sobota, 11 lutego 2017

Cienie

"Shadow"
Sylvain Reynard


Odwzajemniona miłość wydaje się uczuciem łatwym, po niepewności nie ma już śladu, pozostaje więc cieszenie się szczęściem i patrzenie z optymizmem w przyszłość. Jednak nic nie jest tak proste jak mogłoby się wydawać, szczególnie gdy w grę wchodzi mroczna przeszłość i teraźniejszość, w której okazuje się, że trzeba będzie dokonać trudnego wyboru, pozostawiającym po sobie jedynie ból i znaki zapytania.

Jeżeli zakochałaś się w wampirze, to nie licz, iż będzie to nieskomplikowane uczucie. A gdy i jemu na to Tobie zależy to sprawa staje się już niebezpieczna. Raven nie mogła nawet się domyślać co oznacza związek z Williamem, księciem Florencji, panem i władcą oraz mężczyzną, dotrzymującym każdej swej przysięgi. To ostatnie oznacza jedno - nikt kto skrzywdził kiedykolwiek Raven nie powinien spać spokojnie. Okrucieństwo czy sprawiedliwość? York wyznaje zasady dalekie od współczesnych i kobieta już nie raz się o tym przekonała, ale tym razem dotyka to jej najgorszych wspomnień. Jakby tego było mało nowe problemy pojawiają się na horyzoncie, potężny władca florenckiej ziemi ma także wrogów. No i pozostaje jeszcze sprawa kradzieży w jakiej dla pewnych osób wciąż jest podejrzaną. Takie okoliczności nie sprzyjają miłości, tych dwoje pokonało już wiele przeszkód, teraz wydaje się, że i tym razem znowu dadzą sobie radę z przeciwnościami. Jednak czy tak będzie? Czasem polityka wymaga ofiar, zwłaszcza gdy nie dostrzega się ludzi i jest się przekonanym o słuszności swego postępowania. Gdzie w tym wszystkim jest miejsce Raven? Czy ktokolwiek wysłucha i co ważniejsze weźmie pod uwagę jej zdanie? Ona tak łatwo nie zrezygnuje z tego co wydawało się dla niej nieosiągalne, może nie do końca wie co dzieje się wokoło, lecz kto jak nie ona powinna decydować o własnym życiu?

Wampira i śmiertelniczki nie może łączyć miłość, ale niektórzy nie wybierają łatwej drogi. Czy to co ich połączyło jest przekleństwem czy błogosławieństwem? Dlaczego tak trudno dostrzec prawdziwe uczucie, a tak łatwo zniszczyć czyjeś szczęście? Poświęcenie nie zawsze bywa doceniane, niekiedy zostaje źle zrozumiane.

Drugie spotkanie z Raven i Williamem okazało się równie udane jak pierwsze, a może jeszcze lepsze. Autor(zy, ka) podwyższył stopień trudności, tym razem wszedł bardziej w przeszłość głównych bohaterów łącząc ją jednocześnie z teraźniejszością. Świat ludzi i wampirów zazębia się jeszcze mocniej, na światło dzienne, bądź jego nocnego odpowiednika, wychodzą kolejne sekrety - niebezpieczne i daleko idące w swych skutkach. Klimat staje się mroczniejszy, lecz ma to całkowite uzasadnienie w poszczególnych wątkach. Przemyślana w każdym szczególe fabuła intryguje i zaskakuje swoim rozwojem, a nowe postacie dodatkowo zwiększają napięcie co dalszego ciągu wydarzeń, bo że będzie się działo to już wiadomo. Uczucia, polityka oraz wiara stanowią niezwykle niebezpieczna kombinację, zwłaszcza kiedy patrzy się w przeszłość i poświęcając przyszłość w jej imię.

piątek, 10 lutego 2017

Walentykowe Last Minute z Novae Res

Święto zakochanych już za kilka dni, jedni je obchodzą, drudzy nie, ale obojętnie od naszego nastawienia dzięki nim możemy taniej kupić ciekawe książki. Wydawnictwo Novae Res przygotowało Walentynkowe Last Minute, a wiadomo, że wszelkie promocje książkowe to jest to co mole lubią bardzo ;)




Promocja trwa do 14 lutego.




czwartek, 9 lutego 2017

Jak rodzi się tragedia

"Księga rodu z Baltimore"
Joel Dicker


Czasem mamy w głowie wyidealizowany obraz kogoś i nie dostrzegamy tego kim jest naprawdę. Nie wynika to ze złej woli, ale wielu pragnie mieć wzór do naśladowania, czasem kończy się to samoistnie, niekiedy trwa do momentu gdy następuje rozczarowanie bądź chwili kiedy wreszcie dostrzega się realnego człowieka, a nie niedościgniony wzorzec. Jednak nim łuski opadną z oczu bywa, iż mijają lata, w których szczęście przeplata się z bólem, słoneczne dni z tymi pełnymi burzowych chmur.

Baltimorczycy i montclairczycy, bracia, kuzyni i przyjaciele, słowem rodzina Goldmanów, lecz nie do końca tworząca całość, ale z jasnym podziałem. Marcus należy do tej gorszej części, a przynajmniej tak sądzi, co innego jego baltimorski kuzyn Hillel wraz ze swą matką Anitą, ojcem Saulem oraz Woody`im. Ci drudzy mają wszystko co świadczy o życiowym sukcesie, natomiast rodzicom Markiego trudno dorównać krewnym, szczególnie kiedy postrzega się świat w biało czarnych barwach. To nie tak, że chłopak egzystuje w ubóstwie, jednak to co ma na co dzień trudno porównać do majątku krewnych. Oni są po prostu lepsi we wszystkim. Nie przygląda się ich życiu z daleka, uczestniczy w nim na tych samych prawach co Hillel i Woody, nikt niczego mu nie wytyka i zwykle nmontclairczyk pozostawia w spokoju różnice, ciesząc się wspólnie spędzanym czasem. Upływ czasu wzmaga wzajemne więzi, nie osłabia ich, jedynie przenosi na całkiem nowy poziom, czy przyjaźń oraz braterstwo gangu Goldmanów dotrzymają kroku Woody`iemu, Hillelowi i Marcusowi? Każdy z nich jest inny, ale wspaniale się uzupełniają i nie pozwalają by cokolwiek lub ktokolwiek podzielił tę trójkę. Jednak idealny obraz ma rysę i to nie jedną, czy da się je zauważyć jeżeli wciąż się jest zauroczonym baltimorczykami oraz aurą powodzenia odczuwaną we wszystkim czego się tkną? Zło wcale nie pojawia się znikąd, ma określone źródło, ale musi także trafić na podatny grunt ... Co stało się, że szczęście uciekło jak powietrze z przekłutego balonu? Przez lata Markus był przekonany, że tylko bierze nic nie dając w zamian, ale czy to prawda? Ile jeszcze nie dostrzegł montclairczyk? Tragedia nie zawitała ot tak sobie, za nią kryło się cierpienie, źle pojęta duma, chęć zadośćuczynienia i miłość oraz jeszcze kilka tajemnic.

Jaki może być wynik życiowej rozgrywki gdy jedna drużyna ma w swym składzie pięknych, bogatych i z sukcesami na koncie, natomiast drugiej daleko do tych pierwszych? Wydaje się, iż wszystko jest już z góry przesądzone, chyba, że będzie się czerpało przykład z tej odpowiedniejszej grupy. A może ludzkie losy są zbyt skomplikowane by je w taki sposób kategoryzować?

Idealna rodzina, idealni rodzice, idealne dzieci, idealny dom, po prostu bajka. Zdolni, piękni, bogaci oraz ich mniej udana wersja. Po prostu Baltimorczycy i montclairczycy, lecz życie nie jest aż tak proste i o tym przekonuje się główny bohater "Księgi rodu z Baltimore" wraz z czytelnikami. Joel Dicker pokazuje jak wyglądają iluzje, co po nich pozostaje gdy znikają rozwiane przez rzeczywistość i jaką cenę płaci się za wiarę w nie. Mogłoby się wydawać, iż to zwykła saga rodzinna, lecz to tylko pozory, pod którymi kryje się dramat, romans, przyjaźń oraz ogromne ambicje. Goldmanowie skrywają wiele sekretów i nie do końca są tacy za jakich chcą być postrzegani, autor daje czytającym unikalną szansę obserwacji jak rodzi się upadek i co po nim pozostaje, bo na nim nie kończy się świat, chociaż niektórym tak się wydaje. "Księga rodu z Baltimore" jest wnikliwym studium rodzinnej tragedii, wydającej się całkiem niespodziewanej, lecz czy była ona taka rzeczywiście. Joel Dicker w wyidealizowanym portrecie umieścił pewne detale, które już po zakończeniu lektury zaczyna się postrzegać jako zapowiedź tego co  ma nastąpić, ale wcześniej wydają się one mieć całkiem inny wydźwięk. Ich pełną wymowę widać dopiero kiedy poznamy całą historię baltimorczyków i montclairczyków.


            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
   Dziękuję 
 
  wyd. Albatros

środa, 8 lutego 2017

Nowości i zapowiedzi wydawnictwa Znak

Na miesiąc luty wydawnictwo znak przygotowało dla czytelników całych wachlarz gatunków literackich. Znajdzie się coś dla wielbicieli literatury faktu oraz tych wybierających bardziej fantastyczne motywy. Młodzi odbiorcy będą mieli historie dla siebie, a fani kryminałów także nie poczują się zawiedzeni. Jeżeli chcielibyście co nieco dowiedzieć o życiu zwierząt to również i z tej tematyki książka pojawi się już wkrótce :)







Genialny fałszerz, którego podrobione banknoty są dziś droższe niż oryginały…
Oszust-dyplomata, którego nikt nie śmie prosić o uregulowanie rachunku za hotel czy obiad w restauracji…
Uzdrowiciel, którego moc przenika nawet przez ekran telewizora…
Uwodziciel, któremu wystarczy dziesięć minut, by każdą napotkaną kobietę zaciągnąć do łóżka. I okraść…
Fałszywa hrabianka, z którą sypia połowa polskiego sejmu…
Tajny współpracownik SB, który zdradza Solidarność, by potem zrobić to samo z komunistami…
Mistrz kierownicy, złodziej polonezów i postrach Peweksów, który kilkanaście razy ucieka milicjantom, by w końcu dosłownie zapaść się pod ziemię na więziennym spacerniaku…

Siedem postaci, dziesiątki ról. Jedno pragnienie sławy i pieniędzy. Wybicia się ponad przeciętną. Ale drogą na skróty i kosztem innych. Dosłownie – kosztem. 




Wszystko dzwoni, pika, wibruje. Klikasz, odbierasz, gnasz. Zewsząd dopadają cię setki newsów. Nie pamiętasz, co czytałeś, dlaczego, gdzie, po co. Uwięziony w wirtualnym świecie nie dostrzegasz odległej o milion lat świetlnych rzeczywistości, aż w brutalny sposób przypomni ci o swoim istnieniu.










Czuli kochankowie, niewierni partnerzy i niedostępne królowe. Czarujący dranie, samotne matki, seryjni podrywacze oraz przedstawiciele społeczności LGBT. Ich wszystkich spotkamy w królestwie zwierząt.
Pszczoły, by z sukcesem uwodzić, chętnie używają perfum. Orangutanice podkradają samcom jedzenie, by sprawdzić, który jest najlepszym kandydatem na partnera. Węże udają gejów, by się rozgrzać, a świerszcze wiedzą, że do serca wybranki droga wiedzie przez żołądek.

Znakomita biolożka dr Carin Bondar, gwiazda TED-a i Discovery Channel, z błyskotliwym humorem opowiada, jak kreatywna w dziedzinie uwodzenia i seksu potrafi być natura. Książka odsłania przed nami pikantne sekrety życia intymnego zwierząt, pełnego przedziwnych, zabawnych, czasem okrutnych, ale zawsze fascynujących zachowań. Wiele z nich okazuje się zadziwiająco bliskich ludziom.



Dwie kobiety, które trafiły do piekła.

Pierwsza wierzy, że uda jej się przeżyć. Druga nie ma nawet nadziei.

Choć wcześniej się nie znały, zaczyna je łączyć szczególna więź. Silniejsza wie, że musi uratować słabszą. Zrobi dla niej wszystko. Nawet to, do czego w innym czasie nie byłaby zdolna.

Ale czy da się uratować kogoś, kto sam wydał na siebie wyrok?

Powieść o niezwykłej relacji dwóch kobiet, oparta na wstrząsających wydarzeniach z życia Zofii Posmysz; zaskakująco nowoczesna i odważna.





 Scarlett i Tella całe życie spędziły na maleńkiej wyspie. Ich okrutny i wpływowy ojciec zaaranżował już dla Scarlett małżeństwo. Oznacza to, że jej tragiczny los jest przesądzony, a dziewczyna nigdy nie weźmie udziału w Caravalu, dorocznej grze, w której stawką jest spełnienie marzenia.

Jednak szczęście niespodziewanie się do niej uśmiecha. Scarlett wraz z Tellą mają być gośćmi honorowymi mistrza ceremonii, tajemniczego Legendy. Dziewczyny widzą w tym szansę na uwolnienie się spod władzy despotycznego ojca. Ich sprzymierzeńcem zostaje przybyły zza morza Julian. Choć Scarlett początkowo nie podoba się jego towarzystwo, stopniowo ulega jego urokowi. Jednak szybko okazuje się, że Legenda uprowadza Tellę, a jej odnalezienie jest przedmiotem gry.






Fredrik Beier przekroczył swój próg wytrzymałości. Rozwód, śmierć dziecka, nieudane śledztwo, które pociągnęło za sobą wiele ofiar... Budząc się w szpitalnym łóżku, Beier wie, że kilka pigułek więcej popitych alkoholem i byłby już tylko legendą norweskiej policji.
Gdy udaje mu się wreszcie stanąć na nogi, jego partnerka Kafa Iqbal odkrywa cztery trupy w różnych dzielnicach Oslo. Na miejscu jednej ze zbrodni uwagę policjantki przykuwa zdjęcie dziewczynki podpisane Kalypso. Pojawiają się kolejne ofiary, a w ich mieszkaniach Iqbal i Beier znajdują taką samą fotografię.
Co oznacza tajemniczy podpis? Ceną za odpowiedź na to pytanie może być niejedno życie.








 Wyglądamy jak ludzie. Jesteśmy agresywni, zdolni do bezgranicznego okrucieństwa i absolutnej lojalności. Właśnie dlatego jesteśmy strażnikami zamożnych rodzin.

Służę córce senatora, Sidonii, którą traktuję jak siostrę. Zrobiłabym dla niej wszystko. Teraz, aby ją ochronić, muszę udawać, że nią jestem, zachowując w tajemnicy moje zdolności. Wśród bezwzględnych polityków walczących o władzę w imperium odkryłam w sobie cechę, której zawsze mi odmawiano – człowieczeństwo.











W krótkiej, poetyckiej formie skrystalizowały się pełne cielesności emocje. Każdy z rozdziałów dotyka innych doświadczeń, łagodzi inny ból. Rupi Kaur szczerze i bezkompromisowo ukazuje kobiecość we wszystkich jej odcieniach, cudowną zdolność kobiecego ciała i umysłu do otwierania się na miłość i rozkosz mimo doznanych krzywd.











Stalin kochał tylko ją. Ta miłość jednak nie mogła przynieść nikomu szczęścia. Choć Swietłana dorastała w złotej klatce kremlowskich pałaców i traktowano ją jak księżniczkę, jej losy naznaczone były tragedią. Osaczona przez ojca i totalitarny system, musiała podporządkować swoje życie regułom okrutnego reżimu. Jej matka popełniła samobójstwo, ukochany trafił do gułagu, członkowie rodziny i przyjaciele znikali w tajemniczych okolicznościach. Chociaż pragnęła tylko miłości i akceptacji, po kolei traciła tych, których kochała. Uporczywie szukając własnego miejsca w świecie, postanowiła poświęcić wszystko, by uwolnić się od widma Stalina.
  










Świat 2017. W Europie Wschodniej trwa konflikt militarny. Z ogarniętego wojną Południa na bogatą Północ ciągną rzesze uchodźców. Zachodnim światem wstrząsa bodaj największy od wojny kryzys demokracji. Czy można powiedzieć, że teza Fukuyamy o końcu historii jest nadal aktualna? 










Helena, jednooka głowa rodziny O.
Tadeusz, syn Heleny, psychiatra czy wariat?
Barbara, żona Tadeusza, kochanka czy prostytutka?
Paweł, starszy syn, ofiara czy zdrajca?
Andrzej, młodszy syn, rozrabiaka czy morderca?
Nieślubne dziecko, zdrada, zagadkowa śmierć.

Ta rodzina wciągnie cię w swoje kłamstwa i półprawdy, uczucia i natręctwa. Między rok ’68 a ’69. Między wielką Historię a codzienność małego miasteczka.  







Małe mózgi, słabe ręce i skłonność do histerii – kobiety nie zostały stworzone do wielkości… Znacznie lepiej byłoby, gdyby zajęły się szydełkowaniem i nie sprawiały więcej kłopotów…

Już sam genialny Karol Darwin zauważył, że na kartach historii dominują przede wszystkim wybitni mężczyźni. Wielki filozof Artur Schopenhauer ogłosił, że kobieta nigdy nie stworzy żadnego oryginalnego dzieła, ponieważ nie posiada „uwłosienia geniusza”. Jan Jakub Rousseau uważał natomiast, że kobiety powinny oddawać się wyłącznie temu, co dla nich naturalne – zadowalaniu innych.

Przez wieki filozofowie i naukowcy (rzecz jasna płci męskiej!) prześcigali się w dziwacznych teoriach o ich naturze. Spychali je na margines, twierdząc, że to nieszkodliwe, choć kłopotliwe istoty. Jacky Fleming swoimi rysunkami w przewrotny i błyskotliwy sposób raz jeszcze opowiada nam tę historię. Przestrzega, że nie zawsze powinniśmy wierzyć we wszystko, co wpajają nam wielkie autorytety.

wtorek, 7 lutego 2017

Stosik na rozgrzewkę


 Marzy mi się wiosna z ciepłym wietrzykiem, niebieskim niebem i słońcem wcale nie nieśmiało grzejącym, o lecie nawet nie wspominam. Niestety zamiast takich okoliczności przyrody mamy znowu powrót mrozu i wieczne obietnice, że od pojutrza, najdalej od następnego tygodnia, będzie cieplej. W takiej sytuacji pozostaje jedynie ciepły kocyk, gorąca herbata i przede wszystkim dobra lektura. A na codzienne wyjścia płaszcz typu śpiwór z kapturem by człowiek nie marzł gdy na przystanku czyta książkę pod uliczną lampą ;)


Rozgrzewający stosik :D



"Anna i Pan Jaskółka" Gavriel Savit
wyd.Jaguar



"Najpierw mnie pocałuj" Lottie Moggach
wyd. Rebis



"Siedem spódnic Alicji" Joanna Jurgała-Jureczka
wyd. Zysk i S-ka
oraz portal Czytajmy Polskich Autorów



"Księgobójca" Maja Wolny
wyd. Czarna Owca



poniedziałek, 6 lutego 2017

Przeznaczona do wielkości

"Sigrid. 
Saga o Walhalli" 
Johanne Hildebrandt

Wiara w przeznaczenie to czasem najlepsza tarcza w walce z pojawiającymi się przeciwnościami jakie pojawiają się na życiowej drodze. Wbrew wszystkiemu i przede wszystkim zaufanie w siłę wyższą daje moc i odwagę by pragnienia zmieniać w rzeczywistość oraz stawiać czoła tym, którzy za wszelką cenę pragną czyjeś porażki zamiast sukcesu. Jednak cena za dążenie do spełnienia marzeń jest o wiele wyższa niż wydawało się to na początku.

Ile może wiedzieć o życiu kilkunastoletnia dziewczyna? Do pewnej nocy Sigrid z rodu Skilfingów nie była świadoma jaki los jej będzie pisany, potem już zdawała sobie sprawę, że czeka na nią splendor, sława i wielka miłość oraz radość macierzyństwa. To wszystko boginie i bogowie szykują dla niej w przyszłości, ale nikt nie spodziewa się, że nie jest ona zbyt odległa. Czy Sigrid podoła czekającemu jej zadaniu? Od niej zależy przyszłość rodziny i wszystkich sprzymierzeńców Skilfingów. Ma po swojej stronie potężne bóstwa, lecz wrogowie także nie zasypiają gruszek w popiele. Dziewczyna zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności włożonej na swoje barki przez nią samą, ale i ród oraz przeznaczenie, jeżeli pokaże, że się obawia czegokolwiek przegra już na samym początku swej życiowej drogi. Jednak lęk to uczucie jakiemu zawsze stawiało czoło i teraz również nie daje po sobie poznać, iż boi się tego co ją czeka. Nad wiek dojrzała rozsądnie dobiera sobie popleczników, ale czy gdy pozna kogoś kto pojawił się w jej snach będzie umiała podjąć właściwą decyzję? Wybrała na męża potężnego człowieka, lecz czy nie pomyliła się? W końcu ma jedynie kilkanaście lat, a świat dopiero otwiera przed nią swe bramy, wizje to jedno, a rzeczywistość rządzi się swymi prawami. Swen jest wikingiem i nie ma nic do zaoferowania córce wodza, przyszłej królowej oraz małżonce króla Swithjodu. Ale nie da się zapomnieć o obietnicy wszechwładnych bogiń i bogów, lecz mogła być ona źle zrozumiana lub nie będzie dotrzymana. Miłość to dla tych dwojga zakazany owoc, każdy z nich ma do wypełnienia swoją misję, emocje powinni trzymać na wodzy, bo to nie czas na okazanie słabości i poddaniu się czuciom. Krew była już przelewana za mniejsze błędy, a w ich otoczeniu nie pobłaża się słabym i przegranym. Przed Swenem nie lada wyzwanie, od zawsze przygotowywał się na moment kiedy wreszcie będzie mógł dowieść tego kim jest. Sigrid ma zostać królową i stanąć u boku władcy by wspierać go radą oraz dbać o sojusz największych rodów północy. Ale młodość ma również swoje prawa i nie zawsze rozsądek zwycięża, chociaż bóstwa może jeszcze nie do końca ujawniły swoje zamierzenia co do tych dwojga młodych ludzi?

Nim przeznaczenie wypełni się niekiedy trzeba ponieść ofiary, bywają one bolesne i wymagają wyrzeczeń. Nieliczni podołają próbom jakie wyznaczył im los, cena za zwycięstwo miewa aż nazbyt często gorzki smak.

Wikingowie to ostatnio temat bardzo popularny, ich historia wciąga i nieraz zaskakuje. Odkrywcy i brutalni łupieżcy w jednym, wcale nie paradujący w hełmach z rogami, wydaje się, iż powoli odczuwamy przesyt nimi. Ale jak się okazuje jeszcze nie wszystko zostało powiedziane, szczególnie gdy bohaterem głównym jest młoda dziewczyna, współcześnie byłaby tylko nastolatką, wówczas od niej zależała przyszłość całych narodów. "Sigrid. Saga o Walhalli" to opowieść przede wszystkim o kobiecie, która zdobywa władzę nie w bezpośredniej walce, lecz dzięki prowadzonej przez siebie polityce. W epoce gdzie brutalność nie znała granic, a miecz stanowił jedną z najlepszych metod zdobywania przewagi, ona sięga po to co wydaje się jej przeznaczone i nie boi się rzucić wyzwanie najpotężniejszym mężczyznom swojej epoki. Johanne Hildebrandt w niezwykle barwny sposób oddała klimat średniowiecza, nie wahając się przed pokazaniem krwi, śmierci i okrucieństwa, jej postacie są ludźmi swoich czasów, nie takimi jak chcielibyśmy ich widzieć, lecz jakimi faktycznie byli. Historia Sigrid sięga głęboko w legendy i mity skandynawskie, nie uzupełniając białych plam, ale tworząc przy ich pomocy całkiem nową historię. "Sigrid. Saga o Walhalli" jest osadzona w rzeczywistym momencie dziejowym, jednak po części rozgrywa się także na pograniczu realnego świata i snu oraz nie brak w niej wątków mitycznych. Na tym nie koniec, bo jak przystało na sagę nie mogło w niej zabraknąć miłości, spisków, intryg, a zwłaszcza odgłosów bitewnych. Książka Johanny Hildebrandt nie jest przeznaczona jedynie dla fanów wikingów, to wielowątkowa powieść, w której czytelnik spotka się z legendarnymi postaciami, przełomowymi wydarzeniami historycznymi,  zakazanymi uczuciami i magią oraz starciem starych wierzeń z nową religią.
Za możliwość przeczytania książki

dziękuję wydawnictwu:
 
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo jaguar

niedziela, 5 lutego 2017

"Boys from hell" już dostępni

W czwartek (2.02.2017) miała premierę najnowsza książka wrocławskiej pisarki Agnieszki Lingas-Łoniewskiej "Boys from hell". Z tej okazji  odbyło się spotkanie z czytelnikami w Empiku. Tym razem udało mi się uczestniczyć w nim i podsunąć do podpisu swój egzemplarz ;)
 

Recenzja tutaj



Spotkanie autorskie 
 
 (Zdjęcie wykonane przez Jarosława Lewandowskiego)
 
 

sobota, 4 lutego 2017

Dzień dobry Sully i Augustine

"Dzień dobry, północy"
Lily Brooks-Dalton


W jakim momencie zaczynamy patrzeć w swoją przeszłość i dostrzegać w niej momenty, które zaważyły na naszym życiu? Niekiedy jest to chwila gdy nagle to co było ważne traci na swej istotności i wreszcie mamy czas na zastanowienie się nad swoimi wyborami i tym co przyniosły. Tego co już wydarzyło się nie da się zmienić, lecz czy wszystko już stracone? Może jeszcze coś da się uratować? Nadzieja odchodzi ostatnia, lecz czasem powraca i daje siłę do walki o przyszłość.

Niekończący się kosmos i ogromna pustka bieguna północnego, w jednym i drugim miejscu człowiek jest nic nie znaczącą drobiną, lecz świadomość tego faktu rzadko kiedy dociera do ludzi we właściwym czasie. Sully i Augustine osiągnęli tak wiele, wciąż pragnąc więcej, nigdy nie zadowalając się tym co dla innych jest wystarczające. Oboje patrzą w kosmiczną dal i jej poświęcają wszystko oraz wszystkich, otoczenie wokół nich bywa jedynie dodatkiem, najbardziej liczy się niebo i nieskończona przestrzeń nad nimi, tam dostrzegają tak dużo. On ogląda gwiazdy z Ziemi, ona z przestrzeni kosmicznej, gonią za marzeniami napędzani ambicją aż do chwili gdy zupełnie coś innego okazuje się ważniejszego, coś co porzucili dawno temu - świat jaki znali. Nagle zapada cisza, nikt nie odpowiada na wysyłane sygnały, co się stało? Sully wraz z innymi członkami załogi jest zdezorientowana brakiem łączności z Ziemią, zmierzają ku niej, ale nie wiedzą co tam ma miejsce, czy w ogóle mają do czego i przede wszystkim kogo wracać. Augie jest odcięty od cywilizacji na dalekiej północy, nie chciał opuścić stacji badawczej wraz z innymi, zawsze wystarczało mu własne towarzystwo, lecz czy w nowych realiach jest z niego zadowolony? Kontakt z kimkolwiek staje się dla nich ważny, ale odpowiada im głucha cisza, dążą do tego samego, nie wiedząc o sobie nawzajem, chociaż czy na pewno?

Ona jest gdzieś tam kosmosie, on na Antarktydzie. Odnaleźli się przypadkowo pomimo ogromnej odległości, nie zdając sobie sprawy jakiego szczęścia doświadczyli, a może po raz pierwszy w życiu docenili te chwile bliskości jakich sobie wcześniej odmówili?

Nietypowo rozpocznę podsumowanie lektury od okładki, rzadko kiedy od razu zwracam na nią uwagę, ale tym razem nie sposób było ją pominąć. Granatowo-metaliczne rozgwieżdżone niebo przyciąga wzrok, zaraz potem zauważa się mały, niepozorny namiot i nasuwa się pytanie co kryje się dalej? Na pewno historia z wieloma nie czyli nieschematyczna, niecodzienna, niesamowita, niezwykła, niepokojąca, nie mająca szybkiej akcji czy też spektakularnych scen, ale nie o to chodzi w niej. "Dzień dobry, północy" jest opowieścią bardzo kameralną z nieskończenie wielkim tłem, jej bohaterowie są więcej niż przysłowiowymi Robinsonami, to rzeczywiści rozbitkowie, ich los bywa podobny do tego z książki Daniela Dafoe, lecz Lily Brooks-Dalton nie jest kopistką a bardzo zdolną autorką, umiejącą przekazać całych wachlarz emocji. Tej książki nie da się łatwo odłożyć na bok, słowa w niej zawarte zostają w pamięci, tak samo jak uczucia towarzyszące podczas lektury. Nadzieja przeplatana jest rozczarowaniem, a radość z bólem, postacie dojrzewają na oczach czytelników, dokonują swoistego rachunku sumienia spoglądając na własną przeszłość, w jakiej nie brak gorzkich wniosków i dostrzeżenia swoich grzechów. Pisarka niezwykle celnie pokazała na ich przykładzie dylematy nas wszystkich i skutki podejmowanych wyborów. Dwoje ludzi, kobieta i mężczyzna, nieświadomi swego istnienia, oddaleni od siebie o miliony kilometrów, w tym samym czasie rozmyślają o tym samym, do jakich wniosków dochodzą? Odpowiedzi znajduje się na kolejnych stronach, czasem pomiędzy wierszami, bywają one gorzkie, ale dzięki nim da się zauważyć światło w tunelu,  do którego wchodzi całkowicie świadomie z wiarą, iż postępują słusznie. Lily Brooks-Dalton przedstawiła całkowicie nową wizję ludzi w post apokaliptycznym świecie jaką warto poznać nim będzie za późno, nie jest ważna katastrofa, ale ludzie i to co czują. Samotność ma wiele barw i niektóre z nich pokazane są w "Dzień dobry, północy" w bardzo sugestywnym sposób. A wracając do okładki - jest ona bardzo symboliczna i stanowi dla mnie pewien rodzaj podsumowania historii Sully i Augustine`a.



                                                                                  Za możliwość przeczytania  
                                               dziękuję:
 
 


piątek, 3 lutego 2017

Podsumowanie stycznia

Nie wiem jak Wam, ale mnie styczeń minął nadzwyczajnie szybko. Dopiero co był pierwszy dzień 2017, a tu już ponad trzydzieści dni za nami i drugi miesiąc tego roku zawitał. Długo nie robiłam żadnych podsumowań, więc nadszedł czas by co nieco podliczyć. Styczniu opublikowałam 28 postów, z których 14 było recenzjami książek, przeczytanych lektur było ponad 20. Wszystkie okazały się ciekawymi historiami do jakich na pewno znowu wrócę. Styczeń obfitował w wiele ciekawych nowości, a zapowiada się, że to dopiero początek interesujących powieści.

Recenzyjne posty:

Veronica Roth, wyd. Jaguar

Amy Ewing, wyd. Jaguar 

Nora Roberts, wyd. Edipresse

Yann Martel, wyd. Albatros 

Jane Harper, wyd. Czarna Owca

Lee Child, wyd. Albatros

David Baldacci, wyd. Dolnośląskie

Agnieszka Lingas-Łoniewska, wyd. Novae Res

Kimberly McCreight, wyd. Czarna Owca 
Karolina Szewczykowska, wyd. Prószyński i S-ka, 
portal Czytajmy Polskich Autorów

Cristina Campos, wyd. Czarna Owca

"Promień rażenia" Sophie Hannah, 
wyd. Literackie, księgarnie Matras

Monika B. Janowska, wyd. Zysk i S-ka, 
portal Czytajmy Polskich Autorów

"Raven" Sylvain Reynard, wyd. Akurat




środa, 1 lutego 2017

Mroczna strona Florencji

"Raven"
Sylvain Reynard


Życie Raven już raz zmieniło się diametralnie, jednocześnie naznaczając ją boleśnie. Przeszłość wciąż jej towarzyszy chociaż minęły lata, nie rozpamiętuje tego co kiedyś się wydarzyło, ale zapomnieć o tym też nie potrafi. Florencja przynajmniej częściowo pozwoliła młodej kobiecie na odcięcie się od bolesnych wspomnień, pewnego wieczoru jednak wracają do niej. Jednak tym razem ktoś przychodzi z pomocą. Kim jest ten mężczyzna? Nie tylko na to pytanie Raven nie zna odpowiedzi, jest jeszcze jedno - jak to możliwe, że gdy odzyskała świadomość po dramatycznej przygodzie jest całkowicie odmieniona? Nie musi używać laski, a  w lustrze widzi siebie w ulepszonej postaci, co się stało, że jest tak niepodobna? A to jeszcze nie koniec niespodzianek, okradziono muzeum gdzie Raven pracuje. Czyżby zbieg okoliczności? Kobieta chce wyjaśnić ostatnie wydarzenia jakie miały miejsce w jej otoczeniu, a w szczególności poznać tożsamość tego kto pośpieszył z pomocą. Amatorskie dochodzenie prowadzi ją w niebezpieczne rejony, takiego oblicza Florencji nie znała, tak samo jak i tego co kryje się w wąskich uliczkach oraz za murami pałaców i kamienic. William jest postacią rodem z mitów i legend, lecz to nie przeraża Raven, co innego sprawia, iż jej serce bije szybciej. Niekiedy słowo potwór bardziej odnosi się do ludzi niż do istot nazywanych zwyczajowo tych mianem. Urok Williama nie należy do radosnych, lecz ma w sobie coś co nie pozwala zapomnieć o nim, chyba, że on tak zdecyduje. Jednak ona to całkowicie odmienny przypadek, uparta, intrygująca, tak jakby zeszła wprost z renesansowych dzieł malarskich największych mistrzów. Powinni trzymać się z daleka od siebie, ale czy jeszcze jest to możliwe?

Miłość, nieufność, stare blizny, kobieta po przejściach i mężczyzna z przeszłością, mieszanka prawdziwie wybuchowa, zwłaszcza gdy jedno z nich zemstę uważa za swój obowiązek, a drugie jest obrońcą. Bestia i ... ? A może po protu William i Raven?

On tajemniczy, ona również skrywa pewien sekret. On przystojny, niedostępny, ona na pierwszy rzut oka przeciętna, jedynie nieliczni dostrzegają w niej niespotykane piękno. Ona jest Amerykanką, a on ... kimś z legend,z kilkusetletnim bagażem doświadczeń. Schemat znany wielu czytelnikom i odmieniany przez różne gatunki literackie w ciągu ostatniej dekady, z mniejszym lub większym sukcesem. Czy jeszcze w tej kategorii da się napisać coś co nie powieli znanych już historii? Sylvain Reynard sięgnął (bądź sięgnęła) po nie najświeższy pomysł i na nowo go zinterpretował(a). Z pełną zabytków Florencją w tle, za dnia piękną, nocą drapieżną, bohaterowie odkrywają prawdę o sobie nawzajem oraz o uczuciach jakie zaczynają ich łączyć. W tej opowieści nie ma miejsca na tani sentymentalizm, chociaż emocji nie brakuje, zło kryje się za wieloma maskami i nazwane jest po imieniu, bez uników co do jego prawdziwego charakteru, nie ma wybielania na siłę. Jednak przede wszystkim "Raven" to opowieść o miłości, wcale nie tak oczywistej, zaskakującej, wprowadzającej chaos w miejsce uporządkowanej rzeczywistości, lecz okazującej się tym czego brakowało obojgu. Oczywiście związek tak różnych osób nie jest usłany różami bez kolców, sporo przeszkód czeka kochanków, bo świat jest skomplikowany i lubi o tym przypominać zawsze wtedy kiedy wydaje się, iż wszytko jest na dobrej drodze ... Pytanie tylko dokąd ta droga miałaby prowadzić? Bohaterowie nie odmieniają się w cudowny sposób, wciąż są sobą i kompromis raczej nie jest w ich stylu, każde z nich próbuje zrozumieć tę drugą stronę. "Raven" jest historią o mrocznych obliczach ludzkich dusz i umysłów, miłości łamiącej znane nam schematy oraz kobiecie i mężczyźnie, którzy dostrzegają w sobie to co dla innych jest niewidoczne. 


poniedziałek, 30 stycznia 2017

Żaba, Niedziela i inne przypadki

"Połknąć żabę"
Monika B. Janowska


Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu i to pod warunkiem, że jest się gdzieś w środku, a nie na boku - bo jeszcze ktoś kogoś wytnie. Wielu chętnie by dokonał takiego cięcia na swojej pamięci, łatwiej by było wtedy dojść do ładu z własną przeszłością, a i serce mniej cierpiałoby. Niestety duchy czasów, dawno oraz słusznie minionych, niekiedy wyskakują jak dżin z butelki i okazują się przysparzać jeszcze większych kłopotów niż wcześniej. Co człowiek ma w takiej sytuacji począć? Niektórzy decydują się na przysłowiowe ponowne wejście do tej samej rzeki, a cała reszta to materiał na więcej niż jedną komedię.

Ex-mąż może zepsuć humor równie dobrze jak za czasów małżeństwa albo i nawet lepiej. Paulina Bożyk właśnie o tym przekonała się na własnym przykładzie, niby trzy lata minęły od rozwodu, lecz były znowu daje o sobie znać. Wspomnienia przyblakły nieco, ale niestety nie na tyle by nie myśleć o tym co wydarzyło się nie tak znowu dawno, szczególnie, że policja również ma w tej sprawie coś do powiedzenie lub raczej zadaje zbyt dużo pytań jak na gust ex-małżonki. Jakby tego było mało ciekawość nie pozwala Paulinie ot tak przejść do porządku dziennego nad ostatnim wyczynem Grzegorza Bożyka, co to to nie! Trzeba bliżej przyjrzeć się temu co mówią stróże prawa, bo jakoś nijak się mają ich słowa do postaci ex. Oczywiście pomoc ze strony rodziny czyli Joanny vel przyjaciółki i bratowej w jednej osobie oraz Renatki - bratanicy bardzo się przyda. Może jeszcze tatko, narzeczony bratanicy i brat do czegoś się przydadzą, lecz wpierw Paulina sama zbada powody najścia policjantów na jej mieszkanie. Oczywiście zrobi to w sposób dyskretny, no przynajmniej taka jest teoria, wiadomo, iż w praktyce różne przypadki zdarzyć się mogą. Na przykład taki podkomisarz Bruno Niedziela co nieco chyba nabruździ w prywatnym śledztwie byłej pani Bożyk. Jednak od czego spryt i znajomość charakteru Grzegorza? Nie można także zapomnieć o Joannie i Renatce, szczególnie ta pierwsza rwie się do pomocy, nawet wbrew zakazom męża. Plan jest prosty, po prostu wersja oficjalna w ogóle nie pasuje do rzeczywistości i trzeba to udowodnić.Po drodze jedynie należy pominąć humory brata, przyjrzeć się bliżej pewnemu ostatniemu pożegnaniu, no i rozwikłać łamigłówkę pod tytułem kim naprawdę był Grzegorz Bożyk. Pozostaje jeszcze kwestia podkomisarza Bruna Niedzieli, lecz od czego są rozmyślania podczas codziennych przebieżek?

Tam gdzie policja nie widzi nic dziwnego, Paulina zauważa coś odmiennego i nie zamierza przymykać na to oka. Wprost przeciwnie, chociaż rozsądek, i nie tylko on, podpowiadają, że bezpieczniej byłoby się trzymać od spraw eksa z daleka. Ale ciekawość nie daje tak łatwo za wygraną, podobnie zresztą jak i pewna kobieta lat czterdzieści i trochę!

Chcecie pierwszorzędnego humoru, zagadki kryminalnej i bohaterki nieidealnej, ale takiej jak większość z nas? To sięgnijcie po książkę "Połknąć żabę", podczas lektury której nie raz głośnym śmiechem zwrócicie uwagę otoczenia, ponieważ Paulina i jej skłonność popadania w tarapaty nie pozwalają na zbyt długie zachowanie powagi. Monika Janowska lekko prowadzi akcję, lecz pomiędzy humorystyczne wątki wplata motywy cięższego kalibru, co nie jest łatwym zadaniem.  Połączenie jednego z drugim tak by z nie przytłoczyć elementów komediowych, a poważniejsze nie stały się kwiatkiem do kożucha wymaga wyczucia oraz przemyślenia historii jaką pragnie się przekazać. Autorka nie zapomina o zagadce kryminalnej, stanowi ona oś fabuły i wiąże wszystkie postacie w niecodziennym dochodzeniu, odkrywającym więcej niż ktokolwiek mógłby początkowo przypuszczać.

Za możliwość przeczytania książki 
dziękuję portalowi
Czytajmy Polskich Autorów
oraz 
wyd. Zysk i S-ka 
 

niedziela, 29 stycznia 2017

Styczeń jeszcze trwa

Pierwszy miesiąc 2017 tak jakby już za nami, ale to jeszcze nie czas podsumowań. Zamiast bilansu stycznia jeszcze kilka nowości podrzucam, z którymi warto się zapoznać, tym razem z wydawnictwa Oficynka i Replika. Trochę sensacji, fantastyki, uczuć, a także historii jaka pomimo upływu lat nigdy nie powinna być zapomniana. Każda z książek to odrębna opowieść, nad którą warto się pochylić i zastanowić.


 
Między kilkoma wymiarami w odległym świecie Heliasu raz na wiele pokoleń pojawiają się Wybraniec i Biała, od których zależą losy całej krainy. Aby jednak pomóc ludziom nękanym przez złowrogie siły Złych pod wodzą Rejgasa, muszą oni zrozumieć, kim naprawdę są i jakie jest ich prawdziwe przeznaczenie.
Biała, piękna dziewczyna o imieniu Simia, zostaje wciągnięta w wir nieuchronnych zdarzeń. Jej jedynym ratunkiem jest stawienie czoła przeciwnościom, w czym pomagają jej strażnicy, zwłaszcza jeden z nich – przystojny i opiekuńczy Ros. Ale zło rośnie w siłę. Nic już nie jest w stanie uchronić Heliasu przed anarchią.









Może tożsamości Kuby Rozpruwacza nigdy nie poznamy? Może Londyn ma już taką naturę, że generuje postaci z mgły i mroku, nieuchwytne i straszne, obrastające legendami?
Listopad 1888 roku. Kamil Kord przyjeżdża do Londynu z wizytą do dawno niewidzianego przyjaciela Nikodema Ponara. W tym czasie Kuba Rozpruwacz dokonuje coraz brutalniejszych ataków. W Whitechapel wybucha panika, policja miota się w poszukiwaniu mordercy, a wzajemnym oskarżeniom nie ma końca.
W trakcie własnego śledztwa Kord i Ponar odkrywają wśród polskich emigrantów pewnego sztyletnika. Jaka jest jego rola w tej historii?










W redakcji „Gazety Zielonogórskiej” w krótkim czasie giną dwaj dziennikarze. Policja przypuszcza, że obie sprawy się łączą, a wszystkie tropy wiodą do środowiska żużlowców. Daniel Jung, zmuszony do zajmowania się działem sportowym, powoli poznaje relacje rządzące tą dyscypliną i zaczyna prowadzić własne śledztwo.













W podejrzanych okolicznościach ginie były poseł Krystyn Kunicki. Śmiercią tak ważnej osobistości interesują się wszyscy lokalni politycy. Jednak prokuratura bardzo szybko umarza śledztwo, orzekając samobójstwo. Media zaś dostają nieformalny zakaz pisania na ten temat.
Dziennikarz śledczy Daniel Sateck, były glina, nie wierzy w oficjalną wersję ani tym bardziej nie zamierza ulegać naciskom. Zaczyna prywatne śledztwo, a tajemnice, jakie odkrywa, są wielu osobom coraz bardziej nie na rękę…








Były już: radość, spokój i beztroska. I nagle los zabrał to wszystko, co piękne i pełne podziwu… Pozostały tylko wspomnienia…

Skomplikowany związek Witolda i Basi rozpoczął się, kiedy oboje byli zaledwie dziećmi. Dziewczynka, której rodzice nie potrafili poradzić sobie nawet z własnym życiem, nieoczekiwanie trafia do zupełnie obcych ludzi, którzy podjęli się opieki nad nią. Po latach dorosła już Basia wciąż zdaje się zagubiona w otaczającym ją świecie, a jej jedyną podporą jest niezmiennie Witek. Do akcji jednak niespodziewanie wkracza przeznaczenie i burzy całe szczęście zakochanych. Kiedy nie można już cofnąć tragedii, kiedy za późno na zmiany w życiu, kiedy nie przydadzą się dyplomy najlepszych szkół ani poważne stanowisko w świecie dyplomacji, Witold wraca pamięcią do wspomnień, gdy zauroczony nietuzinkową osobowością dorastającej Basi wyczekiwał uczucia: na zawsze i aż do śmierci.



Roztrzepana i lekkomyślna Zuzanna Roszkowska tym razem spróbuje swoich sił jako… prywatny detektyw

Zu – najlepsza z żon, a także kobieta zdolna do wszystkiego – daje się namówić mężowi na roczny wyjazd na wieś. Na miejscu słynne „cisza i spokój”, zwykle wiązane z życiem na wsi, będą musiały ustąpić przed niezwykłą skłonnością Zu do wpadania w tarapaty.

Kiedy gospodyni pensjonatu, w którym zamieszkali Roszkowscy z dziećmi, znika nagle bez słowa, zaledwie dzień po przyjeździe swoich nowych lokatorów, Zuzanna od razu przeczuwa zbliżające się kłopoty. Jednak wszyscy wokół zdają się lekceważyć jej obawy o los zaginionej.

Tym razem Zu będzie musiała zmierzyć się z przedstawicielami tajemniczej fundacji, niegrzecznym Panem Małpką, pojawiającymi się i znikającymi rondlami, a także… koniem, świnią, kozą, królikiem, gąsiorem oraz kotem – za jedyną pomoc mając podręcznik dla początkujących detektywów.

Co tym razem wymyśli „najlepsza z żon”? Jedno jest pewnie – będzie barwnie, zabawnie i… wybuchowo! Napisać dobrą komedię to nie lada sztuka, a Iwonie Czarkowskiej z całą pewnością się to udało.
Magdalena Majcher, autorka i recenzentka 


Nowa odsłona cyklu Bruderszaft ze śmiercią to kolejne dwie minipowieści utrzymane w eksperymentalnej konwencji „powieści-filmu”, która ma na celu połączenie tekstu literackiego z wizualnością dzieła filmowego.

W opowieści Dziwny człowiek weźmiemy udział w błyskotliwej operacji, jaką niemiecki wywiad przeprowadza w wyższych kręgach petersburskiej socjety. Kapitan Josef von Teofels dociera do jednej z najbardziej wpływowych, a zarazem najbardziej kontrowersyjnej postaci Cesarstwa Rosyjskiego, aby wykorzystać ją do własnych celów. Będzie jednak najpierw musiał uporać się z „mistycznymi” mocami swojej ofiary…

Z kolei w historii Grzmijcie, fanfary zwycięstwa! agent rosyjskiego kontrwywiadu Aleksiej Romanow otrzymuje niezwykłe zadanie. Rosjanie szykują się do wielkiego natarcia na wroga, jednak szczegóły planu objęte są największą tajemnicą. Tylko od młodego agenta zależy, czy tak pozostanie…

Wyborny humor i doskonale skonstruowana fabuła tylko potwierdzają kunszt pisarski Borisa Akunina!


Co sprawiło, że Einsatzgruppen – szwadrony śmierci Hitlera – wymordowały setki tysięcy niewinnych ludzi?
Helmut Langerbein postawił sobie za zadanie ustalenie motywów, które sprawiły, że kadry Einsatzgruppen w latach 1941-1942 przyniosły śmierć setkom tysięcy ludzi na okupowanych terenach Związku Sowieckiego. Niemcy dokonywali aktów masowego ludobójstwa bez sprzeciwu i wątpliwości. Dlaczego tak skrupulatnie wykonywali rozkazy, często budzące w nich samych odrazę? Którym wewnętrznie się sprzeciwiali? Dlaczego z własnej inicjatywy wykraczali poza już i tak zbrodnicze instrukcje? Dlaczego bezbronne ofiary doświadczały od nich przed śmiercią okrutnego, bestialskiego traktowania?
Punktem wyjścia do tych rozważań są wnioski przedstawione w pracach uznanych badaczy Holocaustu: Christophera Browninga i Daniela Goldhagen. Langerbein przeprowadza własną analizę powodów, które „zwykłych ludzi” zamieniły w ludobójców. Wychodząc od materiałów podstawowych, jakimi były akta zbrodniarzy z Einsatzgruppen, znacząco rozszerza bazę źródłową o materiały procesowe z innych okręgów sądowych Niemiec. Szczególną wagę przykłada do pochodzenia społecznego, wykształcenia i kariery zawodowej przyszłych masowych morderców.
W tym celu dzieli sprawców na kilka grup i każdą poddaje wnikliwej analizie, nierzadko dochodząc do zaskakujących wniosków.
Szczególną uwagę Langerbein poświęca analizie „patologicznych zabójców”, czyli oficerów SS. Pomimo starannego wychowania i wyższego wykształcenia, w ekstremalnych warunkach Holocaustu, ujawnili oni najnikczemniejsze strony ludzkiej natury. Znajdowali specyficzną satysfakcję w dręczeniu i upodlaniu ofiar, których los i tak był przesądzony z woli Hitlera.
Autor przeciwstawia im przypadki zbrodniarzy „sprawiedliwych”, skruszonych i uniewinnionych przez sądy.
Szwadrony śmierci Hitlera rzucają nowe światło na motywy Holocaustu. Prezentują zarazem szerokie spektrum portretów bezpośrednich sprawców zbrodni, wnikając w głąb ich indywidualnych motywacji.


 Walczyli i umierali za wolną Polskę. Niektórym udało się przeżyć...

Wspomnienia tych, dla których II wojna światowa nie skończyła się w 1945 roku. Tych, którym sumienie nie pozwalało biernie godzić się na zbrodniczy ustrój wprowadzony Polsce po „wyzwoleniu”.
Żołnierze pod dowództwem Antoniego Żubryda „Zucha”, Hieronima Dekutowskiego „Zapory” czy Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca” nie poddali się. Nadal zbrojnie stawiali opór komunistom. Wielu z nich – zbyt wielu – przypłaciło to życiem. W niniejszym tomie zgromadzone zostały relacje tych, którzy ocaleli.
Są to członkowie Konspiracyjnego Wojska Polskiego, Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość oraz innych organizacji podziemnych. Wspominają oni wojnę, walkę z komunistami, pobyt w ubeckich więzieniach i katowniach. Niektórzy z nich otwarcie mówią, iż to, że żyją, zawdzięczają wyłącznie szczęściu.
Dzięki ich opowieściom poznajemy bliżej postaci szeregowych żołnierzy i dowódców, ich charaktery i słabości. Słowa bezpośrednich uczestników opisywanych wydarzeń pozwalają inaczej spojrzeć na wybory dokonywane przez Żołnierzy Wyklętych, a także na codzienne ich życie w konspiracji. Dzięki tak osobistej perspektywie „Zapora” czy „Jastrząb”, nie przestając być bohaterami, stają się w naszych oczach bardziej ludzcy. 


Irma Grese – urocza i okrutna – zdaniem więźniarek: „piękna bestia"
Poruszająca opowieść o kobiecie, którą ideologia narodowego socjalizmu skutecznie przemieniła z naiwnej wiejskiej dziewczyny w bezwzględnego potwora.
Termin „zbrodniarze hitlerowscy” przywodzi na myśl zimne i pozbawione wyrazu twarze SS-manów. W końcu, czyż Trzecia Rzesza to nie „męska sprawa”, jak głosił jeden z nazistowskich sloganów?
Daniel Patrick Brown szybko rozprawia się z mitem, jakoby tylko mężczyźni mogli wyrządzać ekstremalne zło. Nazistowskie Niemcy to nie tylko „męska sprawa”, lecz „sprawa”, w której mężczyźni i kobiety uczestniczyli z równą gorliwością. Niemieckie zbrodniarki nie wahały się torturować i mordować niewinnych ludzi, niezależnie od płci i wieku. Jedną z nich była Irma Grese – członkini personelu pomocniczego SS i strażniczka niemieckich obozów koncentracyjnych.
W 1943 roku Irma Grese została skierowana do Auschwitz-Birkenau, gdzie awansowała do funkcji zastępczyni głównej nadzorczyni obozu kobiecego w Brzezince. Została aresztowana w kwietniu 1945 roku, osądzona w tzw. procesie Bergen-Belsen i stracona w grudniu 1945.
Irmę Grese uznaje się za jedną z najokrutniejszych funkcjonariuszek SS. Ze względu na niezwykłą urodę kontrastującą z brutalnością więźniarki Auchwitz-Birkenau nadały jej przydomek „piękna bestia".