Przedpremierowo:
„Nie zostawaj
influencerem”
Janek Strojny
Popularność i
pieniądze. Kolejność może być różna, każde z osobna ma ogromną siłę oddziaływania
na człowieka, w duecie rzadko kto potrafi im się oprzeć. Niejeden w ich imię
poświęcił dużo, niekiedy nawet samego siebie. Pewne granice przekracza się łatwiej
niż inne, ale nie każdy jest w stanie zawrócić. Zbyt często oznacza to
wkroczenie na drogę do zatracenia, jednokierunkową dla wielu i bez happy endu
na końcu.
Jak to się stało, że Internet
stał się dla zbyt wielu nieodzownym elementem egzystencji? Na to pytanie jest
tyle odpowiedzi ile osób, które je sobie zadaje. Wirtualna przestrzeń jest czymś
więcej niż ktokolwiek, oprócz wizjonerów fantastyczno-naukowych, przewidywał
kiedy zaczynała funkcjonować. Etap niewinności ma dawno za sobą, a znane patologie
z życia analogowego jeszcze bardziej się w niej zintensyfikowały, powstały oczywiście
i nowe. Niby wiemy o negatywnych skutkach, niby chronimy się, niby… A szkodliwe
treści i tak są na porządku dziennym. Oczywistym jest, że dużo rzeczy ma dobre oraz
złe strony i skupianie się tylko na jednych z nich nie prowadzi do niczego
dobrego. W tym wszystkim często zapominamy o tych, którzy za tym stoją czyli
twórcach zasilających nieustannie zasoby TikToka, Instagramu, Facebooka,
Youtube. Tak naprawdę wszyscy publikujący jakiekolwiek treści na tych
platformach, nawet jeśli to robią od czasu do czasu, nimi są. Jednak nie każdy
staje się influencerem, czyli kim? Kimś wpływowym, znanym, za kim podążają
pozostali i wzorujący się na nim. Wszystko ładnie i pięknie brzmi, a wygląda
jeszcze lepiej, zwłaszcza jeśli osiągnie się jako taki poziom rozpoznawalności.
Kto nie chciałby być sławny? Tyle, że jak zawsze kulisy aż tak piękne nie są,
ale o tym najbardziej zainteresowani przekonują się gdy już trudno, z różnych
względów, powiedzieć stop.
„Nie zostawaj
influencerem”. Dlaczego? Przeglądając media społecznościowe widzimy jakie to
fajne, proste, przyjemne, dające satysfakcję, tę finansową często także, więc
dlaczego nie spróbować? No właśnie, tytuł zdaje się być prowokacyjny i kusi by
pomyśleć całkowicie odwrotnie, zwłaszcza jeśli autorem jest ktoś kto nim był.
Tak zwana „jasna strona mocy” jest zachęca mocno, ta „ciemna” kryje za sobą to,
czego nikt nie chciałby doświadczyć. Oczywiście, że to drugie nie jest tajemnicą
i czymś niespotykanym, co jakiś czas wybuchają afery, jakie dają do myślenia,
albo nielicznym albo też zbyt szybko są zapominane. Jednak kiedy pisze o nich
ktoś, kto doświadczył blasków i cieni, bycia właśnie kimś takim to przekaz ma
inny ciężar gatunkowy. Janek Strojny przedstawia mechanizm, jaki wpierw wyniósł
go wysoko, lecz równocześnie był odpowiedzialny za destrukcję, niezauważalną
początkowo, później nierozpoznaną, aż do momentu kiedy może być dla kogoś za
późno. Jak zawsze ważne są szczegóły, a te przekazują to, o czym najczęściej
nie wiemy lub nie chcemy przyjąć do wiadomości. „Nie zostawiaj influencerem” w
żadnym razie nie jest spowiedzią nawróconego, ale historią kogoś kto rzeczywiście
był w samym środku tego, o czym marzą tysiące. Zdajemy sobie sprawę z zagrożeń,
lecz nagroda przecież kusi, no i oczywiście my obronimy się przed najgorszym.
Janek Strojny nie straszy, nie zakazuje, nie wyolbrzymia, a „jedynie” pokazuje
swoje doświadczenia i one uwidaczniają to, o czym nie chcemy pamiętać oraz jak
łatwo jesteśmy manipulowani.
Premiera:
15.02.2024
Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję: