sobota, 6 kwietnia 2013

Sześć słownych komiksów

"Odmiana przez przypadki"
Michał Puczyński


Opowiadanie czy powieść? Pytanie, na jakie każdy czytelnik ma swoją odpowiedź, jedni wolą krótsze formy, drudzy dłuższe, a jeszcze inni krążą pomiędzy obiema. Najważniejsza jest sama historia, czasem chciałoby się by rozwinęła się ona w dłuższą książkę, a czasem wprost odwrotnie ilość stron wcale  nie przechodzi w jakość i bardziej skondensowana treść lepiej oddałaby główną ideę. Jednak czy takie rozważania w ogóle mają sens? W końcu nie jest łątwo ocenić opowieść przed zapoznaniem się z nią, a jej długością trudno się sugerować, szczególnie kiedy lektura dopiero przede nami. Opowiadanie czy powieść? A może zbiór opowiadań, na przykład zatytułowany "Odmiana przez przypadki"?

Tolerancja to słowo nad wyraz ostatnio modne. Pada w różnych kontekstach, a co gdyby wiązało się z ... zombie? Takimi jak najbardziej realnymi, a nie straszącymi, bądź śmieszącymi, z ekranu? Zamiast horroru zwykła egzystencja, pozbawiona krwiożerczości, przynajmniej ze strony pań i panów Z., za to z podwójnymi problemami - i tymi ze świata oddychających jak i żywych inaczej. A co do tego ma sama idea tolerancyjności? Okazuje się, że ma i to dużo, a istota tego "problemu" właśnie dosięgnęła paczkę przyjaciół. Czy męska przyjaźń przetrwa wszystko, a nawet Mateusza żywego trupa?
Co człowiek jest w stanie zrobić dla sukcesu? Zabić, podłożyć przysłowiową świnię albo ... zwrócić się o pomoc do przysłowiowej siły wyższej, tylko trzeba uważać o co się prosi. Pewien dziennikarz przekonał się o tym i to na własnej skórze, to co otrzymał było prawie tym czego chciał, ale to "prawie" robi dużą różnicę, pytanie - na plus czy minus?
Czasem niespodzianką jest spełnienie życzenia, bo przecież nie tak miało być!
Na zegarze łatwo cofnąć czas, w rzeczywistości nie mamy takiej możliwości, a szkoda. Ile można by zmienić, a w szczególności poprawić, bo przecież mądrzejszym się przecież po - nie przed. Kusząca gratka, w końcu zawsze znajdzie się coś w przeszłości co chciałoby się, przynajmniej trochę, "zliftingować". Jednak można przewidzieć co faktycznie będzie "po" takiej interwencji? Gra warta świeczki?

Sześć opowiadań na ... szóstkę? Ich zbiór spięty jest tytułem "Odmiana przez przypadki", a sam zbieg okoliczności odgrywa w nich dużą rolę. Każde, przedstawiające inną historię, z bohaterami, którzy stają w obliczu niespodziewanej sytuacji, takiej jakiej nie brali pod uwagę i jaka nie powinna mieć miejsca. Ale miała i była dopiero początkiem czegoś przed czym trudno uciec, chociaż czy warto? Okładka okazuje się dobrym wprowadzeniem do tego co autor przygotował dla czytelników. W komiksach słowom towarzyszy obraz, a w "Odmianie przez przypadki" wyrazy jednocześnie opowiadają i oddają w plastyczny sposób ich znaczenie. Szóstka na szóstkę? Z małym minusem, bo apetyt wzrasta w miarę czytania i po sześciu opowiadaniach jest ochota na więcej, dużo więcej.



piątek, 5 kwietnia 2013

A Zwycięzcą jest ... :)

Marzec przeminął, 
kwiecień nastał, 
więc czas by Konkurs Marcowy rozstrzygnąć. 


A Zwycięzcą jest ...

Irek Łaniewski

Gratuluję!!! :)

Proszę o kontakt w sprawie wysyłki nagrody: kmpessel@gmail.com

czwartek, 4 kwietnia 2013

Boski sekret


"Sekretna księga Dantego" 
Francesco Fioretti

Sekret z definicji otacza atmosfera tajemnicy i niewiadomej, rzadko kto o nim wie, a ci dopuszczeni do kręgu wtajemniczonych nie chwalą się jego znajomością. Czasem to co znane również ma element sekretności, coś co nie do końca jest wyjaśnionego, a czasem to otoczenie dopatruje się czegoś niecodziennego. Taki klimat intryguje, ciekawi, stanowi pole do popisu nie tylko do wyobraźni, ale także dla żądnych przygody. W końcu tam gdzie sekret, tam i chęć poznania jego istoty, szczególnie kiedy wiąże z osobą człowieka nieprzeciętnego, jego dziełem oraz tymi, którzy pomimo, że stali się historią wciąż rozpalają umysły wielu ...

Przyczyną śmierci wielkiego twórcy zwykła choroba? Oczywiście, że to możliwe, ale czy nie nazbyt oczywiste? Człowiek, który głośno i odważnie głosił swoje sądy, nieraz w zamian otrzymując cięgi, jednocześnie dla jednych symbol talentu i geniuszu, a dla drugich śmiertelny wróg, umiera na malarię? Coś w tym równaniu nie zgadza się, szczególnie gdy przygląda się tej sprawie wprawne oko i ktoś, dla kogo zmarły był kimś więcej niż jedynie niedoścignionym mistrzem ... Giovanni nie rzuca oskarżeń bezpodstawnie, to co zauważył każe mu podzielić się wątpliwościami z najbliższymi Dante Alighieri, lecz czy to prawda? Komu mogło zależeć na zamordowaniu wielkiego twórcy? Wrogów genialny autor miał co najmniej kilku i to potężnych, ale dlaczego zaatakowali właśnie w tym momencie? Właśnie została ukończona "Boska Komedia", a jej mistrz zyskałby jeszcze większą sławę i nowych, możnych oraz potężnych, mecenasów. Kto więc stoi za tą zbrodnią? Jeszcze jedno wydarzenie zastanawia - zaginięcie ostatnich, trzynastu, pieśni wieńczących dzieło. Zbieg okoliczności czy zamierzone działanie? Może sprawę naświetli Bernard, dawny rycerz zakonny, bohater spod Akki? To co wie o Alighierim wydaje się nieprawdopodobne, lecz czy faktycznie niemożliwe? Nowe informacje tłumaczyłyby nie tylko zniknięcie końcówki "Boskiej Komedii" jak i śmierć oraz coś jeszcze - łamigłówkę jaką pozostawił geniusz ... Odpowiedź na pytanie co faktycznie skrywał Dante zawarta jest w zakodowanej wiadomości, pozostaje ją "jedynie" odszyfrować, lecz jakie będzie jej rzeczywiste znaczenie? Gdzie zawiedzie Giovanniego, jaką rolę odegra w niej siostra Beatrycze i co odnajdzie dzięki niej Bernard? Każde słowo jest ważne, bo z nich mistrz zbudował sekretną księgę, jaką mogą dostrzec nieliczni. W tym co widoczne jest dla wszystkich, tylko niektórzy umieją odczytać prawdziwe przesłanie ... Kim był Alighieri? Geniuszem literackim? Oddanym ojcem rodziny? Głosicielem prawdy, często niewygodnej? A może kimś, kto ma misję do wypełnienia, której cel sięga głęboko w przeszłość?

"Sekretna księga Dantego" to nie kolejna wersja "Kodu Leonarda da Vinci" lub podobnej mu historii. Francesco Fioretti nie opiera swojej opowieści na teorii spiskowej, ale sięga do literatury renesansowej i jej ponadczasowego dzieła. Autor nie "prześlizguje" się po "Boskiej Komedii", lecz również nie zarzuca czytelnika specjalistyczną wiedzą z jej tematu,zamiast tego uczynił ją motywem przewodnim zrozumiałym nie tylko dla wąskiego grona. Tło historyczne stanowi doskonały drugi plan, uwiarygadniający wątki i bohaterów, jacy po części są autentycznymi postaciami, a po części fikcyjnymi, chociaż jednych od drugich bardzo trudno odróżnić. "Sekretna księga Dantego" to połączenie kilku gatunków, nie brak w niej historycznych elementów, jak i sensacyjnych oraz tytułowego sekretu, jakiego nikt się nie spodziewa. Francesco Fioretti nie napisał jedynie swej opowieści do czytania, zawarł w niej również łamigłówkę, która aż się prosi by ją zweryfikować z tekstem pierwowzoru i samemu sprawdzić jej prawdziwość. Czasem książka to nie jedynie lektura, ale także coś więcej - zagadka do rozwiązania, z lub bez pomocy bohaterów ...





            Za możliwość 
               przeczytania ksiażki         
               Dziękuję wyd. Rebis

wtorek, 2 kwietnia 2013

Gra o tron


"Trylogia władzy. 
Fałszywy książę" 
Jennifer A. Nielsen

Dobrymi uczynkami podobno droga do piekła jest wybrukowana, czy kłamstwo więc może służyć dobremu celowi? Jeżeli oszustwo jest u początku drogi to co jeszcze będzie można spotkać w jej dalszych etapach? Gdzie w tym wszystkim miejsce dla prawdy? Każde z tych pytań dotyczy czterech chłopców, których łączy to, że są sierotami i zostali wybrani do pewnego zadania. Jakiego? To stanowi tajemnicę, nim ją poznają dostaną bezwzględną lekcję życia, będącą jedynie zapowiedzią tego co dopiero przed nimi. Od jednej decyzji zależy nie tylko ich los, lecz również całego królestwa, jest tylko jeden warunek - trzeba zdołać zostać księciem. Każdy z czterech wybranych ma szansę na tę życiową rolę, ale kto powiedział, iż będzie ona łatwa do zdobycia i co ważniejsze do wykonania?

Jak sierota może w krótkim czasie stać się królewskim synem? Przecież to nie jedynie kwestia zewnętrznych cech, ale również umiejętności, jakie nabywa się przez lata, obserwując i biorąc udział w dworskim ceremoniale. Jest coś jeszcze - rywalizacja, bo zwycięzca może być jeden, tylko jego skronie ozdobi korona, a pozostali nie dostaną nagrody pocieszenia. Przegrana to coś więcej niż tylko utrata życiowej szansy, lecz gra toczy się do ostatniej chwili, a nawet jeszcze dłużej. Kto wygra? Ten kto wykaże się wiedzą, a może umiejący najlepiej władać bronią albo ten, którego spryt i brawura nieraz wpędzały w kłopoty? Każdy z nich ma szansę na zwycięstwo, jednak czy nie wymaga ono czegoś więcej niż było oficjalnie powiedziane? Co kryje się faktycznie za tą niezwykłą sytuacją? Podejrzliwość jest uzasadniona? 

Kilka lat temu zaginął książę Jaron, dlaczego właśnie teraz jego "powrót" jest tak potrzebny? Jedynym powodem jest sytuacja polityczna? Jaka gra faktycznie się toczy pod płaszczem wzniosłych haseł? Dwór królewski to nie jedynie przywileje i bogactwo, dla kogoś kiedyś stanowił dom, a teraz jest o wiele bardziej niebezpieczny niż ubogi sierociniec. Czym będzie dla sieroty, biorącej udział w wielkiej mistyfikacji? Sceną gdzie zwycięży czy polem bolesnej porażki? A może miejscem w jakim prawda wreszcie pokaże swoje oblicze? Ktoś ma w zanadrzu tajemnicę, której wyjawienie może zmienić wszystko ...

Zadanie, wydające się niemożliwe do wykonania, wielka polityka, jedna szansa na milion, decyzja na wagę życia i misterna intryga. Każdy z tych elementów może być punktem wyjścia dla niezwykłej opowieści, a co gdy w jednej historii spotykają się wszystkie? Czasem nadmiar szkodzi, a jak jest w przypadku "Fałszywego księcia"? Po pierwsze główny motyw spaja wszystkie wątki, po drugie Jennifer A. Nielsen umie zaskoczyć rozwojem akcji, szczególnie wtedy kiedy wydaje się, że wszystko już wiadome, no i po trzecie klimat łotrzykowski świetnie komponuje się z całą fabułą. Pierwsza część "Trylogii władzy" daje przedsmak tego co może wydarzyć się w kolejnych tomach, szczególnie, że zakończenie jest początkiem tego co czeka bohaterów, a ich przygody zapowiadają się co najmniej intrygująco. Gra o tron nie zakończyła się, ona dopiero rozpoczęła się ...


Za możliwość przeczytania 
książki dziękuję 
                              wydawnictwu Egmont


poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Podsumowanie marca

Miało być tak pięknie, 
a wyszło ... zimowo, mroźno i grudniowo, 
chociaż w kalendarzu panuje już wiosna. 
Jakoś spóźnia się nam aura wiosenna, 
ale przynajmniej pogoda sprzyja czytaniu ;)


W marcu udało się opublikować 16 recenzji:

"Kiedy byłeś mój" Rebecca Serle, recenzja
"Zwolnij kochanie ..." Anna Rybkowska, recenzja
"Wszystkie dziewczyny kochają brylanty" Anna i Siergiej Litwinowie, recenzja
"Heterezada" Maja Porczyńska, recenzja
"Ona pierwsza" Maggie O`Farrell, recenzja
"Ghostman" Roger Hobbs, recenzja
"Kochanice króla" Phillippa Gregory, recenzja
"Skrzydła feniksa" Andrea Camillieri, recenzja
"Duma i uprzedzenie" Jane Austen, recenzja
"Zabić ojca" Amelie Nothomb, recenzja
"Katherine Hepburn" Charlotte Chandler, recenzja
"Szaleństwo przychodzi nocą" Grzegorz Gajek, recenzja
"Wszystkie chwyty dozwolone" Liz Fielding, recenzja
"Florystka" Katarzyna Bonda, recenzja
"Prawdziwe wspomnienia Mali K." Adrienne Sharp, recenzja
"Poszukiwana" Małgorzata Kochanowicz, recenzja

sobota, 30 marca 2013

Ceną prawdy jest śmierć ...

"Poszukiwana"
Małgorzata Kochanowicz


Nie ma zbrodni bez motywu, tak samo jak nie istnieje morderstwo doskonałe. Nie zawsze przyczyna jest widoczna na pierwszy oka, a sprawca od razu odpowiada za swoje czyny. Czasem klucz do zabójczej zagadki ukryty jest pod warstwą, która wcale nie zapowiada tego co skrywa. Niekiedy nim prawda ujrzy światło dzienne, człowiek ją szukający musi przebyć długą i krętą drogę, na jakiej czyha wiele pułapek i zakrętów, prowadzących w ślepe zaułki. Jeden nierozważny krok i myśliwy zmienia się w zwierzynę, tropioną bezlitośnie i bezustannie ...

Może Kraków nie dorównuje Paryżowi, lecz właśnie w tym pierwszym Witold Korczyński odnalazł miejsce dla siebie. Dawna stolica może i na pierwszy rzut oka nie wygląda na wylęgarnię przestępstw, lecz i w niej dużo pracy jest dla detektywa, a Korczyński ma opinię świetnego fachowca w swoim zawodzie, co nawet policja cesarska przyznaje. Najnowsza sprawa od początku ma dość niecodzienny charakter, szczególnie przykro odczuwany przez tego, kto ma się nią zająć. Młoda żona szanowanego przedsiębiorcy i filantropa znika, w jednej chwili jest, a w drugiej już jej nie ma. Osobą, która ma odnaleźć zaginioną jest właśnie Korczyński, chociaż zbytnio nie garnie się do tego zlecenia, pewne argumenty przemawiają i do takiego outsidera jak on. Pierwsze pytanie na jakie musi znaleźć odpowiedź to to co właściwie wydarzyło się w jesienne przedpołudnie tysiąc dziewięćset czwartego roku? Kobieta nie robiła nic niezwykłego, a wręcz przeciwnie wszystko przebiegało według codziennego schematu, nic nie zapowiadało tego co miało nastąpić. Ale jednak wydarzyło się, dlaczego? To kolejny znak zapytania, stojący przed Korczyńskim, inne również nie dają mu spokoju, a w szczególności jeden - dotyczący zleceniodawcy. Intuicja i zawodowe doświadczenie podpowiadają, że coś ukrywa on przed światem, ale czy faktycznie tak jest?

Nie samą pracą człowiek żyje, osobiste życie też przypomina o sobie, powraca przeszłość, a teraźniejszość również nie należy do spokojnych. Tą sprawę także musi Witold rozwikłać i wcale nie jest ona łatwiejsza od zawodowego zlecenia. Ktoś jeszcze jest zainteresowany prywatnością detektywa, odkrył jego słabe punkty i nie zawaha się je wykorzystać. Ale i Korczyński nie daje się zwieść pozorom, zbyt wiele widział by polegać jedynie na słowach jednej strony, a dodatkowo daje do myślenia śledztwo jakim ostatnio zajmuje się krakowska policja ... Jaki związek ma z tym wszystkim nagłe porzucenie pracy przez jednego z zatrudnionych pracowników Wereszyńskiego? Kim jest Anna i co ukrywa?
Odpowiedzi są bliżej niż można by sądzić, jednak ceną za ich odkrycie jest śmierć ...

Tłem "Poszukiwanej" jest Kraków na początku dwudziestego wieku, który okazuje się doskonałym miejscem dla kryminalnej opowieści. Retro nie oznacza nudy, wręcz przeciwnie dostarcza dreszcz emocji i to nie jeden. Autorka świetnie wpisała sensacyjny motyw w przeszłość, a szczególnie w jej mroczne detale. Każdy wątek historii jest starannie przemyślany i doskonale oddaje epokę jednocześnie nawiązując do punktu centralnego fabuły czyli tytułowej zaginionej. Okazuje się, że powrót do tego co było może być interesującym punktem wyjścia dla zbrodniczej intrygi. Ostatnio wielu autorów osadza akcję swoich książek w przeszłości, Małgorzata Kochanowicz również skorzystała z tego pomysłu co zaowocowało ciekawym kryminałem, w jakim czytelnik odnajduje nie tylko to co już było, lecz przede wszystkim prawdę, której ujawnienie nie zawsze jest oczyszczające ... Zbrodnia, wyrok, kara i człowiek, a pomiędzy tym detektyw, który już dawno pozbył się złudzeń, ale zachował swoje zasady ...

Baza recenzji Syndykatu ZwB


         Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi Duże Ka i Instytutowi Wydawniczemu Erica


piątek, 29 marca 2013

Wspomnienia z raju utraconego

"Prawdziwe wspomnienie Mali K."
Adrienne Sharp

Co jest kluczem do życiowego sukcesu? Dobry plan? Szczęście? Zbieg okoliczności? Pojawienie się w odpowiednim miejscu i czasie? Który z tych elementów jest najważniejszy? Może wszystkie, a może żaden z nich, każdy ma własną receptę na zdobycie tego czego pragnie. Czasem najważniejsze jest pozostawanie w zgodzie ze sobą, a czasem podążanie własną drogą wbrew wszystkim przeciwnościom i wiara, że w końcu "dopniemy" swego. Nim jednak cel zostanie osiągnięty niekiedy trzeba przełknąć łzy porażki i smak goryczy oraz stawić czoła niepowodzeniu. Ale kiedy jest już w garści to co było upragnione, niektórzy zaczynają się zastanawiać czy było warto walczyć o to?

Czarująca, uwodzicielska, nie piękna, lecz robiąca ogromne wrażenie i niezwykle utalentowana, taka była Matylda, dla najbliższych Mali. Prima ballerina assoluta Teatru Maryjskiego w Sankt Petersburgu, jakiego stałym gościem była śmietanka arystokratyczna cesarstwa na czele z samym carem i jego rodziną. Najlepsze role, sława, uwielbienie publiczności i uczucia najpotężniejszych mężczyzn w carskim imperium, dużo to czy mało? To zależy jak na tę sytuację na spojrzeć, szczególnie kiedy jasnym stronom towarzyszą ciemniejsze, o jakich chce się zapomnieć, lecz one i tak powracają. Mali jednak chce czegoś więcej od życia, osiągnęła tak wiele, lecz musiała po drodze zgodzić się na ustępstwa, a raczej została postawiona przed faktem dokonanym. Co czuje kobieta, która wie, że jest tą drugą, chociaż jeszcze nie tak dawno była jedyną? Żal, zawód, odtrącenie? Ma pogodzić się ze stratą czy też wprost przeciwnie, dalej dążyć do tego co wydaje się mrzonką? Jej marzenia są wielkie, tak jak i talent, jakim olśniewa ze sceny, ale jedno i drugie on musi zmierzyć się z ludzką zazdrością, czasem odwzajemnioną ...

Przepych pałacu i wiejska sielanka mogą pomóc w zapomnieniu tego co zraniło,szczególnie kiedy jest ktoś kto chce wypełnić puste miejsce w sercu. Mali doskonale zdaje sobie sprawę, że nie ma powrotu do tego co jeszcze przed chwilą było w zasięgu ręki, przeznaczenie zamknęło jedne drzwi, ale otworzyło inne. Jeżeli chce być nadal na szczycie musi po raz kolejny zgodzić się na ustępstwa, lecz kto zabroni jej marzyć? Już wie jak pachnie sukces, a ostateczne zwycięstwo przecież tez jeszcze jest możliwe ... W końcu ma przewagę nad swoją rywalką i coś jeszcze - uczucie najpotężniejszego człowieka w imperium ... Chociaż ten kolos ma gliniane nogi, ale teraz są jeszcze skryte za bajecznym bogactwem, a potem, co będzie potem to dopiero przyszłość ...

Podobno za wszystko trzeba w życiu zapłacić, jaką cenę wystawi los balerinie, która sięgnęła szczytów, lecz poznała również smak porażki? Wielkie uczucie i mocarstwowa polityka rzadko kiedy idą w parze, szczególnie gdy rewolucja wdziera się tam gdzie jej nikt nie spodziewa się. Kolejny zakręt na drodze Mali jest dramatyczny, musi patrzeć jak jej świat  zmienia się, a raczej wali siew gruzy, z godziny na godzinę, jaką rolę przewidziano dla niej w tej scenie?

"Prawdziwe wspomnienia Mali K." czyta się jak opowieść o ostatnich dniach w raju, którego mieszkańcy dopiero z perspektywy czasu widzą jego prawdziwy obraz. Tytułowa postać to nie tylko postać literacka, lecz również autentyczna osoba. Adrienne Sharp zatarła granice pomiędzy tymi dwoma sylwetkami, tak, że czytelnik dostaje historię w jakiej jest i wielkie uczucie, równie wielkie marzenia oraz prawdziwa historia. To co fikcyjne splata się z tym co rzeczywiście miało miejsce, narracja w pierwszej osobie dodaje jedynie realności książce. Czytający z Mali wchodzą na arystokratyczne salony, spotykają się z ostatnim carem i poznają kulisy powstania najsłynniejszych przedstawień baletowych. Jest również kilka sekretów, jakie skrywają się w pamięci i wspomnieniach. Autorka, dla swej opowieści, wybrała niezwykłą osobę, której życie przypomina hollywoodzką superprodukcję, jednak nim powstała fabryka snów, ona już stworzyła swoje przedstawienie. Miało ono wszystkie składniki, budzące zainteresowanie i zazdrość postronnych - talent, miłość, bogactwo, spełnione marzenia i zagadkę, która mogła zmienić historię narodu ...


Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Ka i Wydawnictwo Nasza Księgarnia


czwartek, 28 marca 2013

Przedświąteczny stosik i małe przypomnienie:)

W przedświątecznej gonitwie, 
w dużej torbie Pani Listonosz 
pośród setek kartek znalazło się miejsce 
i na książki ;)


Od góry: 

"Ogon Kici" Ewa Nowak, wyd. Egmont
"Drugi" Ewa Nowak, wyd. Egmont
"Jasnowidz" Bartłomiej Siekierski, wyd. Prószyński i Ska oraz CPA
"Patrząc na słońce"Katarzyna Mlek, wyd. Oficynka
"Krew, pot i łzy" Carla Mori,wyd. Oficynka
"Meksykańska miłość" Karolina Pastuszak, wyd. Prozami oraz CPA

Dziękuję :) 

Szczegóły tutaj

środa, 27 marca 2013

Ukryta prawda

"Florystka"
Katarzyna Bonda


Co najczęściej widnieje na okładce książki o tematyce sensacyjne? Narzędzie zbrodni, krew lub jakiś detal kojarzony właśnie z morderczym zamiarem, a na dodatek jeszcze tytuł wskazuje z jakim gatunkiem czytelnik będzie miał do czynienia. A co jeżeli z jednej strony obwoluta wcale nie kojarzy się z kryminalną historią, a z drugiej pewne detale sugerują, że opowieść będzie opierać się właśnie na takim motywie? Najczęściej wtedy ciekawość zaczyna szybować w górne poziomy swej skali i trudno się nie powstrzymać by nie rozpocząć lektury, no, a gdy już zaczniemy czytać, wtedy już odwrotu nie ma ...

Hubert Meyer wie, że jest mistrzem w swoim fachu, wybitnym specjalistą, ale to co dawniej było motorem jego działania teraz stanowi gorzkie wspomnienie. Są dni kiedy udaje się zapomnieć o tym co miało miejsce, ale są i takie momenty gdy pamięć atakuje z całą siłą, nie pozwalając na obronę. Ucieczka dała mężczyźnie względnie spokojną egzystencję, chociaż uważny obserwator powiedziałby raczej, iż to raczej wegetacja. Jednak kiedy się nie ma tego co się lubi, to się toleruje co się ma ... Powrót do zawodu wydaje się mrzonką, lecz gdy nadarza się okazja, może czas odłożyć na bok emocje? Kiedy do domu nie wraca dziewięcioletnia dziewczynka poszukiwania stawiają na nogi nie tylko policję i rodzinę. Gdy mijają kolejne godziny, a te przechodzą w dni, sytuacja zaczyna nabierać coraz bardziej mrocznych barw. Podejrzanych wcale nie jest trudno wytypować, lecz to dopiero początek ... Zadaniem Meyera jest wydobyć prawdę na światło dzienne, jako psycholog umie dostrzec więcej niż inni, a pozornie zwykłe gesty nabierają całkiem innego znaczenia. Podobnie jak skrawki faktów, które rozrzucone w czasie oraz przestrzeni nie świadczą o niczym, dopiero odpowiednie oko umie wychwycić niewidoczną dla innych nić łączącą je. Co jednak gdy komuś zaczyna to przeszkadzać?

Aleksandra poznała cierpienie od wielu stron, zna je aż za dobrze i codziennie na nowo doświadcza go. Jaka jest jej rola w zaginięciu Zosi? Dlaczego widziała ją ostatnia? Dorosła kobieta i dziecko, nie miały ze sobą nic wspólnego, ale czy na pewno? Hubert powoli odkrywa to co ktoś inny umiejętnie zamaskował. Kilka lat wcześniej jedenastoletni Amadeusz wyszedł i już nie powrócił, czy ma to związek z obecnymi wydarzeniami? Dla policji jest to całkiem nowy wątek w dochodzeniu i to dość "naciągany", przecież wiadomo już kto jest winny, po co więc szukać dziury w całym? Wkładanie palców między drzwi nigdy nie kończy się bez bólu, lecz niektórzy dla prawdy gotowi są narazić siebie, inni by jej nie wyjawić wystawiają tych i tak wydających się być na straconych pozycjach. Jednak kiedy zawodowiec raz trafi na właściwy trop za nic na świecie nie porzuci go, chociaż koszty takiego kroku mogą okazać się bardzo wysokie. Za błędy płaci się, tym razem znowu cenę poniesie Meyer?

Amadeusz i Zosia nie znali się, chociaż połączyła ich pewna osoba - osoba ich mordercy, ale czy byli jedynymi ofiarami? Może trzeba spojrzeć na tę sprawę jeszcze szerzej niż do tej pory i przyjrzeć się bliżej temu, kto wydawał się poza wszelkim podejrzeniem? Wszystko wskazuje, że kiedyś popełniono błąd, a może było to celowe działanie? Sieć kłamstw, wzajemnych podejrzeń i przypuszczeń powoli zaczyna być widoczna i to nie jedynie dla Huberta, warto ryzykować by ją nadal kamuflować przed światem? Czas by w końcu odkryć karty i wskazać szulera w tej grze?

Intrygująca i pełna niespodzianek jest "Florystka", zawiera w sobie to co najważniejsze jest w kryminalnej historii - nieoczywisty motyw, zaskakujące wątki i głównego bohatera, który dla odkrycia prawdy gotów jest na wszystko, a nawet o wiele więcej ... Katarzyna Bonda powróciła do postaci Huberta Meyera, a dzięki temu czytelnicy otrzymali sensację na najwyższym poziomie, w jakiej nic nie jest oczywiste, a fabuła oparta jest na intrydze, której rozwój jest nieprzewidywalny. "Florystka" sięga daleko i głęboko w relacje międzyludzkie, odziera z iluzji i każe zastanowić się nad ceną jaką można zapłacić się za zaufanie drugiemu człowiekowi. Kryminalny motyw scala całość niewidoczną nicią, pomiędzy ukrytymi przyczynami i pragnieniami jest zbrodnia, a przede wszystkim człowiek, uwikłany w przeszłość.




Za możliwość przeczytania książki Dziękuję wyd. Videograf II

wtorek, 26 marca 2013

Liebster Award w nowej odsłonie :)



Dziękuję za wyróżnienie Klaudynie, autorce bloga: 

Jako, że już kilka razy nominowałam teraz do zabawy zapraszam wszystkich chętnych :)

Pytania do wykorzystania poniżej.



1. Piosenkarka/piosenkarz, których nie jesteś w stanie słuchać?
Cała masa, wiadomo, że o gustach nie dyskutuje się  więc nie podaję z imienia i nazwiska ;)

2. Po co Ci Facebook?
Sprawdza się jako informator w kategoriach kato, co i dlaczego.
 
3. Ulubiony gatunek książek?
Uwielbiam wszystkie książki, zdecydowanie się na jeden gatunek przerasta mnie :)
 
4. Najważniejsza pamiątka z dzieciństwa?
Pierwsze buty ... słabość do butów pozostała do dzisiejszego dnia.
 
5. Pisarz lub pisarka, do których nie umiesz się przekonać?
Jak na razie nie spotkałam się z takim problemem.
 
6. Trampki czy obcasy? 
Szpilki :D 

7. Audiobooki czy ebooki? 
Najlepiej tradycyjne papierowe.
 
8. Gdzie chciałbyś/chciałabyś zamieszkać mając nieograniczone możliwości?
W Szkocji 

9. Dlaczego prowadzisz bloga?
Prowadzę bloga, ponieważ lubię czytać, a pisanie to pochodna tego.
 
10. Twoja największa wada?
Pamięć - jest zbyt pojemna ...
 
11. Co sprawia Ci największą przyjemność w blogowaniu? 
Poznawanie innych autorów blogów :)

poniedziałek, 25 marca 2013

Bo liczy się tylko interes ...

„Wszystkie chwyty dozwolone”

Liz Fielding
Kiedy ktoś chce odebrać Ci to co dla Ciebie najważniejsze co zrobisz? Pogodzisz się z losem czy będziesz walczyć by utrzymać to co Twoje? Łatwo jest oczywiście mówić o czymś, trudniej jest zrobić to, bo w teorii wszystko wygląda świetnie, a w praktyce? Tu już bywa różnie, czasem z górki, a czasem jak pod nią, jednak gdy nam czymś zależy nie zniechęcamy się. Krok po kroku, mniejszym lub większym, dążymy do tego, by to co nasze nie zostało nam wyrwane z rąk. Podobno w miłości i na wojnie wszystkie chwyty są dozwolone, a gdy sprawa dotyczy rodzinnego dziedzictwa …?
W biznesie nie liczą się sentymenty, najważniejszy jest zysk czyli mówiąc wprost i bez ogródek: pieniądze. Emocje są jedynie dopuszczalne wtedy kiedy stawką jest odpowiedni interes. Jest jeszcze jedna zasada – nie łączy się uczuć z pracą. India doskonale zna te hasła, ale jak do tej pory nie musiała sprawdzać ich prawdziwości w realnym życiu. Teraz jednakże wszystko zmieniło się, a raczej może się zmienić. Przestarzały zapis jest w stanie odebrać jej rodzinie to co dla niej najważniejsze – firmę, która dla kobiety dawno przestała być tylko i wyłącznie zerami na koncie firmowym. Dla Flory i Romany rodzinne imperium to także coś więcej niż jedynie obowiązkiem, obie stoją murem za siostrą i jej planem obrony tego, czemu poświęciły ostatnich kilka lat swego życia. Dlaczego mają oddać komuś to czego ktoś inny nie docenia? Niall, Bram i Jordan stoją po przeciwnej stronie barykady i mają całkowicie odmienne zdanie niż ich przeciwniczki. W końcu umowy są po to by je realizować, a ludzie w nich liczą się najmniej. Biznes to biznes, no i w końcu druga strona nie zostanie z niczym tylko z ogromnym wynagrodzeniem, więc gdzie tu niesprawiedliwość? 
Wojna została wypowiedziana! Czas wytoczyć działa i przystąpić do ataku …
Romana jest piękną kobietą, ale za burzą loków i olśniewającym uśmiechem kryje się doskonały fachowiec. Doskonale zna się na tym czym się zajmuje i poświęca temu więcej niż tylko osiem godzin, ale dla Nialla nie jest to takie oczywiste. Jego zadaniem jest obserwacja, podobne zadanie mają pozostali dwaj Farraday`owie. Flora dyktuje trendy i jest odpowiedzialna za kreatywną stronę biznesu, chociaż Bram nie wierzy w jej talent. A jakie jest zadanie Indii? Utrzymanie rodzinnej marki na rynku oraz jej rozwój, trochę za mało i zbyt lakoniczne obowiązki jak dla Jordana. Dokładna analiza i chłodna ocena przedsięwzięć sióstr Claibourne ma być podstawą decyzji trzech panów Farraday`ów, chociaż przecież wiadomo, że wszystko rozbija się o zysk, przecież o to chodzi w biznesie, czyż nie? A ci panowie doskonale znają się na nim i nic nie może zmienić ich decyzji, która już została podjęta. Cała rozgrywka to jedynie przeciąganie w czasie tego co nieuchronne czyli przejęcia władzy w staroświeckiej firmie. Czasem łatwiej jest jednak coś powiedzieć niż zrobić i przekonują się o tym oba obozy. Każdy miał swój precyzyjny plan, który nie przewidywał porażki, a jedynym dopuszczalnym jego efektem było zwycięstwo. Nic innego nie było, nie jest i nie może być brane pod uwagę … Wszystkie sposoby osiągnięcia celu są przecież dopuszczone na wojnie i w … właśnie w czym?
„Wszystkie chwyty dozwolone” to nie sensacja i nie thriller, ale życie to przecież nie tylko zbrodnie i śledztwa. Liz Fielding jest autorką historii w jakiej główną rolę odgrywają emocje, czyli to z czym każdy ma styczność na co dzień. Wydaje się, że nie ma nic łatwiejszego niż napisanie opowieści o uczuciach, raz, dwa i kolejna książka gotowa. Jednak w przypadku tego konkretnego tytułu okazuje się, iż z tego, co wydaje się najbanalniejszym tematem pod słońcem, można stworzyć ciekawe i wciągające opowiadanie. Perypetie trzech sióstr okazują się wcale nie schematyczne, jak mogłoby się wydawać, a autorka umiała prosty wzór ukazać od interesującej strony. Czasem warto oddać się lekturze podczas jakiej można uśmiechnąć się, zawitać w egzotyczne miejsca i spędzić chwile na uroczystych galach. Taka wycieczka do świata wcale nie aż tak odległego, lecz i też niezbyt znanego z codzienności, sprawdza się nie tylko dla relaksu.




Za możliwość 
przeczytania książki
dziękuję wyd. Mira

niedziela, 24 marca 2013

Kiedy rozum śpi ...

„Szaleństwo przychodzi nocą”
Grzegorz Gajek

„Gdy rozum śpi budzą się demony”, a kiedy śni, co wtedy ożywa? Może to czego obawiamy się na jawie, a może coś co schowaliśmy jak najgłębiej jak się da w nadziei, że o tym zapomnimy? Dzień pozwala uciec od tego co podczas snu zakrada się do naszych umysłów, ale w nocy znów wracamy do punktu wyjścia. Czasem odchodzi, wtedy rodzi się nadzieja, że już nie wróci, ale gdzieś w świadomości pozostaje myśl, iż to jeszcze nie koniec … Jednak powoli to co czego obawialiśmy się odchodzi w zapomnienie, pokrywa się warstwami nowych wspomnień, aż do pewnego momentu, tej jednej chwili, gdy po raz kolejny przychodzi się zmierzyć z …? Właśnie z czym? Dawnymi koszmarami czy upiorami własnej przeszłości? Odpowiedź znasz tylko TY…!

Zło ma różne oblicza, lecz zawsze ma jeden cel, jeżeli raz stanie się z nim twarzą w twarz jego obraz na zawsze zostanie wyryty w naszej pamięci. Upływ czasu wcale nie wymaże tego czego było się świadkiem, ale pomoże wyciszyć echo wydarzeń. Staniek pamięta wydarzenia sprzed sześćdziesięciu lat jakby miały miejsce wczoraj, nieraz miał je ponownie przed oczyma, pojawiały się i znikały, a on starał się do nich nie wracać. Jednak czy i teraz uda mu się nie otworzyć drzwi do koszmaru jaki wydarzył się? Po raz kolejny musi stoczyć rozgrywkę z tym co naznaczyło go kiedy był chłopcem, teraz ma już doświadczenie w tej walce, jednakże stawka wzrosła. Dzień już nie daje ulgi, a noc? Noc to opieranie się pokusie i czas na odpowiedzi, jakie są zadawane przez to co znowu dało o sobie znać. Koszmar powoli oplata człowieka, kiedy zauważa się jego macki jest już za późno, chociaż wciąż wydaje się, że można wybrać, tylko co? Mniejsze zło? Ale czy zło wolno mierzyć? Zawsze przecież jest w nim jego istota, bez względu na wielkość, objętość, zasięg, ofiary nie da się uniknąć. Staniek nie jest już bezbronnym dzieckiem, wie czemu stawia czoło, lecz nie jest mu wcale łatwiej, wprost przeciwnie. Czasem pamięć bywa wrogiem, szczególnie kiedy wspomnienia atakują znienacka i dotkliwie, nie daje chwili na oddech, nie jest łatwo przeciwstawić się temu, co już raz pokazało się w całej okazałości. Jaką cenę zapłaci Staniek tym razem? Kto jeszcze został wciągnięty w jego wojnę? Jaki będzie wynik?

„Szaleństwo przychodzi nocą” to historia jak z sennego koszmaru, lecz nie tylko rozgrywająca się w nim, granica pomiędzy rzeczywistością a snem zostaje zatarta. Przeszłość i teraźniejszość okazuje się połączona demonem, który nie daje o sobie zapomnieć, raz zbudzony przypomina o sobie zawsze wtedy kiedy tylko wyczuje chwilę słabości. Grzegorz Gajek w swojej książce przedstawia opowieść jak z obrazu Hieronima Bosha, lecz ze współczesnymi bohaterami. Śmierć, ból, grzech, cierpienie, to wszystko obecne jest w „Szaleństwie przychodzi nocą” oraz główny bohater, który kryje się za twarzami postaci – prawdziwe zło. Obłęd i lęk czasem są nie do odróżnienia, towarzyszą jak cień człowiekowi, który uciekł przed tym co najgorsze, lecz jedynie fizycznie, duchowo nadal towarzyszy mu zbudzony demon …