poniedziałek, 26 grudnia 2011

Alternatywna rzeczywistość, a może ...

"Testament Damoklesa"
Marcin Wełnicki



Moje pierwsze skojarzenia po spojrzeniu na tytuł i okładkę, a później na opis, spowodowały chaotyczną gonitwę myśli. Z jednej strony tytuł nawiązuje do starożytnych mitów, z drugiej strony ilustracja z obwoluty kojarzy się z japońskim horrorem, no i skrót akcji wskazujący na historię kryminalną z tajemnicą w tle ... Po takim wstępie pierwsze strony zaskakują, nie tego można było oczekiwać, jednakże jest to jak najbardziej pozytywna niespodzianka, bo już od początku czytelnik uświadamia sobie, że będzie ona towarzyszyć lekturze do samego końca.

Każdy ma swoje koszmary, które czasem wracają co jakiś czas w śnie by po raz kolejny dać sobie znać. Tak naprawdę nigdy nie odchodzą, tylko przyczajają się na jakiś czas i znowu pojawiają się. Stanowią składankę wyobraźni i tego co przeżywamy na jawie, czasem uzupełniają ją lęki, a czasem ... czasem pojawiają się bez przyczyny, a może powód jednak istnieje, ukryty gdzieś w przeszłości? Eve Namura ma upiorne majaki odkąd sięga pamięcią, towarzyszą jej od dziecka - zatopione miasto ze srebrnymi iglicami, tak realne, a jednocześnie nieistniejące w rzeczywistości. Dlaczego właśnie tym co śni jedna z wielu studentek interesują się agencje rządowe? Świat, który zna i ten, w jakim naprawdę funkcjonuje okazują się całkowicie różne od siebie. Także sama dziewczyna nie wie jeszcze kim tak naprawdę jest, jej życie również ma drugą twarz, taką jakiej nigdy by się domyśliła. W ciągu krótkiego czasu staje się świadkiem wydarzeń, w których giną dziesiątki ludzi, a jedyną osobą ratującą życie jest wyłącznie Eve. Ktoś udziela jej pomocy, lecz czy jest nią?

"Testament Damoklesa" to składanka wielu gatunków, od fantastyki poprzez political fiction i alternatywną historię aż po horror i sensację. Autor wykreował opowieść, w której nic i nikt nie jest tym czym wydaje się w pierwszym momencie, a zaskoczenie i zwodzenie czytelnika są stałym elementem akcji. Fabuła początkowo wydaje się być osadzona w znajomych momentach historycznych, jednakże jest to złudzenie, to co wydawało się znane jest tylko kanwą dla rozwinięcia wątków, jakich raczej nikt się nie spodziewał. Sceną dla bohaterów jest druga połowa lat sześćdziesiątych i osiemdziesiątych dwudziestego stulecia, ale w "trochę" zmienionej wersji. Żelazna kurtyna istnieje - jej stronami są Stany Zjednoczone i Rzesza ... a na jej czele stoi fuerer Margaret Thacher ... Nieoczekiwane i dosyć niestereotypowe rozwiązanie na drugi plan opowiadania, a takich niespodzianek jest o wiele więcej. Futurystyczna broń, bohaterowie z cechami jak z fantastycznych książek, lecz to jedynie punkt wyjścia dla wielu pomysłów, sięgających do przeszłości, przyszłości oraz kultury europejskiej i azjatyckiej. Niesamowita wizja oparta z jednej strony na tym co miało już miejsce, ale przedstawiona w wersji co by było gdyby, z drugiej stanowi odrębną panoramę zdarzeń możliwych do zaistnienia i mających miejsce tylko w wyobraźni, jednak czy na pewno? Podobieństwo do prawdziwych faktów jest uderzające i jak najbardziej zamierzone, co tylko wzmaga odczucie autentyczności, a fikcja nawet najbardziej nieprawdopodobna nabiera cech realizmu. Sama intryga do ostatniej strony trzyma w napięciu, nie pozwalając czytelnikowi na oderwanie się od lektury i z każdą kolejna kartką zaskakując swoim rozwojem, którego kierunku nie można przewidzieć. Totalitaryzm, odkrycia naukowe, religia i ludzkie pragnienie władzy stanowią oś akcji i jednocześnie tło, na jakim bohaterowie starają się rozwiązać zagadką z przeszłości oraz ocalić przyszłość, a także odrobinę człowieczeństwa w otoczeniu gdzie znaczenie tego słowa dawno zostało zapomniane. Marcin Wełnicki nie tyle bawi się konwencjami co poddaje próbie definicje dobra i zła, ukazując ich odczuwaniu w różnych sytuacjach i z odmiennych perspektyw, w jego książce nie ma czerni, bieli czy odcienie szarości, jest wiele barw, jednak ich prawdziwy kolor jest dla każdej istoty inny.

Baza recenzji Syndykatu ZwB



Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece

czwartek, 22 grudnia 2011

Zbrodniczy schyłek stulecia

"Detektyw Murdoch. Biedny Tom już wystygł"
Maureen Jennings


Pierwsze spotkanie z detektywem Murdoch`iem pozostawiło chęć poznania kolejnych kryminalnych zagadek osadzonych w realiach dziewiętnastowiecznego Toronto. Czar kończącego się stulecia wraz z powiewem zmian stanowi stały element atmosfery książki, tworzą ją również bohaterzy, czasem typowi dla okresu, którego schyłek jest dane obserwować, a czasem nawiązujący swoją osobą do tego co ma dopiero rozkwitnąć, chociaż początki już są widoczne. Zderzenie różnych osobowości, nowoczesności z tradycją, no i zbrodnicza intryga, do rozwiązania której stosuje się zdobycze techniki i niezawodny zmysł detektywistyczny - to wszystko można znaleźć Maureen Jennings.

Komu Kanada kojarzyłaby się tylko krainą klonów, gdzie zbrodnia jest znana tylko z książek bądź z ekranu kinowo-telewizyjnego, tego detektyw Murdoch szybko wyprowadzi z błędu. Oczywiście jego miasto rodzinne to nie dziki zachód, gdzie kule z rewolweru śmigają, a trup ściele się gęsto, jednak mordercze skłonności i tu dają o sobie znać, chociaż są one dosyć mocno skrywane,szczególnie przed stróżami prawa. Kiedy ginie młody konstabl wiele wskazuje, że sam targnął się na własne życie, skrawek kartki z wyznaniem miłosnym dodatkowo jeszcze potwierdza taki rozwój wydarzeń ... Aczkolwiek dla tych, którzy znali młodego policjanta wydaje się taki czyn mało prawdopodobny, no ale dowodów na to nie ma ... Zeznania pewnej młodej kobiety, podającej się za narzeczoną, rzucają inne światło na śmierć mężczyzny, a gdy zgłasza się druga kandydatka na niedoszłą żonę sprawą zaczyna nawet interesować komisarz policji. Komu i czemu uwierzyć: faktom czy informacjom od osób nie znanych nawet najbliższej rodzinie? I co ma wspólnego z tym wszystkim pacjentka szpitala psychiatrycznego? Przed Wiliamem Murdoch`iem niełatwe zadanie, szczególnie, że znał ofiarę i on również znalazł ciało, do tego wszystkiego od początku nie był przekonany co do przyczyny zgonu. Ale do podważenia orzeczenia ławy przysięgłych trzeba o wiele więcej niż obecnie ma w ręku detektyw, nieformalne śledztwo zaczyna się coraz bardziej komplikować, a świadkowie okazują się być nie tym za kogo się podawali. Jaka jest prawda, co kłamstwem i jak dotrzeć do tego co wydarzyło się w opuszczonym domu?

Autorka wprowadza czytelnika w świat jednocześnie dosyć odległy od dzisiejszego i bardzo do niego podobny, jak okazuje się zbrodnia, pomimo upływu czasu, zawsze ma podobne źródła, chociaż tło bywa różne. Dziewiętnastowieczne otoczenie wprowadza barwy jak z sepiowej fotografii, ale to tylko pozory, bo pod tym staromodnym kolorem ukrywają się żywe i bardzo mordercze emocje. Główny bohater stoi dopiero u początku swojej drogi zawodowej jednakże już wyraźnie da się zauważyć, że różni się on od swoich zwierzchników - dla niego ważna jest prawda i to ją chce odkryć, nie zawsze jest mu dane od razu ją poznać, lecz cierpliwie jej poszukuje z mniejszą bądź większą aprobatą zwierzchników. Kryminalne wątki grają rolę główną, ale motywy obyczajowe idealnie uzupełniają fabułę o obyczajowość tamtych lat i nie tylko. Każda część perypetii detektywa Murdocha stanowi odrębną całość jak również jest kontynuacją losów tytułowego bohatera i jego znajomych. Oś akcji zatacza coraz szersze kręgi, obejmujące coraz więcej osób, a finał dopiero wyjaśnia całą intrygę oraz odsłania drugi plan niemniej ciekawy i zbrodniczy niż pierwszy.



Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd. Oficynka

środa, 21 grudnia 2011

Duża torba Pani Listonosz czyli stosik x 2

Jak zwykle dzielna Pani Listonosz dotarła,
pomimo sypiącego śniegu i niskiej temperatury :)

Od góry:

J. R. Ward "Bractwo Czarnego Szkieletu. Księżycowa Przysięga"
wyd. Videograf II
Massimo Carlotto "Miłość bandyty"
wyd. Videograf II
Jay Elliot, William L. Simon "Steve Jobs. Gdzie pada jabłko"
wyd. Bukowy Las i sztukater.pl
Robert Terentiew "Stąd aż do Brighton Beach"
wyd. Zysk i S-ka i sztukater.pl
Jussi Adler-Olsen "Zabójcy Bażantów"
wyd. Słowo/Obraz Terytoria I sztukater.pl
Hannibal Smoke "Emplarium"
Oficyna Wydawnicza Foka i sztukater.pl
Franz Kurowski "Pancerne Asy"
Instytut Wydawniczy Erica i sztukater.pl

Od góry:

Anne Rice "Kuszenie"
wyd. Otwarte i Duże Ka
Andrzej Czcibor - Andrzejewski "Nigdy dość Mirakle"
wyd. W.A.B i sztukater.pl
Marek Gaszyński "Teoria zbrodni uprawnionej"
wyd. Nowy Świat i sztukater.pl
Emily Diamand "Dzieci potopu"
wyd. Wilga i sztukater.pl
Thomas Merton "Życie w listach"
wyd. W drodze i sztukater.pl

Dziękuję :)








wtorek, 20 grudnia 2011

Mroczne światło latarni

"Latarnik"

Camilla Lackberg

Moja znajomość ze skandynawską literaturą sensacyjną liczy sobie już parę lat, a rozpoczęła się nie od książek, lecz od telewizyjnych seriali. Dzięki nim dowiedziałam się o wielu autorach i sięgnęłam po pierwowzory papierowe, zainteresowanie utrzymało się do dnia dzisiejszego i pewnie będzie rozwijać się w przyszłości. Kryminały jako takie mają jedno źródło - zbrodnię i pragnienie wykrycia jej sprawcy, czasem zamiast liczby pojedynczej jest mnoga. Mogłoby się wydawać, że nic nowego nie można wymyślić w tym temacie. Jednak twórcy wciąż zadziwiają swoich odbiorców pomysłowością w morderczych ideach, pośród setek, jak nie tysięcy pisarzy, wyróżniają się autorzy ze Skandynawii. Klimat ich historii jest niepowtarzalny i zostający w pamięci jeszcze długo po zakończeniu czytania. Jednak myliłby się ten, kto uważałby, iż opowieści te są podobne do siebie lub eksploatują specyfikę północy, łączy je fabuła splatająca motywy kryminalne z obyczajowymi. Właśnie w takim nurcie pisze również Camilla Lackberg, a jej książki są świetnym przykładem powieści skandynawskich i jednocześnie odznaczają się niepowtarzalnymi cechami, specyficznymi tylko dla jej twórczości.

Ręce ubrudzone krwią, pośpieszny wyjazd, wyrzuty sumienia, taka składanka kojarzy się jednoznacznie, ale czy na pewno? Może to tylko pozory, kryjące prawdę i faktyczny przebieg zdarzenia? Ucieczka z miejsca, gdzie doszło do ..., no właśnie do czego? Zabójstwa? Wypadku? Mafijnych porachunków? Do punktu gdzie będzie bezpiecznie, dlaczego właśnie tam?

Kolejna scena -końcówka dziewiętnastego wieku, młoda mężatka przybywa wraz mężem na wyspę, o której miejscowi mówią, że jest nawiedzana przez duchy, jaki związek zachodzi pomiędzy uciekającą kobietą, a postacią z przeszłości? Pierwsze strony, a dwa wątki już miały swój debiut, co wydarzy się na następnych kartkach? Początkowo może wydawać się, iż fabuła składa się z kilku odrębnych opowiadań, jednakże w miarę czytania wzajemna sieć powiązań staje się widoczna.

Po latach do rodzinnego miasteczka wraca Mats, pracuje, odwiedza rodziców, ale życie prywatne zdaje się nie istnieć dla niego. Gdy zostaje zamordowany nikt nie wie kto mógłby stać za tą zbrodnią. Jedyną wskazówka dla policjantów mogłoby być zdjęcie tajemniczej kobiety, ale jest ona nieznana jego rodzinie, a może lepszym tropem okaże się dawna praca ofiary dla pewnej fundacji, pomagającej w ucieczkach maltretowanym kobietom? Dlaczego zamordowany wolał porzucić zajęcie, które dawało mu satysfakcję, gdzie czuł się potrzebny i wrócił do domu z lat dziecięcych? Czy za zabójstwem kryją się Ci, którzy pobili go kilka miesięcy wcześniej? Każdy element książki stawia przed czytelnikiem pytania, a odpowiedzi są ukryte pomiędzy słowami je opisującymi.

Dwa horyzonty czasowe i kilka wątków składa się na książkę "Latarnik", każdy element ma swoje miejsce w sensacyjne układance, jedynie w komplecie pozwalają ujrzeć motyw sensacyjny w pełni wraz z współgrającym z nim tłem obyczajowym. Jeden bez drugiego nie może istnieć, zbrodnia jest wynikiem przeszłości, mniej lub bardziej odległej, jednak mającej wpływ na przyszłość i sprawcy i zbrodniarza, chociaż kto jest kim czasem trudno odróżnić. Motyw kryminalny i życie osobiste bohaterów mają wzajemnie na siebie wpływ, nie są od siebie oderwane, chociaż nie zawsze powiązania między nimi są dostrzegalne na pierwszy rzut oka, niektóre kryją swą prawdziwą twarz pod maską pozorów. Autorka umiejętnie żongluje atmosferą, raz podkreślając nią wydarzenia, innym razem za jej pomocą wyciszając emocje, dodatkowo sceny wykreowane są bardzo obrazowo, tak, iż układają się niemal w gotowe kadry przesuwające się przed oczyma czytającego. Kolejnym plusem jest napięcie, które nie jest wyrażone wprost, lecz pozostaje ukryte gdzieś pomiędzy słowami. Nie można także zapomnieć o pewnym szczególe, a raczej dosyć ważnym detalu - książka nie epatuje dosłowną brutalnością czy przemocą. Zamiast litrów krwi, efektownych pościgów i strzelanin, trupa ścielącego się często i gęsto oraz dochodzenia wspomaganego najnowszymi osiągnięciami technologicznymi są ludzkie emocje będące źródłem dramatu i dochodzenie oparte o ludzi, którym nieobce są uczucia i błędy życiowe. Pośród zwykłej codzienności zbrodnia robi mocniejsze wrażenie, zaskakuje swoją obecnością, nie jest oczekiwana, ale tym bardziej potęguje się jej siła oddziaływania. "Latarnik" to historia gdzie motyw sensacyjny jest punktem wyjścia do przedstawienia ludzkich dramatów i problemów społecznych, z jakimi boryka się każde społeczeństwo, tak było w przeszłości oraz jest i współcześnie. W szczególności uwypuklona jest przemoc w rodzinie, dramat obecny bez względu na poziom wykształcenia i zasobność portfela sprawców i ofiar, różne są drogi wyjścia z tej tragedii, czasem jest nią ucieczka, a czasem śmierć.


Za możliwość przeczytania książki Dziękuję portalowi Duże Ka oraz wydawnictwu Czarna Owca

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Gladiatorki były, są i będą ...

"Gladiatorka"
Russel Whitfield


"Gladiatorka" żeński odpowiednik gladiatora, niewolnica, człowiek, któremu odebrano wolność, jej przeznaczeniem jest walka na śmierć i życie. Wydaje się, iż kobiety trafiające do szkoły gladiatorek, utraciły wszystko co miały, ale czy tak naprawdę jest? Dla części z nich niewolnictwo nie jest czymś nowym, wcześniej były "skazane" przez kulturę, w której żyły na podobny los, tylko, że nazywano je córkami, matkami i żonami. Nawet, te będące w przeszłości wojowniczkami, były nimi bo tego wymagano od nich. Wśród nich wyróżnia się Lysandra - spartańska kapłanka, przywykła do dyscypliny i wychowana po to by walczyć w obronie kraju i wiary. Duma z tego skąd się wywodzi i religia pomagają jej przetrwać pierwsze chwile po utracie niezależności, ale też z ich powodu nie umie zintegrować się z innymi. Jednak porażka sprawia, iż to co dawało jej siłę odbiera jej ją. Wychowana w przeświadczeniu, że tylko zwycięstwo się liczy, załamuje się gdy przegrywa zwykłą bójkę. Odczuwa kryzys wiary i tożsamości, wszystko co jej wpojono osłabią bohaterkę. To już nie jest ta dumna kobieta, która nawet jako niewolnica uważała się za lepszą od pozostałych. Kobiety, którymi pogardzała, znalazły cel w życiu, ona go zgubiła. Jednak zdolności jakimi odznacza się w walce są zbyt cenne dla właściciela, tak jak wcześniej jej spartańscy nauczyciele, tak teraz i on znajduje sposób, by użyć dziewczynę do własnych celów. Kluczem do Lysandry gladiatorki jest znowu wiara i duma z tego, gdzie się urodziła. Nim jednak się stanie najsłynniejszą z wojowniczek areny utraci na niej miłość i przyjaźń.
"Gladiatorka" jest powieścią uniwersalną, bo gladiatorki były, są i będą wśród nas. "Walczą" o siebie, swoich najbliższych, ich sceną jest dom, rodzina, praca. Niektóre tracą niezależność tam gdzie inne je znajdują. Może nie giną już dosłownie, ale utrata ideałów, marzeń lub też tego w co wierzyły też nie jest bezbolesna. Czasem można stać się niewolnikiem stereotypów, własnych lęków ... Jednak wielu, z tych którzy utracili osobistą autonomię osiąga wolność, która dla każdego z nas ma inny smak i kształt.
Opowieść o dawnych wojowniczkach to nie tylko przedstawienie historycznych realiów i umiejscowienie pośród nich bohaterów, to przede wszystkim książka o dojrzewaniu, poznawaniu świata i przyjaźni zrodzonej w najgorszym momencie życia, gdy najcenniejsza wartość została utracono. Autor pokazał ból, łzy, krwawy pot i zwątpienie, one czasem przekształcają się w triumf, lecz równie często pozostają tylko i wyłącznie cierpieniem. Starożytność znana z tak wielu filmów i książek jest tłem dla barwnych postaci, zaskakującymi swoją przeszłością i wyborami w przyszłości.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
wydawnictwu Bullet Books

sobota, 17 grudnia 2011

Druga twarz Wenecji

"Acqua alta"

Donna Leon

Wenecja miasto tysiąca i jednego kanału, setek mostów, gondoli i tramwajów wodnych, do tego bazylika św. Marka i plac przed nią i panorama turystyczna jak z pocztówki. Jednak to co turyści uważają za niecodzienne widoki dla mieszkańców tego miasta jest zwykłą rzeczywistością, w której żyją, pracują no i popełniają przestępstwa. Szczególnie te ostatnie są w centrum zainteresowania Guida Brunettiiego, komisarza policji, pomimo wielu lat pracy w policji, ważne nadal dla są nadal ofiary i ujęcie sprawców. Dzięki znajomościom w różnych kręgach i osobistemu zaangażowaniu jego śledztwa kończą się prawie zawsze sukcesem. Tam gdzie inni stróże prawa nie widzą lub nie chcą dostrzec sprawy dla wymiaru sprawiedliwości on nie daje za wygraną. Przypadkowe spojrzenie na notatkę patrolu jest początkiem nowego dochodzenia, chociaż ten przypadek nie spotyka się z przychylnością jego zwierzchników. Nie stanowi to jednak przeszkody dla komisarza, szczególnie, że poszkodowana jest jego znajomą. Co faktycznie było powodem napaści na doktor archeologii? Motyw rabunkowy czy może zgoła inne podłoże - związane z dziełami sztuki i pewną znaną osobistością w weneckim świecie muzealników i marszandów? Szczególnie ostrzeżenie wypowiedziane przez autorów napaści daje do myślenia Brunettiemu, chociaż inni mają całkowicie odmienne zdanie.

Świat sztuki czasem bywa brutalny, szczególnie gdy ktoś odkrywa kopie zamiast oryginałów i dzieli się tym z niewłaściwą osobą, co jednak zrobić gdy zostaje ona zamordowana? Podejrzenia co do niej były słuszne, a może prawda jest inna niż się to wydawało? Pobicie, zabójstwo i pewien wypadek śmiertelny, który w świetle ostatnich wydarzeń nie wydaje się już nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności, kto stoi za serią przestępstw wśród ludzi związanych z chińskimi wykopaliskami? By odsłonić nieco zasłonę utkaną na osnowie koneksji i mafijnych interesów oficjalne śledztwo ma za podstawę informacje pochodzące ze źródeł, nie lubiących afiszować się swoją wiedzą.

Autorka jednocześnie splata wątek kryminalny ze społecznym, ukazuje sieć powiązań towarzysko - zawodowych i wpływ tego typu stosunków na różne aspekty życia społecznego, w tym na przykład na pracę policji, ale nie tylko. Jej bohaterowie nie idą na ustępstwa, może wydawać się to idealizmem, lecz w ich wykonaniu jest postępowaniem zgodnie z własnymi zasadami nawet gdy dzięki "przymknięciu oka" mogliby zyskać coś prywatnie. Wenecja w książkach Donny Leon pokazuje twarz, o której wszyscy wiedzą, lecz rzadko kto o niej mówi lub chce ją dostrzec. Przemoc, zbrodnie, chciwość, korupcja, te słowa są odmieniane przez wszystkie przypadki, jednak najważniejszym elementem opowiadanych historii jest człowiek, to co nim kieruje i jego postępowanie. Fabuła ma także jeszcze jeden wymiar - życie prywatne komisarza Brunettiego i wzajemny wpływu sfery zawodowej i rodzinnej na siebie. Na podkreślenie zasługuje atmosfera historii, budowana konsekwentnie od pierwszej do ostatniej strony, czasem wyciszana na moment, lecz wciąż szmerem dająca o sobie znać w tle wydarzeń. Wbrew pozorom południowy klimat jest obecny w wielu momentach, tak, że czytelnik nie zapomina gdzie toczy się akcja. Specyfika miejsca nadaje lokalnego kolorytu, podkreślającego cechy charakteru postaci jak i ich sposób postępowania. Wenecja w książkach Donny Leon jest jednocześnie taka jaką widzą ją turyści i z perspektywy jej mieszkańców, te dwa obrazy nakładają się na siebie, tworząc obraz niezwykle ciekawy i intensywny, jednak nie przytłaczający nadmiarem detali. Sensacyjna opowieść, w której pierwsze skrzypce gra nie technika, lecz detektyw i jego znajomość ludzkiej duszy i umysłu.

Za możliwość przeczytania książki Dziękuję portalowi Duże Ka oraz Oficynie Literackiej Noir sur Blanc

piątek, 16 grudnia 2011

Marzenia ...

"Jak spełnić marzenia"
Arlene Harder


Marzenie, słowo odmieniane przez wszystkie przypadki i każdego człowieka, czasem w pozytywnym znaczeniu, a czasem w negatywnym. Wiele czasu poświęcamy by to czego pragniemy urzeczywistniło się, gdy nasze poczynania kończą się sukcesem czujemy, że możemy wszystko, lecz w momencie porażki entuzjazm szybko ginie. W takiej chwili niektórzy zaczynają szukać przepisów jak zdobyć to o czym marzyli, wzory można szybko znaleźć, ich autorzy szczegółowo podają ścieżką, mającą gwarantować powodzenie. Jednak powtórzenie triumfu innych nie zawsze jest łatwe, a nawet możliwe, jeżeli zmiany w pożądanym kierunku nie następują, po raz kolejny frustracja pojawia się wraz z nieodłącznym pytaniem "dlaczego on/na osiągnęł/a to co sobie założył/a, a ja nie?" W takiej chwili poznanie mniej lub bardziej prostego wzoru na urzeczywistnienie marzeń wydaje się najłatwiejszym wyjściem. Autorka książki natomiast nie skupia się na jednym modelu odpowiednim dla każdego, ale stara się od pierwszych stron przedstawić całkowicie inną perspektywę - poszukiwania wewnątrz siebie, a nie w otoczeniu, ścieżek prowadzących do realizacji tego czego pragniemy.

Jak spełnić marzenia? Zaczynając od własnej osoby, najprostsze, a zarazem najtrudniejsze zadanie do wykonania, rozpoczynając lekturę może wydawać się to i łatwe i powszechnie znane, lecz kiedy zagłębimy się w informacje zawarte w książce wiadomości zaczynają układać się w logiczną całość. Zamiast gotowej receptury czytelnik dostaje wskazówki jak dosłownie krok po kroku można uzyskać to na czym mu zależy. Nie jest to droga dająca od razu spektakularne efekty, ale pozwalająca zdobyć to o co zabiegamy dłuższym okresie czasu, chociaż jest to uzależnione od każdej osoby z osobna. Jednym z podstawowych elementów tego procesu jest zmiana, wydawałoby się, że to oczywiste, jednak po zastanowieniu okazuje się, że nie tak łatwo się na nią zdecydować, w końcu to co znane często powoduje, iż nie umiemy wybrać nowego rozwiązania lub porzucić przyzwyczajenia na rzecz czegoś innego. Arlene Harder dokładnie analizuje przyczyny takich zachowań, stara się również przedstawić ograniczenia, o istnieniu których nie zdajemy sobie sprawy, a mogące być powodem braku efektów w staraniach. Jednak nie poprzestaje na tym, to dopiero początek szeregu sugestii i porad dla chcących zdobyć wiadomości użyteczne dla polepszenia życia. Wiadomości zawarte w rozdziałach mają służyć również tym, którzy chcieliby poznać lepiej źródła swego postępowania, dlaczego w pewnych sytuacjach postępujemy tak, a nie inaczej, chociaż wszystko wskazywałoby, że wybierzemy całkowicie inny kierunek. Często zastanawiamy się jaki wpływ ma nas otoczenie i odwrotnie jak nasze działania oddziałują na innych, wzajemne interakcje nierzadko nie są dostrzegane, a brak ich zauważenia powoduje nierzadko poważne reperkusje.

"Jak spełnić marzenia" nie jest podręcznikiem ani też przepisem na otrzymanie tego czego chcemy, raczej jest to rodzaj zbioru wskazówek jak spojrzeć z innej perspektywy na siebie i swoich bliskich, tak by zobaczyć nie tylko znane elementy, lecz również detale, o których istnieniu nie zdajemy sobie sprawy. Autorka na podstawie wielu przykładów obszernie omawia świadome i nieświadome zachowania ludzi oraz jakie efekty powstają w wyniku ich realizacji. Zamiast gotowych recept są pokazane ścieżki, które w miarę potrzeb powinny być dostosowane do indywidualnych cech człowieka, ponieważ to co sprawdza się w odniesieniu do jednej osoby niekoniecznie będzie odpowiednie dla innych, chociaż może być inspirująca. Książka została podzielona na rozdziały, których tytuły są jednocześnie pytaniami, mającymi na celu pomoc w określeniu swoich celów i własnej drogi ich realizacji. Od każdego człowieka zależy czy to o czym marzy urzeczywistni się, ale czasem by mogło do tego dojść potrzebne są wskazówki i właśnie Arlene Harder stara się je podać.




Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
Gdańskiemu Wydawnictwu Psychologicznemu.

czwartek, 15 grudnia 2011

Konkursowo - Słowa Małe i duże


Dla wszystkich zainteresowanych
- konkurs z ciekawym pytaniem
:)

Szczegóły tutaj

Anna Pliszka "Myślę, więc nie jestem"

Myślę, więc nie jestem
Anna Pliszka Warszawska
Firma Wydawnicza 2011


Myślę, więc nie jestem to debiutancka książka 29-letniej Anny Pliszki. Autorka urodziła się i wychowała w małym miasteczku niedaleko Bydgoszczy. Przyjechawszy do Warszawy, zajęła się tematem suicydologii i to zagadnienie podejmuje w Myślę, więc nie jestem. Rozpoczęła edukację na kierunku medycznym, aby jeszcze bardziej zbliżyć się do człowieka i pojąć istotę życia. W przygotowaniu kolejna zaskakująca, przesycona realistycznym światem powieść Transformacja.


Myślę, więc nie jestem to swoista pętla czasowa. Główna bohaterka musi zmierzyć się oko w oko ze swoimi demonami, a także odkryć sens życia.

Myślę, więc nie jestem to realistyczna opowieść o osobie, która walczy z własnymi myślami, z samą sobą. To pewnego rodzaju kanibalizm ego. Co myśli osoba, która nie odnajduje sensu życia? Czego pragnie? Jak ją postrzegają inni? Czy w ogóle zauważają, że problem samobójstwa coraz bardziej się nasila?
Główną bohaterką książki jest młoda dziewczyna z małego miasteczka, która pewnego razu zawiera internetową znajomość. Od tego momentu rozpoczyna się jej spowiedź życia, a w międzyczasie… próby unicestwienia się. Dziewczyna porusza istotne zagadnienia, takie jak np. postrzeganie niedoszłych samobójców i zbyt mała ilość stowarzyszeń pomagających w uporaniu się z czarnymi myślami.
Zwrot akcji następuje w momencie, gdy dziewczyna postanawia spotkać się osobiście z wirtualnym „przyjacielem”. Czemu osoba zza monitora nie chce jej poznać? A co, jeśli tak naprawdę nie istnieje i bohaterka wszystkie te maile pisze… sama do siebie? Wpadamy w pewnego rodzaju malignę, aby na końcu dowiedzieć się, jaka jest prawda i gdzie w tym wszystkim była rzeczywistość.

środa, 14 grudnia 2011

Potęga, władza, śmierć

"Włócznia przeznaczenia"
Craig Smith


Są przedmioty otoczone legendą, jej podłożem jest religia i historia, dla niektórych stają się wręcz obsesją. Jednym z nich jest mityczna Włócznia Przeznaczenia obiekt poszukiwany przez wieki, pojawia się znika w odmętach dziejów, jednak towarzysząca jej sława wyzwala zawsze silne emocje, czasem wręcz mordercze. Ten kto posiada tę broń nigdy nie przegra, prawda czy tylko pobożne życzenia? Jedno jest pewne - wielu nie zawaha się przed niczym by zdobyć synonim triumfu, a u podstaw ich działania trudno szukać pozytywnych pobudek, a kolejne ofiary znaczą drogę do celu. Relikwia mająca służyć zwycięstwu dobra nad złem stała się powodem odwrotnych poczynań

Kate tylko dzięki szczęściu i niewyobrażalnej sile woli przeżyła zamach na swoje życia. Od początku wiedziała, że jej bezpieczeństwo zależy tylko i wyłącznie od utrzymania tajemnicy o dramacie jakiego była świadkiem i uczestnikiem, ale w pamięci pozostało morderstwo. Kto stoi za tą zbrodnią i dlaczego? Pytanie to pozostało bez odpowiedzi, lecz wdowa nie zapomniała o nim, wręcz przeciwnie ... Minęło kilka lat, zrozpaczona dziewczyna stała się światową kobietą, znaną, podziwianą i mającą za sobą przeszłość, starannie ukrywaną przed światem zewnętrznym. Naiwna pasjonatka wspinaczki przeszła pełną metamorfozę, poznała wiele sekretów, sama miała ich na koncie też niemało, chociaż znalazła szczęście u boku nowego mężczyzny nadal jest w niej ból po stracie wielkiej miłości. Nie do końca docenia to co udało się jej zdobyć oraz nowy związek, wie, iż swoimi poszukiwaniami naraża nie tylko siebie, ale nie jest świadoma z kim rozpoczęła walkę i ukrywał jej pierwszy mąż. Gra, w którą została wciągnięta, toczy się od dawna i nie ma w niej miejsca na nadmierną ciekawość ...
Jack Malloy wiedzie podwójne życie, agenta i szczęśliwego męża, jego nowa misją jest usunięcie pewnego defraudanta ze świata mediów, a gdy zajdzie taka potrzeba również ze świata żywych. Jak to możliwe, że jeden człowiek wodzi za nos CIA, FBI oraz policję na dwóch kontynentach?
Lata trzydzieste XX w., początkujący pisarz zafascynowany legendą Katarów by móc prowadzić swoje badania zgadza się zostać przewodnikiem po okolicach Carcassone dla niemieckiego małżeństwa. Jeszcze nie jest świadomy, że to lato zmieni wiele w jego życiu. Gdzieś pomiędzy opowieściami o średniowiecznej historii i wycieczkami po ruinach zamków na nowo rozpocznie się kolejna partia rozgrywki, która tylko czekała by zwabić nowych graczy.

Przeszłość i współczesność zawsze są ze sobą związane, jednak nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Czasem nawet nie wyobrażamy sobie, że jesteśmy jednym z wielu elementów większej całości, pionkami w grze, w której kto inny rozdaje karty. Historia i polityka, dwa żywioły, zespolone ze sobą na zasadzie naczyń połączonych. Ta druga czerpie z tej pierwszej wiedzę, ich połączenie nierzadko tworzy morderczą kombinację, w której nawet całe narody są ceną za urzeczywistnienie pragnienia zdobycia władzy. Niektórzy gotowi są uwierzyć w mityczną moc przedmiotów byle tylko osiągnąć swój cel, a gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla prawdy i jaka ona jest? Pieniądze, jeżeli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze, w połączeniu z żądzą panowania nad światem tworzą morderczą kombinację, szczególnie gdy kontrolę nad nią sprawują szaleńcy. Jaką rolę odgrywa w tym wszystkim stowarzyszenie Zakon Św. Włóczni, poza tym, że defraudant był jego członkiem, podobnie jak zamordowany mąż Kate i syn jej ojca chrzestnego? Odkrycia Jacka Malloy`a rzuca mroczne światło na wydarzenia sprzed kilka lat temu, jednak to co przed nimi ma jest wielokrotnie groźniejsze i potężniejsze niż ktokolwiek przypuszcza.

Połączenie mitu i sensacji spotyka się często, ale gdy do tego dołożyć wątek polityczny i podeprzeć zakulisowymi działaniami wywiadu to efektem jest pełna akcji fabuła. Czytając opis z tyłu okładki łatwo się zasugerować się nim, lecz już po pierwszych stronach dochodzi się do wniosku, że książka ta oferuje więcej niż tylko kopię w stylu Dana Browna czy też Indiany Jonesa. Dwa horyzonty czasowe, chociaż niezbyt odległe wydają się być całkowicie od siebie odrębne, do czasu, pewna nazwa kojarzy je ze sobą, ale dalej powiązania są tajemnicą. Można snuć przypuszczenia jak potoczy się dalej historia, lecz czy okażą się słuszne można dopiero się przekonać na ostatnich kartkach. Zaskakujące zwroty są jednym z podstawowych motywów, kolejnym elementem nie pozwalającym się nudzić jest przeplatanie się przeszłych wydarzeń z teraźniejszymi, a do tego intryga kryminalno-szpiegowska-historyczna spinająca treść w całość. Autor zadbał by bohaterowie byli nieszablonowi, niektórzy z nich odznaczają się ukrytymi obliczami, jakie są ujawniane dopiero w finale książki, inni zwodzą swoim zachowaniem. Tytułowa włócznia jest punktem wyjścia opowieści, lecz główną rolę w niej odgrywa co innego, osią akcji są ludzie i ich pragnienie, czasem realizowane z morderczym zacięciem.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję
wydawnictwu Bullet Books