sobota, 21 października 2017

Wiatr historii



„Zimowy wiatr 
na twojej twarzy”
Carla Montero


Mogłoby wydawać się, że wielka historia rozgrywa się gdzieś w wielkich metropoliach, a tworzą ją ludzie stojący u władzy, sławni lub tacy, którym zleży by być w centrum wydarzeń. Jednak przypadkowo można stać się jednym z jej anonimowych kół zamachowych, a z drugiej ofiarą okoliczności, skłaniających do podjęcia takich, nie innych decyzji, jakich skutki są o wiele bardziej dalekosiężne niż się ktokolwiek myślał.

Czy gdyby Guillen wiedział co przyniesie odnaleziony przez niego wrak samolotu udałby się na poszukiwania? Być może zawróciłby z górskiej ścieżki i wtedy jego życie potoczyłby się całkowicie odmiennie, chociaż czy na pewno? Dostał szansę jaka nie zdarza się drugi raz, skorzystał z niej, lecz potem zawiał wiatr historii lub raczej huragan jaki zmiótł prawie wszystko co miało wczesniej znaczenie. Lena nie spodziewała się, że przemierzy prawie całą Europę i będzie świadkiem wojennego zła. Dziewczynka, z wioski gdzieś w górach w Hiszpanii, trafiła w sam środek historycznych wydarzeń i musiała wybierać pomiędzy większym i mniejszym złem. Oboje nie byli przygotowani na to co stało się ich udziałem, ich losy raz za razem krzyżowały się, ale prostych odpowiedzi na pytania jakie zadawali sobie nawzajem nie było. Jak długo będą w stanie żyć ze świadomością tego co mogło być, lecz nie wydarzyło się, zwłaszcza, iż czasu na rozmyślanie przeznaczenie nigdy nie dało im za wiele? Świat w jakim egzystują rzadko kiedy nagradza, lecz karze za chwile słabości i wymaga wyboru pomiędzy ideami a Bi=liskimi.

Nie raz i nie dwa słyszymy rodzinne historie, gdzie lekkie anegdoty przeplatają się z wspomnieniami o wydarzeniach, które naznaczyły życiową drogę naszych bliskich. Carla Montero w swojej najnowszej książce sięgnęła właśnie po wątki osobiste, ale na nich nie poprzestaje, wzbogaca je o fakty historyczne i nadaje całości fabularną formę. „Zimowy wiatr na twojej twarzy” to porywająca powieść, w jakiej nie brakuje emocji, niespodziewanych zwrotów akcji, lecz przede wszystkim trudnych wyborów, od których zależy szczęście więcej niż jednego człowieka. Za sylwetkami bohaterów stoją prawdziwi ludzie i ich niesamowite losy, nie ubarwione przez autorkę, zaskakujące, niekiedy bolesne, nasuwające refleksje i zmuszające do zastanowienia się nad istotą dobra, zła oraz czym jest prawdziwa miłość. Pamiętne wydarzenia dziejowe mają u podstaw zwykłego, anonimowego dla ogółu człowieka, a w „Zimowym wietrze na twojej twarzy” jest to widoczne bardzo mocno. Wielka historia oraz dorównujące jej siłą uczucia, pozwalające przetrwać najgorsze chwile, ale i pozostawiające blizny nie pozostawia czytelnika obojętnego na lekturę. Carla Montero nie ocenia postaci, nie umniejsza zła, nie podkreśla zasług, za to mistrzowsko pokazuje człowieka w obliczu dziejowych burz i osobistych zawirowań, tuż przed granicą tego co akceptuje większość i uznawane jest za moralnie naganne. Bohaterów ich życiowe ścieżki wiodą od małej wioski gdzieś w górach niedaleko Oviedo, do stolicy Francji, egzotycznego Tangeru i okupowanej Warszawy oraz Berlina lat czterdziestych. „Zimowy wiatr na twojej twarzy” trochę kojarzy się z niezapomnianą „Casablanką”, wojna i miłość, kobieta i mężczyźni oraz decyzja, która przynosi dla każdego inne skutki.








Za możliwość przeczytania książki
 dziękuję 
wyd. Rebis


piątek, 20 października 2017

Lektury na weekendy i nie tylko

Piątek łaskawie nam zawitał, co oznacza, że czas rozpocząć weekend, nawet jeśli sobota po części upłynie w pracy.  Nawet wizja obowiązków zawodowych, zamiast leniwego poranka, nie jest straszna gdy ma się już przed oczami nową książkę, która tylko czeka by ją przeczytać. Kolejne końcówki tygodni rysują się ciekawie, zwłaszcza gdy przegląda się co "piszczy" w zapowiedziach wydawnictwa Muza.




Kolejne śledztwo kontrowersyjnego oficera policji Rocca Schiavone
Druga po Czarnej trasie książka z popularnej włoskiej serii kryminalnej, której akcja rozgrywa się w Dolinie Aosty
Martwa kobieta zostaje odnaleziona przez gosposię w ciemnym pokoju swojego mieszkania – wisi na sznurze zaczepionym do żyrandola. Całe mieszkanie nosi ślady włamania. Zniknęło też złoto. Czy to nieudana napaść rabunkowa? Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się oczywiste, jednak Rocco ma wątpliwości...
To druga sprawa Rocca Schiavone, który sześć miesięcy wcześniej rozpoczął pracę w Aoście, dokąd został karnie zesłany z Rzymu. Choć wolałby chronić swoje clarksy przed śniegiem i zajmować się romansami, zamiast pakować się w kolejne śledztwo, to przecież jest w swoim żywiole tylko wtedy, gdy rozwiązuje kryminalne zagadki. Właśnie w tym jest najlepszy.



Zuzanna Kadziewicz żyje jak pod kloszem. Kochający ojciec-biznesmen trzyma nad ukochaną jedynaczką parasol finansowy. Zuzanna pracuje jako pedagog z pasji, nie dla chleba. Uwielbia pomagać dzieciom. W jej odrealnionym świecie pewnego dnia pojawia się mężczyzna…
Radosław jest wykształcony, męski, przystojny, dobrze wychowany, zamożny. Potrafi się znaleźć w teatrze, cierpliwie doradzać w butikach. W dodatku, po pięciu tygodniach znajomości, wyjaśnia się, że jest gentelmanem w łóżku. Prawdziwy ideał.
Niestety, wyśniony mężczyzna okazuje się policjantem. Komisarz Radosław Wyrwa – fachowiec od działań „pod przykrywką”. Zuzanna to dla niego tylko figurantka, zaledwie narzędzie służące do rozpracowania ciemnych interesów ojca. Antoni Kadziewicz, na pozór szanowany biznesmen, w rzeczywistości zwabia z Ukrainy dziewczyny do domów publicznych. Zadłużony, szantażowany przez ukraińskich mafiosów, nie potrafi wydostać się z matni.
Szansą może być współpraca z prokuratorem Łukaszem Zimnickim. „Zimny” przedstawia plan. Kadziewicz w obawie przed dożywociem, godzi się zostać „wtyką” i podejmuje grę na dwa fronty…


Alicja wiedzie szczęśliwe życie w swoim starym domu w Pniewie. Nagle na jaw wychodzą tajemnice z przeszłości jej rodziny. Musi się z nimi zmierzyć. Jej spokój burzy odnaleziony przypadkiem dokument. Podejmuje prywatne śledztwo. Czy po latach odnajdzie kobietę, która może być jej siostrą?
Porywa się także na rzecz z pozoru całkowicie niemożliwą. Pragnie adoptować Michałka, którego pokochała już przy pierwszym spotkaniu. Czy w realiach polskiego prawa samotna kobieta, która zbliża się do czterdziestki, ma jakiekolwiek szanse w sądzie? Zdesperowana Alicja podejmuje bez wahania tę walkę. Wspiera ją przyjaciółka Dorota, wpadająca ciągle w nowe tarapaty, i ukochany Adam, który zupełnie się nie spodziewa, że życie kolejny raz z niego zakpi.
Pewnego dnia Alicja otrzymuje list z Berlina od nieznanego jej Jonasa Kleina. Okazuje się, że jest on wnukiem Elizabeth Bauer, z którą jej dziadek, Jan Pniewski, przebywał w obozie zagłady. Alicja i Jonas chcą razem rozwikłać zagadkę tajemniczych dokumentów, które Jan Pniewski tłumaczył w obozie dla Elizabeth, a po swoim cudownym ocaleniu ukrył gdzieś „pośród polskich drzew na polskiej ziemi”. Przy okazji Alicja dowiaduje się o sekrecie Henryka Sokolskiego. Czy okaże się, że był zdrajcą i przez niego omal nie zginęli Elizabeth i Jan?
Intrygująca, mocna i poruszająca powieść o tym, że czasami wystarczy jedna chwila, by na kawałki rozpadł się wizerunek idealnej rodziny, a jej mroczne tajemnice sprowadziły problemy na kolejne pokolenia. Autorka udowadnia, że często niemożliwe staje się możliwe, a jedna pozornie błaha decyzja może zaważyć na życiu wielu osób. 


Rok 1794. Ostatnie miesiące istnienia I Rzeczypospolitej. Uście Solne — senne miasteczko w zaborze austriackim u ujścia Raby do Wisły. Do Stanisława Krzysztofczyka, kowala i byłego podoficera piechoty koronnej, przybywa jego dawny przyjaciel, oficer artylerii, dziś sprzysiężony emisariusz Julian Zakrzeński i próbuje nakłonić go do uczestnictwa w przygotowywanej insurekcji. Krzysztofczyk początkowo odmawia, jednak późniejsze zdarzenia zmuszą go nieoczekiwanie do dokończenia misji przyjaciela i tym samym do udziału w powstaniu.
Ryngraf to epopeja powstańcza, w której pojawiają się piękna i tragiczna miłość, ciemna intryga i zamach na Kościuszkę, a obok postaci fikcyjnych występuje cała plejada historycznych, z królem Stanisławem Augustem, księciem Józefem, księdzem Kołłątajem, pułkownikiem Kilińskim czy feldmarszałkiem Suworowem.
Każdą stroną opowieści rządzą wojna i miłość. Bellona ściera się z Wenerą…



Ponad 80 procent czasu nie poświęcanego na sen spędzamy na autopilocie. Wszyscy znamy to uczucie: jedziemy samochodem w długą drogę i kiedy docieramy na miejsce – niewiele z tej podróży pamiętamy. To dlatego, że przy rutynowych czynnościach podświadomość przejmuje kontrolę, żeby oszczędzać energię: działamy na autopilocie. Dzieje się tak każdego dnia, kiedy jesteśmy w pracy, z bliskimi czy po prostu żyjemy swoim życiem.
„Obudź się!” to seria eksperymentów pomagających wyrwać się z tej pułapki. Od wspinaczki na drzewo po napisanie listu: masz przed sobą roczny zapas zapewniających dobrą zabawę doświadczeń, które zaangażują twoją wyobraźnię i pobudzą zmysły.
Wymykając się częściej spod władzy autopilota ruszysz w kierunku najlepszej wersji siebie, poczujesz się lepiej we własnej skórze i sprawisz, że każdy dzień będzie wyjątkowy.



W ciągu samotnej ośmiomiesięcznej wyprawy poznawczo-reporterskiej Tomasz Owsiany odwiedził siedem plemion i ludów oraz wybrane społeczności Filipin we wszystkich makroregionach kraju. Nawiązał bliskie kontakty z mieszkańcami i uczestniczył w ich codziennym życiu: wyrabiał węgiel, uprawiał zbieractwo, orał bawołami ryżowiska i brał udział w często szokujących ceremoniach. Poznał szamana uprawiającego czarną magię i dotarł do obozu grupy paramilitarnej na Mindanao. Mieszkał w kolonii karnej i rezydencji filipińskiego multimilionera.
Celem jego wyprawy było doświadczenie „próbek” z pełnego obrazu Filipin, poznanie nieeksportowej twarzy kraju oraz odnalezienie odpowiedzi na pytanie, jak przeobrażają się tamtejsze rdzenne kultury pod wpływem nowoczesności. Ale ambitne założenia podróży nie oznaczają śmiertelnej powagi opowiadania. W historii tej nie brak humoru czy anegdot wypływających wprost z filipińskiej rzeczywistości.


Zielony byfyj, kuchenny kredens Zosi Zaleskiej, stoi teraz w nowym mieszkaniu rodziny. Wiatr przegnał już wspomnienia o zimnej izbie w ponurej suterynie. Nastają nowe czasy, gdzie łazienki i chleb na stole pozwalają uwierzyć, że można żyć normalnie. Naznaczeni cierpieniem i wojną ludzie pragną wreszcie doświadczyć szczęścia. Dla jednych oznacza ono wychowywanie dzieci, dla innych, budowę nowego, doskonałego systemu, w którym zabraknie miejsca na indywidualizmy.
            Tymczasem czas i historia zataczają koło, aby ponownie spleść losy rodziny Trauterów i Zaleskich. Nikt już nie cierpi głodu, ale strach o życie nadal towarzyszy Zosi i Władkowi. Kto z rodziny wytrzyma, kto uzna, że życie jest gdzie indziej? Zalescy są sobie bliscy jak nigdy przedtem, rodzina wspiera się, aby przetrwać kolejny trudny okres, który wielu Polakom wciąż przypomina mroczne czasu okupacji.
            A jednak życie toczy się dalej, przychodzą na świat kolejne pokolenia, które chcą żyć i cieszyć się wolnością. Wnuczka Zofii, Oliwia, podejmuje walkę o zachowanie jedynej pamiątki po pradziadkach. Stare domy i kuźnia odradzają się wraz z pewnością, że nie ma na świecie takiej siły, która mogłaby odebrać ludziom nadzieję i wiarę w lepszą przyszłość.

czwartek, 19 października 2017

Zbrodnicza kara

„Klub wisielców”
Tony Parsons

Temida z opaską na oczach i z mieczem w dłoni jest synonimem sprawiedliwości. Bezstronny wyrok i adekwatna do pełnionego przestępstwa kara. Nic więcej i nic mniej, tylko tyle najczęściej oczekuje się od sądu. Jednak rzeczywistość często odbiega od pragnień i sądowe decyzje nie satysfakcjonują ofiar, ich bliskich oraz stróżów prawa. Czyżby broń Temidy była tylko na pokaz, a zasłonięty wzrok tak naprawdę ukrywał brak zwrócenia oczu na zło? W takiej sytuacji trudno zachować spokój i nie chcieć zemsty.

Zbrodnia, wyrok, kara. Co jednak gdy dwa ostatnie elementy rozczarowały wszystkich, a pierwszy pozostawił po sobie rany, które może w ogóle się nie zabliźnią? Max Wolfe już niejednokrotnie był świadkiem takich sytuacji. Jako człowiek całym sercem jest z załamanymi ofiarami, słyszącymi z ust sędziego słowa przynoszące kolejną porcję bólu zamiast ukojenia, ale wykonuje pracę policjanta i podporządkowuje się sądowym decyzjom, nawet gdy się z nimi prywatnie nie zgadza. Najnowsze dochodzenie z jego udziałem już od samego początku okazuje się kontrowersyjne. Ktoś zaczyna wymierzać sprawiedliwość i to surowiej niż mówi starożytna zasada – oko za oko, ząb za ząb. Film z egzekucji bije rekordy popularności w internecie, prasa i telewizja także umieszczają informacje o niej na pierwszych stronach i najlepszym czasie. Jakby tego było mało ostatnie wydarzenia zawodowo-osobiste sprawiają, że patrzy on na to co miało miejsce z całkiem nowego punktu widzenia. Opinia publiczna popiera samozwańczych katów i jednocześnie żąda od policji odpowiedzi na pytanie kim oni są. Prowadzenie śledztwa w takich okolicznościach wymaga opanowania i przede wszystkim umiejętności czytania między wierszami oraz zrozumienia symboliki zabójstw. Maxowi jedno i drugie nie jest obce, lecz tym razem sprawa wiąże się z subiektywnymi odczuciami. Morderstwo musi zostać ukarane, ale trudno nazywać zabitych mianem „ofiar”, gdyż byli przestępcami, którzy otrzymali niewielką karą w stosunku do popełnionego przestępstwa. Zbrodnia to zbrodnia, pomimo motywu, Wolfe swoje osobiste zdanie chowa do kieszeni, jednak nie zapomina o nim, zwłaszcza, iż pewna sytuacja wystawi go na próbę.

Albert Pierrepoint kojarzy się jednoznacznie – kat i to ten najsłynniejszy, dlaczego jego postać została wykorzystana przez zabójców? Odpowiedź być może przybliży detektywa do rozwiązania tej  morderczej zagadki, ale coś jeszcze nie daje mu spokoju, chociaż współpracownicy nie widzą potrzeby drążenia tropu podpowiadanego przez intuicję. Jak zakończy się to dochodzenie? Sprawiedliwość zatriumfuje?

Trzecie spotkanie z londyńskim policyjnym detektywem Maxem Wolfem przebiegło pod znakiem nie tylko suspensu, lecz i dylematów moralnych. „Klub wisielców” pod warstwą kryminalną  kryje poważniejsze kwestie – rozważania dotyczące sprawiedliwości, wartości prawa oraz pragnieniu zemsty i sile przyjaźni. Tony Parsons nie prowadzi filozoficznych dysput, ale odzwierciedla je w rozterkach bohaterów oraz w fabule. Wątek kryminalny został spleciony z bardzo szerokim wachlarzem emocji, zwłaszcza te drugie są jak najbardziej rzeczywiste i nie pozostawiają czytelnika obojętnym podczas lektury. Wręcz ma się wrażenie, iż autor przy pomocy wykreowanych przez siebie postaci zadaje pytania czytającym. Odpowiedź na nie wcale nie jest tak łatwa jakby się wydawało, bo w prawdziwym życiu czerń i biel występują bardzo rzadko, więcej w nim rozmytych kolorów i pełnej niedomówień szarości. W „Klubie wisielców” strona kryminalna gra pierwsze skrzypce,  Tony Parsons doskonale wykreował motyw sensacyjny, a dopełnienie go kwestią sprawiedliwości tylko podkreśla intrygę.




            
                    Za możliwość przeczytania książki 
    
       dziękuję 
 
  wyd. Albatros


środa, 18 października 2017

Już niedługo premiera

24 października na księgarskie półki trafi najnowsza książka
hiszpańskiej autorki Carli Montero 
"Zimowy wiatr na twojej twarzy".

Z pisarką będzie można spotkać się:

26.10 – w Kinie Atlantic o godzinie 18.00
28.10 – na Targach Książki o godzinie 16.00



Zimowy wiatr na twojej twarzy to najbardziej osobista powieść Carli Montero, 
Jua przy tym przejmująca panorama ludzkiego losu, z którego kpi wielka historia.

Lata dwudzieste XX wieku. W górach Asturii rozbija się samolot - ta katastrofa  odmienia życie pewnego mieszkańca wioski leżącej u ich podnóża.  Bohaterowie tej poruszającej powieści biorą udział w hiszpańskiej wojnie domowej, walczą w hiszpańskiej Błękitnej Dywizji na froncie wschodnim i w wyniku zdumiewających zbiegów okoliczności działają w polskim ruchu oporu - mamy tu Warszawę okresu okupacji, walkę w partyzantce, ucieczkę z transportu do Auschwitz. Nie wszyscy odnajdują się w nowym powojennym porządku.

wtorek, 17 października 2017

Polecajka "Węzeł prawdy"

Już niedługo nakładem wydawnictwa Novae Res ukaże się książka "Węzeł prawdy". Jej autorką jest Iwona Wej. Polecam już dzisiaj lekturę tego tytułu. A kilka słów o niej z mojej strony znajdzie się na okładce :)



poniedziałek, 16 października 2017

Tragiczne szczęście

„My mieliśmy szczęście”
Georgia Hunter

Miało być szczęśliwe życie, radość z dzieci, wnuków, spokojna egzystencja u boku współmałżonków. Po prostu zwyczajna codzienność, w której starsze i młodsze pokolenie wspiera się i czerpie siłę z wzajemnych więzów. Kiedy nadchodzi moment, że wszystko to zostaje utracone ból staje się nie do zniesienia, ale nadzieja pokładana w rodzinie daje siłę by walczyć przeciwko niszczycielskiemu żywiołowi jakim jest wojenna zawierucha, nawet gdy wydaje się, iż nic dobrego już nie może się wydarzyć.

Czy to możliwe, że groźby rzucane od tak dawna mogły stać się rzeczywistością? Wrzesień tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku przyniósł coś co odmieniło nie tylko świat rodziny Kurców. Wiadomości od dawna nie były zbyt optymistyczne, lecz nie były aż tak alarmujące, Sol i Nechama przeżyli już Wielką Wojnę i wiedzieli ile zła z sobą niesie, ale żadne z nich nie było przygotowane na to co ich jeszcze czeka. Przyszłość rysowała się w jasnych barwach, dorosłe dzieci, życzliwi sąsiedzi i dobrze prosperujący interes. Jednak nie dane im było nacieszyć się rodzinnym szczęściem, nawet więcej, dotkliwie odczuli już na samym początku swoje pochodzenie. Do tej pory nie było istotne, że ich religią jest judaizm, chociaż zdarzały się przykre sytuacje, liczyło się to, iż w Radomiu Kurcowie żyli, pracowali i cieszyli się poważaniem. Teraz jednak każdy dzień stał się walką o przetrwania, a kolejne tygodnie, miesiące, lata, stały pod znakiem strachu o życie. Ile człowiek jest w stanie znieść dowiaduje się dopiero w momencie gdy ostatkiem sił, swoich lub bliskich, trzyma się nadziei, że jeszcze będzie mógł spotkać się ze swymi dziećmi, braćmi, rodzicami. Ale czy to w ogóle możliwe? Przecież nie wiadomo co stało się z Genkiem i Hertą, gdzie jest Adi, co spotkało męża Belli? Tyle dramatycznych pytań i znaków zapytania, a odpowiedzi jakie przychodzą na myśl zwiastują tragedię. Jak potoczyły się wojenne koleje losu Kurców i ich znajomych? Strzępy informacji jakie zdobywają są zbyt straszne by mogły być prawdą … Obozy koncentracyjne, śmierć najbliższych, egzekucje … Co jeszcze ich czeka?

Ludzie ludziom zgotowali piekło na ziemi. Niewyobrażalne cierpienie stało się faktem, z dnia na dzień zło uderzyło z całą mocą, czasem miało znajomą twarz. Kurcowie z Radomia stracili dużo, może mniej niż inni, lecz jak zważyć wartość zerwanych więzi i utraty wszystkiego tego co wydawało się oczywistością przed pierwszym września tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku? Muzyka, wspólne chwile przy stole, rodzinne święta i ojczyzna, to kiedyś było codziennością, potem stało się wspomnieniem utrzymującym człowieka przy zdrowych zmysłach. Coś jeszcze pomogło przetrwać, coś co wydawało się niczym nadzwyczajnym – siła rodziny.

„Tę książkę trzeba przeczytać”, z tymi słowami New York Posta, pochodzącymi z recenzji umieszczonej na jego łamach,  zgadzam się całkowicie. Georgia Hunter oddała w swej książce tragedię milionów, ukazując ją na przykładzie własnej rodziny. „My mieliśmy szczęście” jest niezwykłą sagą, wiele w niej dramatycznych scen, tym bardziej przejmujących, że ich bohaterowie to realni ludzie. Na podstawie ich wspomnień oraz z zebranych informacji kilkadziesiąt lat później autorka stworzyła książkę będącą hołdem dla bliskich, a po części kroniką nieludzkiego bólu oraz poszukiwaniem własnych korzeni. Georgia Hunter nie łagodzi faktów, nie unika trudnych pytań, przedstawia to co miało miejsce z punktu widzenia bohaterów, to oni są najważniejsi, ich emocje, rozterki oraz przede wszystkim osobisty dramat. Historia w książce „My mieliśmy szczęście” pokazana jest z perspektywy jednostek, tak samo jak i to co z sobą przyniosła. Dramat wojny z bliska poraża ogromem zniszczeń, nie tyle materialnych, ile emocjonalnych, w ciągu kilku lat zmienia się świat i przede wszystkim ludzie, którzy musieli stawić czoła niewyobrażalnej tragedii jakiej upływ czasu nie zatarł oraz pytaniu - dlaczego nam się udało przetrwać, a innym nie. Niestety temat ten wciąż jest aktualny …



Za możliwość przeczytania  
   książki dziękuję:
 

niedziela, 15 października 2017

Wydawnictwo Filia jesiennie


Kolejna porcja jesiennych lektur zapowiada się ciekawie. Wydawnictwo Filia zadbała by kolejne tygodnie upłynęły pod znakiem intrygujących książek. Październik i początek listopada będzie czytelniczo udany.



Zdradzony przez narzeczoną i oszukany przez wspólnika trzydziestoletni Michał marzy o tym, aby zacząć nowe życie. Kiedy dowiaduje się, że podczas II wojny światowej jego rodzina ukryła w małym miasteczku na północy Polski skarb, wyrusza na jego poszukiwanie. Sęk w tym, że w miejscu ukrycia skarbu stoi teraz restauracja prowadzona przez rówieśniczkę Michała, Malwinę. Dziewczyna ma problem ze swoim ukochanym, który „odszedł w siną dal”, i babcią, która po wielu latach wróciła z Francji i koniecznie chciałaby teraz w restauracji wnuczki serwować żabie udka i ślimaki.
Michał postanawia zaprzyjaźnić się z Malwiną i zdobyć jej zaufanie, by później w tajemnicy przed dziewczyną odzyskać swój skarb. Niestety gdy w sprawę wmieszają się dwie wścibskie staruszki, dwójka dzieci i tajemniczy święty Eskpedyt, nic nie pójdzie zgodnie z jego planem.
„Pudełko z marzeniami” to przewrotna i zaskakująca komedia romantyczna o tym, że czasem należy zrezygnować z marzeń po to, aby… wreszcie zaczęły się one spełniać!



Julia nie ma żadnych marzeń, ponieważ jest przekonana, że nie zasługuje na ich spełnienie. Prawie cały swój świat zamknęła w czterech ścianach maleńkiego mieszkania na jedenastym piętrze wieżowca, jak w szklanej śniegowej kuli. Na zewnątrz pozostało jej poprzednie życie, to do którego nie ma już powrotu.
Jednak pewnego dnia coś się zmienia. Granice uporządkowanego świata Julii zaczynają kruszeć i pękać, gdy ze starego sekretarzyka odnalezionego na zapleczu pewnego sklepu wypada list napisany przed laty przez kilkuletniego chłopca. List zawierający niezwykłą prośbę. Julia postanawia sprawdzić, czy zapisane w nim marzenie spełniło się, ruszając jego śladami. Dzięki temu odkrywa tajemnicę, nad którą czuwa siedem wyjątkowych aniołów.

Piękna opowieść o miłości silniejszej niż czas.




 Młody weteran wojenny, Christopher Barlow cudem uniknął śmierci. Jest zdruzgotany. Nie potrafi już kochać, za to nienawidzi z pasją; nie potrafi wyrwać się z kręgu cierpienia, mrocznej zasłony przesłaniającej mu cały świat. Dopiero gdy przymusowo dołącza do grupy równie nieszczęśliwych, walczących z własnymi problemami osób, ponownie zaczyna przyglądać się swojemu życiu.

Czego ci ludzie mogą się od siebie nauczyć? Jak mogą nawzajem sobie pomóc? Christophera nieustannie dręczy też pytanie, czy będzie w stanie ponownie obudzić w sobie miłość.
Odpowiedź uzyska wyruszając w podróż z piękną kobietą, która stopniowo traci wzrok, umierającym nastolatkiem w terminalnym stadium raka i molestowaną w dzieciństwie dziewczyną, która nie potrafi zdecydować czy chce dalej żyć.

Cztery osoby, które prócz przeznaczenia nie mają ze sobą nic wspólnego. Cztery osoby, które spotka przygoda, strach, ból i miłość. Podczas swej podróży odrobią najważniejszą w życiu lekcję.

Dowiedzą się czym jest cała prawda o szczęściu…


 Z pozdrowieniami z piekła…

Agentka specjalna FBI Smoky Barrett zajmowała się dotąd tropieniem seryjnych morderców. Nie miała sobie równych do czasu, kiedy szaleniec zabił jej męża i córkę, po czym brutalnie okaleczył ją, niszcząc w niej wolę życia. Smoky straciła wszystko.

Teraz inna bestia wdziera się w jej życie. Nieuchwytny morderca rzuca jej bezpośrednie wyzwanie. Przez wszystkie lata pracy w FBI kobieta nie zetknęła się z podobną osobowością – fascynującym potworem, chorym geniuszem, wymykającym się analizom najlepszych profilerów. Po obejrzeniu nagrania jego ostatniej zbrodni Smoky decyduje się wrócić do agencji.

Powrót do pracy jest dla niej zarazem powrotem do życia. Będzie musiała jednak stawić czoła paraliżującemu strachowi – psychopata zna bowiem jej ostatni, czuły punkt. 


 W kręgach władzy trwa kryzys. Po skandalu z udziałem premiera, parlament nie zdołał uchwalić wotum nieufności, a polityk, który miał przejąć władzę, znalazł się w szpitalu. Prognozy zarówno dla niego, jak i dla kraju, nie są dobre.

Sytuację pogarsza fakt, że niedługo przed mającym odbyć się w Polsce międzynarodowym szczytem, do służb specjalnych dociera informacja o możliwym zamachu. Prezydent Daria Seyda traktuje ostrzeżenia wywiadu jako realną groźbę, ale ma pewne wątpliwości – doniesienia bowiem pochodzą nie od sojusznika, a przeciwnika na arenie międzynarodowej. W dodatku ktoś z otoczenia głowy państwa zaczyna sabotować prezydenturę Seydy…

Kiedy Polska staje na krawędzi chaosu, na scenie politycznej pojawia się nowy, bezkompromisowy gracz. Zdaje się kierować słowami Winstona Churchilla, który radził: „nigdy nie pozwól, by dobry kryzys się zmarnował”.


 
Siła, która ich przyciąga
BRITTAINY C. CHERRY
Z Grahamem Russellem nie byliśmy dla siebie stworzeni. Mną targały emocje, on pogrążony był w apatii. Ja śniłam na jawie, jego trawiły koszmary. Płakałam, podczas gdy jego oczy pozostawały suche.

Pomimo jego skutego lodem serca i mojego porywczego temperamentu, czasami łączyły nas chwile. Chwile, gdy patrzyliśmy sobie w oczy, dostrzegając skrywane w nich tajemnice. Chwile, gdy jego usta doświadczały moich obaw, a ja oddychałam jego bólem. Chwile, kiedy wyobrażaliśmy sobie jakby to było, gdybyśmy byli zakochani.

Dzięki tym chwilom unosiliśmy się ku chmurom, tam jednak dopadała nas rzeczywistość i jakaś siła zmuszała do zejścia na ziemię.

Graham Russell nie był mężczyzną, który potrafi kochać. Ja również nie byłam w tym dobra. Mimo to, gdyby dane mi było znów się zakochać, zatraciłabym się w nim już na zawsze.

Nawet jeśli przeznaczone byłoby nam roztrzaskać się o skały.