Nowość:
„Wariacja”
Rebecca Yarros
Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję:
Nowość:
„Wariacja”
Rebecca Yarros
Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję:
Recenzja patronacka:
„Miłosny układ”
Zibi The Bearded
Podobno przypadki rządzą życiem
człowieka albo zrządzenia losu. Trudno czasem rozstrzygnąć, co jest czym, ale
przecież liczy się efekt końcowy czyż nie? Tylko jaki on będzie kiedy
przyszłość jest ogromnym znakiem zapytania?
Czasem pechowy dzień przynosi całkiem
niecodzienne rozwiązanie problem, chociaż na pierwszy rzut oka to jedynie
kolejny problem. So-you i Tae-hyun nie łączy nic poza czysto biznesowym
układem, no prawie, bo udawanie związku jakoś tak nie pasuje do tego
określenia. Jednak dzięki temu mężczyzna ma alibi przed wszystkimi tymi, którzy
są żywo zainteresowani jego życiem osobistym, natomiast ona może pomóc matce i
ma pracę, o jakiej nie marzyła. Wydawałoby się, że w tej relacji nie ma miejsca
na żadne emocje, gdyż zasady są jasno określone. Zresztą tych dwoje dzieli zbyt
wiele, chociaż czy naprawdę? Tych dwoje zaczyna dostrzegać w sobie coś więcej
niż na samym początku, zwłaszcza, iż pierwsze wrażenie wcale nie musi mieć
pokrycie w rzeczywistości. Każde z nich ma inne priorytety i cele, jakie chcą
osiągnąć, połączył ich niecodzienny splot okoliczności, lecz przecież ciąg
dalszy należy do nich, a w miarę poznawania się dostrzegają dużo więcej niż
mogliby przypuszczać na wstępie. Pytanie tylko co zrobią z uczuciami, jakich
nie powinno być? W końcu kto powiedział, że nie ich znajomość nie może pójść w
całkiem nowym kierunku?
Komedia omyłek i romantyczna w
jednym, ale to dopiero wstęp do nie tylko uczuciowych perypetii postaci
„Miłosnego układu”. Dodać do tego należy Seul i dobrze oddaną kulturę koreańską
oraz po mistrzowsku oddane sylwetki pierwszo i drugoplanowych bohaterów. Wisienką
na torcie jest oczywiście tytułowa relacja, stanowiąca siłę napędową całej
historii, w jakiej spotykają się wszystkie te składniki w bardzo smakowitą
lekturę. Rzecz jasna to nie wszystkie elementy, a niektóre, by poznać wszystkie
wystarczy zagłębić się w książkę, gdzie nic nie jest oczywiste, tak jakby mogło
się +wydawać. Na tle luksusowej dzielnicy Gangnam śledzimy losy So-you i
Tae-hyun, jakich łączy wpierw przypadek, przeradzający się w niecodzienny układ,
wcale nie tak jednoznaczny i nie pozwalający się włożyć w proste ramy. Autor
zadbał o każdy szczegół fabuły, zaczynając od oddania kolorytu miejsca akcji
oraz kulturowych niuansów po detale wątków, sprawiające, iż czytelnik ma przed
sobą nie tylko tekst, lecz przede wszystkim pełną zwrotów opowieść o dwojgu
ludzi, jakich różni wszystko i łączy całkowicie nieplanowa umowa. Z kolejnymi
rozdziałami poznajemy nie jedynie bohaterów, ale też to, czym się kierują,
dostrzegamy jak zmieniają się pod wpływem nietypowej sytuacji, z której wcale
nie tak łatwo wyplątać się. Zibi the Bearded oddał w ręce czytających historię,
gdzie mamy doskonale skonstruowany wątek
rom-com, humor i to nie jedynie w dialogach, postacie, za których bardzo szybko
zaczynamy trzymać kciuki i to, co sprawia, że książkę po prostu pochłaniamy
czyli jedyną w swoim rodzaju atmosferę oraz to „nieuchwytne” coś.
Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję Autorowi:
Zibi the Bearded
Nowość:
„Czarownica”
Andrzej F. Paczkowski
Zło nie zawsze przychodzi
niepostrzeżenie. Często daje znaki, iż się zbliża i to wcale nie mało
zauważalne. Jednak czy da się tak do końca przygotować na jego nadejście?
Strach i odwaga często idą w parze w takiej sytuacji, drogą, na jakiej spotyka
się również niedowierzanie, brak nadziei i czasem niecodzienne sojusze.
Podobno, gdy wie się z kim ma się do
czynienia, wtedy lęk przed tym jest mniejszy. Niestety bliscy Adel i ona sama
nie do końca mogą powiedzieć, iż boją się mniej tego, co ma nastąpić. Wiedza
pomaga im przygotować się na nieuchronną konfrontację, lecz czy można być gotowym,
jeśli ma się świadomość, że ofiary są nieuchronne? A pomiędzy tym na światło
dzienne wychodzą kolejne sekrety, mogące znacząco wpłynąć na to, co ma się
wydarzyć i równocześnie uświadamiają adeptce magii jak dużo jeszcze jest przed
ukryte. Czy niedopowiedzenia i sekrety nie osłabią jej oraz sojuszników? W
nadchodzącej walce nikt i nic nie zawaha się by użyć każdego możliwego środka
by przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Przewodnia jednocześnie daje
nadzieję, lecz jest także dość enigmatyczna, Adel odgrywa w niej kluczową rolę,
lecz jak dokonać czynu, o jakim mówi? Babcia nauczyła ją dużo, magia nie
stanowi już takiej zagadki jak na samym początku, ale znaki zapytania wciąż
pojawiają się, a przeciwniczka nie próżnuje. Pokazy siły mają przerazić i
jednocześnie osłabić młodą czarownicę, jednak ta stawia czoła własnym i cudzym
lękom. Czas ostatecznego pojedynku nadchodzi…
Co będzie wynikiem rodzinnego dziedzictwa, proroctwa, czarów i lasów, będącego domem dla wielu istot? Historia, w której świat rzeczywisty ma drugie dno, dostrzegalne nie tylko przez wybranych, a prawa nim rządzące wcale nie są tak oczywiste jak sądzi większość. Druga część „Czarownicy” to coś więcej niż oczekiwanie na finał, chociaż jak najbardziej jest ono widoczne, lecz przede wszystkim czytelnicy otrzymują rozwinięcie wątków z pierwszego tomu oraz odsłonięcie tego, co skrywało się w pod maskami noszonymi przez bohaterów. Andrzej F. Paczkowski po raz kolejny zaskakuje prowadzeniem fabuły i mistrzowskim łączeniem różnorodnych wątków z legend oraz zacieraniem granic pomiędzy światem realnym i fantastycznym. Słowiańskie elementy mitologii splecione z zadziwiającymi detalami innych kultur już w pierwszej części dylogii intrygowały, lecz ciąg dalszy jest jeszcze bardziej ciekawy. Autor zadbał, by czytający nie spodziewali się rozwoju akcji, tak za sprawą dalszych losów bohaterów oraz tego, co jeszcze skrywają nieodsłonięte tajemnice. Jeżeli oczekujecie niesamowitego finału to zawodu nie będzie, a zakończenia poszczególnych wątków również nie należą do szablonowych.
Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję:
Nowość:
„Teściowe i fałszywy papież”
Alek Rogoziński
Wiadomo, że są takie sytuacje, iż tylko nieliczne jednostki ludzkie mogą im sprostać. Wybrańcy losu albo pechowcy, w zależności od punktu widzenia, lub po prostu ci, którzy znaleźli się w niewłaściwym momencie i czasie oraz towarzystwie, stawiają czoła temu, co innych przyprawiło by co najmniej o palpitacje serca, histerię i przede wszystkim natychmiastową rejteradę. No cóż nie zawsze da się uciec i po prostu trzeba zrobić porządek, nawet jeśli przypomina to zupełnie coś odwrotnego.
Co może wydarzyć się w Świętym
Mieście? Na pewno dużo, lecz Kazimiera i Maja nie mają w planach jakiś
ekscesów, przynajmniej w swoim mniemaniu. Jakby tego mało obie mają to samo
zdanie, a to już jest co najmniej alarmujące, i to w jakim temacie! Teściowe
zgadzają się, że nowy papież jest dokładnie w ich guście… Teraz to już syreny
powinny wyć w najlepsze, bo czegoś takiego jeszcze świat nie widział, lecz nie
takie cuda zdarzają się na tym padole. Pytanie tylko czy Rzym jest gotowy na
przyjazd Niedzielskiej i Wrzesińskiej, zwłaszcza w takim gorącym okresie. Jak
bardzo to już przekonają się one oraz następca Świętego Piotra, gdyż przecież,
co jak co, ale te dwie panie potrafią zaleźć za skórę, chociaż oczywiście
zaprzeczyłyby temu. Inauguracja pontyfikatu zapowiada się więc interesująco i
to nie jedynie z uwagi na postać Marcelego III, wyróżniającego się nadzwyczaj
mocno na tle swoich poprzedników postępowymi poglądami oraz młodym wiekiem.
Jednak wsparcie dwóch fanek może okazać się dość kłopotliwe, chociaż gdy ktoś
ci ratuje życie to nie należy zbytnio wybrzydzać… Jak Rzym Rzymem tego jeszcze
nikt nie widział i z pewnością nie widział, papieski thriller z teściowymi na
pierwszym planie!
Za możliwość przeczytania
„W świetle nocy”
Milena Wójtowicz
Czasem wszystko zmienia się w kilka
sekund i to naprawdę nieodwracalnie. Niestety pewnych spraw nie da się
odwrócić, zmienić, po prostu trzeba zaakceptować nową rzeczywistość. Brzmi mało
optymistycznie? No cóż jeśli nie ma się tego, co się lubi, to jakoś należy
polubić co się dostało od losu… albo wampira!
Nie wszystkie szkolenia są nudne,
niektóre wprost mogą ratować życie, zwłaszcza te po śmierci. Mysza wyszła
„tylko” na koncert, a po przebudzeniu okazało się, że ma szkolenie wstępne BHP.
Tak to nie pomyłka, w końcu jak się jest nowonarodzonym krwiopijcą to warto
poznać zasady jakie teraz obowiązują czyż nie? Pytanie tylko na co bardziej
jest gotowa, bo jak wiadomo nagła zmiana gatunku jest uciążliwa, ale BHP-owiec,
będący strzygą, taką najprawdziwszą z trzecia powieką i niezliczonymi zębami to
już nie przelewki. Życie bywa trudne, zwłaszcza o poranku, kiedy jest się nowym
w nieznanym miejscu, a niektórzy są aż nadto ochoczy do wprowadzania w niuanse
rodem ze „Zmierzchu”. Co jak co, ale
przed Aśką nie lada orzech do zgryzienia, chociaż okazuje się, że to dopiero
wstęp. Nienormatywność z pewnością nie jest nudna, zwłaszcza gdy pomaga ci
nieziemsko przystojny czupakabra i strzyga, pozostaje jedynie ogarnąć studia
dzienne, a zły wpływ słońca na ród krwiopijców wcale nie jest mitem, jakoś
ułożyć sobie relacje z nowymi familiantami i jeszcze tak w ogóle i w szczególe
żyć po śmierci. Jak to zrobić? Jedynie Aśka wie lub nie, lecz nie da się uciec,
chociaż czy na pewno?
Wampiry plus cała reszta świata
nienormatywnego istnieje to fakt niezaprzeczalny, jeśli nie wierzycie to
bohaterka „W świetle nocy” wam to potwierdzi. Krwawo już było, teraz jest
humorystycznie w odcieniu czerni, bo jakżeby inaczej, ale i pouczająco, w końcu
BHP najważniejsze. Dlatego na okładce powinno być ostrzeżenie, iż czytanie
grozi poprawą nastroju i to radykalną, kolejnymi atakami śmiechu i przede
wszystkim świetnie spędzonym czasie. Chcecie przeczytać prawdziwą komedię, gdzie
inność jest oczywista i wcale nie traktowana z przymrużeniem oka? Milena
Wójtowicz zapewnia to po mistrzowsku i niezwykle przekonująco. Lekka historia,
w jakiej nie brak wyrazistych postaci, swobodnego łączenia legendarnych
sylwetek oraz zwykłej codzienności, jaka nabiera całkiem nowych barw. Dowcipna
i z odrobiną farsy opowieść o paranormalnych bohaterach, jacy wprost
przyciągają kłopoty i rozwiązują je dość niekonwencjonalnie sprawia, że przepadamy
z kretesem „W świetle nocy”. No i zapominajmy o BHP podczas czytania, bez niego
łatwo nie jest!
Przedpremierowo:
„Dom zła”
Jakub Rutka
Czy zło powstaje samo z siebie? A
może potrzebny jest do tego jakiś zapalnik? Dlaczego nagle daje o sobie znać,
chociaż nic wcześniej nie wskazywało na jego obecność? Jak to możliwe, iż tak dobrze
maskuje się? Tyle pytań, na które nie zawsze znajdą się odpowiedzi. Jedno tylko
jest pewne, znowu pojawi się niespodziewanie…
Trzydzieści lat temu doszło do
zabójstwa. Nic nadzwyczajnego, niestety codziennie dochodzi do nich. Jednak to
konkretne zostało zapomniane, lecz czy to możliwe? Brutalność szokuje nawet po
trzech dekadach, dlaczego więc przeszło bez echa? Kto stoi za tą makabryczną
zbrodnią? Dla Jacka Gadowskiego jest to naprawdę dobry temat do podcastu i
programu radiowego, jakich jest autorem. Tajemnica otaczająca to morderstwo
intryguje go, a telefon jednego ze słuchaczy kieruje jego uwagę w tym kierunku.
Co wydarzyło się w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym czwartym? Informacje
są bardzo skąpe, a pogłosek nie ma prawie wcale. Dlaczego? Z pewnością nie
tłumaczy tego, że media nie były tak rozwinięte, a internet nie istniał. Czy
taką sprawę można zapomnieć? Gadomski nie zamierza jej porzucić, ale czy zdaje
sobie sprawę, w co wchodzi? Niekiedy to, co było wcale nie odeszło, a
zagrożenie staje się bardziej realne niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Czy
faktycznie nić dwa razy się nie zdarza?
Groza. Kryminał. Thriller. Wszystko w
jednym tytule i to debiutanckim, chociaż tego ostatniego w ogóle nie da się
odczuć podczas lektury, dopiero „w słowie od autora” dowiadujemy się o tym.
Jednak najważniejsza jest sama książka, doskonale łącząca wątki różnych
gatunków i nie ma co ukrywać nieodwracalnie wciągająca czytelnika od prologu po
finał. A co pomiędzy tym? Historia, jakich z pewnością nie pojawia się zbyt
wiele, intrygująca na każdym kroku, dopracowana w szczegółach tych z pierwszego
jak i drugiego planu. Prywatne śledztwo i to policyjne, widmo zbrodni sprzed
lat, która staje się coraz bardziej realne w teraźniejszości. Nocne rozmowy
Polaków nabierają całkiem innego znaczenia w „Domu zła”, tak samo jak i definicja
zła. Jakub Rutka nie stawia na prostą sensację, lecz odsłania kulisy docierania
do faktów, oddzielania plotek od wartościowych informacji i to z dwóch stron –
dziennikarskiej i policyjnej. Jednak najważniejsze jest morderstwo, wcale nie będące
jedynie przestępstwem z przeszłości, lecz stające się czymś więcej niż tematem programu
spod znaku true crime. Dochodzenie dalekie jest od filmowo-serialowych
uproszczeń, w tej powieści to wynik łączenia detali, poszukiwania odpowiedzi pomimo
wyraźnych tropów i niekiedy zaufaniu intuicji. „Dom zła” jest pierwszorzędną
lekturą, w której fabuła nie toczy się po szablonowych torach, zwroty akcji są
nieprzewidywalne i nie ma co ukrywać, że autor
zaskakuje do samego zakończenia.
PREMIERA:
04.06.2025
Za możliwość przeczytania książki
„Wnuczka Fabergé.
Kobiety Romanowów”
Monika Raspen
Tajemnice mają wszyscy. Mniejsze, większe,
lecz nikt od nich nie jest wolny. Czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy z ich
istnienia, co nie oznacza, iż nie maja nas i nasze wybory wpływu. Czy już na
zawsze pozostaną w ukryciu? A może kiedyś ujrzą światło dzienne?
Czy Irina dałaby się ponieść porywowi
serca jeśli wiedziałaby co ją czeka? Na to pytanie jest już za późno, teraz
musi ochronić siebie i nie narodzone dziecko, a społeczeństwo nie wybacza
jakiekolwiek odstępstwa od zasad, chociaż krzywdzą one niewinnych. Początek
dwudziestego wieku wymaga od kobiet nienagannego życiorysu i dziewczyna już
przekonała się jak surowo traktuje się tylko damską jej część. Caryca ma tak
wiele, powinna być szczęśliwa mając zdrowe dzieci i kochającego męża, ale… ona
także podlega ocenie i ma jeden obowiązek. To on jest dla tej kobiety
niewyobrażalnym ciężarem. Urodzić syna, nie kolejną dziewczynkę, tylko lub aż
tyle. A jeśli natura zdecyduje inaczej? Kto pomoże tym dwóm kobietom? Czy muszą
liczyć wyłącznie jedynie na siebie? Jaki los czeka niechciane dzieci, nawet gdy
pochodzą z najznakomitszych rodów? Cesarzowa matka nie zamierza stać z
założonymi rękoma kiedy wokół niej rozgrywają się dramaty, lecz ona także
podlega tym samym okrutnym prawom co i reszta, jednak doświadczenie życiowe i
charakter nie pozwalają jej odwracać głowę. Nie jedynie drogi tych trzech
kobiet skrzyżują się w przełomowym momencie, ale czy kłamstwo jest jedynym
wyjściem?
Pełne przepychu carskie apartamenty,
nie ustępujące im luksusem arystokratyczne siedziby, prowincjonalne dworki.
Sankt Petersburg, Carskie, Peterhof i Carskie Sioło. Caryca, car, caryca matka
i jej dwór. Początek dwudziestego wieku, jaki zmiecie znany porządek i
wprowadzi całkiem nowy, dla wielu obrazoburczy i przede wszystkim wcale nie
lepszy… W takim otoczeniu i tle już na wstępie czytelnik wchodzi w świat, który
przeminął bezpowrotnie, czy dobrze to czy źle to już temat na całkiem inną książkę,
chociaż i w tej nie brakuje refleksji w związku z nim. „Wnuczka Fabergé.
Kobiety Romanowów” to po części saga rodzinna, a rodzina nie byle jaka, bo
cesarska, lecz moim zdaniem to przede wszystkim opowieść o kobietach, znanych z
historii, lecz i większości przez nią i nas potomnych zapomnianych. To także książka
o całej gamie emocji, wcale nie tak czarno-białych jak mogłoby się wydawać, nie
brakuje gorących uczuć, nienawiści, bólu i smutku, lecz także radości. Jednak
na pierwszym planie są bohaterki, barwne pod każdym względem, próbujące walczyć
o to, co dla nich ważne, mające świadomość, że jeden nierozważny krok niszczy życie,
a porywy serca aż za często mają gorzki smak odrzucenia. Oczywiście są także sekrety,
te duże i te mniejsze, to one są fundamentami książki „Wnuczka Fabergé. Monika
Raspen oddaje ducha epoki i pokazuje jak zasady społeczne rządziły losem kobiet
i tych mniej uprzywilejowanych. Kobiety Romanowów” jednocześnie ma prawdziwie
carską okazałość i kameralność kobiecych buduarów oraz salonów, a także
poznajemy wielkie dramaty i tragedie, o jakich wiedzą nieliczni. Nie brakuje
także zagadek, frapujących i dających naprawdę wiele możliwości rozwiązań, oczywiście
nie brakuje też intryg. A to wszystko w świecie, jaki za niedługo zostanie
zmieciony przez huragan wielkiej historii…
Nowość:
„The Queen`s Rising”
Rebecca York
Kiedy przeszłość naznaczona jest
tajemnicą, a przyszłość wielką niewiadomą, pozostaje jedynie teraźniejszość. Jak
wykorzystać szansę, którą dostaje się z niezrozumiałych powodów? A może ktoś
dostrzega coś, czego nie widzi większość?
Brienna nie jest taka jak inne adeptki
w Domu Magnalia, a przynajmniej ona tak twierdzi. Pozostałe pięć uczennic ma
swoją pasję, którą rozwija od pierwszego dnia w szkole, ona czuje, iż w żadnej
nie jest i nie będzie tak doskonała jak jej rówieśniczki, wybrane spośród
wielu. Dlaczego przyjęto ją do tej szkoły? To pytanie zadaje sobie niejednokrotnie
podczas kolejnych lat pobierania nauk, równie często rozmyśla o tym, czego nie
chce powiedzieć jej dziadek. Matkę zna jedynie z opowieści, natomiast ojca nie
widziała nigdy. Jego tożsamość pozostaje wciąż sekretem. Jednak najważniejsze
przed nią, czym zajmie się jeśli nie wybierze jej żaden patron po ukończeniu
akademii? Niestety ziszcza się jej koszmar, jako jedyna nie zostaje pasjonatką,
a przyszłość staje pod ogromnym znakiem zapytania. Czy rozwiązaniem będzie niespodziewana
propozycja? Wymaga ona od dziewczyny czegoś dużo więcej niż samej pasji i z
całą pewnością ściągnie na nią niebezpieczeństwo. Jeżeli wybierze niepewną
przyszłość będzie musiała wybrać pomiędzy wiernością i zdradą oraz podjąć
wyzwanie, od jakiego zależą losy królestwa…
Bohaterka, która nie stoi obok
istotnych wydarzeń, a w samym ich centrum. Otoczona mgłą tajemnic i cieniem
tego, co było, lecz również odczuwalnym w przyszłości. Rebecca York łączy baśniowy krajobraz, magię oraz silne
kobiece postacie w jedną opowieść, jakiej poszczególne wątki opowiadają
równocześnie historię pojedynczych osób jak i rodów oraz królestw. Tło na jakim
rozpisane są losy bohaterów dodają im barw i równocześnie stanowią źródło ich
przygód. Kobiece sylwetki wykreowane przez pisarkę są siłą sprawczą, nie
dodatkiem i nie usuwają się z pierwszego planu, by inni dokończyli ich dzieło. Wprost
przeciwnie otrzymujemy powieść gdzie bohaterka pokazuje siłę wiedzy, siłę magii
i siłę fizyczną w walce dobra ze złem. Rebecca York pokazuje moc siostrzeństwa
oraz rodziny, lecz nie ma w tym prostego wzoru, jaki nasuwa nam się na myśl,
lecz wiąże on z sobą świadomy wybór oraz ludzi, połączonych czymś więcej niż
więzami krwi. „The Queen`s Rising” jest lekturą gdzie tajemnice splatają się z
losami pojedynczych ludzi jak i całych narodów, emocjonującą oraz z niejednym zwrotem
akcji i przede wszystkim niesamowitymi postaciami, odsłaniającymi nie od razu
swoja prawdziwą twarz.
książki
dziękuję:
Nowość:
„Krzywdy przeszłości”
Agnieszka
Lewandowska – Kąkol
Przeszłość rzadko kiedy jest zamkniętym
rozdziałem. Dla jednych jest błogosławieństwem, dla innych ciężkim bagażem. Wspomnienia
z czasem zacierają się, nabierają innych barw, niekiedy wypieramy je, by móc dalej
żyć. Jednak nawet, gdy pamięć chroni nas i tak dawne rany dają o sobie znać…
Podpisanie pokoju nie oznacza końca
wojny dla ofiar. One wciąż żyją z tym, co ona zostawiła i nie zawsze czas leczy
rany. Blizny po nich są widoczne i niewidoczne, z niektórych poszkodowani nawet
nie zdają sobie sprawy. Przeszłość rzuca długi cień, niekiedy po dziesiątkach lat
jest on wciąż odczuwalny. Jakie wspomnienia może mieć kilkuletnie dziecko? Ale
właśnie w tych najwcześniejszych latach kryją się najmroczniejsze momenty jego egzystencji.
Porzucony, jako kilkudniowe dziecko, wychowywany w hitlerowskiej placówce Lebensbornu
oraz oddawany w obce ręce jak rzecz, a nie dziecko, które pragnie niewiele, bo
jedynie mieć dom i blisko siebie ludzi potrafiących okazać mu troskę. W
dorosłym życiu Jan nie potrafi uwolnić się od tego, czego doświadczył jako
kilkulatek. Wciąż wracają do niego obrazy tamtych dni i obciążają teraźniejszość.
Dawny strach oraz nawracające koszmary dopiero podczas terapii Jana pokazują jak
ogromną krzywdę mu wyrządziły kiedyś i nadal ranią go dotkliwie. Czy w końcu
uda mu się zamknąć drzwi do tego, co było i spojrzeć inaczej na to, co jeszcze
przed nim? Przez tyle lat nawiedzały go, może nadszedł czas na zabliźnienie
ran?
Koniec nie dla wszystkich jest początkiem
czegoś całkiem nowego. Niekiedy to jedynie koniec jednego akapitu, a kolejny
naznaczony jest tym wcześniejszym. Agnieszka Lewandowska – Kąkol przedstawia
opowieść o człowieku, jaki wydaje się, że dawno pozostawił za sobą wojenne wspomnienia,
ale to jedynie wrażenie niemające nic wspólnego z rzeczywistością, która jest
opleciona wojennymi marami i nie tylko nimi. „Krzywdy przeszłości” opowiadają
losy dorosłego człowieka noszącego na barkach ciężar wojennego dzieciństwa.
Jednak w jego przypadku to wiele więcej niż u jego rówieśników. Przeplatające
się dwa plany czasowe uwidaczniają jak wielka historia i życiorysy pojedynczych
ludzi splatają się w całość. Ale to drugie pozostaje najczęściej w cieniu, chociaż
jest świadectwem tego, co wydarzyło się. W tej książce jest to widoczne to
nieustannie, gdyż przeszłość nie odeszła w zapomnienie, ona nadal jest aktualna
i przypomina zło, jakie powraca. Wojenne widma nie odeszły, nawet niewyraźne są
wyczuwalne i nie pozwalają odciąć się od bólu. Agnieszka Lewandowska – Kąkol obnaża
również niszczącą siłę sekretów i pozostawienie ich do odkrycia tym, którzy
nieświadomi ich istnienia już zostali napiętnowani nimi.
Przedpremierowo:
„Nikt nie powiedział”
Małgorzata Rogala
Podobno milczenie jest złotem, a mowa srebrem. Jednak aż nazbyt często to pierwsze oznacza ból i cierpienie w samotności, a to drugie daje ulgę i wsparcie. Jednak rzeczywistość rzadko kiedy jest czarno-biała, a skutków niektórych wydarzeń nie da się do końca przewidzieć. To, co z sobą przynoszą naznacza czasem zbyt dotkliwie i nie każdy jest w stanie to udźwignąć.
Śmierć jest nieuchronna, jednak bywa przyśpieszona czyimś działaniem na przykład. Podkomisarz Monika Gniewosz wiele mogłaby w tym temacie powiedzieć, ale niekoniecznie rozmowna w temacie chce być. Niestety nowe śledztwo musi rozpocząć na samym początku majówki. Kiedy zostają znalezione zwłoki jednego z mieszkańców Pełni wiele wskazuje, iż może to być samobójstwo. Jednak nie w tym przypadku, tu bez jakichkolwiek wątpliwości doszło do morderstwa. W takim miasteczku jak Pełnia większość zna się, jak nie osobiście, to przynajmniej z widzenia, obcy też pojawiają się, kto tym razem stoi za popełnieniem zbrodni? Jaka tajemnica kryje się za tym morderstwem? Oczywistego motywu nie ma, trzeba więc sięgnąć głębiej i wydobyć na światło dzienne to, co zostało ukryte, zwłaszcza, że morderca nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Dlaczego poniosły śmierć właśnie te osoby? Czym kieruje się zbrodniarz? Co jeszcze ma w zanadrzu? Policja ściga się z czasem, a ten rzadko kiedy łaskawy jest dla ofiar…
Spokój bywa zdradliwy i usypia czujność, jedno i drugie pokazuje swoje prawdziwe oblicze jak zawsze w najmniej spodziewanym momencie. Zaczynając lekturę kryminału oczywiście, że spodziewamy się zbrodni, w liczbie pojedynczej bądź mnogiej. Jednak już jej podanie jest sztuką i pisarze mają na to różnorodny patent. Małgorzata Rogala w każdej swojej książce odpowiednio buduje atmosferę, konfrontując codzienność z czającym się złem oraz śmiercią. Kiedy pojawia się jedno i drugie? Jak zawsze w zaskakującej chwili. „Nikt nie powiedział” wpisuje się w te ramy, lecz jak zawsze są inne niż poprzednio, chociaż wydawałoby się, iż miasteczku Pełnia trudno będzie czytelników zaskoczyć. Dla tych, którzy nieraz już skorzystali z zaproszenia do tego miejsca zdają sobie sprawę, iż ten punkt na mapie oraz jego mieszkańcy za każdym razem pokonują się od innej strony, a ta mordercza daleka jest od powtarzalności. Nie inaczej jest i tym razem, a dochodzenie w Pełni zawsze oznacza, iż trzeba dostrzegać drobiazgi, bo to one najczęściej wskazują na sprawcę. Zabójcza nitka prowadzi do motywu, od niego wszystko rozpoczyna się, ale nie zawsze kończy. Małgorzata Rogala nie poprzestaje na powierzchownej charakterystyce postaci, detal za detalem pokazuje złożoność ludzkiej psychiki oraz jak powstaje morderczy impuls. W „Nikt nie powiedział” nie ma niczego przypadkowego, poszczególne elementy układają się w więcej niż niepokojący obraz, zwłaszcza, że jego drugi plan ujawnia to, co tak wielu nie dostrzega. Autorka porusza w swoich książkach trudne problemy i także w tej historii pokazuje jeden z mechanizmów, z jakiego ofiara ma trudno się wydostać. Tytuł doskonale pasuje do tego kryminału, gdzie milczenie wcale nie jest złotem, a mowa zbyt często zastępowana jest gryzieniem się w język i przymykaniem na oka na zło, nawet, jeśli boleśnie uderza.
Premiera:
07.05.2025
Za możliwość przeczytania
Nowość:
„Teraz będzie inaczej”
Kornelia Stepan
Co rządzi ludzkim losem? Przypadek
czy przeznaczenie? A może ani jedno, ani drugie? W końcu mamy wolną wolę,
chociaż czy na nasze wybory nie mają wpływu okoliczności? Czasem splot
okoliczności sprawia, że podążamy ścieżką, jakiej koniec bywa całkowicie nieprzewidywalny.
W cieniu dziejowych zawieruch,
wielkich kominów, Augustyna dorasta widząc świat wokół siebie i nie zawsze
zgadzając się z tym, co się w nim dzieje. Obserwuje, czasem komentuje i wyraża
własne zdanie, lecz czy poczuje się na siłach by podjąć własne decyzje? Jak
pokieruje swoim życiem? Całkowicie niezależnie? A może wpłynie na nią splot
okoliczności, których nie jest świadoma? Z pewnością podąży ścieżką dla niej nieprzetartą,
zdającą się prowadzić do wolności, nie z dużej litery, bo ona nie jest potrzebna.
Całkowicie różna od jej matki, chociaż czy na pewno? Po latach Walentyna, córka
Augustyny także podejmie decyzję, już z dala od wiekopomnych wydarzeń i nie w
cieniu przemysłowych dymów. Życie każdej z nich toczy się w różnych miejscach,
czasach, w oddaleniu, łączy je rodzina i to, co w niej zaszło, nawet jeśli nie
są tego świadome. Wbrew wszystkiemu potrafią zdobyć to, czego pragną. Same
stanowią o sobie, żyją na własnych zasadach, w zgodzie z sobą, nie od razu, lecz
kiedy do tego dorastają…
Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję:
Nowość:
„Outsider”
Monika Magoska – Suchar
Czasem na przysłowiowym końcu świata można
odnaleźć to, co szukaliśmy w zupełnie innym miejscu. Wystarczy dać sobie i
innym szansę, nie jest to łatwe, zwłaszcza, gdy doświadczyło się już zdrady, a
serce zostało złamane. Najtrudniej zrobić ten przysłowiowy pierwszy krok i
zaufać, nawet jeśli wszyscy wokoło mówią, że jest to głupotą.
Ucieczka od świata, który zranił czy
powrót do domu? To nie jedyne pytanie, na jakie chce sobie odpowiedzieć Nila.
Jej kariera zawodowa jest satysfakcjonująca, a przynajmmniej na taką wygląda, natomiast
życie osobiste legło w gruzach. Na małej wyspie Pserimos chce zawalczyć o to,
co dla niej ważne. Jednak nie tak łatwo urzeczywistnić swoje marzenia, dom
rodzinny jest zdewastowany po powodzi, a miejsce gdzie musi prowadzić badania
też nie nastraja optymistycznie. No i jeszcze nowy mieszkaniec, tajemniczy, żyjący
z daleka od wyspiarzy i utrzymujący dystans do nich. Czy Nila będzie tą, która
dotrze do niego? Jej determinacja jest ogromna, lecz czy zdoła pokonać mur,
jaki wokół siebie zbudował? Nie tak prosto pokonać wzajemne uprzedzenia i
przede wszystkim odsunąć na bok trudne doświadczenia. Cienie przeszłości sa
nadzwyczaj długie i potrafią zaćmić niejedno, zwłaszcza to, co stało się jasnym
promieniem szczęścia…
Wyspa na morzu Śródziemnym. Słońce,
plaża i problemy, od jakich trudno uciec, nawet, jeśli pokona się tysiące
kilometrów. Wakacyjne krajobrazy są tłem dla uczucia, którego nie było w
planach, a tym bardziej marzeniach, chociaż niektóre z nich spychane w najgłębszy
zakątek serca. Monika Magoska – Suchar przenosi czytelników do gorącej Grecji,
lecz nie turystycznej, a tej trochę na uboczu, gdzie bohaterowie stają oko w
oko ze swoimi lękami, oczekiwaniami i przeszłością, nie najłatwiejszą. Autorka
świetnie wie jak budować klimat oczekiwania i przede wszystkim jak przedstawić
rodzące się uczucie, nieoczekiwane i zaskakujące swoją intensywnością. Czy
pojawia się ono we właściwym momencie? Zwłaszcza, że „Outsider” kryje kilka
sekretów i dają one o sobie znać, gdy już myślimy, iż wszystko potoczy się w
kierunku dobrze zarysowanym na horyzoncie. Monika Magoska – Suchar napisała
historię, w jakiej postacie konfrontują się z trudnymi emocjami i tym, co
przychodzi nagle, bez zaproszenia.
Za możliwość przeczytania
Nowość:
„Ścigana”
Lisa Childs
Przeszłość nie odchodzi bez echa, a jeśli zakorzeniło się w niej zło to da o sobie znać. Prędzej czy później naznaczy każdego kto się z nim zetknie. Wróci przez niedomknięte drzwi, zostawione przez sekrety, jakie zawsze podążają jak cień za każdym kto je dostrzegł…
Stare posiadłości kryją niejedną tajemnicę, ale niektórzy pragną je ukryć pod nowym tynkiem, wystrojem wnętrz i przede wszystkim murem milczenia. Olivia liczy, że ekskluzywne Halcyon Hall da jej wytchnienie od blasku sławy i jej mroku. Stalker nie powinien jej odnaleźć na małej wyspie u wybrzeży Maine. Ten ośrodek SPA zapewnia anonimowość i wytchnienie od świata, a właśnie to pragnie dostać za wszelką cenę. Pytanie tylko czy dobrze wybrała miejsce? Od jakiegoś czasu znikają młode kobiety w jego pobliżu, czy to przypadek? Wierzyc pogłoskom czy nie przejmować się nimi? W Halcyon Hall Olivia miała być poza zasięgiem wszystkich, którzy chcieli ją skrzywdzić, chociaż czy na pewno? Kolejny anonimowy list z pogróżkami stawia pod ogromnym znakiem zapytania celowość pobytu właśnie tutaj. No i jeszcze ponura przeszłość posiadłości zdaje się kłaść cieniem na teraźniejszości. Niespokojnej, pełnej sekretów i przede wszystkim gdzie wciąż dawnym grzechom nie zadośćuczyniono, a nowe odczuwalne są aż boleśnie. Czy uda się powstrzymać w końcu odkryć tożsamość zła?
Mroczno, zbrodniczo, gotycko, chociaż współcześnie, tajemniczo. Czujecie ten dreszcz kryminalnych emocji spod znak intrygującej historii, zapowiadającej, iż przed nami lektura, jakiej nie da się odłożyć, jeśli nie poznamy finału? Bardzo szybko zdajemy sobie sprawę, że to nie będzie prosta zagadka kryminalna, a doskonale zakamuflowana sieć powiązań łącząca sekrety z przeszłości z teraźniejszymi tajemnicami. Im bardziej zagłębiamy się w „Ściganą” tym bardziej sam tytuł nabiera wieloznaczności, chociaż w pierwszym momencie byliśmy przekonani, iż dokładnie wiemy kim ona jest. Kolejne rozdziały pokazują, jaka łamigłówka przed bohaterami oraz oczywiście czytelnikami. Jeżeli liczymy, że szybko połapiemy się w przysłowiowym „kto za tym stoi” to czeka nas prawdziwa kryminalna zagwozdka i to mocno zakorzeniona w tym, co już miało miejsce. Jednak ta owiana jest niedopowiedzeniami, kłamstwami, subiektywnymi wspomnieniami i przede wszystkim swoistą zmową milczenia. Lisa Childs wirtuozersko operuje suspensem, mrocznym klimatem oraz wyczuwalnym złem, jakie wciąż pozostaje nieuchwytne. Wcale nie gdzieś tam ono jest, lecz w konkretnym miejscu i nosi doskonałą maskę. Pytanie czyje oblicze ukrywa się za nią i czy zostanie zerwana na czas?
Za możliwość przeczytania
Premiera:
„Nad wodę.
Mikrowyprawy z Warszawy”
Monika Masalska
Seweryn Masalski
Mikrowyprawy wcale nie są aż takie
małe jak mogłoby się wydawać. Bliskie nie oznacza mało interesujące, a szybkie
nie oznacza powierzchowne. Czasem właśnie to, co mamy nieopodal nas pozostaje
mało znane lub nieodkryte.
Niedalekie wycieczki w okolice Warszawy lub trochę dalej i wcale nie tylko nad Wisłę. Czy to możliwe? Jak najbardziej zwłaszcza gdy doświadczeni wycieczkowicze udzielają cennych rad i co najważniejsze przekazują wiedzę co do tras, dojazdu różnymi środkami lokomocji, gdzie można coś zjeść oraz jaka jest dostępność. Jednak to, co najważniejsze w „Nad wodę. Mikrowyprawy z Warszawy” to oczywiście same cele podróżnicze, w końcu od nie wszystko się zaczyna, a te sięgają od godziny do trzech wokół stolicy. Mało to czy dużo? Monika i Seweryn Masalcy pokazują, iż w takiej odległości naprawdę można wiele miejsc odwiedzić i przede wszystkim poznać, a na dodatek będziemy na łonie szeroko pojętej natury. Jeżeli do wyboru mamy kilkadziesiąt tras to rysują się ciekawe podróże. Od kilku wypraw w samej warszawskiej metropolii do m.in. Portu Czerniakowskiego, Lasku Bródnowskiego czy Parku Młocińskiego po Podlasie. Całkowicie różne miejsca, lecz łączy je to, iż w niedługim czasie możemy je zobaczyć. Do dwóch godzin od stołecznych granic dotrzemy na przykład nad Zalew Sulejowski, do Warki, lecz także i a na Łysicę, a rogowskie arboretum też znajdzie się w tym zasięgu. Pięćdziesiąt kierunków pozwala dobrać wycieczkę do swoich i bliskich potrzeb oraz możliwości. Na dodatek stanowi doskonały pomysł dla tych, którzy Warszawę obrali za cel wizyty i jeśli jest kilkudniowa to łatwo poszerzymy jej zakres. Ci, którzy nie mieszkają w jej pobliżu daje okazję do zaplanowania wyjazdu w okolice, jakich nie brano pod uwagę. Pomocne wskazówki pomogą w organizacji mniejszego bądź większego wypadku w Polskę.
Za możliwość przeczytania