czwartek, 19 października 2023

Koniec drogi

Nowość:

„Ostatnia droga”

Ryszard Ćwirlej

 

Kiedy budzi się jeden demon inne również podnoszą łby. Od tego już krok by pokazały na co je stać, a stać je na wszystko, zwłaszcza, iż rzadko kto spodziewa się ich ataku. Nawet ci, którzy widzieli już niejedno oblicze zła, nie zawsze są w stanie je od razu rozpoznać. Ono kryje się pod wieloma maskami i potrafi się doskonale kamuflować, wyczuje każdy słaby punkt i bezwzględnie wykorzysta tę wiedzę do swoich celów!

 

Bezimienna i niezidentyfikowana ofiara zdaje się być skazana na anonimowość. Gdyby nie tragiczny wypadek nikt nie zacząłby podejrzewać, że coś zaczyna się dziać i z pewnością nie jest to nic dobrego. Jednak czy tak skąpe dowody i brak świadków nie zakończy dochodzenia nim w ogóle rozpoczęło się? Kiedy w krótkim czasie tysiące, setki tysięcy, ludzi potrzebuje pomocy można nie dostrzec zaginięcia jednej lub więcej osób. Po prostu gdzieś zniknęły między dwoma kolejnymi punktami, ale niekiedy kogoś interesuje co stało się z tym, konkretnym, człowiekiem. Komisarz Aneta Nowak z tą drugą sytuacją czuje się związana, pomaga ukraińskim uchodźcom i gdy zostaje poproszona w poszukiwanie uchodźczyni angażuje się na sto procent. Razem ze współpracownikami znajdują obiecujący ślad i podążają nim na jedno z poznańskich osiedli, ale sprawa okazuje się mieć drugie dno i jest bardziej skomplikowana niż policjantka i jej koledzy myśleli. Czyżby anonimowa ofiara drogowego wypadku była związana z obecnymi wydarzeniami? Wojna na Ukrainie może być okazją dla tych, którzy wykorzystają każdą okazję by zrealizować swój brutalny plan. Oni nie zawahają się przed niczym, zależy im jedynie na jednym – pieniądzach, a szeroka rzeka zrozpaczonych ludzi jest doskonałym momentem by ich wykorzystać do własnych celów. Jednak Aneta Nowak nie zamierza pozwolić komukolwiek łamanie prawa, ale czy tym razem będzie potrafiła pokonać przeszkody, zwłaszcza jedną nieoczekiwaną?

 

Retro kryminał, neomilicyjny kryminał i ten jak najbardziej współczesny. Ryszard Ćwirlej po raz kolejny serwuje czytelnikom nie lada gratkę czytelniczą, w jakiej osnową są najnowsze wydarzenia polityczno-społeczne, a wątki tworzą niepokojący obraz, jakim stare i nowe demony znowu dają o sobie znać. Pierwszy oraz drugi plan „Ostatniej drogi” skupia się na teraźniejszych wydarzeniach i po mistrzowsku łączy z nimi kryminalne zagadki, jakim daleko do oczywistości. Pod warstwą pomocy oraz humanitaryzmu są kolejne, w których rządzi bezwzględna rządza pieniądza, nie patrząca na ludzki ból i krzywdę, lecz wprost nią karmiąca się. Osobne zdawało się wątki, rozwijają się i zdążają w różnych kierunkach, nim zaczną się zazębiać, każdy z nich skupia się na swoich bohaterach i ich historii. Jak się okazuje punkty wspólne są czymś więcej niż ogólnikami, ale bardziej przypominają pajęczynę, w jaką jeśli się wpadnie, nie każdemu będzie dane wydostać się. Poszczególne fragmenty zaczynają układać się w całość, w której nim zostaną odnalezione odpowiedzi na pytanie, zostaje pokazane jak wygląda przestępczy mechanizm od brutalnych kulis, gdzie dehumanizuje się człowieka i staje się on jedynie środkiem do osiągnięcia finansowego zysku. To nie okoliczności, lecz ludzie są źródłem zła. „Ostatnia droga” to również niezrównany pojedynek policjantów z czasem, tym, co miejsce wokół nich oraz nade wszystkim przestępcami. Finał w żadnym razie nie jest oczywisty i unaocznia jak mało dzieli sukces od porażki oraz jak często ten pierwszy ma gorzki smak.

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

 

wtorek, 17 października 2023

Moc marzeń

Premiera:

„Antykwariat dobrych życzeń”

Katarzyna Keller

 

Każdy ma jakiś życzenia, których pragnie spełnienia. Jedna są większe, inne mniejsze, lecz jakie by nie były, czeka się na to, aby stały się rzeczywistością. Warto pamiętać, że nie tylko my życzymy sobie czegoś, drudzy również mają podobną nadzieję. Czasem to od nas zależy czy czyjeś marzenia zyskały realny kształt.

 

Jak co tydzień Antoś odwiedza babcię, zawsze czeka na tę wizytę z niecierpliwością. Ta, która się szykuje się w tym tygodniu zapowiada się wprost doskonale, bo wiąże się ze strychem, gdzie kryje się tyle tajemnic. Okazuje się, że nawet więcej niż chłopiec spodziewa się, a wszystko zaczyna się od skarbu, który z pewnością musi tam być pośród regałów, skrzyń i inny gromadzonych przez lata rzeczy. Czy rzeczywiście czeka tam coś do odkrycia? Okazuje się, iż to pomieszczenie jest wprost wymarzone by rozpocząć poszukiwania, a Antoś jest przekonany, iż z pewnością coś znajdzie. Podobno jeżeli mocno się wierzy w moc życzeń to one w końcu ujrzą światło dzienne. Jak będzie w przypadku chłopca, który ma marzenia? Może ktoś jeszcze również czegoś pragnie, lecz potrzebuje kogoś kto poda pomocną dłoń?

Jak zakończy się przetrząsanie strychu w domu babci?

 

Ciepła, wzruszająca i przede wszystkim wzbudzająca dobre emocje jest najnowsza książka Katarzyna Keller, skierowana do młodszych czytelników. Jednakże starsi ją również docenią za to, co przekazuje wszystkim czytającym, niezależnie od wieku. „Antykwariat dobrych życzeń” wprost i miedzy wierszami porusza trudniejsze kwestie, tak jak są odczuwane w rzeczywistym świecie. Główny bohater pokazuje co znaczą marzenia i jaką siłę one mają. Ale pisarka umiejętnie pokazała, że niektórym trzeba pomóc lub pokazać jak je zdobyć. Podkreślona jest wartość przyjaźni i stawania w obronie innych, w żadnym razie nie jest to przedstawione moralizatorsko. Bez trudności da się dostrzec, iż dzieci i dorośli, wzajemnie wskazują sobie właściwą drogę postępowania, lecz to młodsze postacie potrafią dostrzec magię, tam, gdzie starsi zapomnieli, że ona jest. Co jest jeszcze tak niezwykłego w „Antykwariacie dobrych życzeń”? Atmosfera życzliwości oraz nieodwracanie głowy kiedy pojawiają się problemy, jedno z drugim doskonale współdziała, a dodając do tego sylwetki bohaterów otrzymamy opowieść z odczarowaną codziennością, w jakiej odkrywamy jej magię.

 

 

 

Za możliwość przeczytania 
książki 
dziękuję:

 

niedziela, 15 października 2023

3, 2, 1... zaczyna się

Przedpremierowo:

„Dziennik wojownika Ninja 2. Atak piratów”

Marcus Emerson

 

Bycie nowym uczniem ma swoje zalety i wady, Chase Cooper poznał jedno i drugie. W dość krótkim czasie brał udział w kilku wydarzeniach, na jakie trudno być przygotowanym, kiedy dzieją się tam, gdzie prawie nikt nas nie zna to już zaczyna to zakrawać na szaleństwo. Szkolna rzeczywistość w Buchanon nie jest inna od tej znanej mu, lecz patrząc na to z drugiej strony… No cóż trzeba przyznać, że w nie każdej placówce oświatowej działają Ninja i to dość zauważalnie. Na tym nie koniec, ale dopiero początek przygód Chase`a, bo na ich brak raczej nie powinien narzekać. Dopiero co nawiązał pierwsze znajomości i oswoił się z nowym miejsce, a tu szykuje się nowa heca. Tym razem z piratami. Jaki związek mają z klanem wojowników, którym przewodzi Cooper? To okaże się bardzo szybko i nie będzie bez koniczności pokazania czym jest prawdziwa odwaga oraz wystąpieniu przeciwko oszustwu. Niełatwe jest życie nowego ucznia i wojownika klanu Ninja!

 

Jaka powinna być literatura dla młodszych czytelników? Odpowiedzi jest tyle ile osób, które mają z nią do czynienia. Z pewnością ścieżka jaką wybrał Marcus Emerson wyróżnia go spośród innych autorów, co jest ogromną zaletą i pozwala zwrócić na jego twórczość uwagę. Połączenie tekstu i ilustracji plus szybkiej akcji jest świetna podstawą pod samą opowiadaną historię. W niej jak zawsze jest dużo perypetii głównych bohaterów zaaranżowanych z ogromną wyobraźnią bez granic jak się wydaje. Nastoletnia perspektywa narracji tworzy pomost pomiędzy postaciami i czytającymi, ale nie jedynie nimi. Każdy kto sięgnie po „Dziennik wojownika Ninja 2. Atak piratów” dostanie lekturę pełną szalonych przygód, szkolnej realiów, w jakich chociaż z przymrużeniem oka poruszane są istotne kwestie oraz przyjacielskich relacji. Marcus Emerson tworzy raz za razem fabułę, zamykającą się w takiej objętości by łatwo ją było poznać w dość krótkim czasie. Nie dzieje się to w żadnym razie szkodzie dla niej, wprost przeciwnie, skupienie się na opowieści daje w końcowym wyniku wciągającej i po prostu książki przy jakiej doskonale spędza się czas. Jeśli do tego dodać humor, naprawdę dobrze wykreowane postacie oraz umiejscowienie ich w dobrze znanym wszystkim otoczeniu, lecz z dużą dawką pomysłowo zaaranżowanych zdarzeń to otrzymamy wartościową pozycję do czytania.

 

 

Premiera:

18.10.2023

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

 

piątek, 13 października 2023

Tajemnica kamieni


Patronat:

„Kamieniarz”

Karol Fitrzyk

 

Od pewnych spraw trudno uciec, niekiedy jest to w ogóle uciec. Można próbować zapomnieć, nie myśleć o tym, co było i nawet wrażenie, że to już za nami. Jednak nadchodzi moment zmierzenia się z przeszłością i spojrzenia na nią ponownie, z trochę innej perspektywy i po przemyśleniu detali. Co wyniknie z takiego starcia?

 

Czasem długo człowiek opiera się przed pewnym krokiem, lecz w końcu poddaje się i robi go. Dla Szczepana są to odwiedziny w rodzinnym domu, wraca z tarczą, nie na niej. Dlaczego więc tak długo zwlekał z powrotem? Z miejscem gdzie się wychował łączy go wiele, w tym wspomnienia, niektóre z nich do tej pory są koszmarem, ale w końcu nadszedł czas by stawić im czoła. Kamieniec jednocześnie zmienił się i wciąż jest taki sam jak kiedyś, to drugie szczególnie niepokoi mężczyznę. W końcu z jakiegoś powodu wybrał życie z daleka od tej miejscowości, czy wciąż jest on aktualny? Otwarcie drzwi do przeszłości przynosi z sobą dawne lęki i nowe wydarzenia, zdające się doskonale wpisywać w to, co Szczepan chciałby uważać jedynie za wytwór nadmiernie wybujałej, dziecięcej, wyobraźni. Jednak staje się znowu realne, tak samo jak i spotkanie kogoś, kto budzi jednoznaczne spojrzenia. Jaką siłę mają słowa rzucone w gniewie? Czy zło zostało obudzone i wystawi rachunek za przeszłość i teraźniejszość? Jego zapłata zakończy grę rozpoczętą lata temu?            Rzadko kiedy prawda jest taka na jaką mamy nadzieję i wcale nie umiera ostatnia …

 

Przeszłość i teraźniejszość związane tajemnicą, o jakiej zapomnieć trudno, a nawet jeśli uda się to i tak wspomnienia wracają z podwójną siłą. Strach ma ogromną siłę, tak samo jak poczucie nieuchronności, chociaż czasem uda się uciec od myśli o tym, co kładzie się mrocznym cieniem na wszystko dokoła. Karol Fitrzyk umiejętnie połączył uczucie niepokoju z wrażeniem fatum, dawkując je raz mocniej, raz delikatniej, lecz nie dając o obu zapomnieć. Na tym nie koniec, to jedynie wstęp do historii mającej więcej niż jedną oś czasu, utrzymującej nieustannie uwagę czytających oraz zaskakującej  kierunkiem jej rozwoju.  Na każdym kroku czai się jakiś znak zapytania, to, co mogłoby się zdawać oczywiste okazuje się być bardzo dalekie od tego. Dawne demony nabierają znowu barw i wywołują jeszcze silniejsze emocje, a te nakładają się na wcześniejsze. „Kamieniarz” nie pozwala zapomnieć o tym, że zło czai się wokoło, czy jest realne? Odpowiedź na to i inne pytania nie jest prosta i jednoznaczna, niekiedy kryje się gdzieś w zakamarkach pamięci, a innym razem w mistrzowskiej iluzji, branej za prawdę. Zresztą ta ostatnia również zostaje przez Karola Fitrzyka przedstawiona nie tak jak się spodziewamy. Co nią jest i gdzie się kryje? Ile masek musi opaść by w końcu zobaczyć jak wygląda? ”Kamieniarz” jest lekturą, serwującą nam opowieść wieloznaczną, nieraz zwodzącą czytelnika, lecz z całą pewnością gwarantującą doskonale spędzony czas z książką.

 

Za możliwość przeczytania 
książki 
dziękuję
 

 

 

wtorek, 10 października 2023

Widma przeszłości

Nowość:

„Małomiasteczkowy”

Tomasz Duszyński

Czy tajemnice zawsze nimi pozostaną? Ci, mający coś na sumieniu, nie cofną się przed niczym by nic nie zmieniło się w tej kwestii. Reszta, która pomogła w jej ukryciu pragnie o niej zapomnieć. Ale są jeszcze co, jacy jedynie podejrzewają, że istnieje i w końcu zaczną ją szukać. Od tego już krok by, kiedyś zatrzymana machina, znowu została wprawiona w ruch, rzadko kto potrafi ją zatrzymać, koszt może być bardzo wysoki …

 

Ponad dwie dekady to szmat czasu, jednak niekiedy to wcale nie tak dużo, zwłaszcza jeśli pozostawiło się za sobą niezamknięty, życiowy, rozdział. Wiązowo nie jest ani lepsze, ani gorsze do podobnych sobie małych miast. Każdy każdego zna, wydaje się, iż sekrety nie mają prawa w nich istnieć, jak cokolwiek zataić przed kimkolwiek jeśli wszędzie się znajomi i zawsze ktoś, coś widzi? Konrad Cichecki przez lata rozwiązywał kryminalne zagadki, ale jedna nie daje mu spokoju, nie był w nią zaangażowany jako śledczy, lecz jest z nią związany niełatwymi wspomnieniami. Krysia Biegańska zaginęła pewnego wieczoru dwadzieścia kilka lat temu. Ówczesne dochodzenie nie dało rezultatów. W Wiązowie nie zapomniano o dziewczynie. Teraz odnaleziono ciało podczas prac budowlanych w centrum miasta. Przeszłość zdaje się powracać, lecz czy po tak długim czasie da się jeszcze dotrzeć do prawdy? Anna Rzecka prowadzi śledztwo w sprawie zniknięcie Joanny Wasiak. Studentka z Wrocławia wyszła pobiegać i już nie wróciła do domu. Te dwa przypadki różni bardzo dużo, a co łączy? Może odpowiedź odkryje Cichecki? Na razie musi sobie poradzić ze spotkaniem z dawno nie widzianymi znajomymi oraz widokiem Wiązowa. Pewnie rzeczy wciąż są aktualne i przypominają o tajemnicach. Czy przyszedł czas ich wyjaśnienia?

 

Sielskie i anielskie, bądź wprost odwrotnie – ponure i groźne. Małe miasta, gdzieś skrywające się na prowincji bądź w cieniu metropolii. Do tych pierwszych przeprowadzają się ci, którzy mają dość szybkości i ciągłej gonitwy jak w karuzeli dla chomika. Z tych drugich ucieka się, ten kto wraca nie robi tego bez powodu. Co kryje się za powrotem doświadczonego policjanta? Nostalgia? Pragnienie spotkania z przyjaciółmi z młodości i ojcem? A może coś, co nie daje mu spokoju od lat? Jego rodzinne miasteczko ma swój urok i równocześnie zbytnio nie wyróżnia się na minus czy plus. Poza jednym, chociaż czy to jeszcze ma znaczenie? Dużo zaczyna się dziać w momencie gdy główny bohater zawita tam, gdzie bardzo długo go nie widziano. „Małomiasteczkowy” ma w sobie wszystko to, co sprawia, iż kryminał staje się rasowym, a ten konkretny ma jeszcze odcień z gatunku noir, widoczny i odczuwalny, co nie każdy twórca potrafi oddać. Tomasz Duszyński połączył dawną i obecną zagadkę dochodzeniowa w jednej historii, nieoczywistej, w jakiej pytania pojawiają się nieustannie, natomiast odpowiedzi w żadnym wypadku nie są na wyciągnięcie ręki. Mogłoby się wydawać, iż zgodnie z tytułem wiemy czego możemy spodziewać się. Nic bardziej mylnego, już pierwsze strony  burzą proste schematy w wyobrażeniach czytelników, a później fabuła rozwija się w takich kierunkach, że zwroty akcji nie należą do przewidywalnych. „Małomiasteczkowy” rzuca wyzwanie sekretom, demonom przeszłości i widmom, podążającym za nimi gdziekolwiek by się udali.

 

Za możliwość przeczytania 

książki 
dziękuję:



 

niedziela, 8 października 2023

Legenda i prawda

Przedpremierowo:

„Galeon”

Leszek Herman

 

Każda tajemnica ma swoją datę przydatności albo jak kto woli, wcześniej czy później wyjdzie na jaw. W większości robi ona wrażenie jedynie na wąskiej grupie, lecz niektóre z nich wzbudzają powszechne zainteresowanie. Wpierw jest pogłoska, ujawniająca, że w ogóle coś mogło mieć miejsce, a później zaczyna się efekt śnieżnej kuli, zwłaszcza jeśli komuś na tym zależy. Wszelkie zaprzeczenia jedynie podbijają zaciekawienie i atmosferę, najczęściej mniejszego albo większego skandalu. A jak jest prawda? Z pewnością bardziej zadziwiająca niż oczekiwano!

 

Ile jest prawdy w miejskich legendach? To już zależy od legendy powiedzą jedni, inni stwierdzą, że pewnie coś jest na rzeczy, gdyż inaczej w ogóle nie byłoby gadania. Ta druga opinia okazuje się przeważyć w przypadku pewnej inwestycji budowlanej. Starożytna świątynia lub raczej jej ruiny podobno miały znajdować się tuż obok niej. Dziennikarze „Dziennika Szczecińskiego” zainteresowali się tym tematem przy okazji, w końcu jest już trochę nagłośniony, a do tego czytelnicy lubią takie klimaty. Coś takiego jak najbardziej odwróci uwagę od tego, czym ostatnio zajmowali się. Nikt nie przypuszcza co może kryć się za tym mało prawdopodobnym wątkiem. Dodatkowo umiera jeden z urzędników miejskich, nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, lecz miejsce gdzie znaleziono go nie należy do zbyt spokojnych punktów na mapie Szczecina. Wiele ostatnie dzieje się w tym mieście, czy nie aż nazbyt dużo? Paulina i Piotr raczej nie stronią od intrygującej tematyki i często wpadają na ich trop, tym razem zdaje się, że niczego nie wytropią, poza tym, co jest oczywiste, chociaż czy na pewno? W końcu w każdym micie jest ziarno prawdy, a co jeśli w tym jest więcej? Podobno nic nie dzieje się bez przyczyny, tych zdaje się być coraz więcej …

 

Tajemniczy skarb, echa przeszłości, dziennikarskie śledztwo oraz political fiction lub jak mówi sam autor paszkwil miejski. Takie elementy może nie krzyczą, ale już na wstępie z pewnością wzbudzają zaintrygowanie, a potem jest tylko ciekawiej. Jeśli ktoś jeszcze nie czytał książek Leszka Hermana, to po tej, sięgnie po wcześniejsze. Co kryje się w Szczecinie? Z pewnością nie jeden sekret, a „Galeon” doskonale wprost łączy rzeczywiste miejsca z fikcją literacką i zagadką historyczną. Do tego należy jeszcze dochodzenie kryminalne i w sumie mamy zarys fabuły, lecz pozostaje jeszcze cała reszta czyli sama powieść oraz jej główni aktorzy – bohaterowie. No i tu dopiero zaczyna się to, co najlepsze czyli pełna znaków zapytania i kilku wątkowa książka. Z pewnością na dynamikę wydarzeń żaden czytelnik narzekać nie będzie, zwłaszcza, że sięgają one w przeszłość, a teraźniejszość nie jest jedynie ich pokłosiem, lecz odgrywa główną rolę, gdyż to, co najważniejsze rozgrywa się na jej osi czasowej. Jeden sekret za drugim dają o sobie znać, jednak nie od razu pokazują co kryje się za nimi. Następuje to w momentach, w jakich raczej byśmy się tego nie spodziewali, lecz jak najbardziej odpowiednich, ale pozostaje jeszcze finał, domykający całość i naprawdę mocno zaznaczający się. „Galeon” Leszka Hermana czyta się szybko, nie ma miejsca na dłuższe przerwy z racji wciągającej fabuły oraz intrygujących zwrotów akcji. To wprost gotowy scenariusz na hollywoodzki przebój kinowy.

 

Premiera:

11.10.2023

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję: