niedziela, 24 lipca 2022

Pasterz zła

Przedpremierowo:

„Zły pasterz”

Michał Wierzba

 

Rozwiązanie pewnych zagadek jest ważniejsze od wielu innych spraw. Dopóki nie znajdą się odpowiedzi nie dają spokoju, przypominają o sobie raz za razem lub towarzyszą bezustannie. Czasem droga do ich wyjaśnienia jest długa i kręta, wymagająca czegoś więcej niż jedynie samozaparcia, trzeba niebezpiecznie zbliżyć się do swoich granic lub wręcz je przekroczyć.

 

Spotkanie z siostrą, nie jej zaginięcie, planował Jan Bogucki. Miała kończyć praktyki studenckie, ale jak się okazało zniknęła wraz z jednym ze swoich kolegów. Początkowo nikt zbytnio się tym nie martwi, wiadomo młodzi ludzie, lato, romans podobno wisiał w powietrzu. Jednak brat widzi to inaczej, chociaż ma własne problemy na głowie. Co wydarzyło się w spokojnej okolicy, o jakiej zrobiło się głośno ostatnio z powodu niecodziennego odkrycia studentów archeologii? Żaden z tropów nie wyjaśnia co stało się z Kasią i Justynem, ale Janek nie zamierza zaprzestać poszukiwań, zaczyna je prowadzić na własną rękę. Nieoczekiwana pomoc w osobie Horsta Milera jest tym, czego nie oczekiwał, lecz przynosząca efekty jakich pragnął. To, co wydawało się już nieaktualne okazuje się jak najbardziej na czasie i wciąż niebezpieczne. Prywatne dochodzenie jest niebezpieczną grą, przekonują się o tym nie tylko Bogucki, ale on i Miler mają bardzo osobiste powody by je kontynuować, nawet jeśli będzie to oznaczać, że zapuszczą się dalej niż powinni. Co odnajdą zagłębiając się w przeszłość, bliższą i dalszą? Gdzie poprowadzi ich prowadzone śledztwo? Czy będą gotowi postawić wszystko na jedna kartę?

 

Nic nie dzieje się bez powodu, dużo nie potrzeba by go zatrzeć i pojawiła się w jego miejsce zagadka, może nie pierwsza, lecz z pewnością nie ostatnia w łańcuchu przyczynowo – skutkowym, jaki go zapoczątkował. Autor „Złego pasterza” przygotował dla czytelników prawdziwą śledczą łamigłówkę, w której nie oczekujmy niczego oczywistego, przygotujmy się za to na wielowątkową historię, w jakiej liczą się detale. Prawda jest dobrze ukryta, a droga jaką wiedzie nas do nich Michał Wierzba jest kręta i wymagająca uwagi. Zresztą bohaterowie mają ją jeszcze trudniejszą, a my dzięki temu dostajemy kryminał, jaki wciąga nas niebywale szybko i od jakiego nie chcemy się uwolnić. Zagrało w nim wszystko – od motywu, tajemniczego, odsłaniającego się powoli i w najbardziej odpowiednich momentach, poprzez tło na jakim toczy się powieść, aż po samych bohaterów, zaskakujących tak charakterem oraz przede wszystkim podejmowanymi wyborami. „Zły pasterz” stawia pytania nie tylko postaciom, ale i czytającym, bo sprawiedliwość, wina, kara, zasady, nie są pokazane z obiektywnego punktu widzenia, lecz subiektywnego czyli takiego z jakim do czynienia mamy na co dzień. Na pierwszy rzut oka wydaje się prosty i jednoznaczny, lecz to jedynie iluzja, rzeczywistość komplikują emocje, żądające niekiedy czynów, daleko przekraczających to, do czego myśleliśmy, iż jesteśmy zdolni.

 

 

Premiera: 27 lipca 

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

piątek, 22 lipca 2022

Królestwo pytań i odpowiedzi

Nowość 

„Królestwo Przeklętych”

Kerri Maniscalco

 

Życie jest nieprzewidywalne, ale jak bardzo przekonują się jedni mocniej niż inni. Czasem nagle trzeba zmierzyć się z nieoczekiwanym splotem okoliczności, od którego trudno uciec, zwłaszcza gdy nie widzi się innego rozwiązania niż po prostu wejście w samo jego centrum. Potem pozostaje granie według narzuconych zasad lub wprost przeciwnie!

 

Klątwa, przysięga, pragnienie zemsty i chęć poznania prawdy, to kierowało Emilią kiedy podjęła jej zdaniem najważniejszą decyzję. Zostawiała za sobą wszystko co znała i wchodziła do świata, przed którym zawsze ją przestrzegano. Piekło otwierało przed nią swoje podwoje, okazując nie tyle swój prawdziwy obraz ile pełen iluzji krajobraz, gdzie kłamstwo i iluzja wiodły prym. Zaufać nawet nie do końca mogła sobie, więc czy powinna temu, kto niedawno był sojusznikiem? Pan Gniewu staje się jeszcze bardziej zagadkowy, zdaje się być kimś innym niż sadzą inni, lecz przecież są teraz w jego królestwie, a jego poczynania zaskakują Emilię raz za razem. Zresztą i ona zmienia się, łatwo byłoby obwinić sytuację w jakiej znalazła się oraz samo miejsce, lecz domyśla się, że stoi za tym coś jeszcze, co czeka by zostać odkrytym. Najważniejsze jeszcze chyba nie wydarzyło się i mocno może zachwiać tym, co było uważane niepodważalne. Jaką rolę odegra Pan Gniewu i do czego posunie się Emilia? Tych dwoje łączy więcej niż chcą to przyznać i mogą się domyślać.

 

Spodziewajcie się niespodzianek, gdyż „Królestwo Przeklętych” kryje ich niemało i raczej przypuszczenia jak dalej potoczy się akcja mogą się okazać nie do końca trafione. To, co przygotowała pisarka jak najbardziej wpisuje się w wcześniejszy klimat, lecz z drugiej strony stawia pod znakiem zapytanie wiele czyli po prostu czeka czytelników nie tylko emocjonująca i bardzo intrygująca lektura. Przed nami historia bogata w motywy, czerpiąca z mitów, wierzeń i legend, jednak reinterpretowanych nie jedynie na nowo, a z całkiem autorskiej perspektywy. W efekcie otrzymujemy fabułę, podążającą drogą pełną tajemnic, które nie do końca odkrywają swoją istotę od razu, znane już wątki nabierają innych barw, intensywniejszych, łączących się w nowe konfiguracje. Kerri Maniscalco połączyła rozmach z kameralnością, czytający mają doskonale przedstawiony drugi plan, lecz bez szkody dla pierwszego, łączą się one w doskonałe tło dla opowieści, gdzie pod znakiem zapytanie postawiony zostaje mrok i światło, dobro i zło oraz przede wszystkim przeszłość i fakty. W „Królestwie Przeklętych” mogą zaczytać fani gatunku fantasy, lecz także wszyscy ci, ceniący sobie nieprzewidywalną akcję, historię pełną sekretów, dopracowaną w detalach, niespokojną oraz osadzoną w różnorodnych ramach.

 

 

 

środa, 20 lipca 2022

Nie wierz jej

 Premiera

„Nie wierzcie jej”

Jane Heafield

 

Prawda podobno jest prosta i nikt, kto nie ma czegoś do ukrycia, nie będzie jej unikał. Problem w tym, że rzeczywistość jest o wiele bardziej skomplikowana i może przynieść niejedną niespodziankę. Niewinność wcale nie zawsze za taką uchodzi, a oszustwo zbyt często bierze się za fakt. Niestety bywa tak, iż winą obciąża się nie tego, kogo powinno się …

 

Tom, mąż Lucy zaginął. Tego są wszyscy pewni, lecz tego, co stało się wcześniej nie wie nikt, chociaż jego żona i siostra przedstawiają swoje wersję zdarzeń. Jedna z kobiet oskarża drugą o morderstwa, druga broni się, lecz to, co mówi nie do końca przekonuje policję. Kolejne zeznania i rozmowy są jednocześnie pomocne, ale i zaciemniające obraz sytuacji. Wiele śladów mogłoby potwierdzać słowa Mary, siostry Toma. Natomiast Lucy, jego żona, broni się przed oskarżeniami, lecz poszlaki coraz mocniej wskazują na to, że naprawdę mogło dojść do tragedii. Jednak trudno potwierdzić oskarżenie, tak, samo jak i obronę. Wzajemne obwinianie się, ujawnienia niewygodnych faktów lub stawianie ich w takim świetle, by tak były odbierane nie ułatwia zadania śledczym. Czy Tom został zamordowany, a jeśli tak, to czy był to czyn dokonany z premedytacją? Jeśli nie, to gdzie przebywa mężczyzna i dlaczego nie daje znaku życia? Co wydarzyło się w domku letniskowym? Tom zniknął, to jest pewne, reszta to skupienie się na odnalezieniu prawdy w gąszczu emocji, kłamstw i pozorów. Komu uwierzyć? Na pewno nie jej!

 

Ona, on, ona. Wcale nie taki typowy trójkąt jak mogłoby się wydawać. Żoną, mąż i jego siostra. One dwie i zaginiony małżonek oraz brat. Co najmniej dwie wersje wydarzeń, skrajnie różne, chociaż nie do końca i splot okoliczności, który wydaje się raz jasny, a zaraz potem zauważamy wiele niewiadomych. Jane Heafield kreuje historię z dwóch punktów widzenia, sprzecznych i oskarżających się nawzajem, jeden z nich wskazuje winnego, ale może sprawia jedynie takie wrażenie? Negatywne emocje są aż nadto widoczne w wzajemnych relacjach, a ich punkt wspólny jest także punktem zapalnym. On, mąż, brat, zaginiony i coraz bardziej prawdopodobna ofiara zbrodni. Już sam tytuł sprawia wrażenie jednoznacznego, lecz gdy przyjrzymy mu się z bliska już taki przestaje być. „Nie wierzcie jej” to doskonały thriller, gdzie prawda nie tyle ma wiele twarzy co w ogóle staje pod znakiem zapytania sama w sobie. Czym jest w rzeczywistości? Wiemy, że jest jedna, chociaż wpierw daleko ma do prostoty, składa się z wielu warstw, niedomówień, nadinterpretacji, irracjonalnych kroków, a potem … no właśnie to, co ma miejsce później odsłania jej istotę.  Jane Heafield nie zadaje wprost czytelnikowi pytań, ale ukrywa je między wierszami i dwoma wersjami wydarzeń.

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

 

 

wtorek, 19 lipca 2022

Przeszłość i teraźniejszość

Nowość

„Królestwo ognia i ciała”

Jennifer L. Armentrout

Każde kłamstwo kiedyś wyjdzie na jaw. Nieważne czy było w dobrej wierzy, dla wyższego celu lub dobra ogółu albo jedynie jednostki. Zawsze podkopuje zaufanie, o ile całkowicie go nie rujnuje, nie zawsze da się je odbudować. Kiedy raz zostaje się okłamanym w prawdzie szuka się oszustwa i patrzy się na świat nieufnie. Zbyt często jednak jedno i drugie jest mylone z sobą.

 

Jeszcze nie tak dawno życie Poppy było aż zanadto przewidywalne, a jej przyszłość dokładnie zaplanowana. Dziewczyna pragnęła przygód i emocji, ale nawet nie przepuszczała, co czeka ją niedługo. W bardzo krótkim czasie przekonała się, że świat jest wokół niej o wiele bardziej skomplikowany niż się jej wydawało. Wszystko, w co wierzyła, było oszustwem, bolesnym i burzącym wiarę w bliskie osoby, nie zdążyła przejść nad tym do porządku dziennego, bo kolejne rozczarowania zraniły. Hawke zawiódł ją równie mocno, okazał się kimś zupełnie innym, więc jak Poppy  może zgodzić się na jego propozycję? Znalazła się w sytuacji bez wyjścia, chociaż czy na pewno? Nic już nie będzie takie jak było, ale wcale nie musi, została wykorzystana, ale również dowiedziała się na co ją stać. Niecodzienny sojusz to szansa nie tylko dla niej, by osiągnąć swój cel musi pamiętać tylko o jednym nie ulec swoim uczuciom wobec kogoś, kto jednocześnie jest przeciwnikiem i sprzymierzeńcem. Liczyć powinna jedynie na siebie, wrogowie wykorzystają każdą najmniejsza słabość, ale dotyczy to kogoś jeszcze. Los niektórych bywa zaskoczeniem, pcha ich na kręte ścieżki i każe zmierzyć się z przeznaczeniem, jakie poprowadzi ich do chwały lub zagłady …

 

Drugi tom cyklu Krew i popiół jest jeszcze bardziej intrygująca niż pierwsza, której zakończenie zapowiadało, że czeka czytelników ciekawa lektura. Jednak przypuszczenia to jedno, czym innym jest przekonanie się co kryje się za obietnicami. Jennifer L. Armentrout spełniła je i to z dużą nawiązką, historia Poppy i Hawke`a / Casteela ma wiele jeszcze znaków zapytania, wciąż także pojawiają się kolejne, tajemnice są odsłaniane po trochu i tak naprawdę są źródłem kolejnych. „Królestwo ognia i ciała” zaskakuje, ale też nieustannie podsuwa czytającym nowe elementy wciągającej układanki, jakiej pełnego obrazu nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Każdorazowo kiedy już zdaje się zarysowywać wyraźniejszy jej kontur otrzymujemy kolejną niewiadomą, nie wprowadza ona chaosu, za to podsyca naszą ciekawość. Pisarka buduje tę historię z większych i mniejszych kawałków, zazębiających się w nieoczekiwanych momentach, detale uzupełniają oraz przykuwają równie silnie uwagę. Na naszych oczach przeobraża się w prawdziwą epopeję, zapowiadając, że to, co najważniejsze jeszcze przed nami, ale i już zostało zapoczątkowane. „Królestwo ognia i ciała” jest fantastycznym widowiskiem odmalowanym słowami, pozwalającym łatwo wizualizować kolejne fragmenty, przechodzące płynnie jedne w drugie. W tej książce, podobnie jak i w jej poprzedniczce, są przygody, emocje, niespodziewane zwroty akcji i przede wszystkim postacie, z sekretami i przeszłością. To wszystko buduje niezwykłą powieść o zemście, poszukiwaniu swoich korzeni, uczucie, które nie powinno zaistnieć i bohaterach, jacy nieustannie muszą odpowiadać sobie na pytanie czy cel uświęca środki.