sobota, 2 kwietnia 2022

Nowa szansa

 Nowość

„Złamane pragnienia”

Cora Reilly

 

Podobieństwa i przeciwieństwa, jedni mówią, że te pierwsze są dobrą podstawą uczucia, inni, iż właśnie to drugie. A jeśli w dwojgu ludzi skupia się jedno i drugie? Czy będą w stanie zaakceptować to, co ich różni i nie znudzić się tym, co podobne?

 

Znalezienie swego miejsca w świecie dla wielu nie jest łatwe, a jeśli jest się członkiem takiej, a nie innej rodziny oznacza to zazwyczaj jedno. Adamo zbyt dużo widział i może jeszcze więcej odczuł, zresztą nie on jeden, zawsze mógł liczyć na swoich bliskich. Tyle, że czasami człowiek musi sam odnaleźć tę część siebie, jakiej braku odczuwa. Kim tak naprawdę jest mężczyzna, którego widzi Dinara? Co innego plotki i suche informacje, a kompletnie czym innym jest wejście na jego teren i poznanie go. Adamo również jest ciekawy dziewczyny, obok jakiej nie da się przejść obojętnie. Tych dwoje zdaje się przyciągać nawzajem, lecz co faktycznie kryje się za ich spotkaniem? Ona na pewno musi być odważna albo raczej pełna brawury jeśli zrobiła coś takiego. On chce ją poznać, ją, nie wizerunek, stworzony przez nią, wydaje mu się aż zanadto znajoma lub raczej to, co ją napędza. Co wyniknie z tej znajomości? Każde z nich do tej pory próbowało kroczyć swoją ścieżką w ramach świata w jakim urodzili się i który nie pozwala uciec z niego.

 

Dwoje bohaterów jednocześnie podobnych do siebie i różnych, z demonami przeszłości, które tylko czekają na to by pokazać jak niszczycielską siłą są. Cora Reilly niejednokrotnie pokazała już bohaterów z bliznami, po przejściach i z przeszłością. Seria o braciach Falcone zawiera każdy z tych elementów i dużo więcej, gdyż każdy z nich to jednocześnie osobna historia oraz część dziejów jednej rodziny, nieszablonowej i pełnej indywidualności. Nadszedł moment by opowiedzieć o najmłodszym z braci, z jednej strony wydaje się to być zadanie, w końcu czytelnicy mieli okazję poznać go doskonale przy okazji kolejnych historii o jego bliskich, tyle, że to co jest zaletą ma także trudniejsza stronę – postać wydaje się już aż za dobrze  znana. Co więc pozostaje? Dopowiedzieć jedynie zakończenie? Nie byłoby to w stylu pisarki, umiejętnie rozwinęła to, co już zdradziła na temat swojego bohatera i pokazała kim się stał. Oczywiście na tym nie poprzestała, jak zawsze sięgnęła głębiej i dalej, odsłaniając mężczyznę, nie tylko brata i członka organizacji, walczącego o siebie, swoją tożsamość i przede wszystkim przyszłość. Z wsparciem bliskich, lecz i całkowicie samodzielnie, podejmującego swoje wybory, naznaczonego tym, co już za nim. Jeszcze jedna postać zwraca uwagę – główna bohaterka, jej sylwetka jak zawsze nie pozostaje w cieniu i ma duży wpływ na to kształtowanie fabuły. Ma swoje tajemnice i cel, doskonale wiedzącą kim jest i co się stanie kiedy zrobi zły krok. „Złamane pragnienia” mają klimat wcześniejszych części, ale też i swój indywidualny charakter, wynikający z tego kto odgrywa pierwszoplanowe role.

piątek, 1 kwietnia 2022

Czym jest przyjaźń?

Nowość:

„Talerz pełen składników”

Natalia Nowak-Lewandowska

 

Przyjaźń ma wiele twarzy i niezwykłą siłę, każda, obojętnie kogo z sobą połączyła, ale kobieca niesie z sobą niezwykły dar. Jaki? Siostrzaną wspólnotę, patchworkową, wspierającą w trudniejszych momentach i świętującą gdy nadejdzie sukces, nieważne czy mały czy duży.

Czasem powstaje ona przypadkowo, z potrzeby chwili, na tu i teraz, a potem trwa bez względu na wszystko. Po prostu lub wprost przeciwnie, bo tak podpowiada intuicja, serce bądź głowa.

 

Życie nie zawsze jest kolorowe i nie przynosi same szczęśliwe dnie, ktoś powie tak już bywa, w końcu realny świat to nie bajka. Jednak czasami umie dopiec, bez okazji albo wprost przeciwnie, co jeszcze bardziej boli. Julitę, Dorotę i Iwonę nie łączy nic, prawie nic, przynajmniej na początku, poza jednym „czymś” i właśnie to jest źródłem ich spotkania oraz co ważniejsze nawiązania nic przyjaźni. Nieoczywistej, pojawiającej się znikąd, kiedy w najmniej tego się spodziewają i nie oczekują. Singielka, mężatka i rozwódka, trójkąt daleki od ideału, chociaż gdyby spojrzeć z boku … No właśnie każdy dostrzega coś innego, zazdrości czegoś, co wcale nie musi być rzeczywiste lub zostało osiągnięte wysiłkiem, jakiego się zauważa. Ale właśnie przyjaźń daje lub pozwoli brać wsparcie, właśnie teraz gdy jest potrzebne oraz siłę, motywację, by być taką, jaką się chce. Julita, Iwona, Dorota, mają za sobą przeszłość, lecz tu i teraz również siebie, a co z przyszłością? Właśnie złapały szansę na taką, której pragną, marzą lub po prostu w jakiej będą czuć się dobrze z sobą, cała reszta dopiero przed nimi.

 

Niekiedy to kwestia szczęścia albo bycia w odpowiednim miejscu i czasie, nawet jeśli uważamy inaczej. O czym mówię? O przyjaźni, wydającej się czasem czymś oczywistym, ale rzadko kiedy taką będącą. Natalia Nowak-Lewandowska po mistrzowsku pokazała ją w swojej książce, nie za pomocą wzniosłych słów, monumentalnych opisów, lecz w takiej postaci jak znamy ją z codzienności. Czasem wystarczy po prostu właściwa perspektywa i skierowanie wzroku czytelników tam gdzie jest to, co najważniejsze, ale niezauważalne, bo uważane za coś oczywistego, nad czym się nie ma zastanawiać. „Talerz pełen składników” nie jest książką jakich wiele, lecz właśnie tą, której warto poświęcić swój czas, nie dla samej rozrywki, lecz by go spędzić z historią, która jeszcze długo będzie się echem w nas odbijać. Trzy główne bohaterki nie są cukierkowo słodkie, próbują wyłamać się ze schematów, w które weszły same, chcąco lub nie i co doskonale znamy z codzienności, nie w bohaterskim zrywie, ale by zawalczyć o siebie. Nie są hollywoodzkimi superwomen, ale znanymi z autopsji bądź naszego otoczenia, daleko nie trzeba szukać, zdarza im się potknąć, poczuć zniechęcenie, złość i gniew. Jednak również uczą się doceniać siebie, dawać pierwszeństwo sobie lub zwyczajnie stawiać własne potrzeby na równi z bliskimi. Natalia Nowak – Lewandowska wyłowiła  wszystko to, co gdzieś ginie w codziennej bieganinie, a czego warto się nauczyć, czasem przypomnieć lub zwyczajnie docenić.

 




 Za możliwość przeczytania książki
dziękuję Wydawnictwu Lucky

 

środa, 30 marca 2022

Na przekór zasadom

Przedpremierowo:

„Jak zatrzymać przy sobie księcia”

Lenora Bell

 

Wolność ma bardzo ciekawy smak, wprost upajający, zwłaszcza dla tych, którzy nigdy wcześniej jej nie znali i sami ją zdobyli. Z miłością jest podobnie, również smakuje niepowtarzalnie, szczególnie gdy jest pierwsza i niespodziewana. Czasem obie pojawiają się jednocześnie i trudno zdecydować jaki jest lepszy, chociaż kto powiedział, że trzeba będzie wybierać? Jeśli ma się odwagę można delektować się jednym i drugim.

 

Wszystko układało się zgodnie z obmyśloną strategią czyli olśniewające wejście na salony, zawojowanie londyńskiej socjety, duża liczba małżeńskich propozycji i wspaniały ślub w finale. Problem w tym, że Dorothea Beaumont właśnie w tym ostatnim punkcie dała plamę, to znaczy powiedziała nie i to stanowczo oraz po raz pierwszy w życiu. Reszta potoczyła się już jak lawina i tak świetnie zapowiadająca się debiutantka stała się zakała arystokratycznej śmietanki towarzyskiej. Tyle, że jej to właściwie nie przeszkadza, w końcu może być sobą. Wystarczył jednak taniec z księciem Osborne by znowu uznano, iż warta jest by znowu się jej oświadczyć. Co to to nie, Dorothea nie jest już tamtą naiwną dziewczyną i wie czego chce – wolności, a oprócz tego ma jeszcze jeden cel. Książę Osborne powinien jej pomóc odzyskać to pierwsze i osiągnąć to drugie, przecież to on spowodował, że znowu się zainteresowano! On ma całkowicie inne plany, ale trudno zapomnieć i przede wszystkim pozbyć się z pola widzenia panny Beaumont, uparta z niej osoba. Ma konkretne żądania, czy książę będzie umiał im sprostać i co z tego wyniknie? Na pewno nic z tego, co planowali, bo tych dwoje odkrywa, iż własne towarzystwo odpowiada im, chociaż nieustanie sprzeczają się i mają zgoła inne zdanie prawie na każdy temat. Dokąd ich to doprowadzi? No cóż przekonają się o tym szybciej niż myślą, a potem pozostanie jedynie … zawalczyć o to, czego się pragnie!

 

Sekrety, zmotywowana hrabianka, nieprzystępny książę oraz zasady towarzyskie, jakim rzadko kto ma odwagę się sprzeciwić, nie mówiąc o otwartym sprzeciwie. Niezły zestaw startowy dla historycznego romansu czyż nie? Lenora Bell już w pierwszej książce serii Skandaliczni Książęta, iż nieprzypadkowo dobiera taką paletą elementów by od samego początku czytelnik był zaintrygowany tym jak potoczy się ciąg dalszy powieści. Oczywiście to wciąż nie gwarantuje sukcesu, jeszcze potrzebnych jest kilka elementów. Jakich? Takich, które między innymi odnajdujemy w „Jak zatrzymać przy sobie księcia” czyli splot okoliczności, nieprzewidywalny z efektownymi zwrotami akcji, a tych w tym tytule nie brakuje. Ukrycie w wątkach tajemnic i w odpowiednich momentach ich odsłanianie kawałek po kawałku również ma miejsce. Same tło historyczne także oferuje dużo i jest punktem wyjścia dla głównych wątków, doskonale wykorzystanym oraz zwracającym uwagę na pewne tematy społeczne, jakich nie spodziewalibyśmy się spotkać tutaj. No i pozostają bohaterowie – pełni uroku, z poczuciem humoru, wyłamujący się z prostych wzorów, z wdziękiem pakujący się w kłopoty i równie urokliwie wychodzący naprzeciw przygodom, wcale ich nie unikając. Nie da się ukryć, że lekki awanturniczy klimat da się odczuć, tak samo jak i chemię pomiędzy postaciami, coraz bardziej widoczną z każdym kolejnym rozdziałem. „Jak zatrzymać przy sobie księcia” jest lekturą, przy której nuda nie grozi, za to ogromna poprawa nastroju oraz wspaniała rozrywka jest gwarantowana.

 

 

Premiera:

13.04.2022

 

Za możliwość
przeczytania książki dziękuję:

 

 

poniedziałek, 28 marca 2022

Wenecka opowieść

Nowość

„Wenecki szkicownik”

Rhys Bowen

 

Jak dobrze znamy swoich bliskich? Wydaje się nam, że nic nie mają do ukrycia, a w ich przeszłość nie ma nic, o czym nie wiedzieliśmy, przynajmniej jeśli chodzi o istotne kwestie. Jednak czasem stajemy przed wielkim znakiem zapytania, jakim właśnie było życie najbliższej osoby.

 

Jak odnaleźć coś, jeśli nie wie się co to nawet jest, ma się do dyspozycji trzy stare klucze oraz w pamięci ostatnie słowa wyszeptane tuż przed śmiercią? Caroline nie poddaje się, chociaż ma mnóstwo wątpliwości i jeszcze więcej pytań. Odpowiedzi może są w Wenecji, lecz gdzie ich szukać? Przez ostatnie kilkadziesiąt lat i tam zaszły zmiany, ale kobieta tak łatwo nie poddaje się, odnajduje pojedyncze nitki, nie prowadzą one od razu do wyjaśnienia, ale sprawiają, że wszystko nabiera całkiem nowych barw. Przeszłość okazuje się całkowicie inna niż sądziła, sylwetka spokojnej staruszki, za ją uważała swoją krewną rozwiewa się, za to wyłania się całkiem inna osoba. Zresztą także sama Caroline zaczyna patrzeć na siebie i swoją egzystencję z innej perspektywy. Przeszłości nie zmieni, ale teraźniejszość już kształtuje sama, natomiast przyszłość dopiera przed nią, czy taka jakiej spodziewała się? Podobno historia lubi się powtarzać, lecz czasem warto wyciągnąć z niej wnioski i zdobyć się krok w całkiem nieoczekiwanym kierunku.

 

Trzy klucze i tajemnice z nią związane oraz Wenecja, a do tego przemiła staruszka, od lat żyjąca w cieniu, lecz umiejąca okazać wsparcie gdy zachodzi taka potrzeba. Taki jest punkt wyjścia do książki Rhys Bowen, jak się okazuje jest on znakomity, a im głębiej wchodzimy w tym lepiej widać jak doskonale zostały dobrane te elementy. Niby nic nadzwyczajnego, bardzo kameralna opowieść, w której nic nie powinno zaskoczyć, lecz to pozory, gdyż za nimi kryją się wielkie uczucia, mające za tło dramatyczną historię lat wojennych. W innych okolicznościach może wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej, lecz w tamtym tu i teraz pisarka pokazała los kilkorga ludzi, mających swoje plany i marzenia, przekreślone przez wielką politykę i ludzką niegodziwość. Rozdział po rozdziale odkrywamy tropy prowadzące do sekretu miłej, starszej, pani, żyjącej z nim kilkadziesiąt lat. Pisarka buduje atmosferę tajemnicy i pokazuje pierwsze zwiastuny rodzącej się miłości oraz kiełkującej przyjaźni. Na drugim planie coraz mocniej wkrada się wojna, wciąż jeszcze wydająca się daleka, nie aż tak groźna, zresztą istotniejsze jest to, co ma miejsce w życiu bohaterów. Oni jeszcze nie wiedzą co przed nimi, czytelnicy także, ci drudzy trzymają kciuki by dziejowa zawierucha ominęła ich. Oprócz tego planu czasowego mamy jeszcze jeden – prawie teraźniejszy, gdy daleka krewna stara się rozwikłać zagadkę sprzed lat i jednocześnie musi zastanowić się nad czymś jeszcze. Dwie kobiety, dwie epoki i Wenecja, gdzie każda los daje im niepowtarzalną szansę.

 

 

Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję: