niedziela, 22 maja 2022

Nagroda Literacka m.st. Warszawy

Nagroda Literacka
m.st. Warszawy

 


Majowy weekend, centrum Warszawy i 9 wyjątkowych spotkań wokół 15. Nagrody Literackiej m.st. Warszawy. Wśród gości m.in. Sylwia Chutnik, Paweł Sołtys, Olga Drenda, Grzegorz Piątek i Justyna Bednarek. A to wszystko już w dniach 26-29 maja podczas Targów Książki w Warszawie.

 

W ostatni weekend maja na Placu Defilad oraz w Pałacu Kultury i Nauki odbędzie się największe warszawskie wydarzenie poświęcone książkom – Targi Książki. To cztery dni dyskusji, paneli i spotkań autorskich. A wśród nich rozmowy wokół 15. Nagrody Literackiej m.st. Warszawy, które będą odbywać się na scenie głównej (scena A) oraz na miejskim stoisku (namiot D, stoisko 2D), gdzie zaplanowano także literackie warsztaty dla młodszych i starszych czytelników.

 

Na scenie głównej (scena A) odbędą się 3 spotkania zorganizowane z tegorocznym partnerem Nagrody Literackiej m.st. Warszawy, Dwutygodnikiem. W piątek o godz. 16:00 Zofia Król, redaktorka naczelna Dwutygodnika, poprowadzi spotkanie „Warszawa napisana. Rozmowa o stolicy w literaturze” z tegoroczną przewodniczącą jury, Justyną Sobolewską, Pawłem Sołtysem i Grzegorzem Piątkiem. Na sobotnie spotkanie „Bajki, zmyślenia i inne przygody. Rozmowa o książkach dla dzieci” o godz. 12:00 zaprasza prowadząca Agnieszka Sowińska oraz popularni twórcy literatury dziecięcej: Justyna Bednarek i Piotr Socha. Cykl zakończy się w niedzielę o godzinie 11:00 spotkaniem „Kadry, dymki, kreski. Rozmowa o polskim komiksie”, w którym wezmą udział Karolina Szymaniak, Szymon Holcman i Dominika Węcławek. Rozmowę poprowadzi Adam Pluszka.

 

Na stoisku miasta stołecznego Warszawy odbędzie się sześć spotkań i warsztatów dla osób w każdym wieku. W piątek 27 maja o godz. 16:30, twórca komiksów Daniel Chmielewski poprowadzi warsztaty „Zrób sobie komiks – czyli jak w 6 kadrach zawrzeć wszystko?”. Będzie to okazja do stworzenia swojego własnego i niepowtarzalnego komiksu. O warszawskich pisarkach podczas spotkania „Warszawskie herstorie” o godz. 18:00, porozmawiają pisarka Sylwia Chutnik oraz działaczka na rzecz praw kobiet i ekspertka równościowa, Anna Czerwińska. W sobotę 28 maja o godz. 14:00 podczas warsztatów „A może za rok Ty dostaniesz Nagrodę Literacką?” pisarka Olga Drenda przeprowadzi krótki kurs pisania. Na pytanie „Jaką rolę spełnia literatura w trudnych czasach?” o godz. 16:00 postara się odpowiedzieć jurorka Nagrody Literackiej m. st. Warszawy – Eliza Kącka oraz Marcin Wiecha. W niedzielne popołudnie o godz. 13:00 młodsza grupa czytelników będzie miała okazję spotkać się z autorkami książek dla dzieci. Jola Richter-Magnuszewską oraz Joanna Wajs poprowadzą warsztaty wokół stworzonej przez siebie książki „Dzicy przewodnicy. Zwierzęta w mitach, baśniach i legendach”. Jeżeli zaś ktoś pragnie dowiedzieć się „Jak zostać poetą”, to o godz. 14:30 na to pytanie postara się odpowiedzieć Radosław Jurczak, ubiegłoroczny laureat Nagrody Literackiej m.st. Warszawy podczas warsztatów, którymi zakończy ten cykl.

 

Na stoisku miasta stołecznego Warszawy będzie prowadzona sprzedaż książek nominowanych do 15. Nagrody Literackiej m.st. Warszawy. Nominowane książki dostępne są również w warszawskich bibliotekach.

 

Laureatów 15. edycji Nagrody Literackiej m.st. Warszawy poznamy 18 czerwca na oficjalnej gali, która odbędzie się na Bulwarach Wiślanych.

Fundator i organizator: Miasto Stołeczne Warszawa

Partner: Dwutygodnik

Patron medialny: Onet

 

Dalsze informacje:

www.kultura.um.warszawa.pl

www.facebook.com/nagroda.literacka.warszawy

 

 

sobota, 21 maja 2022

Początek końca

Nowość

„Ostatni dzień”

Luanne Rice

 

Za pięknymi fasadami domów, otoczonych równo przyciętymi trawnikami, obok których parkują samochody drogich marek, również dzieje się zło. Banał? Tak, ale dostrzegany dopiero w momencie gdy daje o sobie znać. Wcześniej jakoś nikt nie myśli, że w wypielęgnowanych wnętrzach może dojść do zbrodni. Jednak i tam kotłują się emocje, wypowiadane są raniące słowa i niejednokrotnie ukrywa się ślady przemocy. Czasem otoczenie dostrzega jedynie to chce zauważyć, co jest wygodne i nie zmusza do zadawania niewygodnych pytań …

 

To nie miało prawa wydarzyć się w takim miejscu jak to, gdzie nie ma zbyt dużo poważnych przestępstw, a i tym daleko do policyjnych statystyk. Tak naprawdę w Black Hall nie dochodzi do zabójstw, lecz ktoś zamordował Beth Lathrop, która już niedługo miała urodzić dziecko. Co wydarzyło się w eleganckim domu właścicielki renomowanej galerii sztuki? Kobieta nie miała wrogów, odnosiła sukcesy zawodowe i była cenioną mieszkanką, wspomagającą lokalną społeczność. Jedynym cieniem na tak świetlistym życiorysie była jedynie tragiczna śmierć matki. W wieku kilkunastu lat Beth i jej siostra Kate przeżyły najgorsze chwile w swoim życiu. Wtedy dużą rolę odegrały cenne obrazy, czy i tym razem chodziło o nie? A może to jedynie pozory i całkowicie coś innego było motywem? Pete, mąż zamordowanej znajduje się w samym centrum podejrzeń i wcale nie są one bezpodstawne. Co wydarzyło się w letni dzień w pięknej rezydencji? Kate i detektyw Reid drobiazgowo sprawdzają co działo się w ostatnio z Beth, nie przypuszczają, że to czego dowiedzą się postawi pod znakiem zapytania dużo z tego, co wydawało się pewnikiem. Ale wciąż najważniejszym ich celem jest odpowiedź na najważniejszą niewiadomą – kto zabił? Czy poznanie prawdy przyniesie ulgę rodzinie i przyjaciołom, zwłaszcza, iż tyle tajemnic ostatnio zostało ujawnionych?

 

Spokojne, nadmorskie, miasteczko gdzie przyjeżdża się kiedy się chce odpocząć, a większość stałych mieszkańców jest zamożna i zadowolona ze swojej egzystencji. Zbrodnia w takiej okolicy wydaje się czymś nieprawdopodobnym i jednocześnie intryguje od samego początku, zwłaszcza jeśli od razu widać w niej premedytację. Luanne Rice zdaje się „prawie” na tacy podawać mordercę, ale właśnie to „prawie” robi doskonałą robotę. Niby zbyt dużo czytelnicy otrzymują na wstępie, lecz w rzeczywistości jest to element suspensu, wielowarstwowego i do samego finału zaskakującego. Wielokrotnie jesteśmy pewni, że potwierdzą się nasze przypuszczenia, lecz jak się okazuje daleko do tego, bo pisarka odsłania przed nami kolejne fragmenty relacji łączących bohaterów oraz tego, z czym się nie zdradzali. Ich egzystencja jedynie z zewnątrz wyglądała jak z drogiego magazynu o wyższych sferach, eleganckie mury kryły niejedno toksyczne zachowanie, bolesnych wspomnień i ran zadawanych w białych rękawiczkach. Każdy z tych elementów mógłby być motywem, ale czy faktycznie w końcu został nim? Łatwo jest wskazać winnego, trudniej udowodnić zbrodniczy czyn, Luanne Rice poddaje w wątpliwość mocne dowody i podsuwa nowe ślady. Za każdym razem logiczny ciąg zdarzeń zdaje się być nienaruszony, tylko czy faktycznie zabójca kierował się rozsądkiem? Śledztwo wciąż wraca do punktu wyjścia bez jakiekolwiek rezultatu, no może poza jednym – odbrązowienia postaci i okoliczności. Kiedy poznajemy prawdę czujemy dopiero w pełni grozę co do tego co miało miejsce. „Ostatni dzień” to rasowy thriller, obnażający każdy detal świadczący o tym, że do odebrania komuś życia zdolny jest każdy ….

 

 

 

Za możliwość
przeczytania książki dziękuję:

 

 

piątek, 20 maja 2022

Śmierć, sekret i niejedna zagadka

Nowość:

„Klopsiki, krokiety i inne zagadki"

Agnieszka Lis

Anna Kasiu

Hanna Greń

 

Kiedy coś się kończy zazwyczaj i coś nowego właśnie rozpoczyna się. Niekiedy jednak nikt nie spodziewa się co właśnie zaczyna się dziać, a gdy okazuje się, że znajduje się w samym centrum wydarzeń musi stawić czoła wprost niewiarygodnemu splotowi okoliczności. Spokój niektórym nie jest dany, ale czy nie jest przereklamowany?

 

Jadwiga żyłki awanturniczej nie ma, lecz nie do końca przypadkowo zostaje wplątana w historię rodem jak z filmu. Kryminalnego. Jak na świeżo upieczoną wdowę to dość niezwykłe i jak się okazuje bardzo wciągające, po latach szczęśliwego pożycia małżeńskiego okazało się, że nieboszczyk mąż miał przed nią tajemnicę, czy tylko jedną? O tym przekonuje się dość szybko, a życie starszej pani nabiera barw i staje się bardzo emocjonujące. Kto powiedział, że po sześćdziesiątce nic się już nie wydarzy? Na Jadwigę czeka rozwikłanie intrygującej zagadka i to w liczbie mnogiej jak się szybko okazuje. By tego dokonać trzeba sprawdzić tu i ówdzie czyli trochę we Francji i co nieco w Moskwie, chociaż na ojczystej ziemi także kryje się niejeden znak zapytania. Co jak co, ale spokojny jak się wydawało małżonek niezły bigos przygotował zamiast żałoby. Jednak nikt nie narzeka, wprost przeciwnie, przecież coś takiego trafia się człowiekowi niecodziennie, „drobne” komplikacje jeszcze tylko motywują do działania, a i bez nich Jadwiga nie zostawiłaby ot tak takiej okazji. Co przyniesie starszej pani mężowski sekret? Na pewno nie spokój, ale kto by za nim tęsknił gdy na horyzoncie tyle niespodziewanych zdarzeń?

 

Kocham książki i czytać w ogóle, a w szczególe kryminały darzę nieprzemijającym i ogromny sentymentem od lat. Lubię również dobry humor, więc kiedy na horyzoncie pojawia się historia, łącząca jedno i drugie muszę po prostu ją poznać. Bestsellerowe trio pisarek stoi za intrygującą lekturę, w jakiej jest wszystko to, co sprawia, że po prostu nie odkładamy książki ani na chwilę dopóki nie przeczytamy ostatniego zdania. Nie ma natomiast słabszych momentów, nudy i znanego wzoru. Za to są zgodnie z tytułem zagadki, intrygująca historia, która niejednokrotnie sprawia, że nasze przypuszczenia musimy zweryfikować i znowu bacznie poszukać kolejnych tropów. Autorki postarały się by czytelnicy nie tylko z wypiekami na twarzy śledzili fabułę, lecz również by poczuli smak przygód jakie są udziałem bohaterów, a tych jest wiele i każda ma w sobie co najmniej cień tajemnicy. Zresztą sekrety i niewiadome są nieodłączną cechą „Klopsików, krokietów i innych zagadek”, ich rozwiązywanie wraz z barwnymi postaciami to doskonała rozrywka, zwłaszcza, iż nic jest wprost powiedziane i zagwozdki ukryte są między wierszami. Agnieszka Lis, Anna Kasiuk i Hanna Greń stworzyły opowieść, która jest prawdziwie smakowitym kąskiem czytelniczym, zaskakującym do samego końca i nieraz prowadzących czytających dość krętymi, śledczymi, ścieżkami. Jednak zawsze są one ciekawe oraz co najważniejsze trudne do przewidzenia i z doskonałym finałem.

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

 

 

wtorek, 17 maja 2022

Prawda niejedno ma imię

PREMIERA

„Dziesięć dni”

Mel Sherratt

 

Nie zawsze zaginięcie jest skomplikowaną zagadką, czasem to prostu ucieczka od problemów, rzeczywistości przerastającej siły lub po prostu chęć rozpoczęcia wszystkiego od nowa bez tłumaczenia komukolwiek powodów. Jednak niektóre sprawy okazują się bardziej złożone, nie ma w nich nic oczywistego i od razu budzą niepokój i czujność. Za nimi kryje się „coś” więcej i właśnie ta niewiadoma każe im się bliżej przyjrzeć, a czas nie jest tu sprzymierzeńcem.

 

Wyszły z domu, pracy, po prostu z miejsca gdzie po prostu były i nie dotarły do kolejnego, do którego miały się udać. Nikt nie widział dokładnie kiedy zniknęły, po prostu były jeszcze przed momentem, a potem zauważone, że ich nie ma. Po dokładnie dziesięciu dniach zostawały odnalezione. Taka sprawa to zawsze ciekawy temat dla dziennikarzy, ale Eva oprócz zwykłej zawodowej okazji w swoich artykułach stara się zawsze pokazać więcej i nie traktuje przedmiotowo ludzi, o jakich pisze. Nie inaczej jest i tematem zaginionych kobiet, zwłaszcza, że najprawdopodobniej doszło do eskalacji. Jaki motyw ma sprawca? Dlaczego wybrał te konkretne kobiety, a może to jedynie splot okoliczności, iż stały się jego celem? Eva nie przypuszcza nawet kto będzie następną ofiarą, nic nie wskazywało na nią. Do tej pory zdawała relację jako osoba z zewnątrz, nagle stała się naocznym świadkiem, trafiła na listę zaginionych, czy podzieli los wcześniejszych porwanych? Co łączy te kobiety? Policja wciąż nie ma wyraźnych tropów, czyżby porywacz był aż tak sprytny i był w stanie wywieść w pole zawodowców? Wszystko na to wskazuje, że to on, nie stróże prawa, ma przewagę i wykorzystuje to bezwzględnie, ale czy przewidział wszystko? Nie jest przecież nadczłowiekiem, każdy ma jakąś słabą stronę, ale jak to wykorzystać jeśli jest się zdanym na jego łaskę? Niedocenianie przeciwnika nigdy nie uchodzi płazem …

 

Nieprzewidywalna to pierwsze co nasuwa się podczas lektury „Dziesięciu dni”, zaraz potem pojawia się pragnienie by jak najszybciej poznać co kryje się w kolejnych rozdziałach. To nie jest thriller pełen scen akcji i spektakularnej przemocy, uderza w nim pełna grozy kameralność oraz brutalna premedytacja, taka od jakiej nie da się uciec, uderzająca w perfekcyjnie wybrane punkty. Mel Sherratt daje czytelnikowi możliwość poznania bohaterów, ale im więcej stron za nami tym bardziej mamy uczucie, że rodzaj rozgrywki, w której ktoś inny rozdaje karty. Zło nabiera konkretnych kształtów, ma imię i swoją historię, w końcu i twarz albo raczej maskę, a pisarka podsuwa nam kolejne fragmenty historii postaci, mistrzowsko wybierając chwilę i to, co chce przekazać. Nie da się ukryć, że „Dziesięć dni” głęboko wchodzi w odzwierciedlenie emocji, obnaża je i pokazuje takimi jakimi są, bez pudrowania i eufemizmów czy też upiększania. Strach jest strachem, gniew to gniew, nienawiść nie pozwala o sobie zapomnieć, a wola przetrwania ma ludzką twarz, na jakiej nie odmalowuje się bohaterstwo, lecz nadzieja, zaciskanie zębów, widoczne są ślady łez, lęk. Mel Sherratt rzuca wyzwanie współczuciu, litości i przede wszystkim usprawiedliwianiu zła, każde z tych działań oglądamy z dwóch punktów widzenia, nie wszystko jest takie jak się nam i innym wydaje. Ta książka daleka jest od prostego schematu, podziału na dobrych i złych, biało-czarnej perspektywy, subiektywność i obiektywność toczą z sobą walkę. Nie pozostawia również obojętnym, skłania do zastanowienia się nad istotą zła.


Recenzja powstała w współpracy z:




niedziela, 15 maja 2022

Niezapomniany koszmar

„Dziecięce koszmary”

Lisa Gardner

 

Nie tylko dorośli mają wspomnienia, w dziecięcej pamięci kryje się bardzo dużo, więcej niż komukolwiek wydaje się. Czasem wydaje się, że to jedynie senny koszmar lub bujna wyobraźnia, nie zawsze daje się wiarę w słowa dzieci. Niekiedy to, co utkwiło w ich głowach chowa się w odległym zakamarku umysłu, bo jest niezrozumiałe, zbyt drastyczne lub po prostu to obrona przed co miało miejsce. Jednak w końcu dochodzą ukryte tajemnice, a wtedy niejedna maska zostaje zdarta.

 

Przypadki wcale nie są odosobnione i rzadkie, lecz pewne zdarzenia trudno zaliczyć do tej kategorii, nie trzeba nawet wnikliwych analiz by stwierdzić nie tylko podobieństwo, ale wręcz to samo źródło. Detektyw D.D. Warren dużo już widziała i doskonale zdaje sobie sprawę, iż ludzie w dziedzinie zbrodni zawsze znajdą sposób by niestety zaskoczyć śledczych. Zbiorowe zabójstwo rodziny już samo w sobie jest dramatem, tym razem okoliczności są jeszcze tragiczniejsze. Na pierwszy rzut oka winnego nie trzeba szukać, ale ekipa dochodzeniowa nie opiera swojej pracy na pozorach, zwłaszcza tak doświadczona. Dowody są niepodważalne, chociaż czy na pewno? Zwłaszcza w obliczu kolejnego morderstwa, równie dramatycznego, ale jedynie mającego jeden punkt wspólny – znowu ofiarami są członkowie jednej rodziny, poza tym nic łączy te dwie zbrodnie. Aż taki traf raczej jest niemożliwy, co więc łączy obie sprawy? Śledcza D.D. Warren stoi przed trudnym zadaniem, ale kto jak nie ona wraz ze współpracownikami jest w stanie rozwikłać tę krwawą zagadkę. Kto byłby zdolny do takiego czynu? Odpowiedź jest nie do uwierzenia i czy jest prawdą? Może należy sięgnąć jeszcze głębiej i przyjrzeć się tym, których do tej pory nikt nie brał pod uwagę? To, co obecnie się dzieje już kiedyś zdarzyło się, czy ma to jakiś związek z teraźniejszością. Wówczas ktoś przeżył, Danielle Burton była jedynym świadkiem i wciąż ma przed oczami tamten koszmar. Co widziała kilkuletnia dziewczynka i ci pamięta dorosła kobieta?

 

Nie wiemy co dzieje się za zamkniętymi drzwiami tuż obok. Wszystko może być pozorem, doskonałym kamuflażem, skrywającym mroczne lub bolesne tajemnice. Najczęściej sekrety wychodzą na światło dzienne w najgorszym momencie, gdy już jest nie da się zapobiec kolejnemu ogniwu tragicznego łańcucha. Lisa Gardner w „Dziecięcych koszmarach” kilkukrotnie wykorzystała ten element, za każdym razem wydaje się on mieć całkowicie odrębną przyczynę, lecz i jakoś zazębiać z innymi. Jednak nic nie jest od razu podane na tacy, kolejne fragmenty pojawiają się i czytelnikowi trudno oprzeć się pokusie by spróbować dopowiedzieć jak potoczy się dalej akcja książki. Autorka zręcznie odsłania następne odcinki kryminalnego suspensu, ale i daje podstawy do wątpienia w to, co już wydarzyło się. Przeszłość z teraźniejszością zaczyna ujawniać punkty wspólne, wpierw mgliście, lecz z biegiem czytania dostrzegamy coraz wyraźniejsze kontury, pytanie tylko czy faktycznie zapowiadają to, czego spodziewamy się. Lisa Gardner nie tak łatwo daje odpowiedzi, w zanadrzu ma kolejne niewiadome, pojawiające się w chwili kiedy mamy pewność, że od rozwiązania dzieli nas jedynie krok. Jak się okazuje trzeba sięgnąć głębiej, dalej i tam gdzie wcześniej nie przyszło to na myśl.

 

 


            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
                dziękuję 
 
              wyd. Albatros