poniedziałek, 13 maja 2019

Majowych premier ciąg dalszy

Premiera
22 maja


Rio de Janeiro, lata 40. XX wieku. 
Eurídice Gusmão jest młoda, 
ambitna i uzdolniona muzycznie. 
Zamiast studiów w konserwatorium 
zostaje jednak kasjerką w sklepie, 
bo tak życzą sobie rodzice
 i tak nakazują społeczne brazylijskie konwenanse. 
Zgodnie z nimi kobieta ma do wypełnienia tylko jedną rolę: idealnej pani domu, kochającej żony i matki. 
Eurídice staje się przykładną gospodynią domową 
kosztem rezygnacji ze swoich pasji, 
gdyż taka jest wola męża. 
Jej starsza siostra Guida – pewna siebie i zdeterminowana, by iść własną drogą – nie akceptuje takiej wizji 
i ucieka z rodzinnego domu. 
Mija kilka lat. Niespodziewanie Guida wraca – życie zdążyło już zweryfikować jej młodzieńcze marzenia. 
Mimo, że odważyła się uciec od przyjętych konwenansów, 
nie udało jej się z nich wyzwolić.

Śledząc losy dwóch niepokornych sióstr, 
poznajemy galerię barwnych postaci – przedstawicieli podupadłej arystokracji, brazylijskiej klasy średniej 
i najuboższych mieszkańców Rio. 
„Niewidzialne życie” jest więc także opowieścią 
o społeczeństwie. 
Przenikliwą, przepełnioną humorem i subtelną ironią, 
ale też niepozbawioną nostalgii.

To powieść, którą rzeczywiście przepełnia 
„niewidzialne życie”. Nie tylko Eurídice i Guidy, 
ale całej rzeszy kobiet: gospodyń domowych, matek, córek, babć, które przez wieki uczyły się milczeć 
i tłumić swoje aspiracje i marzenia. 
Choć tchnąca brazylijskim duchem, 
to jednocześnie niezwykle uniwersalna.

niedziela, 12 maja 2019

Majowa premiera

MAJOWA PREMIERA


15 maja
  
        Najstraszniejsze demony
        mieszkają w nas samych.
    Starajmy się ich nie zbudzić …

W noc swoich czterdziestych urodzin uznany scenarzysta teatralny Bernard Bielak trafia do szpitala w wyniku wypadku. Po powrocie do domu opiekuje się nim jego żona Luna. Podawane przez nią leki powodują, że stan zdrowia mężczyzny nieustannie się pogarsza.

Bernard próbuje przypomnieć sobie, co wydarzyło się tuż przed wypadkiem. Podświadomość podsuwa mu kolejne obrazy i strzępy wspomnień, które zaczynają układać się w przerażającą całość. Małżeńska sielanka kończy się w chwili, gdy niezauważony przez Lunę Bernard wchodzi do pokoju i widzi zakrwawioną sukienkę, którą żona trzyma na rękach. Szybko okazuje się, że tamtej nocy doszło także do makabrycznego morderstwa.

sobota, 11 maja 2019

Mafijna kuchnia


„Miłość, szkielet i spaghetti”
Marta Obuch

Polsko-włoska lub jak kto woli włoska-polska przyjaźń ma długą tradycję, czasem jest ona dość szorstka by nie powiedzieć  jednostronna. Jednakże takie więzy mogą przynieść co nieco zamieszania, zwłaszcza kiedy trafia na podatny grunt w postaci naukowców z pasją, kilku kobiet, nie dających się w kaszę dmuchać, słynnego sanktuarium oraz przedstawicieli południa Europy. Wyniknąć z tego może tylko jedno czyli kulinarno-sensacyjna awantura.

Częstochowa już wiele widziała, tak samo jak jasnogórski klasztor, tak więc wykopaliska nie były niczym co mogło wstrząsnąć ich posadami. Spadający trup oraz sabotowania pracy naukowej cokolwiek zakłóca świętego miejsca. Cezary Trębacz oraz profesor Lesiak nie zamierzają stać z boku kiedy ktoś niszczy wielomiesięczną pracę, no i miejscowa policja w osobie Jurka Niecko spostrzegawcza jest i nie wierzy zbytnio w zbiegi okoliczności. Zwłaszcza, że pewien świadek ma coś do powiedzenia. Jednak dochodzenie nie rusza zbytnio do przodu, bo kolejne wydarzenia komplikują wszystko, jedno wydaje się pewne, chociaż nie poparte dowodami, winni są Włosi. Dokładnie rzecz biorąc kilku, zamieszkujących rezydencję rodem z serialu „Dynastia”, ale z częstochowskim adresem. Na pierwszy rzut oka nie wyglądają na podejrzanych, przynajmniej tak sądzi Dorota, dla której są ratunkiem od rodziny, a dokładniej rzecz biorąc kulinarnych geniuszy płci żeńskiej z charakterami z piekła rodem. Człowiek musi gdzieś szukać ratunku, więc dlaczego nie zatrudnić się jako pielęgniarka w tak pięknym domiszczu? Szkopuł w tym, że oprócz opiekuńczo-pielęgnacyjnych umiejętności trzeba również umieć gotować, a talenty kulinarne Dorotkę ominęły. Od czego jednak właśnie familia? Wszystko da się zorganizować, no i nie można zapomnieć, że dziewczyna uwolni się od rodziny i vice versa. Wprost sielanka byłaby gdyby nie to, że zachwytu nad włoskimi podopiecznymi nie wykazują stróżowie prawa. Oczywiście nie tak po prostu lub z czystej złośliwości, ale potrzebne są świadectwa przestępczych poczynań, a te trudno zdobyć, chyba, iż ma się odpowiednią osobą do pomocy, nawet niezbyt chętniej do niej. Czego może dokonać zdeterminowana kobieta z ciotkami i siostrami? Dużo, więcej niż ktokolwiek się spodziewa. Jeśli do tego dodać mniej lub bardziej przypadkowe przecięcie się ścieżek z Cezarym i Lesiakiem to nic nie jest niemożliwe, mafia nie wiedziała z kim zadarła!

Na okładkach pewnych książek powinno widnieć ostrzeżenie by nie czytać ich w środkach masowej komunikacji lub w większych skupiskach, ludzi tudzież niczego nie spodziewających się bliskich bądź znajomych. Dlaczego? Zdziwione spojrzenia to jedynie wstęp do różnorodnych reakcji na rozbawienie malujące się na twarzy. „Miłość, szkielet i spaghetti” ma w sobie wszelkie atrybuty doskonałej komedii kryminalnej, podczas lektury której jednocześnie nieustannie wybuchamy niekontrolowanym śmiechem i staramy się rozwiązać zagadkę. Jedno i drugie nie rywalizują ze sobą, lecz wzajemnie się uzupełniają i napędzają. Fabuła zręcznie łączy gatunki, utrzymując odpowiednią dozę tajemnic do samego końca, a jednocześnie humorystyczne dialogi, podszyte czasem satyrą, dają w efekcie końcowym intrygującą opowieść. Marta Obuch mistrzowska włada słowem co w komediach jest podstawą, a w „Miłości, szkielecie i spaghetti” jest doskonale widoczne. Inteligentna rozrywka idealna na każdą pogodę za oknem oraz niezawodnie poprawiająca samopoczucie.

piątek, 10 maja 2019

Premiera wkrótce

Premiera wkrótce



„Ostra jazda” Ryszarda Ćwirleja, laureata Nagrody Wielkiego Kalibru i niekwestionowanego mistrza neomilicyjnych kryminałów, otwiera nowy rozdział w twórczości poznańskiego pisarza. To jego pierwsza powieść osadzona w dzisiejszych realiach. Nowa książka zachwyci zarówno wiernych fanów autora, którzy pokochali go za humorystyczne opisy milicyjnych absurdów, jak i miłośników współczesnych kryminałów. „Ostra jazda” w księgarniach od 5 czerwca.
               Jest rok 2015. W Poznaniu niedaleko Szkoły Wojsk Pancernych żołnierze znajdują zwłoki zastrzelonego kolegi. Żandarmeria rozpoczyna śledztwo, ale jest ono prowadzone bardzo nieudolnie i nie przynosi żadnych efektów. Kilka tygodni później na obrzeżach miasta przechadzający się po lesie grzybiarz natrafia na ciało młodej kobiety. Sekcja zwłok nie pozostawia wątpliwości, że przyczyną jej śmierci był strzał w głowę z bliskiej odległości, co jednoznacznie wskazuje na egzekucję. Dochodzenie w sprawie morderstwa zostaje powierzone funkcjonariuszom z komendy w Szamotułach. W odkryciu prawdy ma im pomóc przysłana z Poznania sierżant Aneta Nowak, młoda adeptka prawa, dla której będzie to pierwsze duże śledztwo.
               W tym samym czasie Poznaniem wstrząsają sensacyjne doniesienia jednej z lokalnych gazet. Zdaniem dziennikarzy powszechnie szanowany naczelnik Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego, Alfred Marcinkowski, w czasach PRL-u współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa. Wielu uważa, że ktoś próbuje Marcinkowskiemu zaszkodzić, ale naczelnik, starając się uniknąć niechcianego rozgłosu, udaje się na przymusowy urlop.
               Co łączy te trzy na pozór niezwiązane ze sobą sprawy? W skomplikowane policyjne śledztwo pełne fałszywych tropów zaangażują się: Mirosław Brodziak, dyrektor Banku Ziemskiego, podinspektor Mariusz Blaszkowski, zastępca Marcinkowskiego, oraz Teofil Olkiewicz, dawny milicjant, a teraz właściciel pijalni „Świat Wódek”.
            „Ostra jazda” to kolejny mocny tytuł w dorobku jednego z najbardziej cenionych polskich autorów kryminałów. Tym razem akcja rozgrywa się w 2015 roku, wiele lat po transformacji ustrojowej, ale wspomnienia PRL-u nadal są żywe. Poznański pisarz w charakterystyczny dla siebie sposób i z dużą dawką czarnego humoru opisuje zastaną rzeczywistość. Nowa powieść ma wszystko to, za co czytelnicy uwielbiają Ryszarda Ćwirleja. Mistrzowsko skonstruowana intryga, wielowątkowe śledztwo, pełnokrwiste postaci oraz wartka akcja to znaki rozpoznawcze jego prozy.




            Ryszard Ćwirlej to pisarz, dziennikarz i wykładowca akademicki, twórca nowego gatunku literackiego – kryminału neomilicyjnego. Jego powieść „Błyskawiczna wypłata” otrzymała nagrodę dla najlepszej miejskiej powieści kryminalnej na Festiwalu Kryminalna Piła w 2015 roku. W Wydawnictwie Muza ukazało się dotychczas osiem tytułów – w roku 2019 „Trzynasty dzień tygodnia”, w roku 2018 „Śmiertelnie poważna sprawa” i „Masz to jak w banku”, w roku 2017 „Milczenie jest srebrem”, „Mocne uderzenie” oraz „Ręczna robota”, a w roku 2016 książka „Śliski interes”, uhonorowana na Międzynarodowym Festiwalu Kryminału 2017 prestiżową Nagrodą Czytelników Wielkiego Kalibru.


 

czwartek, 9 maja 2019

Ciemna strona wyspy


„Wyspa Camino”
John Grisham

Nie było tak, iż nikt nic nie widział i nie słyszał, chociaż postarano się by tożsamość przestępców została zakamuflowana. Kradzież doskonała? Na pewno łup nie był przypadkowy, a więc cała reszta musiała być tak zaplanowana by nic nie przeszkodziło w jego zdobyciu. Jednak zawsze zostaje ślad, okruch po czyjeś obecności, a to czasem wystarczy by po nitce trafić do … złodzieja.

Kiedy chaos opanowuje kampus szacownego uniwersytetu Princeton nikt nie podejrzewa, że oprócz niego ma miejsce coś jeszcze. Kradzież wartych setki tysięcy dolarów rękopisów F. Scotta Fitzgeralda wydaje się być dopracowana w każdym szczególe i odzyskanie ich nie rysuje się w jasnych barwach, nawet jeśli FBI od razu przystępuje do dochodzenia. W takich sprawach wiara w stróżów prawa i wymiar sprawiedliwości to oczywiście podstawa, lecz wszelka zakulisowa pomoc jest także brana pod  uwagę. Skradzione dzieła oczywiście miały polisę, chociaż to małe pocieszenie dla władz Princeton i duży ból głowy dla firmy ubezpieczeniowej. Czas by ominąć zasady właśnie nadszedł, oczywiście FBI prowadzi oficjalne śledztwo, ale kto inny może działać skuteczniej, zwłaszcza kiedy ma się podejrzanego. Dobrze zapowiadająca się pisarka otrzymuje propozycję czy nie do odrzucenia? Cóż na pewno jest „ciut” niesztampowa, a czy trochę  niemoralna? To już zależy jaką podejmie decyzję i na ile zaangażuje się w obserwację szanowanego księgarza, cenionego w środowisku antykwarycznym, chociaż będącego na celowniku niektórych. Ostatecznie Mercer ma „tylko” pomóc w inwigilacji, nic więcej, a ile da z siebie to już zależy od niej … Oczywiście nie robi tego za darmo, a wyrzuty sumienia i wątpliwości nie pomogą jej rachunkowi bankowemu tak dobrze jak gratyfikacja za przyjrzenie się Bruce`owi Cable`owi, właścicielowi urokliwej księgarni na wyspie Camino. Co mają wspólnego złodziejskie łupy z tym ostatnim? Być może nic albo o wiele więcej niż ktokolwiek przypuszcza. Rola Mercer wydaje się nie do przecenienia, lecz czy będzie tak pomocna jak to założono? Co wyniknie z tej niecodzienne pracy śledczej? W końcu najważniejsze są rękopisy lub raczej ich odzyskanie, reszta będzie jedynie szeptaną historią o charakterze plotki i przypuszczeń.

Literacki skok stulecia lub inaczej mówiąc kradzież rękopisów więcej niż uznanego pisarza to czyn raczej niecodzienny lub raczej przestępstwo. Naganny, karygodny, ale i intrygujący, zwłaszcza kiedy rozgrywa się na kartkach książki, której autorem jest John Grisham. Tym razem również napięcie utrzymane jest na wysokim poziomie od samego początku po przewrotne zakończenie. Nim ono nastąpi w ruchu jest maszyna przyczynowo-skutkowa, w jakiej prawo i bezprawie nabierają całkiem nowych barw, a szara strefa kusi swoją ofertą. W „Wyspie Camino” pisarz łączy środowisko wydawniczo-literackie z przestępczym oraz paserskimi kulisami w ekskluzywnym wydaniu. Nie brakuje humoru, przewrotności, humoru czasem o lekko czarnym zabarwieniu oraz pewnej satyry i celnych obserwacji co do współczesnych pisarzy oraz anegdot związanych z ich znakomitymi poprzednikami z przeszłości. Pod lekką warstwą kryje się o wiele mroczniejsze oblicze rynku antykwarycznego cennych literackich dzieł,  o którym rzadko kiedy jest głośno. John Grisham zręcznie połączył fikcję z faktami oraz przestępczy półświatek z wydawałoby się odległą od niego o całe lata świetlne elitą intelektualną. Podczas lektury „Wyspy Camino” ma się podobne wrażenia jak przy nieśpiesznym sączeniu dobrego wina lub szampana w przyjacielskim gronie w wakacyjny dzień. Jednak myli się ten kto uważa ją jedynie za lekką historię, jest w niej bardzo dobry motyw kryminalny i nie ustępujący mu wątek sensacyjny. Jeden i drugi osadzony pomiędzy rękopisem „Wielkiego Gatsby`iego” oraz dylematami moralnymi czy cel faktycznie uświęca środki …




            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
       dziękuję 
 
  wyd. Albatros