środa, 16 marca 2016

Perfekcja jest przereklamowana

"Układy prawie idealne"
Beata Kiecana


Śmiech to zdrowie, czasem trudno go przywołać, ale są niezawodne sposoby by go pojawił się i pozostał na dłużej nie tylko na naszej twarzy, lecz przede wszystkim umyśle. Jednym z nich jest książka, a dokładniej mówiąc komedia w wersji papierowej. Zabawa słowem, humor sytuacyjny oraz perypetie bohaterów to lek na szaro-burą codzienność oraz troski i smutki, jakie dopadają człowieka, nie pozwalając mu cieszyć się życiem.

Świat niekiedy może dać się ludziom we znaki, Beti wie o tym doskonale, co więcej przekonuje się o tym co i rusz. Samotna matka nie ma łatwo na tym padole, szczególnie kiedy trzeba zmierzyć się z porannym wstawaniem, nad wyraz rozwiniętą kilkulatką, eks facetem zbytnie nie lubiącym przelewać alimentów, przyjaciółkami oraz resztą rodziny i znajomych. W dość dużym skrócie nie jest dobrze, lecz rezolutna trzydziestoparolatka zbytnio nie narzeka, chociaż oddana psiapsióła, mieszkająca aż zanadto po sąsiedzku, ma w tym temacie ciut odmienne zdanie. No, ale w końcu każdy może mieć gorszy vel pechowy dzionek, nawet jeżeli jest to seria trwająca bardzo długo i jeszcze trochę. Jednak nie można się zbytnio rozczulać ponieważ: dziecko jest, pyskate i bardzo często rozsądniejsze niż rodzicielka, sąsiadka również się znalazła, ma też niejedno na sumieniu, faceci niestety też są. Chcąc więc czy nie chcąc musi kobieta walczyć jak lwica, rzecz jasna z czerwonymi pazurkami, z tym galimatiasem zachcianek, oczekiwań, marzeń i ciągłym brakiem pieniędzy. Lekiem na ten rozgardiasz mógłby być mężczyzna, z rodzaju tych, których jeszcze Beti nie spotkała na swej drodze, chociaż tak w ogóle oraz w szczególe kilku poznała i to aż za dobrze. Niestety jak do tej pory samej, a czasem z prawie idealnym Mariem, przychodzi pchać jej życiowy nadbagaż do przodu, co oczywiście zawsze jest powodem do kolejnych utarczek ze złośliwym losem i osobnikami, płci obojga, o podobnym usposobieniu. Jak w takich sytuacjach nie zwariować, bo o zdrowym rozsądku już dawno trzeba było zapomnieć, i przy okazji pozostać twórczym w lawirowaniu pomiędzy mniejszymi i większymi katastrofami ludzko-finansowymi? Odpowiedź na to egzystencjalne pytanie jest niezwykle trudna, ba nawet niemożliwa, ponieważ trudno ubrać w słowa życiowe doświadczenie i teorię chaosu stosowane w zależności od okoliczności z wdziękiem lub przy wtórze łez.

"Układy prawie idealne" to ogromna dawka humoru, niekiedy absurdalnego, oraz lekka satyra o nas samych i wiele celnych spostrzeżeń dotyczących naszej zagonionej codzienności, w której często zapominamy o tym co powinno być ważne w życiu. W czasie lektury książki Beaty Kiecany należy być przygotowanym na to, że będziemy śmiać się często lub wręcz ciągle, ponieważ bohaterki nie pozwalają na dłuższe zachowanie powagi. Autorka nie koloruje świata, lecz dzięki stworzonym przez nią postaciom wydaje się on o wiele bardziej zabawny, a sprawy, jakie traktujemy bardzo poważnie, w tej historii przedstawione są w żartobliwym tonie. "Układy prawie idealne" czyta się szybko i z uśmiechem, trudno nie kibicować Beti w zmaganiach z codziennymi katastrofami i złośliwościami ze strony losu. Pozostaje jeszcze temat miłości, będący jednym z wiodących wątków i stanowiący kolejny przyczynek do dobrego humoru czytelników. Emocjonalne rozterki w wykonaniu pań z ulicy Stawowej w połączeniu z ich zmaganiami z rzeczywistością są gwarancją poprawy nastroju.

 
Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję
wyd. NOVAE RES





Więcej informacji o nowościach wydawnictwa i nie tylko tutaj


poniedziałek, 14 marca 2016

Zło czai się tuż obok

"Pieśń wisielca"
James Oswald

Prawda nie zawsze jest oczywista, czasem trzeba wnikliwie przyjrzeć się otoczeniu i sprawdzić czy coś nie podszywa się pod nią. Niekiedy człowiek musi stawić czoła tym, którzy wolą brać iluzję za fakty, nie jest to łatwe, w szczególności kiedy ma się przeciwko siebie prawie wszystkich, nawet tych będących jeszcze nie tak dawno sprzymierzeńcami.

Życie Tony`iego McLeana byłoby łatwiejsze gdyby kierował się podobnymi zasadami jak współpracownicy. Jednak on woli chodzić własnymi ścieżkami i nie przymykać oczu na tak zwane mniejsze zło. Takie postępowanie już nieraz naraziło go na nieprzyjemności, teraz musi "odpokutować" za swój upór i niepodporządkowanie większości, ale nie byłby sobą jeśli nie zająłby się sprawą jednoznaczną dla kolegów, lecz nie dla niego. Zauważa pewne szczegóły, zdające się przeczyć zakwalifikowaniu śmierci młodego mężczyzny jako samobójstwa. Podobny przypadek ma miejsce znowu i ma z nim kilka wspólnych detali, zwierzchnicy inspektora McLeana nie są zadowoleni z spostrzegawczości swego podwładnego, ale on nie poddaje się. Pomimo, że nie może narzekać na brak obowiązków zawodowych, te przypadki nie dają mu spokoju, a gdy już raz podejmie trop raczej zrobi wszystko by go nie zgubić. Tony musi stawić czoła trudnym sytuacjom w pracy i w życiu prywatnym, zresztą jedno z drugim łączy się nierozerwalnie. Śledztwo zatacza coraz szerszy krąg, nie dając prostych odpowiedzi, za to rodząc kolejne pytania, co jest nie na rękę biurokratycznej policyjnej machinie. Równocześnie prowadzi drugie śledztwo, także nie należące do łatwych, w jakim po raz kolejny naraża się na nieprzychylne komentarze ze strony kolegów. Czy i tym razem uda mu się rozwikłać śledczą zagadkę?

Gdy rozum śpi podobno budzą się demony, a kiedy już człowiek spojrzy im w oczy nie zapomni tego co kryje się w ich spojrzeniu. Inspektor McLean poznał siłę zła, codziennie stara się z nim walczyć, wie, że czai się tuż obok, zawsze gotowe do ataku. Gra toczy się o wysoką stawkę, ludzie są słabymi istotami, przyjmującymi iluzję za prawdę, bo ta druga wymaga odwagi i narażenia się na ból. Przeszłość znowu daje o sobie znać, Tony swoją nieustępliwościom naraża się wielu, niektórzy nie zawahają się by sięgnąć po ostateczne środki by go powstrzymać.

Określenie książek o inspektorze McLeanie mianem kryminałów nie oddaje w pełni ich charakteru. Zagadka sensacyjna to jeden z elementów, będący osią akcji, jednakże to co wyróżnia ją spośród innych to klimat jak z powieści grozy, mroczny nastrój od pierwszej do ostatniej kartki, tchnący lodowatością i wręcz namacalne, wszechobecne, zło. Na "Pieśń wisielca" składa się kilka wątków, wydających się zupełnie z sobą niepowiązanymi, lecz podobnie jak w poprzednich częściach, w końcu zazębiają się one z sobą. Tworzą one niepokojącą historię, w jakiej nie brak suspensu, ale i tajemnic oraz mrocznej atmosfery, czasami wprost demonicznej. Autor łączy kilka gatunków literackich co daje w efekcie końcowym o wiele więcej niż tylko kryminał, sięga głęboko - w ludzkie umysły i dusze, a to co odkrywa jest mroczne i złowieszcze. "Pieśń wisielca" nie rozgrywa się tylko na jednej płaszczyźnie, fabuła rozwijając się ukazuje kolejne warstwy, nadające toczącym się wątkom nowe znaczenie, wymykające się prostym osądom. Bohaterowie naznaczeni są wspomnieniami i bliznami, niektórzy z nich poddali się, inni walczą o to by zło było dostrzeżone, a nie zignorowane. Ich życie splata się z pracą, jedno na drugie ma wpływ, każde wydarzenie, w jakim uczestniczą, odciska na nich ślad lub raczej piętno. Autor oplata swoją główną postać pajęczyną złożoną z tego co już miało miejsce, teraźniejszych wydarzeń, doświadczeń i prawdziwych duchów przeszłości. 



Za możliwość przeczytania książki 

dziękuję wydawnictwu:
 
 
 
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo jaguar

sobota, 12 marca 2016

Szczęście z przygodami


"Talizman z zaświatów. Kinga"
Tom II
Ewa Zienkiewicz


Nieustające szczęście może czasem być męczące, chociaż jeszcze nie tak dawno jeszcze wydawałoby się to nie do pomyślenia. Jak to mówią trzeba uważać o czym się marzy, bo marzenia mogą spełnić się i to w takiej ilości, że człowiek ma już dość tej idylli. Co w takiej sytuacji można zrobić? Podzielić się kimś tym nadmiarem, a reszta to już sprawa przeznaczenia, mającego, jak wiadomo, dość pokrętne poczucie humoru.

Kto zasługuje na to by obdarować go magicznym talizmanem? Beata ma nie lada orzech do zgryzienia, wie doskonale co dzieje się gdy kółeczka zaczynają działać, tak więc powinny trafić w odpowiednie ręce. No i w tym cały kłopot, jak wybrać nowego właściciela? Okazja nadarza się tak jakby sama, pierwsza właścicielka ma problem z głowy, natomiast kolejne osoby doświadczą niezwykłej mocy niepozornego przedmiotu. Droga jaką on odbędzie raczej nie śniła się nikomu, ale przecież wiadomo, że los wie wszystko lepiej i tyle. Kinga zna jego wyroki aż nazbyt dobrze, ostatnie lata nie rozpieszczały jej, teraz ma już jasno określoną drogę. Jednak Kolumbia okazuje się punktem zwrotnym w życiu, wszystko co później ma miejsce całkowicie rozmija się z jej pragnieniami. Zamiast zamierzonej swobody w spełnieniu postanowień jeden wielki chaos, tak jakby ludzie wokoło sprzysięgli się by nie dotrzymała danej sobie obietnicy. Należy przyznać, iż ciekawość również ma w tym swój udział, ale nie byłoby tego wszystkiego gdyby nie te kółeczka z napisami, chociaż kto by tam wierzył w wyryte słowa. Uczucia wprost kwitną w otoczeniu Kingi, chyba nikt nie umie się im oprzeć, ale czy na pewno? Może potrzeba interwencji osób z dość odległego świata? Już raz zadziałali, wtedy mieli swój interes związany z niezwykłym talizmanem, teraz jest nie inaczej. Co wydarzy się gdy w egzotycznych okolicznościach przyrody zgromadzi się towarzystwo jakie nigdy nie zetknęłoby się w innym przypadku niż wakacje? Zakończenie tej historii zadziwi niejednego, tak po prawdzie każdego jej uczestnika. W końcu wiara przenosi góry, szczególnie jeżeli dotyczy to pragnienia miłości.

Napisanie drugiej części wiąże się z dużym ryzykiem, ponieważ oczekiwania są większe, kontynuacja wcześniejszego pomysłu nie może być jego kalką, a ta jednocześnie powinna nawiązywać do pierwowzoru oraz być oryginalna. Przed autorką więc było zadanie nie lada trudne, ale w przypadku "Talizmanu z zaświatów" okazało się, że Ewa Zienkiewicz wywiązała się z niego i to z mocnym przytupem. Po pierwsze bohaterowie są jeszcze bardziej oryginalni, barwni i przede wszystkim osadzeni w ciekawych wątkach, po drugie egzotyczne tło, a po trzecie sam talizman, mający się jak najlepiej i nic nie tracący na swej sile, wprost przeciwnie jest jeszcze bardziej aktywny. Tym razem główną postacią jest jak wskazuje tytuł - Kinga, która jak jej poprzedniczka styka się z magicznymi kółeczka i zaraz potem okazuje się, iż w jej życiu już nic nie jest takie jak było wcześniej. Co można powiedzieć w skrócie o drugiej części historii o niezwykłym talizmanie, tak, by nie nie popsuć przyjemności czytania i nie zdradzić zbyt wiele? Przede wszystkim nie brakuje w nim humoru, czasem ciut czarnego, wielu zawirowań oraz przygód, w których oprócz magii jest i sporo emocji oraz działań sił nieziemskich. Ewie Zienkiewicz nie można odmówić niesamowitych pomysłów na fabułę oraz umiejętności włączenia do niej klimatu miejsc egzotycznych. Każdemu polecam drugi tom tej magiczno-komediowej lektury o sile miłości.

Zapraszam również do przeczytania recenzji I tomu :)

 
 
 
Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję
wyd. NOVAE RES





Więcej informacji o nowościach wydawnictwa i nie tylko tutaj

czwartek, 10 marca 2016

Wyzwanie: kolorowanie


  PRZEDPREMIEROWO

"Twoja niezwykła podróż. 
100 najpiękniejszych miejsc na świecie" 
Lonely Planet



Książka do kolorowania, a nie kolorowanka, ponieważ to drugie określenie nie pasuje do tytułu "Twoja niezwykła podróż. 100 najpiękniejszych miejsc na świecie", byłoby po prostu zbytnim uproszczeniem. Zawartość jak wskazuje sam tytuł to właśnie sto obrazów do uzupełnienia barwami według naszego uznania. Możemy oddać rzeczywistość lub pofolgować sobie i pokolorować zgodnie z nią  z naszą fantazją. Każda strona to inny obraz, czekający na pomysł i nadanie mu indywidualnych cech. Już podczas przeglądania zaczyna się podróż dookoła globu, która pewnie nie zajmie osiemdziesięciu dni, lecz pozwoli oderwać się od codzienności i wejść w barwne otoczenie. Odwiedzimy Monę Lisę i Kopułę na Skale, świątynie Angkoru, Sagrada Familię oraz Petrę w Jordanii, oczywiście to jedynie mały wycinek tego co czeka na nas w "Twojej niezwykłej podróży. 100 najpiękniejszych miejsc na świecie". 

Wydawnictwo Sine Qua Non zasługuje na słowa uznania nie tylko za wspaniały dobór poszczególnych widoków, ale także za bardzo staranne wydanie. Papier pozwala na swobodne kolorowanie, nawet mocniejsze dociskanie kredki lub pisaka nie powoduje zniszczenia drugiej strony. Książka nie rozkleja się podczas zabawy, nawet mocne dociśnięcie nie uszkadza grzbietu. Młodsi i starsi mogą spędzić przy niej ciekawie czas. Każdy znajdzie coś dla siebie, talent nie jest niezbędny, wystarczy zapał i chęci, a po paru chwilach będziemy z siebie dumni :)

Ostatnio kredki miałam dość dawno temu, ale okazało się, że pewnych rzeczy nie zapomina się, każdy rysunek to kilkadziesiąt minut skupienia, lecz i wspaniałego relaksu. W końcu, parafrazując słowa znanej piosenki, kolorować każdy może, trochę lepiej, trochę gorzej. Poniżej moje próby zmierzenia się, z niektórymi ze najpiękniejszymi miejscami na świecie ;)
























 Za możliwość zapoznania się z książką 
dziękuję


wtorek, 8 marca 2016

Magiczna Anglia

"The Witch Hunter. Łowczyni"
Virginia Boecker


Anglia rozświetlana coraz liczniejszymi płonącymi stosami, w więzieniu Fleet prawie wszystkie cele zapełnione są ujętymi magami i wiedźmami, a łowcy wciąż przemierzają kraj wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu tych, którzy nie chcą podporządkować się prawu z Trzynastej Tablicy. Elizabeth Grey wygląda na niepozorną dziewczynę, lecz niektórzy przekonali się jak mylący jest to obraz, nie jest ona jeszcze jedną dworską służącą, więc kim może być ta urocza blondynka? Łowczynią czarownic i czarowników, to jej zawód, powołanie i po prostu życie, wraz ze swymi towarzyszami prawie zawsze jest na służbie lorda Blackwella. Do tej pory wypełniała swoją misję gorliwie i bez zadawania zbędnych pytań, ale w ciągu paru minut stała się wrogiem publicznym numer jeden, a za jej głowę wyznaczono niebotyczną nagrodę. Jak to możliwe, że z myśliwego stała się zwierzyną, na którą poluje się? Niespodziewanym sprzymierzeńcem, wręcz wybawicielem, jest słynny mag Nichols Perivil, również tropiony i poszukiwany od dawna. Nie odrzuca się pomocy, szczególnie w momencie kiedy jedynym co ma się do stracenia jest własne życie. Niezwykły sojusz to szansa, ale i ogromna zmiana dla Elizabeth, ludzie jakich uważała za przyjaciół lub przynajmniej znajomych stali się wrogami, a przeciwnicy sprzymierzeńcami, chociaż ci drudzy nie znają całej prawdy o niej. Czy łowczyni potrafi z dnia na dzień stać się zupełnie kimś innym? Dlaczego właśnie ją spotkała taka odmiana losu? Co jest prawdziwe, a co było iluzją lub kłamstwem? W świecie gdzie króluje magia trudno odróżnić rzeczywistość od wyczarowanej ułudy, chociaż czy na pewno?

Elizabeth z nowymi towarzyszami ma do wypełnienia zadanie, od niego zależy wiele, także jej przyszłość, a wątpliwości przybywa. Jeszcze tak niedawno tępiła bezlitośnie każdy przejaw magicznych działalności, teraz sama korzysta z niej, dokonała właściwego wyboru? Była przecież szkolona do czegoś zupełnie innego, chociaż czy na pewno? Co faktycznie dzieje się Anglii pod rządami króla Malcolma? Ostatnimi laty ziemia przybrała krwisty kolor i wciąż rozgrzewana jest płomieniami stosów, jak długo jeszcze będzie to trwało?

Awangardowe spojrzenie na wątki historyczne to nie jedyny atut książki "The Witch Hunter. Łowczyni", drugim jest szybka akcja, kolejnymi zaś humor oraz bohaterowie. Pierwszy tom, będący jednocześnie debiutem autorki, nie tylko intrygująco zapowiada się na przyszłość, ale i od początku wciąga czytelnika w mroczny i tajemniczy świat, gdzie czary są zakazanym owocem. Virginia Boecker dość swobodnie wykorzystała fakty historyczne, są one raczej impulsem do stworzenia alternatywnej ścieżki dziejów Anglii i pozwalają wyobraźni połączyć fikcję z prawdą w ciekawą fabułę, mającej czasami odcień horroru, a czasem opowieści fantasy. Szybka akcja przeplata się z lekko zaznaczonym motywem uczuciowym oraz oczywiście elementami magii. "The Witch Hunter. Łowczyni" to również historia o przyjaźni, dojrzewaniu i wyborze życiowej drogi, dzięki postaciom zróżnicowanym pod względem wiekowym książka jest odpowiednia i dla starszych i dla młodszych. Virginia Boecker ma w zanadrzu jeszcze kilka tajemnic, które już zostały zasygnalizowane, ale na razie są zagadkami. Jak potoczą się losy Elizabeth Grey? W tym punkcie na razie jest duży znak zapytania, zresztą niejeden, dalsze perypetie bohaterów owiane są mgłą domysłów i przypuszczeń.

Za możliwość przeczytania książki 

dziękuję wydawnictwu:
 
 
 
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo jaguar




niedziela, 6 marca 2016

Zło to nie tylko teoria

"Hipoteza zła"
Donato Carrisi


Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość zawsze się ze sobą łączą, lecz niekiedy ludzie wolą zapomnieć o tym co było, a obecne wydarzenia traktować jak coś zupełnie coś odrębnego, nie będącego następstwem niczego co już miało miejsce. Jednak takie postępowanie mści się brutalnie, zwłaszcza kiedy w grę wchodzi zbrodnia, ona przecież nie rodzi się z niczego, wprost przeciwnie jej korzenie sięgają głęboko w czas i ludzkie egzystencje.

Mia nie ma złudzeń co do świata, poznała go od najgorszej strony i codziennie zmaga się z bliznami, jakie w niej pozostawił. Ale próbuje żyć ze nimi i stara się zapomnieć o tym co złe, praca nie jest w tym pomocna, wręcz przeciwnie. Zdolności, które kiedyś jednocześnie pomogły jej i ściągnęły na nią kłopoty, pogrzebała głęboko, lecz zwierzchnicy zamierzają znowu z nich skorzystać. Miejsce zabójstwa przypomina o najgorszych momentach, otwiera stare rany, jednak śledztwo musi się toczyć, a ona jako jedyna może nadać mu odpowiedni kierunek. Pierwszy przełom następuje bardzo szybko i jednocześnie staje się źródłem pytań, dla niektórych zbyt wielu. Od początku wszyscy zdają sobie sprawę, że przed nimi trudne dochodzenie, przeciwnik jest nieobliczalny i pojawia się jak duch, a czas wcale nie jest sprzymierzeńcem. Morderca lub raczej powinno się powiedzieć mordercy stanowią prawdziwą mroczną i zabójczą zagadkę. Mia zyskuje nieoczekiwanego pomocnika, dzięki niemu ma okazję poznać inną teorię co do popełnionych zbrodni i ich autorów. Przez lata zajmowała się zaginionymi, teraz okazuje się, że powracają wcale nieprzypadkowo. Intuicja podpowiada policjantce, iż będzie musiała głębiej wejść nie tylko w motywy zbrodniarzy, ale i własne emocje, do tej pory te drugie były odsuwane na dalszy plan, bo jedynie w ten sposób pozwalały jej egzystować. Partner Mii również stawia czoła własnym demonom, obydwoje wiele ukrywają, lecz właśnie w tych tajemnicach kryją się ważne ślady śledcze. Przeszłość naznaczyła życie obydwojga, teraźniejszość wymaga od nich zrzucenie ochronnej tarczy i uczynienie ze swych porażek broni.

Morderstwo to zamach na drugiego człowieka, śmierć jest jego wynikiem, ten fakt jest niezaprzeczalny, cała reszta czasem opiera się dowodach, a czasem na poszlakach. Donato Carrisi nie upiększa zbrodni, przedstawia ją taką jaką jest, nie łagodzi czerwieni krwi, bólu ofiar. "Hipoteza zła" przesiąknięta jest tajemnicą, zagadkowością, każdy z bohaterów nosi je w sobie, jedni jako ciężki życiowy bagaż, drudzy czerpią z nich siłę. Autor wprowadza czytelnika w mroczny świat zbrodni, śledczych naznaczonych obcowaniem z nią oraz zbrodniarzy, których motywy dalekie są od oczywistości. Śledztwo daje nie tylko odpowiedzi, ale rodzi również pytania, zło jest namacalne, wciąż towarzyszy wszystkim, zrzucając swą maskę niespodziewanie. Donato Carrisi nie opiera się jedynie na tu i teraz, przeszłość jest dla niego równie ważna, a przyszłość to już częściowo zapisana karta krwistym atramentem.



            
          Za możliwość przeczytania książki 


    Dziękuję 


     wyd. Albatros

czwartek, 3 marca 2016

Koniec?

"Akademia Dobra i Zła. 
Długo i szczęśliwie"
Soman Chainani


Happy end wcale nie musi być końcem baśni, może stać się początkiem całkiem nowej historii. Dobrze znani bohaterowie dostają szansę by wyjść ze stereotypowych ram, nowi pokazują na co ich stać, drugoplanowi stają w pierwszym rzędzie. Dobro i zło mają okazję by w końcu pokazać swoje prawdziwe oblicze, a magia wreszcie jest nieskrępowana żadnymi zasadami.

Trójkąty bywają intrygujące, lecz jak długo da się żyć w niepewności? Zawsze przynajmniej jedna osoba poczuje się rozczarowana lub skrzywdzona, a świadomość, że wspólne szczęście jest wynikiem czyjejś krzywdy także niezbyt sprzyja sielance. Już wydawało się, iż dobro zwyciężyło i nareszcie da się odtrąbić zwycięstwo, ale zło znowu pokrzyżowało szyki. Niestety odwieczna walka wciąż jest niezakończona, chociaż czy na pewno? Coś lub raczej ktoś nieźle namieszał w świecie baśni, Agata i Tedros przekonują się o tym na własnej skórze, zresztą Sofia także jest w dość niekomfortowej sytuacji. Miłość, która wydawała się już odporna na różnorodne intrygi znowu wystawiana jest na próby, podobnie jak przyjaźń, no a definicje zła i dobra również poddawane są w wątpliwość. Starzy bohaterowie muszą wrócić, czas ich emerytury dobiegł końca, młodzież  kogoś powinna czerpać wzorce. Już nieraz uczniowie z Akademii Dobra i Zła przekonali się, iż wiele ich łączy, a dzieli tylko jedno, lecz tym razem podział jest zakazany. Czy dobro można zmienić w zło?

Miłość zawsze była najważniejsza w baśniach, w końcu bez niej nie byłoby sensu w ogóle ich tworzyć. Jeżeli więc poddaje się wątpliwość to uczucie co jeszcze zostanie zakwestionowane? Czyżby szykował się zamach na to co znane? Kto i dlaczego chciałby zmienić już napisane bajki? Jaka siła kryje się za tymi knowaniami i jak daleko ma zamiar się posunąć? No i co Agatą, Sofią i Tedrosem? Może odpowiedź kryje się w przeszłości? Dawne błędy zawsze dają o sobie znać, czasem jest szansa by je naprawić.

Baśnie kończą się sławetnym "I żyli długo i szczęśliwie", a co po tych kilku słowach następuje? Soman Chainani w trzeciej części "Akademii Dobra i Zła" odkrywa tajemnicę tego, co może wydarzyć się po ostatnim zdaniu. Ten kto spodziewałby się pastelowej sielanki poczułby dość nieswojo, ponieważ dalszy ciąg perypetii bajkowych bohaterów bliższy jest raczej opowieściom braci Grimm. Autor nie bał się mrocznych elementów, wprost przeciwnie połączył ją z sielanką lub czasem jedno drugiemu przeciwstawiając. Cykl ten nie jest skierowany jedynie do młodego czytelnika, starsi również znajdą w nim coś dl siebie, gdyż fabułę oparto na wielu wątkach, składających się z kilku warstw. Baśniowa otoczka to punkt wyjścia do uniwersalnej historii o przyjaźni, dorastaniu i dojrzewaniu, miłości, walce ze słabościami, dobro i zło ma w niej wiele twarzy, nosi maski, ukrywa swą prawdziwą twarz. "Akademia dobra i zła. Długo i szczęśliwie"  tworzą bohaterowie, może tylko zewnętrznie podobni do tych znanych z dziecięcych baśni, bo wewnętrznie przechodzą długą drogę by stać się całkowicie oryginalnymi postaciami, piszą oni własną i niepowtarzalną legendę z ogromną dawką przygód oraz dużą porcją emocji. W ich wykonaniu hollywoodzki happy end ma całkiem inny wymiar, chociaż nic nie tracący ze swej baśniowości, lecz jednak dojrzalszy.

Za możliwość przeczytania książki 

dziękuję wydawnictwu:
 
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo jaguar


.


wtorek, 1 marca 2016

Coś na zimowe dni ;)

Świstak Phil zrobił mi niezły kawał, 
kilka tygodni temu zapowiedział wiosnę! 
A tu zamiast cieplejszej pory roku zima w pełni, 
co to oznacza dla wiecznego zmarzlucha 
wiedzą tylko mu podobni. 
Czapka, szalik, rękawiczki i gruby płaszcz vel kurtka puchówka już miały odpoczywać w czeluściach szafy! 
Jednak zimowa aura ma ten plus, 
że człowiek ma ciut więcej czasu na lektury, 
tych nie brakuje na szczęście :D

Już niedługo premiera
intrygującej książki:
"Skarb króla Salomona"
autorstwa Luisa Montero Manglano



Moja recenzja tutaj



 

Coś na osłodę w zimne dni:

  
Wioletta Leśków-Cyrulik "Sezon zamkniętych serc", 
Portal CPA i wyd. Zysk i S-ka
 

Donato Carrisi "Hipoteza zła",
wyd. Albatros 


Virginia Boecker "The Witch Hunter. Łowczyni",
wyd. Jaguar 
 

Tammara Weber "Tak słodko ..."
wyd. Jaguar 


James Oswald "Pieśń wisielca"
wyd. Jaguar

sobota, 27 lutego 2016

Prawdziwa Lalka

"Brakujące ogniwo"
Marta Wiktoria Kaszubowska

Co jest ważne w życiu? Rodzina? Dobra praca? Grono sprawdzonych przyjaciół? Sukces? Każdy ma swoją odpowiedź na to pytanie, nie zawsze to co wypowiadamy na głos to szczera odpowiedź. W świecie gdzie oczekuje się przysłowiowego "keep smiling" nie wypada mówić o tym co boli, to pozostaje niewypowiedziane powoli zatruwając człowieka. Liczy się by na zewnątrz pokazywać twarz człowieka spełnionego, resztę można dopiero odkryć za zamkniętymi drzwiami, chociaż przyzwyczajeni do oszukiwania czasem zapominamy o prawdziwych emocjach, aż same znajdą chwilę by wreszcie wyjść na zewnątrz.

Otoczenie Lalki widzi w niej młodą, pełną życia kobietę, która zdobywa wszystko co chce i jest zadowolona z życia. Zresztą sama dziewczyna nigdy nie dała powodów by sądzono o niej inaczej, znajomi z pracy, ale i jej rodzina, nawet nie domyślają się co tak naprawdę czuje i myśli ta szalona i pewna siebie osoba. Wydaje się, że świetnie odnalazła się w korporacyjnym świecie i wie jak czerpać z życia pełnymi garściami to co w nim najlepsze. Imprezy, kluby, praca, to trzy stałe elementy wyznaczające jej egzystencję. Nikt nie zauważa prawdziwej twarzy kobiety, kryjącej się za burzą kasztanowych loków i uśmiechem. Co chowa tak skrzętnie przed wszystkimi? Dlaczego nikt nie domyśla się niczego? Być może nie ona jedna ma bolesne tajemnice? Wśród tłumu łatwo nosić maskę, ale trudniej utrzymać ją gdy zostaje się sam na sam ze sobą? Czy ktoś dostrzeże prawdziwą Lalkę? Nie córkę, nie siostrę, nie koleżankę, lecz dziewczynę pełną nadziei, która rani się wciąż wspomnieniami? Czasami pomoc przychodzi z całkiem niespodziewanej strony, od kogoś kogo brano błędnie za wroga, lecz czy zostanie przyjęta?

O miłości można pisać na wiele sposobów, każdy oddaje jej skomplikowaną naturę, ma ona różne definicje i całą gamę emocji, od tych wywołujących drżenie serca aż po te będące źródłem łez. W opowieści Marty Wiktorii Kaszubowskiej czytelnik nie znajdzie wielkich słów o niej, za to będzie miał szansę poznać ją w wielu odcieniach i odmianach. "Brakujące ogniwo" to także historia rodziny, która zmaga się od kilku lat z dramatem, wciąż z jednej strony tematem tabu, z drugiej zżerającym jej członków od środka. Bohaterowie książki Marty Kaszubowskiej mają wiele twarzy, wraz z ich poznawaniem widzimy złożone relacje pomiędzy nimi i otoczeniem w jakim funkcjonują, co miało wpływ na to kim są obecnie. Autorka nie ocenia swoich bohaterów, być może to zadanie dla czytających. "Brakujące ogniwo" to także portret współczesnego społeczeństwa, wydającego się być niezwykle tolerancyjnym, lecz jednocześnie stawiającym wysokie wymagania i uważającym wszelkie odstępstwa od wzorca człowieka sukcesu za słabość. Coś jeszcze przykuwa uwagę w tej książce - emocje, raz przytłumione, raz wybuchające z ogromną siłę, zawsze prawdziwe, ale czasami skrywane przed światem. Warto poszukać tytułowego brakującego ogniwa w historii niebanalnej, opowiadającej o miłości, tej prawdziwej i fałszywej, życiu, które ma więcej kolorów niż czerń i biel oraz pragnieniu uczucia, że jest się dla kogoś kimś ważnym, bez względu na wszystko. 


Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję
wyd. NOVAE RES





czwartek, 25 lutego 2016

Tajemnica Salomona

 PRZEDPREMIEROWO

"Stół Króla Salomona"
Luis Montero Manglano


Co może dać początek przygodzie życia? Łut szczęścia? Splot okoliczności? Pojawienie się w odpowiednim miejscu i czasie? Uśmiech losu? Tirso Alfaro nie wie dokładnie jak jest w jego przypadku, być może wszystko po trochu złożyło się na to, iż stał się nowicjuszem w Narodowym Korpusie Poszukiwaczy. Już sama rekrutacja powinna dać do myślenia kandydatom, że przed nimi raczej nie praca biurowa, ale trudno też zgadnąć jakie zajęcie wymaga tak mało konwencjonalnego naboru. Tirso nie zamierza zaprzepaścić szansy jaką dostaje, nie przypuszcza nawet co czeka go w najbliższej przyszłości, chociaż po tym czego ostatnio był świadkiem powinien co nie co przewidzieć. Członkowie Korpusu to nie urzędnicy z teczkami, pracujący od poniedziałku do piątku, bliżej im bardziej do pewnego hollywoodzkiego bohatera, chociaż ich misja jest o wiele poważniejsza. Hiszpania utraciła zbyt wiele dzieł sztuki i dziedzictwa historycznego, ktoś musi zaradzić tym stratom, a tym kimś są właśnie Poszukiwacze. Ich zadanie jest jednocześnie bardzo proste i dość kontrowersyjne, mają odzyskać to co opuściło granice hiszpańskiej ziemi. Proste czyż nie? Ale jakby tak przyjrzeć się temu z bliska okazuje się, iż rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Tirso ze swą znajomością historii sztuki wydaje się być dobrze przygotowanym do nowych wyzwań, lecz już pierwsze wymaga od niego nie tylko akademickiej wiedzy, lecz przede wszystkim zimnej krwi i nerwów ze stali oraz otwartości na swobodny stosunek do ogólnie przyjętych zasad. Narodowy Korpus Poszukiwaczy nie jest uprzywilejowanym graczem na międzynarodowym rynku antyków, nie od dziś wiadomo, że za szacownym obrazem środowiska kryje się również mroczniejsza twarz. Właśnie tam gdzie ona pojawia się również powinni znaleźć się Poszukiwacze, co wiąże się ze sporym ryzykiem i balansowaniem na granic prawa i bezprawia. Najważniejsze jest jednak zadanie, które niespodziewanie wiąże się z Alfarem. Czyżby kiedyś usłyszana legenda miała w sobie więcej niż ziarno prawdy?

Nic nie dzieje się bez przyczyny i konsekwencji, chociaż to pierwsze czasem pozostaje dobrze skrywanym sekretem. Natomiast to drugie Narodowy Korpus Poszukiwaczy właśnie po raz kolejny ogląda na własne oczy, a Tirso ma okazję rozwiązać starożytną zagadkę, kuszącą od wieków by ją rozwiązać, lecz jednocześnie przestrzegającą śmiałków swą złą sławą. Niejeden śmiałek przekonał się już, że w tej legendzie fakty są o wiele bardziej niesamowite niż mit ją otaczający.

Jeżeli chętnie sięgacie po historie gdzie przygoda z tajemnicą idą w parze, a towarzyszy im w tle aura mistycyzmu to "Stół Króla Salomona" was nie rozczaruje. Jako bonus czytelnicy dostają wątek spiskowy oraz sensacyjny, oba wplecione w fabułę tak by z jednej strony ją wzbogacać, a z drugiej strony intrygować czytających i skłaniać ich do przypuszczeń oraz własnego śledztwa. Luis Montero Manglano podstawę swej książki oparł na prawdzie historycznej oraz fantazji twórczej, zacierając jednak staranie granicę pomiędzy nimi czego wynikiem jest fabuła, w której ma się odczucie, że wszystko o czym czytamy to fakty lekko tylko nagięte dla potrzeb autorskiego pomysłu jest. "Stół Króla Salomona" to opowieść obfitująca w postacie nieszablonowe, zarysowane mocną kreską, dobrze dopasowane do perypetii będących ich udziałem i jakich autor im i swym czytelnikom nie szczędzi. Sekrety przeszłości kuszące by je zgłębić i odkryć co chowają w zanadrzu stanowią jeden z głównych wątków, towarzyszy im subtelny zapach spisku, zaznaczający się coraz mocniej, nie daje także o sobie zapomnieć duch awanturniczej przygody, będący osnową dla całej akcji. Luis Montero Manglano nie poszedł w stronę hollywoodzkiego blichtru, wybrał drogę trudniejszą by przenieść na papier swoje pomysły, sięgnął do bogactwa legend oraz prawdziwych wydarzeń z hiszpańskiej historii i oddał im głos, swoje własne pomysły wplótł w realne wydarzenia. "Stół Króla Salomona" jest pierwszym tomem serii Poszukiwacze, zapowiadającym kolejne części pełne intrygującej lektury i pozostawiające apetyt na następną porcję pogoni za zaginionymi skarbami i rozwiązywanie intrygujących zagadek z dziejów nie tylko Hiszpanii.

Za możliwość 

przeczytania ksiażki 

 dziękuję wyd. Rebis