w ramach miesiąca z Mirą
Szczegóły po kliknięciu w obrazek


iertelność, coś o czym marzy jawnie lub skrycie ludzkość, można ją rozpatrywać z perspektywy duchowej, kulturowej, naukowej i tej pragmatycznej czyli życiowej. Jak na razie dzięki postępowi w medycynie żyjemy coraz dłużej, ale do wieczności jeszcze droga daleka, a może w ogóle niedostępna? Jedni powiedzą, że przecież spuścizna pozostawiona następnym pokoleniem, bądź pamięć bliskich jest synonimem wiecznego życia, a drudzy zaoponują, że wspomnienia są ulotne i mogą przeminąć po jakimś czasie. Ale jest przed człowiekiem przyszłość, taka w której jest możliwość nie tyle wygrania ze śmiercią, co przynajmniej oszukania jej na jakiś czas. Na jak długo? Kilka lat, a dokładniej dziesięć, po tym okresie to co odroczone dokonuje się ... Te kilka lat to przedłużenie życia, a jednocześnie egzystencja ze świadomością, że każdy dzień przybliża do nieuchronnego końca. Opis książki skojarzył mi się w pierwszym momencie z filmem "Avatar", i w jednym i w drugim przypadku to umysł człowieka sterował zastępczym ciałem, na tym nie koniec podobieństw - jest jeszcze świat korporacji i złoża surowców na innych planetach, a do tego walka o jak największy zysk ... Zbieżności, przynajmniej początkowo nasuwa się wiele, lecz tak naprawdę wraz z kolejnymi stronami czytelnik zaczyna dostrzegać całkowicie inną historię, chociaż w części opartą na jednym wspólnym pragnieniu - oszukaniu czy też przechytrzeniu śmierci, ale nie tylko ...
c maraton? Większość osób nie potrzebuje nawet minuty, żeby odpowiedzieć na to pytanie. Odpowiedź brzmi mniej więcej tak: „Ja? 42 kilometry? W życiu!”. Nie jest to właściwy sposób myślenia. Każdy może go przebiec. Prawda, potrzeba do tego dużo czasu na odpowiednie przygotowanie, determinacji i silnej woli. Tim Rogers w książce wydanej przed wydawnictwo Buk Rower: „Mój pierwszy maraton” dowodzi, że nie musisz być zawodowym sportowcem. Jeśli tylko chcesz, i ty możesz ukończyć maraton!Na przykładzie Maratonu Londyńskiego krok po kroku będziesz poznawał tajniki przygotowań i startu w maratonie. Dowiesz się, jak zaplanować trening, żeby osiągnąć sukces i mieć czas na życie prywatne. Jak wybrać odpowiednie buty, jak dobrać ćwiczenia, które uchronią cię przed kontuzją i co jeść, żeby zyskać dodatkową energię. Ale przede wszystkim dowiesz się, jak nie stracić motywacji, a z wysiłku fizycznego czerpać coraz więcej radości.
W przygotowaniu do pierwszego biegu maratońskiego chodzi o odpowiednie wytrenowanie organizmu i nabranie wytrzymałości pozwalającej pokonać tak długi dystans. Jednak to, o czym musisz pamiętać, to nie tylko cotygodniowe wyrabianie kilometrów, bieg maratoński to nie tylko bieganie. Do ukończenia maratonu oprócz siły fizycznej potrzebna ci będzie naprawdę silna psychika.
Autor Tim Rogers jest niekwestionowanym autorytetem do maratonu przygotował setki początkujących biegaczy, a sam 62 razy przekroczył linię mety. Poznasz prawdziwą historię jednej z jego uczennic, prezenterski stacji BBC. Opowieść kobiety, która pomimo pracy na pełen etat i braku wiary we własne możliwości postanowiła przygotować się do maratonu.
Jeśli jesteś początkującym, jak i zaawansowanym biegaczem, ta książka jest dla ciebie. Nigdy nie myślałeś o maratonie, masz problemy z motywacją, zasiedziałeś się przed telewizorem? Czas ruszyć i odmienić swoje życie. Wyobraź sobie, co możesz czuć, kiedy przebiegniesz swój pierwszy maraton. Tego nie da się opisać. Sprawdź!
I ty możesz zostać maratończykiem!Książka dostępna od 12 października w sklepie internetowym bukrower.pl
bohater książek i serialu telewizyjnego, fenomen literackiej fikcji, morderca, wzbudzający sympatię. Określeń można by wiele jeszcze przytoczyć, jedno jest pewne postać stworzona przez Jeffa Lindsaya nie przeszła bez echa i jeszcze długo będzie wzbudzała emocje i to gorące, bo grono fanów i wrogów rośnie z każdą wydaną historią, no i kolejnymi odcinkami. Rzadko kiedy powieść i jej ekranizacja wywołują tak skrajne odczucia i to nie w sferze artystycznej, ale przedstawianego wątku. Z jednej strony barykady stoją ci, którzy przyjęli do wiadomości, że ich ulubieniec jest mordercą i przeszli nad jego "hobby" do porządku dziennego, uważając, iż motywy usprawiedliwiają go; z drugiej są oponenci wskazujący na podstawowy element - morderstwa, uzasadnione czy też nie, zawsze pozostają zbrodniami. Jak to więc jest z tymi kontrowersjami i co jest ich źródłem? Technik policyjny, mąż i ojciec, naoczny świadek zabójstwa, dziecko z mroczną przeszłością ... po prostu Dexter, sympatyczny człowiek, który wziął sprawiedliwość w swoje ręce, robi to o czym w każdej minucie, ba sekundzie, marzy wielu, jednak tylko nieliczni mają odwagę bądź są na tyle zdesperowani by zrobić krok w stronę samosądu. Ale tu nie kończy się na jednym "wyroku", jest ich cała seria, czy samozwańczy mściciel nie przypomina tych, którym odbiera życie? A tak w ogóle jaka jest rola wymiaru sprawiedliwości, skoro są osoby z takim "hobby"?
Bridget Jones stała się ikoną popkultury najpierw za sprawą książek, a później ich ekranizacji, jeżeli ktoś nie czytał i udało mi się nie zobaczyć filmów, to na pewno słyszał o tej bohaterce i jej barwnym życiu. Komizm, satyra no i trochę zapożyczenia z literackiej klasyki, to tak w telegraficznym, a nawet większym skrócie. Kopii, kalek, kser angielskiej singielki i jej perypetii było, jest i pewnie będzie wiele, ale tak już jest z bestsellerami i ani to pierwszy przypadek w literaturze i nie ostatni. W opisie z okładki "Wszystkiego najlepszego" dowiaduję się, że opowieść ta została wyróżniona pod hasłem "Polska Bridget Jones", dla jednych może być to zachętą, dla innych wprost przeciwnie, w końcu nie każdy pierwowzór może lubić ... Ale, że opisy wiele razy nie oddawały treści książki, więc i te słowa nie są dla mnie wyrocznią, pomimo, iż przygody Brytyjki podobały mi się, bardziej w wersji papierowej niż na celuloidzie. Zaczynając lekturę, starałam się nie myśleć o tekście z obwoluty i o pracy pani Fielding, chociaż porównania i tak wszędobylski nochal wściubiały. Jednak szybko się okazało, że analogii owszem można szukać, lecz po co tracić czas na nie gdy w tej samej chwili można kibicować Ance, wcale nie będącej polską reprodukcją.
i dorosłego różni się od tego z perspektywy dziecka, to wiedzą wszyscy, ale starsi rzadko biorą punkt widzenia dzieci na poważnie, a niejednokrotnie jest on nad wyraz interesujący. Często jesteśmy przekonani, że młodsi nie wiedzą wiele o tym co ich otacza, nie zauważają szczegółów, wiele im umyka, no i ukryć można przed nimi mało wygodną prawdę ... Jak jest w rzeczywistości przekonujemy się najczęściej przez przypadek i zaskoczeni jesteśmy ile informacji posiada pociecha, niekoniecznie takich, z których możemy być dumni. Niestety tak bywa często i gęsto, ale jeżeli potraktujemy z przymrużeniem oka takie "niespodzianki" i zwrócimy uwagę na bacznych obserwatorów, pozornie zajętych swoimi sprawami to może mniej czeka nas podobnych momentów. Jednak takiego szczęścia nie doświadczają rodzice Szymka, jako bardzo uważny obserwator życia rodzinnego, w polu jego zainteresowania są również wszyscy znajomi i sąsiedzi, wie wiele i chętnie dzieli się tą wiedzą. Nie można powiedzieć, że jest on wścibski, raczej los pozwala mu być w odpowiednim czasie i miejscu, gdzie mają miejsce intrygujące wydarzenia. Szymek doskonale wychwytuje wiadomości nie przeznaczone dla jego oczu i uszu, a jako narrator rodzinnej kroniki przekazuje je czytelnikom z zadziwiającą szczegółowością i niezaprzeczalnym humorem.
może być różnie rozumiany, chociaż pierwsze skojarzenia idą w stronę biologii i


owieka jest - wydawałoby się, że hasło znane od wieków, wyświechtane, ale też zawsze aktualne. W drugą stronę zapewnienia o kamrackiej komitywie nie zawsze idą w parze z rzeczywistymi czynami. Jednak Albrecht żyje z Laurą w doskonałej komitywie - on jest w niej bez pamięci zakochany, a ona zdążyła się do niego przyzwyczaić. Wbrew pozorom darzy go o wiele większym uczuciem niż wskazywałoby to jej zachowanie, oboje uzupełniają się, chociaż ona o tym nie wie. Świat z perspektywy czterech łap jest o wiele ciekawszy niż człowiek mógłby przypuszczać. Po pierwsze zwierzęta nas doskonale rozumieją, nam już to idzie oporniej, one są świadkami naszych życiowych sukcesów i potknięć, więc jeżeli nasz pupil chce nas pocieszyć to miejmy pewność, że on wie jak się czujemy i chce na pomóc. Ale co z tym psim kryminałem? Czy ma on może coś wspólnego z pewną suczką, kradnącą z osiedlowego sklepiku batony, a którą ze ścieżki występku ma sprowadzić właśnie Albrecht? Dlaczego on? Ponieważ jest poważany przez inne psy z racji arystokratycznego pochodzenia, wieku, no i wzrostu - ponadprzeciętnego, za co obrywa mu się gęsto i często od dwunożnych - łatwiej jest ukryć swoje "grzeszki" jak się jest yorkiem w różowym kubraczku, a nie bloodhundem. Niestety sprawa jest o wiele poważniejsza, najpierw ktoś dusi dalmatyńczyka Aleksandra, a potem do gry wchodzi trucizna - jej ofiarą zostaje Sybille, amatorka sklepowych słodyczy. Kto stoi za tymi zbrodniami? A do tego tajemnicze zaginięcia kolejnych dwóch czworonożnych znajomych, to już pachnie więcej niż kryminalnie. Jedno jest pewne, w morderczym cieniu kryje się na pewno dwunożny przestępca!! Jednak nie samymi przestępstwami pies żyje, tyle dzieje się wokół, na przykład nowy romans właścicielki, psia sekta ...
kojarzenie jakie miałam to film z Audrey Hepburn i Gregory Peckiem, drugie to z książkami, które ostatnio zrobiły furorę z Włochami w tle. Jeżeli miałabym wybierać to wolałabym by historia, która była przede mną była jak ta filmowa tylko z trochę innym zakończeniem, a jaka naprawdę się okazała? Po pierwsze irlandzko-włoska rodzina i ślub - huczny, z wszystkimi pociotkami jako gośćmi, obowiązkowo z Babcią, wścibskimi kuzynkami i pocieszającymi ciotkami. Dlaczego te ostatnie miały kogoś podnosić na duchu w tak uroczystym dniu? Co takiego się mogło wydarzyć podczas ceremonii, że ktoś potrzebuje otuchy? Ucieczka sprzed ołtarza? Nie, nic z tych rzeczy, osobą, którą krewni "podbudowują na duchu" jest siostra panny młodej i jej pierwsza druhna równocześnie. Przed samym złożeniem przysięgi przez Państwo Młodych seniorka rodu pyta na głos dlaczego to nie ona wychodzi za mąż, w końcu ma już trzydzieści cztery lata ... Do tego kuzynki - młodsze i zamężne pouczające, że nie wykorzystała okazji by zostać żoną. Cat, bo o niej mowa nie jest zdesperowaną Bridget Jones, wprost przeciwnie, ale takie rozmówki nawet najodporniejszą osobę by zestresowały. W najmniej oczekiwanym miejscu - kuchni restauracji gdzie odbywa się impreza weselna - znajduje pocieszyciela. Wydaje się, że wreszcie los uśmiechnął się do bohaterki, ale radość okazuje się przedwczesna ... Ostatnie przeżycia skłaniają Cat by zastanowić się nad swoim życiem, wracają wspomnienia szczęśliwych momentów sprzed lat spędzonych w Rzymie. Chociaż mogłoby się wydawać, że to kolejna opowieść o Amerykance, która zmienia życie pod wpływem osobistych niepowiedzeń, a na miejsce metamorfozy wybiera Włochy, to historia Cat jest z innej bajki. Powrót do miasta gdzie przeżyła pierwszą miłość nie jest ani natychmiastowy, ani też spontaniczny i nie poprzedzony spaleniem za sobą wszystkich mostów. Nostalgia i owszem jest, ale z nutą zastanowienia nad tym co mogło być i nad podjętymi wówczas wyborami. Nie ma płaczu po niewykorzystanych szansach, lecz uśmiech gdy przypominają się chwile szczęścia. Czy wejście do świata, który już na zawsze miał pozostać tylko gdzieś w zakamarkach pamięci i na zdjęciach jest rozsądnym krokiem? A może tamto lato właśnie miało się tak zakończyć i nie warto "odświeżać" to co nie wytrzymało próby czasu i odległości? No i zobowiązania rodzinne, które już raz zaważyły na decyzji - co ważniejsze familia czy kontynuacja tego co myślało się, że już nigdy nie wróci?"Uciekinierzy"
Robert Muchamore
Up
alne lato 1940 roku dla Francuzów i nie tylko nie jest czasem odpoczynku, wręcz przeciwnie, teraz oni zaczynają doświadczać codzienności II wojny światowej - od pełnych optymistycznych wystąpień polityków oraz dowódców wojskowych zapewniających o zwycięstwie nad faszystami po naloty bombowe i masową ucieczkę ludności przed zbliżającym się frontem. Dla Marca słowo "wojna" oznacza coś co dzieje się daleko, poza jego światem, jako porzucone dziecko, wychowanek sierocińca, doświadczył już w swoim życiu wiele bólu i poniżenia. Zbombardowanie przytułku daje mu możliwość, która do tej pory wydawała się nierealna – ucieczkę. Korzystając z zamieszania zabiera rower dyrektora, trochę pieniędzy i prowiant by spełnić marzenie - zobaczyć czym jest wolność. Dla Paula i jego siostry Rosie działania wojenne stały się widoczne w momencie gdy z ich szkoły powoli zaczynają odchodzić ich koledzy i koleżanki, aż zostało ich tylko garstka, w końcu i oni dołączyli do uciekinierów, wcześniej po raz pierwszy doświadczając pozbawienia życia człowieka w obronie własnej. Co łączy brytyjskie rodzeństwo i francuską sierotę? Osoba Charlesa Hendersona - agenta wywiadu, którego chcą odszukać młodzi Anglicy by oddać powierzone im przez umierającego ojca dokumenty, a Marc w mieszkaniu Brytyjczyka urządza sobie kryjówkę.
"Uciekinierzy" są książką skierowaną dla młodzieży, ale nie tej najmłodszej, starsi czytelnicy także nie będą zawiedzeni. Wbrew pozorom opowieść nie przedstawia wojny półśrodkami bądź w barwach jaśniejszych niż była w rzeczywistości. Nie jest to oczywiście dokumentalny przekaz, ale fabularna historia z wątkiem szpiegowskim jako osią akcji. Większość głównych bohaterów ma naście lat, jednak nie oznacza to, że autor przedstawiając tło ucieka od wojennej rzeczywistości - jest ona doskonale wpleciona w ich losy i stanowi kanwę perypetii. Jednocześnie ich przygody nie tracą na wiarygodności, bo pomimo wydawałoby się tematyki twórca na siłę nie "postarzył" kilkunastolatków, nadal są tacy jak ich rówieśnicy, jedynym co ich wyróżnia jest to, iż chcąc czy nie chcąc, stali się uczestnikami gry wywiadów. "Uciekinierzy" są pierwszą częścią serii "Agenci Hendersona" i dopiero początkiem wojennych losów Marca, Rosie i Paula. Ich misja dopiero się zaczęła, przed nimi jeszcze kilka lat zmagań. A zakończenie jest wstępem do dalszych losów trójki nastolatków i pewnego agenta Jego Królewskiej Mości.