poniedziałek, 7 listopada 2011

Skandynawia nie od sielankowej strony

"Na szczyt góry"
Arne Dahl


Już okładka daje przedsmak tego co czeka czytelnika wewnątrz książki - dłoń na twarzy ma powstrzymać przed krzykiem, a może ucisza kogoś albo ktoś sam sobie zatyka usta? Jaka jest prawda i kogo lub czego dotyczy?
Uderzenie kuflem po piwie kończy się śmiercią i nagle pełny pub pustoszeje, nikt nie chce być świadkiem zabójstwa. Ofiarą jest kibic, dlaczego znalazł się właśnie tam gdzie oglądają mecz fani drużyny przeciwnej? Jeden ze świadków - twierdzący, iż niczego nie zauważył zajęty lekturą, a przyłapany na kłamstwie okazał się bardzo uważnym obserwatorem. Czy jego relacja będzie przydatna? Zabójstwo z rodzaju przypadkowych śmierci, a może kryje się za nim coś więcej? Każdy kolejny uczestnik zdarzenia trochę inaczej zapamiętał całe zajście, wydaje się to nawet całkiem normalne, tylko jak z różnych zeznań stworzyć jeden obraz zawierający jedynie to co faktycznie się wydarzyło? To przypadło dwóm policjantom ze słynnej, chociaż już nieistniejącej, Drużyny A, która po klęsce ostatniego dochodzenia musiała zakończyć swoją działalność. Członkowie specjalnej jednostki powoli starają się odbudować swoją pozycję i reputację, jednak nie jest to łatwe, każdy z nich na nowo składa swoje życie zawodowe, a przed nimi sprawy mające jeden punkt wspólny, ale to dopiero pokaże przyszłość, na razie muszą działać w oddzielnie. Wybuch w więzieniu o zaostrzonym rygorze zabija osadzonego tam obywatela byłej Jugosławii, skazany nie utrzymywał kontaktu z innymi więźniami, za to studiował prawo handlowe i do dnia śmierci nie zdradził swojego mocodawcy - szefa mafii narkotykowej. Zamach był starannie przygotowany, a zniszczenia objęły tylko i wyłącznie jedną celę, no i jej lokatora. Pedofilia, jej tropieniem zajmuje się specjalna grupa, w niej znalazło miejsce dla dawnego policjanta z Drużyny A, praca ta dawałaby satysfakcję z wymierzenia sprawiedliwości, gdyby nie ilość nowych przestępstw tego rodzaju. Każde ze śledztw toczy się własnym rytmem, mają ten sam cel - złapanie sprawcy bądź sprawców, ale tropy na razie prowadzą donikąd.
Kolejne morderstwo, tym razem zbiorowe, na pierwszy rzut oka wyglądające na porachunki przestępcze, jedynie jeden szczegół nie pasuje - jeden zamordowany zginął od eksplozji. Przypadek czy może miała ona związek z podobnym wydarzeniem w zakładzie karnym?
Sprawa w sam raz dla pewnej grupy śledczych, nie już istniejącej, ale jednak nadal słynnej, szczególnie w szeregach wymiaru sprawiedliwości ... Reaktywacja, słowo, które pozwala na nowo zebrać się najlepszym specjalistom od spraw kryminalnym, ich celem jest nie tylko schwytanie sprawców, lecz także rehabilitacja. Zamordowany kibic, zamordowany więzień, zamordowani w rozgrywkach mafijnych ... trzy różne odrębne zbrodnie, trzy zespoły dochodzeniowe i jedno spotkanie, wiążące w całość elementy jednej układanki, z daleka wydawały się nie mieć punktów wspólnych, a z bliska ... z bliska ukazały to co miało pozostać w ukryciu.

Jednak nie same dochodzenia są w centrum uwagi, ważnymi elementem jest życie osobiste stróżów prawa, jego kulisy, nie tyle ukazują ich prawdziwe twarze, co odsłaniają jacy są naprawdę i co ma lub miało wpływ na to kim są obecnie. Rodziny, związki uczuciowe, przeszłość - nie zawsze wzorcowa, to wszystko składa się na sylwetki bohaterów, nie idealne, ale dzięki swoim słabościom i wadom bliższe czytelnikowi, to oni są jednym z głównych wątków historii. Motywy sensacyjne i obyczajowe przeplatają się, zaskakując czytelnika swoim rozwojem, bo każdy wnosi jakąś tajemnicę, której rozwiązanie rodzi kolejne pytania. Osobiste doświadczenia rzadko kiedy są ukazywane są z taką dokładnością szczególnie w obszarze emocji związanych z negatywnymi stronami pracy policjanta.

Rzeczywistości przedstawianej przez autora daleko jest do sielskiej Skandynawii, kojarzonej raczej bardziej z pozytywnymi aspektami życia niż z kryminalnymi sprawami, a jednak od dobrych kilku lat właśnie sensacja z tego obszaru zbiera najwyższe oceny. Dlaczego właśnie twórcy szwedzcy, norwescy i inni z tego regionu są tak cenieni przez czytelników i nie tylko? Może za niepowtarzalny klimat - nigdy jednoznaczny, nie uciekający od brutalnej prawdy, nie skupiający się tylko na czerni bądź bieli, lecz ukazujący całą paletę kolorów, raz aż kłujących w oczy, a innym razem przygaszonych, jednak podkreślających inne barwy. Rasizm, neonazizm, mafia, wzajemnie zwalczający się wrogie grupy kibiców, korupcja w szeregach policji, niedofinansowanie wymiaru sprawiedliwości oraz niespodziewane uczucie, to wszystko i wiele więcej znajdzie czytelnik w książce Arnego Dahla. Kryminał społeczny, z jednej strony starannie przemyślany pomysł na wątek sensacyjny - z wieloma zakrętami, zwodzący czytających by w finale przedstawić zaskakujące rozwiązanie, z drugiej - ludzie, i ci dobrzy i ci źli, sportretowani w każdym szczególe.


Za możliwość przeczytania książki Dziękuję Wydawnictwu MUZA

niedziela, 6 listopada 2011

"Sekretna armia"
Robert Muchamore,

seria „Agenci Hendersona”



Z czym kojarzą się dzieci w czasie wojny? Z ofiarami rozgrywek dorosłych, to ich bezpieczny świat z dnia na dzień, a nawet z godziny na godzinę przestaje istnieć. Na równi z innymi widzą jak ich domy są burzone, a więzy rodzinne niszczone. Zamiast zabaw na boisku szkoła przetrwania pośród zgliszczy tego co jeszcze kilka chwil wcześniej było krainą dzieciństwa. Taki obraz najmłodszego pokolenia najczęściej jest przedstawiany i w kinie i literaturze. Czasem wspomina się o małych bohaterach, którzy walczyli jak dorośli i tak samo jak oni zostawali ranni bądź ginęli. Jednak rzadko twórcy ukazują wojnę z perspektywy dziecka - nie jako tylko pokrzywdzonego, ale także czynnego uczestnika działań wojennych, bez gloryfikacji, za to w formie historii fabularnej z gatunku szpiegowsko-przygodowej. Robert Muchamore jest autorem serii "Agenci Hendersona", w której wykreował nastoletnich agentów służb specjalnych, których misją jest działalność wywiadowcza w okupowanej Europie. Dwie pierwsze części cyklu przedstawiają początki całej historii i pierwsze perypetie młodocianych agentów, natomiast trzecia - "Sekretna armia" skupia się na ukazaniu kulis przygotowania niecodziennych pracowników służ specjalnych.

Świat ogarnięty pożogą wojenną, Europa płonie, walki trwają w Afryce, Azja pogrążona w bratobójczej walce ... Druga wojna światowa ukazuje w każdym dniu ogrom swojego okrucieństwa. Poza jawnymi działaniami, od pierwszych dni zawieruchy wojennej czynny jest także ruch oporu oraz wywiad, te trzy siły wspólnie stawiają opór nazistowskiej potędze. Okres ten znamy z lekcji historii, książek, telewizji i kina. Bohaterscy żołnierze, wielkie bitwy i małe potyczki, partyzanci atakujący znienacka - chociaż mniejsi liczebnie to odwagą przewyższający zawodową armię. Wśród nich alianccy agenci, prawdziwi zawodowcy, idealnie wtapiający się w tłum, jednocześnie podobni do innych i całkowicie odmienni. Co ich różni od innych przedstawicieli służb wywiadowczych? Wiek, są dziećmi, nastolatkami, nie mają jeszcze osiemnastu lat, a od ich pracy mogą zależeć losy wojny. Myśląc żołnierz przed oczyma pojawia się obraz dorosłego człowieka, a nie kilkunastolatka, którego miejsce jest w ławce szkolnej, przed tablicą, na boisku, bądź w towarzystwie koleżanek i kolegów. Jednak ci szpiedzy mają misje do wykonania równie ważne jak ich starsi odpowiednicy, chociaż wiekiem mogliby być ich synem czy córką. Czas wojny wymaga niecodziennych posunięć, chociażby były one niezgodne z kodeksem honorowym i oficerskim. Duma czy zwycięstwo? Dziecko przeciwko brutalnej machinie wojennej? A co z sielskim czasem dzieciństwa? Zamiast pistoletu na wodę prawdziwa broń, a gra w berka jest raczej zabawą ze śmiercią. Ich zasługi są niepodważalne, jednak tak naprawdę nikt nie bierze na serio ich wysiłku, za każdym razem padają te same słowa - "to są jeszcze dzieci". Właśnie kolejna część serii skupia się nie tyle na działaniach wojennych ile na zagrywkach odbywających się w tle, osobistych urazach i sabotażu w imię udowodnienia własnej racji, bez obiektywnego spojrzenia na użyteczność pomysłu. Autor kreśli szeroki szkic tła, które często jest pomijane na rzecz przedstawienia wydarzeń o charakterze wojennym.

"Sekretna Armia" to seria książek o nastoletnich wywiadowcach pracujących dla brytyjskiego wojskowego wywiadu. Ich przygody nie są przedstawione w cukierkowy sposób, jak propagandowa legenda, nie brak w nich brutalności i rzeczywistego, bądź bardzo bliskiego, obrazu lat wojennych. Pomimo, że bohaterzy są dziećmi, ich losy odzwierciedlają wiele z tamtej atmosfery i przeżyć ówczesnej młodzieży. Autor skupił się nie tylko na przedstawieniu pracy dziecięcych agentów, lecz również zaprezentował sylwetki swoich bohaterów od strony osobistej, ich sytuacji rodzinnej, uczuć i emocji, które kierują nimi. Obok postaci młodego pokolenia ukazano także dorosłe osoby i to nie w świetle ich zalet, ale i wad. Nikt i nic tak naprawdę nie jest gloryfikowane, raczej portret jest dosyć gorzki, jednak to tylko uwiarygadnia opowiadaną historię, a z drugiej strony umiejętnie nawiązuje do tamtego okresu. Nie można również nie wspomnieć o przedstawieniu więzi łączących bohaterów opartych na przyjaźni i specyficznych związków rodzinnych. Dla wielbicieli tematyki wojennej książka Richarda Muchamore`a będzie fabularną wersję przedstawienia wojny z mało spotykanego punktu widzenia, a dla pozostałych czytelników opowieścią o niezwykłych przygodach w trudnych czasach. Książki z "Agenci Hendersona" przedstawiają perypetie nieletnich bohaterów w ujęciu chronologicznym, kontynuując ich wątki z poprzednich części oraz wprowadzając nowe postacie z ich indywidualnymi historią wojny.



Za możliwość przeczytania książki Dziękuję portalowi Duże Ka oraz wyd. Egmont







czwartek, 3 listopada 2011

„ Błękit szafiru” Trylogia czasu
Kerstin Gier


Podróże w czasie, kto nie marzył o takiej możliwości? Chwila i już mamy sposobność spotkać Leonarda Da Vinci, kolejny moment i poznajemy atmosferę szalonych lat dwudziestych, a tuż potem bawimy się na koncercie zespołu, na który nie zdołaliśmy kupić biletu albo ... Pomysłów na wykorzystanie takiej perspektywy każdy ma pewnie sporo, w końcu to użyteczna umiejętność przeszłość i przyszłość nie mają już tajemnic, to co było można zmienić, a efekt tego co będzie można poznać nim się wydarzy. Jednak taka wiedza może kusić by nie tylko poznać własne losy czy też bliskich osób, ale także rywali lub wrogów. Kto posiada informacje ma w ręku władzę, a jeżeli ich zdobycie nie stanowi problemu to niektórzy mogą wykorzystać je dla własnej korzyści. A teraz wyobraźmy sobie nastolatkę, której głównym zajęciem jest szkoła i nauka, spotkania z przyjaciółkami, pierwsze
samodzielne imprezy, nauka tańca hip-hop, zabawy z rodzeństwem, można by powiedzieć - dziewczyna jakich setki tysięcy, a może nawet miliony, wszystko się zgadza do pewnego momentu kiedy okazuje się, że przeciętna szesnastolatka ma gen pozwalający jej na podróże w czasie ... Taka wiadomość mogłaby być miłym darem losu, gdyby nie kilka szczegółów - oburzenie części rodziny i kuzynki, przygotowującej się do tej roli prawie od urodzenia. Nagle Gwendoline, bo tak nazywa się "szczęśliwie" urodzona, zostaje wrzucona wprost z codziennego świata w otoczenie, które wydaje się co najmniej nie z tej epoki, a do tego wymagającej od niej wiedzy znacznie przekraczającej zasób informacji nawet dorosłego człowieka. Na tym nie koniec, bo wędrówki w czasie nie są jedynie i wyłącznie przyjemnością czy zaspokojeniem ciekawości, to obowiązek, wymagający od wędrowców poświęcenia części swojego życia na "służbowe zadania" i zajęcia pomagające na odpowiednie wypełnienie tej powinności. Na tym jeszcze koniec, bo Gwen musi zmierzyć się nie tylko z nową sytuacją i życiową misją, ale również z niezadowoleniem części familii, podejrzeniem o zdradę i waśnią dwóch rodzin sięgającą w przeszłość. Jak można się spodziewać główna bohaterka ma wiele przygód, mniejszych i większych, w których jej tupet nie zawsze jest sprzymierzeńcem, jednak gdy przewodnikiem jest przystojny Gideon, nawet najgorsze tarapaty wydają się jakoś mniej niebezpieczne, chociaż z drugiej strony trzeba mieć na uwadze zagrożenie w osobie niedoszłej podróżniczki i krewnej zarazem, która na każdym kroku pokazuje, że ona byłaby lepsza w tej roli. No cóż rodziny i genów się nie wybiera ... tak samo jak talentów, chociażby innym wydawały się nie wiem jak fascynujące. Rozmowy z duchami i gargulcami nie zawsze są przyjemne, szczególnie gdy otoczenie nie może ich dostrzec, a rozmówca traktowany jest co najmniej jak ktoś niezrównoważony. No i tajemnicze przepowiednie, w których wskazówki jeszcze bardziej utrudniają zrozumienie sekretów.

"Błękit szafiru" jest drugim tomem Trylogii czasu, dla tych którzy czytali pierwszą część historia przedstawiona w kolejnej jest kontynuacją, jednak pozostali nie poczują, że weszli w środek opowieści, gdzie trudno jest zrozumieć wzajemne powiązania. Autorka równocześnie rozwija motyw z poprzedniej książki i wprowadza nowe, a czytający dostają w efekcie spójną fabułę, obfitującą w niespodzianki i interesujące powroty do wcześniejszych wątków. Dużym plusem jest również dbałość o szczegóły i drugi plan, świetnie uzupełniający i splatający się z osią akcji. Chociaż mogłoby wydawać się, że powieść skierowana jest do młodszych czytelników, to i starsi znajdą w niej ciekawą lekturę z pogranicza sensacji i przygody. Podróże w czasie wiele razy gościły na stronach książek, jednak w tym temacie autorzy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa, a przykładem tego jest właśnie twórczość Kerstin Gier. W jej wykonaniu pomysł często eksploatowany w literaturze nabrał innych, świeższych i intensywniejszych kolorów, równie interesujących jak okładki ilustrujące opowieść.
Po przeczytaniu środkowego tomu pozostaje pytanie co jeszcze czeka bohaterów i jaki finał będzie ich perypetii, bo zakończenie tego tomu pozostawia czytających z wieloma pytaniami i apetytem na więcej.



Za możliwość przeczytania książki Dziękuję portalowi Duże Ka oraz wyd. Egmont







środa, 2 listopada 2011

Konkurs z Piotrem Wojaszem i wydawnictwem Videograf II



Konkursy z Polskimi Autorami CPA zapraszają do udziału w kolejnym konkursie, promującym książki polskich autorów. Tym razem do zdobycia jest świetna książka Piotra Wojasza, zatytułowana "Niebieski ptak".


Szczegóły po kliknięciu w obrazek :)

niedziela, 30 października 2011

„Urodziliśmy się po to, aby kochać”


"Zakład o miłość"

Agnieszka Lingas-Łoniewska

Na półkach księgarskich jest ogromna liczba książek opowiadających o uczuciach, bardziej lub mniej ciekawie, i perypetiach z nim związanych. Jednak wśród można znaleźć historię, która wyróżnia się na tle pozostałych oraz pozostaje w pamięci na dłużej niż tylko na czas czytania. Właśnie takim pomysłem w świecie emocji opisanych słowami jest "Zakład o miłość", chociaż tytuł sugeruje tematykę to jednak treść zaskoczy niejednego czytelnika. Jakie niespodzianki kryją się za tymi dwoma wyrazami? Gra z losem o coś co jest znane z nazwy wielu, ale prawdziwy smak poznaje tylko garstka.

Mężczyzna z przeszłością, dziewczyna z przyszłością, dwoje ludzi pozornie różniących się jak dzień i noc. Nic ich nie łączy, za to wiele dzieli. Są z różnych bajek - z serii o księżniczkach i raczej z tych dla dorosłych. On czerpie z życia pełnymi garściami, nie myśli o tym co będzie, liczy się tu i teraz, a to co ma być lub było jest nieważne. Ona przygotowuje się do ślubu, doskonale wie jak potoczy się jej życie - tak samo jak jej matki, babki, prababki ... w takim układzie spontaniczność jest niemile widziana, a właściwie nie istnieje w kodeksie postępowania. Gdzie mogą skrzyżować się ścieżki tak odmiennych ludzi? W pewnym klubie, dla niej jest wieczór panieński - tylko z czym ma się żegnać ktoś, kto tak naprawdę jeszcze nie poznał smaku prawdziwego życia? A co z nim? Kolejny imprezowy wieczór, potem niezobowiązujący flirt, a może kolejna noc spędzona z kimś tak naprawdę obcym, nic niezwykłego dla niego.

Spojrzenie, potem kolejne, coś zaczyna się dziać, kolory nabrały intensywności, nagle każdy oddech, zapach, odczuwa się intensywniej i mocniej ... W tym miejscu najczęściej czytelnik wie już jak potoczy się dalej akcja, jednak to co mogło potoczyć się jak wiele innych podobnych opowieści przynosi niespodziankę i to nie jedną. Nic nie jest takie jakie się wydaje, bohaterowie doświadczają tego co do tej pory im umykało lub czego unikali. "Zakład o miłość" to nie tylko wątek uczucia mężczyzny do kobiety, ale także miłości rodzicielskiej - tej odtrąconej, jak i tej nie pozwalającej rozwinąć skrzydeł. Jest jeszcze motyw dojrzewania, do samodzielności, podejmowania własnych decyzji i brania odpowiedzialności za siebie i za drugą osobę. W tej opowieści nie ma cukierkowej bajki o pięknej i bestii, jest za to historia o dwojgu ludzi, zagubionych gdzieś pomiędzy oczekiwaniami innych i swoimi pragnieniami, przeszłością, teraźniejszością i przyszłością, tym co wypada, a czego się pragnie.

Tak, "Zakład o miłość" jest książką o uczuciach, chociaż one są tylko punktem wyjścia do przedstawienia dwojga ludzi, którzy dostają od losu szansę by odkryć prawdę o sobie i zmienić swoją przyszłość, czy wspólną? To już trzeba sprawdzić samemu, jednak nim znajdzie się odpowiedź, pozna się czym są prawdziwe emocje i co oznacza słowo „m”.

W sprzedaży już od 9 listopada na www.zaczytani.pl

sobota, 29 października 2011

Konkurs z książką "Zapach spalonych kwiatów"



Zapraszam do konkursu na blogu Agnieszki Lingas -Łoniewskiej
http://agnesscorpio.blogspot.com

Szczegóły tutaj

Dom wielu tajemnic

"Siostrzyca"
John Harding


Wielka posiadłość zagubiona gdzieś w Nowej Anglii z ogromnym domem, zamieszkiwanym tylko przez kilka osób i dwójkę dzieci - krewnych właściciela. Wydawałoby się, że opowieść zaczyna się jak wiele innych, ale w tej zwraca od początku niesamowita atmosfera. Nie jak z horrorów, lecz raczej z opowieści grozy, w których wydarzenia nie toczą się szybko, ale za to każde słowo, ruch, gest, jest naznaczony specyficzną aurą bliżej nieokreślonego niepokoju. Chociaż brak jest drastycznych scen napięcie odczuwalne jest od pierwszej do ostatniej kartki, raz się wznosi, raz opada, lecz zawsze czytelnikowi dane jest je odczuwać. Podczas czytania gdzieś w tle znajduje się potężne domiszcze, może nieokreślone do końca co do kształtu, ale spowite w mgłę niesamowitości, na równi z postaciami ludzi jest bohaterem snutej opowieści, jednym z wielu detali, podkreślających akcję i jednocześnie wtapiającym się idealnie w scenerię.

Pierwszym co można zauważyć już na pierwszych stronach książki są neogolizmy, wbrew pozorom zrozumiałe od razu, bo tworzone na podstawie słów znanych. Z czasem ma się wrażenie, że bohaterka posługuje się własnym językiem, wykreowanym tak by jak najlepiej oddawał to jak postrzega otaczający świat i jak odbiera jej osobę otoczenie. Dlaczego właśnie ona nie ma prawa do nauki? W domu gdzie mieszka znajduje się ogromna biblioteka z bogatym księgozbiorem, jednak jest dla niej miejscem zakazanym. Co złego kryje się w czytaniu, że jest ono objęte zakazem, ale tylko dla jednej osoby? Podczas gdy brat uczęszcza do szkoły, siostra nadal jest odseparowana od wiedzy, jednak to co stanowi tabu kusi swoją niedostępnością, wystarczy odrobina sprytu i odpowiedni kamuflaż by to co miało pozostać w ukryciu znalazło się w zasięgu ręki, a raczej oczu. Dla Florence słowo pisane jest owocem zakazanym i to nie jedynym, wiele przed nią jest ukrywane, tak jakby odsuwano ją od zewnętrznego świata. Jednak bystra dziewczynka niepostrzeżenie dla otoczenia staje się jego bystrym obserwatorem, ze strzępów informacji tworzy obraz rzeczywistości, w której żyje, ale czy jest on prawdziwy czy zafałszowany emocjami innych i jej odczuciami? Nie zawsze z fragmentów da się stworzyć całość, a braki mogą pozostać niezauważone, jeżeli się nie wie jak powinien wyglądać efekt końcowy. Jaką tajemnicę skrywa przeszłość rodziny rodzeństwa? Nikt z dorosłych nie zna szczegółów wydarzeń sprzed laty, a jedyna osoba, która posiada wszystkie elementy układanki jest postacią, wydającą się celowo pozostającą w oddaleniu od osieroconych dzieci. Dlaczego jedyny krewny unika kontaktu z sierotami, co nim kieruje, co odpycha go od bliskich?
Czasem utrzymanie sekretu wymaga zawarcia sojuszu, niepewnego co do długości trwania, ale jedynego możliwego, jednak co kieruje drugą stroną? Chęć pomocy w zdobywaniu wiedzy czy może niespodziewany sprzymierzeniec ma o wiele więcej do ukrycia? Prawdziwe zagrożenie pojawiło się w życiu Florence i jej brata, a może to tylko wyobraźnia pobudzona lekturą kreuje wizje niebezpieczeństwa? Co jest prawdą, a co mroczną fantazją dziecka wychowanego z dla od rówieśników, w ściśle kontrolowanym otoczeniu? A może to co wydaje się tylko wytworem wybujałej fantazji jest prawdą, tylko jaka ona jest naprawdę?

Powieści gotyckie były prekursorami dzisiejszej literatury grozy, a "Siostrzyca" doskonale nawiązuje do najlepszych historii tego gatunku, jednocześnie zachowując oryginalność i niepowtarzalność. Wrażenie nieuchronności tragedii jest splecione z tajemnicami, których rozwiązanie jest jednocześnie wstępem do kolejnych zagadek. Autor nakreślił tak fabułę by czytelnik kluczył pomiędzy możliwymi odpowiedziami, a gdy wydaje się, że rozwiązanie już rysuje się na horyzoncie, kolejny punkt zwrotny historii odsyła wcześniejsze domysły do lamusa. Pozory czasem są bardziej realne od rzeczywistości, nieprawdopodobnej, ale mającej faktycznie miejsce.
Nie każda książka musi zaczynać się od przysłowiowego trzęsienia ziemi lub równie spektakularnych katastrof by napięcie zaistniało i rosło. Czasem wystarczy dobrze przemyślany pomysł na opowieść i bohater, który od początku do końca potrafi swoją osobą przykuć uwagę odbiorcy, by w finale pokazać na co tak naprawdę go stać w obronie tych, na których mu zależy.



Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd. Mała Kurka

piątek, 28 października 2011

Stosik paździenikowo-wczesno weekendowy


Kurier i Poczta stanęli na wysokości zadania,
a do tego cierpliwa Sąsiadka odbierająca moje przesyłki
i przed weekendem nowa porcja książek dotarła do mnie :)



Od góry:

Massimo Carloto "Krwawy blues", wyd. Videograf II
Piotr Wojasz "Niebieski ptak", Duże Ka i wyd. Videograf II
Kerstin Gier "Błękit szafiru", Duże Ka i wyd. Egmont
Robert Muchamore "Sekretna Armia", wyd. Egmont
Arne Dahl "Na szczyt góry", wyd. Muza
Sergio Vila-Sanjuan "Spadkobierczynie z Barcelony", wyd. Muza



czwartek, 27 października 2011

Rachunek ofiar

"Rachunek zemsty"
Sam Bourne


Decyzja podjęta w ułamku sekundy, jedyna i słuszna, dzięki niej zostaną ocalone setki ludzi, jedno naciśnięcie spustu i zaraz drugie, potem kolejne. Naboje pieczołowicie wkładane do magazynku wreszcie spełniły swoją funkcję. Cel unieszkodliwiony ... A może agresor nie był tym za kogo go wzięto, a wszystko co było widziane to jedynie efekt adrenaliny, iluzja stworzona przez umysł, nie mająca pokrycia w rzeczywistości? Tak! Nie! Kilka sekund i czyjeś życie się zakończyło, to co miało być obroną stało się atakiem. Jak rozpoznać prawdziwe zagrożenie od tego pozornego? Czy winnym jest tylko ten kto strzelał czy ktoś inny, a może bezpośredni sprawca jest niewinny, bo był tylko narzędziem w rękach kogoś stojącego w cieniu?

Pieniądze, ich brak zamyka wiele drzwi, ich posiadanie otwiera nawet najcięższe wrota, a czy można za ich pomocą zrekompensować śmierć bliskiej osoby? To ostatnie zadanie dostał do realizacji Tom Byrne, adwokat, który dawno ideały włożył głęboko między bajki. Swoją wiedzę prawniczą wykorzystuje nie by bronić niewinnych, ale by pomóc tym, którzy płacą najwięcej, skrupuły zostały zastąpione brzęczącą mamoną, a raczej zerami na koncie. Marzenia o naprawianiu świata przypomina mu znajomy ze starych czasów, jednak to tylko pozory, bo ma pomóc w zatuszowaniu sprawy, jego atutem jest doświadczenie i skuteczność w osiąganiu celów wyznaczonych przez klientów. Taka wizytówka powinna gwarantować, że sprawa zostanie załatwiona szybko i sprawnie, bez zagłębiania się w szczegóły, jednak czy na pewno? "Właściwy" człowiek na "odpowiednim" miejscu może jeszcze zaskoczyć i to nawet samego siebie. Kolejna sprawa, którą należy szybko zakończyć, tak by zbędny szum medialny nie wpłynął negatywnie na wizerunek mocodawcy prawnika. Wszystko wydaje się w każdym szczególe sprecyzowane, nie ma miejsca na skrupuły czy głos sumienia, liczy się tylko i wyłącznie opinia publiczna, a raczej to by otrzymała właściwą informację, bez "niepotrzebnych" detali. Założenia mają do siebie to, że nie zawsze pokrywają się z rzeczywistością, a w tym przypadku zaczynają się pojawiać sygnały, iż historia ma drugie dno i to sięgające daleko w przeszłość ... do drugiej wojny światowej. Jak to możliwe? Dwudziesty pierwszy wiek, ponad pięćdziesiąt lat po zakończeniu walk i człowiek będący jako dziecko był świadkiem pogromu swojego narodu, który zostaje zastrzelony przed siedzibą Organizacji Narodów Zjednoczonych, a do tego wszystkiego miał kontakty z handlarzem bronią ... Prawdziwa zagadka, a "adwokat diabła" zaczyna mieć wątpliwości, w co ma wierzyć? W to co mówią zwierzchnicy, a może pamiętnik sprzed lat zawiera klucz do obecnych wydarzeń? Jaką rolę wybierze Tom Byrne - świadka czy uczestnika wydarzeń?



"Rachunek zemsty" to sensacyjna opowieść w pełnym tego słowa znaczeniu, zawierająca również elementy political - fiction i rzeczywistej prawdy historycznej. Autor podaje czytelnikowi wiele poszlak, wzbudza podejrzenia, sieje ziarno niepokoju, nie ma klasycznej czerni i bieli, są za to ofiary i kaci. Z jednej strony przed oczyma mamy życie żydowskiego chłopca, a później mężczyznę, opowiedziane przez niego samego na stronach jego pamiętnika, z drugiej strony obraz tego samego człowieka z perspektywy córki, policji i kogoś, kto stoi w cieniu i pociąga za niewidzialne sznurki. Obrazy te wzajemnie się uzupełniają, dając końcowy portret krańcowo różny od początkowego. Fabuła opiera się na wydarzeniach rzeczywiście mających miejsce, ale często skrywanych za zasłoną dobra ogółu. Fakty i fikcja są równie prawdopodobne, a alternatywny rozwój pewnych wątków powieści nie jest niemożliwy do zaistnienia. Historia zatacza pełne koło - zaczyna się i kończy w tym samym punkcie pod względem miejsca, ale bohaterowie nie są już tacy jakimi byli. Sprawiedliwość wymierzona po latach nie ma smaku triumfu i nie jest pisana dużymi literami, blizna po jej wydarzeniu będzie śladem przypominającym o zemście, karze i okrucieństwach wojny.






Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd. Albatros A. Kuryłowicz

środa, 26 października 2011

"Z książką przy kominku" - niespodzianka Leny

Kochana pani Listonosz po raz kolei stanęła na wysokości zadania i doręczyła dużą paczkę,
a uczynny sąsiad odebrał i przekazał do rąk własnych;)
Dziękuję Lenie za niespodziankę na jesienno - zimowe wieczory,
które będą upływały przy świetnej lekturze i słodyczach :)










Dziękuję :D




poniedziałek, 24 października 2011

Mroczne odrodzenie

"Reguła mroku"
Giulio Leoni


Renesans, epoka nastająca po mrokach średniowiecza, powrót do piękna, sztuki antycznej, rozwój nauki i budowle zachwycające swoim architektonicznym rozmachem. Wielcy artyści, architekci, malarze, dzieła rozsławiające na wieki ten czas. W samym środku tego rozkwitu Italia, nie taka jaką znanym obecnie, ale wiele księstw i królestw ze stolicą Piotrową na czele, jeszcze bazyliki pierwszego biskupa Rzymu nie ma, ale i bez niej na pielgrzymach robi wrażenie to miasto. Taki obraz to jedna strona medalu, jest jeszcze inna, w której prym wiodą zemsta, rodzinne układy, nepotyzm sięgający nawet Watykanu, liczne wojny i ciągła obawa o życie, a gdzieś w tle już działa święta Inkwizycja. Do tego wszystkiego dwa potężne rody - rzymski Borgiów i florencki Medyceuszy. Ich imiona przetrwały historyczne zawieruchy i dzisiaj są równie znane jak wówczas, a może nawet bardziej. Mroczna strona tego etapu dziejów dorównuje w swej sile jego jasnej, pełnej przepychu, awers i rewers, wzajemne uzupełnienie, a może tylko półcienie podkreślające jednocześnie to co najlepsze i to co najgorsze w tym okresie? Na tle tak niezwykłych czasów została umieszczona akcja "Reguły mroku", a jej bohaterami są najznakomitsze osobistości włoskiego odrodzenia - Lorenzo Medyceusz, Rodrigo Borgia i Pico Mirandola, a postaciami drugiego planu są papież Sykstus IV, Donato Bramante i Leon Battista Alberti. Co może połączyć świat kościelnych hierarchów, arystokrację, artystów i wędrowną trupę aktorską? Kobieta, równie tajemnicza co piękna, uosabiająca doskonałość ciała i umysłu, a przynajmniej sądzą ci, którym było dane ją spotkać i legendarna księga, znanej nielicznym. Kim jest owa dama i mityczne dzieło? Ponownym rozbłyskiem blasku z przeszłości? A może żywym dowodem, chociaż właściwszym słowem byłoby ożywionym, symbolem mądrości zaginionej przed wiekami?

Pico Mirandola, wszechstronnie uzdolniony młodzieniec, z urodzenia książę, ale jego życiem jest nauka, w szczególności filozofia, pomimo młodego wieku ma już za sobą studia prawnicze, świat stoi przed nim otworem, a jednym z jego przyjaciół jest Lorenzo Medyceusz, mecenas sztuki,a jednocześnie faktyczny władca Florencji. Jedna noc odsłoni przed nimi to co wydawało się utracone na zawsze, czy śmierć jest ostatecznym wyrokiem czy może mit o Orfeuszu i Eurydyce oparty jest na prawdzie? Nie odmawia się przyjacielskiej prośbie, szczególnie gdy prosi ktoś taki jak Medici, a poza tym zagadka jest zbyt fascynująca by pozostawić ją nierozwiązaną. Filozoficzne dyskusje, spory uczonych, a pomiędzy tym alchemia - ludzkie pragnienie by odkryć to co nieznane połączone z wiarą w magię. Jednak misja jest pod obserwacją równie potężnego człowieka - papieskiego kardynała i wroga florenckiego arystokraty oraz tajemnego stowarzyszenia ludzi nauki.
Renesansowy Rzym rośnie na starożytnych ruinach i to nie tylko materialnej, ale również duchowej, będących co najmniej w opozycji do chrześcijańskiej wizji świata. Sekretne spotkania w zapomnianych świątyniach jednocześnie mają na celu przygotowanie nowej wizji opartej kulturach, których świetność przeminęła, ale jej dowody są jeszcze widoczne oraz urzeczywistnienie osobistej zemsty. Łatwo zagubić się w labiryncie wąskich uliczek, ciemnych zaułków, szczególnie gdy szuka się kogoś i czegoś nieuchwytnego - mitycznego.

Siłą "Reguły mroku" są tajemnice osadzone w historycznym tle, które są tropione przez realnych bohaterów - ludzi ówcześnie żyjących i nie pozostających anonimowymi graczami. Wizja świata przedstawiona przez autora nie jest malowidłem na kościelnym bądź pałacowym murze czy arrasie, sensacyjna fabuła ma wiele zaskakujących zakrętów, a wszystkie wątki znajdują swoje zakończenie w spektakularnym finale.



Za możliwość przeczytania książki Dziękuję wyd. KEFAS

niedziela, 23 października 2011

To co było, a nie jest ...

"Rzeka zimna"
Magdalena Kawka


Matka i dziecko, istoty najbliższe sobie, połączone więzią nierozerwalną? A może związek pomiędzy nimi nie jest dany na zawsze i jak o każdy inny trzeba o niego dbać, inaczej przemija, pozostawiając po sobie niezabliźnione rany? Córka i matka, tak podobne d siebie i tak różne, a pomiędzy nimi mur niedopowiedzeń, wzajemnego niezrozumienia i pretensji. Obie uciekły od siebie, ale czy tak naprawdę tego chciały czy tylko było tak łatwiej, wygodniej albo wprost przeciwnie oddalenie nie dało spokoju jedynie pogłębiło osamotnienie i żal? To co bolało w dzieciństwie jest odczuwalne w życiu dorosłym, błędne koło wyrzutów i przykrych wspomnień, pojawiających się w najmniej oczekiwanych momentach i burzących wypracowaną egzystencję. Niespodziewana, chociaż podświadomie spodziewana wiadomość, skłania Tamarę do odwiedzania matki, dawno niewidzianej, a teraz zaginionej. Jak znana pisarka, mieszkająca w małym miasteczku mogła nagle zniknąć? Dom wygląda tak jakby jego właścicielka wyszła na chwilę - otwarty laptop, szklanka z herbatą stoi bok niego, telefon także leży na stole, a gospodyni była przekonana, że pracodawczyni wyjechała do córki, w tle polska zima - ta prawdziwa z zaspami śnieżnymi i mrozem. Co tak naprawdę wydarzyło się kilka tygodni wcześniej i gdzie jest teraz Małgorzata Zawistowska? Dlaczego przeprowadziła się z Poznania na prowincję? Z każdym kolejnym pytaniem klimat suspensu coraz bardziej się zaznacza, a historia, która początkowo wydawała się nie mieć nic wspólnego z sensacją zaskakuje niespodziewanie swoim rozwojem, ale to nie wszystko, bo ciągle ważna jest też przeszłość, wciąż obecna w życiu córki, a może nie tylko jej?

To co pamiętamy, a to co faktycznie miało miejsce nie zawsze jest równoważne, nawet gdy okazuje się prawdą nie jest wyznacznikiem teraźniejszości. Tamara jest zdziwiona życiem matki, tak różnym od tego gdy sama była dzieckiem, co oznacza ta zmiana? Egzystencja jaką wiodła matka Tamary jest dla jej córki zagadką, a tajemnic przybywa - kto w nocy krążył wokół domu Zawistowskiej, bo, że nie miejscowy duch myśliwego to pewne, jakie jeszcze niespodzianki pojawią się, oprócz upiora, dziwnych znajomych oraz odkryciem autorki romansów w miejscowym archiwum? Poznawanie kogoś od nowa bez jego udziału nie jest łatwe, zaskoczenie jest stałym elementem, ponieważ to do czego było się przyzwyczajonym stało się nagle nieaktualne. Spokojne, prowincjonalne miasteczko odsłania swoją mroczniejszą stronę, gdzie układy i pieniądze są podstawą, a niektórzy są więcej niż zdeterminowani by utrzymać w sekrecie istniejące status quo. Powoli ten mało przyjazny świat odkrywa również Tamara, nieświadomie podążając śladami swojej matki, czy będzie przygotowana na wynik swojego dochodzenia i spojrzeniem na własne życie nie z perspektywy rozżalonego dziecka, ale dorosłego człowieka?

"Rzeka zimna" nie zaczyna się jak klasyczny kryminał, a jedną z głównych bohaterek poznaje czytelnik z perspektywy innych postaci. Wątek sensacyjny jest równie ważny co obyczajowy, fabuła jednocześnie skupia się na osobie zaginionej i jej córce, przeszłość i teraźniejszość splatają się odsłaniając emocje i pragnienia. Z jednej strony czytający odkrywają historię niełatwego związku matki i córki, z drugiej kryminalną opowieść, w której nie wiadomo do końca kto jest sprawcą, a podejrzani kryją się w cieniu. Nie jest łatwo równocześnie przedstawić dwa odlegle od siebie wątki tak by stanowiły logiczną całość i równocześnie spleść je tak by zazębiały się, a ich atmosfera wzajemnie do siebie pasowała. Nie można także zapominać o doskonale oddanym drugim planie jakim jest prowincjonalne miasteczko oraz jego mieszkańcy. Fabuła ma zmienny rytm, raz przyśpiesza, raz zwalnia, ale dla tej książki właśnie takie tempo jest odpowiednie, dzięki niemu nuda nie grozi, za to zaskoczenie staje się stałym elementem.

Mówi się, że jabłko pada niedaleko od jabłoni, jedni się z tym zgadzają, inni nie, staramy się nie popełniać błędów rodziców tak usilnie, że czasem tracimy z oczu własne życie, teraźniejszość i przyszłość, by roztrząsać przeszłość, której nie może nic zmienić, za to ona może wpłynąć na nas. Może gdyby słowa miast zapisywać wypowiedziane zostały na głos historia inaczej by się potoczyła, może ... ale tego co się wydarzyło nie zmieni się, jednak zawsze pozostaje szansa na to by to co nadchodzi było inne od tego co było ...




Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd. SOL

piątek, 21 października 2011

Halloween po polsku



Halloween za pasem, tuż tuż, blisko - itd, itp.
Można w ogóle nie zauważyć daty 31 października w kalendarzu
albo bawić się z dyniami, kościotrupami w tle,
ALE ...
można też spędzić ten dzień z książką

i to nie byle jaką :)


"HALLOWEEN PO POLSKU"



Szczegóły tutaj


Tam gdzie diabeł mówi dobronac, a święty Antoni dzień dobry

"Okno z widokiem"
Magdalena Kordel


Wspomnienia z dzieciństwa, szczególnie te gdzie Babcia bądź Dziadek zostawili swój ślad często są podporą w trudnych chwilach dorosłego życia. Wraca się do nich i w tych dobrach momentach i gorszych - wtedy pomagają chociaż na trochę zapomnieć o tym co negatywne i dają siłę do zrobienia kolejnego kroku do przodu. Jeżeli do tego dodać odwiedziny miejsca gdzie jako dziecko spędziliśmy niezapomniane chwile to każdy problem wydaje się od razu mniejszy, nawet jeżeli jest się wykładowcą akademickim i zarazem archeologiem. Szczególnie te ostatnie może być całkiem użyteczne w praktyce, gdy do ocalenia jest raj lat dziecięcych, wtedy też zawiązują się niezwykłe sojusze, a to wszystko by Malownicze pozostałe takim nie tylko z nazwy. Świat idzie z postępem, co dla tradycji może oznaczać tylko jedno - "musi" ona ustąpić miejsca nowemu, ale jeżeli w szeregach obrońców jest Babcia Matylda wraz ze swoją młodzieńczą miłością i obecnym chłopakiem równocześnie oraz proboszcz i warszawski profesor to historia ze strony na stronę staje się coraz bardziej ciekawa, a zaskoczenie szybko staje się stałym elementem podczas czytania.
Róża jako dziecko zawarła niezwykłą znajomość z diabłem i świętym Antonim, miejscem spotkań było rozstaje dróg, gdzie niebiański przedstawiciel miał swoją kapliczkę, a w jej cieniu znalazł też miejsce jego piekielny odpowiednik. Przez lata bohaterka powierzała im swoje prośby, oczywiście żartobliwie, ale sentyment z dzieciństwa pozostał. Teraz już jako dorosły człowiek niespodziewanie może obronić nie tylko piękne wspomnienia, lecz również odkryć owiane mgłą przeszłości ruiny i poznać sekrety bliskich sobie ludzi. Jednak nie sama misja ratownicza jest osią fabuły, ważnym motywem jest także życie osobisto-miłosne Róży, o które martwi się szczególnie jej matka i babcia Matylda, równie barwne osobowości co i główna postać.
Perypetie pani doktor, profesora, grupy studentów, rodziny i mieszkańców Malowniczego z tajemniczymi Sudetami w tle chociaż na krótko przenoszą czytelnika do innej rzeczywistości, nie sielankowej, lecz takiej gdzie więzy przyjacielsko-rodzinne sprawiają, iż wszystko jest możliwe, nawet oszustwo, oczywiście w dobrej wierze, staje się prawdą. A tytułowe okno z widokiem ma również swój udział w tej zwykłej i zarazem niezwykłej historii, gdzie swoje miejsce mają święci, diabeł i anioły, a słowo "sielskość" nie oznacza kiczu, lecz ciepły humor i chwile z dobrą lekturą, po której uśmiech zostaje jeszcze długo.



Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd. SOL

czwartek, 20 października 2011

"Kuszące zło"


W świecie bez ograniczeń, nie ma nic bardziej uwodzicielskiego

niż Kuszące zło…


Długo oczekiwana premierę 3 części bestsellerowej serii Zew nocy

pt. "Kuszące zło",

australijskiej pisarki Keri Arthur już w księgarniach!

W świecie magii i pokus, nocą budzą się do życia piękni, przeklęci i pożądani.

Riley Jenson musi jednak działać na własną rękę. Jest niespotykanym połączeniem wampira i wilkołaka, pracującym dla organizacji, której głównym celem jest utrzymywanie porządku w świecie nadprzyrodzonych stworzeń. Ufając przełożonym i kochankom niewiele więcej niż swoim najgorszym wrogom, Riley gra według własnych zasad. Jej nową misją jest przeniknięcie do potężnie strzeżonego pałacu rozkoszy, którego właścicielem jest przestępca znany jako Deshon Starr - szaleniec od lat zajmujący się genetyką.

Gdy wokół Riley zaczynają kręcić się dwaj seksowni mężczyźni - opanowany i niesamowicie uwodzicielski wampir oraz gorący wilkołak - i zaczynają walczyć ze sobą o jej względy, Riley musi zachować zimną krew. Jeśli ocali świat przed Deshonem Starrem, ocali też samą siebie…