dwóch cywilizacji.

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję: