wtorek, 9 kwietnia 2019

Przetrwać


„Czerń i purpura”

Wojciech Dutka


Zawierucha dziejowa wcale nie pojawia się znikąd, to ludzie ją tworzą, dzięki nim nabiera niszczycielskiej siły i w końcu pochłania tych, którzy ją stworzyli i pozwolili by niszczyła coraz to nowe obszary. Niestety jej ofiarami stają się w pierwszej kolejności niewinni, rzadko kiedy ich krzyk jest słyszalny. Kiedy już przebije mur niewiedzy zbyt często jest już za późno, ale niekiedy zdarza się mały cud …

Był miłym dzieckiem, a później nastolatkiem, lecz stał się mordercą, piekło sam wybrał. Chciała studiować, spędzać czas z rodziną, bawić się jak każda dziewczyna, ale ta zwykła codzienność została jej odebrana. Przed wybuchem Drugiej Wojny Światowej każde z nich było zwyczajnym młodym człowiekiem, stojącym przed pierwszymi życiowymi wyborami, z marzeniami i nadziejami na szczęśliwa przyszłość. Niestety żadne z nich nie podążyło ścieżką, która wcześniej rysowała się przed nimi. Franz szukał odpowiedzi na swoje pytania w nazistowskiej  ideologii, Milena po prostu starała się odnaleźć się w rzeczywistości, w jakiej jej żydowskie pochodzenie stało się powodem utraty dotychczasowej egzystencji. Ich drogi spotkało się w miejscu, gdzie ludzie ludziom zgotowali gehennę w imię okrutnego fanatyzmu, przekraczającego jakiekolwiek granice. Ona widziała jak zabijał, on dostrzegł ją pośród innych, którym w każdej minucie odbierano wszystko, włącznie z godnością i przede wszystkim prawem do życia. SS-man i żydowska więźniarka obozu koncentracyjnego, wynik ich spotkania mogło mieć tylko jedno zakończenie … Jednak okazało się zupełnie inne, pośród dymów z krematoriów, korowodem śmierci, wiecznego strachu i głodu zrodziło się uczucie, trudne, niespełnione, lecz dające szansę na przetrwanie. Czy można pokochać kogoś kogo powinni się nienawidzić?

O grozie Drugiej Wojny Światowej napisano więcej niż miliony słów, większość z nich mówiło o niebywałym okrucieństwie i zagładzie na niewyobrażalną skalę. Świat stanął w ogniu, wznieconym przez ludzi, miliony stały się ofiarami, ale u podstaw tej zatrważających liczb stoi pojedynczy człowiek, to jemu odebrano wszystko i on również był tego autorem. „Czerń i purpura” Wojciecha Dutki jest opowieścią o mężczyźnie i kobiecie, zagubionych w historycznej zawierusze, ukazanej na tle tragedii narodów. W tej książce tylko na pierwszy rzut oka wszystko jest bezwzględnie czarne i lśniąco białe, kat i ofiara nie są bezimienni, są ludźmi z krwi i kości, podobni do swoich rówieśników po drugiej stronie granicy stworzonej z uprzedzeń i okrutnej ideologii. Rozdział za rozdziałem czytelnicy są niemym świadkiem jak  człowiek staje się katem i ofiarą oraz próbuje w piekle ocalić resztkę siebie i przeżyć. Nazwa Auschwitz budzi jednoznaczne skojarzenia, lecz jemu podobnych było wiele, każde oznaczało jedno – śmierć. Jednak nawet w takim miejscu, pośród nieustannego strachu, walki o każdy następny dzień, niekiedy nawet godzinę, jest szansa by znowu stać się człowiekiem. To nie „opowiastka” o zakazanej miłości, lecz historia o dwojgu młodych, którzy spotkali się w najgorszym momencie swojego życia i odmienili je sobie nawzajem, chociaż wszystko było przeciwko nim. Nie ma w niej miejsca na typowe szczęśliwe zakończenie, ale to, co było udziałem tych dwojga wymknęło się jakimkolwiek zasadom oraz zakrawało na cud w świecie gdzie życiu odebrano jakąkolwiek wartość. Wojciech Dutka oparł swoją powieść na rzeczywistych wydarzeniach, co dodatkowo jeszcze wzmacnia wymowę „Czerni i purpury”. Pisarz ukazał również drogi, jakie doprowadziły bohaterów do punktu, gdzie się spotkali, jednocześnie były one typowe, lecz i skomplikowane jak ludzkie losy.






            

              Za możliwość 
przeczytania książki
dziękuję 
wyd. Albatros

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

"Bezlitosna siła" już wkrótce

Już wkrótce
premiera
najnowszej książki
Agnieszki Lingas-Łoniewskiej


On ma wszystko – pieniądze, władzę i wygrane na ringu. Ona wszystko straciła – dzieciństwo, marzenia i nadzieję. Żadne z nich nie wierzy w miłość i jej zbawczą siłę. 


On – Konstanty "Kastor" Lombardzki – to mężczyzna sukcesu. Prezes sprawnie działającej firmy, uprawiający walki MMA. Skuteczny zarówno w pracy, jak i na ringu. Twardy, nieokazujący emocji – do czasu, kiedy poznaje ją. Ona – Anita Sokół – dziewczyna z przeszłością, która próbuje się utrzymać na powierzchni. Pracuje w klubie i dodatkowo zatrudnia się do sprzątania w firmie Kastora. Kiedy się spotykają, rodzi się między nimi niezwykła więź: mogą sobie zaufać i zdjąć maski. Szczera miłość daje siłę, która pozwoli im zostawić mroczną przeszłość za sobą. Czy prawdziwe uczucie pokona zło, które zdeterminowało ich los? 


Przedsprzedaż  

tutaj


niedziela, 7 kwietnia 2019

Premiera wkrótce

PREMIERA
24 KWIETNIA









Agata z małymi przeszkodami realizuje kolejne punkty planu. Chce przecież być jak Bridget Jones. Nie udało się jej schudnąć, nie znalazła jeszcze mężczyzny swojego życia, ale spodziewa się dziecka. Ciąża skomplikuje, ale i rozwiąże wiele spraw. Ktoś zniknie z życia kobiety, ktoś nowy się pojawi. Zacznie za nią podążać tajemniczy mężczyzna o posturze niedźwiedzia grizli. A Pola jak zwykle weźmie sprawy w swoje ręce. Dopuści się aktu wandalizmu, wynajmie mieszkanie i zacznie żyć wreszcie na własny rachunek…
Jak potoczą się losy dwóch zwariowanych sióstr Żółtaszek? Czy dogonią miłość i znajdą szczęście, na które postawiły aż trzy złote?

sobota, 6 kwietnia 2019

Pierwsze, nie ostatnie


„First last look”
Bianca Iosivoni

Nowy rozdział nie tak łatwo rozpocząć jak mogłoby się wydawać. Nie zawsze wystarczy po prostu  zamknąć za sobą drzwi i wejść kolejnymi w przyszłość. Czasem te już zatrzaśnięte otwierają się niespodziewanie, wpuszczając do duchy z przeszłości. W takim momencie starannie zbudowana teraźniejszość zaczyna drżeć w posadach, a plany stają pod znakiem zapytania.

Kilka tysięcy kilometrów od rodzinnego domu Emery może odetchnąć z ulgą i skupić się na rozpoczęciu studiów. Kolejne lata mają być zupełnie niż to, czego doświadczyła niedawno. Jednak od samego początku wzbudza zainteresowanie, niefortunny początek przynosi jej zupełnie coś odwrotnego niż się spodziewała. Nowi znajomi przyjmują ją do swego grona, chociaż dziewczyna nie do końca jest przekonana czy to dobry pomysł. Codzienność z dala od domu okazuje się mieć o wiele więcej plusów niż mogła sądzić, jednym z nich jest Dylan. Chłopak absolutnie nie powinien ją interesować, niestety nie tak łatwo zapomnieć o nim. Bezinteresowny, przyjacielski,  wkurzający i jednocześnie intrygujący, wszystko to razem sprawia, że nawet mocne postanowienie trzymania się z daleka od tego rodzajów typów nie pomaga. Czy i to postanowienie zostanie złamane? Przeszłość wciąż jest w pamięci, lecz wydaje się, że najgorsze jest już za Emery, a rozpoczęcie życia od nowa ma dużą szansę powieść się. Świeży przyjaciele oraz wspólne spędzanie czasu powoli goją zadane rany, lecz sekrety podkopują kruche zaufanie. Całkiem niedawno dziewczyna musiała się zmierzyć z tym jak łatwo można zniszczyć kogoś i nie udzielić pomocy komuś, kto jest ofiarą. Czy i tym razem wydarzenia potoczą się podobnie? Osądzanie innych przychodzi łatwo, wyciągnięcie pomocnej ręki skrzywdzonemu jest o wiele trudniejsze … Jak zachowa się Dylan i reszta? Popełnianie błędów jest rzeczą ludzką, wybaczanie także, lecz to pierwsze łatwiej zrobić niż to drugie …

Bianca Iosivoni opisała historię młodych ludzi, ale skierowana jest ona i do starszych czytelników. Bohaterowie wiekiem stoją na progu dorosłości, pierwsze poważne decyzje mają za sobą, lecz w ich przypadku to, coś więcej. Musieli odrobić wcześniej, niż większość swoich rówieśników, lekcję stawiania czoła problem, z jakimi nie zawsze radzą sobie o wiele starsi. „First last look” porusza problemy mające swoje źródło w osądzaniu innych, braku pomocy dla  pokrzywdzonym oraz zagrożeniu jakie niesie z sobą zaufanie niewłaściwej osobie, a które jeszcze zwiększyło się w dobie Internetu. Pisarka realnie opisuje postacie oraz ich perypetie, humor oraz lekkość „pióra” dodatkowo czynią lekturę interesującą. Przyjaźń, rodząca się miłość, nauka zaufania oraz radzenie sobie z trudną przeszłością stanowią główne wątki „First last look”. Uzupełniają się one wzajemnie, tworząc kolorową i bardzo emocjonalną opowieść. Jej główni bohaterowie nie są jednowymiarowi, Bianca Iosivoni dała im serce i duszę, tak by byli rzeczywistymi osobami.



Za możliwość przeczytania książki 


dziękuję wydawnictwu:
 
 
Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo jaguar

piątek, 5 kwietnia 2019

Premiera "Tronu Cezara"

PREMIERA
9 kwietnia

Rzym po wojnie domowej, rok 44 p.n.e. Zwycięski Juliusz Cezar ułaskawił pozostałych przy życiu wrogów i wynagrodził przyjaciół. Teraz zamierza wyruszyć na podbój królestwa Partów – przedtem jednak musi załatwić parę spraw. 
Gordianus Poszukiwacz, który życie strawił na pracy detektywa, doczekał się awansu do warstwy ekwitów i podjął ostateczną decyzję: czas na emeryturę. Jednakże rankiem 10 marca najpierw wzywa go Cycero, a potem sam Cezar. Obaj proszą o to samo – by się dowiedział, czy ktoś nie knuje zamachu na dyktatora. Cezar postanowił też obdarzyć Poszukiwacza zaszczytem, który odmieniłby losy całej rodziny. Miałoby to nastąpić w idy marcowe. Termin się zbliża i co najmniej jedna zbrodnia wydaje się nieunikniona.


czwartek, 4 kwietnia 2019

Winna prawda


„Sprawa Hoffmanowej”
Katarzyna Zyskowska

Niewinność i wina czasem idą z sobą w parze, stanowiąc swoisty rewers i awers ludzkiej twarzy. Wydają się być zupełnie czymś odmiennym, ale bywa, że jedno brane jest za drugie, lub  zdarza się tak, iż wszystko zależy od tego punktu widzenia. Niekiedy nawet najbardziej zainteresowani nie są pewni co do charakteru swojego uczestnictwa w sprawie.

Co wydarzyło się w okolicach Lodowej Przełęczy? Zmarli nie powiedzą, a tej, która ocalała, przypisuje się całe zło jakie wydarzyło się w cieniu odwiecznych Tatr. Mira Hoffmanowa milczy, jeśli nawet odezwie się, to jej słowa nie są tymi oczekiwanymi. Kiedy wraz z mężem i pasierbem zawitała do Zakopanego nic nie zapowiadało tragedii, jaka miała się rozegrać wkrótce. Oczywiście ludzie od początki „gadali”, w końcu niezbyt często gwiazda rozrywki porzuca scenę by wyjść za mąż za o wiele starszego prawnika. Plotki towarzyszyły im od samego początku, każdy krok nowej pani Hoffmanowej budził zainteresowanie, dodatkowo wciąż podsycane przez „życzliwych”. Dekadenckie, zakopiańskie, towarzystwo niejedno już widziało, ale nowa twarz, zwłaszcza Miry Mey, wprowadza powiew świeżości, nawet kiedy chce  się pozostać niezauważoną. Czy można wtopić się w tłum gdy jest się właśnie tym, a nie innym człowiekiem? Raczej nie, jeżeli do tego dodać ludzką ciekawość oraz rozpalone niezdrowe emocje, świadomie bądź nie, to na efekty nie trzeba długo czekać. Dramat zamiast wzbudzić współczucie przynosi Hoffmanowej społeczny ostracyzm oraz coś o wiele gorszego – przypisanie winy bez jakiekolwiek procesu. Fakty wydają się jednoznaczne, ale czy ktoś je bierze pod uwagę? Opinia publiczna sądzi po pozorach, te wydają się jednoznaczne, chociaż czy tak naprawdę jest? Jedno jest tylko pewno troje ludzi zginęło, jeden ocalał, cała reszta osnuta jest tajemnicą, plotkami i niezdrowym zainteresowaniem. Ile było ofiar w rzeczywistości i kto jest winny? Tego nie wie nikt …

Zło bywa namacalnie odczuwane, kładzie się cieniem na przeszłości, teraźniejszości, a przede wszystkim przyszłości. Wiadomo, że coś się wydarzy i nic już nie będzie takie samo. Właśnie taki klimat towarzyszy „Sprawie Hoffmanowej” od samego początku do ostatnich słów. Katarzyna Zyskowska w niezwykle sugestywny sposób oddała emocje głównej bohaterki oraz otoczenia, jeśli do tego dodać niejednoznaczność wydarzeń oraz przeplatanie się subiektywnych opinii i faktów, które podlegają różnorodnej ocenie, to czytelnicy otrzymują piekielnie intrygującą historię. Wina i niewinność wciąż zamieniają się miejscami, czasem stoją tuż obok siebie, a kluczowe pytanie „Co wydarzyło się na Lodowej Przełęczy” ma kilka odpowiedzi, każda może być prawdziwa, lecz która nią jest? Tragedia rozegrała się w kilku aktach, kiedy pierwszy zaistniał na życiowej scenie finał był jeszcze nieznany, chociaż jego charakter dał się odczuć. Ostatni rozegrał się dużo później niż ktokolwiek zauważył. „Sprawa Hoffmanowej” opiera się na rzeczywistych wydarzeniach, Katarzyna Zyskowska mistrzowsko połączyła je z możliwym scenariuszem rzeczywistego dramatu. Jedno i drugie uzupełnia się, tworząc niepokojącą opowieść kobiecie, rzuconej na żer opinie publicznej, która była żądna sensacji i dostała ją. Prawda okazała się czymś pobocznym, ważnym dla nielicznych, a w ostatecznym rachunku pozostającym sekretem gór i ocalałej, ale czy ofiary?



Za możliwość 
przeczytania książki 
dziękuję