czwartek, 22 listopada 2012

Stosik i Czytajmy Polskich Autorów :)

Zapraszam na stronę:



 
 

 Czas zrobić miejsce na regale na nowe książki, 
na szczęście mebel ten jest jak z gumy 
i zawsze znajdzie się kącik dla kolejnych lokatorów ;)

 Od góry:
Aleksander Wierny "Teraz", Czytajmy Polskich Autorów i wyd. Oficynka
Nicola Cornick "Skandalista", wyd. Mira
Artur K. Dormann "Co zdarzylo sięw Lake Falls, Dla Lejdis i wyd. Prozami
Tomasz Sekielski "Sejf",wyd. Rebis

Od dołu:
Mira Grant "Feed", wyd.SQN
Jakub Ćwiek "Chłopcy",wyd. SQN
Lucyna Olejniczak "Jetem blisko", Dla Lejdis i wyd. Prószyński i S-ka
Jill Shalvis "Szczęśliwa Przystań", prezent od portalu Dla Lejdis


Konkurs :)


Szczegóły tutaj

wtorek, 20 listopada 2012

Pomiędzy mitem a grą wywiadów

"Dolina zabójców"
Leo Kessler


Tonący brzytwy się chwyta, przysłowie to często ma swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Kiedy wszystko inne zawodzi nawet najbardziej nierealny plan, wcześniej w ogóle niebrany pod uwagę, wydaje się możliwy do urzeczywistnienia. Porażkę od sukcesu czasem dzieli mały krok, wystarczy wyjąć jeden klocek z budowli by ta zawaliła się grzebiąc to co do tej pory zostało zdobyte. Najważniejszym staje się osiągnięcie celu, nieważne ile może pochłonąć ofiar i kosztów, wszystko zostaje podporządkowane jemu, od niego zależy dużo, a raczej wszystko. Ostateczna rozgrywka nie zawsze odbywa się na widoku publicznym, wprost przeciwnie, zakulisowe gry nadają kierunku temu co można zaobserwować. Odpowiedni ludzie w odpowiednim miejscu, nawet gdy ich liczba nie jest duża, mogą więcej osiągnąć niż setki czy tysiące. Wystarczy tylko odpowiednia synchronizacja działań i ... łut szczęścia, bez niego nawet najmisterniejsza strategia może nie przynieść spodziewanych wyników. Kilka osób i losy świata zawisły na wadze przeznaczenia, powodzenie oznacza dla wielu przegraną, bo gdy wygrają ci pierwsi zatriumfuje zagłada ...

Tysiąc dziewięćset czterdziesty trzeci rok, druga wojna światowa osiągnęła już swoje apogeum, ważą się losy milionów ludzi. Świat ogarnięty wojenną zawieruchą walczy w wielu miejscach jednocześnie, ścierają się potężne armie, ale końca dramatu nadal nie widać. Każda ze stron wydaje się mieć niespożyte zasoby, które można rzucić w bój, ale czy tak jest naprawdę? Kulisy kryją trochę inną rzeczywistość, skrywaną przed ogółem, jednak pozory są doskonałym kamuflażem. Widzą to i alianci i ich przeciwnicy, każdy wie, że czas na ostateczny cios, jedynie on daje szansę na wygraną. Nadarza się niesamowita okazja, spotkanie trzech przywódców, sytuacja bez precedensu, bo na terenie, który daje ogromne pole do manewru - przynajmniej w planach. Rzeczywistość odbiega od teorii i to ogromnie, lecz liczy się każda szansa, nawet ta najmniejsza. Świetnie wyszkolony oddział Edelweiss ma za sobą wiele straceńczych zadań, które innym przyniosłyby porażkę i śmierć, ale gdy ta grupa wchodzi do gry szanse wzrastają niepomiernie. Kiedyś najlepsi alpejczycy i himalaiści, teraz stanowią trzon elity nazistowskich wojsk. Jeszcze niedawno  mieli inny cel - zdobyć wyższą górę niż rywale, wspiąć się bardziej niebezpieczną drogą na szczyt. Teraz zajmują się czymś całkowicie innym, wojna wykorzystuje ich umiejętności, a w najnowszej misji będą one z jednym z elementów potrzebnych by osiągnąć sukces. Zamach albo inaczej wyeliminowanie wielkich graczy, tylko lub aż tyle. Przeznaczenie daje niepowtarzalną okazję, wystarczy ją jedynie odpowiednio spożytkować i ... Gdy wydaje się, że nie ma żadnego wyjścia trzeba sięgnąć wgłąb historii i wykorzystać tych, którzy uchodzą za legendę. Persja to nie tylko kraina rodem z baśni tysiąca i jednej nocy, to również miejsce, gdzie przed wiekami swoją siedzibę miało bractwo zabójców. Jaki związek z mitem i oddziałem Edelweiss może mieć więzień obozu koncentracyjnego? Czy prawo jest w stanie wymazać poczucie przynależności narodowej? Czas nieubłaganie posuwa się do przodu, liczy się każdy dzień, a wrogowie nie śpią, co więcej spodziewają się ataku, jak w takich warunkach zrealizować cel?

"Dolina Zabójców" nie jest typową opowieścią wojenną, chociaż jej motyw jest jednym z wątków, któremu towarzyszy gra wywiadów i pionków, wykonujących "brudną robotę". Autor nikogo i niczego nie wybiela, nie przedstawia również alternatywnej odsłony wydarzeń, jest za to historia mogącą mieć miejsce i oparta o historyczne realia. Kanwą jest faktyczna konferencja w Teheranie, chociaż w tym przypadku wielka polityka jest raczej wątkiem epizodycznym, rolę główną odgrywa misja, wydająca się nieprawdopodobna, ale nie niemożliwa. Druga wojna światowa stanowi tło, które nie daje zapomnieć o tym co wraz z nią nastąpiło i jednocześnie zadaje interesujące pytanie co do istoty, w imię której jest toczona, nie bezpośrednio, lecz przez jednego z bohaterów. Czytelnik szukający akcji nie zawiedzie się, ci, którzy interesują się tematyką wojenną również znajdą ciekawą opowieść, dla pozostałych Leo Kessler ma historię w jakiej splata się prawda z tym co mogło mieć miejsce ... Wojna to czas kiedy dochodzi do sojuszy, jakie w innych okolicznościach by nie zaistniały, ale gdy wyczerpią się wszystkie dostępne środki walki sięga się po te, które wcześniej były na półce z mitami.




         Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
       portalowi Duże Ka i Instytut Wydawniczy Erica


poniedziałek, 19 listopada 2012

Gdy pamięć jest wrogiem

"Mam na imię Księżniczka"
Sara Blædel


Internet to rozrywka, biznes, najświeższe informacje i plotki, dla niektórych wcale nie stanowi rzeczywistości wirtualnej, lecz jest jak najbardziej tą realną. To co jeszcze paręnaście lat temu było nowinką, teraz jest ogólnie dostępne, stało się codziennością, narzędziem takim samym jak kartka papieru i długopis. Wszedł w życie człowieka głęboko, zastąpił wiele, nawet to co wydawało się niemożliwym - kontakty międzyludzkie, dla niektórych nie jest już tylko namiastką drugiej osoby, ale czymś ważniejszym. Dzięki niemu odległości straciły na znaczeniu, chociaż paradoksalnie ci, którzy znajdują się najbliżej nagle oddalili się. Internet to już instytucja, bez jakiej trudno wyobrazić sobie egzystencję - e-sklepy, e-urzędy, e-znajomości i dużo innych e-możliwości, oprócz zalet są także ciemne strony, a raczej bardzo mroczne. Nikt nie ukrywa wad i zagrożeń, ale kto bierze na poważne? Przecież anonimowość daje bezpieczeństwo, nikt bowiem nie pozna nas jeżeli tego nie będziemy chcieli ...

Susanne nie jest kobietą szukającą przelotnych znajomości, szybko się zaczynających oraz jeszcze prędzej kończące się i pozostające bez zobowiązań. Jest podobna do setek tysięcy ludzi, jacy tęsknią za uczuciem, ale głośno o tym nie mówiących. Kiedy brak śmiałości by w realnym życiu nawiązać znajomość z pomocą przychodzi niezawodny internet, w nim znajdzie się odpowiedź na każdy dylemat. Sieciowe znajomości to jest właśnie lek na nieśmiałość, brak czasu, kompleksy, można stać się w jednej chwili tym kim się chce albo po prostu pokazać swoją prawdziwą twarz komuś, mającemu te same problemy. Kto nie chciałby przenieść internetowej przyjaźni na grunt bardziej rzeczywisty? A gdy okazuje się, że realne spotkanie jest tym, a nawet więcej, o czym marzyło się wszelkie wątpliwości znikają ... Jednak czasem szczęście okazuje się być jedynie chwilą, to co po niej następuje jest niekończącym się koszmarem ... Louise Rick jest doświadczoną policjantką, to co widziała uodporniło ją na dużo, ale sprawa do której zostaje wezwana pewnego popołudnia nie jest taka jak wiele innych, bo gwałtu policjantka nigdy by tak nie określiła. Wie również, że została do niej wyznaczona, bo ofiarą jest kobieta, lecz najistotniejsza jest teraz ofiara. Susanne jest jedynym świadkiem i osobą, która może wskazać sprawcę, lecz przede wszystkim skrzywdzonym człowiekiem, muszącym poradzić sobie z tragedią, jaka go spotkała. Dochodzenie nie jest łatwe, brak dokładnego rysopisu, długie procedury, wewnętrzne tarcia i zainteresowanie prasy nie sprzyja szybkiemu tempu pracy,a przełożeni żądają wyników. Kiedy w podobnych okolicznościach dochodzi do śmierci trzydziestoparoletniej kobiety dla wszystkich staje się jasne, że gwałciciel już szuka następnej ofiary. Jak znaleźć zbrodniarza, zacierającego za sobą idealnie ślady, nawet te w internecie? Nikt nie pamięta jego twarzy, nawet tam gdzie jest monitoring kamery jedynie zarejestrowały sylwetkę bez twarzy. Louise zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństwa, ale inni nie, nawet najbliższa przyjaciółka lekceważy jej obawy. Przecież wszyscy doskonale wiedzą, że takie "zdarzenia" mają miejsce, lecz "przytrafiają" się innym, tym naiwnym, łatwowiernym albo lubiącym ryzyko, my to całkiem inna bajka ...
Jeżeli zawodzą inne metody pozostaje jedna - prowokacja, a kto może stanąć przeciwko mężczyźnie, doskonale wyszukujący wśród tysięcy podobnych ogłoszeń to jedne jedyne, dające mu największą "szansę na sukces"? Asystent policyjna Rick, podejmując wyzwanie stara się zwrócić na siebie uwagę zwyrodnialca, ale czy uda się jej wyróżnić na tyle w wirtualnym świecie ludzi spragnionych uczuć, wśród których jest gwałciciel?

Internet jest ogólnoświatową siecią i pod względem komunikacji jak i w sensie dosłownym - dzięki niej zostaje "złowionych" wiele osób iluzją urzeczywistnienia swoich marzeń. Anonimowość w internetowym świecie uwalnia od tego co ciąży, nie pozwala na bycie sobą, ogranicza, ale również otwiera drzwi do nadużyć i przestępstw. Oczywiście większość użytkowników wie o nich, słyszało, a nawet ostrzegało innych, lecz tyle samo jest stuprocentowo przekonanych, że im nic nie zagraża i pewnie tak jest, aż do momentu gdy sami stają się ofiarami. Sara Blædel nie napisała poradnika jak unikać niebezpieczeństw internecie, za to jest autorką kryminału, mogącego swoją akcję mieć w każdym miejscu gdzie jest dostęp do sieci. Jednak nie internet jest najważniejszy w książce "Mam na imię Księżniczka",a bohaterowie,w szczególności ci, będący ofiarami,tak obecnymi, jak i w przeszłości. Ile razy słyszy się lub czyta opinie w rodzaju "sama/sam sobie jest winna/ y, prowokowała/ prowokował, była/ był naiwna/ y", a sam sprawca nagle staje się "pionkiem w grze rozpoczętej przez skrzywdzoną/ skrzywdzonego". Jak to możliwe, iż zło zostaje użyte do usprawiedliwiania winnego, a pokrzywdzony jest napiętnowany jako odpowiedzialny za nie? Autorka przedstawiła konkretną zbrodnię i jej ofiary, ich uczucia oraz to, że dramat nie kończy się w chwili gdy pojawia się policja, on nadal trwa i często bywa wykorzystywany do oskarżenia pokrzywdzonych zamiast sprawcy. Użytkownikiem internetu może być każdy, szkoda, że pamięć o tym zawodzi, bo ofiarą wcale nie jest trudno się stać.

Baza recenzji Syndykatu ZwB


              Za możliwość przeczytania książki
       dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece 
                 oraz wyd.Prószyński i S-ka