Nowość:
„Mroczne letnisko”
Anna Klejzerowicz
Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję:
Nowość:
„Mroczne letnisko”
Anna Klejzerowicz
Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję:
Nowość:
„Uwierz w Mikołaja 2. Na ratunek babci”
Magdalena Witkiewicz
W Święta może zdarzyć się wszystko.
Od katastrofy po najszczęśliwszą chwilę w życiu. Czasem jest wszystkiego po
trochu, chociaż momentami zdaje się, iż to, co złe trwa zdecydowanie zbyt długo
i w ogóle nie powinno mieć miejsca. Natomiast dobry czas odczuwamy tym mocniej,
doceniając odmianę i to, co z sobą niesie. Jednak nim nastąpi to drugie nasza
wiara w cuda lub przynajmniej w polepszenie sytuacji bywa wystawiana na próbę…
Czy życzenia spełniają się zawsze?
Niektórzy pewnie powiedzą, że oczywiście, inni będą w to wątpić, lecz gdzieś w
głębi serca jest w nich wiara w zbiegi okoliczności. Niekiedy trzeba uważać
jakie marzenie pragniemy by się spełniło, ale są sytuacje gdy naprawdę zrobimy
wszystko żeby urzeczywistniło się. Zosia ma motywację jak mało kto i wiarę, iż
Mikołaj zdoła pomóc ukochanej Babci. Wystarczy tylko się z nim spotkać, chociaż
to nie takie proste jak mogłoby się wydawać, lecz jeśli czegoś się pragnie to
przeszkody da się pokonać. Aldona coś o tym wie, chociaż teraz ma inne sprawy na
głowie, ale i ona ma swój cel. Mała dziewczynka i uczestniczka programu
telewizyjnego mało maja wspólnego z sobą, jednak niekiedy pewne spotkania mają
skutki, których nikt nie przewidzi, jak będzie tym razem? W imię wspomnień,
ukrytych głęboko i tych bardzo świeżych da się radę stawić czoła niemożliwym
wydawałoby się wyzwaniem oraz podjąć trudną decyzję w ułamku sekundy. Jaka role
odegra Mikołaj i wiara w spełnianie życzeń? Podobno cuda nie zdarzają się, ale
czasem… czasem potrzeba pewnej dziewczynki i miłości, która potrafi pomóc w
niemożliwej misji!
Wierzycie w Mikołaja? Jeśli nie, to najwyższy
czas by to zacząć to robić, a gdy uważacie to za oczywistą oczywistość to tym
bardziej zapraszam do lektury najnowszej książki Magdaleny Witkiewicz. Dlaczego?
Powodów jest kilka, z pewnością będzie to lektura zapadająca w pamięć, w jakiej
nie zabraknie uczuciowych zawirowań, a bohaterowie są ludźmi z krwi i kości
czyli wielowymiarowi i potrafiący zaskoczyć swoimi wyborami oraz sama fabuła, w
której nie brakuje zwrotów akcji i tego, co najważniejsze czyli świątecznego
ducha. Zatrzymajmy się wpierw na postaciach, kto nie czytał wcześniejszych
części bez problemu odnajdzie się w powiązaniach towarzysko-zdarzeniowych i to
nie z powodu ich prostoty, bo tak nie jest, lecz dlatego, iż pisarka
przemyślała historię i odpowiednie poprowadziła wątki, tak, by nie były one od
siebie oderwane. Z rozdziału na rozdział zwiększa się dawka emocji i
równocześnie towarzyszy temu humor oraz element zaskoczenia. Bohaterowie stają
się naszymi bliskimi znajomymi i naprawdę kibicujemy im w ich perypetiach, a
tych nie brakuje. Nasza ciekawość, co do tego, co jeszcze wydarzy się zostaje
zaspokojone interesującą fabułą i to z prawdziwą premią. Duch Świąt nie jest
przesłodzony, krzykliwy czy też pompatyczny, czujemy go nieustannie, lecz nie
jako głośny krzyk, a cichy głos, melodia, refleksje postaci czyli taki jaki
często pojawia się w naszych domach, prawdziwy, a nie sztuczny. Oczywiście jest
i świąteczny Gdańsk, kolorowy, głośny, ale to, co najważniejsze dzieje się w
gronie bliskich sobie osób, w różnym wieku, jacy mają niejedne doświadczenie życiowe
na koncie, co wpływa na dynamikę historii. „Uwierz w Mikołaja 2” to opowieść
przy jakiej są wzruszenia, chwile zastanowienia śmiech i czas mija zdecydowanie
zbyt szybko.
Nowość:
„Rozpalmy światło gwiazd”
Adam Faber
Co jest prawdą a co jedynie fikcją
literacką, mającą zachwycić czytelników? Tak łatwo przenieść książkowy filtr na
codzienną rzeczywistość i nie dostrzec tego, co jest prawdziwe. Czasem życie
pisze scenariusze równie ciekawe, jak nie ciekawsze, lecz trzeba się na nie otworzyć
i spróbować wykorzystać szansę, jaką daje los, by napisać własną historię.
Ucieczka od rzeczywistości nie zawsze
bywa dobrym pomysłem. Jednak niekiedy jest niezbędna by ruszyć dalej. Alicja ma
spędzić świąteczny czas w uroczym hotelu w górach. Jako autorka romansów
powinna czuć się w takim otoczeniu jak ryba w wodzie, tyle, że nieco ten klimat
psuje jeden z gości. Na Jonasza raczej nie działa magia Świąt, co nie pozostaje
bez wpływu na stosunki z Alicją. Łatwo wyrobić sobie opinie o drugim człowieku
na podstawie kilku spojrzeń czy słów rzuconych gdzieś w przelocie. Tych dwoje
właśnie tak zrobiło, ale ten moment w roku oraz oczywiście gościnne wnętrza
pensjonatu nie pozwalają na odcięcie się od innych. Czy specjalistka od uczuć dostrzeże
co kryje mężczyzna, który stara się zbudował wokół siebie wysoki mur? Niektóre
sekrety bywają zbyt trudne nawet dla ich właściciela, a co dopiero dla kogoś
postronnego. Wydaje się, że świąteczne lampki rozświetlają pomieszczenie, a
może też sprawiają, iż zaczynamy zauważać w ludziach to, co kryje się pod
maskami jakie noszą? Prawda bywa daleka od literackiego świata, lecz niesie z
sobą uczucia, od jakich nie tak łatwo uciec…
Książki z motywem świątecznym często postrzegamy jednowymiarowo, a gdyby tak to, co wydaje się najistotniejsze było jedynie jednym z punktów wyjścia do opowiedzenia historii nie całkowicie innych, lecz skupiających się na istocie tego czasu czyli uczuciach? Adam Faber użył Świąt jako wielowymiarowego tła dla opowieści o ludziach, którzy spotykają się w miejscu, gdzie nie da się nie tylko od nich uciec, lecz także nie można odciąć się od trudnych emocji, wspomnień, doświadczeń. „Rozpalmy światło gwiazd” to kilka wątków, jakich osią są postacie, pierwszo i drugoplanowe, połączone w spójną całość, gdzie nie ma pomijania tego, co trudne i bolesne, lecz właśnie jest mierzenie się z tym, co uwiera, co jest pod skórą, z dawnymi bliznami i świeżymi ranami. Jednak w żadnym razie klimat tej książki nie został zdominowany przez smutek, a atmosferze naprawdę daleko od ciężkości. Czytelnicy czują za to rzeczywistość nie lukrowaną, z duchami przeszłości, towarzyszącymi postaciom wciąż przypominając o tym, o czym chcieliby zapomnieć, ale i skłaniającymi do zmian, niewielkich i niekiedy „wymuszanych”, lecz również uchylających drzwi do przyszłości. Choinkowe lampki rozświetlają nie tylko świąteczne drzewko, ale i potrafią rozjaśnić ciemna zakamarki ludzkich serc i być dobrym lekarstwem na rany. „Rozpalmy światło gwiazd” nie jest typową książką z grudniowym motywem, jednak w tym właśnie tkwi jej siła, kolejne rozdziały pokazują siłę prawdziwych uczuć, niezbędną do pisania całkiem nowych życiowych rozdziałów i role ludzi, jacy pojawią się w naszym otoczeniu.
Za możliwość przeczytania
Nowość:
„Martwa Śnieżka”
Alek Rogoziński
Zamiana ról, może tak nie do końca,
ale poznanie od podszewki życia innej osoby może być ciekawe. Nie z opowieści,
a na własnej skórze przekonanie się jak to jest egzystowanie w zupełnie odmiennych
warunkach. Przygotować się na niespodzianki czy też po prostu brać dzień
powszedni kogoś innego tak jakby to było nasz własny? A co jeśli przydarzy się
coś, czego nie było w najśmielszych albo raczej najgorszych scenariuszach?
Filmy bywają inspirujące, co więc
stoi na przeszkodzie by wcielić pomysł z jednego z nich? Przedświąteczny czas i
motyw z „Holiday” pasuje jak ulał Katarzynie by wcielić w życie pewną ideę.
Przyjaciółka pomieszka trochę w luksusowym apartamencie w Warszawie, a ona w
jej rodzinnym domu na Podkarpaciu. Słynna influenc erka zobaczy jak to jest z
tą sielską atmosferą z dala od świateł wielkiego miasta, a mieszkanka Broniszy
Dolnych skorzysta z komfortu i atrakcji stolicy. Po prosta zabawa na sto
fajerków i… trupa. Ten ostatni przypada w udziale Iwonie, która znajduje denata
lub raczej denatkę w pod ekskluzywna i najmodniejszą choinką wilanowskiego
apartamentu. Na tym nie koniec, bo rzeczona truposzka to żadna nieznajoma, a
wspólna przyjaciółka, tyle, że dawno niewidziana. Dlaczego została zamordowana,
bo co do tego nikt nie ma wątpliwości w mieszkaniu Katarzyny? No i co w ogóle w
nim robiła? Pytania mnożą się, a odpowiedzi brak. Na Podkarpaciu wcale nie
spokojniej, chociaż jak na razie nikt nikogo nie morduje, ale kto to wie, co
wydarzy się? Koło Gospodyń Wiejskich nie takie rzeczy widziało, lecz w razie
czego służy radą nowej sensacji vel influencerskiej sławie. Co z tego wyniknie?
Zobaczy się, nawet warszawska socjetę da się zaskoczyć!
Nowa komedia kryminalna to miks humoru, zagadek i
totalnych zwrotów akcji. Kto jest mordercą? Może ten, kto śmiał się ostatni. W "Martwa
Śnieżka" mamy doskonały kryminał i pełną czarnego humoru komedię z motywem
świątecznym jakiego mogą pozazdrościć najbardziej kreatywni twórcy
scenariuszy filmowych. Sielskie Podkarpacie i influencerska Warszawa, a może
odwrotnie? No i oczywiście zbrodnia, której ofiarą wcale nie jest tym razem
karp. Alek Rogoziński na przedświąteczne zamieszanie znalazł doskonałą receptę
czyli zbrodnię pod choinką. Czy będzie ona z gatunku tych doskonałych? No cóż
bohaterowie dołożą wszelkich starań by tak łatwo zagadka kryminalna nie została
rozwiązana. Jak wiadomo najciemniej jest pod latarnią czyli tam gdzie wszyscy
wszystko widzą i wiedzą, a że często z plotkarskich mediów, to już nie całkiem
inna historia.”Martwa Śnieżka” to składanka gatunkowa, w której jednocześnie
mamy kryminalną intrygę, celebryckie krzywe zwierciadło, humorystyczną perspektywą
oraz oczywiście postacie, wykreowane tak, by niełatwo było dotrzymać im kroku,
zwłaszcza, że ich drogi bywają nader kręte, strome i skierowane tam gdzie
potencjalne zagrożenie staje się aż nadto realnym. Z pewnością więc atrakcji w
lekturze nie brakuje, duch świąt jest więcej niż odświeżony i pokazany w
kontrastowych barwach, a że czasem zbrodniczych? Rasowy kryminał w takich okolicznościach
to nie lada gratka dla wszystkich fanów śledczych podchodów.
Za możliwość przeczytania
Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję:
Przedpremierowo:
„Głos z piekła”
Marek
Krajewski
Diabły
rodzą się w piekle, które tworzą sami ludzie. Czasem sami dla siebie, częściej dla
innych. Iluzja normalności bywa złudna i zwodzi niejednego człowieka, a kiedy
już dostrzega się zło bywa za późno na ratunek. Prawdziwe są słowa, że kiedy
rozum śpi budzą się demony, ludzkie, z krwi i kości.
Niekiedy
chłodna logika są jedyną bronią przed tym, co inni uważają za szaleństwo. To,
co dzieje się w pałacu hrabiego von Babbitza wymyka się prostym osądom.
Zaginięcie, opętanie, morderstwo. Jak na jedną rodzina to aż za dużo, dlatego
nic dziwnego, że potrzebna jest pomoc. Herbert Anwaldt ma niepowtarzalną okazję
skonfrontowania teorii, jakiej nauczył się na studiach z praktyką. Jako
absolwent psychiatrii ma za zadanie pomóc, jakkolwiek, hrabiance Annie, która
uznawana jest za osobę, w jakiej dosłownie siedzi diabeł. Co faktycznie dzieje
się w posiadłości Czerniewice? Z pewnością aż za dużo niepokojących wydarzeń ma
tam ostatnio miejsce, czy pojawienie się Anwaldta jest dobrym pomysłem, zwłaszcza,
że jedna z ostatnich osób, mająca pomóc hrabiemu w uspokojeniu sytuacji została
zabita i to naprawdę brutalnie? W takich okolicznościach niewiele potrzeba by
stać się kolejną ofiarą i nawet opieka doświadczonego stróża prawa nie
gwarantuje bezpieczeństwa. Zresztą zagrożeń jest dużo więcej i to z najmniej
spodziewanej strony. Czy rozsądek wygra z obłędem? Prawda bywa równocześnie
bardzo skomplikowana i nad wyraz prosta, lecz zanim odkryje się jej prawdziwe
oblicze trafia się na drogę prosto do piekła, z jakiej nie ma odwrotu jeśli
chce się dotrzeć do jej sedna. Jaką cenę płaci się za spojrzenie w oczy złu?
„Piekło jest puste, a wszystkie diabły są tu”[1]. Te słowa to nie przesada w przypadku najnowszej książki Marka Krajewskiego, opisują w więcej niż telegraficznym skrócie, kogo spotykamy podczas lektury. Rasowy kryminał retro, w jakim oddano z niuansami epoki lat dwudziestych drugi plan, stanowiący tło dla opowiadanej historii. Do tego oczywiście pałac z otoczeniem staje się miejsce rozgrywającego pełnego dramatyzmu niecodziennego dochodzenia. Niejedną znajomą nutę odnajdujemy w „Głosie z piekła”, jednak nie są to kalki, a jedynie nawiązania budujące klimat, z jednej strony znane, z drugiej całkowicie inaczej niż we wcześniejszych książkach. Jak zawsze to liczne detale podkreślają odpowiednie momenty, mające zwrócić naszą uwagę w odpowiednich momentach, w innych uśpić czujnych, by po chwili stać się punktem zwrotnym. Nie ma tutaj szalonych lat dwudziestych dwudziestego wieku pełne jazzu i beztroskiej zabawy, jest za to inny wówczas trend. Wykorzystano go bezbłędnie, wplatając jako jeden z wątków oraz jednocześnie wiążąc go z kolejnymi. Zagadka kryminalna jest wielowarstwowa i obejmująca zbrodniczymi mackami wszystkich tych, którzy znajdą się w ich pobliżu. Granica pomiędzy zbrodnią i szaleństwem zaciera się coraz mocniej z każdym rozdziałem, a fabuła wciąga czytelników nieodwracalnie i nie pozwala oderwać się aż do samego finału, zaskakującego i rzucającego znak zapytania na odchodne. „Głos z piekła” roczna historia, która wciąga od pierwszej strony.
Premiera:
29 października 2025
Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję:
Nowość:
„Ulecz ciało, ulecz duszę”
Brittany
Piper
Ciało i
umysł to nie dwa osobne byty, lecz wspólnota. Oczywistość? Nie zawsze. Często
rozdzielamy dolegliwości tego pierwszego od drugiego i na odwrót. Nie zawsze
dostrzegamy powiązaniami między nimi, stawiając ostrą granicę. To, czego
doświadcza ciało pozostawia ślad w umyśle i vice versa. Jeżeli chcemy je
uleczyć warto spojrzeć holistycznie i nie scalić różne sposoby zamiast
sztucznie je dzielić.
Ile razy
próbując różnych metod leczenia wciąż nie ma efektów lub są one niewspółmierne
do ponoszonych wysiłków? Czasem problem tkwi w braku właściwej diagnozy lub
ustalenia źródeł, skąd pochodzą zaburzenia zdrowotne. Niejednokrotnie zapomina
się, że dramatyczne wydarzenia, po jakich nie ma śladów fizycznych,
pozostawiają rany psychiczne, a te zdają o sobie znać w postaci pogorszenia się
zdrowia ciała. Zaklęty krąg, który wcale nie jest tak łatwy do rozszyfrowania i
działający również odwrotnie. Niekiedy mijają lata zanim dotrze się do źródeł
lub też mija równie dużo czasu zanim dotrze się do wydarzeń z przeszłości,
jakie okazują się punktem wyjścia do sytuacji obecnej. Skomplikowane? Tak i
nie. Tak, gdy rozpatrujemy osobno, nie - jeśli bierzemy pod uwagę oba aspekty.
Brittany Piper pod lupę to ostatnie. Skupia się na szukaniu przyczyn i ich
nazwaniu, to jedne z pierwszych kroków, do kolejnych należy bezpieczeństwo,
stres, gospodarkę hormonalną oraz lęk i życie, gdy w końcu zostaje opanowany.
Prosty schemat? Na papierze takim może wydawać się, lecz w codziennej
egzystencji wymaga analizy.
„Ulecz
ciało, ulecz duszę” już od samego początku wskazuje, jaką drogę należy
przemierzyć, by osiągnąć tytułowe cele. Co istotne, autorka wskazuje, iż jej
poradnik nie zastąpi porady i leczenia medycznego. Porady, które przekazuje
pozwalają nam uświadomić gdzie może tkwić źródło problemów, lecz należy
pamiętać o wsparciu lekarza. Poznanie metody Brittany Piper daje do ręki jeden
z kluczy, które pozwalają wyjść z wydawałoby się zamkniętego kręgu bycia w ciągłej
gotowości i lęku, przed tym, co już było oraz skutkami. Bardzo szerokie ujęcie
pojęcia traumy, od definicji, poprzez jej rodzaje oraz wpływ na człowieka, w
tym somatyczny dają czytelnikom wiedzę o niej. Terapeutyczna metoda opiera się o
somatykę, a wcześniejsze rozdziały przygotowują nas pod względem merytorycznym tak,
by móc zrozumieć jej istotę. Brittany Piper szeroko omawia elementy bez jakich trudno
zrozumieć technikę, a jakie są również użyteczne w życiu codziennym, nawet gdy
nie stosujemy Somatic Experiencing. Umiejętność
radzenie sobie z lękiem, zapewnienia sobie poczucia bezpieczeństwa czy też
rozpoznanie traum, jakie wciąż dają o sobie znać, chociaż często w zakamuflowany
sposób pozwala na poprawę jakości życia, co jest ogromną zaletą tej pozycji.
Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję:
Joanna Wachowiak
Pech, jaki jest, każdy widzi.
Niestety trudno go uniknąć, gdyż pojawia znienacka i zbytnio nie daje wyjścia
jak mu się poddać. A gdyby inaczej podejść do niego i tego, co z sobą niesie?
Trzynastka i podobno wszystko
wiadomo. Czy Eulalia wierzy w pecha? Jakoś do tej pory chyba się nad tym
zagadnieniem nie zastanawiała, teraz też niezbyt dużo, gdyż wiadomo, że gdy się
człowiek przeprowadza, co innego zaprząta jego uwagę. Jednak spotkanie pana
Adama pokazuje dziewczynce co on może zdziałać. Sąsiad gdzie się nie uda tam
zawsze go spotka, a może to on czeka już na niego? Zresztą starszy pan sam
twierdzi, iż wprost przyciąga go. Czy to prawda? Dziewczynka sama jest
świadkiem kilku takich zdarzeń, więc mogłaby to potwierdzić, ale ma inny plan.
Po prostu trzeba nauczyć się go obsługiwać. Jak wiadomo najlepiej do tego posłuży
instrukcja, nie tak byle jak, lecz właśnie dotycząca pecha! Czy to wystarczy by
niechciany towarzysz życia codziennego opuścił sympatycznego, acz pechowego,
pana Adama?
Bajki terapeutyczne mogą mieć różne
formy i dotykać całego wachlarza problemów. „Instrukcja obsługi pecha” ma
trochę humorystyczny wydźwięk, co ukazuje tytułowe fatum w całkiem innym
świetle niż zazwyczaj, co już jest ogromną zaletą. Nie ma żadnego umniejszania
wagi zdarzeń, lecz spojrzenie z punktu widzenia dziecka przedstawia nam niepomyślne
wydarzenia tak, jak rzadko kiedy na nie patrzy się. Mała bohaterka wskazuje
młodszym i starszym perspektywę, jaka pomaga poradzić sobie z nieprzyjemnym
wydarzeniem, ale także podkreśla własną sprawczość, empatię oraz również mówi,
że niepowodzenia mają miejsce, co nie oznacza braku możliwości poradzenia sobie
z nimi i wyciagnięcia wniosków na przyszłość. Istotną częścią jest także część
do dalszych zajęć terapeutycznych, gdyż pierwszą jest samo czytania, natomiast kolejnymi
są omawiania treści oraz ćwiczenia na ich bazie. Te etapy zostały szczegółowo
omówione wraz z gotowym scenariuszem działań i pomocnymi wskazówkami. „Instrukcja
obsługi pecha” to jedna z kilku pozycji, jakie można za darmo pobrać ze strony:
https://zaczytani.org/bajka/instrukcja-obslugi-pecha.
Zachęcam do sprawdzenia, co mają do zaoferowania oraz ich poznanie.
Bajka do pobrania bezpłatnie na stronie:
Za możliwość przeczytania
Nowość:
„Perła czasu”
Małgorzata Rogala
Za możliwość przeczytania
„Żółta czapka”
Katarzyna Ryrych
Bajki mają wiele twarzy. Kojarzą nam
się z fantastycznym otoczeniem i postaciami mającymi cechy, jakie nie występują
na co dzień. Jednak nie zawsze muszą być dalekie od tego, co nam znane.
Niekiedy mówią o sprawach, jakie znamy i oswajają problemy.
Koledzy i koleżanki mają lepsze
pomysły od Kuby, a zwłaszcza Maciek. Ten to zawsze wie jak ich zainteresować i
potrafi zrealizować wszystko to, o czym im mówi. Kto by nie chciał być taki jak
on? A jeśli nie ma się takiej pewności siebie? Najlepiej głośno nie mówić o
tym, co się wmyśliło, bo co jeżeli okaże się, że się nie miało racji? Stojąc z
boku i nie wychylając się ze swoim zdaniem jest o wiele bezpieczniejszą pozycją
niż powiedzenie na głos tego, co siedzi w głowie. Jednak czasem los przewrotnie
sprawia, iż trzeba odegrać rolę, jakiej tak się bało. Czy Kuba będzie w stanie
zastąpić Maćka, gdy ten ze złamaną noga nie będzie mógł tak jak zawsze
zaplanować i poprowadzić wycieczki rowerowej? Los wskazuje na chłopca, jaki
unikał dzielenia się swoimi ideami. Kto lub co może mu pomóc i czy to w ogóle
możliwe?
Bajki niosą z sobą nie jedynie morał,
lecz również pełnią funkcję terapeutyczną, edukacyjną, a nawet relaksacyjną.
Mogą być narzędziem by zbliżyć się do dzieci, wzmocnić z nimi kontakt oraz pomóc
im. Nie oczekujemy zbyt dużo od tych utworów? Jeżeli przyjrzeć się im bliżej to
szybko przekonamy się, że dobrze nadają się do takich celów. Niektóre z nich są
własne tworzone by pomóc starszym pomóc młodszym, a tym drugim dać impuls do wyrażenia
emocji, z jakimi nie potrafią lub trudno sobie radzą. „Żółta czapka” pozwala właśnie
nazwać i wskazać uczucia, mogące ograniczać dziecko w kontaktach nie tylko z rówieśnikami.
Już głośne czytanie jest pierwszym krokiem w bajkoterapii, kolejne są dokładnie
wyjaśnione i pokazane jak je wykonać z korzyścią dla obu stron. Warto też pamiętać,
że na użytek pracy terapeutycznej bądź edukacyjnej warto zrobić odpowiednie
szkolenie. Jednakże książka daje również gotowe narzędzia do rąk między innymi
dla rodziców, jacy dzięki czytaniu i realizacji gotowego scenariusza otrzymują możliwość
pracy z dzieckiem nad jego pewnością siebie.
Bajka do pobrania bezpłatnie na
stronie:
Za możliwość przeczytania
„Leśna paczka”
Boguś Janiszewski
Kto nie chciałby mieć przyjaciół?
Jednak oni nie przychodzą tak na zawołanie. Co więc z robić by z kimś zaprzyjaźnić
się? Nie ma jednego sposobu, czasem wystarczy posłuchać dobrej rady i po prostu
spróbować dać się poznać.
Wspólna zabawa to fajna sprawa, nawet
jeśli niekiedy trzeba włożyć nieco wysiłku. A gdy chodzi o rozgrywki sportowe
to budzi się duch rywalizacji. Mieszkańcy lasu także lubią spotykać się i w
przyjacielskim gronie potrenować, zwłaszcza, że zbliżają zawody i wszyscy chcą
się zaprezentować od jak najlepszej strony. Wiewiórka Basia już o to zadba, jej
przyjaciele przykładają się do wspólnych zajęć, lecz ktoś pozostaje na uboczu.
Puchacz Edek nie towarzyszy innym zwierzętom w ich aktywności. Dla czego i jak
to możliwe, jeśli wszyscy tak garną się do nich? Co stoi za tą decyzją i czy to
faktycznie wyłącznie jego wybór?
Bajki zawsze miały jakiś moralny
przekaz, wskazujący, co jest dobre, a co złe. Nie inaczej jest i ze
współczesnymi, niektóre z nich niosą również coś jeszcze – moc terapeutyczną.
Czytanie pozwala oderwać się od tego, co trudne, raniące i od rzeczywistości,
lecz także pomóc oswoić trudne emocje. „Leśna paczka” właśnie należy do tej kategorii
i jeśli ktoś by pomyślał, że cały ciężar jest właśnie na ten element
przesunięty to podczas lektury przekona jak dobrze został on wpleciony w
fabułę, by stać się jednym ze składników, a nie motywem. Rolę tego utworu jest
bycie podstawą do pomocy, ale nie jedynie tej po „fakcie”, lecz także przed jego
wystąpieniem. Jak to zrealizować? Książka zawiera bajkę oraz część wprowadzającą
do bajkoterapii. Już samo przeczytanie wspólnie z dzieckiem stanowi pierwszy
krok w tym kierunku, jednak w wielu wypadkach będą niezbędne kolejne, nieprzypadkowe
kroki. W publikacji znajdziemy je wraz z praktycznymi wskazówkami oraz istotną
informacją, iż prowadzenie bajko terapii powinno być poprzedzone szkoleniem w
przypadku, gdy w życiu zawodowym zajmujemy się pracą lub opieką nad dziećmi. „Leśna
paczka” ma kilka warstw, przeplatających się i budujących fabułę oraz będących
bazą do części edukacyjnej i terapeutycznej. Sympatyczni bohaterowie oraz ich perypetie
dają okazję do rozmowy o emocjach, jakie często trudno wyrazić oraz w efekcie
poradzić sobie z nimi.
Bajka do pobrania za darmo na
stronie:
www. zaczytani.org
Za możliwość przeczytania
Nowość:
„Życie bez lęku”
Za możliwość przeczytania
Nowość:
„Architektura.
Przewodnik dla lubiących rozkminiać bez bólu”
Nicole Bridge
Co mamy na myśli myśląc architektura?
Dla jednych to wszystko, co nas otacza i jest wybudowane przez człowieka. Drudzy
traktują ją jak sztukę i skupiają się na najlepszych jej przykładach. Jedno
jest pewne, pisana z małej czy dużej litery otacza nas i nie pozostawia
obojętnym, nawet, jeśli mamy całkowicie odmienne zdanie niż inni lub jej
twórca.
Podręczniki raczej kojarzą się z
suchą teorią, której daleko do praktyki. A gdyby tak połączyć oba i spróbować
je zrównoważyć i to w taki sposób, by czytelnika zaciekawić? Nicole Bridge nie
idzie na skróty, lecz też nie pisze podaje suchych faktów i pojęć, ciekawych jedynie dla zawodowców bądź fanów
projektowania i budownictwa. Czy zwiedzając zabytki albo patrząc na jakiś
budynek nie chcielibyście rozpoznać kto go zaprojektować lub w jakim jest stylu?
Pewnie jakieś podstawy jeszcze pamiętamy z lekcji historii bądź plastyki, lecz
już z detalami nie jest tak prosto. No, a kiedy jeszcze dochodzi nazwisko projektanta
to już zadanie wkracza na jeszcze wyższy poziom. Autorka odsłania to, co kryje
się za znanymi budynkami z różnorodnych epok oraz przybliża sylwetki ich twórców,
pomiędzy nimi wyjaśnia bardziej i mniej popularne pojęcia. Zwrócona jest też
uwaga na charakterystyczne szczegóły dla danej epoki. Przegląd zaczyna się w
punkcie, jaki rzadko kiedy kojarzymy z architekturą, jednak często właściwe korzenie
giną w mrokach dziejów, a szkoda, gdyż właśnie one są pierwszym krokiem ku temu
co widzimy obecnie.
Styl. Epoka. Pomysł i żmudna praca,
tak przy projektowaniu jak i urzeczywistnianie tego, co kryje się za rysunkami
technicznymi, i tak przez tysiąclecia. Znani i nieznani architekci. „Architektura.
Przewodnik dla lubiących rozkminiać bez bólu” to z pewnością nie powierzchowne potraktowanie
tematu i skupienie się jedynie na tym, co uznane. Wprost przeciwnie, Nicole
Bridge skupia się na najistotniejszych detalach i w ten sposób przyciąga uwagę
czytelników, dodając do nich nazwiska oraz ciekawostki. Takie połączenie
pozwala uniknąć długich opisów. Jednak jeśli ktoś liczy na prosty schemat to w
tym informatorze go nie znajdzie, bo autorka podchodzi bardzo indywidualnie do
każdego zagadnienia. To nie jest kolejny wykład, lecz bardziej właśnie zgodnie
z tytułem przewodnik po tym, co interesujące i jednocześnie często nie do końca
dobrze zrozumiane bądź wyjaśnione. Architektura to pojęcie bardzo szerokie, co
wcale nie oznacza, iż musi pozostać niezrozumiałe. Wprost przeciwnie jeżeli ktoś
zada sobie trud wyjaśnienia przełożenia z
języka fachowego na bardziej potoczny i dodatkowo jeszcze pokaże ciekawe
spojrzenie na zagadnienie to otrzymamy tytuł taki jaki oddała w ręce
czytelników Nicole Bridge.
Za możliwość przeczytania