środa, 13 lipca 2011

Premiera 20 lipca


Jakiś czas temu (23 kwietnia 20110) ukazał się zbiór opowiadań "Książki Moja Miłość" jako ebook.
Już 20 lipca premiera tej książki tym razem w wydaniu papierowym nakładem wydawnictwa Radwan.
Wśród opowiadań jest jedno, które napisałam wraz z przyjaciółkami Agnieszka Lingas-Łoniewska i Sylwią Szymkiewicz-Borowską - "W pogoni za mordercą". Pozostali autorzy to: Hubert Hurbański, Anna Klejzerowicz, Jolanta Kwiatkowska, Piotr Olszówka, Andrzej S. Pilski, Aleksander Sowa, Ewelina Staniszewska, Andrzej Te, Joanna Turczyn, Monika Walas, Anula Wawrzyniak, Przemysław Rafał Wieczorek, Agata Wiśniewska, Magdalena Witkiewicz.

Zapowiedź filmowa "Książki Moja Miłość"



wtorek, 12 lipca 2011

Adiutant diabła

„Adiutant diabła. Jochen Peiper Dowódca Wojsk Pancernych”

Moje zainteresowania historią zawdzięczam dziadkowi i programowi "Sensacje XX w.". Mania telewizyjna i książki uzupełniały moją hobbystyczną wiedzę, czasem odkurzając wiadomości czasem coś do niej dorzucając. Nie ograniczyłam się tylko do XX w., za to zgłębiałam ogólnie pojęte czasy starożytne, potem kolejny przeskok do renesansu i średniowiecza. Ale temat II wojny światowej powracał co jakiś czas, ostatnio coraz częściej mam możliwość czytania interesujących tekstów dotyczących właśnie tamtego okresu. Taką właśnie lekturą jest tytuł "Adiutant diabła. Jochen Peiper Dowódca Wojsk Pancernych" i chociaż w pierwszym momencie można stwierdzić, że to tylko pozycja wyłącznie dla hobbystów to w trakcie czytania okazuje się napisana językiem przystępnym i zawiera ciekawą opowieść nie tylko z punktu widzenia działań wojennych. Dodatkowo czytelnik ma możliwość skonfrontowania przytoczonych faktów z wypowiedziami autentycznych uczestników wydarzeń, tak z niemieckiej jak i aliantów strony.

Autor, jako zawodowy żołnierz, poświęcił wiele czasu na zgromadzenie wiadomości dotyczących nie tylko głównego bohatera, ale również otoczenia w jakim działał. Wiele miejsca poświęcił zagadnieniom strategicznym, lecz nawet dla czytelników nie "obytych" z takim tematem zrozumienie poruszanych kwestii nie sprawia trudności ponieważ całość przekazano zrozumiałym słownictwem. Książka kolejno opisuje kilka dni bitwy o Ardeny, chociaż może wydawać się, że ilość dat i wojskowych szczegółów jest zbyt liczna, to w miarę czytania przekonać się można, iż informacje układają się w pasjonującą historię i to przedstawioną nie tylko od strony dowódcy niemieckiego, lecz również strony amerykańskiej. Uzupełnieniem są mapy działań bitewnych, pozwalających na prześledzenie toku poszczególnych potyczek. Co warto podkreślić, Michael Reynolds. pisząc umiał odnaleźć złoty środek pomiędzy "zasypaniem" odbiorcy datami historycznymi, detalami militarnymi i biograficznymi elementami. Zainteresowani technicznymi aspektami, czyli użytymi pojazdami, rodzajem broni oraz typem oddziałów także nie będą rozczarowani, gdyż dokładnie wyjaśniono zagadnienia z nimi związane. Od podania specyfikacji czołgów, transporterów opancerzonych czy modelu dział przeciwlotniczych aż po informacje jakimi pojazdami przewożono żołnierzy. Jeżeli do tego dodać, że te wiadomości są skonfrontowane z alianckimi sprzętem, to czytający otrzymuje bardzo dokładne kompendium wiedzy w tym obszarze.

"Adiutant diabła" to nie tylko obraz bitewny, lecz przede wszystkim portret Jochena Peipera, to jego osoba jest osią książki. Jako jeden z dowódców Leibstandarte był wykonawcą i inicjatorem najważniejszych kierunków nazistowskiego reżimu, nie tylko z obszaru militarnego. Dokładny opis wydarzeń wraz z przytoczeniem wypowiedzi żołnierzy obu stron pozwala wyrobić sobie czytelnikowi własną opinię. Przedstawiono dokładnie sylwetkę człowieka, który przez kilkanaście lat był w najbliższym otoczeniu Hitlera jako wierny wyznawca zbrodniczej ideologii. Sądzony za zbrodnie wojenne został skazany na karę śmierci, zamienionej na karę więzienia. Taki obrót sprawy wyniknął nie tylko z powodu źle przeprowadzonego przewodu sądowego, ale również z przyczyn politycznych. Po kilkunastu latach odbył się kolejny proces, ale i on nie zakończył się wyrokiem skazującym.

Praca Michaela Reynoldsa to nie monumentalny fresk historyczny i nie biografia, lecz rzetelny szkic o jednym z najbliższych ludzi ze świty Adolfa Hitlera. Szczególny nacisk położył autor na działania wojenne z ostatnich miesięcy II wojny światowej, które zaważyły w dużym stopniu na późniejszym życiu Jochena Peipera, lecz również były konsekwencją jego przeszłości. Okres ten stanowił punkt zwrotny w jego karierze wojskowej. Dla mnie „Adiutant diabła” był poszerzeniem wiadomości, dla pasjonatów będzie z pewnością lekturą uzupełniającą, a dla pozostałych czytelników doskonała opowieść gdzie i wątek sensacyjny się znajdzie.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria i Instytutowi Wydawniczemu Erica


poniedziałek, 11 lipca 2011

Ogłoszenie wyników konkursu

Pamiętacie jeszcze konkurs zorganizowany wraz z portalem Sztukateria i wyd. Kwiaty Orientu?

Do wczoraj można było zgłaszać swoje odpowiedzi na zadanie konkursowe - podzielcie się swoimi rozważeniami co oznacza dla Was słowo MAMA, na poważnie, na wesoło, w chwilach szczęśliwych i tych mniej radosnych.


Dziękuję wszystkim za podzielenie się swoimi rozważeniami, każde z nich było wspaniałe !! :)

Wybór nie był łatwy, ale losowanie wyłoniło zwycięzców:
Cyrysia i Anonimowy (e-mail - pandora ...) - do Was
powędruje książka Shin Kyung-Sook "Zaopiekuj się moją mamą"

A
film DVD "Za wszelką cenę" otrzymają: Mat i Basija

Za możliwość zorganizowania konkursu dziękuję portalowi
Sztukateria i wyd. Kwiaty Orientu :)




niedziela, 10 lipca 2011

"Prawda jest najlepszą legendą"

"Dwa oblicza zdrady. Między NKWD a SS"

Ile twarzy ma zdrada? Tyle ile razy dokona się czy może ma tylko jedną, niezależnie od okoliczności? Czy zdradę można usprawiedliwić? Zdrada, zdradzić, zdradzony, zdradzający, jedno słowo w wielu odmianach i tym samym znaczeniu. Jednak czy można zdradzić takie państwa jak III Rzeszę albo ZSRR? Zdradza się ideę czy jej wyznawców? "Dwa oblicza zdrady. Pomiędzy NKWD i SS" sam tytuł wydaje się mówić wystarczająco dużo, ale to dopiero początek, nawet nie wstęp do niezwykłej historii człowieka, który był świadkiem, co więcej aktywnym uczestnikiem, zbrodniczej machiny dwóch politycznych i stojących za nimi ideologii.

Kim więc tak naprawdę była osoba mająca za sobą takie wydarzenia? Urodzony w Związku Radzieckim, oficer SS, jednocześnie walczący z nazistami agent Czeka, podziwiający niemieckie braterstwo krwi i narzekający na brak przyjacielskich więzi w Armii Czerwonej. Równocześnie dostrzegający ogrom zbrodni faszyzmu, widzianych na własne oczy. Co jednak doprowadziło do tego, że został agentem? Potomek gruzińskiej szlachty, wychowany pomiędzy czekistami i komisarzami ludowymi, w duchu rewolucji bolszewickiej. Jego droga do pracy agenta wiodła przez akademię sztuk pięknych i politechnikę oraz fascynację Lawrencem z Arabii. Terror bolszewicki jakoś nie jest zauważany przez głównego bohatera, dla niego niektórzy z krwawych jego dowódców to byli sąsiedzi, a zawierucha pierwszych dni nowego ładu nie wycisnęła piętna na jego dzieciństwie i dorastaniu. Pochodzenie wręcz mu pomogło w karierze w Związku Radzieckim i nazistowskich Niemczech. To co ciągle jest widoczne we wspomnieniach to nie tyle próba usprawiedliwienia ile zrozumienia postępowania ludzi, wśród których obracał się bohater. Wtopił się w otoczenie, ale czy stał się jednym z nich? A może nie musiał starać się wejść w to środowisko, bo był jednym z nich? Widoczny jest jego podziw dla armii niemieckiej, dyscypliny w niej panującej i systemu szkolenia. Coś jeszcze rzuca się w oczy - zachwyt nad honorem oficerskim. Oczywiście jest to skonfrontowane z bestialską rzeczywistością wojny, ale wcześniej wypowiedziane słowa pozostają w pamięci czytelnika. Co istotne, bohater odbrązawia postać agenta - a raczej pracownika wywiadu - bo uważa, że to najlepsze określenie jego zajęcia. Nie ma tam mrożących krew w żyłach pościgu, ciągłych kontaktów z "centralą", stałych łączników i telegrafistów nadających wiadomości pod groźbą zdemaskowania. To całkiem inny portret niż znany z kina czy literatury, czy bliższy tamtej rzeczywistości czy może osobiste tylko doświadczenia? Jedno jest pewne to nie kolejne bohaterskie memuary wojennego weterana, więc kogo? Człowieka, który używa słowa - "nas" i w stosunku do Rosjan i Niemców, ale tylko w momentach gdy dana strona była zwycięska lub gdy się utożsamia z jej poglądami. Część wspomnień to także opis sytuacji powojennej jeńców - także z bezpośrednich doświadczeń głównego bohatera, szczególnie z radzieckiej strony jest to relacja przejmująca i ukazująca, że pojedynczy człowiek tak naprawdę nie liczył się w ogólnym rozrachunku. Donos był źródłem wielu dramatów ludzkich, którzy po przeżyciu obozu jenieckiego czy koncentracyjnego trafiali do łagru z powodu kilku słów niedokładnie sprawdzonych.

Wypowiedzi głównego bohatera są często opatrzone komentarzami autora książki oraz cytatami z dokumentów źródłowych, nie zawsze potwierdzającymi słowa rozmówcy, niejednokrotnie im przeczące. Jednak książka Arona Shneyera to wywiad rzeka, a nie dokument mający na celu ukazanie z chirurgiczną dokładnością życia pracownika wywiadu. Siłą rzeczy subiektywność jest cechą tej opowieści, jednak z udaną próbą, ze strony autora, ukazania jak najdokładniej wojennej rzeczywistości. Aron Shneyer nie dystansuje się od odpowiedzi swojego rozmówcy na zadane przez siebie pytania, wypowiada swoje opinie zgodnie ze swoimi poglądami. Więc tak naprawdę to nie monolog przerywany pytaniami czy kolejny wywiad, ale pełna pasji dyskusja na tematy pozostające zazwyczaj w cieniu. Co tak faktycznie jest prawdą a co gawędą trudno dociec, chociaż istnieją dokumenty, które mogą rzucić światło na biografię rozmówcy tylko czy oddadzą całość niezwykłego życiorysu? Jedno jest pewne bez spektakularnych strzelanin i ucieczek też może powstać opowieść, zaskakująca swoją akcją, tym bardziej że opartą na prawdziwych wydarzeniach. Książka nie tylko dla zainteresowanych historią II wojny światowej czy szpiegowskich opowiadań, ale dla wszystkich lubiących biografie niezwykłych ludzi.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria i Instytutowi Wydawniczemu Erica


czwartek, 7 lipca 2011

Spotkanie ze smokami


Fantastyka jako gatunek literacki jest ostatnio na topie, z tego obszaru jest również "Eon. Powrót Lustrzanego Smoka". Mnie historia Lorda Smoczego Oka spodobała się, a wrażenia z czytaniu w Dużym Ka

poniedziałek, 4 lipca 2011

Targi Książki w Katowicach

Katowicki Spodek, w dniach 20-23 października, stanie się miejscem, w którym królować będą książki. Książki drukowane, nowe i te z wieloletnią historią, książki do słuchania oraz e-książki. Książki dla dzieci i młodzieży, dla miłośników literatury polskiej i zagranicznej, dla uczniów, studentów i nauczycieli, dla wielbicieli historii, kulinariów, osób wierzących, ceniących literaturę fantastyczną oraz dzielących pasje czytania z zamiłowaniem do nowoczesnych technologii.

Podczas Targów Książki w Katowicach:

- najmłodsi czytelnicy spotkają się z bohaterami bajek,

- osoby niewidome i niedowidzące sprawdzą jak rynek książki wychodzi na przeciw ich potrzebom czytelniczym,

- uczniowie wezmą udział w warsztatach przygotowanych przez pracowników naukowych Uniwersytetu Śląskiego,

- redaktorzy, tłumacze, ilustratorzy, pisarze, poeci i wydawcy uczestniczyć będą w giełdzie pracy

- miłośnicy „książki z duszą” spotkają się z antykwariuszami i ich zbiorami,

- mieszkańcy regionu będą mogli włączyć swoje rodzinne pamiątki w zbiory Śląskiej Biblioteki Cyfrowej.

To oczywiście tylko niektóre z propozycji. Pozostałe znaleźć będzie można na stronie Targów Książki w Katowicach oraz na fan page’u Targów Książki na Facebooku.

Konkurs

Zapraszam do konkursu,
informacje oraz regulamin po
niżej:




REGULAMIN

Konkursu Czytelniczego „Wakacyjna miłość?”
Lipiec- Październik 2011

1 Przedmiot konkursu

Niniejszy regulamin, zwany dalej „Regulaminem”, określa warunki, na jakich odbywa się czytelniczy konkurs „Wakacyjna miłość?” zwany dalej „Konkursem”.

Konkurs jest zorganizowany w celu propagowania literatury i kultury koreańskiej oraz krzewienia wiedzy o Korei.

2 Organizator Konkursu

Organizatorem Konkursu jest Wydawnictwo Kwiaty Orientu, przy współpracy Korea Literature Translation Institute.

3 Zasady uczestnictwa w Konkursie

1. Konkurs adresowany jest do wszystkich powyżej 15 roku.
2. Konkurs polega na napisaniu eseju na temat książki „Zaopiekuj się moją mamą” Shin Kyung- Sook.

4 Zgłaszanie prac konkursowych

1. Uczestnicy konkursu zobowiązani są nadesłać/przynieść prace w terminie do 31 września,
pod następujący adres:

Adres mailowy: pytanie@kwiatyorientu.com

Z DOPISKIEM „Konkurs - Wakacyjna miłość?”

2. W ramach konkursu Uczestnik może nadesłać tylko jedną pracę.

3. Na odwrocie każdej nadesłanej pracy musi znaleźć się: imię i nazwisko uczestnika oraz jego
wiek.
4. Organizator nie przewiduje możliwości rozpatrywania zgłoszeń, które dotrą do niego po 30
września 2011 roku.

5

Zasady oceny i przyznawania nagród

1. Prace, spełniające kryteria niniejszego Regulaminu, zostaną ocenione przez komisję
kwalifikacyjną wybraną przez Organizatora.
2. Komisja konkursowa dokona wyboru najlepszych prac. Tylko jedna otrzyma nagrodę główną,
5 prac otrzyma wyróżnienia.
3. Nagrody zostaną wysłane pocztą lub zwycięzca może zgłosić się osobiście po odbiór.

6
Prawa autorskie

Nadesłanie przez Uczestników prac na Konkurs jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na
nieodpłatne i nieograniczone wykorzystanie ich przez Organizatora Konkursu do celów promocyjnych.
Jednocześnie Organizator oświadcza, że nie zostanie zmieniony charakter nadesłanych prac.

Niebiańska brama

"Porta Coeli. Czarne żniwa"

Toledo, miasto kontrastów, monumentalnych kościołów, wspaniałych pałaców i miejsce gdzie spotykają się wyznawcy trzech religii – chrześcijaństwa, islamu i judaizmu. Mieszanka kulturowa, która jak na razie żyje ze sobą w zgodzie, wyznawana religia nie jest jeszcze powodem do nagonki, nikt nie musi ukrywać do jakiego boga wnosi modły. Jednak tak naprawdę rzeczywistość inna, Święta Inkwizycja jest wszechobecna, jej agenci badają każde zdarzenie, które może wiązać się z odstępstwem od wiary. XIV w. nie sprzyja tolerancji, w cieniu podejrzenia znajdują się w szczególności wyznawcy judaizmu, nawet najbardziej nieprawdopodobna plotka jest brana za prawdę, za to co niewyjaśnione zrzuca się winę na Żydów. Enrique nie wątpi w słuszność postępowania swoich mocodawców, oni dają mu możliwość zrobienia kariery, takiej o jakiej zawsze marzył. Zdaje sobie sprawę, że jego pragnienia nie są tajemnicą, lecz innej drogi dla siebie nie widzi. Jako wysłannik Świętej Inkwizycji trafia do Toledo, które w porównaniu z innymi hiszpańskimi miastami nie jest jeszcze wstrząsane nagonką religijną, ale dużo nie brakuje by i tu wybuchła histeria na tym tle. Jego zadaniem jest wyjaśnienie tajemniczych zniknięć budowniczych tamtejszej katedry. Los krzyżuje jego życie z Veridianą, młodą wdową, której przeszłość zagraża bezpieczeństwu jej i jej bliskich. Nie zdają sobie sprawy, że przypadkowe spotkanie zmieni ich życie już na zawsze. Dostaną szansę, przejścia przez tytułowe Porta Coeli czyli bramę nieba, dzięki nim poznają świat gdzie odnajdą swoje przeznaczenie, tak samo jak niezwykłe jak oni sami.

„Porta Coeli. Czarne żniwa” to druga książka cyklu autorstwa Susany Vallejo, hiszpańskiej pisarki. Dla tych, którzy są po lekturze premierowej powieści będzie to kontynuacja historii, ci, którzy jeszcze nie poznali poprzedniej opowieści śmiało mogą ją potraktować jako odrębną całość. Chociaż wątki są dalszym ciągiem pozwalają na swobodne czytanie bez obaw, że odniesienie do tego co już miało miejsce nie pozwoli zrozumieć fabuły. Pisarka przenosi czytelnika do XIV w. Toledo, tło historyczne jest ważnym elementem jej opowieści, chociaż trochę mylącym, bo początkowo można odnieść wrażenie, że będzie to kolejna powieść o Świętej Inkwizycja, będącym tak naprawdę tylko motywem drugoplanowym. Susana Vallejo kreuje na takich fundamentach fantastyczną rzeczywistość, gdzie to co znane przenika się z tym co dopiero będzie dane poznać. Czas staje się pojęciem względnym, płynącym dwoma równoległymi ścieżkami, dla jednych wolniej, dla innych szybciej, ale jego efekty są widoczne dopiero gdy przekracza się Porta Coeli. Bohaterowie zdają się być dziećmi czasów, w których przyszło im żyć, jednak od początku wyczuwa się w nich, że kryją coś w zanadrzu, chociaż nie chcą przyznać się do tego nawet przed sobą samym. Ich tajemnice są zapowiedzią tego czego będą uczestnikami. Autorka tworząc swoją opowieść ukazała świat, który ma być doskonalszą wersją tego, który jest znany. Zbudowany został przez ludzi i dla ludzi, na chwałę boską, ale czy zawsze będzie taki idealny? Czasem by stworzyć ciekawą opowieść nie trzeba tworzyć rzeczywistości od podstaw, inne spojrzenie na przeszłość pozwala ukazać równie fascynujący obraz.




Za możliwość przeczytanie książki dziękuję portalowi Na kanapie

sobota, 2 lipca 2011

Stosik czerwcowo-lipcowy

Stosik wysłany w czerwcu, dotarł w lipcu ;)


Lucas Starr "Zemsta Saro" wyd. VARSOVIA
Josh McDowell "Świadek" Oficyna Wydawnicza "Vocatio"
Rafał Kosowski "Nierozpoznany" Oficyna Wydawnicza "Vocatio"
Rafał Kosowski "Perła" Oficyna Wydawnicza "Vocatio"
Rafał Kosowski "Qedesha" Oficyna Wydawnicza "Vocatio"







Małe p
rzypomnienie o konkursie,
szczegóły
tutaj

piątek, 1 lipca 2011

"Książki moja miłość"


E-book "Książki moja miłość" miał swoją premierę 23 kwietnia na stronie e-bookowo.pl, dochód przeznaczony jest na zakup książek do szkolnej biblioteki.

Już 20 lipca będzie premiera wydania tego zbioru opowiadań w formie papierowej nakładem wyd. Radwan. A cel pozostaje ten sam - lektury do szkolnej biblioteki
:)

Polska fantazja

"Afgański Zeus"

Nie ocenia się książek po okładkach i zgadzam się z tym w 100%, dodałabym jeszcze, że po skrótowym opisie z tylnej obwoluty także nie, ale to już moje prywatne zdanie. W końcu oba te elementy mają przyciągnąć uwagę potencjalnego czytelnika, chociaż nie zawsze tak jest. W końcu i tak powinna być ważniejsza treść lektury, no, ale człowiek to w dużej mierze istota opierająca swoje opinie na pierwszym wrażeniu, korekta sądów przychodzi dopiero w kolejnym etapie - gdy już zaczniemy zapoznawać się z pomysłem autora. W przypadku "Afgańskiego Zeusa" to co widnieje na okładce może sugerować historię przygodową z wątkiem sensacyjnym i elementami fantastyki, ale czy na pewno? Rewolwer, sztylet, sztambuch z mapą, ślady krwi, lampa tranzystorowa, a w tle reliefy bądź płaskorzeźby ... dość osobliwy zbiór, lecz przecież to tylko zapowiedź tego co przygotował autor, a więc czas rozpocząć lekturę.

Początek to huk wybijanych szyb i wypadnięcie gościa restauracyjnego wprost na stojącą dorożkę, czyli wstęp z tzw. "przytupem", a następne słowa tylko w tym utwierdzają. Czyli awantura na całego, a jej prowodyrem jest główny bohater - starszy lejtnant Sergiusz Lawendowski, Polak, w służbie cara i to nie jako podwójny szpieg, ale jako jeden z najbardziej oddanych żołnierzy. Zdrajca, sprzedawczyk? W końcu to 1903 czyli czas zaborów, służba w rosyjskim wojsku raczej z dobrej woli rzadko kiedy zachodziła, a w stopniu oficerskim i to z takim oddaniem to już ewenement. Czy mi się wydaje, że autor odbrązawia mityczną postać patriotycznego bojownika czy to fakt? Ta tematyka jest obecna w książce, ale nie jest głównym motywem, słowa o niej są zarzutem i czymś na kształt wyrzutu sumienia. Jednak głównym wątkiem są przygody Sergiusza Lawendowskiego, które pomimo tego, że swój czas akcji mają na początku XX w. nie są staroświeckie, zaskakują umiejscowieniem intrygi i przebiegiem wydarzeń. Świat tajnych służb, szpiegów, wynalazków znacznie wyprzedzających początek dwudziestego stulecia, jednak to jeszcze wszystko. Na dobry początek telegraf bez drutu, autorstwo przypisywane Anglikom bądź ... przybyszom z Marsa i morderczy w swoich skutkach pokaz capoeiry w wykonaniu blond dziewczęcia. Interesujące wprowadzenie czyż nie? A to wszystko w krajobrazie pod sanktpetersburskiego podwórza generalskiej willi. A to dopiero zalążek całej historii, bo dzielny i oddany rosyjskiemu carowi lejtnant wyrusza do Afganistanu by odnaleźć nieznaną technologię wraz piękną miłośniczką sztuk walki. A podróż od początku ma swoich wrogów w postaci bandytów i biurokracji rosyjskiej, ta druga nawet okazuje się bardziej skuteczna w swoich działaniach. No i nagły zryw sumienia, a raczej jego wyrzutów u generalskich podwładnych narodowo-religijnych, tego raczej dowództwo nie przewidziało. Podróż obfituje w mniej lub bardziej krwawe momenty, nie brak jej też elementów satyrycznych, o to dba szeregowy Maliniak, zwany swojsko Casanową. W Kabulu szpiegowska misja podróżnicza wreszcie może się wykazać swoimi talentami by osiągnąć cel - znalezienia telegrafu bez drutu, oczywiście nie jest to łatwe, ale kto jak nie ta doborowa grupa może tego dokonać? Pomocą służy perski naukowiec, który jest przyjacielem polskiego króla Władysława V. Na zarzut że takiego króla Rzeczpospolita Obojga narodów nie posiadała, odpowiadam - ależ oczywiście, iż taki władca istniał, tylko jego osoba była utajniona, a dokładnie ta historia opisana jest w I części - "Bursztynowe Królestwo". Jednak to co odkrywa jest czymś więcej niż spodziewał się carski generał i znajduje się nie w górach - jak podejrzewano, lecz w miejscu uciech ... w końcu trzeba zadbać o odpowiedni kamuflaż, a ten jest, a raczej był, doskonały.

"Afgański Zeus" to historia, w której przeplata się wątek przygodowy z sensacyjnym, jednak nie jest to kolejna powieść z bardzo poważnym głównym bohaterem, bo ta postać raczej kojarzy się z przedrostkiem anty-. Polak, wierny żołnierz carskiego imperium, dla jego bezpieczeństwa i chwały walczący z innymi nacjami, a nawet z własnymi rodakami, nie wierzy w odzyskanie niepodległości, jest przeciwny kolejnym powstaniom. Ale jego postać, zresztą tak jak pozostałe osoby, jest potraktowany z lekkim przymrużeniem oka, autor "dokłada" każdemu narodowi wciągniętymi w akcję książki, bawi się stereotypami, co daje w efekcie świetną lekturę, bez zbytniej powagi i męczeństwa. A okładka książki i jej treść doskonale współgrają ze sobą, najlepiej to sprawdzić czytając.




Książka przekazana przez portal Sztukateria
i wyd. Dolnośląskiemu za co Dziękuję

czwartek, 30 czerwca 2011

Opowieść sługi

"Sługa kości"

Gdy sięgam po książki autorstwa Anne Rice to pierwsze skojarzenie jakie mi się nasuwa to wampiry, cóż jak coś sobie zapamiętam to nie ma siły by skojarzenia nie dawały o sobie znać. Oczywiście pisarka "popełniła" także powieści o innej tematyce, ale siła przyzwyczajenia zwycięża. Jednak czas by przynajmniej trochę skorygować mój tok myślenia, bo po przeczytaniu "Sługi kości" nadszedł na nowe analogie. Tym razem historia sięga swymi korzeniami, a raczej jej bohater, starożytnego Babilonu, chociaż nie jest on Babilończykiem, lecz Izraelitą. Wraz z nim poznajemy dawno zaginiony świat, znany nam tylko z fragmentów odkrytych przez archeologów i z muzealnych wystaw. Jednak to co przedstawione jest w opowieści Azriela wydaje się nad wyraz rzeczywiste, jego słowa oddają obrazowo to co zostało zasypane piaskiem minionych wieków. Przeszłość Azriela, utalentowanego młodzieńca, pochodzącego z bogatej rodziny, wydaje się baśnią jak z tysiąca i jednej nocy. Liczne zdolności, uznanie bliskich, sukcesy w szkole, a później jako skryby są tylko początkiem niezwykle barwnego życia. Ważnym jego elementem jest Marduk - babiloński bóg, którego głos bohater usłyszał jako dziecko, pomimo, że nie jest jego wyznawcą. Będzie on towarzyszył mu od tego momentu do końca życia, a nawet dłużej. W wyniku spisku Azriel staje się tytułowym sługą kości, traci życie i jednocześnie zyskuje nieśmiertelność, chociaż został pozbawiony możliwości zbawienia. Życie jako człowieka jest pierwszym etapem opowiadania ujawnionego przez młodego Izraelitę Jonathanowi, wykładowcy akademickiemu i pisarzowi. Dlaczego właśnie jego wybrał na swojego spowiednika? Czy zadecydowała religia czy może osoba Esther - młodej dziewczyny i studentki Jonathana,zamordowanej również w wyniku morderczej intrygi? Wyznanie prawdy o sobie miało być lekarstwem na ból wspomnień tego co wydarzyło się w zamierzchłej przeszłości, która wciąż jest żywa w pamięci.
Sługa kości, który właściwie nie jest nim, zbuntowany przeciwko losowi, wybranemu dla niego przez innych, w momencie gdy stał się bytem niematerialnym. Wielu próbowało użyć go do własnych celów, jednak ponosili za to karę, bo wraz ze spełnieniem ich życzeń tracili coś cennego dla siebie. Jedynie pierwszy i ostatni Pan Azriela dali mu wiedzę, dzięki której jest tym kim widzi go Jonathan - aniołem, postrzegającym siebie jako demona śmierci.
Legendy babilońskie, mity hebrajskie, dzieje starożytnych społeczeństw i tych, które nastąpiły po nich, średniowieczna Europa i jej późniejsze wieki, a elementem spajającym jest Azriel, jednocześnie mszczący się za zło i sam je popełniający. Pomimo upływu wieków świat wydaje się podobny, różnice są w architekturze, w odzieży, w technice, ale to tylko powierzchowne znaki, jedno pozostałe niezmienne - ludzie i pragnienie wiary w boga. Religie pojawiały się i znikały w mrokach dziejów, jedne przetrwały tysiące lat, o innych się już nie pamięta. Z imieniem boga na ustach popełniali zbrodnie, by zaraz potem dawać sobie rozgrzeszenie, przecież działali dla jego dobra ... a może własnej władzy?
Anne Rice stworzyła kolejną książkę, gdzie nic nie jest oczywiste, a początkowe założenia rozwijają się w zupełnie innym kierunku niż pierwotnie czytelnik zakładał. Osią akcji jest postać tytułowego sługi kości - Azriela, który wyjawiając swoją przeszłość jednocześnie stara się zrozumieć swoje przeznaczenie, cel swojej egzystencji. A kim była Esther dla niego? Osobą, która pozwoliła mu w końcu dotrzeć do prawdy, która cały czas mu umykała czy szansą na spełnienie pragnień?
Czytając tę książkę trudno się nudzić, bo z jednej strony, tak jak w poprzednich powieściach, bohater jest przedstawiony jako osoba rozdarta pomiędzy zaznaniem zbawienia, a życiem w nowym postaci, dającej jej nowe możliwości. Z drugiej strony mamy bardzo plastycznie oddane tło historyczne. No i wątek sensacyjny, trochę nietypowy i pojawiający się niespodziewanie. "Sługa kości" to lektura i dla tych lubiących klimat grozy i dla tych szukających elementów z obszaru sci-fi, ale również dla wszystkich doceniających sensację.



Za możliwość przeczytanie książki dziękuję