niedziela, 24 lipca 2016

Pomiędzy przeszłością i przyszłością

"Świadek"
Nora Roberts


Pamiętacie bajkę o Kopciuszku? Piękna dziewczyna, macocha, zgubiony pantofelek i książę oraz szczęśliwe zakończenie. W prawdziwym życiu rzadko kiedy jest tak prosto jak w baśniach, niektórzy przekonują się o tym na własnej skórze i w bardzo dotkliwy sposób. Książę wcale nim nie jest, zapodziany bucik nie przynosi szczęścia, a kobieta jaka powinna być matką to już temat na całkiem inną opowieść. Co zrobić gdy rzeczywistość rozmija się z marzeniami i okazuje się rodem z sensacyjnego filmu? Postarać się przeżyć, tylko lub aż tyle.

Gdyby, słowo kryjące w sobie tysiące znaków zapytania i równie wiele błędów. Liz wymawiała je nie raz, bo gdyby nie poszła do pewnego klubu nocnego, gdyby nie była taka zdolna, gdyby nie chciała być przeciętną nastolatką, gdyby ... Ale po prostu zapragnęła, chociaż na krótko, nie być Elizabeth tylko zwykłą Liz. Wszystko układało się mniej więcej tak jak zaplanowała, nawet przyjemniej, na pewno nic nie było takie jak do tej pory. Zamiast nakazów, zakazów i dyscypliny niczym nieskrępowana wolność, a do tego wspaniała zabawa z przyjaciółką oraz mężczyzna, który nie ukrywa, że dziewczyna intryguje go i wyróżnia się na tle innych. Czego chcieć więcej w taki wieczór? Rozsądek próbuje przebić się przez głośną muzykę, ale pierwszeństwo ma zachłyśnięcie się światem, jaki do tej pory był zupełnie nieznany i jest tak niebywale ciekawy. Miłego złego początki sprawdza się w tym przypadku co do joty, kilka godzin dzieli szczęście i radość od prawdziwego dramatu. W ciągu kilku minut życie Liz zmienia się na zawsze, jest świadkiem czegoś co nie było przeznaczone dla oczu postronnych, od tej chwili pozostaje jej tylko jedno - ucieczka. Szansa na powrót do egzystencji sprzed kilkunastu godzin brutalnie zostaje odebrana, a wraz z nią nastolatka musi stawić czoła rzeczywistości, w której nie ma miejsca na niepewność i jakikolwiek błąd.

Jak długo da się pozostawać niezauważalną i jaką cenę płaci się za ciągłe oglądanie się za siebie? Abigail Lowery na obydwa pytanie umiałaby dać bardzo wyczerpujące i pouczające odpowiedzi. Od lat jest mistrzynią w ukrywaniu się, wie ile kosztuje chwila nieuwagi oraz zejście z dobrze znanej ścieżki. Bickford w hrabstwie Ozark wydaje się miejscem w sam raz dla kogoś takiego jak ona, nikt nie zadaje pytań i można pozostawać anonimowym. Do czasu, bo wbrew pozorom Abigail zwraca się na siebie uwagę, lecz nie oznacza to tym razem niebezpieczeństwa, wprost przeciwnie. Oczywiście nie da się od razu komuś zaufać, ale Brooks Gleason nie zamierza szybko stracić zainteresowanie tajemniczą, nową, mieszkanką. Raz za razem przekracza niewidzialną granicę wyznaczoną przez Abigail Lowery, a jej samej jakby coraz mniej to przeszkadzało. Jednak gdy ucieczka stała się codziennością nie da się tak łatwo o niej zapomnieć, jak i o tych, którzy wciąż pamiętają pewną dziewczynę, będącą zagrożeniem dla imperium jakie stworzyli. Kiedyś jedynym wyjściem było zniknięcie, czy teraz tez tak musi być?

Nora Roberts od lat jest autorką bestsellerów, jaki ma przepis na sukces? Na pewno ma ich kilka, jednym z nich jest połączenie sensacji ze stroną obyczajową oraz sporą dawkę tajemnic i dobrego humoru. "Świadek" wpisuje się w tę receptę doskonale, ponieważ zawiera w sobie dobrze skonstruowany kryminał, naturalnie motyw uczuć jest mocno wyeksponowany, a dialogi pomiędzy postaciami w odpowiednich momentach są żartobliwe. Nora Roberts po części w tej historii sięgnęła również po dramat sądowy, będący dopełnieniem pozostałych wątków. Czytelnicy, którzy poznali już jej twórczość, zauważą pewien schemat, ale w przypadku tej pisarki zdaje on egzamin i jest on każdorazowo dostosowany do fabuły. "Świadek" jest intrygującą opowieścią dopracowaną w szczegółach, gdzie przeszłość stanowi wstęp do całkowicie odmiennej przyszłości niż była w planach.


piątek, 22 lipca 2016

Wróg czy przyjaciel?

"Habbatum" 
cykl "Wędrowcy"
Augusta Docher


Człowiek ma tylko jedno życie, w którym przeszłości nie można zmienić, a przyszłości nie da się zaplanować w stu procentach. Czasem to co już się wydarzyło lub dopiero mieć miejsce zbyt mocno mogą wpływać na teraźniejszość, która pozwala uczyć się na dawnych błędach i skorygować zamierzenia. Jednak niekiedy przeznaczenie daje szansę jakiej ludzie pragną od zawsze, lecz tylko nieliczni dane jest poznać ją.

Kiedy stoi się u progu dorosłości marzy się o niejednym, dla niektórych los przygotował nie lada niespodziankę, z kategorii tych niewiadomych i niespotykanych. Anna Wilk dostała właśnie taki prezent, a wraz z nim cały pakiet zaskakujących wydarzeń. W ostatnich miesiącach szczęście i łzy przeplatały się z sobą aż nazbyt często, przynależność do plemienia Eperu jest wyróżnieniem, dającym wiele możliwości, ale jak to bywa jest także pewien minus, dający o sobie znać bardzo szybko i dotkliwie - Habbatum. Wrogowie nie przebierają w środkach, a Anna staje się pionkiem w rozgrywce, toczącej się od lat. Dziewczyna znalazła się w sytuacji wydającej się bez wyjścia, jest przetrzymywana w nieznanym sobie miejscu, a ktoś komu ufała zdradził jej zaufanie, pozostała sama na łasce nieprzebierających w środkach przeciwników. Ale czy tak jest naprawdę? Zakochany Leo na pewno zrobi wszystko by ją odnaleźć, lecz nie będzie to łatwe, bo ślady zatarto niezwykle starannie. Szczęśliwe wspólne chwile zdają się być tak odlegle, podobnie jak zwykłe życie. Nie tak łatwo jednak złamać kogoś kto wierzy w siłę miłości i odwiecznego dziedzictwa, którego stało się częścią. Wbrew przeciwnościom Anna i Leo nie poddają się, to co ich łączy uważają za niezwykle silne, ale nieustające poczucie zagrożenie ze strony Habbatum i nowi znajomi nie sprzyjają im. Nie pomagają także także sekrety i niedomówienia, a niektórzy tylko czekają na moment słabości. Czy podejrzenia i niepewność nie zniszczą uczucia tych dwojga? Od samego początku swej znajomości muszą stawiać czoło kolejnym przeciwnościom, nietrudno w takich okolicznościach stracić z oczu bliskiego człowieka, szczególnie gdy przeznaczenie rzuca kolejne wyzwania.

Zaufanie łatwo nadwyrężyć, trudno jest odsunąć od siebie wątpliwości i uwierzyć w szczerość drugiego człowieka. Leo i Anna doświadczyli jednego i drugiego, wiedzą jak smakuje rozczarowanie i co daje nadzieja, ale czy wystarczy to by umieli ochronić swoją miłość i siebie? Przed nimi jeszcze niejedna potyczka z wrogami, a ci uderzają zawsze niespodziewanie i w bolesny sposób.

Druga część prawie zawsze musi zmierzyć się z poprzeczką oczekiwań ustawioną o wiele wyżej niż przy pierwszym tomie. Nim kolejne perypetie bohaterów trafią "pod strzechy" wyobraźnia czytelników nie próżnuje, a autor ma przed sobą niezbyt łatwe zadanie. Ubiegłoroczne "Eperu" zaostrzyło apetyt na kontynuację pod tytułem "Habbatum", szczególnie, że zakończenie dawało pole do popisu dla rozważań w temacie jak  potoczy się dalej opowieść. Augusta Docher nie zawiodła oczekiwań i dała czytającym ciąg dalszy, w którym nie brak klimatu z poprzedniej części, ale i nie raz zaskakującego rozwinięcia wątków. Postacie dojrzewają, dokonują zmian w swym życiu, podejmują decyzje, a przede wszystkim uczą się na własnych błędach. Autorka nie tylko podąża znajomymi ścieżkami, ale i dodaje nowe, rzuca na te już znane nowe światło i zaskakuje pomysłami co do dalszych losów bohaterów. Motyw uczuć zręcznie przeplata się z fantastycznym dając w efekcie cykl, w którym nie brak niespodzianek i zagadek. Przed nami trzecia część "Batawe", po jakiej należy spodziewać się intrygującej i na pewno nieprzeciętnej historii. 

Jak zakończy się historia Anny i Leo? Na pewno przed nimi jeszcze wiele trudności do pokonania, zwłaszcza, że nie mogą zapomnieć o przeszłości, a to co jest teraz może wpłynąć na bardzo szeroko pojętą przyszłość.W ich przypadku życie to coś więcej niż tylko kilkadziesiąt lat ...



 
Książkę przeczytałam 
  dzięki uprzejmości  






wtorek, 19 lipca 2016

Pomiędzy tajemnicą a otwartością

"Dobra matka"
Małgorzata Rogala


Współczesne technologie pozwalają jednym skutecznie odgrodzić się od świata, natomiast drugim dają do rąk środki by mogli odsłonić swe życie przed innymi jak nigdy dotąd. Łatwo nie dostrzec granicy, za którą wirtualne niebezpieczeństwo staje się aż nazbyt rzeczywiste, czasem wystarczy niewinne zdjęcie wrzucone dla zabawy. Internet to sieć w jakiej nic nie ginie i nigdy nie wiadomo kto zainteresuje się tym co w niej znajduje się.

Uśmiechnięta kilkulatka, zdjęcie podobne do setek tysięcy wrzucanych hurtowo na portale społecznościowe, niby nic nadzwyczajnego, ot codzienność. Ale nie dla kogoś kto bacznie obserwuje publikujących fotografie swych pociech. Zabawa ta może skończyć się zabójczo, bez ostrzeżenia, chociaż czy w ogóle wzięto by je zauważono? Starsza aspirant Agata Górska niejednokrotnie była wzywana na miejsce odnalezienia denata, dobrze zna procedury, nie przypuszcza, że tym razem sprawa ta będzie miała dalszy ciąg dość osobisty. Jednak nim pewne fakty ujrzą światło dzienne, policjantka wraz ze swym partnerem - Sławkiem Tomczykiem znajdą się przy kolejnej ofierze, której śmierć zbyt dobrze przypomina zdarzenie sprzed kilku dni. Seryjny morderca? Być może. Jaki jest motyw obu zbrodni? To pytanie jest kluczowe, jednak jak na razie brak nie odpowiedzi. Przy tej sprawie wracają wspomnienia z przeszłości, jakie Agata stara się bez skutku zapomnieć. Od lat walczy ze skutkami czegoś, co pozostawiło w niej niezabliźnioną ranę, jak do tej pory tylko jedna osoba wiedziała o tym. To czego kiedyś doświadczyła towarzyszy jej bezustannie, w kontekście ostatnich wydarzeń trudno pozostać obojętnym, a bezstronność i zdrowy rozsądek powinny iść w parze w pracy śledczej. Czy tym razem sprawy osobiste nie przesłonią Górskiej zawodowych? Na rozwiązania czeka mordercza zagadka, ale trudno jej nie powracać do przeszłości i tych, których kiedyś spotkała na swej drodze.

Skrywanie tajemnic i zbytnia otwartość mogą prowadzić do tragedii, czasem trudno znaleźć pomiędzy nimi równowagę. Chwila nieostrożności jest wystarczająca by z myśliwego stać się ofiarą lub też odwrotnie. Internet to nie jedynie niegroźna rozrywka, jest także źródłem zagrożeń, lecz któż w to wierzy?

Prawie równo rok temu czytałam książkę "Zapłatę" Małgorzaty Rogali, a dzisiaj jestem świeżo po lekturze "Dobrej matki" tej samej autorki. Jak się okazało nowa historia była równie wciągająca, no a koniec ... koniec zaostrzył apetyt na kolejne spotkanie z bohaterami i rozwój intrygujących wątków. Ale nim nastąpił finał była opowieść zagadkowa, jak przystało na rasowy kryminał, nie pozwalająca na zbyt dłuższe przerwy w czytaniu i równocześnie będąca źródłem wielu refleksji. Małgorzata Rogala nie po raz pierwszy okazała się wnikliwą obserwatorką naszych realiów, umiejącą dostrzec problemy jakie większość z nas pomija milczeniem lub nie chce zauważyć. "Dobra matka" to nie tylko sensacja, ale przemyślana historia obyczajowa poruszająca niezwykle trudne kwestie społeczne często niestety mające miejsce, lecz zbyt rzadko w odpowiednim chwili zauważane. Fabularna strona współgra z drugą, odnoszącą się do rzeczywistych wątków, w jakiej jak w zwierciadle odbija się współczesny świat - jednocześnie niezwykle dbający o zachowanie prywatności i dający dostęp do niej przy każdej możliwej okazji. Z jeszcze jednym motywem spotykamy się w tej książce - zemstą, mającą wiele odcieni, od barwy w kolorze krwi aż do tej zupełnie bezmyślnej, wśród nich jest też taka, która kiedyś dała siłę i gdy się urzeczywistniła pozwoliła się uwolnić od tego co już się wydarzyło. "Dobra matka" to historia tylko z pozoru nieskomplikowana, kryje się w niej wiele warstw, odkrywanych w miarę poznawania bohaterów i ich przeszłości. Jak potoczą się dalsze losy postaci? Na to pytanie znajdzie się odpowiedź podczas następnego spotkania z postaciami wykreowanymi przez Małgorzatę Rogalę.


Za możliwość przeczytania książki
 dziękuję Autorce:
 
Małgorzacie Rogali



niedziela, 17 lipca 2016

Ogłoszenie Zwycięzcy konkursu

Nadszedł 17 czerwca, co oznacza, 
że konkurs został zakończony i Zwycięzca wyłoniony. 



Dziękuję wszystkim za udział, 
każda odpowiedź była dla mnie ważna, 
dlatego zdecydowałam się na losowanie. 
Wakacje lub urlop to doskonała okazja 
by sięgnąć po książki, które chcieliśmy przeczytać, 
ale zabrakło czasu, 
nowości jakie ostatnio wpadły nam w oko 
 lub też powrócić do lektur sprzed lat. 
W moim przypadku będzie to wszystkiego po trochu. 
Wolne chwile trzeba jakoś zagospodarować, 
a czytanie to jeden z lepszych pomysłów. 


Na karteczkach są wszyscy uczestnicy:
 

Łabądek posłużył za naczynie do losowania:
 

Oto zwycięzca:


 Gratuluję Zwyciężczyni: 
Proszę o kontakt w sprawie wysyłki nagrody:
 kmpessel@gmail.com


Jeszcze raz dziękuję wszystkim za udział 
oraz wydawnictwu Albatros za przekazanie nagrody


Już niedługo kolejny konkurs, na który zapraszam :)

sobota, 16 lipca 2016

Zagadka pewnego trzepaka

"Trup na trzepaku"
Konstancja Nowicka


Człowiek czasem ma pecha, po prostu tak bywa, ale czasem pojawia się on w wyjątkowo nieodpowiedniej chwili. W takim momencie nie pozostaje nic innego tylko stawić mu czoła, potem jakoś ogarnąć chaos powstały w związku z niefartem i skorzystać z wszelkich pozytywnych okoliczności jakie zaistniały przy okazji. Może wcale nie będzie tak źle jak się na początku zapowiadało?

Niekiedy życie przypomina bieg, a raczej maraton, z przeszkodami. Kudłata w godzinach porannych doświadcza tej egzystencjalnej prawdy bardzo często, prawie co rano kłuje ją ona swoją obecnością. Nie inaczej było w pewien niezbyt pogodny, zimny, dzień, bo kto widział by trup wisiał sobie na trzepaku? Wiadomo, że to urządzenie ostatnio wyszło ciut z mody, lecz takie zastosowane co najmniej wydaje się niestosowne. Zresztą nie w tym istota kłopotu, ta związana jest z śmiertelnym zejściem denata, jak się szybko okazuje jest ono z gatunku tych morderczych, o czym świadczy dziura po kuli na czole. Pierwszą podejrzaną z miejsca zostaje Kudłata, co ma swoje pewne plusy i jak się okazuje minusy również. Oznacza to, iż wraz z przyjaciółkami: Bazylią, Szablą i Antoniną, nie zamierza czekać na efekty pracy stróżów prawa, w tym jednego szczególnie. Dziewczyny od razu mają swoje teorie, które jak najszybciej należy sprawdzić, przy okazji gromadząc mniej lub bardziej przydatne informacje. Tych ostatnich jest wiele, ofiara nie jest kimś anonimowym, chociaż do znajomych psiapsiółek nie zaliczała się także. Oficjalne dochodzenie toczy się pełną parą, inspektor Boski-Męski nie zasypia gruszek w popiele, intensywnie działa w kierunku rozwiązania sprawy trupa z trzepaka, co oczywiście dziewczynom bardzo na rękę. Problem tylko z tych dochodzeniem taki, że czasami koliduje z ich planami, lecz jakoś da się wszystko pogodzić. Czasem trzeba tylko dopasować wspaniały pomysł do zaistniałych trudności, reszta to już wypadkowa przeznaczenia, fartu bądź niefartu oraz kolejnych wydarzeń. Śledztwo dziewczyn dość krętymi ścieżkami chadza i przynosi nieoczekiwane efekty, gmatwające i tak już skomplikowaną sytuację. Ale od czego ich pomysłowość i zdolność wpadania w kłopoty, to ostatnie  naturalnie najbardziej dotyka Kudłatą, aczkolwiek reszta również nie ostaje zbytnio od swej koleżanki.

Czym może skończyć znalezienie trupa na trzepaku w zimny poranek? Całą masą komplikacji, jest to jasne dla każdego, spotkaniem niejakiego Boskiego-Męskiego policjanta, czeredy indywiduów oraz kilku o wiele bardziej interesujących postaci oraz zmianami, które wcale nie były brane pod uwagę! A sprawa śmierci "trzepakowego denata" znajduje, ma się rozumieć, rozwiązanie, bo jakże miałoby by być inaczej, gdy cztery przyjaciółki biorą się za śledztwo!

W zależności od tempa pochłaniania lektury, czytelnik otrzymuje od Konstancji Nowickiej odpowiednio długą dawkę śmiechoterapii, okraszonej rozwiązywaniem zagadki kryminalnej. Gwarancją tej porcji dobrego humoru i sensacji jest książka "Trup na trzepaku", opis z okładki w tym przypadku jak najbardziej nie jest przesadzony i jest dobrym wstępem do opowieści, w jakiej nie brak komizmu, sympatycznych postaci i intrygi kryminalnej. Autorka łącząc komedię z sensacją wyważyła oba motywy, dodając do niego łącznik - siłę kobiecej przyjaźni, co w wyniku końcowym skutkuje historią, gdzie śmiech obecny jest prawie nieustannie, a zagadka spod znaku suspensu wcale na tym nie cierpi. W "Trupie na trzepaku" mamy cały kalejdoskop pierwszo i drugoplanowych postaci, nie pozwalających na nudę podczas czytania, ich perypetie napędzają akcję, zaskakując, śmiesząc i dając pole do popisu dla wyobraźni w wymyślaniu możliwych scenariuszy dalszego rozwoju wypadków. Konstancja Nowicka obdarzyła postacie ze swej książki dystansem do siebie, niezmordowanym zaangażowaniem w dochodzenie oraz pakowaniem się w co i rusz nowe opały. Psiapsiółki z pozostałymi uczestnikami zapewniają dobrą zabawę, pozwalają na relaks i przede wszystkim dają okazję by z przymrużeniem oka spojrzeć na rzeczywistość oraz z niepokojem na tytułową konstrukcję.

 
Za możliwość przeczytania książki

dziękuję 
 
portalowi CPA
i
wyd. Novae Res
 




środa, 13 lipca 2016

Raj utracony

"Z widokiem na wschód słońca"
Victoria Hislop


Raj na ziemi nie istnieje, ale czasem wystarczy znaleźć miejsce, które pozwala patrzeć z nadzieją na przyszłość i odsunąć od siebie bolesne wspomnienia, by człowiek zdał się zwieść iluzji bezpiecznej rzeczywistości. Niepokój jest uciszany, przecież to co było już nie ma prawa wrócić, tutaj nic nikomu nie zagraża, gdyby tylko jeszcze dało się wymazać z pamięci krew i ból. Niestety one tkwią w sercach jak ciernie i wciąż dają o sobie znać.

Słoneczna Famagusta przyciąga turystów z całego świata, zresztą nie tylko ich. Wielu mieszkańców Cypru wybiera właśnie ją, bo daje szansę na odmianę w życiu. Hotel Jutrzenka jest taką okazją dla Emine, Afrodyty, Markosa i Sawasa, jedni będą w nim pracować, inni są jego ambitnymi właścicielami, różnią się bardzo, lecz łączy właśnie ten dopiero co wybudowany, luksusowy, obiekt. Niepowtarzalny i robiący wrażenie, ma być niedoścignionym wzorem, każdy liczy, że właśnie  wraz z jego otwarciem rozpoczyna się dla niego nowy rozdział, skupiają się na tu i teraz, czas jakby się dla nich zatrzymał, a wieści z zewnętrznego świata zdają się być im obojętne. Sukces Jutrzenki napawa dumą wszystkich, nie tak dawne niesnaski odchodzą w zapomnienie, wydaje się, że klimatu zadowolenia nic nie przyćmi, nawet przeciwnicy gratulują sukcesu. Kiedy padają pierwsze strzały nikt nie bierze ich zbyt poważnie, w końcu to Famagusta, tu przecież Greków i Turków łączy cypryjska ziemia, jedni i drudzy są sąsiadami, razem pracują i piją kawę w kawiarniach. Jednak pod tą codzienną beztroską kryją się separatystyczne pragnienia, krwawe widma z przeszłości i ślepy patriotyzm, emocje sięgają zenitu, lecz nadal większość wierzy, iż to jedynie pokaz siły i nic więcej. Jak bardzo się mylą? W najgorszych koszmarach nie przypuszczali jak blisko będą od śmierci i by uratować siebie oraz swoich bliskich zaufają tym, którzy oficjalnie są ich wrogami. W najgorszych momentach wartość rodzinnych i przyjacielskich więzów zostanie poddana dramatycznej próbie. Kto wyjdzie z niej zwycięsko? Czy w ogóle ktokolwiek z nich poczuje satysfakcję?

Nie jest prawdą, że to co nas nie zabije to wzmocni naszego ducha, niektórzy zachowają swe życie, lecz ceną będzie piętno noszone głęboko w duszy i umyśle. Czasem na wybaczenie sobie nadchodzi odpowiednia chwila, ale niektórzy już nigdy nie będą w stanie spojrzeć sobie w oczy.

Początek nie zwiastuje dramatycznego zwrotu akcji, chociaż sielankowa, wakacyjna, atmosfera ma w sobie gorzkie reminiscencje z przeszłości, ale wydają się one tylko odległym wspomnieniem. Famagusta, urlopowy raj, kojarzy się przede wszystkim z odpoczynkiem i rozrywką dla jednych oraz szansą na sukces, dla każdego kto ją będzie chciał wykorzystać. Jednak w tej śródziemnomorskiej oazie spokój to tylko iluzja, a Victoria Hislop pokazuje co dzieje się gdy ona pryska. "Z widokiem na wschód słońca" to nie nostalgiczna opowieść o tym co było i nie ma szansy by wrócić, aczkolwiek jej cień jest obecny, lecz raczej służy podkreśleniu tragedii oraz stanowi swoisty rodzaj przestrogi. Wielka historia burzy mniejszą i większą stabilizację bohaterów, dotkliwie rani, przypomina to, o czym pragnęli zapomnieć oraz brutalnie odziera z nadziei. Autorka przedstawia życie trzech rodzin z korzeniami greckimi i tureckimi dla jakich ojczyzną jest Cypr, jeszcze oficjalnie niepodzielony, lecz w niektórych sercach i umysłach kiełkuje już zasiane ziarno rozłamu. Wszystko wydaje się takie same jak do tej pory, niepokojące sygnały schodzą na dalszy plan, pierwszoplanową rolę odgrywa nowy, luksusowy, hotel, cała reszta ginie w jego cieniu. To on staje się punktem odniesienia dla większości, jest powodem do dumy, będzie niemym świadkiem dramatu i pojednania oraz miejscem schronienia. W krótkim czasie wakacyjny kurort spłynie krwią w bratobójczych walkach i stanie się, ogrodzonym drutem kolczastym i zasiekami, symbolicznym pomnikiem unicestwionej wiary w wspólną przyszłość i zniszczonych więzi narodowych. Victoria Hislop za pomocą swoich bohaterów odsłania przemilczaną prawdę i dramat zwykłych ludzi, płacących wysoką cenę za pragnienia i ambicje polityków. "Z widokiem na wschód słońca" to także pokazanie, że religie i kultury mogą współistnieć obok siebie, przenikać się i różnice pomiędzy nimi nie są wcale problemem dopóki dostrzega się przede wszystkim wpierw człowieka, a później dopiero jego wyznanie czy odcień skóry. Niestety na dawnych błędach rzadko kto się uczy ...




            
          Za możliwość przeczytania książki 


    Dziękuję 


     wyd. Albatros



poniedziałek, 11 lipca 2016

Book Tour z "Szukując szczęścia"

"Szukając szczęścia"
Aneta Krasińska


Jutro będzie lepiej, czasem te trzy słowa pozwalają przeżyć kolejny dzień oraz dają nadzieję w najgorszych chwilach, gdy wydaje się, że już nic dobrego nas już nie czeka. Może są banalne, lecz tkwi w nich siła, której potrzebujemy by stawić czoła problemom. Bywa tak, iż ten następny dzień przychodzi o wiele później niż możemy przypuszczać.

Miało być szczęście, ogromne, wręcz nie do opisania, lecz niecierpliwie oczekiwane. I było, a później nadeszła rzeczywistość, niespodziewana i co gorsza - na jaką nie można było się przygotować. Malwina i Artur wiele planowali oraz zamierzali, przede wszystkim byli w sobie zakochani i z ogromną radością czekali na pierwsze dziecko. Wystarczyło jednak kilka chwil i wszystko zmieniło się, nieodwracalnie, tak po prostu. Wydawałoby się, że nic nie mogło zniszczyć łączącego ich uczucia, ale stało się inaczej, naturalnie nie od razu. Dagmara, córeczka, malutka i bezbronna, z chorobą jaka odebrała jej tak dużo, dla matki ukochane dziecko, o które jest w stanie walczyć do upadłego, a nawet jeszcze dłużej. Pierwsze diagnozy, operacje i przede wszystkim czuwanie przy łóżeczku szpitalnym i w końcu w zaciszu dziecięcego pokoju. Malwina w bardzo krótkim czasie przyswaja niezwykle trudną życiową lekcję - nie ważne co było, liczy się jedynie nadzieja na to co będzie. Zmęczenie, zwątpienie, ból zaczynają towarzyszyć młodej kobiecie jak cień, nie dają złapać oddechu, atakują gdy tylko dostrzegą nawet najlżejszy objaw zwątpienia. Byłoby łatwiej gdyby Artur stał murem przy swojej rodzinie, niestety pomiędzy tak bliskimi do tej pory ludźmi pojawia się przepaść. Nie są już w dwójkę, jest Dagusia, tak inna niż w marzeniach. Jedno z nich nie umie bądź nie chce sprostać wyzwaniu jakie postawił przed nimi los - okrutny i bezlitosny. Jak to możliwe, że ktoś odwraca się od osób, które powinny być mu najbliższe? Malwina zadaje sobie to pytanie wiele razy dzienne, kiedy potrzebuje wsparcia i pomocy lub słów otuchy. Odpowiedzi nie otrzymuje, dostaje za to wyrzuty i niezrozumienie, a pragnie czegoś zupełnie odwrotnego. Mówi się, iż dziecko niczemu nie jest winne, lecz na nie również spadają kłopoty dorosłych i staje się mimowolną ofiarą. Czy Artur dorośnie do odpowiedzialności i roli ojca?

Ile ciosów wymierzonych przez przeznaczeniu człowiek jest w stanie odeprzeć? Niektórym uginają się kolana pod ciężarem razów, głowa opada im na pierś, lecz po chwili, po raz kolejny, prostują plecy i zaczynają walkę o szczęście. Malwina zbyt dobrze zna te uczucia, często ich doświadcza, czasem wydaje jej się, że już nie da rady, ale miłość do Dagmary daje siłę do jeszcze jednego kroku, potem do następnego. Mijają lata walki o zdrowie i o namiastkę normalności dla nich dwóch, jednak czy da się cofnąć przeszłość? A może należałoby zamknąć do niej drzwi i spróbować budować przyszłość, zamiast patrzeć wstecz?

Szczęście bywa ulotne, bywa iluzją, niekiedy poznajemy czym jest naprawdę gdy zmierzyliśmy się z prawdziwym dramatem. Bohaterowie książki Anety Krasińskiej przekonują się o tym bardzo dotkliwie, choroba córeczki podkopuje fundamenty miłości. Zgodne do tej pory małżeństwo zaczyna się oddalać się od siebie, wokół nich rośnie mur zbudowany z cierpienia, bólu, wzajemnych pretensji. Autorka przedstawiając historię Malwiny, Dagmary i Artura nie zadowala się prostymi schematami, nie serwuje czytelnikom kolejnej łzawej opowiastki. Zamiast tego pokazuje emocje,dostrzegalne na pierwszy rzut oka i te ukryte bardzo głęboko, na tyle, że nawet najbliżsi nie potrafią ich dostrzec. "Szukając szczęścia" to wielowarstwowa opowieść o miłości do dziecka, do kobiety, do mężczyzny, ale nie tej z kategorii nieskazitelnej, lecz prawdziwie ludzkiej - z wszystkim wadami i zaletami. Aneta Krasińska by ukazać ją wybrała temat niezwykle trudny - nieuleczalna chorobę dziecka, rzadko kogo pozostawia on obojętnym, lecz tylko nielicznym udaje się pokazać tak dokładnie, a jednocześnie delikatnie, jaki ma wpływ na najbliższe otoczenie. Łatwo od razu ocenić postacie, przypiąć im łatki, potępić lib zaklaskać z uznania, trudniej jest wstrzymać się z osądem do ostatniego zdania. "Szukając szczęścia" to książka, której się nie zapomina, po jej lekturze może ktoś spojrzy na innych z perspektywy, mającej w sobie więcej barw niż jedynie biel i czerń.








Organizator Book Tour: Literacki Świat Cyrysi
Fanpage Anety Krasińskiej: Aneta Krasińska

niedziela, 10 lipca 2016

Na kłopoty ... Karol

 Przedpremierowo

"Dokumenty z Łeby"
Loco
seria "Sprawa do załatwienia"


Jeżeli człowieka dopadają kłopoty warto znać kogoś kto zajmie się ich rozwiązaniem, najlepiej w sposób skuteczny i bez zbytniego rozgłosu. Oczywiście tacy specjaliści nie ogłaszają się wszem i wobec, ich atutem jest dyskrecja i sprawność w radzeniu sobie w sytuacjach gdzie prawo niezbyt się sprawdza lub po prostu nie sięga. Tacy specjaliści chadzają sobie tylko znanymi ścieżkami, by tam gdzie zawodzi większość, odnieść sukces dzięki nieszablonowemu podejściu do sprawy. A później, później zajmują się kolejną sprawą, która przerasta innych.

Nie jest człowiekiem ukrywającym się, ale zanadto nie lubi rzucać się w oczy. Żaden z niego agent 007 lub jemu podobny szpieg, w ogóle nie porównuje się z nimi, bo i po co. Jego cele są zawsze ściśle określone, ale już drogi prowadzące ku nim zależą od wielu czynników, jakie rzecz jasna trudne są do przewiedzenia, nawet dla tego fachowca jak Karol Franet. Nowe zadanie nie dziwi go zbytnio i nie zaskakuje, w końcu dzięki właśnie takim problemom jest zapotrzebowanie na takie umiejętności jakimi się szczyci. Zleceniodawca ma konkretne oczekiwania i nawet pewną koncepcję jak je spełnić, szczegóły to już naturalnie domena Franeta. Niezwykle cenna dokumentacja zyskała jeszcze jednego właściciela, ma się rozumieć bez zgody pierwotnego jej posiadacza i tu właśnie zaczyna się misja człowieka z cienia. Odpowiedni plan to klucz do powodzenia całego przedsięwzięcia, a jest w jednym i drugim wiele znaków zapytania. Ale właśnie na tym polega rola Karola by to co wydaje się co mało realne nabrało odpowiednich kształtów. Łeba i jej okolice mogą być miejscem gdzie rozegra najważniejsza część scenariusza, nie wszyscy są przekonani co do efektów, lecz nie takie przeciwności były pokonywane przez tego specjalistę. Powoli wszystko zmierza w odpowiednim kierunku, "rybka" wydaje się być coraz bliżej przysłowiowej sieci, jednak nim w nią wpadnie trzeba jeszcze trochę ją naprowadzić. Jednak okazuje się, iż należy wprowadzić korektę gdy pojawia się niespodziewanie jeszcze jeden zainteresowany wykradzionymi materiałami. Ten stawia sprawę jasno i na ostrzu noża, negocjacje zdają się nie wchodzić w rachubę, ale właśnie takie sytuacje nie są obce Franetowi. Jak mało kto umie odnaleźć się w takich okolicznościach, czy tym razem nie zgubi go rutyna lub pewność siebie?

Kłopoty to jego specjalność, z wyboru, rzadko kto posiada talent do ich rozwiązywania, a on go ma i skutecznie stosuje kiedy inni tylko rozkładają bezradnie ręce. Kim jest i jaka jest jego przeszłość? Tego nie zdradzą wam "Dokumenty z Łeby", za to dadzą wam orzeźwiającą porcję intryg oraz pozwolą poznać bohatera, którego warto zapamiętać, gdyż zapowiada się, że jeszcze niejednokrotnie będziemy obserwatorami wydarzeń z jego udziałem. Pierwsza historia z Karolem Franetem okazała się lekturą wartą prześledzenia, a on sam jest osobą, interesująco odsłaniającą obszar pomiędzy prawem, bezprawiem i sprawiedliwością. Autor jako motyw wykorzystał moment gdy Temida okazuje się bezradna, a jednym z wyjść awaryjnych jest człowiek, poruszający się pomiędzy tym co nie jest zabronione, przynajmniej dopóki nie zostanie cokolwiek udowodnione. Bohater "Dokumentów z Łeby" to nie typowa postacią z filmów akcji, chociaż tej nie brakuje w książce. Zamiast kolejnego klona takiego lub innego agenta, bądź szpiega, mamy postać na pierwszy rzut oka ginącą w tłumie, lecz to iluzja, pod którą kryje się prawdziwy fachowiec. Wyróżniają go umiejętności stanowiące podstawę fabuły i odpowiednio wykorzystane do jej rozwoju. Niedopowiedzenia co do osoby Franeta i cień tajemnicy jaki mu towarzyszy współgrają z sensacyjnym charakterem opowieści i stanowią jeden z wielu dobrych pomysłów autora. Biel i czerń są dość przereklamowane, a szarość ma wiele odcieni, czasem bliżej jej do tej pierwszej, a czasem do tej drugiej. W tym kolorze nie wszystkim do twarzy, ale "Dokumentom z Łeby" jak najbardziej on odpowiada i pozwala podkreślić ich nieszablonowość. 

Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję
wyd. NOVAE RES






Więcej informacji o nowościach wydawnictwa i nie tylko tutaj

czwartek, 7 lipca 2016

Nie jest Supermanką

"Jak się nie zakochać"
Nina Majewska-Brown


Życie to pasmo niespodzianek - nieustannych i zbyt często wprowadzających chaos w dopiero co uporządkowanym przez nas świecie. Kiedy człowiek jest już pewien, że większość elementów swej egzystencjalnej układanki jest już na odpowiednim miejscu, los po raz kolejny daje o sobie znać i zabawa zaczyna się od początku. Niektórzy z takimi atrakcjami spotykają nagminnie, próbują schodzić im z drogi, starają się je omijać, ale one i tak ich znajdują, a potem ma miejsce kolejna rozgrywka z wieloma znakami zapytania.

Spokój nie jest przereklamowanym stanem, wprost przeciwnie, takie chwile trzeba celebrować, niestety kiedy się czasem zdarzają Nina ma nie lada orzech do zgryzienia. W końcu jako właścicielka restauracji, matka, przyjaciółka i na dodatek synowa, ma ręce pełne roboty, a myśli w jej głowie krążą z szybkością światła, no więc relaks jest momentem dość mało znanym dla niej. Oczywiście gdyby wiedziała co jeszcze przed nią na pewno skorzystałaby z takiej okazji, lecz jak to mówią: mądrym to się jest po, a nie przed. Kruchej równowadze nie sprzyjają wizyty teściowej, kolejne pomysły wprowadzane od razu w czyn przez latorośl oraz cała reszta w postaci przyjaciółki Magdy i pracowników własnej restauracji. Po prostu każdy dzień jest jedyny  w swoim rodzaju i niepowtarzalny, tylko ile kobieta może udźwignąć sama? Pytanie to zadaje także wierna psiapsiółka, ale Nina ma jedną odpowiedź, zresztą nie ma czasu na to by jeszcze facetem się opiekować! Wiadomo jest osobą zajętą, no i jeszcze to przeznaczenie wciąż lubiące ją zaskakiwać. Tym razem do pokaźnego zbioru różnorodnych życiowych zagwozdek wpadają raz po raz kolejne, rano, w południe i wieczorem, nawet Superman nie dałby rady, lecz Nina panuje nad tym rozgardiaszem lub przynajmniej próbuje przekonać samą siebie, że tak jest. Niektórzy na jej miejscu załamaliby ręce, lecz nie ona, nawiasem mówiąc i tak musi się zmierzyć, wcześniej czy później, z nieobliczalnym otoczeniem. Jej pojedynki ze światem noszą wszelkie znamiona niekonwencjonalności połączonej z przeprowadzonym na gwałt rachunkiem zysków i strat, z naciskiem na minimalizację tych ostatnich zwłaszcza. Jednak od czego  ma się dystans do siebie samej, niekiedy aż zbyt często nadszarpnięty przez okoliczności. Jeżeli do tego dodać niespodziewanie podsunięte pewne ramię do oparcia to sytuacja staje się więcej niż interesująca. Wszystko mogłoby pójść w odpowiednim kierunku gdyby nie ostatnie wydarzenia. Czy i tym razem Nina da radę jakoś przetrwać kolejne otwarcie się puszki Pandory zwanej inaczej życiem?

Humor połączony z bohaterkami, powalającymi swoimi pomysłami na kolana, z szczyptą życiowych perypetii oraz sporą dozą uczuciowych perturbacji daje w efekcie końcowym historię pod znaczącym tytułem "Jak się nie zakochać". Nina Majewska-Brown po raz trzeci przekazuje czytelnikom do rąk książkę, która zaraża optymizmem, pozwala kibicować postaciom w ich życiowych zmaganiach i daje powód do niejednego wybuchu śmiechu. Autorka pod pierwszą - lżejszą warstwą skrywa trudniejsze wątki jakim stawia czoła główna postać, starając się jak wielu z nas pogodzić kilka ról jednocześnie. Od śmiechu do refleksji nie zawsze musi prowadzić długa droga, bo jak to bywa w realnym świecie jedno z drugim przeplata się lub wręcz występuje w tym samym momencie. "Jak się nie zakochać" to opowieść o współczesnej rzeczywistości, emocjach jakie nie są nam obce oraz bohaterach podobnych do nas lub naszych bliskich. Nina Majewska-Brown nie skrywa swoich spostrzeżeń pod eufemizmami lub przenośnią, przedstawia je takimi jakimi są naprawdę, chociaż nadaje im smak dowcipny lub też satyryczny - w zależności od ich kalibru.




            
         



Za możliwość 
przeczytania ksiażki 
 dziękuję wyd. Rebis

wtorek, 5 lipca 2016

Kulisy historii

"Bóg, honor, trucizna"
Robert Foryś


Historię piszą zwycięzcy, to do nich należy świat i pamięć kolejnych generacji, reszta ginie w zawierusze dziejowej i skrzętnie zacieranych śladach po niezbyt chlubnych krokach. Czasem wielkie czyny u swych źródeł mają moralnie, co najmniej, dwuznaczne posunięcia, ale rzadko kto docieka co jest prawdziwą podstawą sukcesu. Czasem to co bierzemy za prawdę jest jedynie zręczną iluzją, ukrywającą rzeczywistość o wiele bardzie interesującą, lecz i obrazoburczą.

W polityce uczucia są niebezpieczne, chociaż czasem przydatne, nic tak człowieka nie motywuje do działania jak miłość i jej rewers - nienawiść, rzadziej wystarczającą zachętą jest honor. Jednak by cokolwiek znaczącego w niej osiągnąć należy mieć w zasięgu ręki złoto i odpowiednich pomocników, wiedzą o tym wytrawni gracze, a kardynał de Bonzi jest jednym z najlepszych w tym gronie. Jego plany sięgają o wiele dalej niż tylko do granic francuskiego królestwa, cała Europa jest polem doświadczalnym dla jego zamierzeń. Agenci działający na polecenie de Bonziego są wszędzie tam gdzie dzieje się coś ważnego, Maria Sobieska wie o tym doskonale, ona także działa w imieniu tego duchownego. Jej cel jest jasny, przeciwnik jeden, chociaż mający wielu zwolenników, na każdym kroku musi pilnować swych tajemnic i jednocześnie wypełniać kilka misji równocześnie. Wystarczy chwila nieuwagi by zwycięstwo zmieniło się w porażkę, a na to nie stać hetmanowej, nie po to od lat prowadzi grę, która lada chwila może mieć finał. Z wierną towarzyszką lawiruje w prawdziwie morderczym i pełnym pułapek labiryncie męskiej polityki, odpowiednio sterując potężnymi mężami stanu, ale przeciwniczki nie zamierzają niczego ułatwiać Marysieńce.

Polska korona to cenny łup dla wielu, Michał Korybut Wiśniowiecki zdaje się nie dostrzegać powagi sytuacji w jakiej się znalazł. Niektórzy chcą ją zdobyć i nie cofną się przed niczym by ją zdobyć. Tam gdzie Bóg zawiedzie, a honor jest czymś rzadko spotykanym, trucizna jest wielce pomocna by osiągnąć wyznaczony cel.

Wielką historię najczęściej piszą mężczyźni, a miejsce kobiet często zarezerwowane jest do roli drugoplanowej, a jakby tak odkryć kulisy dziejowych wydarzeń i pokazać je z kobiecej perspektywy? Jeżeli liczycie na opowieść o pięknych sukniach i wielkich balach to rozczarujecie się, ale gdy lubicie intrygi, przygody czasem także spod znaku płaszcza i szpady - w tym przypadku sztyletu, niekiedy szczypty lub kropli pewnych zabójczych substancji to "Bóg, honor, trucizna" będzie lekturą jakiej nie odkłada się aż nie przeczyta się ostatniego zdania. Soczysta i zagadkowa jednocześnie, w której polityka odgrywa równie dużą rolę jak osobiste ambicje, z takiego połączenie powstaje prawdziwa mieszanka wybuchowa, mogąca obalać monarchów i wynosić na szczyty ludzi z cienia. Robert Foryś żywiołowo i barwnie przedstawia Rzeczpospolitą jeszcze w pełni potęgi, będącą w samym środku zainteresowania międzynarodowej dyplomacji, na równie z królestwami Francji czy też Austrii rozdającej polityczne karty. Autor bez zadęcia, za to z dużą dawką ponadczasowych spostrzeżeń, odmalowuje przed oczyma czytelników prawdziwą panoramę ludzkich charakterów, narodowych przywar i zalet, a przede wszystkim bohaterów odbrązowionych i dzięki temu przyciągających uwagę do swoich przygód. Postacie znane z lekcji historii nabierają wielowymiarowości i stają się ludźmi z krwi i kości - nienawidzącymi, kochającymi, mającymi plany, poznającymi gorycz porażki i słodki smak sukcesu. "Bóg, honor, trucizna" jako pierwszy tom trylogii zaostrza apetyt na kolejne części, rzadko kiedy bowiem spotyka się przedstawienie dziejów Polski od kulis, gdzie główną siłą sprawczą są kobiety od najniższych warstw aż po sam szczyt władzy.

sobota, 2 lipca 2016

Konkurs wakacyjny

Okres wakacji i urlopów 
oficjalnie został otwarty nie tak dawno, 
więc trwa pewnie dobór odpowiednich lektur 
na letni czas relaksu. 

Proponuję zatem wszystkim konkurs, 
zasady są proste: 

- w komentarzu do tego postu napiszcie jaką książkę/ książki macie ochotę przeczytać w czasie lata.

- czas trwania 02.07-16.07.2016

- ogłoszenie wyników - 17.07.2016

- w poście z wynikami podam e-mail,  
na który zwycięzca będzie mógł przesłać adres wysyłki nagrody

- nagroda została przekazana 
przez wydawnictwo Albatros i jest nią 
1 egz. "Domu nad  jeziorem"





recenzja książki tutaj

Zapraszam do udziału w konkursie :)

 

czwartek, 30 czerwca 2016

Śmierć zaprasza do tańca

 PRZEDPREMIEROWO
"Dance macabre"
Magdalena Dziedzic


Metropolie skupiają jak w soczewce wszystko co dobre i złe, nagłaśniając szczególnie to drugie, ponieważ to pierwsze nie cieszy się aż takim zainteresowaniem. Zbrodnia nie oszczędza żadnej warstwy społecznej, zdarza się w najlepszych domach i brudnych zaułkach, jedyna różnica pomiędzy tymi jest taka, że zamożna ofiara może liczyć na większe zainteresowanie ze strony stróżów prawa, natomiast dochodzenie w sprawie uboższej nie zawsze jest aż tak intensywne. Czasem nawet śmierć wydaje się interesowna.

Prywatny detektyw z renomą Castora Tuttiholmesa nie narzeka na brak ciekawych śledztw, intrygujące kazusy wcale nie są rzadkością. Jeżeli dodatkowo jest się osobą mile widzianą w najlepszym towarzystwie to rozwiązywanie zagadek kryminalnych nabiera dość ciekawych barw. Oczywiście dyskrecja i zachowanie wszelkich pozorów savoir-vivre`u to podstawa, przestępstwo przestępstwem, ale liczą się pozory, a raczej ich zachowanie pomimo wszelkich przeciwności. Śmiertelne zejście lady Beatrice LeFray wzbudza spore zamieszanie pośród londyńskiej socjety, piękna, bogata i popularna dama ot tak nie umiera, lista podejrzanych zapełnia się szybko, a szanowny pan Tuttiholmes podejmuje się pracy śledczej. W tym przypadku znaków zapytania jest wiele, niektóre są dość niewygodne dla bliskich i znajomych Castora. Elita angielska nie pobłaża tym, którzy naruszają jej niepisane zasady funkcjonowania, oczywiście wiele z tego co w jej kręgach się dzieje godne jest potępienia, lecz jeżeli nie przekracza się pewnych granic to nie będzie się z niej wykluczonym. Teraz jednak czołowym problemem jest wyjaśnienie okoliczności śmierci lady Beatrice i tu właśnie zaczynają się przysłowiowe schody, gdyż wytrawne oko detektywa już na początku wychwyciło pewne wiele mówiące detale. Dziewiętnastowieczny Londyn ma wiele tajemnic i trzeba uważać gdy odsłania się ich oblicza, ponieważ można odkryć więcej niż by się zamierzało. Świat bogatych i świat ubogich dzieli przepaść, ale czasem też dużo łączy, ludzkie żądze, hipokryzja, chciwość i zakłamanie dobrze znane są w każdych kręgach, londyńska mgła spowija niecne sprawki niejednego. Co wydarzyło się w wieczór gdy lady LeFray pożegnała się z życiem? Tuttiholmes musi odpowiedzieć nie tylko na to pytania, może pomocny będzie jego brat Michael? Młody mężczyzna bywa tu i ówdzie, ma różnorodne znajomości, a w tej konkretnej sprawie niemało jest niewiadomych. Nie można zapomnieć też i o innych zbrodniach, ale człowiek nie tylko samą pracą żyje, szczególnie kiedy panna Christine Jackson pojawia się w pobliżu. Czy Castorowi Tuttiholmes uda się rozwiązać zagadkę śmierci lady Beatrice? Z czym będzie musiał się zmierzyć podczas tego dochodzenia? Taniec śmierci został już rozpoczęty i zaprasza kolejnych tancerzy by dołączyli do niego...

Niekiedy Londyn staje się prawdziwą dżunglą, w której trzeba uważać na każdy swój krok i gest, wystarczy moment by stać się ofiarą własnych lub cudzych błędów, a drapieżniki w ludzkiej skórze czekają tylko na dogodny moment na atak. Panowie Tuttiholmes wiedzą jak się w niej poruszać, ale czy uda im się uniknąć pułapek jakie czyhają na każdym kroku?

Zbrodnia ma wiele imion i niektóre z nich można poznać w "Dance macabre", ale nie zawsze one odgrywają rolę główną. Kryminał czasem ocierający się o groteskę, zdzierającą maski pozorów pozwala zajrzeć w umysł człowieka i poznać jego  najmroczniejsze zakamarki. Magdalena Dziedzic wbrew ramom czasowym i otoczeniu nie stwarza kolejnego klona Sherlocka Holmesa, jej bohaterowie to całkowicie autonomiczne byty, schodzące z utartych ścieżek i podejmujących decyzje odmienne niż ich poprzednicy. W "Dance macabre" motyw kryminalny wydaje się jedynie pretekstem do podróży czasem przybierającej charakter jak z sennego koszmaru, której kolejne etapy wyznaczane są przez ludzkie żądze, wciąż niezaspokojone i pragnące tego co niedostępne. Pomiędzy zbrodnią i karą jest ocean tajemnic z jakiego wyłaniają się kolejne wątki, zazębiające się i dające nieśpieszną odpowiedź na pytania kto i dlaczego? Sam tytuł okazuje się mieć alegoryczne odbicie w losach bohaterów, a niebanalny finał podkreśla jego wymowę.
Za możliwość przeczytania książki 
Dziękuję
wyd. NOVAE RES






Więcej informacji o nowościach wydawnictwa i nie tylko tutaj


środa, 29 czerwca 2016

Trochę chwalenia się ;)

 
Jakiś czas temu wzięłam udział w konkursie organizowanym przez księgarnie Matras. Zadanie było jednocześnie proste i skomplikowane - polecenie książki na wakacje. Książek czytam dość dużo, więc mogłam wybrać lekturę na czas letniego odpoczynku z szerokiego grona, to była łatwiejsza ta część, trudniejszym okazał się wybór konkretnych tytułów. 
Spośród wysłanych propozycji jury wybrało recenzję "Eugeniusz Bodo, "Już taki jestem zimny drań", która otrzymała jedną z nagród III stopnia.        
  



Dzisiaj dotarła do mnie przesyłka od księgarni Matras, 
a w niej wygrane książki:


Cieszę bardzo się z wyróżnienia 
oraz z nowych tytułów w mojej biblioteczce. 



 Nagrodzona recenzja znajduje się także na blogu -



 

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Piękne nieznajome znajome

"Najpiękniejsze kobiety z obrazów.
Prawdziwe historie"
Małgorzata Czyńska


Patrząc na obraz zauważamy wpierw ogół, a później szczegóły, rzucają się nam w użyte barwy, pierwszoplanowe postacie lub obiekty pełniące tę unkcję, w końcu tło. Zaraz potem w naszym umyśle kształtuje się ocena tego co właśnie zobaczyliśmy, czasem pierwsze wrażenie decyduje o tym co pozostaje w pamięci. Każde płótno ma historię ukrytą pomiędzy kolejnymi pociągnięciami pędzla i tematyce jaką przedstawia. Jeśli rolę główną odgrywa człowiek to i on skrywa pewną tajemnicę, niekiedy równie intrygującą co i samo dzieło.

Słynnych obrazów jest wiele, o każdym z nich można napisać nie tylko książkę jedną książkę, ale w niektórych z nich szczególna uwagę przykuwa ona - jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna, z tajemnicą ukrytą w oczach, geście lub całej sylwetce. Jedną z najsłynniejszych jest Mona Lisa, od wieków intrygująca ledwo zauważalnym uśmiechem, prawdziwa ikona nie tylko malarstwa, lecz i bardzo szeroko pojętej kultury. Ten, który przeniósł jej wizerunek na płótno również nie ustępują sławą - Leonardo da Vinci, geniusz, wizjoner i wszechstronny artysta. Oboje, pomimo upływu kilkuset lat fascynują, kim była więc ta niezwykła piękność? Odpowiedź można znaleźć w książce "Najpiękniejsze kobiety z obrazów. Prawdziwe historie". Przybliży ona również postać Tamary Łempickiej, malarki na nowo odkrywanej, zachwycającej kilkadziesiąt lat temu na równi swoją osobą jak i swoimi pracami. Piękna kobieta w zielonym Bugatti, uosabiająca szalone lata dwudzieste i nowy styl w malarstwie, jest nią nikt inny jak sama malarka. Równie znana jest Emilia Floge, za sprawą Gustawa Klimta stała się jednym z największych symboli wiedeńskiej secesji, prawdziwa muza, ale także ktoś jeszcze - projektantka mody i wierna przyjaciółka wielkiego artysty. Po filmie "Frida" rzadko kto nie rozpoznaje tej malarki, fabularna wersja przykuwa dramatycznymi losami artystki. Podobnie jest z obrazami Diego Rivery, na których została przedstawiona w niezwykły sposób, nie pozwalający oderwać wzroku od tak niezwykłej modelki.

Każda z tych kobiet zapisała się w annałach nie tylko artystycznych, lecz za ich sławą kryje się ból, czasami odrzucenie, poświęcenie i plotki uznawane za prawdę.  "Najpiękniejsze kobiety z obrazów. Prawdziwe historie" to nie jedynie historie tych kobiet, to także opowieść o Dorze Maar, Fridzie Kaalo i Ninie Witkiewiczowej oraz kilku równie nieszablonowych postaciach. Maria Czyńska w zwartych słowach opisuje ich barwne życie u boku najsłynniejszych malarzy, w tym opracowaniu nie są one dodatkiem, lecz postaciami na równi z artystami. Autorka dała im głos, wniknęła w obrazy i pod warstwy farby by odkryć kim były w rzeczywistości.

sobota, 25 czerwca 2016

Tam gdzie wszystko ma swój początek

"Dom nad jeziorem"
Kate Morton


Przeszłość zawsze ma wpływ na nas, nawet gdy myślimy, że zamknęliśmy do niej drzwi raz na zawsze. Wspomnień nie da się wymazać z pamięci, a to one uchylają wejście do niej. Nie da się zmienić tego co już było, lecz to co dopiero będzie jest jeszcze w naszych rękach i w dużym stopniu zależne od naszych wyborów. Niestety chcąc się odciąć za wszelką cenę od dawnych wydarzeń czasem nie dajemy sobie szansy na naprawę starych błędów.

Stary dom kryje wiele tajemnic, był świadkiem śmiechu oraz łez. Sadie przypadkowo odkrywa opuszczony budynek, coś ją do niego przyciąga, sprawdza więc jego historię, a ta okazuje się zbieżna z tym czego ostatnio była uczestnikiem. Okres urlopu sprzyja prywatnemu dochodzeniu, może uda się rozwiązać kryminalną zagadkę sprzed kilkudziesięciu lat? Oczywiście kobieta zdaje sobie sprawę, że dużych szans nie ma, ale nie umie zapomnieć o tej sprawy. Zaginięcie dziecka zawsze wzbudza szerokie zainteresowanie opinii publicznej, sama przekonała się o tym niedawno. Teraz jednak chce się skupić na tajemniczym zniknięciu Thea Edevane`a, pozwala to chociaż na trochę odsunąć osobiste problemy. Co wydarzyło się w czerwcową noc siedemdziesiąt lat wcześniej? Arystokratyczna rodzina bawiła się wówczas w ogrodzie wraz z przyjaciółmi i znajomymi, nikt nic nie słyszał i nic nie widział, wszyscy sądzili, że kilkunastomiesięczny chłopczyk spokojnie śpi w swej sypialni na piętrze. Niestety o poranku okazało się, że najmłodszego z rodu Endevane`ów nie ma w swoim łóżeczku. Co się stało z chłopczykiem? Alice od lat stara nie myśleć się o Domu nad Jeziorem, Loeanneth to już starannie zamknięty rozdział w jej życiu, a  przynajmniej próbuje tak myśleć o nim. List od Sadie Sparrow sprawia, iż wracają wspomnienia i tajemnice, które wydawały się pogrzebane w starym budynku na kornwalijskim wybrzeżu. Co komu przyjdzie z odgrzebywania dawnej tragedii? Upłynęły dekady odkąd rodzina Edevane`ów opuściła miejsce, przypominające jednocześnie najlepsze i najgorsze momenty w jej historii. Może nadszedł czas by zrzucić brzemię tajemnic i jeszcze raz przyjrzeć się im przyjrzeć? Nie tylko Alice ucieka przed przeszłością, Sadie także pragnie o niej zapomnieć. Mury Loeanneth kryją w sobie wiele szczęścia, ale również bólu oraz poświęcenia, przez lata czekały na to by ktoś wreszcie odkrył sekret czerwcowej tragedii.

Niesamowita historia, w której splata się sensacja, romans, elementy gotyckiej powieści i sagi rodzinnej. Kate Morton w tej ilości gatunków zgrabnie lawiruje pomiędzy kilkoma planami czasowymi i bohaterami, z których każdy chowa w zanadrzu jakąś tajemnicę. Tytułowy "Dom nad jeziorem" jest milczącym świadkiem wydarzeń jakie naznaczają członków pewnej rodziny na całe życie. Gdyby mógł przemówić ... on tego nie potrafi, lecz ludzie go zamieszkujący też są nieskorzy do szczerej rozmowy, a od tego już krok do domysłów, przypuszczeń i pasma wydarzeń jakie dopiero po latach odkrywają swoje prawdziwe oblicza. Każda z postaci doświadczyła w swoim życiu dramatycznego przełomu od jakiego chce się odciąć, lecz wciąż mniej lub bardziej świadomie wraca do tego momentu, łączy ich stary,  opuszczony, dom napiętnowany dawną tragedią. Autorka daje czytelnikom kilka wątków i osnowę w postaci murów oraz otaczającego ich ogrodu, kolejne rozdziały tkają niezwykłą materiał fabuły, w której rozkwitają uczucia, przetacza się dramat dwóch wojen, świeże rany zmieniają się w niezagojone blizny, a zagadki z przeszłości czekają na rozwiązanie. Na ponad pięciuset stronach czytający poznają losy bohaterów, którzy czasem rozpaczliwie pragną naprawić dawne błędy, ale ukrywają to co najważniejsze czyli prawdę w imię przysięgi złożonej sobie i bliskiej osobie.
"Dom nad jeziorem" ma w sobie detale kojarzące się mnie osobiście z kryminałami Agathy Christie, "Alicją w krainie czarów", "Na Zachodzie bez zmian" i autentycznymi wydarzeniami z lat trzydziestych ubiegłego wieku. Każdy z tych elementów znajduje subtelne odbicie w poszczególnych wątkach wzbogacając je i jednocześnie wzmacniając zaintrygowanie. Pozostaje jeszcze finał, w którym Kate Morton nie zapomniała o żadnym detalu wymagającym zakończenia.




            
          Za możliwość przeczytania książki 


    Dziękuję 


     wyd. Albatros

środa, 22 czerwca 2016

Zrozumieć siebie

"Przekład dowolny"
Hanna Cygler


Czasami wydaje się nam, że to przypadek rządzi naszym życiem albo zrządzenie losu. Dzięki nim spotykamy tych, a nie innych ludzi, przydarza się nam coś i jesteśmy świadkami właśnie tego wydarzenia. Jakoś tak zbieg okoliczności krąży wokół nas i, czy chcemy tego czy nie, po raz kolejny wplątuje nas w jakieś mniejsze bądź większe przygody. A może jest on tylko zarzewiem czegoś co tak naprawdę zależy tylko i wyłącznie od nas? Jeżeli do własnych decyzji dodamy nadzieję to jesteśmy na dobrej drodze by zdobyć upragniony cel.

Przelotne spotkanie, ot dwoje ludzi w podróży, luźno wymieniane uwagi, żadnych bliższych kontaktów, w końcu nigdy więcej się już nie spotkają. Raptem kilka godzin spędzonych razem, potem powrót do rzeczywistości w jakiej trzeba zmierzyć się z bolesną przeszłością i niepewną przyszłością. Iza z jednej strony czuje ulgę, że za sobą ma już najgorsze, ale to co przed nią wcale nie nastraja jej zbyt optymistycznie. Przypadkowo poznany Maciek wyciąga do niej pomocną dłoń i pozwala uwierzyć, iż jeszcze nie wszystko stracone. Mieszkanie, praca, znajomi, tym dzieli się z Izą, nie chce niczego w zamian albo ona nie zauważa prawdziwych intencji. Jednak w tej chwili ważne jest jedynie to, że staje na własnych nogach i nie jest ciężarem dla nikogo, ale nie tylko tym przecież człowiek żyje. Tyle już się zmieniło wokół nich, a oni nie stoją z boku - są aktywnymi uczestnikami, powoli dawne lęki zmieniają się w pewność siebie. Iza ma konkretne plany i zamierza je zrealizować gdy okazja się nadarzy, zbyt dużo już doświadczyła by żyć złudzeniami, chce zdobyć to czego pragnie i gotowa jest na wiele. Co na to Maciek? Wydaje się, że jest ulepiony z całkiem innej gliny, jego priorytety są całkowicie różne. Ich przyjaźń wbrew wszystkiemu jednak trwa, chociaż nie omijają jej burze, niekiedy wręcz prawdziwe nawałnice z potężnym wyładowaniem emocji. Wspólni znajomi nie raz są zdziwieni postępowaniem tych dwojga, zresztą sami zainteresowani chyba również. Każde z nich nie stroni od towarzystwa, wiążą się z innymi, przeżywają wzloty i wciąż są blisko siebie, lecz nie z sobą, znają się dobrze, ale czy zrozumieli co jest najważniejsze?

Podobno od przyjaźni do miłości wcale nie jest daleko, niektórzy jednak zdają się tego nie dostrzegać. Na co dzień zajmują się tłumaczeniem na języki obce polskich słów i są w tym najlepsi, lecz w życiu prywatnym wciąż mają problem by się porozumieć. Gdzieś ucieka im prawdziwy sens tego co mówią do siebie i istota ich wyborów. Mają w pamięci przeszłość, lecz co z przyszłością?

Najnowszą książkę Hanny Cygler nie da się łatwo streścić, najlepszym rozwiązaniem jest zagłębienie się w lekturę i osobiste zapoznanie się z fabułą. Wobec bohaterów "Przekładu dowolnego" nie sposób przejść obok obojętnie, nie są oni bez skazy, czasem ma się ochotę nimi potrząsnąć, a czasem powiedzieć słowa otuchy. Czytelnicy wraz z nimi błądzą, wychodzą na prostą, żałują podjętych decyzji i śmieją się przez łzy. Warstwa obyczajowa przeplata się z rzeczywistością początku ostatniej dekady dwudziestego wieku, spajają je ze sobą postacie z jednej strony pełne nadziei na to co właśnie zaczyna się tworzyć w Polsce, z drugiej strony mające już za sobą doświadczenia emigracyjne, brak bezpieczeństwa lub utratę stabilizacji życiowej. Autorka oddała przy pomocy swoich bohaterów atmosferę tamtych lat, która tak naprawdę jest jednym z aktorów drugiego planu, może i mało widocznym, ale bardzo odczuwalnym. "Przekład dowolny" to historia o ludziach, chcących rozpocząć kolejny rozdział życia i dążących do do tego niekiedy nawet wbrew sobie, pragną oni odzyskać to co kiedyś utracili i urzeczywistnić marzenia jakie musieli odłożyć na później. W swoich dążeniach nie różnią się od poprzednich i późniejszych pokoleń, lecz są w stanie ocenić siebie i innych jedynie z własnego punktu widzenia. Zresztą podobnie jak kiedyś oraz później robili i zrobią to kolejne generacje.






   Za możliwość przeczytania książki 
             dziękuję wyd. Rebis

niedziela, 19 czerwca 2016

Odpowiedni moment

Dodaj napis
"W samą porę"
Katarzyna Busłowska


Współczesność nie sprzyja spokojnej egzystencji, smakowaniu życia i bezstresowemu obserwowaniu otaczającej nas rzeczywistości. Żyjemy szybko, w pośpiechu, zawsze w biegu, bo przecież tyle okazji dookoła, których nie wolno przegapić lub odpuścić, sukces jest przecież taki ważny i niezbędny. Brak odpowiedniego momentu na całą resztę, chyba, że w końcu sami powiemy stop, ale wypowiedzieć to słowo jest niezwykle trudno.

Karolina Mec umie wykorzystać każdą okazję biznesową, znana jest jako obrotna bizneswoman, która ma doskonałą rękę do interesów. Nigdy nie odkłada niczego na później jeżeli chodzi o sprawy zawodowe, natomiast osobiste to już inna historia. Wymaga wiele od innych, ale od siebie najwięcej, rodzina i przyjaciółki znają ją od całkiem innej strony i wiedzą, że dla nich zrobiłaby wszystko i bez wahania. Ewa, Lena, Gośka i Karolina różnią się od siebie jak dzień i noc, ogień i woda, lecz od lat mogą na sobie polegać, łączy je przyjaźń, czasem dość zwariowana, lecz zawsze wkraczająca w odpowiednim momencie z pomocą. Tym razem ta ostatnia przyniosła coś więcej lub raczej kogoś - Janka Drzewieckiego, mężczyznę z kategorii tych niebezpiecznych, jakich powinno omijać się szerokim łukiem jeśli serce ma pozostać w jednym kawałku. Przynajmniej takie jest zdanie Karoliny, inni zdają się mieć odmienna opinię, dzieli ich wszystko, on jest muzykiem, na dodatek sławnym i mieszka na innym kontynencie, a ona to twardo stąpająca kobieta interesu, trzymająca wszystko twardą ręką. Tych dwoje na pierwszy rzut oka nie pasuje do siebie, ale poza tym dobrze im się ze sobą rozmawia i wciąż myślą o sobie, a pod stworzonymi przez siebie kryją w sobie podobne życiowe doświadczenia. Czy jednak to nie za mało by zaufać drugiej osobie i uwierzyć, że może ich połączyć więcej niż przelotna znajomość? Zaufanie łatwo nadwyrężyć, a wokół nich zaczyna się wiele dziać, wystarczy jeden fałszywy krok by zniszczyć uczucie, szczególnie gdy emocje biorą górę.

Co może się wydarzyć gdy ludzie stoją na rozdrożu oraz chcą rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu, a rzeczywistość podsuwa im całkiem inny scenariusz niż ten jaki napisali dla siebie? Karolina umiała wybrać przedsięwzięcia, rokujące dobrze na przyszłość, Janek nie bał się podejmować ryzyka, oboje znają wartość przyjaźni i rodziny, lecz miłość jak do tej pory omijała ich. Czy będą gotowi by dać jej szansę?

"Ser­ce ma swo­je rac­je, których ro­zum nie zna" - bohaterowie książki Katarzyna Busłowskiej dowiadują się o tym gdy ich poukładane do tej pory życie zaczyna zmierzać w całkiem innym kierunku niż do tej pory. Tytuł "W samą porę" wspaniale pasuje do fabuły, w której odpowiednia chwila okazuje się nie raz punktem wyjścia dla rozwoju poszczególnych wątków. W historii tej nie brak ciepła i emocji, pokazana jest również siła przyjaźni i więzów rodzinnych. Autorka zadbała by czytelnicy podczas lektury poznali dobrze postacie i motywy jakimi się kierują, ale przede wszystkim strona po stronie przedstawiła miłość - od chwili kiedy zaczyna kiełkować aż po moment gdy staje się silna i stanowi oparciem. "W samą porę" to również panorama ludzkich charakterów, skrywanych często pod maskami, które świetnie pasują do gry pozorów, prowadzonej czasem dla innych, a czasem dla siebie samego.


Za możliwość przeczytania książki

dziękuję 
 
portalowi CPA
i
wyd. Novae Res