Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Lis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Lis. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 grudnia 2022

Na co dzień i od święta

Nowość:

„Marcepanowa miłość”

Agnieszka Lis

 

Święta nie jedną mają twarz i nim przyjdzie ich pora wcale nie stoją w kacie, czekając na swój moment w roku. Na długo zanim pojawią się w kalendarzu zaprzątają uwagę, raz są tłem, a raz grają pierwsze skrzypce. Zawsze są okazją by zatrzymać się, rozejrzeć się wokół siebie i dostrzec to, co wcześniej nam umykało. Nie wszyscy wykorzystają tę szansę, może nie jedyną w roku, lecz z pewnością taką, która nie zdarza się na co dzień lub jakiej nie umiemy wykorzystać w innej chwili.

 

Małe dzieci to podobno mały kłopot, a duże to po prostu większy. Justyna raczej skłania się do tezy, popartej solidną praktyką, że w każdym wieku latorośl może dać się we znaki w równie wysokim stopniu. Jeśli do tego dodać zbliżające się Boże Narodzenie oraz związane z nim przygotowania, w tym roku wzięte chyba nieopacznie na własne barki, więc nie ma co się dziwić, nie do końca optymistycznej, wizji najbliższej przyszłości. To wcale nie wszystko, jedynie wycinek realiów z jakimi ma do czynienia kobieta. Pozostaje jeszcze nastoletnia miłość, pełna wątpliwości i rozterek, przyjaciele oraz rodzina, jacy w różnym stopniu angażują Justynę w swoje sprawy, lecz trzeba im przyznać, iż służą pomocą jeżeli da się im szansę. Grudzień mija, jak co roku, zaskakująco zbyt szybko, w tym konkretnym przynosi z sobą pewne komplikacje oraz kilka wyzwań na czele z synowskim, nastoletnim, uczuciem. Justyna zamierza sprostać temu, co niesie z sobą świąteczne zamieszania, pomocników przynajmniej kilku ma,  a całą resztę to się jeszcze zobaczy!

 

Ciepło, humor, bożonarodzeniowe plany i rzeczywistość, która jak zawsze zaskakuje. Do tego dodajmy przyjaźń, rodzinę w liczbie mnogiej i emocjonalne perypetie. Co otrzymamy? Najnowszą książkę Agnieszki Lis, będącej prawdziwym światełkiem w zimowych, burych lub mroźnych, kolorach. „Marcepanowa miłość” otula nas równie dobrze jak ciepły kocyk, pozwala się odprężyć tak samo dobrze jak przytulny fotel uszak i rozgrzewa niczym kubek aromatycznej herbaty bądź kawy. Świąteczna historia, w której naprawdę istotni są bohaterowie, nie jedynie sam klimat, oraz ich codzienne zmagania, mniejsze albo większe, z tym, co niesie z sobą codzienność. Pisarka splata z sobą grudniową atmosferę ze zwykłym życiem, jakie wcale nie bierze sobie urlopu, lecz nieustannie przypomina, że wciąż się toczy i nie da się o nim zapomnieć. Powszednie dni są częścią Świąt, a Agnieszka Lis wie jak pokazać jak mogą wpłynąć na te kilkadziesiąt godzin, do jakich przygotowujemy się tak intensywnie. Magia wcale nie kryje się w tym, co najbardziej widoczne, lecz w szczegółach, takich jak przedstawionych w wątkach „Marcepanowej miłości”, w których niczym w soczewkach skupiają się błahostki oraz istotne sprawy, nabierają całkiem nowych barw i znaczenia.

 

 

 

Za możliwość przeczytania 
książki dziękuję:
 

 

 

piątek, 20 maja 2022

Śmierć, sekret i niejedna zagadka

Nowość:

„Klopsiki, krokiety i inne zagadki"

Agnieszka Lis

Anna Kasiu

Hanna Greń

 

Kiedy coś się kończy zazwyczaj i coś nowego właśnie rozpoczyna się. Niekiedy jednak nikt nie spodziewa się co właśnie zaczyna się dziać, a gdy okazuje się, że znajduje się w samym centrum wydarzeń musi stawić czoła wprost niewiarygodnemu splotowi okoliczności. Spokój niektórym nie jest dany, ale czy nie jest przereklamowany?

 

Jadwiga żyłki awanturniczej nie ma, lecz nie do końca przypadkowo zostaje wplątana w historię rodem jak z filmu. Kryminalnego. Jak na świeżo upieczoną wdowę to dość niezwykłe i jak się okazuje bardzo wciągające, po latach szczęśliwego pożycia małżeńskiego okazało się, że nieboszczyk mąż miał przed nią tajemnicę, czy tylko jedną? O tym przekonuje się dość szybko, a życie starszej pani nabiera barw i staje się bardzo emocjonujące. Kto powiedział, że po sześćdziesiątce nic się już nie wydarzy? Na Jadwigę czeka rozwikłanie intrygującej zagadka i to w liczbie mnogiej jak się szybko okazuje. By tego dokonać trzeba sprawdzić tu i ówdzie czyli trochę we Francji i co nieco w Moskwie, chociaż na ojczystej ziemi także kryje się niejeden znak zapytania. Co jak co, ale spokojny jak się wydawało małżonek niezły bigos przygotował zamiast żałoby. Jednak nikt nie narzeka, wprost przeciwnie, przecież coś takiego trafia się człowiekowi niecodziennie, „drobne” komplikacje jeszcze tylko motywują do działania, a i bez nich Jadwiga nie zostawiłaby ot tak takiej okazji. Co przyniesie starszej pani mężowski sekret? Na pewno nie spokój, ale kto by za nim tęsknił gdy na horyzoncie tyle niespodziewanych zdarzeń?

 

Kocham książki i czytać w ogóle, a w szczególe kryminały darzę nieprzemijającym i ogromny sentymentem od lat. Lubię również dobry humor, więc kiedy na horyzoncie pojawia się historia, łącząca jedno i drugie muszę po prostu ją poznać. Bestsellerowe trio pisarek stoi za intrygującą lekturę, w jakiej jest wszystko to, co sprawia, że po prostu nie odkładamy książki ani na chwilę dopóki nie przeczytamy ostatniego zdania. Nie ma natomiast słabszych momentów, nudy i znanego wzoru. Za to są zgodnie z tytułem zagadki, intrygująca historia, która niejednokrotnie sprawia, że nasze przypuszczenia musimy zweryfikować i znowu bacznie poszukać kolejnych tropów. Autorki postarały się by czytelnicy nie tylko z wypiekami na twarzy śledzili fabułę, lecz również by poczuli smak przygód jakie są udziałem bohaterów, a tych jest wiele i każda ma w sobie co najmniej cień tajemnicy. Zresztą sekrety i niewiadome są nieodłączną cechą „Klopsików, krokietów i innych zagadek”, ich rozwiązywanie wraz z barwnymi postaciami to doskonała rozrywka, zwłaszcza, iż nic jest wprost powiedziane i zagwozdki ukryte są między wierszami. Agnieszka Lis, Anna Kasiuk i Hanna Greń stworzyły opowieść, która jest prawdziwie smakowitym kąskiem czytelniczym, zaskakującym do samego końca i nieraz prowadzących czytających dość krętymi, śledczymi, ścieżkami. Jednak zawsze są one ciekawe oraz co najważniejsze trudne do przewidzenia i z doskonałym finałem.

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

 

 

czwartek, 13 stycznia 2022

Niemożliwe jest osiągalne

„Szczęściarze”

Agnieszka Lis

 

Czym jest szczęście? Czasem dopiero patrząc na to, co już za nami uświadamiamy sobie, że towarzyszyło nam w najmniej oczekiwanych chwilach i nie dostrzegliśmy go. Bywa i tak, iż ktoś nam je wskazuje, bo jakoś je przegapiliśmy. Niekiedy nie zauważamy gdyż otaczało nas od zawsze i uważaliśmy je za coś oczywistego. Czym, więc jest?

 

Jedni gdy słyszą, że co jest nieosiągalne uwierzą w te słowa i nie podejmą próby by przekonać czy tak jest naprawdę. Drudzy wprost przeciwnie, nie przyjmą czegoś takiego do wiadomości i zaczynają walkę. Edyta toczy taką wojnę po ciężkim wypadku, ale w jego cieniu rozgrywa się jeszcze jedna potyczka, wcale nie łatwiejsza, dużo trudniejsza. Nastolatka nie do końca rozumie siebie, co się z nią dzieje, a nawet gdy już jest świadoma tego wcale nie najgorsze za nią. W tym samym czasie nakładają się na siebie problemy, jakie udźwignąć nie zawsze potrafią udźwignąć starsi. Łatwo jest poddać się, lecz ona tego nie czyni, rodzina wspomaga ją, podobnie jak i otoczenie, lecz mało kto wie, z czym rzeczywiście jeszcze zmaga się. Jej droga by wreszcie egzystować w zgodzie z sobą jest wyboista, z pułapkami oraz ślepymi uliczkami, lecz ona ma cel i dzięki niemu dojrzewa do niełatwych rozmów. Podejmuje również decyzje, jakie nie zawsze są akceptowane przez wszystkich, ale z drugiej strony ma siłę by nie zawrócić i nie poddać się. Pewność dają ci, którzy widzą w niej przede wszystkim najbliższą osobę, tę samą co wcześniej, bez względu na dokonane wybory.

 

Jestem świeżo po lekturze najnowszej książki Agnieszki Lis, i zanim napiszę coś więcej, jedno nasuwa się od razu - ta historia dotyka niezwykle trudnych, a zarazem bardzo osobistych, spraw. Niejednokrotnie toczą się one na naszych oczach, lecz dostrzegamy, jeśli w ogóle do tego dochodzi, tylko mały fragment. Za nim kryje się przysłowiowa góra lodowa problemów, bólu i lęków z jakimi zbyt często musi człowiek radzić sobie sam, bo nawet najbliższe osoby nie są wsparciem. Niektórzy mają wokół siebie ludzi, jacy stoją murem, chociaż nie jest to dla nich łatwe, lecz swoje emocje odsuwają na bok, liczy się ten kto potrzebuje pomocnej ręki. To też nie zawsze jest widoczne lub brane za oczywistość. Pisarka niezwykle głęboko sięgnęła w swoich bohaterów, odsłaniając wszystko z czym walczą i czego się boją. Nie jest to ukazane natychmiast, lecz etapami, raz wolniej, raz szybciej, z różnych perspektyw, kawałek po kawałku poznajemy ich, wpierw to, co zauważalne jest na pierwszy rzut oka, a później kolejne warstwy, schowane pod pozorami. Jedni widzą szczegóły wcześniej, inni dopiero gdy mówi się o tym wprost, czyż nie dzieje się tak samo w prawdziwym życiu? Pewne znaki może i powinny być sygnałem, że coś dzieje się z naszymi bliskimi, lecz ignorujemy je, nie rozumiemy lub po prostu umykają nam w wirze codzienności. „Szczęściarze” są opowieścią o rodzinie, takich jak wiele, mającej za sobą dramatyczne chwile, stawiającej czoła nieprzewidzianym wyborom i zdobywającej pozornie niemożliwe, jednak nie za darmo. Znalezienie swojego miejsca w świecie, życie w zgodzie z samym sobą, powiedzenie głośno czego pragniemy oraz pokazanie kim jesteśmy naprawdę wymaga odwagi i nie zawsze osiągniemy to w pojedynkę. Siłę dają ci, którzy po prostu stoją za nami murem, co niekiedy wskazuje ktoś obcy, dla nas wydaje się to oczywiste, ale wcale takim nie musi być. Gratuluję Agnieszce Lis dobrania odpowiednich słów w tej opowieści i pokazania całkiem innego oblicza szczęścia, takiego po przejściach, nie słodkiego, lecz prawdziwego i docenianego.

 

 

Za możliwość przeczytania 
książki dziękuję:

 Autorce

oraz


 

 

piątek, 29 października 2021

Droga do marzeń

„Kawiarnia pełna marzeń”

Agnieszka Lis

 

Marzenia są małe i duże, ale ich skala liczy się mniej. Większe znaczenie ma zupełni coś innego, co? Czy są spełnione, czy też wciąż pozostają jedynie w naszych głowach bądź sercach. Niektórzy urzeczywistniają je sami, innym pomaga łut szczęścia lub ktoś, kto wyciąga pomocną dłoń. Marzyć każdy może, ale jeszcze trzeba odważyć się by stały się faktem.

 

Podobno gdy coś się kończy to robi miejsce dla czegoś nowego. Jednak dla Dagmary to nie jest takie oczywiste, do tej pory miała jasno wyznaczone cele, teraz musi je na nowo wyznaczyć. Nie tak łatwo jej zapomnieć o stracie, lecz może nadszedł czas na pokuszenie się by być odważną? Justyna ma przed sobą cudowny czas, lecz nim one nadejdą mierzy się z czymś, czego w ogóle nie planowała. Ma w swoim otoczeniu przyjaznych ludzi, nie brakuje jej chyba niczego, grzechem byłoby narzekać na cokolwiek, ale, no właśnie to „ale”, czy tylko ona je widzi? Może liczyć na bliskich i przyjaciół, tak samo jak i oni na nią. Pojawiają się w ich gronie nowe osoby, nie tak łatwo im dołączyć do reszty i poczuć się swobodnie? Wigilijny stół jest miejscem, gdzie zawsze powinno być jeszcze jedno nakrycie dla kogoś niespodziewanie przybywającego, lecz również dla tych, którzy tego potrzebują. Czy wszyscy na nie zasługują? A może w tej chwili liczy się tylko tu i teraz, nie przeszłość? Wybaczyć nie zawsze jest łatwo, zapomnieć również. Święta to wyjątkowy czas, jak przebiegnie Dagmarze, Justynie i tym, którzy są blisko nich?

 

Czego oczekujemy od książek z motywem świątecznym? Odpowiedniego klimatu i oczywiście samego motywu, ogrzewającego nasze serca i sprawiającego, że wszystko staje się jaśniejszego, cieplejsze i uroczyste, mniej lub bardziej. Jednak to nie wszystko i  w tym kryje się właśnie składnik, który sprawia, że nie będzie ona jedną z wielu, lecz tą, zapadającą w pamięć i pozostającą w niej na długo. Spod pióra Agnieszki Lis wyszła właśnie taka powieść, w jakiej czytelnik dostaje dużo więcej niż się spodziewa i spotyka ludzi, z jakimi od razu nawiązuje kontakt, tak jakby znali się od dawna. „Kawiarnia pełna marzeń” to wielowątkowa historia, a raczej historie, połączone osobami bohaterów, jacy doświadczają w swoim życiu zmian, nie zawsze oczekiwanych, a jeśli nawet to i tak wprowadzających chaos. Jak odnajdą się w całkiem nowych realiach? W końcu nie na darmo się mówi, uważaj o czym marzysz, więc jak to będzie w ich przypadku? O tym przekonujemy się podczas lektury, w jakiej nie brakuje humoru, refleksji, ale także pisarka porusza problemy, o jakich nie wielu nie myśli w czasie Świąt, ale nieliczni muszą, bo są ich codziennością. Nie zabrakło w opowieści Agnieszki Lis ciepła, nie takiego na pokaz, lecz prawdziwie rodzinnego i przyjacielskiego, otulającego czytających jak puszysty koc, za jakim tęsknimy. Przejawia się ono w większych i mniejszych gestach, słowach, zdaniach, nie jest oczywiste, dane raz na zawsze i każdemu. Czasem niewiele potrzeba by to, o czym marzyło się ziściło, niekiedy wprost przeciwnie, jedne drzwi przed nimi się zamykają lub robią to sami, lecz drugie co najmniej uchylają się. „Kawiarnia pełna marzeń” nie jest oazą spokoju, idyllicznym punktem, lecz miejscem powstałym z pragnień, dającym nadzieję, że dużo da się osiągnąć kiedy się wkłada się w to serce. W jej wnętrzu magia Świąt odsłania swoją istotę i pokazuje, że tak naprawdę tworzą je nie wyszukane ozdoby, prezenty, wykwintne dania, ale przede wszystkim ludzie, cała reszta to dodatek, piękny, ale nie najważniejszy.

 

 
Za możliwość przeczytania 
książki dziękuję:

 Autorce

oraz