Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paulina Świst. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paulina Świst. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 września 2026

Miasto, a w nim

Nowość:

„Miasto”

Paulina Świst Piotr C.

 

Co było, a nie jest podobno nie pisze się w rejestr. No chyba, że to serce i umysł ludzki oraz dotyczy zadanych sobie ran, głębokich i wciąż niezabliźnionych. W tym przypadku upływ czasu wcale nie leczy, chociaż pozwala dostrzec gdzie popełniono błąd, ale nauka na błędach wcale nie jest łatwą sztuką. Niektórzy z pełną świadomością robią go po raz kolejny, chociaż czy na pewno?

 

Nie łączy ich w sumie nic. Tak jakby nic. Wspólna kancelaria, rozwód i jak się okazuje wspólny klient. Ten ostatni jest z kategorii takich, jakim lepiej nie odmówić współpracy. Coś jeszcze łączy eks współmałżonków. Warszawa, miasto wcale nie takie same jak inne i kryjące więcej tajemnic niż większości się wydaje. Wtajemniczona mniejszość zaczyna się wykruszać i to w dość niepokojącym tempie, pytanie tylko co takiego wiedzieli, że tak szybko pożegnali się z tym padołem. Dla Pauliny i Piotra to nie jedyna zagadka z jaką muszą się zmierzyć, kolejne są o wiele bardziej istotne. Można by rzec, iż są śmiertelnie poważne, bo kiedy posady przestępczego imperium zaczynają drżeć to niejeden pożegna się z tym światem. Pierwszy trup rzadko kiedy jest tym ostatnim i ci konkretni prawnicy zdają sobie z tego lepiej sprawę niż ci, którzy przyswoili sobie tę wiadomość zbyt późno. Tym razem trzeba zawrzeć sojusze, niechętne i dalekie od tego, co zwykło się za nie uważać, ale czasem po prostu trzeba pójść na ustępstwa. Jedno i drugie Paulinie i Piotrowi nie przypada do gustu, lecz ten kto uwierzył, że będą grzeczni i dadzą się prowadzić na sznurku chyba się przeliczył!

 

Dwoje jak najbardziej do pary, ale w tym momencie od dłuższego czasu już nie w parze. Dorzucamy Warszawę, denata w liczbie mnogiej i pewnego gangstera, mającego na oku pewnych prawników. Ciąg dalszy historii, gdzie nic nie jest dziełem przypadku, a intryga wcale nie jest grubymi nićmi szyta, chociaż stają za nie takie właśnie pieniądze. Po prostu „Miasto”, jakiego jeszcze nie znacie od tej strony, gdzie lojalność bywa jednocześnie jest gwarancją przetrwania, kartą przetargową, lecz również mocno przereklamowana. Duet pisarzy Paulina Świst i Piotr C. oddali czytelnikom nie tylko drugą część cyklu, ale równocześnie kopalnią cytatów, takich w punkt, doskonale podsumowujących akcję i oczywiście same postacie. Te drugie wykreowane tak, by przyciągały wzrok i zapadały w pamięć, kontrastowe, nie dające się pomylić z kimkolwiek innym oraz oczywiście mające swoje sekrety, niebezpieczne i niekiedy stanowiące zagrożenie, a te jak wiadomo wielu chce zlikwidować, ostatecznie i bez śladu swego udziału. „Miasto” to lektura, gdzie śmiech pojawia się szybko, humor może i czarny, ale za to jaki! Udziela się on czytelników i nie opuszcza on nas do samego końca, ten następuje zdecydowanie za szybko, pozostawiając po sobie pytanie „co dalej?”. Odpowiedzi jest tyle ilu czytających, natomiast szansa by trafić właściwą jest mniejsza niż szóstka w totka. Paulina Świst i Piotr C. doskonale wiedzą jak zaskoczyć, gdzie podnieść przysłowiowe ciśnienie, bo takiego obrotu spraw nikt nie spodziewał się, pomimo, że należy spodziewać się wszystkiego. Tyle, że wyobraźnia autorów jest szersza, większa i nie wie, co to znaczy granice, oznacza to jedno: za każdym razem okazuje się, że da się wyciąć więcej niż niezły numer czytelnikom.

piątek, 15 maja 2026

Przeszłość

Nowość:

„Aurora”

Paulina Świst

 

Maski. Wszyscy je noszą, jedni lepiej, drudzy gorzej, ale są i tacy, którzy są w tym mistrzami. Nikt nie domyśla się co kryją pod maską zwyczajności, czy jeszcze pamiętają jacy byli kiedyś? Człowieczeństwo jest dla nich jedynie jedną z ról i to, co wcale nie najważniejszą, ale bardzo użyteczną. Dzięki niej wtapiają się w tłum i pozostają nierozpoznani, a to pozwala im być bezkarnymi i to na oczach tych, którzy chcą odkryć ich prawdziwe oblicza…

 

Spokój bywa pozorny, a znalezienie odpowiedzi na trudne pytania może uśpić czujność. W końcu nadchodzi moment kiedy okazuje się, że przeszłość właśnie otwarła jedynie przymknięte drzwi, a to, co właśnie weszło przez do teraźniejszości jest najnowszą sprawą, jaką prowadzi prokurator Nina Kermel i komisarz Aleksander Aresowicz. Już od samego początku wiedzą, że przed nimi wymagające śledztwo, starannie zaplanowana zbrodnia, w jakiej ślady są wielką niewiadomą. W swojej karierze zawodowej zetknęli się z brutalnością, z jaką większość policjantów nigdy nie miało do czynienia. Morderstwo z Kopalni Guido wpisuje się właśnie w ten gatunek, natomiast schemat wskazuje, iż ten, kto stoi za nim nie działa przypadkowo i ma swój cel. Co skrywa motyw i gdzie zaprowadzą jego poszukiwania? Kierunek okazuje się zaskakujący i przede wszystkim wymagający wejścia daleko w mrok, gdzie zło pochłonęło zbyt wielu, lecz wciąż szuka nowych ofiar, a niebezpieczeństwo istnieje nie tylko w teorii. Tym razem każdy błąd oznacza jedno. Śmierć!

 

Niektóre zbrodnie tworzone są jak swoiste dzieła zabójczej sztuki. Mają przyciągać uwagę oraz niosą z sobą przekaz, nie dla wszystkich, ale tylko, którzy go potrafią dostrzec. Niestety jedno i drugie wcale nie ułatwia śledztwa, kluczem jest motyw, ukryty gdzieś pomiędzy tym, co widoczne i niedopowiedziane. Mrok, odór śmierci, metaliczny zapach krwi, pociągający za sznurki oraz widownia, nie do końca świadoma, w jakim przedstawieniu bierze udział. Do tego jeszcze dodajmy przeszłość, gdzie obecne wydarzenia miały swój początek i ciemność, zupełną, w jakiej światło ginie po paru krokach. Rozwikłanie tej morderczej zagadki oznacza zejście do piekła, stworzonego przez człowieka dla ludzi i gdzie niewinność została z premedytacją wyrwana wraz z korzeniami. „Aurora” to historia kryminalna, w jakiej prawda okazuje się być całkowicie inna niż bohaterowie sądzą i dużo bardziej skomplikowana. Jej korzenie sięgają wcześniejszych dekad, łącznikiem jest zło, to wyrządzone przed laty i te, jakie właśnie pokazuje na co stać tych, którzy zostali przez nie stworzeni. Tu zależności pomiędzy zbrodnią i sprawcą nie szuka się w prostych powiązaniach, one są starannie zamaskowane, a pozostawione znaki czytelne dla nielicznych. Paulina Świst nie daje czytelnikom prostej zagadki do rozwiązania, nie pierwszy raz, lecz tym razem to mroczniejsza wersja, w jakiej jak zawsze liczą się nie tylko detale, ale także intuicja i cienie, rzucane przez fakty, jakie zostały starannie zatarte. W „Aurorze” pytania i odpowiedzi stanowią zaklęty krąg sekretów, a prawda staje się bombą z bardzo krótkim lontem, jej wybuch odsłania kolejny fragment rzeczywistości daleki od tej, jaką uważano za znaną. Oczywiście nie zabrakło humoru, czarnego i pełnego ironii, ostrej, niebiorącej jeńców oraz oczywiście w punkt. A na końcu jako wisienka na torcie bohaterowie, jak zawsze potrafiący uchwycić koniec nitki i po niej odszukać sedno zbrodni, wbrew wszystkim oraz wszystkiemu, grając przy okazji w życiową i zawodową rosyjską ruletkę.

                                       Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:


 

sobota, 22 listopada 2025

Strefa cienia

Przedpremierowo:

„Umbra”

Paulina Świst

 

W cieniu niejedno da się schować, lecz nie oznacza to zapomnienia. Wprost przeciwnie. Jeśli masz coś do ukrycia to prędzej lub później ktoś wydobędzie to na światło dzienne. Od tego już krok do zmierzenia się ze skutkami czyli stawienia czoła temu, co jedynie czekało by przypomnieć o sobie.

 

Kiedy budzisz się w kontenerze, a obok ciebie jest ktoś, kto wywołuje wściekłość samym oddychaniem to wiesz, że jest źle, a to nie najgorsza wiadomość jak na ciebie czeka. Prawie równocześnie uświadamiają sobie tę mało optymistyczną prawdę Zofia Bojarska i Artur Cieniowski. Adwokatka i prokurator, jacy znają się nawzajem i do tej pory więcej ich dzieliło, a połączyło… no cóż co się wydarzyło w Wiśle, pozostaje w Wiśle. Tyle, że pewnych spraw nie da się zapomnieć, a nawet jeśli nie pamięta się to jeszcze gorzej. Jednak najważniejsze w tym momencie jest współpraca, bo inna opcja raczej jest z kategorii tych statecznych. A więc współdziałanie wymagające pełnego zaangażowania, odsłonięcia najciemniejszych fragmentów w życiorysie i liczenia, że druga strona też da się z siebie wszystko. Do czego doprowadzi to niecodzienna kolaboracja? Kto stoi za tą akcją? Z pewnością Bojarska i Cieniowski mają niejednego wroga, ale czy wspólnego jeżeli stoją po przeciwnych stronach? Co się wydarzy gdy połączą siły? Dalszy ciąg zależy od nich, a gdy złapią trop nikt już nie powstrzyma by rozwiązać tę oryginalną zagadkę, jakiej stali się częścią. Jednak czy ktoś nimi nie pragnie sterować?

 

Powiedzmy sobie szczerze Paulina Świst nie daje żadnej taryfy ulgowej swoim bohaterom, czytelnikom zresztą również. Jedni i drudzy przekonują się o tym w najnowszej książce. Spokojnie nigdy nie jest w książkach autorki, za to postawienie na akcję i błyskawiczną reakcję jak najbardziej. Czy „Umbra” zaskakuje? Znani bohaterowie i schemat tak jakby już nam coś przypominający… I tu pojawia się pierwszy błąd zwany niedocenieniem przeciwnika, bo otrzymujemy fabułę gdzie znaków zapytania jest wiele, a perypetie postaci dalekie są od przewidywalności. Zresztą czy to możliwe przy pani mecenas i panu prokuratorze, jacy mają w głębokim poważaniu ogólnie przyjęte zasady i doskonale wiedzą jak wykorzystać prawo na korzyść swojej pracy? Jazda bez trzymanki to dla nich chleb powszedni, bez hamulców zdarza się na co dzień, a co jeśli tym razem przetestuje ich granice? Zapędzenie w kąt takich osób oznacza jedno: rozgrywkę na śmierć i życie, gdzie pewniejsza wydaje się opcja numer jeden niż dwa. Dodajmy do tego dawkę humoru, często w kolorze czarnym, cięte riposty padające w dialogach prawie nieustannie oraz coraz mocniej krystalizujące się podejrzenie, że coś zostało genialnie ukryte przed najbardziej zainteresowanymi. Suma tych elementów daje nam mistrzowską „Umbrę”, thriller z zagadką kryminalną oraz warstwą obyczajową, iskrzącą się nieustannie oraz z bohaterami, jacy szybko wskakują do tych najbardziej ulubionych. Po finale oczywiście pozostaje jak zawsze kilka pytań czyli to już koniec i co dalej? Czy to znaczy, że…?


Premiera:

26.11.2025

środa, 3 września 2025

Spadkowy pat

Nowość:

„Miasteczko”

Paulina Świst Piotr C.

 

Spadek najczęściej kojarzy się więcej niż pozytywnie. Co jednak gdy jest nie dość, że niespodziewany to jeszcze przynosi prawdziwy ból głowy? A na dodatek wymaga równocześnie wspięcia się na szczyty dyplomacji i pokazania dobitnie, że „nie z nami takie numery”. No cóż łatwo już było…

 

Co może połączyć byłych małżonków, nie licząc nagłego przypływu romantycznych uczuć? Pewien testament oryginalnego wuja jednego z nich. Scedować na ludzi, jacy nie pałają do siebie przyjacielskimi uczuciami, coś, przy czym będą musieli współpracować zakrawa na złośliwy żart, a jak jest naprawdę? To już musi rozwikłać Paulina z Piotrem, jakkolwiek sympatią nie darzą się zbytnią, lecz przecież kiedyś było całkowicie inaczej. Niestety to już przeszłość, a teraźniejszość jest skomplikowana, trudna i z dużą dozą słownych potyczek z gatunku tych złośliwych. A tu jeszcze spadek czyli hala produkcyjna i dom, jedno i drugie w samym środku Bieszczad. Scenariusz pod tytułem „rzucić wszystko i wyjechać…” zostaje zmodyfikowany czyli trzeba sprawdzić co to wszystko znaczy. Jak się okazuje realia są nader zawiłe, chociaż to eufemizm. Pozostaje jedynie próbować jakoś ogarnąć schedę po wujku, zwłaszcza, iż jest jeszcze Wiesław. Postać nader ciekawa i więcej niż kontrowersyjna, wprowadzająca element nielegalności, dość bezpośredniej perswazji, lecz tym razem trafiła kosa na więcej niż jeden kamień. Jak wyjść z tego bałaganu cało? Na odpowiedź Paulina i Piotr mają zbyt mało czasu, co oznacza sięgnięcie po niekonwencjonalne rozwiązania, w końcu życie jest najważniejsze, natomiast cała reszta to już czysty hazard albo raczej bieszczadzka ruletka!

 

W każdym szaleństwie jest metoda. Podobno. Jednak jak się dobrze przyjrzeć to z pewnością pewna dwójka byłych małżonków może być potwierdzeniem tej tezy. Zwłaszcza, jeśli są bohaterami spod piór Pauliny Świst i Piotra C. Obaj autorzy nie zasłynęli ze spokojnych książek, a tym bardziej przewidywalnych, gdzie historia toczy się jednym torem, a jej zwroty nie są ostre i przebiegają po łagodnych łukach. Z pewnością współpraca również nie zagroziła, a wprost mówiąc wzmocniła ich sławę jako niepokornych twórców, po których czytelnicy spodziewają się nie tylko wiele, lecz przede wszystkim lektury, przy której równocześnie będą skręcać się ze śmiechu, kibicować postaciom, rozwiązywać zagadkę i na dodatek jeszcze nie zauważą upływającego czasu. „Miasteczko” jest tytułem, za jakim kryje się akcja, sensacja, humor oraz oczywiście para nie od parady czyli eksżona i eksmąż połączonych niespodziewanym spadkiem i tym razem od przybytku może zaboleć i to jak! Kto by się nie cieszył ze schedy po wujku i to jeszcze w malowniczych Bieszczadach? No cóż okazuje się, że w tym przypadku nie będzie ani łatwo, ani przyjemnie, a cała reszta to już jazda bez trzymanki. Efekt pracy duetu pisarskiego przyniósł fabułę, w której nie brakuje napięcia, jakie wcale do końca nie zostaje rozładowane, bo finał dostarcza kolejnego znaku zapytania. Jednak nim on nastąpi, czytelnicy będą w małomiasteczkowych okolicznościach Bieszczad wraz z bohaterami próbować wyjść cało ze spadkowego chaosu, w jakim litera prawa podpierana jest mocniejszymi argumentami spod znaku perswazji więcej niż słownej. Prawnicza elokwencja czasem nie wystarcza, ale ktoś nie docenił państwa mecenasów z metropolii.


niedziela, 20 kwietnia 2025

Za winy

Przedpremierowo:

„Plagiat”

Paulina Świst

 

Nic nie pozostaje bez echa. Zwłaszcza, jeśli chodzi odpokutowaniem win obarcza się kolejne pokolenia. Pieniądze i emocje, one nawet po dziesiątkach lat wzbudzają najgorsze instynkty, tak samo jak i dawne krzywdy. Kiedy doda się te trzy składniki powstaje prawdziwa mieszanka wybuchowa.

 

„Ale to już było…” i wróci znowu dopóki ktoś, a konkretnie Nina i Ares nie powstrzymają tego, kto ma konkretny cel. Jaki? Coraz bardziej staje się jasny motyw działania, natomiast gdzie leży jego źródło? Jak wiadomo od niego wszystko zaczyna się i inaczej nie chce być w tej konkretnej sprawie albo nie tylko w niej. Komuś zależy by tych dwoje nie dotarło do niego, lecz po krwawej nitce w końcu dotrą do kłębka lub raczej winy, bo ta nie przedawnia się nigdy. Kogo da się pociągnąć do odpowiedzialności po latach? Co musiało się kiedyś wydarzyć, że kolejne pokolenia są rozliczane? Jedno z wielu pytań, na jakie szukają odpowiedzi prokurator i policjant. Tych dwoje nie jest łatwo zwieść, zagrożenie traktują jak wyzwanie, a najważniejsze jest dotarcie do prawdy, jakakolwiek by nie była. Jednak tym razem dochodzi jeszcze jeden czynnik, z jego punktu widzenia jedno z nich musi podejść do tej sprawy bardziej osobiście. Czy nie zaważy to na śledztwie? Każdy krok może oznaczać wpadnięcie w pułapkę, a już przekonali się, że przyjaźń, lojalność, honor i życie nie dla każdego znaczy to samo…

 

Jakie to było dobre? No cóż pisałam to już wielokrotnie o kolejnych książkach Pauliny Świst, tym razem jasne, że tak smakowała lektura jej najnowszej książki, ale byłoby to ogromnym niedopowiedzeniem i powtarzaniem się, a „Plagiat” zasługuje na o wiele więcej. Jak wiadomo pisarka na kompromisy nie idzie i czytelnikom każdorazowo szykuje, co najmniej kilka razy stan przedzawałowy. Potem czeka na okazję, by nie tyle powtórzyć, co uderzyć, wcale nie z niewinnym uśmiechem gdzieś pomiędzy wierszami. No cóż większość z nas wie, na co się pisze i niecierpliwie czeka na kolejną okazję zmierzenia się z tym, co wymyśliła. Trzeba przyznać, iż w najnowszej książce odpięła przysłowiowe wrotki i dała pokaz jak można podkręcać napięcie, a potem dodać jeszcze co nieco lub raczej o dużo więcej i to wcale nie w białych rękawiczkach. W „Plagiacie” nic nie dzieje się przypadkowo, wszystko ma znaczenie, że o „Debiucie” i „Bestsellerze” nie wspomnę. Zresztą to przeszłość stanowi oś akcji i w tym tomie widać to jak na dłoni, więc jak najbardziej tym razem, co działo się w nich wcale i pod żadnym pozorem nie jest zamkniętym rozdziałem. Nie spodziewajcie się spokojnego domykania wątków, one dopiero rozwija się, a dokładnie pokazują gęsta sieć powiązań, z rozdziału na rozdział zaciskająca się coraz mocniej. Kto jest tym dobrym, a kto tym złym albo raczej komu nie uda się oszukać pary głównych bohaterów? Jak daleko sięgają macki dawnych grzechów i ile przyjdzie jeszcze płacić kolejnym pokoleniom za nie? Do której generacji sięga zemsta? Czy koniec faktycznie nim jest?

 

wtorek, 17 grudnia 2024

Bestsellerowe zbrodnie

„Bestseller”

Paulina Świst

 

Sukces ma słodki smak. Zwycięzcy znają go doskonale. Tyle, że niekiedy zaprawiony jest też gorzkimi nutami rozczarowania i zazdrości. Obacz czasem prowadzą do zdecydowanych działań z efektem, jakiego mało, kto spodziewał się.

 

Marketingowy chwyt czy rzeczywiste przestępstwo? Jeśli to pierwsze to ktoś naprawdę poszedł po bandzie. Promocja promocją, lecz są pewne granice. Druga opcja oznacza, że znana autorka jest w niebezpieczeństwie. Zadaniem prokurator Niny Kermel jest znalezienie odpowiedzi na pytanie co stało się pisarką i najlepiej gdyby to odbyło się bez jakiejkolwiek zwłoki. Jakby tego było mało ktoś odtwarza sceny z bestsellerowej książki zaginionej. Co jeszcze wydarzy się podczas śledztwa? Komisarz Aleksander Aresowicz wspiera Ninę w pracy śledczej. Każde z nich ma spore doświadczenie i nie tak łatwo zmylić ich, jednak ta sprawa nie jest aż tak prosta jak się mogło zdawać. Kolejne zbrodnie są jasnym sygnałem, że żadnego śladu nie powinno się lekceważyć, ale czy jest związek z tym, co wydarzyło się podczas premiery książki? Kto jak kto, lecz Nina i Ares z pewnością nie poddają się nigdy, niekiedy przychodzi im za to płacić wysoką cenę.

 

Medialna burza bez powodu czy przestępstwo? Do czego można posunąć się by odnieść sukces? A jeżeli prawda wygląda zupełnie inaczej? Zagadka kryminalna, jakiej nie każdy śledczy da radę i na miarę „Bestselleru”. Zbrodnia, i to nie jedna, jak z rasowego horroru, niejedna niewiadoma i zawodowcy, którzy naprawdę dużo widzieli i właśnie to jednocześnie jest ich atutem, lecz i przywołuje stare demony. Czytelnicy sięgający po tę historię otrzymają lekturę, w jakiej akcja trzyma w napięciu i to nie tylko z powodu głównego motywu, lecz i za sprawą głównych bohaterów. Oba elementy splatają się w obfitujący w intrygujące wątki kryminał, gdzie ważne są detale. Paulina Świst postawiła na postacie o sylwetkach zarysowanych mocną kreską, jakim daleko do zwyczajności i z pewnością nie wtapiają się w tłum. Ich życie zawodowe i osobiste zapętlają się, a od tego już krok do obudzenia demonów, czekających na jakąkolwiek oznakę słabości.

niedziela, 15 grudnia 2024

Przeszłość

Nowość:

„Debiut”

Paulina Świst

 

Skomplikowane oznacza poziom zwany, co najmniej niezłą zagwozdką, czasem to ogromne niedopowiedzenie. Najczęściej wszystko zależy od człowieka, bo kto jak nie on potrafi zagmatwać to, co wydawało się proste i bezproblemowe. Oczywiście splot okoliczności i złośliwość szeroko pojętego losu też ma coś do gadania, ale i tak w samym centrum zamieszanie znajdują się ludzie.

 

Teraźniejszość jest pokłosiem tego, co było a przyszłość jednej i drugiej. Oczywiście nie zawsze i nie wszyscy to dostrzegają. Nina i Ares maja przed sobą śledztwo i to z kategorii tych, gdzie mało lub raczej nic nie jest takie, na jakie wygląda. Śmierć osób znanych zawsze przyciąga uwagę, a to nie sprzyja pracy dochodzeniowej. Jednak ktoś ją musi wykonać i tym razem przypadła ona w udziale tym, którzy nie zadawalają się prostym odpowiedziom, przy okazji przyciągając kłopoty, jakie wprost ich kochają. Wątek, jaki pojawia się jest zaskakujący i sięga w przeszłość. Zaginięcia zdarzają się często, lecz na pierwsze strony trafią rzadko, szybko też zostają zastąpione kolejnymi newsami. Jednak tym razem wracają jak bumerang. Co mają z słynną influencerką i jej pożegnaniem z tym światem? Może trzeba sięgnąć jeszcze głębiej i wydobyć na światło dzienne to, co inni tak skrzętnie ukryli? Pytanie tylko co się odnajdzie?

 

Bezkompromisowi, często bezczelni, najczęściej mówiący prawdę prosto z mostu oraz potrafiący komplikować sobie życie jak mało kto. Na dodatek zawodowcy w swoim fachu i nieidący na ustępstwa. Idealni? A skąd, dlatego właśnie tak dobrze spędza się z nimi czas. Paulina Świst potrafi za każdym razem stworzyć ich od nowa i trafić w dziesiątkę. Oczywiście sami bohaterowie na nic się zdadzą, jeśli nie mają do opowiedzenia odpowiedniej historii, w jakiej przepadną czytelnicy. „Debiut” jak najbardziej spełnia oba warunki i kilka innych także, wcale nie przy okazji, lecz w doskonale zaplanowanej fabule. Nie brakuje w niej zwrotów, zaskakujących i oczekiwanych równocześnie, pytanie jedynie brzmi, kiedy i na jaka skalę. Autorka przyzwyczaiła czytających, że jakby nie starali się dotrzymać jej kroku i tak jest, co najmniej kilka przed nimi, przygotowując ostry skręt w akcji. Przy okazji pojawia się nowy punkt zapytania, na którego odpowiedź pojawia się w odpowiednim czasie, ma się rozumieć w dokładnie wybranym momencie i całkowicie nieprzewidywalna. Do tego dorzućmy dialogi, często podszyte czarnym humorem, trochę klimatu noir oraz sprawców zamieszania czyli główne postacie, idące pod prąd, oryginalne, dalekie od zero jedynkowych działań, dalekie od poprawności.

 

sobota, 27 kwietnia 2024

Koniec gry?

Nowość:

„Oblitus”

Paulina Świst

 

Zło nie daje o sobie zapomnieć. Zapisuje się w pamięci ludzkiej na wiele sposobów. Czasem nawet nie jesteśmy świadomi jak potrafi kierować człowiekiem, a może jedynie wydobywać z niego, to, co w innych okolicznościach nigdy nie dałoby o sobie znać.

 

Raz, dwa, trzy. Sprawdzam. Tym razem Anka, Szczepan i Artur zdaja sobie sprawę z czym będą mieli do czynienia, problem w tym, że wciąż nie wiedzą jeszcze z kim. Nauczyciel jest zagadką, tak zresztą jak i to kiedy zamierza uderzyć. Raczej wcześniej niż później, nowy etap w zabójczej grze rozpoczął się i tym razem doświadczenie podpowiada, że łatwiej wcale nie będzie. Wprost przeciwnie, ten kto manipulował innymi z pewnością nadal będzie to robił. Pytanie tylko kto tym razem jest jego marionetką? Odpowiedź będzie cenną wskazówką w dochodzeniu, a może kryć się w przeszłości oraz historii tych, którym zerwano już maski. Jednak to, co najważniejsze wciąż przed Anką, Arturem i Szczepanem, za nimi dwa elementy zabójczej układanki, przed nimi trzeci, najważniejszy i jak do tej pory nieuchwytny. Podobno nikt nie jest bezbłędny, jakie błędy popełnią oni, a jakie Nauczyciel? Kto z nich zwycięży?

 

Do trzech razy sztuka? No cóż w przypadku książek Pauliny Świst wiadomo, że przy każdej następnej części będzie co najmniej tak dobra jak jej poprzedniczki, jak nie lepsza. Nowa seria przyniosła spore niespodzianki i pokazała, że autorka długo nie powie jeszcze ostatniego słowa w temacie jak zaskoczyć czytelników. Powiedzieć, że napięcie było dawkowane to tak jakby nic nie powiedzieć, a „Oblitus” jest tego doskonałym dowodem. Troje głównych bohaterów, jacy są równie nieprzewidywalni jak niestandardowi oraz ten, który do tej pory działał zza kulis. Jakie kroki podejmie w ostatecznej rozgrywce i co ma w planach? Paulina Świst tak skomponowała tę część by napięcie sięgało górnej skali „dramadetektora”, chociaż niewykluczone, że mógł zatrzymać się tam już na wstępie i nie było momentu, kiedy mógłby opaść. Z pewnością „Oblitus” ma wszystkie cechy thrillera, jakie sprawiają, że czytelnik stara się odgadnąć kto jaka rolę odgrywa i kim jest ten zły. No cóż w tym wypadku pisarka nie zamiaru niczego ułatwiać i jeszcze dodaje perspektywę tego, kogo tożsamość tak usilnie staramy się odkryć. Oczywiście pozostaje jeszcze jeden smaczek, tak naprawdę więcej, ale o tym trzeba przekonać się osobiście, czyli relacje pomiędzy trójką postaci, a tym Paulina Świst mało co, oszczędziła. Przy okazji przypominając czytelnikom, że co jak co, lecz przy jej pomysłach przy lekturze z pewnością nie będą nudzić się i zapamiętają niejeden moment „Oblitus”.

 

poniedziałek, 20 listopada 2023

I jeszcze raz

Przedpremierowo:

„Occulta”

Paulina Świst

 

Zbrodnia doskonała istnieje… do momentu kiedy ktoś ją dostrzeże. Reszta to kwestia czasu i przede wszystkim motywacji tych, którzy postawią sobie za cel odkrycie kto jej dokonał. Rozgrywka wtedy wchodzi na wyższy poziom, przewagę zdaje się mieć ten pierwszy, ale często zdaje się zapominać, że ten drugi depcze mu po piętach!

 

Przypadki często chodzą po ludziach, ale kiedy w krótkim czasie zdarza się kolejny i to w bardzo podobnym rodzaju trzeba być czujnym i ostrożnym. Tyle, że Anka z tym ostatnim jakoś ma problem, zwłaszcza jeśli szuka odpowiedniego materiału do nowego artykułu. Po sprawie z Sonią, życie jej oraz Artura i Szczepana mniej więcej wróciła na stare tory, chociaż nie do końca tak jest, zwłaszcza po pewnej imprezie. Czasem trudno coś lub raczej kogoś „odzobaczyć”, a to wcale nie największe zmartwienie tej trójki. Spokój okazał się pozorny i przed nimi następna sprawa, nawet nie wydająca się być prosta. Od razu wiadomo, iż po raz kolejny mają do rozwiązania zabójczą zagadkę, nawet bez ryzyka trzeba sobie jasno powiedzieć o morderczej intrydze. Pytanie o co i kogo w niej chodzi? Odpowiedzi są więcej niż pożądane i trudno oprzeć się wrażeniu, że i tym razem niebezpieczeństwo nie jest hipotetyczne, ale aż za nadto realne. Z talentem Anki do przyciągania kłopotów oraz śledztwem muszą sobie poradzić wszyscy troje. Kto i dlaczego zabija? To również warto by wiedzieć, zwłaszcza po wyniku ostatniego dochodzenia… Czasem zło nadchodzi z najmniej spodziewanego kierunku!

 

Czy świerzbiły mnie place by po kilku stronach sprawdzić jaki będzie koniec? Ależ oczywiście, ależ tak. Nie mogło być inaczej i to nie powodu kiepskiego początku, lecz wprost przeciwnie. Dlaczego? Tak dla spokojności, nie sumienia, a poziomu stresu co do tego, co  się wydarzy już za moment i dalej, niewiedza w tym przypadku wcale nie pomaga. Paulina Świst w pierwszej części nowej serii pokazała się od mroczniejszej strony, jednocześnie podnosząc przysłowiową poprzeczkę bardzo wysoko. Tak, więc „Occulta” już od pierwszego rozdziału wzbudza ogromne zainteresowanie, mające pokrycie w zaczątku fabuły. Dlatego czytelnik chce jak najszybciej poznać jak dalej ona przebiegnie i w tym samym czasie ma się z tyłu głowy, że z pewnością będą liczyć się detale. Pozostaje jeszcze kwestia głównych bohaterów, tych znanych i dopiero wchodzących na scenę. No i tu mamy prawdziwy majstersztyk budowania napięcia tego spod znaku kryminału i tego z kategorii przyjaźń czy jednak coś więcej lub raczej o wiele więcej. Dodając do siebie te elementy oraz mistrzowski talent do prowadzenia wątków w zaskakującym kierunku oraz postaci po krętych, wyboistych, ścieżkach, na jakich czeka niejedna pokusa i równocześnie zagrożenie, dostajemy właśnie „Occultę” i zabawa zaczyna się na całego. Dosłownie, bo autorka nie uznaje jakichkolwiek półśrodków, a w tej konkretnej książce mamy z tym do czynienia na każdym kroku. Przyjacielski trójkąt brzmi jak oksymoron? Naturalnie, że nie, jeśli wykreuje się takie kluczowe bohaterowie jak Anka, Artur i Szczepan, pomiędzy którymi iskrzy się nie tylko humorem, lecz i z powodu coraz mocniej nakręcanej zmysłowej. Plus dziennikarsko-prokuratorsko-policyjne śledztwo, nie będące w żadnym wypadku nic nie znaczącym dodatkiem, lecz jak najbardziej wątkiem głównym oraz prawdziwie zabójcza zagadka, toczące się w klimacie thrillera. W „Occulcie” znajdziemy rasowy kryminał i wszystko, to co uwielbia się w książkach Pauliny Świst, lecz z trochę innej perspektywy. Pytanie co czeka na czytelników w kolejnej części, bo ta i wcześniejsza podniosły niesamowicie oczekiwania, a niektóre pytania wciąż czekają na odpowiedź, której chyba aż strach się bać, ale na jaką i tak będzie się oczekiwać z niecierpliwością.

 

PREMIERA:

22.11.2023

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

 

niedziela, 23 kwietnia 2023

No risk, no fun

Przedpremierowo:

„Fu#k Up”

Paulina Świst

 

Jedynie spokój nas uratuje i pokorne przyznanie się do błędów? No cóż w tym temacie niektórzy mają odmienne zdanie. Spokój i pokora są przereklamowane, zwłaszcza jeśli do stracenia się praktycznie wszystko, a pomocy raczej nie można oczekiwać od nikogo. Co więc pozostaje? Granie zgodnie z zasadami, pytanie tylko czyimi? Swoimi czy obcymi?

 

Ten kto powiedział, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki pewnie wiedział o czym mówił. Jednak Oliwii to nie przekonało, taki już ma charakter i doskonale wie o tym. Tym razem nie „coś” poszło nie tak, ale dużo więcej potoczyło się w złym kierunku dla niej. Jakby tego było pojawia się i Przemek, któremu daleko do rycerza na białym koniu, zresztą takiego kobieta prędzej by wyśmiała. W jej świecie trzeba radzić sobie jak się da, nie zapominając, że zaufanie bywa naprawdę zdradliwe. Nie każdy ma zasady, Oliwia oczywiście jako prawnik stosuje je … po swojemu i to wcale nie jest przenośnia. Tym razem doprowadziły ją do punktu, z jakiego nie widzi wyjścia. Jaką rolę odegra w tej sytuacji, zdającej się ślepą uliczką, Przemek? Czy raczej należałoby zapytać o pewną firmę, na nazwę jakiej nerwowo reaguje zbyt wiele osób z jej otoczenia? Gra toczy się już od jakiegoś czasu, w końcu nadszedł czas na finał, a jak wiadomo zwycięzca jest jeden i to on pisze historię. Chyba, że … ktoś zagra vabank!

 

Podobno najlepiej uczyć się na błędach, oczywiście cudzych nie własnych. Jednak ta opcja najczęściej jest nudna, nie dostarcza adrenaliny i jakoś nagminnie jest zapominana. Co więc stanie się gdy wszystkie zdroworozsądkowe przyrzeczenia dane sobie zostaną złamane? Na to pytanie doskonałą odpowiedź, daleką od jakichkolwiek sztampy, udzielą bohaterowie najnowszej książki Pauliny Świst. Rozsądek w ich przypadku kroczy dosyć krętymi ścieżkami, a logika bywa co najmniej zagmatwana, lecz dzięki temu czytelnicy mają zagwarantowaną świetną zabawę podczas lektury. Jej tempo rzadko kiedy zwalnia, jeśli już to z pewnością wzrośnie temperatura, chociaż zazwyczaj jedno i drugie nie ustępuje sobie. „Fu#k Up” równocześnie wprowadza nowe postacie i przypomina już te doskonale znane, taki mix zapowiada, że będzie się działo i oczywiście tak jest. Granice są dla innych, z pewnością nie dla tych, którzy jazdę bez trzymanki właśnie doskonalą, a granice już dawno przekroczyli i z rzadka tego żałują. Jak przystało na finalna część ma w sobie wszystko to, co  w poprzednich częściach zyskało sobie rzeszę fanów i wcale na tym nie koniec. Autorka nie spoczywa na laurach, wprost przeciwnie jeszcze bardziej podkręca atmosferę oraz emocje. Cięte dialogi, humor i chemia pomiędzy bohaterami, tworzą fabułę, którą po prostu pochłania się.

 

Premiera:

26 kwietnia 2023 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

 

sobota, 19 listopada 2022

Czas rozpocząć zabawę!

Przedpremierowo:

„Anyway”

Paulina Świst

Podobno nic nie może iść za długo zbyt dobrze. Sielanki mają to do siebie, że kończą się nagle, najczęściej z hukiem i pozostawiają po sobie co najmniej trochę bałaganu. Tak samo jest z odwieczną grą pomiędzy sercem, rozumem oraz diabełkiem podsycającym pragnienia i aniołkiem, próbującym ogarnąć nadchodzącą katastrofę. W jednym i drugim przypadku zabawa ma zawsze wysoką cenę albo wyrok …

 

Prawo ma lepsze i gorsze dni, tak samo jak posiada jaśniejsze i mroczniejsze zakamarki. Patryk Cebulski przekonuje się o tym niespodziewanie i od razu z całą siłą na jaką stać wymiar czy sprawiedliwości to się jeszcze okaże. Tyle, że nikt nie brał pod wagę, a na pewno nie na poważnie, kto ruszy jemu oraz jego dziewczynie z pomocą. Niech żyje bal gdzie kwiat palestry ma zamiar rozwikłać zagadkowe aresztowanie swojego przyjaciela, przy okazji mając przekonanie, iż kryje się za tym konkretne drugie dno. Wiedza to jedno, lecz trzeba to jeszcze udowodnić, a oba te elementy komuś mogą się bardzo nie spodobać. Tym razem czas nie działa na korzyść obrońców, którymi są Krystian Ragowski i Iga Mianowska, do tego łączą ich dość świeże, lecz już mocno napięte stosunki, ale czego nie robi się w imię wyższej wartości czyli przyjaźni? No właśnie zabawa dopiero się zaczyna, czy będzie taka, na jaką się zapowiada dowiedzą się szybciej niż się oczekiwali, a przed niemi jeszcze więcej niespodzianek. Jedno jest pewne nic nie dzieje się bez przyczyny, tylko jaka będzie reakcja gdy już ją poznają?  Panie i panowie jaki werdykt zostanie ogłoszony?

 

Na ostro, pikantnie, z humorem i przede wszystkim nieprzewidywalnie oraz z bohaterami, po których powinno spodziewać się więcej niż wszystkiego. „Anyway” nadchodzi i robi to w sposób świstowy czyli tak, by czytelnik naprawdę dobrze się bawił podczas lektury, tak jak podczas imprezy z przyjaciółmi. Znane już postacie nie ustępują miejsca tym nowym, ale wspólnie pracują na sukces swojej historii, Paulina Świst zadbała by im oczywiście nie nudziło się, co bezpośrednio przekłada się na to, że czytający mają jeszcze większą frajdę. Kontrastowa fabuła, w której łączy się kryminał z sensacją oraz seksownym, trzecim, składnikiem daje nieograniczone możliwości i są one w pełni wykorzystane, zwłaszcza, że dodano do tego jeszcze adwokackie detale. Ostra jazda bez trzymanki? Jak najbardziej i to nie raz czy dwa, ale nieustannie, tu nie ma co liczyć na jakąkolwiek taryfę ulgowa, bo jakakolwiek chwila przerwy oznacza jedno, będzie trwała zbyt krótko i na pewno po niej nastąpi kolejny zwrot akcji. Niepoprawny w każdym calu „Anyway” gwarantuje doskonałą porcję rozrywki, takiej spod znaku szybkiego tempa, gotowych na wszystko postaci, w żadnym razie zdesperowanych, ale czasem, lub częściej, postępujących zgodnie z sugestiami diabełka, siedzącego na ich ramieniu i służącego radą, będącego zaproszeniem do rozgrywki jak się okazuje o najwyższe stawki!


Premiera:

23 listopada

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję: