poniedziałek, 5 lipca 2021

Warszawskie Czytelnie Nagrody Literackiej

 


 

Warszawskie Czytelnie Nagrody Literackiej – książki w kolejce do fryzjera i w warzywniaku? Czemu nie!

 

 


Dzięki inicjatywie Warszawskie Czytelnie Nagrody Literackiej między 1 lipca a 31 sierpnia warszawiacy przekonają się, że czytanie książek da się połączyć z zakupami spożywczymi, a wizyta w serwisie rowerowym to najlepszy moment na delektowanie się poezją. W pięciu miejscach w stolicy powstały specjalne punkty do czytania książek wyróżnionych w 14. edycji Nagrody Literackiej m.st. Warszawy oraz jej laureatów.

 

 


„Dzika rzecz” w kolejce do fryzjera, „Tkanki miękkie” w warzywniaku, a „Przedszkole imienia Barbary Wiewiórki” w serwisie rowerowym – wszędzie można czytać książki. Dlatego właśnie już od 1 lipca do końca sierpnia w stolicy będzie działać pięć punktów czytania książek nominowanych oraz nagrodzonych w tegorocznej edycji Nagrody. Miejsca na Warszawskie Czytelnie Nagrody Literackiej zostały dobrane tak, by literatura znalazła się jak najbliżej mieszkańców Warszawy, tam, gdzie załatwiają swoje codzienne sprawy.

 

Zagłębić się w lekturę na wygodnym leżaku będzie więc można przy warzywniaku „Owoce, Warzywa” na ulicy Kazimierzowskiej 10, w sklepie i serwisie rowerowym „Bajki z bajki” przy al. J. Waszyngtona 136, w sklepie ogrodniczym „Dom Roślin” przy ul. Z. Krasińskiego 18, u Barbera „Ferajna” przy ul. Gen. W. Andersa 6 oraz przy „Na Gramy. Sklep Bez Plastiku” na ul. Pięknej 24/26A.

 

Każda Warszawska Czytelnia Nagrody Literackiej zostanie zaopatrzona we wszystkie książki nominowane do 14. Nagrody Literackiej m.st. Warszawy, a wśród nich znajdą się oczywiście cztery nagrodzone tytuły, czyli „Tkanki miękkie” Zyty Rudzkiej (proza), „Zakłady holenderskie” Radosława Jurczaka (poezja), „Którędy do Yellowstone? Dzika podróż po parkach narodowych” Aleksandry i Daniela Mizielińskich (literatura dziecięca) oraz „Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949” Grzegorza Piątka (książka o tematyce warszawskiej). Akcję przygotowano z nadzieją, że takie przypadkowe spotkania z książką mogą stać się wstępem do prawdziwej czytelniczej pasji.

 

 

Fundator i organizator 

Nagrody Literackiej: 

Miasto Stołeczne Warszawa

 

Patroni medialni: 

Booklips.pl, Lubimyczytac.pl, 

Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!, 

Radio Nowy Świat, wawa.info.

 

 

Więcej:

www.facebook.com/nagroda.literacka.warszawy

 

 

niedziela, 4 lipca 2021

Oblicza zła

„Letnie przesilenie”

Anna Langner

Zło nie powstaje z niczego, nie rodzi się samo z siebie. Jego ziarno musi trafić na podatne podłoże i sprzyjające okoliczności. Człowiek jest tym pierwszym i stwarza sytuacje by powstały te drugie. Jeśli jeszcze szuka okazji by usprawiedliwić swoje czyny postępowaniem kogoś innego to już jedynie mały krok go dzieli by stać się prawdziwym potworem. Tym groźniejszym, bo umiejącym przywdziewać maski i doskonale zacierać za sobą ślady.

 

Los zdaje się sprzyjać Oliwii, chociaż intuicja podpowiada zupełnie coś odwrotnego, a może to nie on, a jedynie szum drzew pobliskiego lasu? Co może być niepokojącego w pięknym starym domu, wyjętego jakby z obrazu? Nic poza tym, co rodzi się w zbyt wybujałej wyobraźni. Zresztą jego mieszkańcy to zwykli ludzie, no może ciut ekscentryczni, lecz przecież inni ich podziwiają i szanują. Czasem po prostu sami sobie wmawiamy lęki, nic przecież nie dzieje się, strach ma wielkie oczy i łatwo go nakarmić nie potwierdzonymi niczym teoriami. Ale czy na pewno? Obrośnięta bluszczem leśniczówka, pośrodku gęstego lasu raczej tworzy klimat rodem z baśni braci Grimm, no i przecież komu jak nie sobie samemu ufać. Domownicy też dają się mieć dość pokrętne poczucie humoru, a już zachowanie braci Leśniewiczów jest dość intrygujące, chociaż to raczej ogromne niedopowiedzenie. Coś kusi Oliwię by wbrew rozsądkowi sprawdzić ile jest w miejscowych opowieściach i jej własnych lękach prawdy. Zwłaszcza, że atmosfera staje coraz bardziej tajemnicza, ale również zachęca by pójść za coraz śmielej dochodzącymi do głosu zmysłami. Co przyniesie z sobą świętojańskie święto, celebrowane cieniu mrocznego boru?

 

Groza, skrzętnie ukrywane sekrety, zagmatwane emocje i nieoczywiste zagrożenie, czające się gdzieś w nieokreślonej bliskości oraz młodzi ludzie wystawieni na jego długie macki. Anna Langner pomysłowo połączyła sensualną opowieść z dobrej klasy dreszczowcem, jedno z drugim jest nierozerwalnie związane i jak przystało na oba gatunki połączenie takie przynosi niesamowitą lekturę. Czytelnik odnajdzie w niej zwykłą ludzką ciekawość zmieszaną z pierwotnymi lękami, zakorzenionymi w nas głęboko oraz złem o wielu twarzach, mającym swoje źródło w ludzkich umysłach. Im bardziej zagłębiamy się w „Letnie przesilenie” tym mocniej zaczyna być widoczne, że na naszych oczach po raz kolejny budzi się coś złowrogiego, co za chwilę pokaże swoje prawdziwe oblicze. Równocześnie obserwujemy rodzące się zaintrygowanie ludźmi, do jakich powinno się zachować dystans. Niczym magnes przyciąga nas to, co rozgrywa się posiadłości ukrytej gdzieś w leśnych ostępach, ale wcale nie tak odległych od zwykłego świata, gdzie bohaterowie byli przed momentem. Autorka splata tajemnice z półprawdami, fakty z domysłami, podważając jedno i umacniając drugie by niedługo potem podważyć to, czego dowiedzieliśmy się. „Letnie przesilenie” pokazuje potęgę emocji i jednocześnie ich podatność na manipulację. Anna Langner odkrywa najmroczniejsze strony człowieka oraz to jak mogą one być wykorzystywane by zasiać przerażające wizje w jego umyśle i wykorzystać je do własnych celów. Z drugiej pokazuje jak można stawić temu czoło, chociaż bardzo łatwo ulec mu ponownie. Pomiędzy tym co realne i co urojone łatwo się zagubić zwłaszcza gdy zacierają się granice pomiędzy nimi, a jedyne co pozwala dalej egzystować to zrzucenie winy z siebie na coś lub kogoś.

 

Za możliwość przeczytania książki

dziękuję:


 

sobota, 3 lipca 2021

Valerio co dalej?

„Valeria czarno na białym”

Elisabet Benavent

 

Tak łatwo zranić kogoś i siebie samego, chociaż zamiary były całkowicie odwrotne. Jak naprawić ten błąd? Podobno w miłości i na wojnie każdy chwyt jest dozwolony. Pozostaje tylko jedno – odważyć się na to, co wydaje się niemożliwe i na dodatek po prostu być szczerym, na początek z sobą samym.

 

Dobrą minę do złej gry można robić długo, bo jeśli nie ma się tego, czego się pragnie to czasem człowiek zadowala się tym, co jest. Do czasu, a potem po prostu odchodzi, bez proszenia i tłumaczenia. Valeria właśnie to zrobiła, drugi raz złamane serce wcale mniej nie boli, ale kto jak nie ona da sobie z taką sytuację radę? Zwłaszcza jeżeli znajdzie się ktoś kto będzie wiedział czego chce, w przeciwieństwie do Victora? Tyle, że jak zapomnieć o kimś takim? Na to pytanie być może udzielą odpowiedzi oddane przyjaciółki, w końcu każda z nich wie co nieco o życiu i przede wszystkim zna Valerię jak nikt, nawet ona sama. Zresztą tyle dzieje się wokół niej, ostatnie miesiące pokazały dziewczynie, że nic nie jest pewne, a już na pewno nie faceci i miłość. Pozostaje skupić się na karierze, zbliżającym się ślubie Carmen, jaki przeraża ją, ale od czego jest przyjaźń? Lola również wprowadza zmiany w swoim życiu, no i robi to w swoim stylu. Nerea także nie pozostaje w tyle i w końcu robi to, o co nikt by ją nie podejrzewał. Wszystko układa się tak, jak jeszcze nie tak dawno wydawało się to niemożliwe, chociaż czy tak jest naprawdę? Słuchać rozsądku czy serca? Które z nich ma rację?

 

Wciąż ta sama i wciąż idąca pod prąd, próbująca być sobą. Po prostu „Valeria czarno na białym”, ale bez obaw tym dwom barwom towarzyszy cała gama innych kolorów. Elisabet Benavent po raz kolejny pokazała współczesność z punktu widzenia swojej bohaterki, tytułowa postać dla jednych może jest już dobrą znajomą, inni dopiero będą mieć okazję ją poznać. W obu przypadkach będzie to dobrze spędzony czas, bo trudno nie polubić madryckich przyjaciółek, zwariowanych, nieokiełznanych, lecz i twardo stąpających po ziemi, kiedy zachodzi potrzeba. Pierwszego tomu byłam ciekawa, na drugi czekałam niecierpliwie, przy trzecim wypatrywałam daty premiery i w końcu książka trafiła do mnie. Valeria po raz kolejny otwarła drzwi do swojego życia i jak zaprosiła czytelników by poznali jej perypetie. Mogłam przypuszczać co nieco, lecz i tak zaskoczyła mnie swoimi perypetiami, w jakich nie brakowało ognistego romansu, ale i poważniejszych tonów. Dobra zabawa jak zawsze była jeszcze lepsza, ponieważ autorka nie zamierzała poprzestać na tym, co już wiadomo, ale sięga dalej i głębiej. Słodko-realna opowieść po raz kolejny staje się rozrywką, gdzie bez skrępowania poruszane się tematy, jakie zbyt często są trywializowane i zbytnio upraszczane lub odwrotnie zanadto komplikowane. Tytułowa bohaterka po prostu jest sobą, toczy nieustanny bój by poznać siebie, odnaleźć się w świecie i wybrać odpowiednią drogę. Zamiast moralizatorstwa Elisabet Benavent daje czytelnikom wyraziste postacie, z całym pakietem doświadczeń, w żadnym razie nieidealnych, za to czerpiących z życia tyle ile się da lub na ile umieją sobie dać przyzwolenie. „Valeria czarno na białym” jest lekturą w jakiej splata się zmysłowość ze zwykłą rzeczywistością, na jedną oraz drugą jest miejsce i trudno im od siebie uciec. Czasem ustępują sobie miejsca, a niekiedy walczą o pierwszeństwo, ale zawsze przyciągają uwagę czytających. 

 

Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję:

 

piątek, 2 lipca 2021

Mistrzowska sztuka

„Francisco de Goya”

Agnieszka Bisaga-Widacka

 

Nie każde muzeum uda nam się odwiedzić i nie zawsze będą tam zgromadzone interesujące nas zbiory. Niekiedy by poznać dzieła jednego artysty musielibyśmy zjechać cały świat, a i tak część z nich mogłaby być niedostępna z racji kolekcji prywatnych, nieudostępnianych powszechnie. Oczywiście z pomocą przychodzi Internet i jego możliwość podróży dookoła Ziemi bez ruszania się z fotela czy też z kanapy. Jednak jest jeszcze jedno medium pozwalające połączyć przyjemność obcowania ze sztuką z dostępnością dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, przez cały rok.

 

Wydawnictwo Bosz w serii Bosz Art przybliża malarskich mistrzów i ich prace w serii albumów. Do moich rąk trafił egzemplarz z dziełami Francisco de Goyi. Już okładka zapowiada co kryje się tuż za nią. Jak przystało na doskonale przygotowaną wystawę artystyczną wpierw wprowadzenie do tematyki czyli przedstawienie biogramu, ale nie od strony tylko i wyłącznie kolejnych dat, a wydarzeń z życia artysty, które miały decydujący wpływ na jego malarstwo. Dzięki temu nawet mniej obeznani czytelnicy mogą z innej perspektywy spojrzeć na to, co znajduje się na kolejnych stronach. Wydawnictwo zadbało by najwyższej klasy obrazom towarzyszyły odpowiednie reprodukcje, oddające ich piękno i kunszt. Nieprzypadkowo dobrano również obrazy jakie zaprezentowano na łamach albumu. Część z nich przedstawiono już w wstępie, pozostałe są także najlepszymi przykładami kunsztu Francisco de Goyi. Z bliska możemy zobaczyć talent wielkiego malarza, jego technikę i powracać do jego dzieł kiedy tylko będziemy mieli na to ochotę. Trudno zastąpić obcowanie ze sztuką na „żywo”, ale możemy pokusić się o to i z doskonałym efektem, właśnie w takiej postaci jak publikacje wydawnictwa Bosz. Oddają to, co najważniejsze czyli piękno mistrzowskiej twórczości.

 

 

 

 

Za możliwość

zapoznania się

z albumem

dziękuję:

 


 

środa, 30 czerwca 2021

Sekrety jakich mało

PREMIERA:

„Gorące sekrety”

Katarzyna Berenika Miszczuk, K.A. Figaro, Jagna Rolska, Maya Frost, Anna Kasiuk, Agnieszka Rusin, Zuzanna Arczyńska.

 

Każdy ma sekrety, małe, duże, takie, które są słodką tajemnicą lub wprost przeciwnie – brzemieniem, obciążającym sumienie. Jedne z nich rodzą się z braku ostrożności, drugie z marzeń, są i takie, powstające ze splotu okoliczności, czasem dość niezwykłych. Łączy je jedna cecha wspólna czyli tajemniczy charakter, czasem dodający pewności siebie i odwagi by zrobić coś innego, może nawet sięgnąć po zakazany owoc lub po prostu po to, czego się pragnie.

 

Podobno spółki nie przynoszą niczego dobrego, ale czy nie warto zaryzykować by spełnić swoje marzenia? Ewa ma takie jedno, konkretne i wbrew dobrym radom zamierza je wprowadzić w życie. Zwłaszcza, że zyskuje dość niespodziewana pomoc. Adam Iskrzycki jest jej prawdziwym aniołem, ale czy tak naprawdę jest? Co ukrywa niezwykle zdolny pomocnik? No i dlaczego umie oprzeć się wdziękom pięknej wspólniczki? Odpowiedź jest dość zaskakująca, czy Ewa jest na nią gotowa? Do zakochania jeden krok, no może dwa, Anette właśnie zrobiła je i czeka dokąd ją doprowadzą. Trochę tajemnicy dodaje jeszcze uroku, wszystko zdaje się zmierzać w odpowiednim kierunku. Jeszcze tylko chwila i pragnienie zostanie zaspokojone. Jaki będzie finał tego romansu? Nieprzewidywalny, chociaż gdyby tak przeanalizować … ale kto analizuje uczucia? Zabawa człowiekiem, nawet taka wydająca się nieszkodliwa i wprost mogąca uchodzić za dobry uczynek nie jest niczym złym, nieprawdaż? Gabriel nie umie i nie chce oprzeć się takiej propozycji, szczególnie, że nagroda jest niezwykle kusząca. Jego zwycięstwo jest przecież oczywiste, uwielbia kobiety i to z wzajemnością. Swój talent i nie tylko wykorzysta w dobrym celu, tyle, że finał może się różnić od wymyślonego scenariusza. Gdzie znajduje się haczyk w tej grze?

 

Upalne lato, gorące sekrety i bohaterowie czerpiący z życia pełnymi garściami. Prosty motyw? Schemat powielany co roku letnią porą? Nic z tych rzeczy. Siedem autorek udowadnia, że ich wyobraźnia nie zna granic i dają temu dowód w swoich opowiadaniach. Każde jest inne i zaskakujące oraz z tajemnicą, która steruje akcją, czasem zza kulis, lecz zawsze tak, by zaciekawić, wciągnąć do swojej fabuły i sprawić, że zapominamy gdzie jesteśmy. „Gorące sekrety” już swoim tytułem zdradzają jaka będzie temperatura emocji w nich, a kolejne historie potwierdzają to w stu procentach. No i oczywiście postacie, nietuzinkowe to niekiedy zbyt mało powiedziane, z jakimi znajomość zawiera się niezwykle szybko, ale oczywiście co nieco lub nawet o wiele więcej nie dowiadujemy się od razu. Na wszystko przychodzi odpowiedni moment i pisarki zadbały by nie następował on zbyt szybko, ale dokładnie w chwili kiedy nie spodziewamy się i całkowicie zmienia się perspektywa. Siedem ognistych opowiadań z letnim klimatem w tle zapowiada wiele wrażeń czytelniczych odpowiednich na upalne dni, lecz nie jedynie. „Gorące sekrety” doskonale sprawdzą się również gdy za oknem pogoda nie będzie zachęcała do wyjścia na zewnątrz. W końcu ciepłe dni kiedyś się skończą, a temperatura pewnych tajemnic nic nie straci na swej mocy.

 

 
Za możliwość 
przeczytania książki 
dziękuję:


wtorek, 29 czerwca 2021

Letnie marzenia

Przedpremierowo:

„Facet na wakacje”

Paulina Świst, Anna Wolf, Kinga Litkowiec, Magdalena Winnicka, Agnieszka Siepielska, Patrycja Strzałkowska, K.C. Hiddenstorm, Agta Suchocka, Marta W. Staniszewska, J.B. Grajda, Charlotte Mils.

 

Na letnie dni czeka się z utęsknieniem i wydają się zbyt szybko mijać. Najczęściej pozostają po nich pełne kolorów fotografie, które podczas przeglądania wywołują uśmiech na twarzy, ale i czasem rumieńce. W końcu kiedy poszaleć jak nie wtedy gdy w końcu słońce ogrzewa nie tylko ciało, ale i serca, spragnione czegoś więcej niż kolejnego, takiego samego, dnia?

 

Podobno do szczęścia niewiele potrzeba, obecność bliskich osób, możliwość relaksu i po prostu robienia tego, czego się właśnie pragnie. Jednak czasem los podrzuca okazję, na jaką wyda się być ktoś nieprzygotowany. Jagoda miała dość precyzyjnie zaplanowany urlop, lecz niespodziewanie jej spokój burzy Rafał, oferujący nic poza tym jak cieszyć się życiem. Co kryje się za jego propozycją? Tego dziewczyna dowie się jeśli zdecyduje się na coś odrobinę szalonego niż jest gotowa, ale dlaczego by nie spróbować czegoś nowego? Jak skończy się ta mazurska przygoda? Bywa tak, iż wszystkim wokoło wydaje się, że właśnie ziszczają się życiowe marzenia, a jeżeli jakiś cichutki głosik podpowiada, że tak wcale nie jest? Kate raczej tak myśleć nie powinna, przed nią same pogodne chwile. Jednak jedno odkrycie powoduje, że wchodzi na całkiem nową drogę, gdzie ją ona zaprowadzi? Przeszłość najczęściej kryje w sobie jakieś wspomnienie, które nie daje o sobie zapomnieć, powraca niespodziewanie i burzy wypracowany spokój. Przypomina się całkiem inna rzeczywistość, dawno schowana w jakiś daleki zakamarek umysłu,  a gdyby powrócić do dawnych lat? Tak na moment lub dwa? Przecież tamto lato jest na wyciągnięcie ręki, jedynie trzeba zrobić krok w tył, do tamtych dni i tego, co było niespełnionym pragnieniem.

 

Dlaczego lubię antologie? Pierwsza odpowiedź jaka mi się nasuwa to ta, że w jednej książce dostaję wiele różnych historii pisarek i pisarzy, których lubię. Druga pojawia się zaraz po niej, jako, że jestem łasuchem to dostaję czytelniczą bombonierkę. Opowiadania są niczym czekoladki, łączy je wspólny motyw, ale każde to osobna historia, przynosząca z sobą gamę różnorodnych emocji. Te konkretne mają smak orzeźwiający smak letnich owoców, słodkich, chociaż czasem z lekko wytrawną nutą, jaka podkreśla to, co w nich . Jedenaście pisarek i tyle samo interpretacji urlopowego klimatu, każda z nich twórczo rozwinęła temat główny na swój indywidualny sposób. „Facet na wakacje” to prawdziwa podróż, niekiedy do egzotycznych miejsc, ale przede wszystkim do marzeń, pragnień i tego, co przeznaczenie oferuje w najmniej spodziewanym momencie. Lekkość, swobodna atmosfera, niekiedy zakazany owoc lub dawna tęsknota są punktem wyjścia do iście wakacyjnych opowiadań, w których króluje dobry humor i zabawa, lecz pewne ostrzeżenie. Autorki zadbały by czytelnicy zrelaksowali się podczas lektury, intrygująco spędzili z bohaterami czas i może zastanowili się nad tym jakich są ich oczekiwania wobec nadchodzących letnich dni i nocy. Jak można się przekonać wydarzyć się może naprawdę wszystko, a to, co wydaje jedynie chwilowe wcale takie nie musi być. Dajcie sobie kilka chwil zapomnienia od codzienności i po prostu poznajcie smak wakacyjnych wrażeń, jakie opisało jedenaście świetnych pisarek.

 

PREMIERA:
30 czerwca

 Za możliwość przeczytania 
książki dziękuję

 

 

niedziela, 27 czerwca 2021

Przeciw i za

PRZEDPREMIEROWO:

„Więcej niż przyjaciel”

Kristen Callihan

Przyjaźń wcale nie bywa przereklamowana, zwykle uważa się ją za coś oczywistego, ale wielu daje więcej niż jest oczekiwane. Tyle, że czasem staje się również czegoś więcej, a to już rodzi dylematy. Jednocześnie ma się dużo, lecz na horyzoncie rysuje coś, o co warto zawalczyć. Czy ryzyko się opłaci, a może straci więcej niż można zyskać?

Kiedy się poznali dzielił ich ocean, ale przecież odległość nie jest ważna jeśli chce się z kimś zaprzyjaźnić. Tak właśnie sądzili Gray i Ivy, chociaż na początku wcale raczej nic nie wskazywało na to, bo i okoliczności były dość niecodziennie. Tych dwoje ma całkiem inne spojrzenie na życie, a i cele jakie sobie postawili niebywale się różnią, każdy z nich wie dokładnie czego pragnie, chociaż czy na pewno? Do tej pory on raczej zasłynął ze swojej sportowej kariery i bardzo swobodnego podejścia do kobiecego towarzystwa. Natomiast ona to pierwsze zna  od podszewki i ma zdecydowaną opinię w tym temacie. Jako przyjaciele świetnie się z sobą czują, problem w tym, że to nie jedynie emocje jakie towarzyszą im. Świetnie bawią się w swoim towarzystwie, niekiedy pomiędzy nimi gromy lecą, ale i są dla siebie podporą gdy zachodzi taka potrzeba, no i coraz trudniej zaprzeczać im, że nie pojawiło się też coś jeszcze. Jednak Ivy mówi zdecydowane temu zdecydowane nie, co dla Gray`a oznacza tylko zmianę taktyki, w końcu przecież jest jednym z najlepiej zapowiadających się futbolistów. Co może wyniknąć z jego planów wobec niej? To już zależy od ich wzajemnego uporu oraz tego o czym tak naprawdę marzą.

Kristen Callihan korzysta ze sprawdzonej recepty na dobra lekturę, taką podczas której człowiek śmieje się, zastanawia się nad wątkami i po prostu trzyma kciuki za bohaterów. „Więcej niż przyjaciel” korzysta ze schematu, bo i dlaczego by nie jeśli ktoś ma dobry pomysł na jego wykorzystanie. A w tym przypadku jak najbardziej sprawdza się nawet dla całej serii. Pisarka w swoim stylu łączy prostsze tematy z trudniejszymi, dając jednym i drugim miejsce w swojej historii. Postacie są kontrastowe, lecz nie przejaskrawione, ujmują poczuciem humoru i swoim spojrzeniem na świat, w jakim nie brakuje młodzieńczego pozytywizmu, ale z gorzką nutą doświadczeń, które już zdążyły się na nich odcisnąć. Jednak przede wszystkim to opowieść uczuciach, nie brakuje im  żaru, pewnej niepewności, ale i szczerości. Kristen Callihan oddała w ręce czytelników powieść, pozwalającą na odprężenie podczas czytania, lecz zadbała jednocześnie by chcieli oni ją przeczytać od razu, bez odkładania na później. Zwróciła uwagę na kulisy sportu, te o jakich słyszy się najczęściej gdy dochodzi do skandalu, ale pokazała też jego ludzką twarz, oczywiście to jedynie drugi plan, ale bardzo dobrze wykorzystany. Uczuciowe rozterki Gray`a i Ivy warte są poznania, dzięki nim spędzimy czas na dobrej, czytelniczej, rozrywce.

 

PREMIERA:

7 LIPCA




Książkę przeczytałam dzięki 
uprzejmości
Wydawnictwu MUZA