czwartek, 2 grudnia 2021

Rodzinne sekrety

„Dawne tajemnice”

Krystyna Mirek

 

Tajemnica tajemnicy nie jest równa. Bywają takie, które jako samo podejrzenie, że istnieją staje się pierwszym impulsem do tego, by powoli, lecz nieuchronnie uruchomić lawinę. Nie da się zapomnieć o niej, nawet gdy wydaje się teorią, bo gdzieś tam w podświadomości zdajemy sobie sprawę, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Kiedy jej istnienie potwierdza się pozostaje tylko czekać gdy zostanie ujawniona bądź odkryta. Jedno i drugie pokaże prawdziwe oblicze otoczenia.

 

Powrót do przeszłości dla Majki Sokołowskiej znaczy więcej niż dla większości. W teraźniejszości mierzy się z jej skutkami, od kilkunastu lat podąża za nią, niczym upiorny cień, rodzinna tragedia. Wbrew temu, co sądzą wszyscy nie dużo pozostało do wyjaśnienia, a dziewczyna intuicyjnie czuje, że wydarzenia mogły mieć zupełnie inny przebieg niż ten wykazany w śledztwie. Szybko się przekonuje, iż niektórzy czują się zagrożeni, czego się boją? Może tego, co Majka odkryje? Policjantka nie poddaje się, chociaż osaczają ją trudne wspomnienia i niezbyt chętni do pomocy współpracownicy. Jednak powoli zbiera skrawki informacji, osobno mało znaczące, ale jeśli przyjrzeć się im bliżej to zaczyna się z nich wyłaniać niepokojący obraz. Czy jest gotowa na to, co kryje się za dawnymi sekretami? Czas rzadko kiedy leczy rany, to jedynie iluzja, znikająca w chwili odkrycia prawdy, często zupełnie innej od tej jakiej się spodziewamy. Co faktycznie miało miejsce gdy stracił życie komendant policji Aleksander Sokołowski? Kto miał w tym bezpośredni lub pośredni udział? Jaką rolę odegrała ofiara i sprawca? Dowiedzieć się o tym można na wiele sposobów, lecz jeden bywa najskuteczniejszy – złamanie najsłabszego ogniwa w łańcuchu, tworzonym przez ludzi, ich pragnienia i spojonym bezwzględnością w osiąganiu celów. Ale nie tak łatwo go znaleźć, a jeszcze trudniej odważyć się użyć i rzucić wszystko na jedną szalę!

 

Spodziewaj się niespodziewanego, lecz to i tak za mało w przypadku cyklu kryminalnego autorstwa Krystyny Mirek. „Blizny przeszłości” zadały wiele pytań, lecz zamiast odpowiedzi pojawiły się kolejne znaki zapytania, a drugi tom pokazał, że jeszcze dużo przed bohaterami i oczywiście czytelnikami. Dramatyczna przeszłość, zagadki zakamuflowane pod  nieszczęśliwego zbiegu okoliczności oraz małomiasteczkowy klimat składają się na historię, która w drugiej części zaskakuje równie mocno jak pierwsza lub nawet więcej. Dlaczego? Pisarka wie jak stworzyć pozory, że już za moment będziemy mieć w garści wszystkie informacje, ale także jednocześnie podsycać wrażenie, iż coś nam umyka, gdzieś tkwi haczyk. Do tego oczywiście postacie, w których kotłują się emocje, stojące przed trudnymi wyborami, czasem obciążone efektami wcześniejszych decyzji, swoich lub cudzych, odkrywające skomplikowaną prawdę o sobie i bliskich. „Dawne tajemnice” to nie tylko thriller, lecz również mistrzowsko skonstruowany  dramat rodzinny i rozpisany na kilka aktów oraz aktorów. Krystyna Mirek kawałek po kawałku pokazuje upadek człowieka oraz jak łatwo tworzymy mit, oba procesy niekiedy zachodzą jednocześnie i ten mechanizm właśnie został przedstawiony od kulis. Dodając do tego zbrodnię otrzymujemy trzymającą w napięciu fabułę, która nie pozwala na brak czujności i wciąż przypomina, że jeszcze niejeden sekret czeka na dogodny moment by dać o sobie znać.

 

 

 

 

 

Za możliwość przeczytania 

książki

dziękuję





 

wtorek, 30 listopada 2021

Boskie i ludzkie

 „Nawia”

Katarzyna Berenika Miszczuk, Marta Krajewska, Anna Szumacher, Jagna Rolska, Rafał Dębski, Martyna Raduchowska, Marcin Podlewski, Marcin Mortka

 

Jak mówi przysłowie wiara przenosi góry, pozwala sięgnąć dalej i zdobyć wydawałoby się niemożliwe. Jednak czy można jej ślepo zaufać? To, co niematerialne zdaje się być ulotne, nie do końca realne, nie dające się uchwycić, ale siła oddziaływania jest ogromna, tak pozytywna jak i negatywna. Przekonujemy się o tym, najczęściej gdy nas to osobiście dotyka.

 

W pewnych dniach roku uchyla się zasłona pomiędzy naszym światem i tym, wydającym się istnieć jedynie w legendach czy mitach. Trudno uwierzyć patrząc wstecz, że było się uczestnikiem niesamowitego wydarzenia. Może to był czar sobótkowej nocy, ale Marek zbyt dobrze pamięta co działo się w tym konkretnym miejscu kilka godzin wcześniej. Ma też dowód, chociaż czy ktokolwiek uwierzyłby w jego słowa? Pradawna bogini, dawno zapomniane obrzędy i kilka niezwykłych godzin czy to faktycznie miało miejsce? Tam gdzie  proboszcz z sołtysem nie dadzą rady na pewno poradzi sobie szeptucha Olesia. Kto jak to, ale ona ma sposób na wszystko, na wszystkich zresztą także. Do kogo więc zwrócić się z nierozwiązywalnym problemem? Tylko do niej, w końcu od dekad pomaga każdemu, starowinka wie jak osiągnąć to, czego chce. Dwaj rządcy dusz o tym przekonują gdy bierze sprawy w swoje ręce. Prawnuczka dzielnie jej pomaga, ale mistrzynią jest Olesia. W końcu trzeba odpowiednio zadbać o swój image, nawet wykorzystując do tego czary oraz boginki i przy okazji, albo wcale nie, zagrać na nosie starej znajomej. Miłość podobno nie zna granic, a co jeśli one są i nie wolno ich przekraczać? Bystek wie jaka jest cena jego uczucia, lecz czy zna ją Izbirka? Kilka chwil dało dziewczynie szczęście, jednak czy one były warte skutków? Pewne jest jedynie to, że woda, która kocha da to, czego nikt inny będzie w stanie.

 

Ośmiu autorów i osiem opowiadań, które przenoszą czytelnika w świat nie zawsze odległy, lecz taki, z jakim na co dzień nie stykamy się. Świat słowiańskich legend, mitów, klechd, zapomnianych bogów i bogiń oraz wszelakiej maści magicznych stworzeń. Barwne historie czyta się szybko, nie ze względu na objętość, ale na to, co przekazują i w jaki sposób. „Nawia” to antologia różnorodna, chociaż ze wspólnym motywem, lecz pokazana z indywidualnych perspektyw pisarek i pisarzy. Każda opowieść jest inna, intrygująca oraz zaskakująca, nie brak w nich tajemnic i przygód. Czasem skupiają się na emocjach, a niekiedy skrzą humorem i komediowymi sytuacjami. Nie brak w nich również ponadczasowych prawd  i zasad, lecz zawsze na pierwszym miejscu jest słowiański duch, jakiego obecność nie jest tylko symboliczna. Wprost przeciwnie widoczny jest na pierwszy rzut oka i nie daje o sobie zapomnieć, ale autorki i autorzy nie stawiają jedynie na ten element. W cieniu nie pozostają pozostałe postacie, które odgrywają także pierwszoplanowe role. W „Nawii” odnajdujemy śmiech, uczucia, mroczną stronę ludzko-boskiej natury oraz tę jej jaśniejsza stronę. Opowiadania przenoszą nas w głęboką przeszłość, ale też toczą się w teraźniejszości, bohaterowie mają boskie korzenie i ludzkie, jednakowo rzucają czar na czytelników odkrywając przed nim bogactwo słowiańskiej kultury.

 

niedziela, 28 listopada 2021

Pamięć i prawda

„Znajdź mnie”

Anne Frasier

 

Jesteśmy więcej niż pewni, że to, co pamiętamy jest prawdziwe, czasem utkwiły nam w głowie najdrobniejsze detale. Nawet po latach niektóre wydarzenia wydają się tak świeże jakby wydarzy się niedawno. Ale czy faktycznie jesteśmy nieomylni w swoich reminiscencjach? Co jest prawdą, a co zostało zapomniane i wypaczyło tym samym  nasze wspomnienia?

 

Nie każdy potrafi lub chce wyjść z cienia znanego rodzica, żyć na własny rachunek, na swoich zasadach. Niekiedy wymaga to więcej siły niż zazwyczaj w takich sytuacjach. Reni Fisher musiała już jako dziecko zmierzyć się z okrutną prawdą – ojciec był seryjnym mordercą i ją też wykorzystał w swoich zbrodniczym maratonie śmierci. Ma za sobą pełną sukcesów pracę jako profilerka w FBI, ale echa mrocznej przeszłości wciąż odbijają się falami w jej życiu. Teraz ma się z nim spotkać, czy to kolejna zagrywka z jego strony? Tego nie wie nikt, ale stawką jest poznanie miejsc pochówku nieodnalezionych ofiar. Kobieta wciąż czuje wyrzuty sumienia za to, co zrobił ojciec i zdaje sobie sprawę jakie to ważne dla rodzin. Podejmuje wyzwanie, lecz przebieg wydarzeń zaskakuje ją, tak samo jak i agenta Daniela Elisa, prowadzącego dochodzenie. To jeszcze nie koniec, wprost przeciwnie, para śledczych musi stawić czoła nie tylko temu co przed nimi, ale także osobistym odczuciom, oboje są mocno związani z morderstwami z Inland Empire. Żadne z nich nie było świadome z czym przyjdzie im się zmierzyć i ile tajemnic kryje pustynny krajobraz. Czy odkryją wszystkie sekrety, oplatające ich oraz bliskich krwawymi więzami? Pamięć ludzka bywa zawodna, tak naprawdę do końca nie wiemy co się w niej skrywa aż do momentu gdy pojawia się wpierw jedna myśl, potem druga i zdajemy sobie sprawę co faktycznie kiedyś wydarzyło się! Jak poradzić sobie z tą wiedzą, przerażającą, bolesną?

 

„Znajdź mnie” to pierwsza książka autorstwa Anne Frasier jaką przeczytałam i od razu po zakończeniu mam ogromną ochotę na kolejną, a potem pewnie na następne. W tym tytule jest wszystko to, czego oczekujemy od thrillera, nie jednego z wielu, przy jakim zabijamy trochę czasu, oderwiemy się na trochę, przerwiemy i wrócimy albo nie, bo wielkiej szkody nie będzie. Nic z tych rzeczy, tę historię czyta się na przysłowiowym jednym „posiedzeniu”. Dlaczego? Autorka nie serwuje jednego czy dwóch zwrotów akcji, zresztą jak wiadomo nie liczy się ilość, lecz jakość, jednak w tym przypadku jedno i drugie występuje jednocześnie i w najmniej spodziewanym punkcie lektury. Od samego początku przypuszczamy co może się wydarzyć, ale kolejne rozdziały pokazują, że nie tyle zrobiliśmy złe założenia co nie doceniliśmy w ogóle inwencji Anne Frasier. Ta okazuje się zaskakujące, intrygująca i stawiająca na zwroty akcji, oczywiście w najmniej spodziewanych i z wynikiem co najmniej równie nieprzewidzianym. W tym, co wydaje się dane na tacy skrywa się niejeden sekret, dodatkowo wzmacniany tym, iż bohaterowie nie są jedynie śledczymi, ale jak najbardziej uwikłani są bardzo osobiście w to, co ma miejsce. W „Znajdź mnie” pod lupę jest wzięta rodzina, wpływ jaki wywiera na swoich członków oraz dziedzictwo, które z sobą niesie. Na pewne aspekty nikt nie ma wpływu, ale co do innych wybór ma każdy, lecz wielu decyduje się pójść ciemną stroną życia.

 

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

 

piątek, 26 listopada 2021

Kłopotliwa opieka

 Przedpremierowo:

„Zniewalający opiekun”

Kristen Ashley

 

Czasem by móc egzystować człowiek musi przywdziać maskę. To, co jest tarczą, za którą skrywa się uczucia i myśli, bywa również iluzją, jaką bierze się za prawdę. Rzeczywista postać jest niedostrzegalna, a kiedy pokazuje się jest uważana za coś zupełnie odwrotnego. Czy jest szansa by ktoś dostrzegł ją?

 

Odgrywanie roli idealnej córki Sadie Towsend dopracowała w najmniejszych detalach. Nikt z jej otoczenia, nawet tego najbliższego nie widzi nic więcej poza tym co dziewczyna chce pokazać. Piękna, zimna, niedostępna, perfekcyjna w każdym calu, nie pozwalająca sobie na spoufalanie się z kimkolwiek. Taką widzą ją wszyscy, nawet ci, na której dziewczynie naprawdę zależy, chociaż nie daje tego po sobie poznać, to byłby błąd, a ona ich nigdy nie popełnia, prawie. Hector Chavez zauważył tę jej stronę, którą doskonale skrywała przed wszystkimi, niekiedy nawet przed sobą. Ich kolejne spotkanie naznaczone jest wydarzeniami, o jakich żadne z nich nie potrafi zapomnieć, a niedługo po nim ma miejsce coś, co jeszcze mocniej zapada w pamięć. Zdaje się, że rola Królowej Lodu  to jedyna w jakiej nikt jej nie zrani i w którą wierzą wszyscy. A może ktoś dawno już dostrzegł Sadie taką jaką jest, bez kamuflażu, lecz trudno mu się przebić przez pancerz noszony przez nią zbyt długo? Hector nigdy nie poddaje się, ale teraz ma za przeciwnika kogoś, kto zbyt dużo razy został zraniony, za dużo widział i nie chce by inni także tego doświadczyli, woli zrobić krok w tył zamiast w przód. Wygra uczucie czy demony przeszłości?

 

Spotkania w gronie dobrych znajomych są dobrym lekarstwem na jesienną, bądź inną sezonową,  chandrę, zmęczenie, kiepski dzień i cały szereg innych mniej lub bardziej nieprzyjemnych wrażeń. Podobnie jest z bohaterami niektórych książek, gdyż nawet nie znając ich, doskonale wiemy, że autorka gwarantuje nam spędzenie czasu w doborowym towarzystwie. Kristen Ashley i jej najnowszy tytuł to właśnie świetny przykład na poprawienie nastroju w chwili gdy tego potrzebujemy i to wielokrotnie. „Zniewalający opiekun” ma w sobie te cechy lektur, jakie pozwalają na relaks, oderwanie się od naszej codzienności i po prostu dobrą zabawę, ale także poruszają poważniejsze tematy. Przeplata się w tej historii spora dawka dramatyzmu, humoru, przyjaźni i uczuć oraz sensacji czyli wszystkiego tego, co sprawia, że nie odrywamy się od czytania w ogóle lub musi to być ważny powód. Nie inaczej jest i w tej części, jeśli ktoś nie zna wcześniejszych bez trudu odnajdzie się w niej oraz pewnie sięgnie po wcześniejsze. Kristen Ashley doskonale wie jak przyciągnąć uwagę czytelnika i utrzymać ją przez całą powieść, zaskakując scenariuszem wydarzeń, zmieniając tempo oraz przede wszystkim stawiając na wyraziste, kontrastowe i bardzo barwne postacie. Te ostatnie sprawiają, że całość po prostu czyta się z przyjemnością, uśmiechem na ustach, czasem jest słodko, niekiedy komicznie, ale także są i gorzkie nuty czyli tak jak w rzeczywistości.

 

Premiera:

8 grudnia

Za możliwość przeczytania 

książki dziękuję