„Motyw”
Małgorzata Starosta
Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję:
Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję:
Przedpremierowo:
„Głos z piekła”
Marek
Krajewski
Diabły
rodzą się w piekle, które tworzą sami ludzie. Czasem sami dla siebie, częściej dla
innych. Iluzja normalności bywa złudna i zwodzi niejednego człowieka, a kiedy
już dostrzega się zło bywa za późno na ratunek. Prawdziwe są słowa, że kiedy
rozum śpi budzą się demony, ludzkie, z krwi i kości.
Niekiedy
chłodna logika są jedyną bronią przed tym, co inni uważają za szaleństwo. To,
co dzieje się w pałacu hrabiego von Babbitza wymyka się prostym osądom.
Zaginięcie, opętanie, morderstwo. Jak na jedną rodzina to aż za dużo, dlatego
nic dziwnego, że potrzebna jest pomoc. Herbert Anwaldt ma niepowtarzalną okazję
skonfrontowania teorii, jakiej nauczył się na studiach z praktyką. Jako
absolwent psychiatrii ma za zadanie pomóc, jakkolwiek, hrabiance Annie, która
uznawana jest za osobę, w jakiej dosłownie siedzi diabeł. Co faktycznie dzieje
się w posiadłości Czerniewice? Z pewnością aż za dużo niepokojących wydarzeń ma
tam ostatnio miejsce, czy pojawienie się Anwaldta jest dobrym pomysłem, zwłaszcza,
że jedna z ostatnich osób, mająca pomóc hrabiemu w uspokojeniu sytuacji została
zabita i to naprawdę brutalnie? W takich okolicznościach niewiele potrzeba by
stać się kolejną ofiarą i nawet opieka doświadczonego stróża prawa nie
gwarantuje bezpieczeństwa. Zresztą zagrożeń jest dużo więcej i to z najmniej
spodziewanej strony. Czy rozsądek wygra z obłędem? Prawda bywa równocześnie
bardzo skomplikowana i nad wyraz prosta, lecz zanim odkryje się jej prawdziwe
oblicze trafia się na drogę prosto do piekła, z jakiej nie ma odwrotu jeśli
chce się dotrzeć do jej sedna. Jaką cenę płaci się za spojrzenie w oczy złu?
„Piekło jest puste, a wszystkie diabły są tu”[1]. Te słowa to nie przesada w przypadku najnowszej książki Marka Krajewskiego, opisują w więcej niż telegraficznym skrócie, kogo spotykamy podczas lektury. Rasowy kryminał retro, w jakim oddano z niuansami epoki lat dwudziestych drugi plan, stanowiący tło dla opowiadanej historii. Do tego oczywiście pałac z otoczeniem staje się miejsce rozgrywającego pełnego dramatyzmu niecodziennego dochodzenia. Niejedną znajomą nutę odnajdujemy w „Głosie z piekła”, jednak nie są to kalki, a jedynie nawiązania budujące klimat, z jednej strony znane, z drugiej całkowicie inaczej niż we wcześniejszych książkach. Jak zawsze to liczne detale podkreślają odpowiednie momenty, mające zwrócić naszą uwagę w odpowiednich momentach, w innych uśpić czujnych, by po chwili stać się punktem zwrotnym. Nie ma tutaj szalonych lat dwudziestych dwudziestego wieku pełne jazzu i beztroskiej zabawy, jest za to inny wówczas trend. Wykorzystano go bezbłędnie, wplatając jako jeden z wątków oraz jednocześnie wiążąc go z kolejnymi. Zagadka kryminalna jest wielowarstwowa i obejmująca zbrodniczymi mackami wszystkich tych, którzy znajdą się w ich pobliżu. Granica pomiędzy zbrodnią i szaleństwem zaciera się coraz mocniej z każdym rozdziałem, a fabuła wciąga czytelników nieodwracalnie i nie pozwala oderwać się aż do samego finału, zaskakującego i rzucającego znak zapytania na odchodne. „Głos z piekła” roczna historia, która wciąga od pierwszej strony.
Premiera:
29 października 2025
Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję:
Nowość:
„Ulecz ciało, ulecz duszę”
Brittany
Piper
Ciało i
umysł to nie dwa osobne byty, lecz wspólnota. Oczywistość? Nie zawsze. Często
rozdzielamy dolegliwości tego pierwszego od drugiego i na odwrót. Nie zawsze
dostrzegamy powiązaniami między nimi, stawiając ostrą granicę. To, czego
doświadcza ciało pozostawia ślad w umyśle i vice versa. Jeżeli chcemy je
uleczyć warto spojrzeć holistycznie i nie scalić różne sposoby zamiast
sztucznie je dzielić.
Ile razy
próbując różnych metod leczenia wciąż nie ma efektów lub są one niewspółmierne
do ponoszonych wysiłków? Czasem problem tkwi w braku właściwej diagnozy lub
ustalenia źródeł, skąd pochodzą zaburzenia zdrowotne. Niejednokrotnie zapomina
się, że dramatyczne wydarzenia, po jakich nie ma śladów fizycznych,
pozostawiają rany psychiczne, a te zdają o sobie znać w postaci pogorszenia się
zdrowia ciała. Zaklęty krąg, który wcale nie jest tak łatwy do rozszyfrowania i
działający również odwrotnie. Niekiedy mijają lata zanim dotrze się do źródeł
lub też mija równie dużo czasu zanim dotrze się do wydarzeń z przeszłości,
jakie okazują się punktem wyjścia do sytuacji obecnej. Skomplikowane? Tak i
nie. Tak, gdy rozpatrujemy osobno, nie - jeśli bierzemy pod uwagę oba aspekty.
Brittany Piper pod lupę to ostatnie. Skupia się na szukaniu przyczyn i ich
nazwaniu, to jedne z pierwszych kroków, do kolejnych należy bezpieczeństwo,
stres, gospodarkę hormonalną oraz lęk i życie, gdy w końcu zostaje opanowany.
Prosty schemat? Na papierze takim może wydawać się, lecz w codziennej
egzystencji wymaga analizy.
„Ulecz
ciało, ulecz duszę” już od samego początku wskazuje, jaką drogę należy
przemierzyć, by osiągnąć tytułowe cele. Co istotne, autorka wskazuje, iż jej
poradnik nie zastąpi porady i leczenia medycznego. Porady, które przekazuje
pozwalają nam uświadomić gdzie może tkwić źródło problemów, lecz należy
pamiętać o wsparciu lekarza. Poznanie metody Brittany Piper daje do ręki jeden
z kluczy, które pozwalają wyjść z wydawałoby się zamkniętego kręgu bycia w ciągłej
gotowości i lęku, przed tym, co już było oraz skutkami. Bardzo szerokie ujęcie
pojęcia traumy, od definicji, poprzez jej rodzaje oraz wpływ na człowieka, w
tym somatyczny dają czytelnikom wiedzę o niej. Terapeutyczna metoda opiera się o
somatykę, a wcześniejsze rozdziały przygotowują nas pod względem merytorycznym tak,
by móc zrozumieć jej istotę. Brittany Piper szeroko omawia elementy bez jakich trudno
zrozumieć technikę, a jakie są również użyteczne w życiu codziennym, nawet gdy
nie stosujemy Somatic Experiencing. Umiejętność
radzenie sobie z lękiem, zapewnienia sobie poczucia bezpieczeństwa czy też
rozpoznanie traum, jakie wciąż dają o sobie znać, chociaż często w zakamuflowany
sposób pozwala na poprawę jakości życia, co jest ogromną zaletą tej pozycji.
Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję:
Joanna Wachowiak
Pech, jaki jest, każdy widzi.
Niestety trudno go uniknąć, gdyż pojawia znienacka i zbytnio nie daje wyjścia
jak mu się poddać. A gdyby inaczej podejść do niego i tego, co z sobą niesie?
Trzynastka i podobno wszystko
wiadomo. Czy Eulalia wierzy w pecha? Jakoś do tej pory chyba się nad tym
zagadnieniem nie zastanawiała, teraz też niezbyt dużo, gdyż wiadomo, że gdy się
człowiek przeprowadza, co innego zaprząta jego uwagę. Jednak spotkanie pana
Adama pokazuje dziewczynce co on może zdziałać. Sąsiad gdzie się nie uda tam
zawsze go spotka, a może to on czeka już na niego? Zresztą starszy pan sam
twierdzi, iż wprost przyciąga go. Czy to prawda? Dziewczynka sama jest
świadkiem kilku takich zdarzeń, więc mogłaby to potwierdzić, ale ma inny plan.
Po prostu trzeba nauczyć się go obsługiwać. Jak wiadomo najlepiej do tego posłuży
instrukcja, nie tak byle jak, lecz właśnie dotycząca pecha! Czy to wystarczy by
niechciany towarzysz życia codziennego opuścił sympatycznego, acz pechowego,
pana Adama?
Bajki terapeutyczne mogą mieć różne
formy i dotykać całego wachlarza problemów. „Instrukcja obsługi pecha” ma
trochę humorystyczny wydźwięk, co ukazuje tytułowe fatum w całkiem innym
świetle niż zazwyczaj, co już jest ogromną zaletą. Nie ma żadnego umniejszania
wagi zdarzeń, lecz spojrzenie z punktu widzenia dziecka przedstawia nam niepomyślne
wydarzenia tak, jak rzadko kiedy na nie patrzy się. Mała bohaterka wskazuje
młodszym i starszym perspektywę, jaka pomaga poradzić sobie z nieprzyjemnym
wydarzeniem, ale także podkreśla własną sprawczość, empatię oraz również mówi,
że niepowodzenia mają miejsce, co nie oznacza braku możliwości poradzenia sobie
z nimi i wyciagnięcia wniosków na przyszłość. Istotną częścią jest także część
do dalszych zajęć terapeutycznych, gdyż pierwszą jest samo czytania, natomiast kolejnymi
są omawiania treści oraz ćwiczenia na ich bazie. Te etapy zostały szczegółowo
omówione wraz z gotowym scenariuszem działań i pomocnymi wskazówkami. „Instrukcja
obsługi pecha” to jedna z kilku pozycji, jakie można za darmo pobrać ze strony:
https://zaczytani.org/bajka/instrukcja-obslugi-pecha.
Zachęcam do sprawdzenia, co mają do zaoferowania oraz ich poznanie.
Bajka do pobrania bezpłatnie na stronie:
Za możliwość przeczytania
Nowość:
„Perła czasu”
Małgorzata Rogala
Za możliwość przeczytania
„Żółta czapka”
Katarzyna Ryrych
Bajki mają wiele twarzy. Kojarzą nam
się z fantastycznym otoczeniem i postaciami mającymi cechy, jakie nie występują
na co dzień. Jednak nie zawsze muszą być dalekie od tego, co nam znane.
Niekiedy mówią o sprawach, jakie znamy i oswajają problemy.
Koledzy i koleżanki mają lepsze
pomysły od Kuby, a zwłaszcza Maciek. Ten to zawsze wie jak ich zainteresować i
potrafi zrealizować wszystko to, o czym im mówi. Kto by nie chciał być taki jak
on? A jeśli nie ma się takiej pewności siebie? Najlepiej głośno nie mówić o
tym, co się wmyśliło, bo co jeżeli okaże się, że się nie miało racji? Stojąc z
boku i nie wychylając się ze swoim zdaniem jest o wiele bezpieczniejszą pozycją
niż powiedzenie na głos tego, co siedzi w głowie. Jednak czasem los przewrotnie
sprawia, iż trzeba odegrać rolę, jakiej tak się bało. Czy Kuba będzie w stanie
zastąpić Maćka, gdy ten ze złamaną noga nie będzie mógł tak jak zawsze
zaplanować i poprowadzić wycieczki rowerowej? Los wskazuje na chłopca, jaki
unikał dzielenia się swoimi ideami. Kto lub co może mu pomóc i czy to w ogóle
możliwe?
Bajki niosą z sobą nie jedynie morał,
lecz również pełnią funkcję terapeutyczną, edukacyjną, a nawet relaksacyjną.
Mogą być narzędziem by zbliżyć się do dzieci, wzmocnić z nimi kontakt oraz pomóc
im. Nie oczekujemy zbyt dużo od tych utworów? Jeżeli przyjrzeć się im bliżej to
szybko przekonamy się, że dobrze nadają się do takich celów. Niektóre z nich są
własne tworzone by pomóc starszym pomóc młodszym, a tym drugim dać impuls do wyrażenia
emocji, z jakimi nie potrafią lub trudno sobie radzą. „Żółta czapka” pozwala właśnie
nazwać i wskazać uczucia, mogące ograniczać dziecko w kontaktach nie tylko z rówieśnikami.
Już głośne czytanie jest pierwszym krokiem w bajkoterapii, kolejne są dokładnie
wyjaśnione i pokazane jak je wykonać z korzyścią dla obu stron. Warto też pamiętać,
że na użytek pracy terapeutycznej bądź edukacyjnej warto zrobić odpowiednie
szkolenie. Jednakże książka daje również gotowe narzędzia do rąk między innymi
dla rodziców, jacy dzięki czytaniu i realizacji gotowego scenariusza otrzymują możliwość
pracy z dzieckiem nad jego pewnością siebie.
Bajka do pobrania bezpłatnie na
stronie:
Za możliwość przeczytania
„Leśna paczka”
Boguś Janiszewski
Kto nie chciałby mieć przyjaciół?
Jednak oni nie przychodzą tak na zawołanie. Co więc z robić by z kimś zaprzyjaźnić
się? Nie ma jednego sposobu, czasem wystarczy posłuchać dobrej rady i po prostu
spróbować dać się poznać.
Wspólna zabawa to fajna sprawa, nawet
jeśli niekiedy trzeba włożyć nieco wysiłku. A gdy chodzi o rozgrywki sportowe
to budzi się duch rywalizacji. Mieszkańcy lasu także lubią spotykać się i w
przyjacielskim gronie potrenować, zwłaszcza, że zbliżają zawody i wszyscy chcą
się zaprezentować od jak najlepszej strony. Wiewiórka Basia już o to zadba, jej
przyjaciele przykładają się do wspólnych zajęć, lecz ktoś pozostaje na uboczu.
Puchacz Edek nie towarzyszy innym zwierzętom w ich aktywności. Dla czego i jak
to możliwe, jeśli wszyscy tak garną się do nich? Co stoi za tą decyzją i czy to
faktycznie wyłącznie jego wybór?
Bajki zawsze miały jakiś moralny
przekaz, wskazujący, co jest dobre, a co złe. Nie inaczej jest i ze
współczesnymi, niektóre z nich niosą również coś jeszcze – moc terapeutyczną.
Czytanie pozwala oderwać się od tego, co trudne, raniące i od rzeczywistości,
lecz także pomóc oswoić trudne emocje. „Leśna paczka” właśnie należy do tej kategorii
i jeśli ktoś by pomyślał, że cały ciężar jest właśnie na ten element
przesunięty to podczas lektury przekona jak dobrze został on wpleciony w
fabułę, by stać się jednym ze składników, a nie motywem. Rolę tego utworu jest
bycie podstawą do pomocy, ale nie jedynie tej po „fakcie”, lecz także przed jego
wystąpieniem. Jak to zrealizować? Książka zawiera bajkę oraz część wprowadzającą
do bajkoterapii. Już samo przeczytanie wspólnie z dzieckiem stanowi pierwszy
krok w tym kierunku, jednak w wielu wypadkach będą niezbędne kolejne, nieprzypadkowe
kroki. W publikacji znajdziemy je wraz z praktycznymi wskazówkami oraz istotną
informacją, iż prowadzenie bajko terapii powinno być poprzedzone szkoleniem w
przypadku, gdy w życiu zawodowym zajmujemy się pracą lub opieką nad dziećmi. „Leśna
paczka” ma kilka warstw, przeplatających się i budujących fabułę oraz będących
bazą do części edukacyjnej i terapeutycznej. Sympatyczni bohaterowie oraz ich perypetie
dają okazję do rozmowy o emocjach, jakie często trudno wyrazić oraz w efekcie
poradzić sobie z nimi.
Bajka do pobrania za darmo na
stronie:
www. zaczytani.org
Za możliwość przeczytania
Nowość:
„Życie bez lęku”
Za możliwość przeczytania
Nowość:
„Architektura.
Przewodnik dla lubiących rozkminiać bez bólu”
Nicole Bridge
Co mamy na myśli myśląc architektura?
Dla jednych to wszystko, co nas otacza i jest wybudowane przez człowieka. Drudzy
traktują ją jak sztukę i skupiają się na najlepszych jej przykładach. Jedno
jest pewne, pisana z małej czy dużej litery otacza nas i nie pozostawia
obojętnym, nawet, jeśli mamy całkowicie odmienne zdanie niż inni lub jej
twórca.
Podręczniki raczej kojarzą się z
suchą teorią, której daleko do praktyki. A gdyby tak połączyć oba i spróbować
je zrównoważyć i to w taki sposób, by czytelnika zaciekawić? Nicole Bridge nie
idzie na skróty, lecz też nie pisze podaje suchych faktów i pojęć, ciekawych jedynie dla zawodowców bądź fanów
projektowania i budownictwa. Czy zwiedzając zabytki albo patrząc na jakiś
budynek nie chcielibyście rozpoznać kto go zaprojektować lub w jakim jest stylu?
Pewnie jakieś podstawy jeszcze pamiętamy z lekcji historii bądź plastyki, lecz
już z detalami nie jest tak prosto. No, a kiedy jeszcze dochodzi nazwisko projektanta
to już zadanie wkracza na jeszcze wyższy poziom. Autorka odsłania to, co kryje
się za znanymi budynkami z różnorodnych epok oraz przybliża sylwetki ich twórców,
pomiędzy nimi wyjaśnia bardziej i mniej popularne pojęcia. Zwrócona jest też
uwaga na charakterystyczne szczegóły dla danej epoki. Przegląd zaczyna się w
punkcie, jaki rzadko kiedy kojarzymy z architekturą, jednak często właściwe korzenie
giną w mrokach dziejów, a szkoda, gdyż właśnie one są pierwszym krokiem ku temu
co widzimy obecnie.
Styl. Epoka. Pomysł i żmudna praca,
tak przy projektowaniu jak i urzeczywistnianie tego, co kryje się za rysunkami
technicznymi, i tak przez tysiąclecia. Znani i nieznani architekci. „Architektura.
Przewodnik dla lubiących rozkminiać bez bólu” to z pewnością nie powierzchowne potraktowanie
tematu i skupienie się jedynie na tym, co uznane. Wprost przeciwnie, Nicole
Bridge skupia się na najistotniejszych detalach i w ten sposób przyciąga uwagę
czytelników, dodając do nich nazwiska oraz ciekawostki. Takie połączenie
pozwala uniknąć długich opisów. Jednak jeśli ktoś liczy na prosty schemat to w
tym informatorze go nie znajdzie, bo autorka podchodzi bardzo indywidualnie do
każdego zagadnienia. To nie jest kolejny wykład, lecz bardziej właśnie zgodnie
z tytułem przewodnik po tym, co interesujące i jednocześnie często nie do końca
dobrze zrozumiane bądź wyjaśnione. Architektura to pojęcie bardzo szerokie, co
wcale nie oznacza, iż musi pozostać niezrozumiałe. Wprost przeciwnie jeżeli ktoś
zada sobie trud wyjaśnienia przełożenia z
języka fachowego na bardziej potoczny i dodatkowo jeszcze pokaże ciekawe
spojrzenie na zagadnienie to otrzymamy tytuł taki jaki oddała w ręce
czytelników Nicole Bridge.
Za możliwość przeczytania
Nowość:
„Cudze oddechy”
Paweł J. Sochacki
Sekrety nie są nieme i rzucają cień nie
tylko na tych, którzy są ich świadomi, lecz także czują go ci nieświadomi ich
istnienia. Od przeszłości trudno uciec, zwłaszcza tej pozostającej wciąż
otwartą raną, jakiej pomimo upływu lat nie udało się zaleczyć. Czasem jedno i
drugie zamyka usta, nie pozwala wypowiedzieć na głos tego, co w sercu i głowie…
Niekiedy wspomnienia nie chcą odejść,
powracają raz za razem i wcale nie tracą na swojej wyrazistości, niektóre z
nich ranią tak samo jak w momencie, gdy tworzyły się. Jak z nimi żyć, kiedy nie pozwalają zagoić się
zadanym ranom albo rozdrapują zabliźnione? Olimpia tego nie wie, bo i skąd? Na co
dzień widzi swoją matkę, walcząca w milczeniu z tym, czego była świadkiem i
uczestnikiem w czasie wojny, może się jedynie domyślać, co wtedy zaszło. Jednak
dziewczyna wchodząca dopiero w dorosłość pragnie odkryć skrywaną prawdę, wbrew
swoim bliskim. Oni dla niej chcą życia bez strachu, oglądania się za siebie,
zmagania się z demonem wojny, ale czy da się od tego wszystkiego uciec? Zło
zawsze znajdzie sposób by dać o sobie znać, burząc iluzję spokoju i tak samo
jest i tym razem. Zaginięcie uczennicy tego samego liceum, w jakim uczy się
Olimpia wydobywa na światło dzienne to, o czym chciano zapomnieć – strach. Ale
gdy dopiero zaczyna się patrzeć na świat z perspektywy kogoś, kto staje się
dorosłym nie bierze się go tak pod uwagę jak ludzie z większym doświadczeniem
życiowym. Czy można ukoić wieloletni ból? Młodość ma to do siebie, że ma wiarę
w swoje siły i moc zmieniania tego, co dla wielu stało się niemożliwe…
Bez wielkich słów i bohaterskich czynów.
Dzień powszedni prawie dwie dekady po Drugiej Wojnie Światowej i równocześnie
rzeczywistość, w jakiej wciąż ona jest widoczna, a zwłaszcza odczuwana przez
wcześniejsze pokolenia. Pamięć o niej oraz to, jak jej doświadczyła jest
bagażem, jaki niosą z sobą bohaterki „Cudzych oddechów” gdziekolwiek by się nie
udały. Kawałki wielkiej historii boleśnie wciąż raniące ludzi, ukryte przed
wzrokiem innych, lecz to, o czym nie mówi się wcale nie znika. Paweł J. Sochacki
nie buduje monumentalnego pomnika ofiar wojny z brązu bądź marmuru, one są
zimne, obojętne na to, co dzieje się wokół nich. Autor w sylwetkach bohaterek
pokazuje czym jest zawierucha wojenna, jak burzy życia i ile kosztuje
odbudowanie ich z gruzów, kawałków, bardzo często w ciszy i w cieniu
niewypowiedzianych lub niewykrzyczanych słów, opisujących niewyobrażalny ból.
Cisza wobec przeszłości nie oznacza, iż została ona zapomniana, wprost
przeciwnie ona jest w pamięci i jest nieodłącznym towarzyszem, nawet dla tych,
którzy jej nie doświadczyli. Kładzie się cieniem na wszystkim i wszystkich, a
odpowiedzialność za jej skutki biorą na barki kolejne pokolenia. „Cudze oddechy”
to powieść wielowarstwowa, łącząca dwa plany czasowe, jeden z nich zdaje się
być odległy, lecz reminiscencje o nim to podstawa tego drugiego. Lektura tej
książki jest lekcją o tym, co otrzymujemy w spadku po poprzednich generacjach,
nie musimy nawet wiedzieć o tej schedzie, ona i tak jest z nami, towarzyszy
nam.
Za możliwość przeczytania
Przedpremierowo:
„Ta jedna noc, ten jeden dzień”
J.K. Sindal
Nie można zmienić tego, co już
wydarzyło się. Pewne rzeczy są nieodwracalne. Jednak czy na pewno? Jaką cenę
jesteś gotowy zapłacić za mały wyjątek, który daje coś niemożliwego, chociaż
jedynie na moment?
Psikus albo cukierek. A jeśli ktoś
zaoferuje jedno i drugie, raz na rok. Nie mniej i nie więcej. Potem pozostaje
kolejne ponad trzysta sześćdziesiąt dni, tysiące godzin i minut, miliony
sekund. I znowu ten jeden wieczór oraz noc. Aniela żyje w takim rytmie od
dwunastu lat. W Halloween powtarza schemat tylko jej znany i oczywiście temu z
kim się spotyka. Szczególna data dla nich obojga, kiedyś jedynie synonim
poznania, lecz później… Czy warto dla takiej namiastki poświęcać rok życia?
Czekać na trzydziestego pierwszego października, odliczać dni i egzystować dla
paru godzin? Nadmierne poświęcenie? Bezsensowne umartwianie się? A może coś
zupełnie odwrotnego? Zrozumiałego dla tych, którzy poznali siłę uczucia, dla
jakiego zrobi się wszystko? Aniela żyje od Halloween do Halloween, to, co jest
pomiędzy nimi prowadzi do tego spotkania. Ona poświęca wiele, a ile poświęca
on? Niekiedy za niemożliwe płaci się niekończącym długiem, czy kiedykolwiek uda
się go spłacić?
W krótkich formach kryje się naprawdę
dużo i odkrywa się to podczas lektury, niezapowiadającej nawet w połowie tego,
co czeka, gdy po nią sięgniemy. Dwoje ludzi i święto kojarzące się z jednej
strony z zabawą, a z drugiej na pierwszym planie jest śmierć oraz to, co z sobą
niesie. Próba oswojenia nieuchronnego i coś, co warte jest poświęcenia więcej
niż komukolwiek wydaje się. Opowiadanie wydaje się formą skrótową, gdzie
niewiele da się „upchnąć”, ale to pozory i właśnie potwierdza to „Ta jedna noc,
ten jeden dzień” . Kilka dziesiątek stron i… koniec, jednak nim on nastąpi
autorka jak na szkiełku pod mikroskopem pokazuje co znaczą prawdziwe uczucia i
jaka siła w drzemie w nich, większa niż ktokolwiek przypuszcza, nawet ci,
którzy ją odczuwają. Czasem jeden dzień albo nawet kilka sekund przynoszą z
sobą nieoczekiwany scenariusz nie brany wcześniej pod uwagę, a jaki zmienia
dosłownie wszystko i to wszystko oznacza dużo więcej niż można sobie wyobrazić.
J.K. Sindal zagęściła emocje, ograniczyła liczbę bohaterów oraz zminimalizowała
drugi plan, gdyż najważniejsze jest to, co ma miejsce głównymi postaciami. Gęsta
od uczuć atmosfera i historia dwojga ludzi, z jakich los nie tyle zadrwił co
dał trudny wybór, od niego zależy przyszłość, bo przeszłości nie da się
zmienić, chociaż ta za jej sprawą to, co dopiero będzie kształtuje się. Jaki
rachunek wystawi przeznaczenie za miłość nie znającą granic?
Za możliwość przeczytania
Nowość:
„Zwierciadło”
Cykl: Zaginione Narzeczone
Nora Roberts
Podobno zwierciadło prawdę ci powie…
A jeśli nie tyle powie, co pokaże i to dosłownie? Pozwoli zajrzeć tam gdzie
wszystko zaczęło się i wciąż ma wpływ na teraźniejszość? Czy odważysz się
zrobić krok w taflę lustra, chociaż nie wiesz kogo spotkasz po drugiej stronie
i co może wydarzyć się?
Niekiedy z początku nie wiemy z kim
przyjdzie nam się zmierzyć, lecz z czasem nasza wiedza poszerza się, bywa, iż
dość bolesnym kosztem. Sonya MacTavish odziedziczyła imponującą posiadłość nad samym
Oceanem Atlantyckim. Pełen uroku dom ma jednak już lokatorów, ilu? Z każdym
tygodniem przekonuje się, że ktoś jeszcze go zamieszkuje. Duchy. Nie tak dawno
nie wierzyłam w nie, a teraz żyje z nimi na co dzień i wcale nie narzeka, poza
jednym wyjątkiem. Coś jeszcze otrzymała w spadku. Rodzinną klątwę, jaka ma
wpływ również na nią. Plotki i pogłoski trochę rozjaśniły tajemnicę rezydencji,
lecz dużo więcej dowiaduje się dzięki snom, aż nazbyt realistycznym oraz
wizjom, równie mocno odczuwalnym. Pojawia się coś jeszcze, co pozwala jej na
poznanie historii budynku oraz przede wszystkim przeszłości rodziny, jaka wciąż
jest żywa. Zwierciadło, prawdziwy antyk, lecz najistotniejsza w nim jest możliwość
przejścia do przeszłości. Nagle Sonya jest świadkiem wydarzeń, które stawiają w
nowym świetle historię rodu i równocześnie odsłaniają się przed nią sekrety, o
jakich nikt nie miał pojęcia. Dzień, który miał być najszczęśliwszy zmienia się
najbardziej tragiczny, kiedy panna młoda zostaje zamordowana. Na tym nie
koniec, gdyż jest jeszcze pewna zagadka. Nadszedł czas by Sonya ją rozwiązała,
lecz jak to zrobić jeśli wciąż nie zna wszystkich detali? Ile czasu ma na
znalezienie niejednej odpowiedzi i tej najważniejszej, od jakiej zależy przyszłość?
Niektóre dziedzictwa niosą z sobą duży ciężar, jakiego nie zawsze jesteśmy
świadomi, lecz nie ma od niego odwrotu…
Spadek. Duchy. Niespodziewana
dziedziczka i klątwa sprzed dziesiątków lat. Cykl Zaginione Narzeczone to kilka gatunków połączonych w jedyną w swoim
rodzaju opowieść. Trochę grozy i thrillera, romans, tajemnice i oczywiście nawiedzony
dom. To wszystko spod pióra Nory Roberts, potrafiącej jak zawsze nie tylko
zaintrygować czytelników, lecz także otworzyć drzwi do stworzonego przez siebie
świata, przez jakie przechodząc zostaje się w nim na dłużej. Zwierciadło, jak
przystało na drugi tom, dostarcza nowych emocji oraz oczywiście informacji, jakie
znane nam już szczegóły stawiają w trochę innym świetle. Jednak do wyjaśnienia
rodzinnych tajemnic wcale nie jest bliżej, a to, iż poznaliśmy lepiej bohaterów
jest źródłem nowych znaków zapytania. Gdzie kończy się przeszłość i zaczyna
teraźniejszość? Granica zaciera się coraz mocniej i widzimy to nieustannie, co
wnosi dodatkowego klimatu złowieszczości, rozwiewanego, chociaż nie do końca
przez duchy, które szybko stały się czymś jak najbardziej oczywistym. To
połączenie realnej płaszczyzny z tą nadprzyrodzoną jest jednym z napędów akcji,
pozostałe splecione są z nią nierozerwalnie i wzajemnie nadają odpowiedniej
szybkości całości. Dodajmy do tego krajobraz Maine z miasteczkiem jak z
pocztówki oraz rozległą oraz wiekową posiadłość i dostajemy historię, w jakiej
wydarzenie zmieniają się jak pogoda nad morzem. W jednej chwili są radosne i pełne
jasnych barw by w ułamku sekundy zmienić się w mroczne i pełne grozy. W „Zwierciadle”
jest to widoczne jeszcze mocniej niż w pierwszej części, kontrast dostrzegamy
nieustannie, tak samo jak i cień niepokoju, jaki kryje się pomiędzy wierszami,
który zapowiada, że to, co najgorsze dopiero nastąpi wkrótce. Kiedy? Tego
dowiemy się w najmniej spodziewanym miejscu i momencie. Pozostaje jedyni czekać
na finałowy tom i zastanawiać się co jeszcze zdarzy się i jaki sekret pozostaje
wciąż nieznany.
Nowość:
„Hotel Ritz”
Anette
Fabiani
Miejsce to nie tylko mury, niektóre z
nich tworzą ludzie. To oni tworzą niepowtarzalną atmosferę oraz są częścią
wspomnień. Właśnie dzięki nim powstają legendy i bez nich barwy nie nabrałyby
blasku i nie mieniły się dziesiątkami odcieni. Nie zawsze są na pierwszym
planie, czasem stapiają się z tłem albo są niedostrzegani, jednak bez nich nic
byłoby takie jak zostało zapamiętane.
Luksus, elegancja, splendor. Hotel
Ritz. Jednak, kto tak naprawdę nim jest? Apartamenty i pokoje hotelowe czy
pracownicy oraz goście? Budynek trwa mimo wojen, zmieniających się mód, na
zewnątrz bywa chaotycznie, natomiast wewnątrz wszystko chodzi jak w szwajcarskim
zegarku. Venetia Grey jest kimś więcej niż tylko sekretarką dyrektora i dobrym
duchem dla innych pracowników oraz gości. Zna ten hotel od podszewki i wie o
niejednej tajemnicy, jaki skrywa on i ludzie zatrudnieni w nim, lecz także goście.
Sama też nie jest wolna od sekretów oraz codziennie czuje ich ciężar, a jednak
codziennie pojawia się w swoim biurze i służy pomocą, doświadczeniem oraz dobrą
radą innym jednocześnie pozostając w cieniu. Czy żyje jedynie pracą? Tak
mogłoby się wydawać wielu, lecz prawda jest dużo bardziej skomplikowana. Ta
kobieta doskonale zna smak gorzkich łez przełykanych, gdy jej serce zostało
złamane, ból rozstania z najbliższą osobą oraz emocji na widok kogoś, kto
nieodwołalnie zmienił jej życie i kogo nie spodziewała się spotkać jeszcze
kiedykolwiek. Czym więc dla niej jest ten hotel? Miejscem, które pozwoliło jej
być sobą, pokazać na co ją stać i jeden z punktów zwrotnych w jej życiu. To
ostatnie było nie tylko udziałem Venetii, ale także grupy ludzi, jacy stali
przyjaciółmi oraz tych, którzy w pięknych wnętrzach tworzyli własne życiowe
rozdziały.
Jedni zapamiętani, drudzy pozostający
w cieniu. Spotkali się w tytułowym „Hotelu Ritz”, gdzie niejedno marzenie
zostało spełnione, niektórzy płacili za nie pieniędzmi, inni pracą. Królowie,
damy, lordowie, lecz także pokojówki, boyowie, kucharze i pewna sekretarka,
jaka przez kilka dekad widziała niejedno i równie dużo było też i jej udziałem.
Czytelnik poznaje przybytek splendoru i luksusu z dwóch perspektyw, wcale niewykluczających
się, a bardziej uzupełniających się. Anette Fabiani zabiera nas w podróż w
czasie i do miejsca, jakie stało legendą i wciąż nim jest, gdzie spotykamy
znane z historii postacie, lecz również bohaterowie, jacy tym razem dostali
głos na pierwszym planie czyli pracownicy, a wśród nich Venetia Grey. Takich
jak ona nazywa się dobrymi duchami, bo zawsze są tam gdzie potrzebne jest
wsparcie, rada lub po prostu czyjaś obecność. Jednak i oni mają swoje życie i
pragnienia. Jej marzenie nie spełniają się wszystkie, lecz czy na pewno? Fabuła
rozciągnięta na kilka dziesięcioleci, burzliwych oraz rewolucyjnych i stanowiących
niesamowite tło dla bohaterów. Barwny kalejdoskop osób i wydarzeń, ale przede
wszystkich kameralna opowieść o kobiecie, mającej odwagę marzyć, wyjść poza
ramy narzucone przez społeczeństwo, sięgnąć wyżej i dalej. Czy cena, jaką
zapłaci za to była tego warta? A jaki koszt wystawia los, gdy rezygnuje się z
uczuć i bycia sobą?
Za możliwość przeczytania