niedziela, 27 kwietnia 2014

Australijska opowieść

"Człowiek nietoperz"
Jo Nesbo


Jedne zbrodnie przyciągają uwagę na krócej, inne na dłużej. Czasem okazują się elementem morderczego łańcucha, którego początek ginie gdzieś w przeszłości, a koniec ... ten wydaje się daleki i niepewny. W tłumie nikt nie zauważa pewnych prawidłowości i powtarzalności czynów, giną one wśród podobnych śladów. Jednak niekiedy prawda w końcu wychodzi na jaw, wtedy zaczyna się pościg za zbrodniarzem i wyścig z czasem. On może uderzyć w każdym momencie, oni muszą go powstrzymać wypełniając białe plamy na krwawej panoramie.

To dochodzenie od początku nie było rutynowe, po pierwsze odbywało się w Australii nie w Norwegii, po drugie Harry Hole miał współpracować z miejscową policją, a po trzecie nic nie jest takie jakie wydawało się na początku. Inger Holter, ofiara morderstwa, Norweżka i powód podróży Harry`iego do Sydney. Dochodzenie w tej sprawie jest już w toku, brak tylko jednego - jego widocznych efektów. ie ma tropów i śladów, w czym więc może pomóc detektyw z Oslo, jeśli jego koledzy po fachu do tej pory nie odkryli niczego, co posunęłoby śledztwo do przodu? Młoda kobieta została brutalnie zamordowana, jej zwłoki zostały znalezione przez przypadek, brak jakichkolwiek poszlak, po prostu jeszcze jedne zabójstwo, jakie miało miejsce w australijskiej metropolii. Policjant z północy wydaje się mieć wyznaczoną rolę - obserwatora, ale co ma obserwować? Może życie toczące się tak jakby nic się nie stało? Ale to nieprawda, bo gdzieś tam, wśród niewinnych jest morderca i jak na razie tylko on wie dlaczego właśnie ta,a nie inna osoba została pozbawiona życia. Przewodnik Harry`iego odkrywa przed nim Sydney, jakie rzadko pokazuje się turystom - ciemne ulice, domy publiczne i knajpy, odwiedzane jedynie przez nielicznych stróżów prawa. Motyw zbrodni, do tej pory nieznany, zaczyna się wyłaniać z mrocznej otchłani nocnego wielkomiejskiego życia, a wraz z nim nabiera kształtów anonimowa do tej pory postać zabójcy. Wskazówki zaczynają być coraz bardziej wyraźne, kolejna ślady zostają odkryte, to, co wydawało się jednostkowym wydarzeniem okazuje elementem większej całości. Śmierć Inger Holter nie była pierwszym ogniwem zabójczego łańcucha, lecz jednym z wielu krwawych jego składników. Ale czy wszystkie elementy tej układanki są na właściwych miejscach? Może Harry coś przeoczył lub zinterpretował błędnie? Czasem wskazówki mają drugie i trzecie dno i trzeba odrzucić oczywiste by odkryć ich prawdziwy sens.

Kryminały skandynawskie mają specyficzną atmosferę, która odróżnia je od innych opowieści z tego gatunku. Akcja "Człowieka nietoperza" umiejscowiona jest daleko od Skandynawii, lecz jak się okazuje australijski klimat oraz krajobrazy również mogą współgrać z sensacją, jaka do tej pory była osadzona w północnej Europie, a to za sprawą głównego bohatera. Harry Hole stoi na przeciwległym biegunie w porównaniu z resztą postaci - pogodnych i optymistycznych Australijczyków, lecz to jedynie pierwsze wrażenie. Jo Nesbo w całkowicie innej rzeczywistości - pełnej światła, zabawy, słonecznej i otwartej na drugiego człowieka odtwarza nastrój zupełnie odwrotny - mroczny, pełen osobistych tajemnic i jakby zamrożonych emocji, znajdujących ujście w dramatycznych okolicznościach. Dodatkowo wplata w swoją historię aborygeńskie mity, które nie są jedynie ozdobnikiem, bądź wypełniaczem miejsca na stronach książki. Okazują się one ważnym wątkiem, w skomplikowanej opowieści, gdzie historia pierwszych mieszkańców Australii, osadnictwo białego człowieka oraz jego następstwa stanowią źródło dla teraźniejszych wydarzeń oraz podejmowanych przez bohaterów wyborów.

Skandynawska dusza, spalona słońcem ziemia, wybrzeże, o które wciąż uderzają oceaniczne fale oraz bestia w ludzkiej skórze, przepełniona nienawiścią i pragnieniem zemsty, za dawne krzywdy ...
           Dziękuję za możliwość 
         przeczytania książki   
          Księgarniom MATRAS :)

czwartek, 24 kwietnia 2014

Szalony pomysł

"Wymarzony dom"
Magdalena Kordel


Wymarzony dom może przybierać różne postacie - od pałacu w bajkowej scenerii,  poprzez willę na egzotycznym wybrzeżu, po kawałek własnego kąta w gdzieś na uboczu. Dom to również bliscy ludzie, bez nich nawet najwspanialsza rezydencja to jedynie mury i nic poza tym.


Wymarzony dom czasem pojawia się nagle i wcale nie wygląda na taki. Kupienie czegoś przez przypadek zdarza się każdemu, co jednak gdy nie jest to drobiazg, nawet większego formatu, a budynek ... ? Czasem szalone pomysły są początkiem czegoś co miało być całkiem czymś innym. Magda chciała na chwilę uciec od dotychczasowej egzystencji i niespodziewana propozycja wydawała się szansą na realizację niedawno podjętych postanowień. Jednak rzeczywistość okazała się "ciut" różna, no, ale gdy już się powiedziało "A" to i "B" jakoś też mówi, zresztą Malownicze roztacza swój urok - jedyny w swoim rodzaju. Dla dziewczyny z dużego miasta małe miasteczko, ukryte przed obcymi, okazuje się miejscem gdzie może poznać życie od innej strony. Oczekiwany spokój oraz relaks okazują się niespełnionym życzeniem, bo nowy dom wymaga uwagi, a bliżsi i dalsi sąsiedzi również skutecznie zapełniają czas Magdy. Po pierwsze ekipa remontowa burzy, odnawia, maluje i wprowadza chaos pod wodzą samozwańczej szefowej bez pytania się nowej właścicielki o zdanie.


Reszta recenzji do przeczytania tutaj



Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi dlaLejdis.pl

środa, 23 kwietnia 2014

Gra o tron

"Gra w kości"
Elżbieta Cherezińska


Oblicza wykute w kamieniu lub uwiecznione na starych obrazach tylko w części oddają prawdziwych ludzi. Za pracą artysty kryje się człowiek z krwi i kości, z wadami i zaletami oraz tajemnicami, których potomni mogą się jedynie domyślać. Gdyby piastowskie zabytki Gniezna lub Poznania mogły przemówić ich opowieść sięgnęłaby czasów kiedy pierwsi władcy Polski dopiero co odrzucili wierzenia swoich przodków i weszli do chrześcijańskiego świata. Jednak wcale nie różni się aż tak mocno od współczesnych swych odpowiedników. Rok tysięczny, u progu nowe millenium, niosące w sobie jednocześnie obawy i nadzieje ...

Głębokie puszcze, nieliczne grody, nieznający strachu wojowie oraz piękne, lecz skromne niewiasty, taki obraz przekazują jedni. Inni widzą dziki kraj, krwiożerczych wojowników oraz poddanych wraz z władcą, wierzących w wielu bogów i jedynie dla niepoznaki udających chrześcijan. Księciu Bolesławowi obydwie opinie są na rękę, oczywiście w zależności od sytuacji, a ta zmienia się bardzo dynamicznie. Młode państwo narażone jest na ataki sąsiadów, którzy od dawno ostrzą sobie zęby na piastowskie ziemie. Przyjęcie nowej wiary i odrzucenie tradycji przodków było przemyślanym krokiem, ale nie ostudziło wrogich zamiarów. Teraz kraj Bolesława jest pierwszym obrońcą przed poganami i jednocześnie stanowi granicę chrześcijańskiego świata, lecz taka rola to o wiele za mało dla ambitnego władcy. Najodważniejszy z odważnych wojów, wiodący swoje drużyny do kolejnych zwycięstw, równie oddany walce jak i idei zdobycia korony w miejsce książęcego tronu. Jedynie nieliczni mogą powiedzieć, że wiedzą do czego zdolny jest Bolesław, a i oni co najmniej dwa razy zastanowią się nim wypowiedzą co do książęcej osoby. Jak nikt inny umiejący oddać się zabawie, na polowaniach nie ustępujący w sile i drapieżności rysiom czy niedźwiedziom, a w polityce wytrawny gracz rozgrywający karty zgodnie z interesem państwa i swoim własnym. W wirze politycznych intryg książę czuje się doskonale, sam niejednej jest autorem, a w wielu brał i bierze czynny, chociaż zakulisowy, udział. Trzydziestotrzylatek wiedzący, iż wiele zależy od dwudziestoletniego młodzieńca - cesarza Ottona III, który dopiero poznaje świat i jego zawiłości. Ale czy cesarskie dziecko kiedykolwiek może pozwolić sobie na naiwność i brak zmysłu politycznego? Kto w tej grze jest pionkiem, a kto rozgrywającym? Gniezno ustępuje wiecznemu Rzymowi wspaniałością pałaców i kościołów, lecz pragnienie władzy wszędzie jest takie same. Jej smak upaja równie mocno w drewnianym grodzie jak i w cesarskiej siedzibie, Bolesław i Otto wiedzą co niesie ona ze sobą ...

"Gra w kości" to książka w jakiej historia jest punktem wyjścia dla opowieści o przeszłości Polski, lecz pierwszoplanową rolę odgrywają w niej ludzie - bohaterowie jak najbardziej rzeczywiści, chociaż przedstawieni nie jako posągowe pomniki. Elżbieta Cherezińska doskonale oddała ducha wczesnego średniowiecza, ale wyszła poza zwyczajowe ramy,w jakich autorzy starają się utrzymać historyczne postacie. Prawda została umiejętnie spleciona z fikcją, tak by czytelnik mógł zagłębić się w dziejowe mroki i swobodnie towarzyszyć bohaterom w ich poczynaniach. Intrygi, rozgrywki na szczytach władzy, ogromne ambicje i równie wielkie namiętności, pragnienie władzy, to wszystko jest udziałem głównych postaci - księcia Bolesława, późniejszego pierwszego króla Polski, oraz cesarza Ottona III. Jednak w "Grze o kości" nie są oni jedynie wspomnieniem dawnych ludzi, lecz żywymi istotami, którym nieobce są obawy i lęki, ale i marzenia zdobycia tego czego jeszcze nikt inny nie zdobył ...





Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi Duże Ka i wyd. Zysk i S-ka

niedziela, 20 kwietnia 2014

Mord w świecie paragrafów

"Zbrodnia na boku"
Dorota Dziedzic-Chojnacka


Jakoś tak się utarło, że zbrodnia i prawnicy mają ze sobą coś wspólnego, czasem to jedynie luźne skojarzenie dotyczące sali sądowej, a czasem bardziej ściślejszy związek. Bywa, że ten drugi bierze się z ciekawości vel świeżo odkrytej żyłki detektywistycznej, w końcu akta sądowe nie zając - nie uciekną, a morderstwo to całkiem coś innego! Kiedy nadarza się okazja jak z powieści kryminalnej nie można jej nie wykorzystać, nawet gdy wszyscy pukają się w czoło ...

Zabójcą mógłby być każdy w kancelarii mecenasa Magiery, zresztą kto przynajmniej raz nie czuł żądzy mordu na mniej lub bardziej znanym bliźnim? Dużo nie potrzeba by spokojny człowiek, niekiedy jedynie w swoim lub innych mniemaniu, zamienił się w krwiożerczą bestię. Na dodatek sensacyjne opowieści dają pożywkę spragnionym jakiś intryg umysłom, więc gdy nadarza się okazja, niektórym wiele nie potrzeba by detektywistyczne żyłka dała o sobie znać. Katarzynie Nowackiej - byłej aplikantce i będącej tuż przed zaprzysiężeniem adwokatce równocześnie, aresztowanie starszego kolegi po fachu i to z powodu zabójstwa nie mieści się w głowie. Po pierwsze podejrzany raczej mordercy nie przypomina ani z fizjonomii, ani z charakteru, no a zbrodnia, jak wieść prawniczo-gminna niesie, była dość krwawa. Po drugie jakaś koleżeńska solidarność przecież chyba powinna być, czyż nie? Domniemanie niewinności ginie gdzieś w natłoku plotek, domysłów i "faktów" nie potwierdzonych przez nikogo. Jedno jest pewne - ktoś zamordował i aresztowano podejrzanego, właśnie radcę Dudka, nic innego nikogo nie interesuje, chociaż każdy ma swoją teorię w tej sprawie. Jednak to, co dla innych jest jedynie tematem spekulacji, dla Kasi stanowi szansę by na własną rękę poszukać wyjaśnienia zabójczej zagadki. Kto mógł zabić i jaki był jego motyw? Dlaczego Dudek znalazł się w zakładzie karnym? Na każde z tych pytań trzeba znaleźć odpowiedź i to nie zważając na opinie otoczenia oraz bliskich osób, a przecież pozostaje jeszcze praca czyli podchody z mecenasem Magierą i klientami, życie towarzyskie - czasem nawet dość intensywne i zwykła codzienność typu korki i takie tam "drobnostki" z codzienności wielkomiejskiej. Jednak jaki prawdziwy detektyw pozostawiłby zbrodnię samą sobie z tak błahych powodów? Żaden, szczególnie, że coraz szczegóły zaczynają układać się w całość, tyle, że ta może obalić początkowe założenia Kasi ... Pod śledczą lupą coraz to nowe osoby trafiają, szczególnie niektóre mogły mieć lepsze motywy by "pozbyć" się ofiary z tego świata niż inni. Czas by w końcu skonfrontować wszystkie za i przeciw, przeczucia i podpowiedzi intuicji z faktami. Jaki będzie wynik amatorskiego dochodzenia adwokatki-detektywa? Niespodziewany dla wielu i odkrywający więcej niż ktokolwiek by chciał!

Kryminał wcale nie musi być krwawy, ze strzelankami w tle, czasem dodatek w postaci humoru i lekko puszczone oczko w kierunku rzeczywistości świetnie sprawdza się i w sensacyjnych opowieściach. Prawniczy światek okazuje się świetnym tłem dla zbrodni i to wcale nie w białych rękawiczkach. Kulisy pracy palestry okazują się doskonałym uzupełnieniem dla kryminalnej zagadki i prowadzonego dochodzenia, w jakim liczy się każdy detal. Plotki, przypuszczenia, świetnie działająca siatka znajomości i przypadkowe spostrzeżenia stanowią osnowę w jakiej główna bohaterka szuka odpowiedzi na podstawowe pytanie - kto zabił? "Zbrodnia na boku" to prawdziwa kryminalna historia w jakiej nie zabrakło ofiary, zabójcy, detektywa oraz intrygi,która jedynie na pierwszy rzut oka wydaje się nieskomplikowana. Autorka zadbała by czytelnik nie nudził się i wraz panią adwokat Kasią szukał sprawcy oraz motywów, a jednych i drugich nie brakuje. Szacowne grono prawników skrywa niejedną, mniej lub bardzie ciemną, sprawkę oraz odstępstwa od paragrafów, klienci również mają co nieco na sumieniu, więc podejrzanych jest wielu czyli materiału dochodzeniowego nie brakuje. Prowadzone "na boku" dochodzenie okazuje się intrygującą przygodą i to nie jedynie dla głównej bohaterki. Prawo i zbrodnia mają wiele wspólnego i nie są to jedynie paragrafy ...




Za możliwość przeczytania książki Dziękuję  wyd. Videograf

piątek, 18 kwietnia 2014

Stos świąteczny

Święta pod znakiem książki
czyli:


Dorota Dziedzic-Chojnacka "Zbrodnia na boku", 
wyd. Videograf

Agata Pruchniewska "I dobry Bóg stworzył AKTORKĘ", 
wyd. SOL

Piotr Rozmus "Bestia", 
wyd. Videograf

Jo Nesbo "Człowiek nietoperz", 
wyd. Dolnośląskie i księgarnie Matras

niedziela, 13 kwietnia 2014

"Brudny świat" od poniedziałku w ...



                       Już od poniedziałku "Brudny świat" 
      Agnieszki Lingas-Łoniewskiej do nabycia  w sieci Lidl :)





Szczegóły tutaj

piątek, 11 kwietnia 2014

Bogowie w XXI wieku

"Bogowie też kochają"
Anna Włodarz


Dwudziesty pierwszy wiek to nie starożytność i to pod każdym względem, nie chodzi o technikę, ale o wiarę w bogów. Ludzie nie wznoszą już świątyń by czcić olimpijskie bóstwa, w ogóle wiara w cokolwiek więcej niż pieniądze przeżywa kryzys. W takich warunkach nie jest łatwo boskim olimpijczykom, a na pewno niczego nie ułatwia zamieszkanie w kraju nad Wisłą, tak różnym od słonecznej Grecji ...

Jak można zapełnić czas kiedy wie się, że będzie się żyło wiecznie? Nieśmiertelność ma oczywiście wiele plusów, trzeba przyznać, iż minusem jest nuda. W końcu po kilkunastu stuleciach, jak nie więcej, bóg wie już wszystko, a przynajmniej jest o tym święcie przekonany, dziwi go raczej niewiele, no i niespodzianki raczej nie wchodzą w grę. W takich okolicznościach życiowych nie pozostaje nic innego jak zacząć inwestować w siebie czyli ... zostać studentem, bo co jak co, ale lata spędzone na uczelni są jedyne w swoim rodzaju! Filologia klasyczna jest doskonałym kierunkiem by pokazać się światu i zaznać tego, co dane jest śmiertelnym - wykładów, mniej lub bardziej nudnych, wymagających nauczycieli akademickich, no i zabawy. Oczywiście wszystko byłoby łatwiejsze gdyby śmiertelnicy wiedzieliby z kim mają do czynienia i oddali stosowny pokłon. Jednak kto uwierzyłby, że Atena z pierwszej ławki to faktycznie TA Atena - bogini mądrości i wojny, a jej przyjaciółka Hebe również jest prawdziwie boską istotą? Oczywiście, że nikt, bo w czasach komórek, internetu i lotów w kosmos bogami są na przykład gwiazdy muzyczne czy też filmowe. Z drugiej strony nie trzeba ludźmi kierować, martwić się o nich czy też pomagać, po setkach lat boskich interwencji wreszcie nadszedł czas spokoju, tylko czy o to właśnie chodziło? Bratanie się ze śmiertelnikami wydaje się nieuchronne, ale do czego doprowadzi? Nawet bogowie nie wiedzą co przyniesie przyszłość, Mojry niezbyt chętnie dzielą się swoją wiedzą, zresztą studencka egzystencja zabiera dużo czasu i jeszcze więcej sił, nawet nieśmiertelni czasem muszą przyznać, iż wcale nie jest łatwo żyć w dwudziestym pierwszym wieku i to z daleka od Olimpu! Co to to nie, a jeszcze miłość pojawia się na horyzoncie, jakby mało było kłopotów na boskich głowach. Co kryje się za tym wszystkim? Czyżby ktoś intrygował za plecami Olimpijczyków?

Bohaterowie mitów greckich i rzymskich w odsłonie jaką rzadko się spotyka - teraźniejszej, jak najbardziej współczesnej. Zamiast gajów oliwnych - polskie parki i lasy, zwiewne szaty ustąpiły miejsca bardziej praktycznemu odzieniu, Egida odpoczywa w kącie, piorunami nikt nie rzuca, a Charon nie ma co oczekiwać na zapłatę, bo i kultura inna. Co więc pozostało z mitycznych opowieści? Postacie, ze swoimi wadami oraz zaletami, wcale nie odstające od współczesności i jak się okazuje pozostające wierne swoim zasadom. Bogowie nie są archaiczni, wprost przeciwnie - wtapiają się w świat śmiertelnych i chociaż nieraz wydają się być zdziwieni otaczającym ich światem, świetnie się w nim czują. " Bogowie też kochają" to dobra historia na poprawę humoru i momenty gdy chce się oderwać, przynajmniej na moment, od rzeczywistości :)



środa, 9 kwietnia 2014

Monstrumologia stosowana

"Badacz potworów"
William James Henry


Świat to nie tylko to, co znane, lecz również wszystko co jeszcze nieodkryte. Gdzieś tam lub tuż obok kryje się wiele tajemnic, czekających by ogół poznał ich oblicze, o jakim przed momentem nikt nie wiedział. Jednak czasem nieświadomość bywa błogosławieństwem, a wiedza przekleństwem ...

Will Henry nie jest zwykłym dwunastolatkiem, zabawa jest dla niego jedynie wspomnieniem, jako poważny asystent ma całkiem inne zajęcia niż jego rówieśnicy. Widział już w swoim życiu więcej niż niejeden dorosły, towarzysząc swemu mentorowi w jego badaniach wciąż na nowo odkrywa, iż nic nie jest takie jak się wydaje. Szczególnie noce przynoszą coraz więcej powodów by chłopiec z obawą patrzył na świat. Ta ostatnia pokazała, iż całkiem niedaleko skrywa się prawdziwie przerażający sekret. Doktor Warthrop jest o krok od monumentalnego odkrycia, ale to, co dla jednych jest niesamowitą okazją do badań, innym zaczyna przypominać koszmar. Monstrumologię może nie wszyscy uznają za prawdziwą dziedzinę nauki, lecz gdyby wątpiący widzieli to, co znajduje się w piwnicy rezydencji rodu Warthropów szybko zmieniliby zdanie. Niestety mieszkańcy New Jerusalem żyją w błogiej nieświadomości, a wszelkie podejrzenia pozostają nimi i niczym więcej. Will jednak wie o wiele więcej niż inni i to, coraz bardziej go przeraża. Wszelkie zapewnienia o wyższości nauki nad zwykłą codziennością wcale nie przekonują chłopca, a wydarzenia z nocnej wizyty na cmentarzu tylko jeszcze potęgują odczucie, że lada moment coś strasznego ujrzy światło dzienne. Czy nikt oprócz niego nie zauważa niebezpieczeństwa czającego się w ciemności tuż obok? A może lęk powinien zostać zastąpiony naukową ciekawością,taką jaka wypełnia doktora Warthropa? Przecież nauka wymaga poświęcenia, ale czy i ... ofiar? Legenda okazuje się być nie tylko realna, lecz o wiele groźniejsza niż się wydawała na kartach uczonych ksiąg ...

"Badacz potworów" to stylizowana na odnaleziony pamiętnik opowieść o nastoletnim łowcy potworów i jego przygodach. Tłem dla historii jest dziewiętnastowieczna Nowa Anglia, a postacie mają w sobie i cechy bohaterów Mary Shelley i Edgara Allana Poe. Książka Williama Henry`ego to lektura i dla młodszych i starszych czytelników, jedni i drudzy znajdą w niej wątki dla siebie - wątki grozy, horroru oraz przygody splatają się w fabułę gdzie czasem potwory mają ludzką twarz.



 

Za możliwość przeczytania książki 
                dziękuję wyd. Jaguar







poniedziałek, 7 kwietnia 2014

To, co najważniejsze

"Lalka"
Taylor Stevens


Kameleon, ludzki kameleon. W jednym momencie seksowna femme fatale, w drugiej młody mężczyzna jakich wielu. Vanessa Michael Munroe ma niejedną twarz, może wcielić się w każdego. W jej profesji ten niezwykły talent nieraz bywa przydatny. Wystarczy parę chwil i Michael staje się kimś zupełnie innym, wtapia się w tłum kiedy jest to jej na rękę i zwraca na siebie uwagę gdy wymaga tego sytuacja. Munroe jest zawodowcem w każdym calu, wiedzą o tym jej klienci, przyjaciele i wrogowie. Szczególnie Ci ostatni pamiętają ją aż za dobrze i czekają tylko by zrewanżować się za jej zwycięstwa, a ich porażki. Wszyscy mają słabe punkty, nawet Vanessa, wystarczy poznać jeden by zyskać przewagę ...

Uderzyć wtedy gdy nikt się tego nie spodziewa, wykonać jeden precyzyjny ruch, dopracowany w najmniejszym szczególe. Nie dać żadnego wyboru, wskazać jedną jedyną drogę, bez alternatywy. Michael od lat nie była w takiej sytuacji, zawsze to ona stawiała warunki. Jednak teraz jest tylko pionkiem w grze, w jakiej od niej nie zależy nic. Ktoś pociąga za sznurki, tak, że reszta jest tylko bezwolnymi marionetkami w jego rękach. Ludzie, a zwłaszcza kobiety nie liczą się w ogóle w tej rogrywce, są jedynie towarami. Popyt i podaż, twarde prawa ekonomii w handlu żywym towarem obnażają najmroczniejsze cechy charakteru. Zadanie Munroe jest proste, lecz tym razem nie ona je wybrała, ale ten kto myśli, iż przechytrzył łowczynię nie zdaje sobie sprawy co faktycznie jest jej siłą. Kiedy ma się za sobą taką przeszłość jak Michael nic nie stoi na przeszkodzie by postawić na szali wszystko i to bez jakielkolwiek gwarancji na zwycięstwo. Od niej zależy życie wielu, a szczególnie tych, które stały się towarem, luksusowymi przedmiotami wystawionymi na sprzedaż. Lalkarz nie bierze pod uwagę sprzeciwu, wie, że trzyma w garści wszystkich. Wystarczy jedno jego słowo by najgorszy koszmar Munroe spełnił się. Kobieta musi wybierać pomiędzy złem i złem, tym razem to nie praca, lecz osobista sprawa ...

"Lalka" to trzecia część przygód Vanessy Munroe, niezwykłej łowczyni, dla której nie ma rzeczy niemożliwej, jednakże jej życie ma również ciemną stronę - przeszłość. Wspomnienia, chociaż sprawiają ból są jednocześnie źródłem siły. Taylor Stevens stworzyła bohaterkę niepodobną do innych postaci literackich - pełną sprzeczności, poranioną, z bliznami widocznymi i tymi schowanymi w duszy i umyśle. Autorka nie kamufluje zła, nie skrywa go, ono jest w samym centrum fabuły i napędza ją. Ten kto liczy na proste rozwiązania, nieskomplikowane wątki i triumf dobra szybko odkrywa podczas lektury, że ten thriller nie jest z takiej kategorii. W "Lalce" nie ma prostych odpowiedzi poza jedną - człowiek przetrwa wszystko jeżeli nie ma nic do stracenia, a wszystko do wygrania ...




Za możliwość 
przeczytania ksiażki 
 dziękuję wyd. Rebis


niedziela, 6 kwietnia 2014

Stosik na powrót i na nowy tydzień :)

Ostatnie tygodnie to dla ciągła walka z czasem 
i różnorodną, bardzo oporną, materią. 
Zamiast postów była cisza, ale kolejny tydzień mam nadzieję, 
że będzie już całkiem inny 
czyli z recenzjami i czasem dla spokojnej lektury :)


oraz

II część "Łatwopalnych" 
czyli 
autorstwa Agnieszki-Lingas-Łoniewskiej



najnowsza książka 
Małgosi Rogali:



sobota, 29 marca 2014

Zbrodnia odmieniana przez przypadki

"Zasługa nocy"
Mateusz M. Lemberg


Warszawa to nie zawsze miasto pełne świateł, neonów, biurowców i apartementów oraz starych kamienic. Stolica to również niezliczone miejsca zbrodni, mniejszych i większych, czasem anonimowych, o jakich wiedzą jedynie ich autorzy i ofiary. Nie ma doskonałych morderstw, prędzej czy później nadchodzi kara za popełnione czyny, stająca się kolejnym ogniwem zbrodniczego łańcuszka nieszczęść ... Większe zło, mniejsze zło, wyrok  i niekiedy śledztwo ...

Śmierć rzadko kiedy przychodzi we śnie i jest bezbolesna. Na pewno taka nie była w przypadku znalezionego ciała w jednej ze stołecznych kamienic. Dla policjantów taki widok nie jest niczym niezwykłym, ci doświadczenie widzieli zbyt duzo takich obrazów, zresztą nawet jeden to tak naprawdę o jeden za dużo. To, co czeka na komisarza Witczaka w jednej z warszawskich kamienic nie okazuje się ani fałszywem wezwaniem, a tym bardziej jednym z wielu podobnych w jego policyjnej karierze. Intrygujące okoliczności śmierci wcale nie ułatwiają pracy śledczej, chociaż przyczyna zgonu wydaje się oczywista, to w rzeczywistości stanowi jedną kolejną tajemnicę, która otacza i denata oraz wszystko co z nim związane. Po pierwsze tożsamość denata jest nieznana, nie wiadomo co robił w miejscu gdzie zginął i jaki był motyw zbrodni, no i oczywiście kto był jej autorem. Żadnych świadków, dowody nieliczne i mało zrozumiałe, poszlak prawie w ogóle. Dochodzenie w takich warunkach nie należy do łatwych, a jeżeli brak jakichkolwiek postępów w ciagu czterdziestu osiem godzin to raczej nie ma co myśleć o szybkich jego zakończeniu. Tam, gdzie jednak mało doświadczone oko nie dostrzega jakichkolwiek powiązań, intuicja wykształcona podczas wieloletniej pracy dochodzeniowej, zauważa tropy pozwalające uchwycić związki mogące być punktem zaczepienia dla śledztwa. Powoli zarysowuje się obraz tego, co wydarzyło się w opuszczonym mieszkaniu. Okazuje się również, że to dopiero początek łańcucha zbrodni, połączonego przyczyną stanowiącą wciąż niewiadomą.

Samo dochodzenie to jedno, pozostaje jeszcze codzienna egzystencja, która łączy się z pracą bardziej niż chciałby i Witczak i jego współpracownicy. Trudno pozostawić za sobą ją jeżeli ma ona związek z życiem osobistym. Jedno z drugim splata losy policjantów w prawdziwy węzeł gordyjski, wymagający radykalnego cięcia ... Problemy zawodowe i osobiste zdają się zaciemniać i tak mroczną panoramę dochodzenia, jakie wciąż jest pełne białych, a raczej, krwawych plam, natomiast jego zakończenie wciąż jest kwestią odległą i mocno niepewną. Zbrodnia ma wiele twarzy, czasem kończy się śmiercią, a czasem okaleczeniem nie tylko ciała, lecz przede wszystkim umysłu. Blizny, te widoczne i pozostajace w zakamarkach pamięci, są dowodem, który już zawsze będzie przypominał najgorsze chwile.

Kryminał to gatunek w jakim jasnych stron czegokolwiek trudno doszukiwać się. Opiera się jakby nie było na śmierci człowieka, w liczbie pojedynczej albo mnogiej, oraz dociekaniu co było, lub nie, jej przyczyną oraz kto za nią stoi. "Zasługa nocy" to sensacyjna opowieść w jakiej mroczne strony ludzi są uwypuklone od pierwszych stron do ostatnich. Zbrodnia wciąż jest obecna, autor nie pozwala o niej zapomnieć i to ona jest jednym z głównych bohaterów. Mateusz Lemberg odsłania w swojej książce panoramę zła, które raz zaistniałe powraca uparcie, nawet po latach, kładąc się cieniem na każdym kroku postaci. Ten kto liczy na historię, w jakiej zbrodnia jest prosta i czysta, jakkolwiek to brzmi, brak w niej pobocznych wątków, a bohaterowie są jak z sielskiego obrazka raczej nie będzie zadowolony. Jednak czytelnicy, dla których ważny jest motyw - nieoczywisty, ludzie z krwi i kości, z bagażem różnorodnych dwoświadczeń, niejednoznaczność oraz duża dynamika fabuł,y powinny przeczytać "Zasługę nocy". Zazębiające się elementy, atmosfera niepokoju, niejednoznaczne postacie oraz mocne osadzenie w rzeczywistości daje w efekcie sensację z najwyższej półki. Porównanie do kryminału noir albo skandynawskiego to jedynie część klimatu książki Mateusza Lemberga, jest w niej o wiele więcej niuansów, czekających na odkrycie podczas lektury.

Za możliwość przeczytania książki 
dziękuję portalowi
 
oraz
 
wyd. Prószynski i S-ka

środa, 26 marca 2014

Jako mąż i nie mąż ....

"Mąż zastępczy"
Joanna M. Chmielewska


Najczęściej w książkach z motywem obyczajowym bohaterkami są kobiety, a panowie, nawet gdy są ważnym "elementem" fabuły, to i tak rzadko kiedy grają pierwsze skrzypce. Wiadomo przecież, że jeżeli historia ma dotyczyć uczuć, w mniejszym lub większym stopniu, to płeć piękna będzie w centrum uwagi. Co więc jeżeli w tym miejscu znajdzie się przedstawiciel tak zwanej płci brzydkiej? "Mąż zastępczy" będzie i lektura, w jakiej nieraz okaże się, że stereotypy często są mylące i warto je przełamywać!

Piotr nie jest typem playboya, imprezowicz też z niego żaden, po prostu zwykły facet jakich wielu - solidny, wierny, uczynny i zakochany w żonie. Może to i nudny portret, ale ten typ tak ma i jak do tej pory nikt zażaleń nie składał. Rodzina, znajomi i przyjaciele wiedzą, że Piotr zawsze przyjdzie z pomocą i nigdy nie zawiedzie nikogo oraz w niczym. Dlaczego więc od niego odeszła żona? Nic przecież na to nie wskazywało, ot tak z dnia na dzień spakowała walizka i wyprowadziła się. Jakby tego było jej kochankiem jest szef Piotra! Wcale przesadą nie jest, że w jednej chwili mężczyźnie zawalił się świat. Nagle został sam w czterech ścianach, z wieloma pytaniami i bez pracy, bo co jak co, ale dotychczasowe zatrudnienie nie wchodzi w rachubę. Codziennie oglądać twarz człowieka, który odebrał ukochaną kobietę? Jednak trzeba coś robić, nawet kiedy nie ma się ochoty na nic i wciąż myśli krążą wokół tej, która odeszła. Jeżeli jest się zapalonym majsterkowiczem, prace budowlane również potrafi się wykonać to jakie zajęcie będzie najlepsze? Mąż zastępczy. Nie mniej i na pewno nic więcej. Po prostu męskie prace domowe, na jakie nikt nie ma czasu, głowy lub też rąk do pracy. Żadne inne zlecenia nie będą realizowane - szczególnie te o charakterze towarzyskim. Piotr to solidna firma i jak się okazuje na jego usługi popyt jest duży, nawet jeżeli czasem zlecenia są dość nietypowe to, co najmniej, pozwalają zapomnieć o odejściu Karoliny i jeszcze przynoszą satysfakcję. Oczywiście pokus jest dużo i propozycji podpadających pod całkiem inne zapotrzebowanie również nie brakuje, lecz mąż zastępczy ma swoje zasady. Trzeba przyznać, że pomysłowość pań nie ma granic, ale i panowie także skrywają co nieco. Jednak sukces to jedno, lecz dalej trudno powiedzieć dlaczego Karolina porzuciła Piotra i co zrobić by do niego wróciła.

Piwnica pod Liliowym Kapeluszem jest jedyna w swoim rodzaju, a jej klienci i pracownicy to także intrygująca składanka, szansę na przekonanie się o tym będzie miał i Piotr. Przeznaczenie nie zna słowa przypadek lub zbieg okoliczności, los doskonale wie co robi gdy popycha człowieka, nie zawsze subtelnie, na odpowiednią ścieżkę ... Kiedyś "mąż zastępczy" poddał się, może teraz przyszedł moment na na poprawienie starych błędów? Mówi się, że przeszłość nigdy nie wróci, ale kto powiedział, iż czasem dawne marzenia nie spełniają się? Trzeba tylko na nowo spojrzeć na dotychczasowe życie i przełamać schematy, a Piotr od jakiegoś czasu robi to często i ze znakomitym efektem ...

Facet jako główny bohater w historii gdzie uczucia są ważnym wątkiem? Dlaczego by nie? "Mąż zastępczy" gwarantuje lekturę z humorem oraz z refleksjami nad życiowymi rozterkami. Łatwo zamiast sympatycznej postaci stworzyć jej karykaturę lub osobę sztuczną, natomiast Joanna M. Chmielewska opisała bohatera, który nie jest przerysowany czy też sztuczny, a odwrócenie typowego wzorca jak dla mnie okazało się strzałem w dziesiątkę. Męska perspektywa jest ciekawa i pozwala na poznanie tego, co  ma do powiedzenia druga strona w kwestii uczuć i emocji oraz radzenia sobie z nimi. "Mąż zastępczy" to okazja do kolejnego spotkania z dawnymi znajomymi, poznania nowych oraz przełamania stereotypów.


Za możliwość przeczytania książki 
dziękuję portalowi
oraz 
wyd. MG



wtorek, 25 marca 2014

Stosik na końcówkę miesiąca

  Stosik na końcówkę miesiąca czyli:

"Mąż zastępczy" Joanny Chmielewskiej, 
wyd. MG oraz portal Czytajmy Polskich Autorów

"Zasług nocy" Mateusza M. Lemberga, 
wyd. Prószyński i S-ka oraz portal Czytajmy Polskich Autorów

"Lalka" Taylor Stevens, 
wyd. Rebis








 i seria książeczek w ramach akcji

 




niedziela, 23 marca 2014

Zbrodnia i sprawiedliwość

"Bardziej gorzka niż śmierć"
Camilla Grebe, Asa Traff


Rozwiązywanie czyiś problemów wydaje się łatwiejsze niż własnych. Wysłuchanie innych, doradzenie odpowiednich kroków, wskazanie błędów oraz wyciągnięcie pomocnej dłoni, oczywiście wszystko zgodnie z zasadami prowadzenia terapii. Siri wie o tym lepiej niż większość jej koleżanek i kolegów po fachu. Jej egzystencja to nie spokojna droga, a raczej górska serpentyna na jakiej nie brak i nagłych zakrętów i niespodziewanych zagrożeń, a na dodatek wciąż brak na niej określonego kierunku. Śmierć męża, walka o życie, udział w kryminalnych dochodzeniach to jedynie fragmenty portretu kobiety, która wiele utraciła i wciąż próbuje dojść do siebie po dramatycznych chwilach. No i jest jeszcze praca, która polega właśnie na pomaganiu innym, którzy nie umieją poradzić sobie z tym co ich otacza. Jak w tym wszystkim odnaleźć równowagę? Na to pytanie wciąż kobieta szuka odpowiedzi, a nie ułatwia tego nowe zadanie zawodowe - prowadzenie grupy terapeutycznej dla kobiet - ofiar przemocy. Każda z uczestniczek zmaga się z bólem, rozdarciem pomiędzy tym, co powinno być i tym, co faktycznie jest ich udziałem. Siri wraz z przyjaciółką powinny skupić się na uczestniczkach, ale czy można zapomnieć, że samemu było się w takiej samej sytuacji? To, co ma miejsce w czasie jednego ze spotkań odsłania więcej niż ktokolwiek przypuszczał. Kilka minut sprawia, że powracają stare demony i rodzą się nowe ...

Ktoś zabija matkę na oczach jej pięcioletniej córeczki. Brutalność tej zbrodni jest zaskoczeniem nawet dla policjantów z wieloletnim doświadczeniem, śledztwo od początku zapowiada się na trudne. Jedynym świadkiem jest przecież kilkuletnie dziecko, jak więc uzyskać najpotrzebniejsze informacje? Historia małej Tilde ma ciąg dalszy, łączycy się z Siri. Mała dziewczynka i dorosła kobieta muszą walczyć o to, co najważniejsze. Obie były świadkami zbrodni, obie przeżyły i obie muszą stawić czoła wspomnieniom oraz rzeczywistości, w jakiej bezpieczeństwo wydaje się dla nich niedostępne. Czy mogą zaufać innym i bez lęku patrzeć w przyszłość?

"Bardziej gorzka niż śmierć" to kolejna historia duetu siostrzano-pisarskiego Camillii Grebe i Asy Traff o Siri, psycholożce, starającej się uporać z traumatycznymi doświadczeniami z przeszłości i tym, co przynosi jej teraźniejszość. Zbrodnia wciąż towarzyszy głównej bohaterce, podobnie jak i śmierć, obie kładą się cieniem na jej egzystencji. Kryminalne wątki splatają się z życiowymi, a autorki ukazują mroczne detale jednych i drugich oraz zmaganie się z osobistymi dramatami. Motyw sensacyjny zdaje się być okazją do zadania pytań o karze za zbrodnię i czym jest sprawiedliwość oraz kto tak naprawdę jest winny. Camilla Grebe i Asa Traff odsłaniają całkiem inny obraz rodziny niż ten, który wydaje się najbardziej powszechny - zamiast bezpiecznego gniazda domowego jest miejsce pełne problemów i zagrożeń. "Bardziej gorzka niż śmierć" to nie schematyczna opowieść kryminalna, gdzie biel ma odcień szarości, a czerń wydaje się tak głęboka jak studnia bez dna. Jest zbrodnia, są ofiary, bywa i kara, lecz na jedno pytanie wciąż brak odpowiedzi - kto w rzeczywistości jest katem ...?


Za możliwość 
przeczytania ksiażki 
 dziękuję wyd. Rebis


piątek, 21 marca 2014

Przeszłość da odpowiedź

"Lśniące dziewczyny"
Lauren Beukes


"Dziewczyna, która nie chciała umrzeć.
Morderca, który nie powinien żyć"

Ona przeżyła, inne nie miały tyle szczęścia. On miał plan i nic oraz nikt nie mógł go powstrzymać by go punkt po punkcie zrealizować. Dlaczego ona? To wie tylko on, a ona podejmuje własne dochodzenie by poznać prawdę. Każde z nich ma swój plan, główną rolę odgrywa w nim to drugie. Ich pierwsze spotkanie miało być ostatnim, lecz los zdecydował inaczej. On zamierza zrobić wszystko by osiągnąć swój cel, ona nie zamierza na to pozwolić ...

Kirby pamięta ten dzień, tak jakby czas zatrzymał się w miejscu. Wspomnienia i blizny nie pozwalają jej zapomnieć tych kilkunastu minut. Przeżyła. A potem już nic nie było takie same. Dziewczynie trudno powrócić do dawnej egzystencji, szczególnie, że gdzieś tam lub znacznie bliżej, może być on - morderca, wcale nie niedoszły. Oficjalne śledztwo utknęło w nomen omen "martwym" punkcie, pozostał strach i - uporczywa myśl, że coś umknęło, ważnego i dającego odpowiedź na pytanie dlaczego Kirby i nie tylko ... Jak odnaleźć zabójcę, gdy się nic o nim nie wie? Strzępy zapamiętanych obrazów, bolesne wspomnienia i uczucie, że to nie mógł być przypadkowy czyn, jednorazowe "zajście". Jednak intuicja to jedno, a dowody to całkiem inna rzecz i jedynie one liczą się, a gdy ich brak? Może trzeba sięgnąć w przeszłość? To, co wydaje się nieprawdopodobne wcale takie nie musi być ...

Dan nie zamierza wracać do tego, co było. Kryminalne sprawy kiedyś zajmowały większość jego życia, to nie były jedynie dziennikarskie dochodzenia. Teraz to już za nim, ale ktoś chce by znowu zajął się starym tematem. Po co wracać do przeszłości? Kirby widzi w niej rozwiązanie zagadki i drogę do do przyszłości, dla niej wciąż jest otwartym rozdziałem. Doświadczenie Dana i jego kontakty mogą pomóc dziewczynie w osiągnięciu celu, chociaż wszyscy wkoło odradzają jej szukanie zbrodniarza ona wie, że musi doprowadzić tę sprawę do końca. Gdzieś tam jest on i na pewno nie zawaha się by po raz kolejny uderzyć, to oznacza jedno - kolejną ofiarę. Ta historia będzie się powtarzała tak długo aż ktoś go nie powstrzyma ...

"Dziewczyna, która nie chciała umrzeć.
Morderca, który nie powinien żyć"

Książka Lauren Beukes to nie jedynie kryminał, ponieważ autorka już od początku wskazuje czytelnikowi, iż jej opowieść to po części sensacja, a po części ... podróż w czasie. "Lśniące dziewczyny" zaskakują na każdym kroku, kiedy już wydaje się, że dalsza część fabuły nie będzie kryła już niespodzianek okazuje się, że kolejna właśnie pojawia się. Dwóch bohaterów - ofiara i kat oraz ich specyficzny pojedynek, który wydaje się rozgrywką, jakiej ta pierwsza z góry skazana jest na porażkę. Jednak sama walka z tym co nieuchronne to jedynie tło dla historii w jakiej łączy się mroczna strona ludzkiego umysłu oraz podróż po tym co było, jest i będzie. 




Za możliwość 
przeczytania ksiażki 
 dziękuję wyd. Rebis




niedziela, 16 marca 2014

Bez Ciebie jestem nikim ...

"Brudny świat"
Agnieszka Lingas- Łoniewska


Miłość jaka zdarza się raz w życiu, jedyna w swoim rodzaju, niepodobna do tego co już się czuło i niepowtarzalna. Pierwsza i prawdziwa, wszystko co było przed nią i co po niej następuje to jedynie blady cień wspólnych chwil. Banał może powie ktoś, kicz dopowie inny głos, tylko nieliczni dostrzegają siłę tego uczucia, zmieniającego wszystko i na zawsze ...

Rockman, gwiazda muzyczna, idol dla tysięcy, Tommy Cordell, goszczący prawie codziennie na pierwszych stronach gazet, nie dający o sobie zapomnieć. Mężczyzna o jakim marzą tysiące fanek, żyjący pełnią życia, biorący bez pytania to czego zapragnie. Scena, sława, nagrody, imprezy, to jego świat, w nim czuje się najlepiej, on stanowi jego centrum, bez niego nie byłoby go.
Kati Russel nie jest modelką, aktorką, celebrytką, zna ją tylko kilka osób i wcale nie marzy o pełnym powierzchownego blichtru show-biznesie. Nie udaje nikogo, nie gra, jest po prostu sobą, dziewczyną, która wyraźnie widzi granicę pomiędzy dobrem i złem i doskonale wie jaką cenę płaci się za błędy. Dwoje ludzi z całkiem innych światów, różniących się od siebie wszystkim i w prawie każdym szczególe. Jedyne co ich łączy to praca, nie zwyczajna, łącząca się z tym co najbardziej osobiste bardziej niż ktokolwiek przypuszcza. Od niej wszystko się rozpoczyna - historia Tommy`iego i Kati, mężczyzny i kobiety, spotykających się w świecie gdzie jak najwyższe miejsce na liście przebojów, kolejna impreza i zabawa bez hamulców. Witajcie w brudnym świecie, gdzie miłość, ta prawdziwa, wydaje się niemożliwa. Muzyk i zwykła dziewczyna, a tak naprawdę mężczyzna z przeszłością i kobieta po przejściach. Każde z nich skrywa bolesny sekret, który wciąż jak kolec rani i przypomina, że to, co było wciąż jest aktualne. Czy z takim bagażem miłość będzie miała szansę pokazać swoją siłę?

Przeszłość naznaczyła Kati i Tommy`iego, teraz jednak wiedzą, że dostali szansę, taką, jaka pojawia się raz i szybko znika jeżeli nie złapie się jej mocno. Przeszłość wreszcie wydaje się już zamkniętym rozdziałem, liczy się tu i teraz oraz przyszłość,jasna i wspólna, taka, w której brudny świat jest tylko wspomnieniem i niczym więcej ... Los jednak nic nie daje za darmo, wszystko ma swoją cenę, jaką cenę wyznaczy za chwile szczęścia i miłość, która jest prawdziwym cudem?

"Brudny świat" przeczytałam po raz pierwszy kilka lat temu jako fan fiction, pamiętam ówczesne wrażenia oraz pewność, że jeszcze nieraz wrócę do tej historii i rzeczywiście tak jest. Niezwykła opowieść jaka mogłaby wydawać się bajką gdyby nie była aż tak rzeczywista. Agnieszka Lingas-Łoniewska stworzyła ponadczasową książkę, która po raz kolejny zachwyciła mnie, pomimo, iż przecież doskonale znam całą fabułę. Strona po stronie odkrywałam na nowy "Brudny świat" w jakim Tommy Cordell i Kati Russel odnaleźli miłość, niezwykłą i jedyną w swoim rodzaju. Rockman i zwykła dziewczyna oraz uczucie - ani nie oczywiste, a tym bardziej łatwe i bez przeszkód rozwijające. Sława z całym swoim blichtrem i zwyczajna codzienność, w jednym i drugim liczy się całkiem co innego, lecz to jedynie pozory, pod jakim kryje się ból i cicha nadzieja, że przyszłość pozwoli zapomnieć o tym co złe i może da szansę na to, co wydaje się jedynie dostępne dla innych. Raz przeczytać "Brudny świat" to za mało, dwa również, prędzej czy później książka Agnieszki Lingas-Łoniewskiej znowu trafi w ręce, a czytający odkryją w niej na nowo opowieść o prawdziwych uczuciach ...


Za możliwość przeczytania książki 
dziękuję portalowi


oraz 
wyd. Novae Res




sobota, 15 marca 2014

Zlekceważone zagrożenie

"Stan zagrożenia"
Erica Spindler


Erica Spindler ma na koncie wiele bestsellerów, "Stan zagrożenia" jest kolejną książką, w jakiej autorka wciąga czytelnika strona po stronie w historię gdzie sensacja, intryga oraz skomplikowane związki wiążą bohaterów prawdziwym węzłem gordyjskim.

Nowy Orlean, prawdziwa perła Stanów Zjednoczonych, w nim prawie na każdym kroku odczuwa się urok starych dobrych czasów, kiedy wszystko było o wiele prostsze. Richard i Kate Ryan są parą jak z kolorowego magazynu - piękni, bogaci, zakochani w sobie, ich dom to prawdziwa rezydencja, doskonale wpisująca się z jej właścicielami w południowy klimat. Czego może brakować ludziom mającym wszystko? Na pewno nie pieniędzy i miłości, sukcesu zawodowego, przyjaciół również nie, co więc jest brakującym elementem w tym idealnym obrazie? Dziecko. To jedno marzenie nie chce się spełnić. Świadomość ta nie jest łatwa, ani dla niej, ani dla niego. Ktoś jednak pozwala by ich pragnienia ziściły się. Julianna nie jest dobrą wróżką, dokładnie przemyślała swoją decyzję,Emma Grace stanowi środek do osiągnięcia celu i to nie takiego o jakim myślą Ryanowie. Dzień, w jakim wydaje się, że w końcu szczęście Kate i Richarda jest w końcu pełne ma również o wiele mroczniejszą stronę ...

Nikt i nic nie jest takie jak mogłoby się wydawać, każdy ukrywa coś, nawet przed najbliższą osobą. Teraz kiedy idealna rodzina jest już w komplecie wydaje się, iż nic już nie zagrozi jej. Jednak wraz z pojawieniem się maleńkiej Emmy jakiś cień zawisa nad świeżo upieczonymi rodzicami. Najpierw mają miejsca mało znaczące incydenty, a przynajmniej za takie uważane przez Richarda, bo dla Kate mają całkiem inny charakter. Kobieta zauważa o wiele więcej niż jej mąż, kolejne zbiegi okoliczności wydają się zbyt częste. Jest jeszcze niejasne przeczucie, że ma to związek z biologiczną matką ich córeczki, ale przecież to niemożliwe, adopcja była legalna i dziewczyna, która ją urodziła wybrała właśnie Ryanów wśród wielu innych par. Dlaczego więc intuicja wciąż podsuwa jej niepokojące obrazy? Może to jedynie szukanie problemu tam gdzie go nie ma? Coś jednak zmieniło się od dnia gdy Emma zawitała do rezydencji przy Lakeshore Drive, marzenia urzeczywistniły się, lecz czy tylko Kate i Richarda? Cień, który zawisł nad Ryanami przybiera konkretną postać, za nią podąża nienawiść, zazdrość i przede wszystkim śmierć ...

Przeszłość daje o sobie znać i to dotkliwie, to od czego kiedyś uciekli lub chcieli zapomnieć karze im stanąć twarzą w twarz z najgłębiej skrywanymi lękami ...

Są książki, jakie zapomina się zaraz po przeczytaniu i takie, pozostające w pamięci na dłużej, do których się wraca. Co sprawia, że jedne są niezapomniane, a drugie giną pośród? Historia, w niej kryje się to coś, od niej wszystko zaczyna się.Potem pozostaje opisanie jej tak by czytelnika zaciekawić i by nie mógł się od niej oderwać. Niby nic prostszego, ale udaje się to nie aż tak wielu jak mogłoby się wydawać. Erica Spindler już nieraz udowodniła, iż opowieści jej autorstwa stają się prawdziwymi czytelniczymi bestsellerami. Nie inaczej jest i w przypadku "Stanu zagrożenia". Od pierwszych stron książka ta wciąga czytających, a tytuł jest świetnie odzwierciedlony w fabule. Niebezpieczeństwo wciąż jest gdzieś w tle i przybiera różna oblicza, każdy z bohaterów odczuwa jego obecność, chociaż z pozoru nie mają ku temu powodów. Zło czai się w niepozornych wydarzeniach, które dopiero nabierają znaczenia po czasie, lecz wtedy jest już za późno by im zapobiec. Skomplikowana składanka przeszłości i teraźniejszości, marzeń, nienawiści, zbrodni i kary, interesów indywidualnych oraz politycznych, rozgrywek, których wspólnym mianownikiem jest miłość,mająca wiele odcieni i twarzy ....



Za możliwość
przeczytania książki
dziękuję wyd. Mira

czwartek, 13 marca 2014

Wielka sława to ...

"Krople deszczu padają 
mi na głowę"
Burt Bacharach


Autor słów i kompozytor najczęściej są bladym tłem dla wykonawcy bądź wykonawczyni, to ci ostatni stają się twarzą piosenki i oni również są najbardziej z nią kojarzeni. Jednak źródło sukcesu to najczęściej melodia i towarzyszące słowa, a wokal to przysłowiowa wisienka na torcie. Ale gdy słyszy się przebój rzadko kiedy zapamiętuje się jego twórców, jedynie nieliczni zapisują się w świadomości słuchaczy, jeszcze mniej z nich zyskuje międzynarodową sławę i rozpoznawalność równą gwiazdom muzyki. Do tego elitarnego grona należy Burt Bacharach, prawdziwy człowiek orkiestra, tworzący wielkie hity, czasem sam je wykonujący i towarzyszący na scenie takim znakomitościom jak Marlena Dietrich czy Aretha Franklin. Kim naprawdę jest jest ten człowiek? Na to pytanie odpowiada w swojej autobiografii, w jakiej nie ukrywa ani swoich błędów, ani dumy z osiągnięć.

Gdyby ktoś w latach trzydziestych powiedział drobnemu dziesięciolatkowi, że muzyka przyniesie mu sławę na pewno by nie uwierzył w te słowa i nie byłoby w tym nic dziwnego. Mały Burt Bacharach nienawidził ćwiczenia gam, nudziły go lekcje muzyki, zamiast nich wolał z kolegami grać w piłkę. Niestety lub raczej na szczęście upór jego matki był o wiele większy niż dziecięcy bunt i zamiast zabaw na podwórku były niekończące się ćwiczenia na pianinie, wydające się do niczego nie prowadzić. Co spowodowało, że zmieniło się nastawienie Bacharacha? Jazz, soul i blues, tak różne od utworów mistrzów pokroju Bacha czy Beethovena. Solidne wykształcenie muzyczne pozwoliło później na wspaniałą karierę muzyczną, chociaż na początku sukces wydawał bardzo odległy. Lata czterdzieste i pięćdziesiąte to w historii muzyki okres kiedy zmieniała ona całkowicie swoje oblicze, do głosu dochodzili młodzi i jednym z nich chciał się również stać Burt Bacharach. Nie był on odosobniony w swoich marzeniach, wielu mu podobnych podążało tą samą ścieżką czyli zaczynając od pracy dla wielkich wytwórni muzycznych i stając się prawie anonimowymi pionkami w wielkiej machinie, gdzie liczył się czarny winyl i miejsce na liście przebojów.
Jednak jemu udało się to, co dla większości okazało się jedynie mrzonką i na dodatek wciąż jest aktualne. Dziesiątki przebojów, dyrygowanie najlepszymi orkiestrami rozrywkowymi, własny program w telewizji, a na dodatek jeszcze Oscary i akompaniowanie Marlenie Dietrich. Jak na chłopca, nielubiącego gam, to niemałe osiągnięcie ...

Kiedy opowiada się o własnym życiu łatwo wpaść w fałszywą skromność lub starać się wybielać siebie samego. Czytając "Krople deszczu padają mi na głowę" ma się wrażenie, że słucha się niezwykłej opowieści jaka wydaje się zbyt wspaniała by mogła być realna - prawdziwy amerykański sen. Jednak to jedynie pozory, bo pod oszałamiającą karierą kryją się rzeczywiste tragedie, zdrady i błędy dostrzegane gdy już jest za późno. Burt Bacharach w swojej autobiografii nie ukrywa, że daleko mu do kryształowej postaci, wprost mówi o swoich wadach oraz oddaje głos tym, którzy znają go doskonale i widzieli go tak w blasku scenicznego sukcesu jak i chwil, kiedy świat walił mu się na głowę.

Cztery małżeństwa, czwórka dzieci, cztery Oscary oraz twórca muzyki, jaka weszła już do historii. Przede wszystkim człowiek, czasami aktor, często playboy, oddany ojciec, na pewno świetny gawędziarz. Jako narrator opowieści o własnym życiu sprawdza się doskonale, oddaje głos ludziom znającym go od lat tak w życiu zawodowym jak i prywatnym. Portret Burta Bacharacha to wielobarwna mozaika, na którą składa się nie tylko oszałamiający sukces zawodowy, przyjaciele znani z pierwszych stron gazet, okładek płyt i filmów oraz rodzina. Słowa pełne uznania, słowa gorzkie, przede wszystkim prawda, a wszystko to w rytm największych przebojów śpiewanych przez Arethę Franklin, Dione Warwick, Stevie`go Wondera i Toma Jonesa. Szalony Hollywood, artystyczny Nowy Jork i niesamowity Londyn, no i on Burt Bacharach ...

A skąd pomysł na taki tytuł autobiografii? Kto nie kojarzy słynnej melodii z filmu "Butch Cassidy i Sundance Kid" z niezapomnianymu rolami Paula Newmana i Roberta Redforda - "Raindrops keep falling on my head"?


       Za możliwość przeczytania książki 
                           Dziękuję
         wyd. Albatros A. Kuryłowicz