niedziela, 11 grudnia 2011

Dobry czy zły?

"Dobry brat, zły brat"
Matti Ronka

Pierwsze spojrzenie na okładkę książki i mam wrażenie, że mam przed oczyma coś znajomego. Tak, podobieństwo do propagandowych plakatów z pionierami radzieckimi uderzające, dodatkowo wrażenie jest spotęgowane przez użycie w tytule i przy autorze cyrylicy. Pytanie nasuwa się od razu - dlaczego ten, a nie inny, obraz jest zapowiedzią kryminału i jaki ma związek z fabułą? Kolejne spojrzenie i dostrzega się detale, nie rzucające się od razu - rewolwer trzymany przez jedną z postaci oraz wyraz jej twarzy, czy to tytułowy "zły brat", a może to tylko złudzenie? Jedno jest pewne, okładka intryguje, a jest dopiero wstępem do książki z serii "Ze strachem".

Viktor Karppa ma za sobą "ciekawą" przeszłość zawodową i rodzinną, obie wpływają na jego teraźniejsze życie i wszystko wskazuje na to, że w przyszłości też tak może być. Pomimo starań by jego wcześniejszy "dorobek" zawodowy nie przeszkadzał mu w interesach, trudno mu odciąć się od starych powiązań, szczególnie w momencie policja na równi ze starymi znajomymi nie chce przyjąć do wiadomości przejścia na "emeryturę". Tak jak wcześniej dziadkowie i rodzice stara sobie poradzić z historyczną spuścizną i własnymi grzechami, z pochodzenia Finlandczyk, z urodzenia Rosjanin, z wyboru mieszkaniec Helsinek, radzący sobie w nowej rzeczywistości na pograniczu bezprawia i szarej strefy. Kiedy na rynek trafiają nowe narkotyki wzrok z obu stron kieruje się właśnie w stronę Viktora i na nic zapewnienia, że z tą sprawą nie ma nic wspólnego. Stróże prawa mogą mocno zaleźć za skórę i popsuć szyki w biznesowych kontaktach i nie tylko bohatera, więc niezbyt chętnie, podejmuje się zdobycia informacji, jednocześnie starając się oczyścić ze stawianych zarzutów. Wie jak szybko można znaleźć "haka" na niego, a nie ma zamiaru tracić w miarę spokojnej egzystencji. Rola detektywa nie jest zbyt wdzięcznym zadaniem, z trudem zdobyte informacje nie zadowalają zbytnie wydziału śledczego, do tego życie prywatne też nie jest usłane różami, więcej w nim znaków zapytania niż odpowiedzi. Finał zleconej misji jest zaskoczeniem dla wielu, dla czytających również, w końcu wszystko wskazywało na inne rozwiązanie, czasem detale są istotne ...

"Dobry brat, zły brat" nie jest typowym skandynawskim kryminałem, główną rolę nie odgrywają w nim policjanci, to raczej tło lub drugi plan, kto inny gra pierwsze skrzypce i to w dość nietypowy sposób. Autor wykreował główną postać w wielu barwach, czerń, szarość, biel to kolory na pewno nie odnoszące się do niej, jeżeli już to do krajobrazu. Bohaterowie zaskakują swoim postępowaniem, jeżeli czytelnik poczyni z założenia z góry, szybko przekona się, że były one błędne bądź na wyrost. Finlandia, którą poznają czytelnicy nie ma nic z ojczyzny pewnego świętego w czerwonym kubraku, nic dziwnego skoro przedstawiana jest z punktu widzenia emigranta i byłego gangstera w jednym. Jednak nie ma w nim piętnowania kogokolwiek, a raczej ukazanie rzeczywistości taką jaką widzą ją uczestnicy fabuły, przyjmowana jest z wszystkimi zaletami, a wady każdy stara się ominąć lub przynajmniej ich zminimalizować negatywne skutki. Motyw kryminalny odsłania obyczajowy wątek, oparty na rodzinnych i przyjacielskich związkach. Przeszłość z teraźniejszością i planami na przyszłość tworzą interesującą panoramę, a gdy pierwszoplanowym aktorem jest wielbiciel radzieckiej motoryzacji oraz były żołnierz nie tylko sił specjalnych, ale i tych, którzy płacą z prawem nie mają nic wspólnego to akcja gwarantuje wiele interesujących chwil podczas czytania. Okładka doskonale nawiązuje do treści książki, ale staje się w pełni czytelna po zakończeniu lektury.




Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece


czwartek, 8 grudnia 2011

środa, 7 grudnia 2011

Wybacz, ale ...

"Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić"
Federico Moccia


On i ona, dwoje ludzi, którzy spotykają się, zakochują i przezwyciężywszy problemy tworzą szczęśliwą parę - na tych ostatnich słowach najczęściej książki i filmy kończą, co było dalej można się domyślać, dopowiadać sobie lub czekać na dalsze perypetie. "Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić" jest właśnie kontynuacją historii, która opowiada właśnie co wydarzyło się w dalszej części. Pomimo, iż to tzw. "ciąg dalszy" to śmiało mogą po nią sięgać i ci, którzy są już lekturze wcześniejszego tomu jak i osoby, nie mający go "za sobą". Nawiązania i owszem są, jednak autor tak rozwija fabułę, że nie ma się wrażenia powtórek, a z drugiej strony uczucia, iż o czymś nie dane jest nam wiedzieć. Lekko humorystyczna opowieść o Nikki, Alexie i ich znajomych nie jest tylko historią skupiającą się na uczuciach, lecz ma też drugą twarz, mówiącą o dojrzewaniu i podejmowaniu wyzwań.

Nikki jest na progu dorosłości, właśnie kończy pierwszy rok studiów, jest w szczęśliwym związku z Alexem, starszym o kilkanaście lat od niej mężczyzną. Para ta ma już za sobą trudne chwile, jednak teraz jest wszystko być na dobrej drodze do ... no właśnie do czego? Dziewczyna wraz ze swoimi rówieśnikami wydaje się być na całkiem innym etapie ścieżki życiowej niż jej partner, ale czy na pewno? Oni dopiero poznają reguły rządzące światem tych, którzy uważają się za dorosłych, on już wie o nim wszystko, a raczej wierzy w to, ale czy tak jest w rzeczywistości? Pomimo tego, każde z nich z osobna stanie na życiowym skrzyżowaniu, okazje wydają się być więcej niż kuszące, młodość ma swoje prawa, a jednym z nich jest próbowanie tego co przynosi los, a doświadczenie nie zawsze podpowiada właściwe rozwiązanie. Nowi znajomi, otoczenie, nęcą swoim urokiem, lecz przecież jest też uczucie, o które się walczyło. Tak rodzą się pierwsze pytania o to co jest ważne w życiu i pierwsze życiowe wybory, od których zależy nie tylko przyszłość jednego człowieka, ale i kogoś bliskiego. Rozterki takie nie są tylko cechą charakterystyczną młodszych bohaterów, ich starsi znajomi przeżywają podobne emocje i wcale praktyka życiowa nie podpowiada im odpowiedniejszych rozwiązań. Gdy to co uznane za stałe i niezmienne oraz dające wiarę w słuszność planowanych decyzji zaczyna się walić w gruzy rodzą się pytania czy plany na przyszłość mają szansę powodzenia? Obawy powoli, lecz skutecznie podkopują wiarę w miłość, czasem nie wystarcza ona by od przezwyciężyć lęk, chociaż ... szczera rozmowa, dialog zamiast monologu i wewnętrznego bicia się z myślami mogłaby pomóc, ale zamiast niej są próby zagłuszania obaw ...

Błądzić podobno jest rzeczą ludzką, a bohaterowie pod tym względem stuprocentowymi ludźmi, autor ukazuje ich mniejsze i większe potknięciu z kilku perspektyw, dzięki temu czytelnik ma szansę poznać prawdziwy obraz sytuacji. "Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić" to książka nie tylko o uczuciach, one są osią fabuły, lecz inne wątki są równie interesująco ukazane. Przyjaźń, zagubienie, samotność, zdrada, rodzina, każdy z tych motywów znalazł swoje miejsce w książce i to nie jako oderwany element, ale ważny składnik całości. Federico Moccia zadaje wprost i w zawoalowany sposób wiele pytań, na niektóre udziela odpowiedzi, ale wiele pozostawia czytającym. Historia Nikki i Alexa początkowo może wydawać się początkowo błaha, jednak z każdą kolejną stroną czytający wchodzi coraz głębiej w relacje pomiędzy nimi i ich przyjaciółmi,zaczyna dostrzegać skomplikowany wzór, nazywany życiem. Warstwa lekka przenika się z tą trudniejszą, są wobec siebie kontrastowe, ale jedna bez drugiej jest niekompletna. Czytając tę opowieść nie raz ma się wrażenie, że przedstawione problemy są dziwnie znajome, tak, to bardzo możliwe, nie raz pojawiają się w życiu.




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości
Wydawnictwu MUZA


wtorek, 6 grudnia 2011

Mikołaj ze stosem książek

Mikołaj dzisiaj zawitał z idealnie dobranymi prezentami,
w tym z książkami :)
Czasem listy docierają do odpowiednich adresatów ;)
Dziękuję :D


Od góry:
Arlene Hardner "Jak spełnić marzenia" wyd. GWP
Maureen Jennings "Detektyw Murdoch. Biedny Tom już wystygł" wyd. Oficynka
George R.R. Martin "Taniec ze smokami" wyd. Zysk i S-ka
Conor Kostick "Kronika awatorów. Epic" portal Duże Ka
Krzysztof Kotowskie "Krew na placu lalek" Zbrodnia w Bibliotece
Matti Ronka "Dobry brat, zły brat" Zbrodnia w Bibliotece
Marcin Wełnicki "Testament Damoklesa" Zbrodnia w Bibliotece

poniedziałek, 5 grudnia 2011

"Dzieci TV"

Andrzej Te

"Dzieci TV" to zbiór opowiadań, których akcja została osadzona w teraźniejszości i dotyka problemów z jakimi można spotkać się na co dzień, chociaż nie zawsze są one identyfikowane. Czasem ich występowanie jest po prostu są tłumaczone jako efekt współczesnych czasów czy tez rozwoju cywilizacyjnego. Ten kto szuka optymistycznego przesłania nie znajdzie go, ale czy w erze wszechobecnej telewizji i internetu wiadomości takie nie są spychane przez "newsy" dramatyczne, gdzie przysłowiowa krew leje się "często i gęsto"? Autor każdym opowiadaniem zdaje się chcieć pokazać rzeczywistość, płynącą z ekranu i specyficznie "kalkulującą" się w życiu jej odbiorców. Zdaje się padać pytanie czy to co oglądamy codziennie jest naśladownictwem naszego świata czy może odwrotnie to telewidzowie kopiują to co zobaczą w swoim życiu?

Każda opowieść mogłaby być podstawą filmu, odcinka serialu czy też reportażu, trudno odróżnić co jest fikcją literacką, a co odwzorowaniem faktycznych wydarzeń. Przedstawione historie prezentują bohaterów, chcących postępować zgodnie z tym co widzą w otoczeniu, czasem jest to ślepe naśladownictwo, a czasem działanie wynika z braku perspektyw, tak jakby egzystencja była z góry przewidziana, a perspektywy dawno się zdeaktualizowały. Rozczarowanie nie dotyka tylko ludzi stojących u progu dorosłości, ale też i starsze pokolenie, jednak najbardziej beznadziejność w postrzeganiu przyszłości jest widoczna w generacji, do której powinna ona należeć. Każde działanie przeciwstawiające się zastanemu porządkowi spotyka się z oporem i skazane jest na niepowodzenie. Przeszłe obietnice i marzenia w momencie gdy powinny być urzeczywistnione stają się dawno przebrzmiałe, a odpowiedzią na nie jest podążanie ścieżką przetartą przez innych i wróżącą pozytywnego zakończenia.

Z jednej strony autor ukazuje świat gdzie głównym przekaźnikiem wzorca postępowania jest telewizja, z drugiej strony są zaprezentowane skutki ślepego realizowania tego co serwują kanały telewizyjne. Portret współczesności wydaje się zdominowane przez to źródło informacji, to ono narzuca punkt widzenia, chociaż przecież w dużym stopniu zdaje jedynie relacje z tego co już było lub wcale nie miało miejsca, a jedynie jest obrazem powstałym dla "rozrywki". W opowiadaniach można odnaleźć wiele postaci, znanych z własnego, bliższego bądź dalszego, otoczenia, wydających się zagubionych w świecie lub wprost odwrotnie sprawiających wrażenie świetnie do niego dopasowanych. Jednak tak naprawdę to tylko pozory, tak jak gra aktorska, przekazująca pewne uczucia, które są fikcją.

"Dzieci TV" nie są łatwą lekturą, czytaną przed snem, to raczej pozycja z gatunku skłaniających do zastanowienia się nad swoim życiem i tym co nas otacza.


Książka przekazana przez portal Sztukateria
i wyd. Jirafa Roja za co Dziękuję



sobota, 3 grudnia 2011

A wszysto to przez kota ...

"Kot Syjonu"
Jerzy A. Wlazło


Czarny kryminał czy ... ale może od początki czyli okładki, kojarzącej się jak najbardziej z sensacją z gatunku noir. Zdjęcie kobiety, oczywiście w tonacji czarno-białej, ukazujące tylko część twarzy, tak jakby zapowiadało już czekającą na czytelnika tajemnicę i tytuł w kolorze zielonym, przypominający kolorem kocich oczu, a i postać kota znalazła swoje miejsce na obwolucie. Klasyczne początek jest źródłem historii, której znakiem rozpoznawczym staje się wieloznaczność. Już pierwsze strony przynoszą przedsmak tego co czeka czytającego w dalszej części. Jedno jest pewne, każde przypuszczenie będzie wielokrotnie wystawiane na próbę i wciąż będzie towarzyszyło nam uczucie, że następna strona obali to co założyliśmy chwilę wcześniej.

Pierwsze spotkanie z nową klientką daje detektywowi wiele materiałów do przemyśleń, sprawa, która zostaje mu zlecona jest co najmniej nietypowa, a i sama zleceniodawczyni także nie należy do osób spotykanych codziennie na ulicy. Zadanie jednak schodzi szybko na plan drugi, a może i nawet trzeci, bowiem ważniejsza okazuje się postać nowej chlebodawczyni, to ona skupia na siebie uwagę Bialasa. Kim jest naprawdę i co ukrywa jej przeszłość? Może zawartość pewnego starego kufra polskiego hrabiego odkryje rąbka tajemnicy zagadkowej arystokratki? Jednak nie dane jest detektywowi szybkie dotarcie do prawdy, kolejne zlecenia zajmują jego czas, a i duchy z jego własnej przeszłości dają o sobie znać. Często podczas czytania odczuwa się wrażenie, że prawda ma wiele masek, które są zakładane w zależności od sytuacji i osób biorących w niej udział.

Opowieść zawiera kilka wątków, wydających się nie związanych ze sobą, ale to tylko fasada, kryjąca wzajemne powiązania. Jednak nim czytelnik je odkryje dane jest mu zapoznać się z plejadą nieszablonowych bohaterów, pełnych sprzeczności i skrywających niejedną tajemnicę. Osoba detektywa jest równie ciekawa jak jego klienci i doskonale wpisuje się w ramy kryminału noir. Autor wykreował fabułę, opierając się na klasycznych podstawach gatunku, jednocześnie przetwarzając je, w ten sposób uzyskał historię oryginalną, nie będącą powieleniem tego co już było. Były policjant uwikłany w śmierć partnera, tajne stowarzyszenia, oszust wykorzystujący naiwność innych i emigranci, próbujący zbudować nowe życia z dala od ojczyzny, wszystkie te elementy znalazły swoje miejsce w książce. Jednak myliłby się ten, kto uważałby, że wie jak potoczy się akcja. Klasykę można przedstawić na wiele sposobów, mniej lub bardziej udanie, lecz w tym wypadku historia nie ustępuje niczym pierwowzorom, jednocześnie wychodząc poza ramy konwencji lub je poszerzając. W niektórych momentach ironiczna, w innych atmosfera jak z opowieści grozy, w następnych zawierająca nawiązania do polskiej historii, a łączy to wszystko suspens, trzymający w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Dla lubiących kryminalne zagadki i niebanalne motywy "Kot Syjonu" będzie wspaniałą lekturą, która pozostawi niedosyt i chęć na więcej opowiadań z detektywem Bialasem i jego pomocnikami.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję
wydawnictwu Bullet Books

piątek, 2 grudnia 2011

"Ludzka twarz" - patronat

Do księgarń trafiła właśnie najnowsza książka Andreïa Makine’a,
jednego z najpoczytniejszych francuskich pisarzy,
którego powieści przetłumaczono dotąd na ponad 30 języków.


Bohater książki Andreïa Makine’a, Eliasz Almeida, przechodzi przez życie, będąc świadkiem bestialstwa na granicy ludzkiej wytrzymałości. Poznaje hipokryzję i okrucieństwo rewolucji. Towarzyszenie Almeidzie w jego wędrówce przez ogarnięte rewolucyjną gorączką kraje XX wieku pokazuje, że tylko dzięki miłości można pozostać człowiekiem i zachować godność wbrew barbarzyństwu otaczającego świata…

Na przykładzie aktualnych stosunków między Afryką a krajami europejskimi autor w drastyczny sposób ukazuje mechanizmy rządzące działalnością międzynarodowych organizacji pozarządowych – korupcję oraz egoistyczną walkę o wpływy.

„Ludzka miłość” jest powieścią wstrząsającą – w naturalistyczny sposób pokazuje okrucieństwo, przynosząc jednak pełne nadziei przekonanie, że podążanie za humanistycznymi ideałami jest możliwe.

Angolczyk, Eliasz Almeida, jako mały chłopiec jest świadkiem śmierci matki torturowanej przez Portugalczyków za udział męża w walce o niepodległość u boku Lumumby. Po jej śmierci Eliasz przedziera się do ojca, by walczyć o wolność ludu. Po walkach w afrykańskiej dżungli, gdzie spotyka Ernesta Che Guevarę, Almeida jedzie na Kubę, gdzie styka się z rewolucją kubańską i jej wodzem, Fidelem Castro, a następnie udaje się do Moskwy, by wykształcić się na zawodowego rewolucjonistę. W Moskwie poznaje Annę, którą będzie kochał do końca życia miłością bez granic. Nie zmieni tego ani oddalenie, ani małżeństwo Anny, ani okrucieństwa, jakich Eliasz będzie świadkiem podczas walk w Afryce, do której powróci po latach, by poświęcić życie afrykańskiej rewolucji. Zanim to jednak nastąpi, odkrywa z Anną Syberię i poznaje dzięki naocznym świadkom drugą stronę rewolucji – syberyjskie gułagi.

Książkę można dostać w dobrych księgarniach na terenie całej Polski oraz w promocyjnej cenie w księgarni internetowej wydawnictwa Akcent http://ksiegarnia.wydawnictwoakcent.pl/.

O autorze:

Andreï Makine urodził się w 1957 r. na Syberii. W 1985 roku uzyskał doktorat z literatury na Uniwersytecie Łomonosowa w Moskwie. W 1987 roku podczas podróży do Francji uzyskał azyl polityczny i osiadł w tym kraju na stałe, poświęciwszy się wyłącznie pisarstwu. Andreï Makine pisze po francusku. W 1990 roku ukazała się jego pierwsza książka Córka bohatera Związku Radzieckiego (La fille d'un héros de l'Union soviétique). Makine jest laureatem prestiżowych francuskich nagród literackich: Goncourtów, Medicis, RTL, Laterna Magica (za najlepszą powieść, którą można przełożyć na język kina). Poza granicami Francji został uhonorowany nagrodą Eevy Joenpelto w Finlandii w 1995 roku za Francuski testament oraz nagrodą Księcia Monako za całokształt twórczości. W Polsce ukazały się dotąd następujące powieści Makine’a: Francuski testament, Zbrodnia Olgi Arbeliny, Rzeka miłości, Requiem dla Wschodu i Muzyka życia.

czwartek, 1 grudnia 2011

Ab ovo czyli z XXI wieku do wieków średnich

"Ab ovo"
Rafał Bąk


Co może mieć wspólnego tatuażysta Jan Sum z aniołami i diabłami? Czasami postacie te pojawiają się w jego dziełach na skórze ludzkiej, ale to codzienność, jest jeszcze jeden związek, którego źródeł nie domyśla się nawet właściciel studia tatuażu i jego jedyny pracownik w jednym. Od jakiegoś czasu ma wrażenie, że jego umysł wciąż podsuwa mu skojarzenia z istotami niebiańskimi i ich piekielnymi odpowiednikami, tak jakby inne myśli nie miały prawa w nim zaistnieć. Skąd nagle refleksje na takie tematy u człowieka, nie poświęcającego do tej pory duchowej stronie życia zbyt dużo czasu? Odpowiedzi na to pytanie bohater nie umie sobie udzielić, ale znajduje sposób by uporać się z nawiedzającym go natręctwem. Rozwiązanie jednak jest dosyć niespotykane i urzeczywistnione bez zgody oraz wiedzy osoby zainteresowanej. Podróż w czasie dla większości byłaby co najmniej zaskoczeniem, szczególnie gdy ma miejsce w kościele, a na dodatek jakiś człowiek powierza misję do wypełnienia, nie zdradzając jej szczegółów. Nagły przystanek w średniowieczu z tajemniczym celem w tle jakoś nie przekonuje bohatera do zadania, lecz niestety na powrót w przyszłość się nie zapowiada, więc pozostaje rozpocząć grę, której zasady są tajemnicą, podobnie jak jej inicjatorzy no i uczestnicy. Jak odnaleźć się w świecie, gdzie zamiast środkiem transportu są żywe konie zamiast ich mechanicznych odpowiedników , a najskuteczniejszym orężem w walce nie jest ostry język a dobry miecz? Oczywiście przyjaciel stanowi najlepsze wsparcie w trudnych chwilach, na szczęście nić porozumienia zostaje szybko nawiązana, bez niej mogłoby być krucho z Janem. Ich wspólna podróż od początku obfituje w przygody, a bracia zakonni spod znaku czarnego krzyża są skłonni najpierw użyć oręża, a potem dopiero zadawać pytania. Odczytanie pewnego listu i odnalezienie w ruinach dziwnej kostki jest początkiem niezwykłej ekspedycji w kierunku Hiszpanii. Czy spotkanie i odkrycie to zbieg okoliczności, a może właśnie pierwszy etap zadania wypełnił się? Powoli zaczyna się wyjaśniać powód wojażu do przeszłości, a na scenę znowu wkraczają mieszkańcy nieba i piekła. Co jest prawdą, a co kłamstwem i komu wierzyć?

"Ab ovo" to opowieść, która przenosi czytelnika do średniowiecznej Europy i wciąga w awanturnicze przygody bohaterów. Podróż w czasie jest tylko punktem wyjścia dla historii, w której palce maczało nie tylko przeznaczenie, lecz również sojusz sił na co dzień stojących w jawnej opozycji. Średniowiecze rzadko kiedy jest uważane za epokę ciekawą, jednak przedstawienie tego okresu z perspektywy człowieka z dwudziestego pierwszego wieku daje ciekawy efekt. Jeżeli do tego dodać sekret i eskapadę, której trasa wiedzie poprzez Polskę, Hiszpanię, Anglię i Francję to czytelnik czeka co najmniej kilka niespodzianek i pewien sekret do odkrycia. Tło historyczne jest świetnym uzupełnieniem dla pierwszego planu, jakimi są przygody głównego bohatera. Połączenie kilku gatunków daje ciekawe efekt literacki, przy którym mile spędza się czas.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wyd. VARSOVIA

środa, 30 listopada 2011

Rzutem na taśmę czyli stos andrzejkowy

Jak zwykle Pani Listonosz stanęła na wysokości zadania,
podobnie jak wydawnictwa,
i w ramach Andrzejek przytaszczyła stosik lektury ...


Od góry:

Donna Leon "Aqua alta" wyd. Noir sur Blanc i Duże Ka
Camilla Lackberg "Latarnik" wyd. Czarna Owca i Duże Ka
Federico Moccia "Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić" wyd. Muza
Conor Kostick "Epic. I cz Trylogii Krniki Awatarów" wyd. Telbit i Duże Ka

Dziękuję

poniedziałek, 28 listopada 2011

Misja Klary

"Gra o pałac"
Monika B. Janowska

Jeden artykuł może zmienić wiele, a dwa mogą być powodem prawdziwego trzęsienia ziemi w życiu. Klara Czempińska jest dziennikarką w jednej z legnickich gazet, jej domeną jest kultura i wszystkie wydarzenia z nią związane, jednak marzy jej się temat bardziej chwytliwy ... Podobno trzeba uważać o czym się marzy, bo owe marzenia mogą się spełnić, tylko niekoniecznie w takiej formie jaka byłaby nam na rękę. Takie właśnie "błogosławieństwo" dotknęło bohaterkę, przez przypadek wpada w jej ręce reportaż o kolejnym nieudanym przetargu dotyczącym miejscowego pałacu, co ciekawe Klara doskonale obeznana z zabytkami swego rodzinnego miasta na temat tego obiektu nie wie nic. Jak to możliwe, przecież jest także przewodnikiem i historia Legnicy nie ma przed nią tajemnic. Pierwszym, zadaniem jest więc zdobycie informacji, a potem ... potem rozpoczyna się dziennikarskie śledztwo dotyczące byłych właścicieli. Pragnienie poznania dziejów zrujnowanego obiektu łączy się z celem wyższym - jest nim pozyskanie owego pałacu na dom dziecka. Ten pomysł podsuwa dyrektorka placówki, gdzie wychowała się dziennikarka. Jako, że panie wiedzą jak trudno zdobyć fundusze na remont jednym z wyjść w tej sytuacji jest ewentualna pomoc od byłych właścicieli, przy jednym ogniu można upiec dwie pieczenie czyli zdobyć wiadomości do reportażu i spełnić obowiązek wobec dawnej opiekunki. To co wydawało się łatwym i interesującym zadaniem okazuje się dosyć niebezpieczną misją, w której tajemnice zamiast być odkrywane tylko się mnożą. Kto mógł przeszukać pokój bohaterki w hamburskim hotelu? Jedynym podejrzanym wydaje się potomek dawnych właścicieli, szczególnie że spotkania z nim kończą się zawsze niezbyt pozytywnie dla bohaterki.
Co jeszcze może wydarzyć się w życiu dziennikarki i jaki ma to związek z jej nieznaną przeszłością? Okazuje się, iż opuszczony pałac kryje wiele sekretów, czasem sięgających II wojny światowej, a czasem o wiele młodszych, lecz równie dramatycznych, a to dopiero początek wielu niespodzianek czekających tylko na okazję by wyjść z ukrycia. Jedną z nich jest źródło pewnego koszmaru, który pojawia się od czasów dzieciństwa w snach Klary, jego wyjaśnienie przeznaczenie splecie z losami niemieckiej rodziny, niespełnionego uczucia i zbrodni sprzed lat.

"Gra o pałac" to książka z elementami sensacyjnymi, oparta o pełną humoru, raczej ciętego, historię młodej kobiety. Jej przygody są doskonałą rozrywką, często wywołują rozbawienie, a dystans do samej siebie sprawia, że łatwo można ją polubić. Gdy do tego dodać zaskakujący wątek kryminalno-historyczny z ukrytym skarbem i motyw obyczajowy w postaci perypetii zawodowo-sercowych to obraz z grubsza jest naszkicowany. Szczegóły ukryte są w zaskakującej fabule, w której momenty komediowe splecione są z suspensem, a jako drugi plan czytający otrzymują galerię ciekawych postaci, z których każda odznacza się silną indywidualnością, pozostawiającą swój ślad w przedstawionej historii. Czas na lekturze mija niepostrzeżenie, na tyle szybko, że kiedy nadchodzi ostatnia strona jest się zdziwionym, iż to już koniec spotkania z Klarą i jej historią. Czytelnik lubiący dowcipne opowieści spod znaku komedii sensacyjnych nie poczuje się zawiedziony, podobnie jak ci, którzy szukają w książkach również elementów obyczajowych.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
wyd. Zysk i S-ka


niedziela, 27 listopada 2011

Crimen znaczy zbrodnia ...

"Crimen"
Józef Hen


Słowo crimen zostało zaczerpnięte z łaciny i oznacza zbrodnię, taki tytuł już narzuca pewne skojarzenia jeszcze przed zapoznaniem się z książką. Wiek XVII kojarzy się najczęściej z krajobrazem bitewnym i spustoszeniem Rzeczpospolitej oraz trylogią Henryka Sienkiewicza. Monumentalne freski tego okresu znane są z wielu książek i filmów, jednak umiejscowienie wątku sensacyjnego w tym czasie jest mało spotykane, szczególnie w polskiej literaturze. Autor nie odbrązawia historii, jednak ukazuje ją w innym świetle niż inni twórcy, a tytułowy motyw występuje w różnych odsłonach. Czytelnicy liczący tylko na powtórkę z najsłynniejszych powieści przedstawiający ten wycinek z dziejów Polski mogą być pozytywnie zaskoczeni. Fabuła ukazuje wydarzenia nie z punktu widzenia heroicznej walki, lecz z perspektywy bardziej bliższej prawdzie historycznej. Zamiast bohaterskich zrywów w obronie ojczyzny jest o wiele mniej świetlana rzeczywistość, w której rządzą interesy prywatne magnaterii, a złota wolność szlachecka ma całkowicie inny wydźwięk niż ten z podręczników.

Jednak historia jest jedynie tłem dla przedstawienia losów bohaterów, a w szczególności jednego z nich - Tomasz Błudnickiego, szlachcica, żołnierza i pomimo młodego wieku mocna doświadczonego przez życie. Jego powrót do domu rodzinnego związany jest nie tylko z więzami familijnymi, lecz także z podejrzeniem zbrodni, której ofiarą mógł paść jego ojciec. Plotki rozsiewane przez zawistnych czy prawda? Kto mógłby stać za śmiercią szanowanego człowieka? Komu uwierzyć - siostrze czy urzędnikowi królewskiemu? Co naprawdę wydarzyło się przez te osiem lat nieobecności Tomasza? Dlaczego to co zastał po powrocie jest całkowicie inne od tego co pamięta? Majątek znikł w niejasnych okolicznościach, nie wiadomo czy z winy rodzica czy z powodu zakusów sąsiadów. Sieć intryg staje się coraz obszerniejsza i trudno pośród nich odróżnić wroga od przyjaciela, nawet najbliżsi wydają się mieć niepokojące sekrety.

Wątek sensacyjny nie jest jedynym, są jeszcze inne równie interesujące portretujące siedemnastowieczne społeczeństwo z dużą dbałością o szczegóły. Obraz opisany przez autora zawiera szeroki drugi plan, uzupełniający pierwszoplanową akcję detalami, które pozwalają czytelnikowi poznać motywy działania bohaterów. Każda z postaci odznacza się swoistymi cechami charakteru, które wydają się znajome, ale nie będące kopią wcześniejszych znanych wzorów z literatury.
"Crimen" to barwna panorama Rzeczpospolitej jednak nie przedstawiająca pejzaż w momencie chwały, lecz chwilach gdy wraca się po bitwie, i to nie wygranej, do domu rodzinnego, będącego jednocześnie miejscem najbliższym i punktem zupełnie obcym.
Ludzie, których się znało nie zawsze są tymi samymi osobami jak się ich zapamiętało, a i samemu jest się całkowicie innym człowiekiem.
Józef Hen zawarł w swej książce niełatwą część historii Polski, ale nie skupił się tylko na tle dziejowym, uczynił z niego raczej z niego bohatera zbiorowego, a podkreślił jego wyrazistość przez użycie ówczesnego języka. Na takiej podstawie został zbudowany wątek sensacyjny, przemyślany od początku do końca, kluczący i nie raz podsuwający mylące podpowiedzi.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi
Sztukateria
i wyd. ERICA

piątek, 25 listopada 2011

Melodia sięgająca duszy


"Grajek"
Helen McCabe


Transylwania, mityczna kraina krwiożerczego protoplasty wampirycznego rodu Vlada Draculi, ale wbrew pozorom ten region nie jest tylko wykreowanym światem, lecz istnieje naprawdę. Zagubiona ziemia w Karpatach, nie rozpieszczająca ludzi ją zamieszkujących, surowy klimat, wioski są małymi enklawami, gdzie toczy się codzienne życie. W jednym z takich siedlisk od lat powtarza się dramat rodzinny, nikt nie umie wytłumaczyć dlaczego właśnie w tym miejscu tak wiele kobiet dotyka choroba psychiczna. Tę medyczną zagadkę chce wyjaśnić młody lekarz, z jednej strony pragnie zaistnieć w świecie medycznym, z drugiej nie daje mu spokoju ostatnia pacjentka - Irina, jej osobisty dramat ciekawi go mocniej niż sam jest w stanie przyznać. Co ukrywa pacjentka? Dlaczego boi się powiedzieć prawdę swojemu lekarzowi? Kim jest Praprzodek i jaką rolę odegrał w życiu mieszkańców wioski? Co skrywa przeszłość, a co może przynieść przyszłość?

Lipcowy poranek dla grupy młodych kobiet, a raczej dziewczyn, ze wsi Arvy jest porą gdy rozstrzyga się ich dalsze życie. Jedna z nich nie wróci już z miejscowego cmentarza taka jaka na niego wchodziła. Tradycja nakazuje by urodzone dziewczynki dwudziestego drugiego lipca, dokładnie w dzień swoich szesnastych urodzin, odwiedziły grób Praprzodka, jedna z nich zostanie wybrana, do czego? To już owiane jest tajemnicą, wiadomo tylko, że nie nacieszy się młodością. Nikt nie kwestionuje zasad rządzących egzystencją tej odosobnionej od świata osady, nawet tragedia nastolatki nie powoduje by ktoś w końcu odważył się powiedzieć prawdę. Gdy dramat dotyka Ankę - córkę Iriny po raz pierwszy sprawa trafia na policję, ale i ta instytucja jest bezradna wobec zmowy milczenia. Jedynymi śladami jest ciało dziecka, które w ciągu tygodnia postarzało się o dziesiątki lat i owiany złą, chociaż milczącą sławą, grób z reliefem w postaci kręgu dzieci - a raczej dziewczynek i jednego kalekiego chłopca.

Co może mieć wspólnego z wydarzeniami zaistniałymi w Rumunii spokojne amerykańskie miasteczko słynące z akademii muzycznej? Tutejsi mieszkańcy nawet nie słyszeli o transylwańskiej wiosce i nieszczęściu, które po raz kolejny je spotkało. Senną atmosferę pory letniej przerywa przyjazd nauczyciela muzyki, mającego pomóc niepełnosprawnym dzieciom w poznaniu piękna płynącego z nut. Nie wszyscy jednak są entuzjastycznie nastawieni do przybysza, ojciec jednego z przyszłych uczniów nie ufa obcemu, chociaż jego rodzina wydaje się zafascynowana gościem. Przypadek czy może intuicja ostrzega przed tym co ma się wydarzyć? Jaką rolę odegra zagadkowy Diep Koppelberg, miłośnik muzyki i kolekcjoner lalek? Czy średniowieczna legenda kryje powiązania pomiędzy sielankową amerykańską prowincją a otoczoną złą sławą Transylwanią?

"Grajek" łączy w sobie kilka gatunków literackich, z jednej strony opiera się o mit, z drugiej strony zaskakuje współczesnym rozwinięciem fabuły. Dwie opowieści połączone tajemniczym ogniwem, którego tożsamość powoli wyłania się w ich trakcie, ale tak naprawdę prawda wciąż pozostaje w ukryciu. Autorka w swej książce splotła elementy thrillera medycznego, kryminału i opowiadania grozy, a za podstawę posłużyło jej ludowe podanie. Krańcowo różni bohaterowie oraz sceneria wydarzeń sprawiają, że czytelnik jest zaskakiwany przebiegiem wątków. Od początku akcji postacie spowite są aurą niepokoju, tak jakby jakiś głos wprost do umysłu sączył słowa ostrzeżenia przed czającym się i nieuchronnym zagrożeniem. Kontrast pomiędzy życiem na przedmieściu i rozgrywającym się w tym pejzażu dramatem, którego świadomi są nieliczni potęguje złowieszczość opowiadania. Jeden motyw i dwa jego rozwinięcia, instynktownie przez czytelnika składane w jedną historię, której początek ginie w mrokach średniowiecza, a dzień dzisiejszy jest tylko niewielkim wycinkiem tego co jeszcze nastąpi ...


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
wydawnictwu Bullet Books