środa, 20 maja 2020

Dzisiejsza premiera

Dzisiejsza premiera
 



Nieumiejętność wyrażania własnych uczuć to temat, o którym mówi się wciąż niewiele. Podobnie jak o ciemnych stronach macierzyństwa, o którym mówimy dobrze albo wcale. Abbie Greaves nie boi się tych tematów. W swojej debiutanckiej powieści kreśli intymny portret na pozór idealnego małżeństwa. Jest w tej opowieści miejsce na rozpacz, cierpienie, gniew, bezradność i poczucie winy, ale nad wszystkim górują dobre wspomnienia.

Frank i Margot są małżeństwem z długim stażem. Choć wiele już razem przeżyli, nie potrafią poradzić sobie z największą w ich życiu tragedią, jaką jest śmierć jedynej córki. Rozpacz, poczucie winy, bezradność i niezgoda na taką kolej rzeczy sprawiają, że Frank zamknął się w sobie. Od pół roku nie zamienił z żoną nawet jednego słowa. Ogłuszająca cisza i podwójna samotność mają tragiczny finał – kobieta usiłuje odebrać sobie życie. Gdy trafia do szpitala, zostaje wprowadzona w śpiączkę farmakologiczną. Nawet jeżeli odzyska przytomność, nigdy nie będzie już taka sama. Dopiero gdy sprawy przybierają dramatyczny obrót, Frank postanawia wyjawić tajemnicę swojego milczenia. Czy prawda uratuje Margot? Czy uratuje ich małżeństwo?

Opowieść Abbie Greaves pulsuje emocjonalnym napięciem, jest uderzająco prawdziwa, wzruszająca i rozdzierająco piękna. To niezwykle autentyczna historia o walce z przeciwnościami losu, o młodzieńczych marzeniach, codziennych problemach i uczuciach towarzyszących utracie bliskiej osoby. Autorka niemal na każdej stronie uświadamia nam, jak ważne są najmniejsze nawet gesty i czułe słowa oraz dlaczego uczucia zasługują na codzienną pielęgnację – bez względu na to, jak długi jest staż związku.

 

wtorek, 19 maja 2020

Życiowy skok


 Przedpremierowo:

„Ostatni skok”

Małgorzata Rogala

Prawda rzadko kiedy bywa prosta, jednoznaczna oraz od razu zauważalna. Czasem trzeba odrzucić to, co wydaje się najłatwiejszą i najbardziej oczywistą odpowiedzią, sięgnąć głębiej, spojrzeć z innej perspektywy. Jednak nie każdy jest gotowy stawić temu czoło i odkryć rzeczywistość daleką od tej wyobrażonej.

Perfekcja w akrobatyce nie jest czymś co ktokolwiek wziąłby za nadgorliwość, bez niej nie ma poezji ruchu oraz pokazów zaprzeczających prawom fizyki i grawitacji, gdzie człowiek wydaje się lżejszy od powietrza. Jednak wystarczy moment nieuwagi i dochodzi do upadku, tak może również potoczyć się kradzież, jeden fałszywy krok i przestępstwo doskonałe zmienia się w fuszerkę. Igor Bielewicz jeden i drugi fach poznał od podszewki, w obu pokazał kunszt i pozostał niezapomniany. Jednak wystarczyła chwila by stało to się historią, ale przeszłość lubi się powtarzać. Kto stoi za napadem gdzie łupem padają biżuteryjne precjoza, a ofiarą właścicielka firmy jubilerskiej? Zuchwały rabunek przypomina te sprzed kilku lat, lecz i coś go różni. Zofia Maciejka wtedy była nowicjuszką w policji, teraz ma już większe doświadczenie i tym razem za wszelką cenę zamierza złapać złodzieja, ale czy w tej układance wszystko jest takie jak się wydaje na pierwszy rzut oka? Jaką rolę odgrywa w niej Bielewicz i jego dawna partnerka – akrobatka Nadia?

Po książki niektórych pisarek i pisarzy sięgam w ciemno, ponieważ wiem, że na pewno nawet cień rozczarowania nie pojawi się podczas lektury. Do tego grona należy Małgorzata Rogala, która od pierwszej swojej powieści gwarantuje wspaniałe czytelnicze emocje, jej najnowsza książka „Ostatni skok” jest potwierdzeniem kunsztu w kryminalnej literaturze. Wcześniejsze serie ustawiły bardzo wysoko poprzeczkę, oczekiwania wobec najnowszego tytułu były bardzo duże, tak samo jak i ciekawość co tym, razem zgotowała swoim bohaterom, nieznanym jeszcze, ale z pewnością zapadających w pamięć. Nauczona doświadczeniem, zaopatrzyłam się w dzbanek herbaty i … przepadłam na cały wieczór, bo jak oderwać się od czytania, jeśli żaden moment nie jest odpowiedni. Czytając ten kryminał ma się uczucie bycia na huśtawce, kryminalne emocje podnoszą adrenalinę i wiadomo, że kiedy na chwilę opadają uderzają rozwojem intrygi, by za chwilę znowu odkryć kolejną odsłonę suspensu. Piękne klejnoty, niebezpieczne akrobacje, brawurowe kradzieże i damski duet śledczy, któremu żaden detal nie umknie, czego można chcieć więcej? Niczego, chyba, że kolejnej porcji sensacyjnych wrażeń, ale najważniejsze jest tu i teraz czyli „Ostatni skok” w jakim jest wszystko to, co w kryminałach najważniejsze czyli wyrafinowaną zagadkę, zwodzącą czytelników do samego końca, niejednoznaczne postacie, wiele znaków zapytania i śledztwo, w jakim liczy się intuicja i łączenie pozornie niezwiązanych z sobą faktów. Jeśli do tego dodamy jeszcze magię akrobatyki cyrkowej oraz blask najbardziej unikatowych diamentów to otrzymamy powieść, jakiej nie da się oprzeć. W końcu najlepszym przyjacielem kobiety są … niezapomniane książki.


Premiera:
20 maja 


Za możliwość przeczytania 
książki dziękuję
Autorce - Małgorzacie Rogali
oraz 

poniedziałek, 18 maja 2020

Czerwcowa premiera

Premiera:
3 czerwca





Claire Cook wiedzie idealne życie u boku Rory’ego, wspaniałego męża. Związek z zamożnym politykiem, luksusowe mieszkanie na Manhattanie i żadnych powodów do zmartwień. Ale to tylko pozory. Za zamkniętymi drzwiami ich domu nic nie jest takie, jak się wydaje. Apodyktyczny mąż nie potrafi zapanować nad swoim wybuchowym charakterem i wyładowuje agresję na żonie, a armia jego lojalnych pracowników śledzi każdy ruch Claire. I choć Rory kontroluje żonę przez całą dobę, to nie wie, że Claire od miesięcy planuje ucieczkę.

Podróż służbowa, w którą Claire ma się udać sama, to dla niej niepowtarzalna szansa, by wreszcie uwolnić się od męża psychopaty. Na lotnisku w jednym z barów kobieta przypadkowo spotyka Evę, z równą determinacją próbującą zerwać z przeszłością. Strach i pragnienie ucieczki są tak silne, że dwie nieznajome kobiety podejmują spontaniczną decyzję, która na zawsze odmieni ich życie. Zdesperowane postanawiają wymienić się kartami pokładowymi: Claire poleci jako Eva do Oakland, a Eva do Portoryko jako Claire. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem i nikt nie odkryje prawdy, zostawią przeszłość za sobą i zaczną nowe życie.

Kiedy po wylądowaniu w Oakland Claire dowiaduje się o katastrofie lotniczej z udziałem samolotu lecącego do Portoryko, ma w głowie mętlik. Eva wspomniała, że jest pogrążoną w żałobie wdową i nikt nawet nie zainteresuje się jej zniknięciem. Czy to nie idealna okazja, by przejąć tożsamość tragicznie zmarłej kobiety i bezpowrotnie zostawić za sobą przeszłość? Claire nie wie jednak, że Eva ją okłamała, a życie, o którym opowiadała, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

niedziela, 17 maja 2020

Misja: lista


 Przedpremierowo:

„Lista, która zmieniła 
moje życie”
Olivia Beirne

Strefa komfortu nie zawsze bywa ekstra wygodna, ale jest znana, człowiek czuje się w niej dobrze, nawet jeśli to i owo uwiera. Poza nią czyha niewiadoma, czasem wielka, a czasem mała, lecz co najważniejsze po prostu będąca dużym znakiem zapytania i wymagająca podjęcia ryzyka. Niektórym nudzi się ona sama, ale inni potrzebują zachęty, bywa, iż dość niekonwencjonalnej, by odkryć co świat ma do zaoferowania i co można dać jemu.

Georgia jest zadowolona z siebie, swojej egzystencji i pracy, no dobrze w zasadzie jest zadowolona. Oczywiście to i owo chciałaby zmienić, ale przecież nie każdy musi mieć szerokie i dalekosiężne plany. Zadawalanie się tym, co jest może być dobrym podejściem do życia, czyż nie? Jednak pewna lista zmienia dużo, zbyt wiele jak dla dziewczyny, chociaż zawiera tylko dziesięć zadań albo aż dziesięć, w zależności jak na to spojrzeć. Dla Amy byłaby to bułka z masłem, lecz dla jej siostry Georgii oznacza to całkowitą rewolucję czyli poznawanie nowego, czego nie lubi, co więcej wymaga od niej wyjścia poza wygodne ramy jakie sobie stworzyła, no i czas jest ograniczony. Czy podjęcie się wyzwań z listy jest na jej siły? Już pierwsze zadanie wprowadza niezłe zamieszanie, a co dopiero kolejne, ale niekiedy trzeba po prostu nauczyć się egzystować z wątpliwościami i wyruszyć na spotkanie z tym, czego nie brało się pod uwagę, bo los bywa dość surowym nauczycielem …

Uwielbiam komedie romantyczne, najczęściej sięgam w formie książkowej, kiedy świat daje mi się we znaki i to od tej mniej przyjemnej swej strony. Ale w chwilach kiedy po prostu chcę dobrej lektury również często wybieram coś z tego gatunku, ze stosiku, wbrew pozorom dużych rozmiarów. „Lista, która zmieniła moje życie” także trafi do tego grona za sprawą swego klimatu i przede wszystkim opowiadanej historii. Olivia Beine połączyła uczuciową warstwę z ogromną dozą humoru oraz wątkiem jakiego nie spodziewamy się, trudnym do przekazania tak by oddać jego istotę oraz równocześnie nie wpaść w patos. Początek pokazuje jakim nieokiełznanym żywiołem jest życie oraz jak w kilka minut może całkowicie się odmienić. Jednak to komedia, słodko-gorzka, ale pokazująca, że czasem śmiech, nawet w najbardziej absurdalnych sytuacjach pomaga po prostu przeżyć kolejny zły moment i spojrzeć z nadzieją, przez łzy, w oczach na przyszłość. Coś jeszcze ujęło w tym tytule – angielski klimat tego gatunku, daleki od lukrowanych opowieści i idealnych, nawet jeśli są nieidealni, bohaterów, za to z postaciami podobnymi do nas lub bliskich nam osób. Jednak najważniejsza jest sama historia, w jakiej nie brakuje wzruszających scen, komediowych zbiegów okoliczności oraz pokazania od kulis wydarzeń, zmieniających diametralnie punkt widzenia na świat i wymagających podjęcia wyzwania, jakim jest życie wraz z tym, czego nie spodziewano się. „Lista, która zmieniła moje życie” jest książką nie tylko na lato, lecz także na inne pory roku, na te momenty kiedy potrzebujemy interesującej książki.


PREMIERA:

20 Maja 


            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
       dziękuję 
 
  wyd. Albatros