niedziela, 20 listopada 2011

Spirala śmierci

"Spirala"

Paul McEuen

Człowiek od zarania swoich dziejów przeznaczał wiele czasu i wysiłku na wymyślanie i udoskonalania broni. Od kamieni i maczug poprzez łuki, miecze, pierwszą broń palną i w końcu energię atomu. Wielkie kultury powstawały, przeżywały rozkwit i upadały, a gdzieś pomiędzy ich dziejami zawsze widzimy karty historii z krwawymi śladami i ludzkimi tragediami. Wojna była, jest, ale czy musi być? Uzbrojenie, tak jak inne sprzęty z otoczenia człowieka, przeszło długą drogę ewolucji, od jakiegoś czasu nawet nie musi być widoczna by mogła osiągnąć swój cel - wyeliminować wroga czasowo lub ostatecznie. Broń biologiczna ma swe źródła w przyrodzie, jednak ludzie udoskonalili to co naturalne, dając nowy oręż - jedną z czołówki broni masowego rażenia. Jak się ludzkość przekonała już wiele razy nie można określić dnia, ani godziny, gdy znowu ktoś użyje jej. Wbrew pozorom dostęp do niej jest nie jest aż tak trudny, czasem wystarczy niewiele by z wirusów, które już "oswojono" stworzyć śmiercionośną bombę. Istnieją specjalne miejsca, gdzie pod ścisłą kontrolą i najnowocześniejszymi zabezpieczeniami, przechowywane są najbardziej zabójcze substancje biologiczne. Co jednak stanie się w momencie gdy utracimy kontrolę nad takim materiałem albo ktoś wykorzysta go jako broń?

Koniec II wojny światowej, zwycięstwo aliantów to już fakt dokonany, jednak nie wszyscy uznają je. W ostatniej próbie podjęcia walki zostaje wykorzystany nowy rodzaj uzbrojenia, z jednej strony człowiek jest jego twórcą, z drugiej zapalnikiem, no i jest i trzecia strona - ofiary. Spirala terroru przyrodniczego właśnie pokazała światu swoją pierwszą zabójczą serpentynę, jej początek można odnaleźć na terenie tajnego laboratorium w Japonii, ale gdzie jest jej koniec i czy w ogóle istnieje? Co powoduje, że zapada rozkaz użycia takiej broni? Jedno jest pewno, nie różni się raczej od każdej komendy użycia środków masowego rażenia, w końcu na wojnie dozwolone są wszystkie chwyty ... Nim jednak nowy sposób zabijania wejdzie na pole walki musi zostać wynaleziony, a później przetestowany i to na "obiektach" równoważnych wrogom, jak myślicie kto jest jednostką, a raczej trzeba użyć liczby mnogiej, doświadczalną? Człowiek, setki ludzi, jednak dla opracowujących morderczą substancję są tylko kolejnymi przypadkami, które dostarczają informacji o potencjalnych skutkach działania. By przetrwać atak takim preparatem trzeba stworzyć antidotum, tylko ono, nie licząc zdrowego rozsądku osoby rozporządzającej bronią biologiczną, może uchronić ofiary przed utratą zdrowia czy życia. Więc od momentu poznania biologicznego wroga rozpoczyna się walka z czasem, a każda sekunda może oznaczać śmierć dla wielu. Czasem wydaje się, że zagrożenie już przestało nim być lub jest pod kontrolą, ale czy można mieć stuprocentową pewność, iż niebezpieczeństwo już wygasło?

Autor "Spirali" przedstawił nad wyraz realną historię, która mogła i może mieć miejsce w każdym momencie na naszym globie. Co więcej ataki terrorystyczne z udziałem broni biologicznej miały już miejsce, prosty przykład - wąglik. Ciekawość przez wieki była paliwem dla rozwoju naszej cywilizacji, niestety też do jej unicestwiania. Wiele z odkryć miało drugą twarz, niebezpieczną dla samych twórców jak i dla ludzkości. Czytając książkę Paula McEvena z jednej strony jest się pewnym, że to tylko fikcja, literacka fantazja, ale nie opuszcza też czytelnika wrażenie, iż podobne zdarzenie mogłoby mieć miejsce gdzieś w pobliżu nas. Dobrymi chęciami droga do piekła jest wybrukowana, wystarczy jeden ruch, umotywowany dobrem świata, który po latach może przynieść zagładę. Czy lata poświęcone na zadośćuczynienie mogą pójść na marne? Przecież zło ma różne oblicza, jak czyn jednego człowieka może wpłynąć na losy setek, tysięcy milionów? Czytamy thriller, w końcu to tylko opowieść powstała w głowie pisarza, ale słowa przelane na papier zdają się mieć drugie dno, zmuszają do zastanowienia się nie czy jest to możliwe tylko kiedy znowu usłyszymy o użyciu broni biologicznej. Fikcja czy rzeczywistość? …

Za możliwość przeczytania książki Dziękuję portalowi Duże Ka oraz wyd. Rebis

piątek, 18 listopada 2011

Czar opowieści

"Opowiadacze nocy"
Rafik Schami


Pamiętacie Szeherezadę oraz "Baśnie 1001 i jednej nocy"? Wspaniałe opowieści ze wschodnim klimatem w tle, wciągające od pierwszych słów i pozostawiające niedosyt, gdy któraś z nich dobiegała końca, ale przecież zaraz rozpoczynała się kolejna, a potem następna ... Każda z nich była inna, lecz w swej atmosferze przypominała pozostałe ze zbioru. Księżniczka wcieliła się w rolę opowiadającej by ocalić swoje życie, natomiast dla bohatera książki "Opowiadacze nocy" dzielenie się opowiadaniami było umilanie czasu podczas wykonywania pracy. Pomimo upływu lat jego historie nie traciły na uroku, ciągle były dla słuchaczy interesujące, nawet jeżeli słyszeli je po raz kolejny, bo za każdym razem zaskakiwały jakimś nowym detalem. Przyjaciele i sąsiedzi cieszyli się słuchaniem niezwykłych gawęd wiele lat, niestety wszystko ma swój koniec - opowiadający stracił głos. Przerażający sen stał się jawą - zamilkł ten, który umilał czas tak wielu, jedynym sposobem by mógł odzyskać to co było dla niego najcenniejsze było otrzymanie siedmiu niezwykłych prezentów ... Tylko tyle lub aż tyle, wyjątkowe dary, a w zamian znów popłyną słowa o niezwyciężonych bohaterach, magii i niesamowitych przygodach ... Grono oddanych przyjaciół miało niełatwe zadanie - to od nich zależało czy jeszcze usłyszą swego towarzysza, a czas był ograniczony. Pomysłów wiele, jednak żaden nie dawał spodziewanego - ani zapewnienie dobrobytu, ani wspaniała uczta, pomocną też nie była egzotyczna podróż, co więc można podarować mówcy by pomóc mu w odzyskaniu jego talentu? Opowiadanie, a raczej siedem gawęd - tyle ilu jest najbliższych bratnich dusz.

Każda opowieść jest inna, ale wszystkie tchną wschodnią mistyką i atmosferą, unikalnymi składnikami, będącymi wyznacznikami tej kultury, ich charakter jest również indywidualny co opowiadająca ją osoba. Siedem opowiastek, których celem ma być powrót głosu bliskiego człowieka. Autor na stronach swej książki przybliża czytelnikowi czar Damaszku, będącego tłem dla przedstawienia niezwykłej sagi, gdzie główną rolę odgrywa przyjaźń i słowo. Każda historia przenosi czytającego w świat jak z "1001 i jednej nocy", a łączy je postać Salima - niezrównanego gawędziarza, który swoim opowiadaniami przynosił chwile szczęścia i powiew awanturniczej przygody. Utrata mowy z jednej strony powoduje u głównego bohatera strach, ale z drugiej strony pozwala mu poznać świat przez pryzmat tego co mają do powiedzenie inni. Po raz pierwszy to nie on opowiada, ale inni, on pozostaje słuchaczem. Czytający przenosi się do gwarnych bazarów z egzotycznymi towarami i wiecznym gwarem, spaceruje wraz z postaciami krętymi uliczkami, odpoczywa w cieniu arabskiego ogrodu i pod gwiaździstym niebem Afryki.
Czy siedem opowiadań zwróci bajarzowi jego dar? Odpowiedź znajduje się pośród wielu słów, z których każde jest ważne.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria i wyd. WAM

czwartek, 17 listopada 2011

Brytyjska sensacja

"Dalziel &Pascoe. Ścięte głowy"

Reginald Hill

Zanim rozpoczęłam przygodę z serią "Dalziel & Pascoe" w wydaniu książkowym miałam już za sobą serial telewizyjny o tym samym tytule. Angielskie seriale kryminalne, które oglądam, nie są przeładowane super nowoczesnymi technikami badania DNA i odnalezieniem sprawcy zbrodni po jednym włosie. Owszem są one obecne, ale tak naprawdę to tylko dodatek do fabuły, opierającej się na dedukcji detektywistycznej. Nie inaczej jest właśnie i w tym przypadku, wersja papierowa jest osadzona w końcówce lat siedemdziesiąt, ale to w niczym nie szkodzi fabule. Co interesujące każdy rozdział jest zatytułowany gatunkiem róży.

Z czym kojarzycie róże, te na krzakach i te pnące, oszałamiające zapachem, barwą i formą? Z morderstwem raczej nie, bo jakoś w parze nie idą ze sobą, chociaż gdyby zapytać zapalonego ogrodnika - entuzjastę tych kwiatów, to pewnie nie raz zdarzyło mu się pałać żądzą mordu z ich powodu. Autor książki uczynił z nich zbiorowego bohatera drugiego planu swojej książki, obecnego zawsze w najważniejszych momentach . "Ścięte głowy" to wbrew moim wcześniejszym słowom historia nie o działkowiczu, który swe zabójcze żądze uskutecznia za pomocą sekatora, to bardziej wyrafinowana opowieść, jakże mogłaby być inną, jeśli róże są w tle?

Podobno morderstwo można nazywać idealnym dopóki się go nie odkryje, jak już wypłynie na powierzchnię to zbrodnia traci swą czapkę niewidkę, jest jeszcze jeden warunek by otoczka "niewidzialności" znikła - ktoś musi uwierzyć, że przestępstwo w ogóle miało miejsce. Nie inaczej jest i w przypadku tej historii - kilka nie powiązanych ze sobą zejść śmiertelnych, wydających się tylko podejrzanymi jednej osobie, która szybko zmienia zdanie co do swoich wątpliwości. Jednak nim rozterki rozwiewają się dzieli się z nimi z policją, a tu początkowy brak entuzjazmu przeradza się w zainteresowanie. Przeczucie, szósty zmysł czy "policyjny węch" powodują, że detektyw Pascoe potraktował poważnie rozmowę z Dickiem Elgewoodem, chociaż pierwotnie raczej nie był nastawiony entuzjastycznie i do tej pogawędki i do samego rozmówcy. Jeżeli ziarno wątpliwości padnie na podatny grunt to szybko wypuszcza korzenie, a na jego owoce nie trzeba długo czekać. W końcu seria zgonów dogodnych dla jednego z bohaterów powinna wydać się co najmniej zastanawiająca, a gdy na horyzoncie pojawiają się kolejne podejrzenia to pewność nabiera coraz wyraźniejszych kształtów. Jednak jak to bywa w angielskich kryminałach śledztwo, a szczególnie jego początkowa faza, toczy się leniwie. Jednak w ten sposób poznajemy całą plejadę barwnych postaci, z której wielu może pretendować do miana potencjalnego mordercy. Czytelnikowi zostaje także pokazane bogate tło historii, no i nie można zapomnieć o tytułowych śledczych, osobach nie tuzinkowych i interesująco wykreowanych.

Autor zaczyna zbrodnią i nią też kończy historię, od początku jest także dane czytającemu nabrać podejrzeń co do tożsamości mordercy. Wraz z kolejnymi stronami okazuje się jednak, że to nie zabójca jest najważniejszy, lecz dochodzenie. To ono odkrywa więcej niż można byłoby się spodziewać. Intryga kryminalna została starannie przemyślana, a tytuły rozdziałów sugerują treść, ale jednocześnie wzmagają ciekawość jak potoczy się dalej fabuła. Z góry nie można nic założyć, bo wbrew leniwemu nurtowi akcji zaskakuje ona równie skutecznie co opowieść pełna efektownych pościgów i strzelanin. W końcu czy morderstwa doskonałe nie są najlepszym tematem dla kryminalnej gawędy?




Za możliwość przeczytania książki Dziękuję portalowi Duże Ka oraz wyd. Nowa Proza




środa, 16 listopada 2011

Perła z życiowa rysą

"Wybrana. Dzień, w którym umarł Kaanan"
Rafał Kosowski

Rachabe, matka, córka, królowa, świątynna tancerka, która poznała smak prostego życia i przepychu królewskiego pałacu. Ona wie co znaczy miłość kobiety do mężczyzny i matki do dziecka, doświadczyła cudu narodzin i tragedii śmierci. Była uwielbiana i poniżana, kochana i nienawidzona. Rachabe, kobieta, chcąca tylko żyć w spokoju z rodziną, z dala od przemocy i fanatyzmu, los jednak przynosił jej do tej pory krótkie chwile szczęścia i długie okresy bólu. Gdy zdołała podnieść się po życiowym dramacie i w końcu znalazła odrobinę bezpieczeństwa, w świecie gdzie urządzono na nią nagonkę, znowu przyszło jej uciekać. Czy kiedykolwiek była królowa znajdzie spokój i ludzi, umiejących docenić ją jako człowieka? Wyobcowana w nowym otoczeniu z powodu wiary, pochodzenia i przeszłości, to teraźniejszość, a co z przyszłością? Jaką drogę przeznaczenie wyznaczy jej? Krętą z wybojami czy prostą i łagodną? Rachabe zrobiła pierwszy krok w nieznane, jeden z wielu, tylko czy kierunek jest właściwy czy może to może kolejny ślepy zaułek?

Trzecia część trylogii zaczyna się od starcia sił ludzkich, boskich i demonicznych. To co znamy z przypowieści biblijnej czy też jej ekranizacji nabiera całkiem innego wymiaru. Wydarzenia przedstawione są z dwóch perspektyw - człowieka i sił anielsko - piekielnych, jednak nic nie jest dosłowne. Walka o rząd dusz trwa nawet gdy nie słychać szczęku i zgrzytu oręża, jest w tle, a na pierwszym planie rozgrywa się historia narodu skazanego na porażkę, chociaż jeszcze tego nikt nie przeczuwa i ludu wybranego. Pomiędzy nimi tymi stronami znajduje się właśnie główna bohaterka - Rachabe, z jednej strony ma to co znane, ale pogrążone w pożodze i ruinie, z drugiej strony wielką niewiadomą, ale dająca jedynie lub aż - życie. Nowe nie zawsze jest przyjmowane z nadzieją, raczej z podejrzliwością, że to co dnrego spotyka człowieka zmieni się szybko w koszmar, bo czy to co było złe odeszło na zawsze czy tylko gdzieś przyczaiło się w pobliżu by w dogodnym momencie uderzyć z całą siłą? Zmiany trudno zaakceptować, jednak jest coś znacznie trudniejszego - bycie szczerym z sobą samym ze sobą i danie szansy wybaczenia własnych błędów. Rachabe przyjęła swoje imię na znak, że nosi w sobie rysę, po tym co spotkało ją w przeszłości i to czego była uczestnikiem. Ma w sobie pęknięcie, które oddziela ją od tego co było, jest i będzie. Boi się przyszłości i tego, iż po raz kolejny ludzie nie dadzą jej szansy na spokojną egzystencję.

"Wybrana. Dzień, w którym umarł Kaanan" ukazuje bohaterów w przełomowym momencie ich życia, gdy mogą w końcu być sobą i towarzyszą im ludzie gotowi w każdej chwili służyć pomocną ręką. Autor przedstawił historię, która ma swe korzenie w przypowieści biblijnej nie z punktu widzenia kogoś z zewnątrz, lecz od strony kobiety, będącej głównym wątkiem opowieści. To jej osoba jest w samym centrum fabuły i to jej życie jest kanwą książki, mającej w sobie czar mitu, ale i wiele cech z współczesnej rzeczywistości. Jednocześnie wspaniała starożytna saga i ponadczasowe opowiadanie o miłości i nienawiści, sile przebaczenia i potędze wiary.



Za możliwość przeczytania książki Dziękuję Oficynie Wydawniczej VOCATIO

wtorek, 15 listopada 2011

Stosik wtorkowy :)

Nowy stosik i świetna porcja lektury :)



Od góry:
Nora Roberts "Prawdy i zdrady" - z kuponu za recenzję miesiąca w księgarni Selkar
Nora Roberts "Spokojna przystań" - z kuponu za recenzję miesiąca w księgarni Selkar
Umberto Eco "Cmentarz w Pradze" -
z kuponu za recenzję miesiąca w księgarni Selkar
Izabela Degorska "Pamięć krwi" - wyd. Zysk i S-ka
Monika B. Janowska " Gra o pałac" - wyd. Zysk i S-ka
Val McDermind - "Gorączka kości" - portal nakanapie.pl
Frances Fyfield "Drugie życie Marianne Shearer" - portal granice.pl
Jerzy A. Wlazło - "Kot Syjonu" - wyd. Bullet Books
Russel Whitfield "Gladiatorka" - wyd. Bullet Boks
Craig Smith "Włócznia przeznaczenia" - wyd. Bullet Books
Helen McCabe "Grajek" - wyd. Bullet Books



poniedziałek, 14 listopada 2011

Idealista po przejściach

"Krwawy blues"
Massimo Carlotto


Kryminał noir, mroczna atmosfera, detektyw spowity obłokiem dymu z papierosa, gdzieś w szufladzie leży butelka whisky. Przez drzwi, koniecznie z matową szybą i czarnym napisem na niej wchodzi klientka - pewna siebie kobieta, prawdziwa femme fatale i ... zaczyna się kryminał noir. Takie skojarzenie związane z ekranizacjami filmowymi najczęściej pojawiają się gdy przed moimi oczami pojawia się właśnie takie określenie sensacyjnej historii, a to dopiero początek, bo gatunek ten ma wiele czytelnikowi do zaoferowania. Oryginalni bohaterowie, wśród których trudno rozpoznać kto jest tym dobrym, a kto złym, opowieść kryminalna, w której nic nie jest takie jakie się wydaje w pierwszej chwili oraz detektyw wbrew wszystkiemu i wszystkim odnajdujący sprawcę bądź sprawców, bez względu na to kim są. No i sprawiedliwość, wymierzana niekoniecznie przez oficjalnych stróżów prawa i w sposób ogólnie akceptowalny.

Pomysł Massimo Carlotto nie odbiega jakością i przebiegiem od najlepszych książek tego gatunku. Jego postać pierwszoplanowa - Marco Buratti od pierwszej strony wzbudza zainteresowanie czytelnika na równi z samą fabułą sensacyjną. Były więzień, wielbiciel bluesa, mający znajomych w różnych kręgach Padwy, pozbawiony złudzeń, ale nadal wierzący w sprawiedliwość - niekoniecznie na ogólnie przyjętych zasadach. Jako nieoficjalny detektyw działa na zlecenie palestry i znany jest ze swej skuteczności oraz tego, że każdą sprawę doprowadza do końca.

Zlecenie odnalezienia więźnia, który uciekł podczas pracy poza więzieniem nie jest dla niego zleceniem mile widzianym. Jednak rozwój wydarzeń zmienia jego zdanie nie tylko o uciekinierze, ale i jego winie. Czy to możliwe, że zabił po raz kolejny? A może prawda wygląda zupełnie inaczej? Komu zależałoby na zrzuceniu winy na kogoś innego i dlaczego ofiarą zabójstwa padła ta a nie inna osoba? Pytań wiele, a odpowiedzi brak, jedynie kolejne znaki zapytania nasuwają się na każdym kroku. Jedno jest pewne policja ma już sprawcę i nikomu nie zależy by poznać może inną wersję wydarzeń, gdzie mordercą jest inny człowiek. Ale jest jeszcze Marco Buratti, on wie dokładnie co to znaczy być oskarżonym o czyny, których się nie popełniło. Prywatne dochodzenie zaczyna swój bieg, nieoficjalnie, w ukryciu, co chowała przed światem zamordowana? Jaka była jej prawdziwa twarz? Dokumenty odkryte w tajemnym schowku rzucają więcej światła na drugie życie nieboszczki, nie wystawiają one jej dobrego świadectwa, ale są cenną wskazówką, dotyczącą tak obecnego śledztwa jak i tego sprzed lat ...
Jeden błąd zaważył na życiu kilku osób, a lęk przed kompromitacją nie pozwolił przyznać się do pomyłki, ale czy na pewno jedyne to było powodem milczenia? Coś umyka ważnego nieoficjalnym stróżom prawa, tylko co to takiego? A do tego wszystkiego anonimowość detektywa w tym przypadku też nie jest tak do końca pewna. Wiele osób nie jest zadowolonych z jego "odkryć", atmosfera robi się z dnia na dzień coraz gorętsza. Ścigający staje się ściganym, komuś zależy by nowe fakty nie poznała opinia publiczna. Czasem prawdzwa mafia jest łagodniejsza od tej w togach.

"Krwawy blues" jest świetną gratką dla wielbicieli sensacyjnych opowieści, gdzie biel i czerń jest zastąpiona różnymi odcieniami szarości. Autor wykreował głównego bohatera, który pozostaje w pamięci na długo po zakończeniu lektury - idealista po przejściach, starający się nie popełnić dawnych błędów. Wątek sensacyjny nie pozostawia obojętnym, wciąga w swój bieg czytającego, nie dając mu chwili odpoczynku. Każde moment dochodzenia jest ważny, chociaż nie każdy prowadzi do odkrycia prawdy, a ona kryje się pod maską przyzwoitości, szacunku i prawa ...




Za możliwość przeczytania książki Dziękuję wyd.
Videograf II

piątek, 11 listopada 2011

Kuszące Melbourne

"Kuszące zło"
Keri Arthur


Riley Jenson nie jest człowiekiem, przynajmniej w dosłownym tego słowa znaczeniu, jest półwampirem - półwilkołakiem czyli dhampirem. Rodzinna sfora odrzuciła ją i jej brata bliźniaka, dla drugiej strony - krwiopijców także są niezbyt mile widziani. Rodzeństwo porusza się w dwóch światach - tym stricte ludzkim, jak i tym gdzie zmiennokształtność czy pragnienie krwi nie jest niczym niezwykłym, teraz jako strażniczka Departamentu Innych Ras ma być brać udział w misji, mającej na celu ujęcie miliardera "bawiącego się genetyką". Zadanie jakie przed nią stoi jest tym trudniejsze, że jest w konflikcie z życiem osobistym, a szczególnie z jednym pragnieniem - posiadaniem rodziny, takiej jak z reklamy czyli męża, dzieci wraz z nieodłącznym domem z białym płotkiem. Dla wielu takie marzenie mogłoby wydawać się kiczowate, ale tylko ci, którzy nie mają szans bądź są one nikłe by zrealizować takie tęsknoty wiedzą jedynie jaki ból towarzyszy rozczarowaniom na tym polu. Riley jednak nie poddaje się łatwo i zamierza osiągnąć cel, "małym" problemem może być to, że kłopoty uwielbiają jej towarzystwo, no a praca strażnika sprzyja by pojawiały się w jeszcze większej ilości i częściej. Czasem przeszkody przybierają postać przystojnych facetów, ale jeszcze częściej kreatur o wiele mniej przyjemnej fizjonomii i charakterze. Świeżo upieczona strażniczka może liczyć na brata i współpracowników, ale jedno wie na pewno - liczy się tylko wykonywana misja, a ona i reszta jest tylko środkiem do osiągnięcia celu, a pomoc może nie nadejść w momencie gdy będzie jej potrzebowała najbardziej.

Melbourne mało kojarzy się z mroczną scenerią, jaka nasuwa się na myśl gdy na scenie pojawiają się istoty krwiożercze bądź zmieniające kształty. Kontrast słonecznego klimatu z opowieściami raczej z wieczorno-nocnej pory wprowadza jeden z wielu elementów zaskoczenia. Keri Arthur wykreowała w serii książek o Riley świat wcale nie tak odległy od tego, w którym my żyjemy, jedyna różnica jest taka, iż główni bohaterowie mają drugą twarz - a raczej naturę. Ta dwoistość jest osią fabuły, to wokół niej autorka zbudowała fabułę, nie jednorazową historię, ale rozwijającą się w kolejnych częściach serii. "Kuszące zło" to z jednej strony romans z gatunku paranormalnych, z drugiej motywy sensacyjne, takie połączenie często występuje, jednak w tym przypadku świetnie się uzupełniają, tworząc wciągającą mieszankę. Tak naprawdę czytelnicy powinni być przygotowani na dużo - a raczej na wszystko, bo gdy w grę wchodzi bohaterka o wojowniczym charakterze, będąca wilkołakiem i wampirem, poruszająca się pomiędzy istotami, wśród których trudno odróżnić przyjaciela od wroga trudno przewidzieć dalszy rozwój wydarzeń. Kto w finale stanie po stronie Riley, a kto okaże się jej przeciwnikiem można tylko zgadywać ... Pozostaje też pytanie czy spełnią się marzenia i co będzie w stanie poświęcić by je urzeczywistnić ...

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria i wyd. ERICA

czwartek, 10 listopada 2011

Stosik recenzencko-targowy

Stosiki dwa nazbierały się w tym tygodniu.
Jeden z portalu Sztukater, a drugi z Targów Książek w Krakowie.
A w środku "Zakład o miłość" Agnieszki Lingas - Łoniewskiej
z autografem:)



Od lewej:
"Kuszące zło" Keri Arthur, sztukater.pl i Instytut Wydawniczy Erica
'E-maile z piekła' Jim Frest, sztukater.pl i wyd. eSPe
"Dzieci TV" Andrzej Te, sztukater.pl i wyd. Jirafa Roja
"Opowiadacze nocy" Rafik Shami, sztukater.pl i wyd. WAM
"Dalziel & Pascoe. Okrutna miłość"Reginald Hill, sztukater.pl i wyd. Nowa Proza
"Crimen" Józef Hen, sztukater.pl i Instytut Wydawniczy Erica
Nabytki targ0we:
"Piekielny chłód" Richard Hawke, wyd. G+J
"Makabryczna gra" Sebastian Fitzek, wyd. G+J
"Klub alibi" Francine Mathews, wyd. G+J
"Kolekcjoner dzieci" Sabine Thiesler, wyd. G+J
"Ofiary" Mark Bilingham, wyd. G+J
"Jasny słoneczny poranek" James Frey, wyd. G+J

"Zakład o miłość" Agnieszka Lingas - Łoniewska, wyd. Novae Res, zaczytani.pl



środa, 9 listopada 2011

"Była to najlepsza i najgorsza z epok ..."

"Spadkobierczyni z Barcelony"
Sergio Vila-Sanjuan


Dziadek, osoba na której jedni się wzorują, dla innych człowiek, rozumiejący najmłodsze pokolenie najlepiej, a dla kogoś symbol przeszłości - jest się dumnym z jego powodu, lecz jednocześnie dystansuje się od niego. Właśnie ostatnie słowa najlepiej oddają uczucia autora "Spadkobierczyni z Barcelony" jakie miał wobec własnego dziada. Pamiętał go jako starszego mężczyznę, dumnego i konserwatywnego, słynnego dziennikarza i prawnika, człowieka otaczanego szacunkiem, lecz jednocześnie daleko od nowych nurtów społecznych, stojącego na cokole i będącego swoistym reliktem swojej klasy. Podziw wobec osiągnięć i równoczesny bunt wobec wartości wyznawanych przez najstarszego członka rodziny, wnuk postrzega swego przodka przez pryzmat własnych poglądów i z perspektywy własnej młodości. Przeszłość jest dla niego odległym okresem, mającym do zaoferowania przekonania nieaktualne i nieprzystające do wyzwań nowych czasów. To co było wydaje się odległe, zakurzone, przestarzałe, szczególnie gdy wchodzi się w dorosłość w burzliwych latach sześćdziesiątych, a i później jest synonimem świata, który dawno przeminął i ostał się jedynie na stronach książek, przypominających lata świetności ludzi zmarłych wiele lat temu. A jednak czasem przeznaczenie podsuwa zapomniane i pożółkłe kartki z prawie niewidocznym atramentem, ukazujące zaskakującą historię.

"Była to najlepsza i najgorsza z epok
Wiek rozumu i wiek szaleństwa,
czas wiary i czas zwątpienia,
okres światła i okres mroków
wiosna nadziei i zima rozpaczy ..."

Szalone lata dwudzieste, ale dla Barcelony, jak i całej Hiszpanii, raczej niespokojny okres w dziejach. Z jednej strony nowoczesność i bogactwo,z drugiej strony zacofanie i bieda. Wielkie bale, przyjęcia i rauty, wizyty rodziny królewskiej podejmowanej przez władze miasta i miejscową arystokrację. Zabawa, muzyka, zbieranie funduszy na cele dobroczynne, a na ulicach zamachy bombowe, morderstwa z polityką w tle i strajkujący. Ściera się ze sobą wizja Hiszpanii jako monarchii z ruchami republikańskimi, a pomiędzy zwolennikami tych opcji armia, a raczej jej przywódcy obiecujący tak upragniony spokój i porządek. Wśród takiej scenerii czytelnik poznaje dwudziestokilkuletniego adwokata i dziennikarza Pablo Viler`a, spadkobierczynię fortuny Isabel Enrich, przywódcę związkowego Angela Lacalle`a i aktorki rewiowej Marii Nilo. Ich ścieżki krzyżują na chwilę przed wielkimi zmianami nie tylko na szczytach władzy, ale i społecznymi. Młody idealista poznaje te oblicza swojego miasta, które do tej pory były ukryte przed nim, czarno - biały świat nabiera barw, nie tylko pogodnych, częściej w odcieniach szarości. To co wydawało się stałe i niezmienne ulega przeobrażeniu, tak naprawdę nikt i nic nie jest takie jakie się wydawało do tej pory. Znajomi pokazują swoją prawdziwą twarz, a może tylko jedną z wielu, podstawy dotychczasowego życia ulegają zachwianiu, a główni bohaterowie są uczestnikami wydarzeń, jakie wydawały się jeszcze przed momentem niemożliwe.

Fabuła pozwala czytelnikowi poznać interesujący rozdział historii, ale tak naprawdę jest ona tylko drugim planem, pretekstem do ukazania ludzi w punkcie zwrotnym ich dotychczasowej egzystencji. Nigdy wcześniej i nigdy później nie będą już świadkami i współtwórcami dziejów narodu, chociaż przyszłość przyniesie jeszcze wiele zawirowań to właśnie ten krótki okres, parę miesięcy, zaważy na ich dalszym losie. Po latach spotkają się znowu, tym razem nie jako młodzi zapaleńcy, chcący zmieniać świat, ale zmuszeni do ucieczki ze swojej małej ojczyzny, a powody takiego kroku narodziły się kilkanaście lat wcześniej, właśnie w szalonych latach dwudziestych.
Autor także inaczej spojrzy na człowieka, uważanego przez niego za relikt przeszłości, tym razem zobaczy kogoś nie całkowicie innego, lecz takiego jakim był i pozostał, chociaż rzadko kto dostrzegał w nim idealistę sprzed lat.


Za możliwość przeczytania książki Dziękuję Wydawnictwu MUZA

wtorek, 8 listopada 2011

"Prywatna inicjatywa"

"Niebieski ptak"
Piotr Wojasz


Przed przeczytaniem "Niebieski ptaka" nie wiedziałam, że będzie mi dane ujrzeć miejsca znane od całkiem innej strony, takiej której nie dostrzegało się na co dzień jako dziecko. Już na pierwszej strony zostały wspomniane miasta, które znam z tak zwanej "autopsji", w jednym urodziłam się i mieszkam do dnia dzisiejszego, drugie odwiedzałam i odwiedzam codziennie - z racji bliskiego sąsiedztwa i nie tylko. Chociaż moja perspektywa i twórcy jest zupełnie różna, znajomość topografii trochę pomaga, część punktów jeszcze istnieje, inne znikły z mapy miasta niedawno, a pozostałe zginęły w odmętach czasu. Jednak czytelnicy nie znający w ogóle Katowic, Wybrzeża czy też Kielc nie poczują nawet, że nie mieli okazji poznać tych miejsc, bo tak naprawdę stanowią one tylko barwne tło dla tytułowego niebieskiego ptaka, to jego sylwetka jest osią akcji, pierwszoplanowym bohaterem i głównym wątkiem. Z jego punktu widzenia mamy okazję poznać prawie trzy dekady historii, ale nie od strony wydarzeń znanych z podręczników czy też obrazów dokumentalnych, lecz z punktu widzenia człowieka, którego życie nie pasuje do typowego obrazu obywatela lat sześćdziesiątych, siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Może trochę analogii jest do sylwetek filmowych znanych z filmów "Konsul" czy też "Wielki Szu", lecz tak naprawdę książka Piotra Wojasza jest odrębnym opowiadaniem, gdzie przeszłość przedstawiana jest poprzez obraz kolejek i octu na sklepowych półkach, ale życia, które skupiało się najczęściej na tu i teraz, zarabianiu najczęściej na okazjach dawanych przez ustrój polityczno-gospodarczy, choć wcale nie zamierzonych, ludzkiej naiwności i czasem chciwości.

Jaka jest więc kronika czasów słusznie minionych, chociaż przez wielu wspominanych z łezkę, i to nie jedną, w oku? Pełen imprez, których rozmach może budzić zaskoczenie, szczególnie gdy porówna się je do oficjalnych czarno - białych fotografii z ówczesnych czasów. Zamiast urlopu z Funduszu Wczasów Pracowniczych czy też w zakładowych ośrodkach wypoczynkowych - apartamenty w Grand Hotel lub hotelu Victoria, a w tle ogromne sumy pieniędzy, wielokrotnie przekraczające średnie zarobki. Ale to jeszcze nie wszystko, bo do pełnej panoramy brakuje samochodów - nie z rodzaju syrenek, wołg czy też warszaw, lecz raczej kabrioletów fiata, a jak już dłuższa podróż, na przykład nad Bałtyk - to tylko samolotem. A gdzie w tym wszystkim miejsce na pracę, która była obowiązkowa no i potwierdzana pieczątką w dowodzie osobistym? Łapówką i odpowiednimi znajomościami można było załatwić i takie sprawy i wiele innych. Jednak nie samą zabawą człowiek żyje, a aktywność zawodową można określić jako swoista "prywatną inicjatywą".

"Niebieski ptak" stanowi swoistą kronikę świata, o istnieniu którego wiedziano, lecz tak naprawdę nikomu nie zależało by nagłaśniać to co się w nim działo. Opowieść ta przedstawia subiektywy pejzaż pewnego środowiska, dla większości egzotycznego i hermetycznego, od zawsze budzącego ciekawość i jednocześnie oburzenie, egzystującego tuż obok tego co znane jest z historii, rodzinnych wspomnień bądź różnorodnych archiwaliów, a przedstawiane jako ewenement, jednostkowy przypadek. Obiektywizm nie jest zamierzeniem autora, ale z drugiej strony, kto przywołując własną przeszłość może być całkowicie bezstronny? Czytelnik nie znajdzie w tej pozycji żalu za tym co było a raczej za ludźmi, nie ma usprawiedliwień, wyrzutów sumienia, czy przedstawiony opis ukazuje prawdę? Na pewno ukazuje fragment przeszłości z perspektywy jednego człowieka, to jego rzeczywistość i on gra w niej rolę główną, a fakty są takie jak je zapamiętał lub chciał pamiętać.


Za możliwość przeczytania książki Dziękuję wyd.
Videograf II

poniedziałek, 7 listopada 2011

Skandynawia nie od sielankowej strony

"Na szczyt góry"
Arne Dahl


Już okładka daje przedsmak tego co czeka czytelnika wewnątrz książki - dłoń na twarzy ma powstrzymać przed krzykiem, a może ucisza kogoś albo ktoś sam sobie zatyka usta? Jaka jest prawda i kogo lub czego dotyczy?
Uderzenie kuflem po piwie kończy się śmiercią i nagle pełny pub pustoszeje, nikt nie chce być świadkiem zabójstwa. Ofiarą jest kibic, dlaczego znalazł się właśnie tam gdzie oglądają mecz fani drużyny przeciwnej? Jeden ze świadków - twierdzący, iż niczego nie zauważył zajęty lekturą, a przyłapany na kłamstwie okazał się bardzo uważnym obserwatorem. Czy jego relacja będzie przydatna? Zabójstwo z rodzaju przypadkowych śmierci, a może kryje się za nim coś więcej? Każdy kolejny uczestnik zdarzenia trochę inaczej zapamiętał całe zajście, wydaje się to nawet całkiem normalne, tylko jak z różnych zeznań stworzyć jeden obraz zawierający jedynie to co faktycznie się wydarzyło? To przypadło dwóm policjantom ze słynnej, chociaż już nieistniejącej, Drużyny A, która po klęsce ostatniego dochodzenia musiała zakończyć swoją działalność. Członkowie specjalnej jednostki powoli starają się odbudować swoją pozycję i reputację, jednak nie jest to łatwe, każdy z nich na nowo składa swoje życie zawodowe, a przed nimi sprawy mające jeden punkt wspólny, ale to dopiero pokaże przyszłość, na razie muszą działać w oddzielnie. Wybuch w więzieniu o zaostrzonym rygorze zabija osadzonego tam obywatela byłej Jugosławii, skazany nie utrzymywał kontaktu z innymi więźniami, za to studiował prawo handlowe i do dnia śmierci nie zdradził swojego mocodawcy - szefa mafii narkotykowej. Zamach był starannie przygotowany, a zniszczenia objęły tylko i wyłącznie jedną celę, no i jej lokatora. Pedofilia, jej tropieniem zajmuje się specjalna grupa, w niej znalazło miejsce dla dawnego policjanta z Drużyny A, praca ta dawałaby satysfakcję z wymierzenia sprawiedliwości, gdyby nie ilość nowych przestępstw tego rodzaju. Każde ze śledztw toczy się własnym rytmem, mają ten sam cel - złapanie sprawcy bądź sprawców, ale tropy na razie prowadzą donikąd.
Kolejne morderstwo, tym razem zbiorowe, na pierwszy rzut oka wyglądające na porachunki przestępcze, jedynie jeden szczegół nie pasuje - jeden zamordowany zginął od eksplozji. Przypadek czy może miała ona związek z podobnym wydarzeniem w zakładzie karnym?
Sprawa w sam raz dla pewnej grupy śledczych, nie już istniejącej, ale jednak nadal słynnej, szczególnie w szeregach wymiaru sprawiedliwości ... Reaktywacja, słowo, które pozwala na nowo zebrać się najlepszym specjalistom od spraw kryminalnym, ich celem jest nie tylko schwytanie sprawców, lecz także rehabilitacja. Zamordowany kibic, zamordowany więzień, zamordowani w rozgrywkach mafijnych ... trzy różne odrębne zbrodnie, trzy zespoły dochodzeniowe i jedno spotkanie, wiążące w całość elementy jednej układanki, z daleka wydawały się nie mieć punktów wspólnych, a z bliska ... z bliska ukazały to co miało pozostać w ukryciu.

Jednak nie same dochodzenia są w centrum uwagi, ważnymi elementem jest życie osobiste stróżów prawa, jego kulisy, nie tyle ukazują ich prawdziwe twarze, co odsłaniają jacy są naprawdę i co ma lub miało wpływ na to kim są obecnie. Rodziny, związki uczuciowe, przeszłość - nie zawsze wzorcowa, to wszystko składa się na sylwetki bohaterów, nie idealne, ale dzięki swoim słabościom i wadom bliższe czytelnikowi, to oni są jednym z głównych wątków historii. Motywy sensacyjne i obyczajowe przeplatają się, zaskakując czytelnika swoim rozwojem, bo każdy wnosi jakąś tajemnicę, której rozwiązanie rodzi kolejne pytania. Osobiste doświadczenia rzadko kiedy są ukazywane są z taką dokładnością szczególnie w obszarze emocji związanych z negatywnymi stronami pracy policjanta.

Rzeczywistości przedstawianej przez autora daleko jest do sielskiej Skandynawii, kojarzonej raczej bardziej z pozytywnymi aspektami życia niż z kryminalnymi sprawami, a jednak od dobrych kilku lat właśnie sensacja z tego obszaru zbiera najwyższe oceny. Dlaczego właśnie twórcy szwedzcy, norwescy i inni z tego regionu są tak cenieni przez czytelników i nie tylko? Może za niepowtarzalny klimat - nigdy jednoznaczny, nie uciekający od brutalnej prawdy, nie skupiający się tylko na czerni bądź bieli, lecz ukazujący całą paletę kolorów, raz aż kłujących w oczy, a innym razem przygaszonych, jednak podkreślających inne barwy. Rasizm, neonazizm, mafia, wzajemnie zwalczający się wrogie grupy kibiców, korupcja w szeregach policji, niedofinansowanie wymiaru sprawiedliwości oraz niespodziewane uczucie, to wszystko i wiele więcej znajdzie czytelnik w książce Arnego Dahla. Kryminał społeczny, z jednej strony starannie przemyślany pomysł na wątek sensacyjny - z wieloma zakrętami, zwodzący czytających by w finale przedstawić zaskakujące rozwiązanie, z drugiej - ludzie, i ci dobrzy i ci źli, sportretowani w każdym szczególe.


Za możliwość przeczytania książki Dziękuję Wydawnictwu MUZA

niedziela, 6 listopada 2011

"Sekretna armia"
Robert Muchamore,

seria „Agenci Hendersona”



Z czym kojarzą się dzieci w czasie wojny? Z ofiarami rozgrywek dorosłych, to ich bezpieczny świat z dnia na dzień, a nawet z godziny na godzinę przestaje istnieć. Na równi z innymi widzą jak ich domy są burzone, a więzy rodzinne niszczone. Zamiast zabaw na boisku szkoła przetrwania pośród zgliszczy tego co jeszcze kilka chwil wcześniej było krainą dzieciństwa. Taki obraz najmłodszego pokolenia najczęściej jest przedstawiany i w kinie i literaturze. Czasem wspomina się o małych bohaterach, którzy walczyli jak dorośli i tak samo jak oni zostawali ranni bądź ginęli. Jednak rzadko twórcy ukazują wojnę z perspektywy dziecka - nie jako tylko pokrzywdzonego, ale także czynnego uczestnika działań wojennych, bez gloryfikacji, za to w formie historii fabularnej z gatunku szpiegowsko-przygodowej. Robert Muchamore jest autorem serii "Agenci Hendersona", w której wykreował nastoletnich agentów służb specjalnych, których misją jest działalność wywiadowcza w okupowanej Europie. Dwie pierwsze części cyklu przedstawiają początki całej historii i pierwsze perypetie młodocianych agentów, natomiast trzecia - "Sekretna armia" skupia się na ukazaniu kulis przygotowania niecodziennych pracowników służ specjalnych.

Świat ogarnięty pożogą wojenną, Europa płonie, walki trwają w Afryce, Azja pogrążona w bratobójczej walce ... Druga wojna światowa ukazuje w każdym dniu ogrom swojego okrucieństwa. Poza jawnymi działaniami, od pierwszych dni zawieruchy wojennej czynny jest także ruch oporu oraz wywiad, te trzy siły wspólnie stawiają opór nazistowskiej potędze. Okres ten znamy z lekcji historii, książek, telewizji i kina. Bohaterscy żołnierze, wielkie bitwy i małe potyczki, partyzanci atakujący znienacka - chociaż mniejsi liczebnie to odwagą przewyższający zawodową armię. Wśród nich alianccy agenci, prawdziwi zawodowcy, idealnie wtapiający się w tłum, jednocześnie podobni do innych i całkowicie odmienni. Co ich różni od innych przedstawicieli służb wywiadowczych? Wiek, są dziećmi, nastolatkami, nie mają jeszcze osiemnastu lat, a od ich pracy mogą zależeć losy wojny. Myśląc żołnierz przed oczyma pojawia się obraz dorosłego człowieka, a nie kilkunastolatka, którego miejsce jest w ławce szkolnej, przed tablicą, na boisku, bądź w towarzystwie koleżanek i kolegów. Jednak ci szpiedzy mają misje do wykonania równie ważne jak ich starsi odpowiednicy, chociaż wiekiem mogliby być ich synem czy córką. Czas wojny wymaga niecodziennych posunięć, chociażby były one niezgodne z kodeksem honorowym i oficerskim. Duma czy zwycięstwo? Dziecko przeciwko brutalnej machinie wojennej? A co z sielskim czasem dzieciństwa? Zamiast pistoletu na wodę prawdziwa broń, a gra w berka jest raczej zabawą ze śmiercią. Ich zasługi są niepodważalne, jednak tak naprawdę nikt nie bierze na serio ich wysiłku, za każdym razem padają te same słowa - "to są jeszcze dzieci". Właśnie kolejna część serii skupia się nie tyle na działaniach wojennych ile na zagrywkach odbywających się w tle, osobistych urazach i sabotażu w imię udowodnienia własnej racji, bez obiektywnego spojrzenia na użyteczność pomysłu. Autor kreśli szeroki szkic tła, które często jest pomijane na rzecz przedstawienia wydarzeń o charakterze wojennym.

"Sekretna Armia" to seria książek o nastoletnich wywiadowcach pracujących dla brytyjskiego wojskowego wywiadu. Ich przygody nie są przedstawione w cukierkowy sposób, jak propagandowa legenda, nie brak w nich brutalności i rzeczywistego, bądź bardzo bliskiego, obrazu lat wojennych. Pomimo, że bohaterzy są dziećmi, ich losy odzwierciedlają wiele z tamtej atmosfery i przeżyć ówczesnej młodzieży. Autor skupił się nie tylko na przedstawieniu pracy dziecięcych agentów, lecz również zaprezentował sylwetki swoich bohaterów od strony osobistej, ich sytuacji rodzinnej, uczuć i emocji, które kierują nimi. Obok postaci młodego pokolenia ukazano także dorosłe osoby i to nie w świetle ich zalet, ale i wad. Nikt i nic tak naprawdę nie jest gloryfikowane, raczej portret jest dosyć gorzki, jednak to tylko uwiarygadnia opowiadaną historię, a z drugiej strony umiejętnie nawiązuje do tamtego okresu. Nie można również nie wspomnieć o przedstawieniu więzi łączących bohaterów opartych na przyjaźni i specyficznych związków rodzinnych. Dla wielbicieli tematyki wojennej książka Richarda Muchamore`a będzie fabularną wersję przedstawienia wojny z mało spotykanego punktu widzenia, a dla pozostałych czytelników opowieścią o niezwykłych przygodach w trudnych czasach. Książki z "Agenci Hendersona" przedstawiają perypetie nieletnich bohaterów w ujęciu chronologicznym, kontynuując ich wątki z poprzednich części oraz wprowadzając nowe postacie z ich indywidualnymi historią wojny.



Za możliwość przeczytania książki Dziękuję portalowi Duże Ka oraz wyd. Egmont