„Druga
młodość, cóż z tego, że druga”
Caroline
de Maigret
Sophie
Mas
Mamy
kult młodości, tej prawdziwej i mniej lub bardziej naciąganej, jednak to ona
króluje wokół nas. Oczywiście jest i wiek dojrzalszy, lecz o wiele mniej widoczny
lub może większość z nas omija go wzrokiem? Pewnie każdy ma swoje zdanie w tym
temacie, a gdyby spojrzeć na kolejne dekady życia z inne perspektywy?
Druga
młodość kojarzy się czasem dość niefortunnie, raczej karykaturalnie, chociaż
nie zawsze, to wszystko zależy od sytuacji i człowieka. Nagłe zmiany bardziej
rzucają się w oczy niż bycie po prostu sobą i po prostu cieszenie się kolejnym
etapem życia. Francuzki nie bez powodu uchodzą za ikony ponadczasowości,
chociaż stolica ich kraju jest jednocześnie światową stolicą mody, to zdołały
wypracować styl, może i na pierwszy rzut oka niepozorny, lecz rozpoznawalny i
kopiowany na całym świecie. Nie dotyczy on jedynie ubrań, lecz również i życia.
Autorki „Druga młodość, cóż z tego, że druga” dzielą się jednym i drugim bez
skrępowania, mówiąc czy też pisząc, o przemijaniu czasu, rozterkach z tym
związanymi, wątpliwościami, wadami, ale także zaletami. Tak, właśnie plusami, bo
przecież pewne sprawy chociaż są do nie uniknięcia, nie oznaczają, że nie ma w
nich jasnych stron lub po prostu nowych aspektów. Trzeba przyznać, że książka
ta będzie świetna lekturą niezależnie od wieku, bo chociaż tytuł zdaje się
sugerować konkretny krąg czytelniczek, to już zawartość okazuje ciekawa bez względu
na liczbę lat. Spora dawka trzeźwego spojrzenia na świat, okraszona celnymi
spostrzeżeniami i ciętym humorem, sprawia, że trudno jest odłożyć książkę.
Jednak jeśli to się komuś zdarzy to znajdzie się odpowiedni moment by zrobić
sobie przerwę i wrócić znowu, bo nie da się nie dokończyć. Caroline de Maigret
i Sophie Mas nie odmładzają się na siłę i nie udzielają w żadnym razie takich
rad, za to pokazują wskazówki jak po prostu czuć się dobrze z samą sobą, a przy
okazji korzystać z tego co oferuje współczesny świat, oczywiście nie
bezrefleksyjnie i w różowych okularach, lecz z dystansem, mniejszym bądź i
większym. „Druga młodość, cóż z tego, że druga” to nie poradnik, może raczej przewodnik
po świecie wciąż zmieniającym się i czasem powodującym, że zaczynamy się
zachowywać tak jak kiedyś zarzekaliśmy się, iż w żadnym razie nie będziemy, bo
nie chcemy kopiować swoich rodziców na przykład. Poszczególne rozdziały rozpoczynają
się od haseł, jakie znamy z autopsji lub ktoś je rzucił w naszej obecności, są twórczo
rozwijane, odbrązowiane i niekiedy pokazywane z perspektywy, która gdzieś umyka
w całym tym roztrząsaniu jak to źle upływ czasu na nas działa.
Co
z tą młodością? Pierwszą, drugą i kolejną? Każda ma swój urok, minusy i zalety,
ale czasem potrzebny jest odpowiedni punkt widzenia na to, co było, jest i
będzie. Ten zaprezentowany przez Caroline de Maigret i Sophie Mas ma w sobie
swobodę, pewną dozę nonszalancji, francuskiego stylu – lekkiego, lecz nie
błahego, umiejącego cieszyć się tym, co dobre i jednocześnie przyjąć negatywne
detale, nie godząc się z nimi, lecz próbując je oswoić i żyć z nimi na swoich
warunkach. Ponadczasowość da się odczuć na każdej stronie, nie ma pogoni za
nowością i modą, jest za to zdroworozsądkowego podejście do siebie i akceptacja
siebie.
Książkę przeczytałam dzięki