Grzegorz
Gajek
„Gdy
rozum śpi budzą się demony”, a kiedy śni, co wtedy ożywa? Może to czego
obawiamy się na jawie, a może coś co schowaliśmy jak najgłębiej jak się da w
nadziei, że o tym zapomnimy? Dzień pozwala uciec od tego co podczas snu zakrada
się do naszych umysłów, ale w nocy znów wracamy do punktu wyjścia. Czasem
odchodzi, wtedy rodzi się nadzieja, że już nie wróci, ale gdzieś w świadomości
pozostaje myśl, iż to jeszcze nie koniec … Jednak powoli to co czego
obawialiśmy się odchodzi w zapomnienie, pokrywa się warstwami nowych wspomnień,
aż do pewnego momentu, tej jednej chwili, gdy po raz kolejny przychodzi się
zmierzyć z …? Właśnie z czym? Dawnymi koszmarami czy upiorami własnej
przeszłości? Odpowiedź znasz tylko TY…!
Zło
ma różne oblicza, lecz zawsze ma jeden cel, jeżeli raz stanie się z nim twarzą
w twarz jego obraz na zawsze zostanie wyryty w naszej pamięci. Upływ czasu
wcale nie wymaże tego czego było się świadkiem, ale pomoże wyciszyć echo
wydarzeń. Staniek pamięta wydarzenia sprzed sześćdziesięciu lat jakby miały
miejsce wczoraj, nieraz miał je ponownie przed oczyma, pojawiały się i znikały,
a on starał się do nich nie wracać. Jednak czy i teraz uda mu się nie otworzyć
drzwi do koszmaru jaki wydarzył się? Po raz kolejny musi stoczyć rozgrywkę z
tym co naznaczyło go kiedy był chłopcem, teraz ma już doświadczenie w tej
walce, jednakże stawka wzrosła. Dzień już nie daje ulgi, a noc? Noc to
opieranie się pokusie i czas na odpowiedzi, jakie są zadawane przez to co znowu
dało o sobie znać. Koszmar powoli oplata człowieka, kiedy zauważa się jego
macki jest już za późno, chociaż wciąż wydaje się, że można wybrać, tylko co?
Mniejsze zło? Ale czy zło wolno mierzyć? Zawsze przecież jest w nim jego
istota, bez względu na wielkość, objętość, zasięg, ofiary nie da się uniknąć.
Staniek nie jest już bezbronnym dzieckiem, wie czemu stawia czoło, lecz nie
jest mu wcale łatwiej, wprost przeciwnie. Czasem pamięć bywa wrogiem,
szczególnie kiedy wspomnienia atakują znienacka i dotkliwie, nie daje chwili na
oddech, nie jest łatwo przeciwstawić się temu, co już raz pokazało się w całej
okazałości. Jaką cenę zapłaci Staniek tym razem? Kto jeszcze został wciągnięty
w jego wojnę? Jaki będzie wynik?
„Szaleństwo
przychodzi nocą” to historia jak z sennego koszmaru, lecz nie tylko
rozgrywająca się w nim, granica pomiędzy rzeczywistością a snem zostaje
zatarta. Przeszłość i teraźniejszość okazuje się połączona demonem, który nie
daje o sobie zapomnieć, raz zbudzony przypomina o sobie zawsze wtedy kiedy
tylko wyczuje chwilę słabości. Grzegorz Gajek w swojej książce przedstawia
opowieść jak z obrazu Hieronima Bosha, lecz ze współczesnymi bohaterami.
Śmierć, ból, grzech, cierpienie, to wszystko obecne jest w „Szaleństwie przychodzi nocą” oraz główny bohater, który kryje się za twarzami
postaci – prawdziwe zło. Obłęd i lęk czasem są nie do odróżnienia, towarzyszą
jak cień człowiekowi, który uciekł przed tym co najgorsze, lecz jedynie
fizycznie, duchowo nadal towarzyszy mu zbudzony demon …
Demony są w nas. To prawda. Jestem ciekaw, jak sobie autor z nimi poradził w swojej opowieści.
OdpowiedzUsuńInteresująco i intrygująco ...
UsuńJuż czuję dreszcz emocji :)
OdpowiedzUsuńW tej książce można poczuć ich wiele :)
UsuńMogłaby mi się spodobać:)
OdpowiedzUsuńMnie zainteresowała i okazała się bardzo trafioną lekturą :)
UsuńU mnie rozum bardzo często śpi, ja raczej polegam na sercu :) I aż się boje tych demonów!
OdpowiedzUsuńTen wątek jest obecny ;)
UsuńNiestety nie dla mnie
OdpowiedzUsuńOj zdecydowanie, czuć i klimat, i emocje.
OdpowiedzUsuń"Szaleństwo ..." ma niezwykły klimat, a emocje są tez silne
UsuńTrochę obawiam się, że książka będzie mało spójna, że można się w niej zgubić, te zatarte granice między rzeczywistością a snem mnie niepokoją. Zastanowię się więc.
OdpowiedzUsuńLubię książki z takim klimatem i silnymi emocjami. Poszukam
OdpowiedzUsuń