Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyd. Kobiece. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyd. Kobiece. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 stycznia 2025

Niecodzienna herbata

Nowość:

„Magia herbaty”

Jenay Marontate

 

Biała, zielona, żółta, czerwona, czarna. Herbata. Niby taka codzienna, powszednia, zawsze obecna, na którejś kuchennej półce, rzadziej w specjalnym pudle bądź pudełku. Stały towarzysz najczęściej pozostający w cieniu, doceniany, kiedy potrzebujemy ciepła albo ochłody. Zwykła, niezwykła, magiczna. Herbata…

 

Ile wiemy o naszym codziennym napoju? Znamy gatunki, zwłaszcza te najpopularniejsze, co nie co nieco jak ja zaparzyć, pewnie obiły nam się o uszy właściwości. Oczywiście jej znawcy mogą o niej mówić godzinami, czemu nie dziwię się w ogóle. Jenay Marontate przedstawia szeroko i jednocześnie w bardzo przystępny sposób wiele informacji o herbacie. Nie są to jedynie suche fakty, wybiórczo podane, ale prawdziwe kompendium wiedzy, interesującej nie tylko dla jej wielbicieli, lecz dla wszystkich ciekawych, co kryje ten jak się okazuje wcale nie taki niepozorny trunek. Jak odpowiednio zaparzyć go? Jakie korzyści niesie picie go? A może by tak pomedytować z herbatą? Wszystko to znajdujemy prawie na wstępie „Magii herbaty”, a im dalej zagłębiamy się w lekturę tym więcej wiadomości, po jakich inaczej spojrzymy na ten napój. Oczywiście zgodnie z tytułem elementy ezoteryczne są również obecne i podobnie jak wcześniejsze rozdziały, one również przekazują wiedzę tak, by jednocześnie być pomocnym dla zainteresowanych tematem, lecz również wciągnąć pozostałych czytelników. W książce Jenay Marontate czuć pasję autorki, która potrafi równocześnie wprowadza oraz poszerza nasz zasób informacji, lecz także sprawia, iż zaczynamy inaczej patrzeć na herbatę i wszystko, co z nią związane. Codzienny, niecodzienny napój, towarzyszący nam nieustannie tym razem postawiony w centrum zainteresowania i jak się okazuje nie bez powodu.

                                                  Za możliwość przeczytania

książki
dziękuję:

wtorek, 12 listopada 2024

Terminarz z bonusem

Nowość: 

"CzaroMarownik 2025"

Jak co roku w okolicach października, listopada, a już z pewnością grudnia zaczynamy rozglądać się za terminarzem. Te elektroniczne sprawdzają się, lecz część z nas, w tym i ja, lubi też mieć analogową wersję lub w ogóle poprzestaje na papierowej. Jak wiadomo mają swój niezaprzeczalny urok i powiedzmy sobie szczerze często są czymś więcej niż jedynie miejscem na zapiski dat, godzin i spotkań.

 

„CzaroMarownik” na rok 2025 zaczyna czarować już na samym początku. Pierwsze przydatne informacje zawarto już na pierwszych stronach. Zanim przejdziemy do pierwszych dni stycznia mamy okazję na ciekawą porcję informacji, jakie możemy od razu poznać lub stopniowo podczas korzystania z planera. Zresztą oferuje on interesujące teksty co kilka stron. Tak naprawdę każdy tydzień ma treści z kręgu ezoteryki, ziołolecznictwa, medycyny naturalnej, a także ciekawostek. Takie połączenie sprawia, że łączymy przyjemne z pożytecznym. Część informacji dopasowane jest do pory roku albo miesiąca, tak, by użytkownik mógł je jak najszerzej wykorzystać w odpowiednim momencie. Oczywiście nie zapomniano o głównym celu czyli funkcji kalendarza, która jest na pierwszym miejscu. Dla każdego dnia mamy kilkanaście wykropkowanych linii przeznaczonych na nasze zapiski. Nie będzie więc problemu na zmieszczenie notatek, ich odnalezienie również nie sprawi trudności z uwagi na wyraźne określenie dni. Oprócz tego mamy możliwość prowadzenia domowych rachunków i podsumowań miesięcznych w tym zakresie. Jeśli ktoś ma obawy, co do wytrzymałości „CzaroMarownika”, jakby nie było ma nam towarzyszyć przez cały rok, to nie musimy się tym martwić. Twarda oprawa z ciemnym tłem i stonowanymi akcentami kolorystycznymi w postaci roślin gwarantuje, iż będzie się on dobrze prezentował przez cały czas użytkowania. Do tego dołączona jest plansza z naklejkami, jeśli ktoś ma ochotę na personalizację. Terminarz na co dzień, lecz daleki od zwykłego planera. W sam raz dla tych, którzy lubią oprócz zapisywania mieć pod ręką ciekawe informacje.


                                                   Za możliwość zapoznania się 

dziękuję:

środa, 9 października 2024

Wierzyć czy nie wierzyć?

Nowość:

„Paranormalia”

Natalia Turska

 

Co jest rzeczywiste, a co już mieści się w kategorii niewytłumaczalne? To pierwsze zdaje się być dokładnie nam znane, natomiast to drugie jest kategorią nie do końca określoną. A może pytanie powinno brzmieć, co jest wytłumaczalne, a co nie? Egzystujemy w świecie gdzie wydaje się nam, iż wszystko zostało odkryte, zbadane, a nawet, jeśli nie to da się to wytłumaczyć logicznie i podeprzeć naukowymi teoriami. Ale czy tak jest na pewno?

 

Wierzyć? Nie wierzyć? Pozostawić bez odpowiedzi? Jak to jest z szeroko pojętymi zjawiskami paranormalnymi? Tak wiele znaków zapytania oraz mitów narosłych wokół, nomen omen, tego, co wielu uważa właśnie za mit. Autorka „Paranormalii” od lat prowadzi kanał o tym samym tytule i co najistotniejsze tematyce. Książka jest po części jest dopełnieniem, gdyż powstała dzięki materiałom lub raczej przekazom odbiorców, ale też stanowi odrębną lekturę. Kilkanaście rozdziałów i tyle samo historii konkretnych osób, jakie doświadczały tego, co niewytłumaczalne albo trudne do wyjaśnienia. Każda z opowieści jest inna, jedne z nich wydarzyły się jakiś czas temu, inne są niedawne, łączy je jedno – zagadkowość oraz dlaczego wydarzyły się. Sny, przeżycia na jawie, przeczucia, dziwne znaki, tak naprawdę doświadczeń, których nie potrafimy wytłumaczyć jest wiele. Podobno wszystko da się wyjaśnić, chociaż z drugiej strony wciąż tak dużo przed nami do odkrycia, więc może jeszcze nie znaleźliśmy odpowiedzi albo nie akceptujemy jej?

 

Opowieści z gęsia skórką? Oczywiście. Historie z pogranicza tego co realne i niewytłumaczalne? Jak najbardziej. Jednakże „Paranormalia” to nie jedynie zbiór niesamowitych przekazów, lecz również dyskusja o możliwych źródłach ich pochodzenia oraz spojrzenie na nie z więcej niż jednego punktu widzenia. Natalia Turska oddaje głos odbiorcom swojego kanału, przedstawia swoją perspektywę, ale na tym nie koniec. Czytelnicy otrzymują również spojrzenie naukowe, a także szeroki kontekst kulturowy, sięgający do religii i wierzeń ludowych. Tam gdzie wydawałoby się, że będzie prosty, zerojedynkowy, przekaz otrzymujemy lekturę ze styku kilku dziedzin, wciągającą zagadkowością oraz mrocznymi motywami i niejednoznacznością. Naturalnie pojawia się pytanie: wierzyć czy nie wierzyć? Autorka w żadnym wypadku nie przekonuje na siłę, natomiast podaje racjonalne tłumaczenia, nawet tam gdzie wydawałoby się, że trudno o nie. Jesienny wieczór lub każdy inny spędzony z „Paranormaliami” jest książkową wersją seansu sezonu, albo kilku, intrygującego serialu, w trakcie, którego oglądania i po jego zakończeniu pozostaje się w jego klimacie i po prostu chciałoby się więcej.


                                                    Za możliwość przeczytania

książki
dziękuję:

poniedziałek, 9 września 2024

Sekret lasu

Przedpremierowo:

„Serce kniei”

Katarzyna Kujawska

Aleksandra Seliga

 

Przeszłość zawsze da o sobie znać, jeśli nie jest zamkniętym rozdziałem. Jak by ją nie ukrywać, wymazywać, próbować zapomnieć. Podobno nie da się naprawić tego, co było, nawet, kiedy pragniemy tego. A co gdy okaże się, iż dwie osie czasu, wtedy i teraz mają za sobą coś wspólnego? Pytanie co to jest i jaki będzie miało wpływ na przyszłość, nadchodzącą o wiele szybciej niż mogłoby się wydawać?

 

Dwa miesiące nie mogą trwać chwili. A jednak tak jest. Bay na moment opuścił okolice Etherton. Tyle, że to wcale nie była prawda. Gdzie jest Ivy? Przed momentem była przy nim, lecz obecnie nie ma jej. Co wydarzyło się przy Wietrznych Skałach? Jak uratować dziewczynę, która pozostała tam, jeżeli nie ma się pojęcia jak to zrobić i czy to w ogóle jest wykonalne? Kto mógłby mu pomóc w starciu z niewyjaśnioną zagadką? Kilka dekad wcześniej grono przyjaciół zmaga się z rodzinnymi sekretami, lasem, który z każdym dniem coraz mocniejszym cieniem kładącym się na Etherton i okolicach oraz własnymi uczuciami. Pozostaje jeszcze magia, mroczna i kusząca swoją mocą. Jaką rolę odgrywa to, co już wydarzyło się w teraźniejszości? Może odpowiedzi trzeba szukać, tam gdzie nie nikt jej nie widzi? Bay nie ma zbyt wielu sojuszników, a i czas nie stoi po jego stronie. Każda pomoc liczy się, lecz czy nie są to jedynie mrzonki? Jak uratować Ivy i sprowadzić ją z powrotem z miejsca, jakie tak łatwo nie wypuści zdobyczy…

 

Po pierwszym tomie Historii z Etherton trudno nie sięgnąć po drugi. Zagadki z premierowej części zaostrzyły apetyt tak mocno, że kiedy już się ma w dłoniach „Serce kniei” nie jest łatwo oprzeć się by nie rozpocząć lektury tu i teraz. Jednak najwygodniej jest znaleźć sobie odpowiednie miejsce do czytania, bo gdy już je rozpoczniemy to nie oderwiemy się tak łatwo i przede wszystkim zbyt szybko od książki. Opowieść w niej i jej poprzedniczce zawarta oplata czytelnika i wciąga wprost do światów, gdzie realność, magia i natura, ta ludzka również, gdzie łączą się w niesamowitą fabułę. Autorki nie tyle powtórzyły sukces, ile pokazały, że to był dopiero wstęp, a nim nadejdzie finał, czeka czytających niesamowita podróż w czasie, pomiędzy różnymi rzeczywistościami, tam i tu oraz wtedy i teraz. Oczywiście istotni są również bohaterowie, jacy okazują się kryć tajemnice, których istnienia nawet nie podejrzewaliśmy i okazujące się kluczem do większości pytań, tych już zadanych wcześniej i tych, jakie wciąż nasuwają się podczas czytania. Katarzyna Kujawska i Aleksandra Seliga podkręcają atmosferę tajemnic, nie odkrywają zbyt szybko i za wiele od razu, wprost przeciwnie dorzucają nowe zagadki. Od czasu do czasu ukazuje się światełko odpowiedzi w fabule pełnej zwrotów, lecz czy faktycznie poprowadzi ono do wyjawienia dawnych sekretów? Dodajmy do tego intrygujące nawiązania, deszczowo-mglisty angielski klimat z tłem w postaci kamiennych domów i dworów oraz oczywiście tytułową knieję, szybko zakorzeniającej się w świadomości nie tylko postaci, lecz także czytelników. Wynikiem będzie gotycko-folkowa historia, gdzie arystokratyczne zasady splatają się z hipisowskim wolnym duchem, zaskakująca na każdym kroku, co wcale nie jest przesadą, a jedynie skromnym podsumowaniem prawdziwie niezwykłej dylogii.



       Premiera:

                        18.09.2024                          

                                                       Za możliwość przeczytania

książki
dziękuję:

piątek, 19 lipca 2024

Leśna historia

„Zjawy i mary. 

Historie z Etherton”

Katarzyna Kujawska

Aleksandra Seliga

 


Rzeczywistość czy senna mara? Wydaje się, że jedno od drugiego dzieli wyraźna granica. Czy aby na pewno? Niekiedy zaciera się ona pomiędzy nimi, staje się płynna. Przejście z jednego do drugiego może zostać niezauważone, ale czy to bezpieczne? Koszmar czasem zaczyna się niewinnie, a ciekawość sprawia, iż ignoruje się znaki ostrzegawcze, aż będzie za późno by zrobić krok do tyłu…

 

Wilhemina bierze za oczywistość to, co dla większości takie nie jest. Ale ona jest z rodu Aires, a oni są inni od wszystkich i ponad nimi. Ich życie podporządkowane jest innym zasadom, nawet Hendersonowie, z którymi dzielą się władzą w Etherton, nie wiedzą wszystkiego. Jednak to, co większość uważa za oczywiste wcale takim nie jest. Z jednej strony Las, z drugiej morze i klify, lecz najważniejsze są tajemnice, jakich wszyscy wiedzą i nikt zbyt dużo nie mówi. Jaki ma to związek z dwudziesto paroletnią młodą kobietą? To, że w kalendarzu jest rok tysiąc dziewięćset sześćdziesiąty dziewiąty nie oznacza, iż ona jest taka sama jak rówieśnicy i żyje zgodnie z duchem epoki. Wilhemina nie jest taka jak inni, magia i rodzina są albo powinni być dla niej najważniejsi oraz potęga, jaką dysponuje. Jednak czy Czterdzieści lat później Ivy stara się nie myśleć o przeszłości i Lesie, gdzie zaginęli jej rodzice. Jednak nocne koszmary nie pozwalają jej na to. W powietrzu wisi coś, co zagraża Etherton i równocześnie intryguje dziewczynę. Strach i zaciekawienie mogą być mieszanką, jaka otworzy drzwi do tego, co miało być ukryte. Przeszłość zaczyna domagać się swojego miejsca w pamięci, czy teraźniejszość jest gotowa by zmierzyć się z tym co kryje ta pierwsza i Las?

 

 

Niesamowita lektura. Pod każdym względem, jako ogół i w szczegółach. Jawa i sny. Tu i teraz oraz tam i kiedyś. Przeszłość i Teraźniejszość. „Zjawy i mary. Historie z Etherton” wymykają się prostemu podziałowi gatunkowemu w literaturze. Książka ta czerpie hojnie z niejednego i jest spójną całością, wyróżniającą się pod każdym względem. Powieść grozy, fantastyka, gotyckość, klimat jak z filmów Guillermo del Toro i równocześnie brytyjskie tło, a to nie wszystko. Miks kolorów, kontrastowych, ale nieporażających feerią barw, w zamian za to wszystkie odcienie zieleni, szarości, granatów i czerni, czasem lekko wyblakłe od patyny dziejów i słońca. Omszałe kamienie, dostojne dwory i domy z omszałych kamieni. Mgła, snująca się na drugim planie i oślepiające promienie słoneczna oraz gazowe lampy, nierozświetlające do końca mroku. No i oczywiście sama historia, wciągająca już pierwszymi zdaniami i pierwszą postacią, jaką poznajemy. Z każdą kolejną stroną zagłębiamy się w dwa plany czasowe, lecz i obserwujemy jak zaczynają się przeplatać się sny, a raczej koszmary senne, i jawa. Coraz silniej zaczynają zacieśniać się związki pomiędzy luźnymi, lecz tylko na pierwszy rzut oka, wątkami oraz kolejnymi bohaterami. Sami przestajemy być pewni, co jest realne, a co stanowi sferę majaków, lecz jedno i drugie jest równie fascynujące, a ich połączenie sprawia, że nie potrafimy oderwać się od książki. Zagadkowość, to słowo również oddaje to, z czym stykamy się w „Zjawach i marach” oraz swego rodzaju baśniowość, lecz nie ta disneyowsko-hollywoodzka, a rodem z braci Grimm, niewygładzonych, a pierwotnych. Gęsta opowieść, daleka od prostych podziałów i charakterystyk, pełna detali i niuansów, odwołująca się do pierwotnych lęków, nienazwanych, lecz odczuwanych. Przy lekturze tej książki przepada się w niej, a zwroty akcji dodatkowo wzmacniają jeszcze atmosferę tajemniczości. Nawet czytana w pełnym słońcu wywołuje gęsią skórkę przyczajonym niepokojem i widmem tego, że zaraz coś wydarzy się. 


                                                 Za możliwość przeczytania

książki
dziękuję:

poniedziałek, 8 kwietnia 2024

Siła wiary

Nowość:

„Gołoborze. Starucha”

Aleksandra Seliga

 

Panna, matka, staruszka. Każda ma swoją misję do wypełnienia, są na różnych etapach życia i realizują odmienne zadania. Młodość, dojrzałość, starość. Zawsze następują po sobie, nieuniknione i zatrzymać je może tylko jedno – śmierć. Żadna rola nie jest mniej ważna, wszystkie mają swój czas by pokazać jakie jest ich znaczenie…

 

Spokój wcale nie jest przereklamowany, zwłaszcza jeśli ma się trochę tak zwanych krzyżyków na karku. Dobromiła cieszy się z zalet swojego wieku, oczywiście w granicach rozsądku, bo raczej dolegliwości z nim związane raczej do plusów nie należą. W końcu może żyć tak jak zawsze chciała, na własnych zasadach, mając gdzieś ludzkie gadanie. Zresztą kto by się odważył ją skrytykować. Z przyjaciółkami egzystuje trochę na uboczu, nie zamierza parać się już czarami, a i Weles nie ma nic przeciwko temu, czas na odpoczynek, zasłużony i tak długo oczekiwany. Ale czy na pewno? Kiedy w okolicach dochodzi do morderstwa coś zaczyna ją niepokoić, a kiedy cień podejrzenia pada na bliskich czas na działanie. Może jest już stara, lecz moc oraz determinacja są równie silna jak dawniej albo nawet mocniejsze. Ten kto zagroził rodzinie musi mieć się na baczności. Okoliczności nie należą do typowych, zresztą czy u podnóża Łysej Góry cokolwiek jest zwyczajne? Zwłaszcza jeśli wie się gdzie spojrzeć i widzi się więcej niż inni? Niech ma się na baczności ten, kto zakłócił spokój Dobromiły i posądził o zbrodnię jej krewnego. Jaki będzie wynik niecodziennego śledztwa?

 

Kapłanka, wojowniczka, obrończyni, czarownica. Panna. Matka. Starucha. Niezmienny cykl, powtarzający się w kolejnych wcieleniach. W dwudziestym pierwszym wieku wiara w bogów, jakiekolwiek pochodzenia, ma inny wymiar niż ta przed wiekami. Odradzają się stare kulty, a religia, która je zastąpiła przeżywa kryzys, jak więc ma być spokojnie w takich czasach? W takim momencie dochodzą do głosu bohaterowie trzeciego tomu Gołoborza, całkowicie odmienni niż większość sądzi. Słowiański klimat, współczesny plan czasowy, morderstwo, stara wiara, nowi jej krzewiciele i ona – tytułowa Starucha. Kilka gatunków i jedna opowieść, która właśnie odsłania swój finał, lecz nim on nadejdzie narasta niepokój, mrok, emocje coraz mocniej zaciskają swoją sieć wokół postaci. Aleksandra Seliga w ostatnim tomie intrygującej trylogii domyka cykl, równocześnie serwując nieszablonową ucztę czytelniczą. Kryminał, romans, horror, fantastyka, legendy, wszystko to doprawione słowiańszczyzną, daleką od schematycznej oraz dla smaku jeszcze humorem, może i czarnym czasami, lecz doskonale wkomponowanym w całość. „Gołoborze. Starucha” jednocześnie domyka historię oraz przypomina, że tak naprawdę nic się nie kończy raz na zawsze, a jedynie czeka na moment odrodzenia.

 

                                                   Za możliwość przeczytania

książki
dziękuję:

 

środa, 28 lutego 2024

Zodiak z humorem

„Znaki zodiaku. 

Moc astrologicznych więzi”

Alise Morales

 

Wierzyć? Nie wierzyć? A może warto sprawdzić? W dzisiejszych czasach bierzemy horoskopy z przymrużeniem oka. Oczywiście nie wszyscy, są tacy, dla których jest on istotną wskazówką, ale inni w ogóle nie zaprzątają sobie nim głowy. Jednak jak by nie było często staje na naszej drodze w czasopismach i Internecie. Alise Morales podeszła do tematu nieszablonowo, nawet duzi sceptycy mogą znaleźć w jej książce coś interesującego. W końcu jest ona nie tylko pasjonatką astrologii, ale także scenarzystką komediową. Tak, więc „Znaki zodiaku. Moc astrologicznych więzi” ma w sobie spora dawkę humoru, o czym czytelnicy szybko przekonują się.

 

Jak przystało na horoskop, dwanaście jego znaków dominuje w książce lub raczej każdemu zostaje oddany głos. Dość obszerne i równocześnie z różnych perspektyw są one zaprezentowane. Jeżeli myślicie, że każdy znak zaprezentowany jest według tego samego, sztywnego, wzoru to mylicie się. Alise Morales stawia na indywidualizm, przygotowując swoisty patchwork, tak, by szablon nie nudził, a dostarczał ciekawe informacje. Na tym nie koniec, gdyż spora część książki to treść jednocześnie skierowane do całego zodiaku i zapewnia dobrą rozrywkę podczas czytania. Trzeba przyznać, ze poruszane tematy to bardzo szeroki wachlarz i sięgający głęboko w naszą codzienność, hobby i relacje. Co robi rak w dniu wypłaty, a czym zajmuje się ryba? Jakie są wymówki poszczególnych znaków? Jak zachowuje się na impre4zie skorpion? Oczywiście to mało reprezentatywna próbka zagadnień i jak widać mocno humorystyczna, ale tak naprawdę to jedynie niewielki fragment lektury, przy jakiej łatwo da się oderwać od zwykłej codzienności. W zamian za poświęcony czas dostaniemy niejedną okazję do uśmiechu oraz możliwość spojrzenia na siebie i innych żartobliwie. No i cos jeszcze czyli szata graficzna pełna kolorów i interesujących ilustracji autorstwa Shelby McFadden, jaka zadbała by odzwierciedlały one treść, ale również były jej częścią.

 


Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję:

piątek, 9 lutego 2024

Przewodnik

Nowość:

„Zwierzęta Totemiczne. 

Mały przewodnik”

Melissa Alvarez

 

Zwierzęta są naszymi towarzyszami od zawsze, czy moglibyśmy wyobrazić sobie życie bez nich albo gdyby nie było ich wokół nas? Nie wszyscy dostrzegają, że są istotami odczuwającymi emocje podobnie jak my i należy im się szacunek. Zapominamy także, że nie tylko one uczą się od nas, lecz również my od nich. Od zarania naszych dziejów są dla nas

 

Dlaczego zainteresowały mnie „Zwierzęta totemiczne. Mały przewodnik”? Z pewnością już sam tytuł ma w tym udział, gdyż zaciekawił mnie od razu, a i opis również sprawia, że chce się zajrzeć do niej. Nie kończy się na pobieżnym przekartkowaniu, ale na uważnej lekturze. Autorka ciekawie wprowadza w temat zupełnych nowicjuszy, lecz nie zapomina także o tych, którzy już są z nim zaznajomieni. Poszerzanie wiadomości odbywa się płynnie i oczywiście w samym centrum zainteresowania są zwierzęta. Wbrew pozorom nie jest to książka jedynie dla pasjonatów, znajdziemy w niej informacje, mogące skierować nasze zainteresowania w całkiem nowym kierunku. Melissa Alvarez oddała w ręce czytelników kompendium wiedzy w formie podręcznego i poręcznego jednocześnie przewodnika. Tak jak korzysta się z tego rodzaju publikacji możemy od razu poznać go od deski do deski lub podzielić zapoznawanie się z nim na części. Przejrzysta struktura pozwala na sprawne odnajdywanie odpowiednich treści, a dodatkowo jeszcze do naszej dyspozycji są ciekawe porady oraz bibliografia.

 


Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję:

 

czwartek, 4 stycznia 2024

Czy jesteś gotowy na prawdę?

Nowość:

„Prochy”

Anna Kusiak

 

Prędzej czy później prawda wychodzi na jaw. Wielu ma nadzieję, niekiedy graniczącą z pewnością, że nie ujrzy ona światła dziennego. Jednak jak zawsze to kwestia czasu i splotu okoliczności, a jedno i drugie jak zawsze, da o sobie znać w najmniej spodziewanym momencie.

 

Dom rodzinny dla Dobrosławy miał być azylem, gdzie w końcu zazna spokoju i będzie mogła wszystko przemyśleć. Jedno i drugie jest odsunąć w czasie aż nazbyt szybko. W skansenie archeologicznym zostaje znalezione ciało kobiety. Na pierwszy rzut oka można by uznać, że to zabójstwo rytualne, no i otoczenie. Wszystko pasuje, lecz Marcin Czarnecki jest doświadczonym policjantem, nie opiera się jedynie na pierwszym wrażeniu, dla niego liczą się dowody, a te dość jednoznacznie wskazują kierunek dochodzenia. Komuś zależało na zmyleniu tropów, ale czy to się udało? Dobrosława jest dobrym detektywem, tak samo jak i Czarnecki, jednak w tym przypadku nic nie jest proste. Każdy kolejny ślad stawia pod znakiem zapytania to, co już wiedzą, natomiast domysły prowadzą ich w dość osobiste rejony.  Co jest kluczem do tej sprawy i gdzie on znajduje się? Odnalezienie go to pierwszy krok, drugim jest odnalezienie odpowiednich drzwi, lecz czy są gotowi by otworzyć drzwi i skon frotowym się z tym, co za nimi kryje się?

 

Najpierw kilka stron, potem jakoś tak szybko zaczyna się drugi rozdział, a trzeci już jest pod hasłem „jeszcze tylko jeden” i nawet człowiek się nie obejrzy kiedy nagle następuje koniec. Tak właśnie jest z książką Anny Kusiak „Prochy”. Jeśli szukacie wciągającego kryminału, to zacznijcie lekturę tej historii, gdzie nic nie jest oczywiste, a cała reszta spowita jest w mgle tajemnic i przeszłości. Pisarka tak zbudowała jej kanwę, że na każdym kroku odczuwany jest niepokój, narastający nieustannie i wciąż przypominający o jaką stawkę toczy się rozgrywka. Nic nie dzieje się bez przyczyny, ale co nią jest oraz jaka prawda jest ukryta za nią? Ktoś zna odpowiedź, lecz nie tak łatwo wrócić do tego, co było i stawić czoła niewygodnym pytaniom. Anna Kusiak doskonale łączy plany czasowe z sylwetkami bohaterów z śledztwem, w którym kiedy widzimy światełko w tunelu wcale nie możemy być pewni czy faktycznie skieruje nas do w kierunku rozwiązania morderczej zagadki. Jako czytelnicy podążamy za postaciami, ich przeszłością i zaskakującą teraźniejszością oraz śladem krwawych niewiadomych. Finał „Prochów” przynosi wyjaśnienia, lecz nie są one w żadnym wypadku proste, jest w nich cień sekretów, dawnych i tych nowszych…

 

 

Za możliwość przeczytania książki

dziękuję


piątek, 18 lutego 2022

Wskazówki

„Liściki od wszechświata”

Mike Dooley

 

Jak zdobyć to czego pragniemy? Recept na to jest dużo, pewnie każdy ma swój przepis, modyfikowany w zależności od celu i okoliczności. Oczywiście najłatwiej byłoby odkryć jeden uniwersalny, lecz czy to możliwe? W końcu różnimy się swoimi marzeniami i tym, co chcemy osiągnąć, a co łączy? Szukanie sposobu by zdobyć to, do, czego dążymy, więc dlaczego by nie przyjrzeć się jak robią to inni?

 

Jeśli ktoś podaje gotową metodę część z nas spojrzy na nią z podejrzliwością, a część będzie chciała od razu spróbować, jedni uważnie ją przestudiują, drudzy na chybił trafił wybiorą jakąś część i zaczną testować. Na lekturę „Liścików do wszechświata” po prostu najlepiej zarezerwować sobie czas i rozdział po rozdziale czytać to, co Mike Dooley stara się przekazać. Z pewnością wie jak zmotywować czytelników by zapoznali się z jej treścią, nie natarczywie, ale zarażając optymizmem, dającym się odczuć na każdej stronie, podobnie jak również ogromna życzliwość. Jednak przede wszystkim to przedstawianie własnych doświadczeń i pokazywanie na własnym przykładzie co zadziałało. Zresztą osobisty charakter odczuwa się wielokrotnie podczas czytania, to nie są suche wskazówki, bliżej im do przesłań zachęcających do spojrzenia na siebie, swoje marzenia, cele jakie sobie stawiamy oraz punkt, w którym obecnie znajdujemy się. Nie ma stawiania ograniczeń, co wolno, a co surowo zabronione, za to jest dodawanie wiary w siebie. Krok po kroku Mike Dooley kładzie nacisk na pewność siebie, nie bezpodstawnej, ale budowanej krok po kroku. Ważnym elementem jest również życzliwość, nie z gatunku tych sielskich, w którym patrzy się na świat wyłącznie przez różowe okulary, ale bardziej realną, w jakim widzi się dobre i złe strony oraz wykorzystuje się te pierwsze by przezwyciężyć te drugie. Kładziony jest także nacisk na wytrwałość oraz przypomina, że urzeczywistnienie naszych pragnień to często o wiele więcej niż jedna próba i nie zawsze od razu sukces jest widoczny.

 

Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję: