piątek, 2 września 2022

Waga słów

Przedpremierowo:

„Opowiem ci bajkę”

Małgorzata Rogala

 

Za prawdę czasem bierzemy to, czym w rzeczywistości nie jest. Wierzymy w słowa, bo dlaczego mielibyśmy tego nie robić? Wypowiadają je osoby do jakich mamy zaufanie więc po prostu przyjmujemy je za prawdziwe. Jednak one nie zawsze odzwierciedlają fakty, czasem są kłamstwem, wynikiem strachu lub zimnej kalkulacji. Od tego już krok do błędnych decyzji, działanie w dobrej wierze wcale nie jest usprawiedliwieniem, zwłaszcza przekraczamy granice.

 

Powrót do szkoły dla większości nie jest łatwy. Dla Weroniki i Zuzanny nie powinien on stanowić problemu, są przecież po drugiej stronie, należą w końcu do grona pedagogicznego, lecz obie wracają po dłuższej przerwie w mury szkolne i zdają sobie sprawę jaka jest ich rola. Uczniowie mają swój świat, nie tak prosty jak sądzą rodzice i jest w nim miejsce na tajemnice, które mogą mieć ogromny wpływ na wszystkich. Edyta stara się być jak najbliżej swoich córek i zapewnić im jak najlepsze warunki, kiedy ginie Antek, opiekun młodszej córki, jest tym zszokowana. Kto mógł zabić studenta? Na to pytanie odpowiedzi szukają śledczy i nie jest ono jedynym, gdyż zagadek jest więcej, a dochodzenie ujawnia kolejnych podejrzanych i nowe okoliczności, zmieniające punkt widzenia na sprawę. Czym kierował się sprawca, odkrycie jego motywów jak zawsze jest kluczowe, lecz przy okazji na jaw wychodzi prawda, jakiej niektórzy się nie spodziewali się i pokazujące jak łatwo zawieść zaufanie oraz ile znaczą raz wypowiedziane słowa …

 

Nieodkładalna? Oczywiście! Jeszcze jeden rozdział? W żadnym wypadku, z góry wiedziałam, że jak rozpocznę lekturę to będę ją kontynuowała aż do samego końca. Zaskoczenie? W najmniej spodziewanych momentach i burzące wszystkie nasze założenia! O jakiej książce piszę? Najnowszej autorstwa Małgorzaty Rogali, na która czekałam niecierpliwie i miałam okazję przeczytać przedpremierowo. Oczekiwania jak zawsze były ogromne, a i tak „Opowiem ci bajkę” zaskoczyło mnie rozwojem akcji w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu. Szkolna rzeczywistość, w jakiej odnaleźć się trudno nie tylko młodzieży, ale również dorosłym, rodzinne relacje, kilka pokoleń oraz sekrety, o jakich istnieniu większość nie wie, co nie oznacza, iż nie mają wpływu na nieświadomych ich istnienia. No i słowa, jakich siły zbyt często nie docenia się. Pisarka z niezwykłą wnikliwością przedstawia czytelnikom historię mogącą wydarzyć się wszędzie i większości z nas. Zaczyna się niewinnie albo raczej to pozory, pod nimi kryje się to, co najważniejsze, nie dostrzeżone w porę, jeśli do tego dodamy zaufanie i sporą dawkę gwałtownych emocji to otrzymujemy wprost doskonałe podwaliny pod  działanie w afekcie. Co może być jego efektem? Zbrodnia, jaka wcale nie jest tak prosta do rozwikłania. Małgorzata Rogala wciąga czytelnika w meandry ludzkich umysłów, złożone, pełne tajemnic, nawet dla najbardziej zainteresowanych i przekładające się na decyzje, niosące z sobą konsekwencje. W takich okolicznościach prowadzenie śledztwa staje się szukaniem odpowiedzi na bardzo podchwytliwe pytania i baczne ich analizowanie pod kątem tego, co już wiadomo oraz śladów, bo prawda ukryta jest gdzieś w stworzonym przez nie labiryncie.

 

Premiera:

 07.09.2022

 

Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję 
 

 

wtorek, 30 sierpnia 2022

Ostatnia szansa

Nowość:

„Conor”

A. Zavarelli

 

Kiedy nie widzi się wyjścia z sytuacji, w jakiej się znalazło, nawet najbardziej szalony pomysł rozwiązania problemu nie wydaje się takim. Najważniejsze by wydostać się z pułapki, a całą resztą można się zająć się później. Czasem dalszy ciąg okazuje się inny od tego spodziewanego, zaskakujący i otwierający całkiem nowe perspektywy? Do czego to doprowadzi?

 

Ivy decyduje się na rozpaczliwy krok, do stracenia ma już niewiele, walczy rozpaczliwie by znaleźć miejsce, gdzie przynajmniej na chwile będzie bezpieczna. Znajduje je tam, gdzie mało kto szukałby schronienia i co ważniejsze nikt jej nie zna. Jednak spokój nie trwa zbyt długo, nie tak łatwo uciec od przeszłości. Propozycja złożona przez Conora jest nie tylko nieoczekiwana, ale przede wszystkim raczej z kategorii tych nie do odrzucenia, bo alternatywą jest to, co ją prześladuje. Czy w takich okolicznościach może powstać prawdziwa relacja, gdzie będzie miejsce na uczucia i przyszłość, jaką mogą wspólnie stworzyć? Do tej pory nie wybiegali zbytnio do przodu, zbyt wiele trudnych wspomnień, niezabliźnionych ran i upiorów tego, co było nie pozwalało na coś więcej niż jedynie walkę by przetrwać. Co zrobią gdy znowu upomni się o nich przeszłość? Czy będą w stanie dostrzec co jest prawdą, a co jedynie złym wspomnieniem kładącym się cieniem na ich związku?

 

Mroczna strona życia to, coś więcej niż chwilowy strach, niekiedy wystarczy moment by ją poznać, a czasami jest brutalnym maratonem, zmieniającym się bitwę, rozpisaną nawet na minuty, o przetrwanie. A. Zavarelli w swoich książkach za każdym razem pokazuje nowy fragment świata, w którym rzadko gości inny kolor poza czernią, czerwienią i szarością. Bohaterom daleko do kryształowości charakterów, szlachetne pobudki to nie ich bajka, niektórzy ostatkiem sił trzymają się krawędzi, za jaką jest szaleństwo lub śmierć, lepiej znają zło od dobra, bo to pierwsze pokazano im od podszewki. Nie zawsze mieli świadomy wybór życiowej drogi, z jakiej nie da się zawrócić, lecz teraz są świadomi co na niej spotkają. W takim tle rozgrywa się również „Conor”, pisarka nie ukrywa przed czytelnikami, że postacie mają za sobą i przed sobą dramatyczne przeżycia, a to, co najgorsze wcale nie minęło, wciąż jest tuż obok nich. A. Zavarelli każdorazowo daje czytelnikom historię pełną kontrastów, nie wygładzoną, złożonych emocji, które dodatkowo podszyte są bolesnymi doświadczeniami. Jednak pośród tego mroku zakorzenia się nadzieja na coś więcej. Uczucie, jakie rodzi się wbrew wszystkiemu temu, co dzieje się dookoła, jest szansę, może ostatnią na szczęście i ocalenie.

 

Za możliwość
przeczytania książki dziękuję:

 

 

niedziela, 28 sierpnia 2022

Z poczucia krzywdy

Przedpremierowo:

„Krzywda”

Marek Stelar

 

Sprawca zbyt często  myśli, że jego czyn zniknie jak kamień wrzucony w wodę. Zniknie i nikt nigdy nie dowie się tym, co zostało uczynione. Zapomina tylko, iż jeszcze długo po tym rozchodzą się fale, docierając coraz dalej, są słabsze i nie da się zauważyć co jest ich źródłem. Jednak wciąż mają siłę by wpłynąć na to, co znajdzie się na ich drodze, może nawet zmienić kierunek, w jakim podąża.

 

Morderstwo Reginy Remus zdaje się być prostym przypadkiem, takim, w którym dochodzenie trwa długo i polepsza statystyki wykrywalności. Dlaczego więc aspirant Przeworski szuka drugie dna? Dowody wskazują sprawcę, to najważniejsze, cała reszta to jedynie niczym nie poparte ewentualne poszlaki, mało wnoszące do śledczych ustaleń. Czy jedno zdjęcie sprzed kilku dekad, znalezione obok ofiary, coś zmieni? Niedaleko rewiru Przeworskiego zostają odkryte szczątki, wszystko wskazuje, że to więźniowie obozu koncentracyjnego. Jedna i druga sprawa interesują go, w obu ludziom odebrano życie, a powody wcale nie są tak oczywiste dla policjanta. Nowe Warpno zdaje się być spokojnym miejscem, gdzie dawno zapomniano o tym, co było, ale czy na pewno? Ktoś zabił kiedyś, ktoś zabił teraz, mordercy zdają się być znani, ale czy to nie jedynie pozory?

 

Zło nie ma daty przydatności, prędzej czy później przypomni o sobie. Najnowszy kryminał spod pióra Marka Stelara już od pierwszych stron wciąga nas w dwa plany czasowe, jeden zarysowany wpierw dość enigmatycznie i stanowiący przeszłość, a drugi będący teraźniejszością i to ona wydaje się być tym, co czytelnicy powinni bacznie obserwować. Morderstwo dokonane w spokojnej okolicy, ofiara, która nielubiana, ale raczej nie miała wrogów chcących pozbawić życia. Kto więc mógł ją zabić? Sprawa wcale nie jest aż tak zagmatwana jak mogłoby się wydawać, chociaż czy na pewno? Autor doskonale zasiewa w nas ziarno wątpliwości i systematycznie pozwala mu rozrastać się, gdzieś tkwi klucz do tego, co wydarzyło się niedawno i wcale nie jest nim ten leżący na widoku, ale czy na pewno? Rzadko przecież odpowiedź leży gdzieś daleko, lecz co z intuicją? „Krzywda” kartka, po kartce, pokazuje, że warto nie tyle jej ślepo zaufać, ile sprawdzić wszystko, co ma w sobie nawet niewielki znak zapytania, gdyż właśnie w detalach kryje się najczęściej najważniejsza część prawdy. A sam tytuł również ma znaczenie i niejednokrotnie odbija się echem w tej historii, przypominając, iż może wydawać się być zapomnianą, ale jej echa wciąż rozbrzmiewają i budzą demony przeszłości w przyszłości. Marek Stelar w „Krzywdzie” stworzył wielowarstwowy kryminał, w którym to, co oczywiste poddane zostaje w wątpliwość, a w skutek tego pojawiają się rysy tam, gdzie nikt ich nie spodziewa się.

 

Premiera:

7 września 


Za możliwość przeczytania książki

 dziękuję:
 

 

czwartek, 25 sierpnia 2022

Szczęśliwa pomyłka

Nowość

„Spark”

Vi Keeland

 

Przypadek? Zrządzenie losu? Przeznaczenie? Czasem wszystkiego po trochu plus zbieg okoliczności, jaki trudno byłoby przewidzieć. Taki początek znajomości może zapowiadać, że będzie ona ciekawie rozwijać się i zaskoczy najbardziej zainteresowanych niejednokrotnie. Co jeszcze wydarzy się w tak rozpoczętej relacji? Z pewnością to, czego najmniej wszyscy spodziewają się.

 

Autumn i Donovan poznali się dzięki swoim bagażom, a dokładniej pomyłce przy ich odbiorze. Okazuje się, że mają o wiele więcej wspólnego niż tylko odzyskanie swoich walizek. Wspólnie spędzony weekend mógłby być zapowiedzią czegoś więcej niż jedynie przelotnej znajomości. Problem w tym, że dziewczyna ucieka, nie pozostawiając po sobie jakiekolwiek śladu, pozwalającego ją odnaleźć pośród milionów nowojorczyków. Jak to się mówi góra z górą nie spotkają się, ale już człowiek z człowiekiem z pewnością i to ponownie w dość niespodziewanej sytuacji. Tym razem jedno z nich nie zamierza dopuścić do powtórzenia się wcześniejszej rejterady . Jednak wpierw trzeba pokonać przeszkodę w postaci własnego szefa oraz jakoś pogodzić z tym, co stanowi oś egzystencji i jak do tej pory było najważniejsze. A to wcale nie koniec problemów, co nieco i jeszcze więcej czeka Donovana oraz Autumn, bo kto powiedział, że teraz będzie już z górki? Zresztą poddanie się gdy już poznało jak smakuje szczęście nie leży w ich naturze, nawet jeśli do głosu dochodzą mroczniejsze echa!

 

Czasem dobre rzeczy przychodzą nagle bez zapowiedzi, wzbudzając jednocześnie zachwyt i strach, a od tego już krok by zrobić coś odwrotnego do tego, co wydawałoby się, że powinno nastąpić. Najnowsza książka Vi Keeland rozpoczyna się z przytupem, a im dalej tym jeszcze lepiej. Po pierwszych stronach mogłoby się wydawać, że to będzie urocza historia, serwująca czytelniczkom łatwą i lekką lekturę, doskonałą by odpocząć i wrócić do niej kiedy znowu będzie potrzeba relaksu. Ale wątek ten nieoczekiwanie nabiera poważniejszych odcieni i porusza tematy może wcale nie tak rzadko spotykane, lecz w przypadku „Spark” dobrze uchwycone i wplecione w obyczajową kanwę książkę. Pisarka wpisała je w postacie, ich przeszłość oraz teraźniejszość, a także w decyzje jakie podejmują, po części ten motyw jest siłą napędową fabuły. Druga jej strona to uczucie, które ma swój początek w pomyłce i dostaje swoją szansę nie tak od razu i urzeczywistnia dzięki determinacji  by wbrew trudnościom nie pozwolić mu odejść.