czwartek, 18 kwietnia 2019

Majowa premiera

15 maja


Strach, kryminalna zagadka i solidna dawka emocji. „Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót” stanie się najpewniej horrorem kryminalnym roku. Nowa powieść Stefana Dardy, polskiego mistrza gatunku, ukaże się już 15 maja.
Znany przemyski fryzjer, Olgierd Lang, popełnia samobójstwo w dniu, w którym jego niesłusznie skazany na długoletnią odsiadkę siostrzeniec opuszcza zakład karny. Jakub Domaradzki nie może uwierzyć, że jego wuj dobrowolnie targnął się na własne życie, a tajemniczy list pożegnalny pozostawiony przez Langa tylko mnoży znaki zapytania.
Tropy prowadzą do najcenniejszego zabytku Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej. Czy tysiącletnia bizantyńska gemma określana mianem amuletu magicznego skrywa znane tylko nielicznym tajemnice? Czy w połączeniu ze swoją zaginioną bliźniaczką jest w stanie ożywić zmarły czas? Świadom niebezpieczeństwa, jakie zaczyna mu grozić, Domaradzki postanawia znaleźć odpowiedzi na te pytania. Pewien chłopiec, który kilka lat wcześniej uległ koszmarnemu wypadkowi, bardzo potrzebuje pomocy, a gemma zmarłego czasu może być dla niego jedyną deską ratunku…
Najnowsza historia autorstwa Stefana Dardy wciąga i intryguje wielowątkowością. „Przebudzenie zmarłego czasu” to czterotomowy cykl, jakiego jeszcze nie było! To intrygujący horror kryminalny doprawiony szczyptą fantastyki oraz powieści obyczajowej i historycznej.
 

środa, 17 kwietnia 2019

Premiera wkrótce

PREMIERA
15 maja



Jestem Lena, mam dwadzieścia trzy lata, interesuję się fotografią, mieszkam w uroczej willi nad jeziorem. W wielkim domu, otoczonym lasem, tylko ja, mój chłopak i nasz pies. Jednym wyda się to romantyczne, innym mroczne, nic z powyższych, dla mnie to prostu idealna kryjówka. Musiałam uciekać, musiałam się gdzieś schować, nie chciałam umrzeć. Żyję chwilą, stronię od ludzi, codziennie przekonuję siebie, że moje wcześniejsze życie nie istniało. Tak jest prościej. Gdy się w kółko powtarza kłamstwa, w końcu zaczyna się w nie wierzyć. Ale to tylko część prawdy o mnie. Tak jak Ty mam swoje tajemnice i lęki. Najbardziej boję się, że jeśli przeszłość mnie odnajdzie, zginę! To co mi się przydarzyło, równie dobrze mogło spotkać Ciebie. Uważaj na siebie i pamiętaj, niektórzy ludzie kłamią. 

wtorek, 16 kwietnia 2019

W potrzasku


„Kurhanek Maryli”
Ewa Bauer

Szczęście czasem kosztuje o wiele więcej niż się wydaje w pierwszej chwili. Zresztą zbyt często iluzję bierzemy za nie, a naiwność zawsze jeszcze podwyższa cenę za mylną ocenę rzeczywistości. Czasem pragnąc miłości obdarzamy nią niewłaściwego człowieka, nim zostanie spostrzeżona pomyłka zbyt często zadane zostaną rany, po których zawsze zostaną blizny.

Życie Marty wydaje się snem, jaki chętnie by śniło wiele kobiet. Satysfakcjonująca praca, zdrowe dziecko oraz zaradny i przystojny mąż. Za taką fasadą kryje się pewnie jeszcze więcej zalet, jakiekolwiek zaprzeczanie jest co najmniej nie na miejscu. Może kiedyś kobieta by tak samo powiedziała, lecz wie ile musiała poświęcić by inni kiwali z uznaniem nad jej egzystencją. Za murami pięknego domu kryją się raniące realia, ale nie tak łatwo porzucić tę iluzoryczną bajkę. Niepewność i strach przez niektórych wyczuwana jest bardzo szybko oraz cynicznie wykorzystywane do własnych celów. Zaszczuwanie nie odbywa się przy pełnej publice, lecz w miejscu, jakie powinno być schronieniem przed wszelkim zagrożeniem. Trudno jest walczyć w pojedynkę, zwłaszcza kiedy wydaje się, że wszelki opór skazany jest na klęskę i jedynie pogorszy sytuację. Ile cierpienia da się przemilczeń? Jak długo można odbierać komuś wszystko to, co jest dla niego ważne? Czy można bolesną przeszłość przekuć na szczęśliwą przyszłość? Marta wiele straciła, lecz przecież jeszcze nie jest za późno by zawalczyć o swoje marzenia, chociaż serce wydaje się być złamane bezpowrotnie …

Łatwo wskazywać lepszą drogę komuś, stojąc z boku lub spoglądając wstecz. Ewa Bauer tego nie czyni, przeciwnie opowiadając historię swoich bohaterów pokazuje od podszewki jak rodzą się marzenia, ile niekiedy trzeba doświadczyć by w końcu urzeczywistniły się oraz jakie oblicza ma przemoc. „Kurhanek Maryli” ma w sobie mądrość, której nabywamy dzięki spojrzeniu za siebie oraz odwadze, to również nietuzinkowa opowieść o kobiecych losach oraz pragnieniu miłości, a w końcu skłaniające do zastanowienia ludzkie poczynania, zbyt często pomijane milczeniem lub skazane na odwracanie głowy. Pisarka nie ocenia postaci, nie wybiela motywacji, pokazuje ich takimi jakimi są z wszystkimi słabościami, złymi wyborami, strachem oraz świadomym ranieniem drugiego człowieka. W „Kurhanku Maryli” czytelnicy odnajdą sagę rodzinną i obyczajowe wątki, jedno i drugie toczy się na przestrzeni dekad, a bohaterowie na oczach czytających dojrzewają, mierzą się z nowymi wyzwaniami i próbują odnaleźć swoją drogę i miejsce w życiu. Ważną rolę odgrywają tu korzenie oraz ich zagubienie gdzieś w pogoni za tym, co wydaje się móc dać szczęście. Ewa Bauer z wyczuciem pisze o emocjach i ludzkich dramatach, nie przyspiesza fabuły i jej nie opóźnia. Łańcuch przyczynowo-skutkowy umiejscowiony jest w odpowiednich punktach i czasie, tak by postacie nie byli jedynie jednowymiarowymi kalkami prawdziwych ludzi.


Za możliwość przeczytania książki 
dziękuję portalowi
Czytajmy Polskich Autorów
oraz 
wyd. Szara Godzina

 


poniedziałek, 15 kwietnia 2019

"Żelazny Kruk" powraca


DRUGI TOM TRYLOGII RAFAŁA DĘBSKIEGO
Pełna przygód i śmiertelnych zagrożeń wyprawa w poszukiwaniu
gniazda Żelaznego Kruka.
Czy Szalony Mag zdradzi bohaterom kryjówkę bestii?


Od lat postulowałem, że pora wreszcie zacząć pisać polską fantastykę dla młodzieży. Doskonała powieść Rafała Dębskiego godnie wypełnia tę lukę.
Andrzej Pilipiuk

W natłoku fantastycznych publikacji skierowanych do młodzieży bardzo ciężko wychwycić pozycję, która z jednej strony cechuje się oryginalnością, z drugiej natomiast potrafi wciągnąć także i starszego czytelnika.
„Żelazny Kruk” Rafała Dębskiego spełnia te wymagania idealnie łącząc w sobie elementy, które gwarantują nam niezapomnianą przygodę.
Adam Gotan Kmieciak, efantastyka.pl



niedziela, 14 kwietnia 2019

Było i jest


„Gdy opadły emocje”
Aneta Krasińska

Przeszłość jest sumą dobrych i złych momentów, jedne i drugie budują przyszłość. Niekiedy jedno z wydarzeń ma większy wpływ na dalsze niż komukolwiek się wydaje, ale pozostaje w cieniu. Dopiero dłuższym czasie zaczyna się dostrzegać jego siłę oddziaływania, lecz czy nie jest za późno być coś zmienić?

Czy warto spotkać się po latach z ludźmi, którzy przez kilka lat towarzyszyli nam prawie codziennie, a później gdzieś zniknęli w prozie życia? Marcelina ma pewne wątpliwości, ale najlepsza przyjaciółka nie pozwala zrobić jej kroku w tył. Zresztą przecież to jedynie kilka godzin, no i tuż obok będzie Magda. Taka impreza to nic takiego, nawet jeśli ma się wiele wątpliwości. Kiedyś mieli z sobą dużo wspólnego, lecz przecież zmienili się, tak już bywa, czy jest sens by wracać do tego, co było? W końcu teraźniejszość jest ważniejsza, a w niej jak zawsze mnóstwo małych i większych problemów do rozwiązania. Jednak Marcelina zjawia się na imprezie i stara się poznać ludziach starszych o dwadzieścia lat tych, których ostatnio widziała tuż po maturze. Upływ czasu dla jednych był łaskawszy niż dla drugich, inni wciąż nie wyzbyli się typowych zachowań. Wspomnienia powracają, tak same jak i wydarzenia, jakie tak dużo zmieniły pomiędzy przyjaciółmi, stojącymi u progu dorosłości oraz chcących spełnić marzenia. Dwie dekady temu mieli plany, obecny rachunek zysków i strat odsłania wątpliwości i nie do końca zagojone rany. Marcelina porównuje jedno z drugim i niespodziewaną szansą, pojawiającą się nagle i burzącą spokój. Czy warto wrócić do przeszłości?

O emocjach i ludzkich losach wcale nie tak łatwo jest pisać. Liczą się niuanse, realistyczne oddanie uczuć oraz bohaterowie i ich historia. Nie trudno jest wpaść w nadmierną emocjonalność lub zagubić się w szczegółach. Jednak Aneta Krasińska gładko ominęła niebezpieczne rafy i dała czytelnikom do rąk powieść o tym, co wydaje się oczywiste i banalne, lecz kryje  w sobie o wiele więcej niż większość przypuszcza. Główna postać jest znajoma, ale pod pozorami zwyczajności kryją się emocje oraz egzystencja, zbudowana na nie do końca zabliźnionych ranach. Pisarka z wyczuciem przedstawia postać Marceliny oraz jej bliskich z teraźniejszości i przeszłości. To właśnie ta ostatnia odgrywa jedną z kluczowych ról, chociaż mogłaby wydawać się już zamkniętym rozdziałem, jednakże jest w niej coś co skłania do powrotu do czegoś, co mogło potoczyć się inaczej. Dawne niedopowiedzenia, przemilczenia, trudne chwile powracają z niespodziewaną siłą. Jak zareaguje główna bohaterka i pozostałe osoby? Czy warto było skonfrontować się z tym, co kiedyś odgrywało tak ważną rolę oraz ludźmi, którzy wypełniali ówczesne życie? Co z teraźniejszością oraz zbudowaną egzystencją? Warto jest wchodzić w dawne relacje czy skupić się na tym co jest teraz? Z tymi pytania oraz samymi sobą muszą się zmierzyć postacie książki „Gdy padły emocje”, a czytelnicy obserwują ich wybory oraz rozterki z nimi związane.



Za możliwość przeczytania książki 
dziękuję portalowi
Czytajmy Polskich Autorów
oraz 
wyd. Szara Godzina
 



piątek, 12 kwietnia 2019

Spotkanie autorskie

Wydawnictwo Jaguar
zaprasza:

na spotkanie z Anną Lewicką, autorką "Trylogii Mocy i Szału".
Tom pierwszy serii WIĘŹ ukazał się w styczniu tego roku. 
Tom drugi SZAŁ będzie miał premierę w maju, 
a trzeci MOC - już jesienią.
Trylogia to pełna pasji opowieść o losach trzech sióstr uwikłanych w mroczne dziedzictwo, 
opowieść o mocy i szale, miłości i przeznaczeniu.

Fragment tutaj

Anna Lewicka opowie nie tylko o książkach, ale także, nawiązując do wydarzeń opisanych w pierwszym tomie serii, o korzeniach, wierzeniach i "magicznych" tradycjach związanych z okresem Świąt Wielkanocnych. Jeśli ciekawią Was zwyczaje związane ze świętem Ostery czy słowiańskimi motankami - serdecznie zapraszamy!Spotkanie poprowadzi Ewelina Kopic.



Czwartek, 18 kwietnia, g. 18.30
Księgarnia TARABUK, ul. Nowy Świat 63 
(wejście od Świętokrzyskiej), 
Warszawa