poniedziałek, 22 października 2012

Głos z przeszłości

"Zbawienie Templariuszy"
Raymond Khoury


Templariusze od kilku lat cieszy się niesłabnącą popularnością w literaturze, mniej lub bardziej, oparte na faktach historie wzbudzają zaciekawienie w kolejnych rzeszach czytelników. Dlaczego właśnie ten zakon cieszy się aż takim powodzeniem jako temat książek? Wpływ na to miał szczególnie pewien piątek trzynastego, ale tak naprawdę dopiero kilkaset lat później średniowieczne wydarzenia rozpoczęły swoje "drugie życie". To co stanowi prawdę jest równie interesujące jak autorskie rozwinięcie prawdziwych wątków. Upadek w momencie największej potęgi, a raczej zmiecenie z powierzchni ziemi potężnej organizacji daje pole snucia do wielu przypuszczeń. Pytanie na ile są one realne, a w jakim stopniu jest to licencia poetica ich twórców pozostaje bez odpowiedzi. Historyczni bohaterowie i tło, wbrew pozorom wcale nie ograniczają autorów, wprost przeciwnie - umiejętnie wpleciona fikcja może w intrygujący sposób rozwinąć, to co pozostaje niewiadomą ...

Tess Chaykin była archeologiem, a obecnie jest autorką bestselerów, ale poprzednie zajęcie nie jest jedynie przeszłością, zdobytą wiedzę wykorzystuje w swoich powieściach. Nadal również utrzymuje kontakt z dawnymi znajomymi, nawet nie podejrzewa, że pobyt na wykopaliskach przyniesie coś więcej niż odświeżenie wspomnień. Ktoś dokładnie przeczytał jej twórczość, jak również bardziej naukowe opracowania pewnych historykóew, którym pomaga. Czasem kila słów, ginących pośród setek tysięcy innych, trafia na podatny grunt i są one początkiem wydarzeń, o jakich nikt nie myślał w trakcie ich pisania. Sean Reilly jest w stanie dla najbliższych zrobić wszystko, nie ma dla niego rzeczy niemożliwych, jednak tym razem ma za przeciwnika człowieka, który nie tylko nie cofnie się przed niczym, ale przede wszystkim jest specjalistą w swoim zawodzie i to jednym z najlepszych. Dotychczasowe doświadczenie może tym razem nie wystarczyć by wyprzedzić wroga, ma on nie tylko przewagę w zdobytych informacjach, ale również w znajomości ostatecznego celu. Odpowiedzi na pytania zna również Konrad, Templariusz, który zmarł kilkaset lat wcześniej i jednocześnie stoi w samym środku obecnych wydarzeń. Spuściznę średniowiecznego zakonnika zatarła historia, lecz urywki wiadomości jakie ocalały mogą wiele zmienić w tym co wydaje się, że ma niewzruszone podstawy. Dwudziesty pierwszy wiek aż tak nie różni się od swych średniowiecznych odpowiedników, wojny religijne nadal są na porządku dziennym, a słowo krucjata ma to same znaczenie. Tak jak i wtedy giną niewinni, a ich śmierć nie jest brana pod uwagę, są jedynie środkiem do osiągnięcia celu - zwycięstwa, tylko w imię czego lub kogo? Czas szybko ucieka a Sean ma go coraz mniej, nadal pozostaje kilka kroków w tyle, a stawka zostaje podniesiona. O czym wiedział brat Konrad i co ukrył przed światem, że to co miało miejsce kilkaset lat temu budzi aż takie zainteresowanie obecnie?

Historia, przygoda, tajemnica, sensacja, i ... Templariusze, takie zestawienie jest częste i bardzo popularne, ale jeżeli do tego dodać terroryzm i rozgrywkę wywiadów, to opowieść staje się już na początku "trochę" bardziej interesująca. Raymond Khoury postawił na sprawdzony pomysł, lecz to jedynie punkt wyjścia dla fabuły w jakiej spotyka się kilka motywów, a przeszłość okazuje się bardzo aktualna. Wydarzenia obecne są pokłosiem tego co wydarzyło się dawno temu i nie zostało zakończone. Atutem są i bohaterowie i tło akcji oraz szybkie jej tempo. Rzym, a zaraz później Istambuł, nim jeszcze opadną emocje już krajobrazy Kapadocji stają się scenerią, gdzie sekret, sięgający swymi korzeniami średniowiecza, podsyca stare i nowe konflikty. Lektura "Zbawienia Templariuszy" może być świetnym relaksem i pasjonującym poszukiwaniem rozwiązania intrygującej zagadki, słowo nuda nie grozi.

 Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Ka oraz wyd. Sonia Draga

niedziela, 21 października 2012

Za wszystko trzeba zapłacić

"Doktor Szu"
Jan Purzycki, 
Przemysław Słowiński

Niektóre zakończenie dają pole do popisu wyobraźni jak mogłyby się potoczyć dalsze losy bohaterów, szczególnie gdy wydaje się, że jeszcze nie powiedzieli oni ostatniego słowa. Jedna część historii dobiega końca, ale czy ostatecznie zamyka wszystkie wątki? Czasem to co miało miejsce wymaga dokończenia albo rozwinięcia. Nie jest łatwo dopowiedzieć, a jednocześnie dać początek nowym wątkom, które nawiązywałyby do przeszłości. Jeżeli uda się uchwycić istotę to opowieść ma szansę dorównać pierwowzorowi, nie jest wtedy jedynie kontynuacją, lecz odrębną historią nawiązującą do wcześniejszych wydarzeń.

Splot okoliczności sprawia, że starannie przygotowana przyszłość wali się w gruzy, wszystko co miało mieć dopiero miejsce już nigdy się wydarzy. Wystarczy być w nieodpowiednim miejscu i czasie, stanąć na drodze komuś lub czemuś by równocześnie zakończyć jeden wątek i dać początek innemu.Zbieg okoliczności jakich wiele, ale to obraz sytuacji dla jednych, dla tych, którzy są w niego zaangażowani bezpośrednio ma całkiem inny wymiar. Nagle teraźniejszość zmienia się całkowicie, to co do tej pory było celem, staje się nieaktualne, kilka sekund weryfikuje dotychczasowe postanowienia. Doktor Szuster poznał życie z wielu perspektyw, w końcu znalazł to czego wcześniej nie umiał zdobyć. Spokój, szacunek i najważniejsze - rodzina oraz dom, miejsce dokąd się wraca i ludzie, sprawiający, że przeszłość zostaje za nami. Podobno to co piękne nie może trwać wiecznie, jednak gdy ma się tego świadomość nie stanowi to problemu, chyba, że dotyczy całkiem innej sytuacji wcale nie branej pod uwagę ... Wtedy trzeba otworzyć drzwi do tego co już miało na zawsze pozostać zamknięte, zbieg okoliczności wymaga powrotu do dawnych umiejętności. To co dawniej było przestępstwem teraz jest usankcjonowane prawem, lecz rozgrywka aż tak bardzo nie zmieniła się, może jej tło nabrało ogłady i pozorów fair play, ale szelest kart brzmi tak samo, a stawką znów nie są pieniądze, tylko coś o wiele cenniejszego ...

Tym razem kulisami nie jest rzeczywistość PRL-u, ale już Polska w nowej - kapitalistycznej odsłonie, wcale aż tak nie różniąca się od wcześniejszych lat. Hazard nadal ma to same znaczenie, wyzwala takie same emocje, ludzie nadal nie widzą jego drugiej strony - tej mroczniejszej aż do momentu gdy jest za późno by wycofać się z gry. Kto tym razem nie dostrzeże cienkiej granicy pomiędzy jedną i drugą stroną? Wielki Szu powraca, tym razem gra toczy się o wszystko, przeszłość niektórych nie nauczyła ostrożności, a teraźniejszość dała pewność siebie, co przyniesie przyszłość? Wielki Szu powraca ...

"Doktor Szu" jest kontynuacją powieści Jana Purzyckiego, w nowych realiach, lecz jak się okazuje wcale nie aż tak innych od tego co było. Jak odnajduje się jeden z dawnych bohaterów w świecie, wydawałoby się w tak różnym od tego, do którego był przyzwyczajony?  W całkiem dobrej kondycji, chociaż jego historia jest inna od tej, jakiej można by się spodziewać. Najważniejsze cechy pozostały, to ten sam człowiek, chociaż może wydawać się całkiem inną osobą, czy zrozumiał lekcję jaką dało mu życie? Inna rzeczywistość, młode pokolenie, bardziej bezwzględne, co w takim otoczeniu może zdziałać weteran? Przecież to już nie jego podwórko, gra stała się bezlitosna, chociaż nabrała pozorów legalności. Wielki powrót Wielkiego Szu? Kto tym razem stanie przeciwko niemu, a może pytanie powinno brzmieć kto będzie jego przeciwnikiem? Do kogo będzie należało ostatnie rozdanie?

Za możliwość przeczytania książki
Dziękuję

piątek, 19 października 2012

Klasyka górą

"Pies Baskerville`ów"
Arthur C. Doyle


Sherlock Holmes jest postacią literacką, która już dawno wyszła z kart książek, nawet więcej - stała się ikoną popkultury, rzeczywistą i świetnie odnajdującą się w każdych warunkach. Londyńska Baker Street 221b jest rozpoznawalna na całym świecie równie mocno jak i jej lokator. Ekscentryczna osobowość genialnego detektywa oraz jego wierny przyjaciel doktor Watson, znoszący z dużą dozą cierpliwości humory i uzależnienia Holmesa, przyciągają kolejne pokolenia czytelników. Historie detektywistyczne z tą dwójką bohaterów nie mają w sobie nic z oczywistości, kryminalne intrygi, pomimo upływu czasu, nadal ciekawią i wbrew pozorom nie straciły swego sensacyjnego uroku. Okryte mgłą londyńskie zaułki gdzie zbrodnia wcale nie jest niczym niecodziennym, angielska prowincja, skrywająca pod płaszczykiem sielskości mordercze tajemnice, dystyngowani dżentelmeni i wytworne damy, którym wcale, mniej lub bardziej, zabójcze czyny nie są obce. W świecie gdzie utrzymanie pozorów jest najważniejsze dochodzenia nie prowadzi się łatwo, ale gdy ma się do dyspozycji genialny umysł i przyjacielskie wsparcie nie ma spraw nie do rozwiązania. W końcu gdy odrzuci się to, co niemożliwe, wszystko pozostałe, choćby najbardziej nieprawdopodobne, musi być prawdą ...

Bestia uderza po raz kolejny, rodzinna klątwa wydaje się nabierać jak najbardziej realnych kształtów, a raczej postaci, nowy spadkobierca ma objąć odziedziczoną schedę, ale czy nie jest to zbyt niebezpieczne? Anonim ostrzega świeżo upieczonego dziedzica przed tym czynem, lecz czy przybyły z Ameryki potomek szacownego rodu może ulec takiej perswazji - na pewno nie. Jednak inni biorą bardziej na poważnie ostatnie wydarzenia, legenda legendą, ale jest ktoś kto może pomóc w tej niezwykłej sprawie - Sherlock Holmes. Słynny detektyw tym razem za przeciwnika ma nie człowieka, a mitycznego psa Baskerville`ów, lecz czy na pewno tylko jego? Jak na tak nietypową sprawę Holmes wydaje się w nią za mało zaangażowany, rozwój wypadków ma śledzić Watson, to on na miejscu ma zadbać o bezpieczeństwo sir Henry`iego Baskerville`a. Dlaczego taką metodę śledztwa wybrał Sherlock? Przybycie do rodowej siedziby staje się początkiem rozgrywki, w jakiej stawką jest życie człowieka i odkrycie rodzinnych sekretów, nie tylko familii Baskerville`ów. Kolejne dni zdają się potwierdzać istnienie piekielnego zwierzęcia, co jest prawdą, a co jedynie fasadą ukrywającą prawdziwe motywy? "Gdzie kobieta wchodzi w grę, należy zawsze postępować bardzo ostrożnie", bo żeńska postać odgrywała i odgrywa ważną rolę w tej historii. W przeszłości niepohamowane pragnienia były przyczyną upadku przodka sir Henry`iego czy teraz będzie inaczej? Sherlock Holmes, wbrew pozorom, wcale nie jest jedynie obserwatorem, po raz kolejny wykorzystuje swój talent do kamuflażu, który już wiele razy ratował nie tylko jego klientów, lecz pozwalał także poznać kulisy niedostrzegalne w inny sposób. Misterna intryga zbiera swoje żniwo, powoli się wypełnia rodowa klątwa, a dochodzenie tak jakby utknęło w martwym punkcie, a baskervillowski potwór wydaje się postacią jak najbardziej realną. Może tym razem przeciwnik okazał się sprytniejszy od genialnego detektywa? Jednak dedukcja pozwala odkryć to co umyka logice, a razem dają efekty, jakich nikt by się nie spodziewał.

"Psa Baskerville`ów" czytałam wielokrotnie, prawie równie wiele razy oglądałam wersję filmową, ale po raz pierwszy opowiadanie Arthura Conan Doyle`a miałam okazję poznać jako audiobook. Jak do tej pory podobną formę pamiętam jeszcze ze słuchowisk radiowych i bajek odtwarzanych z winylowych płyt, jakie są więc wrażenia z przedstawieniem literatury tym sposobem? Na pewno nie czuję rozczarowania, bez problemu można wracać do ulubionego fragmentu, szybki i prosty dostęp jest również plusem oraz możliwość odtwarzania w telefonie komórkowym bądź odtwarzaczu plików mp3. Jednak aspekty techniczne to jedno, drugie także bardzo ważne, a dla mnie najważniejsze w tym wypadku, bo opowieść już znam, to osoba lektora, mającego decydujący wpływ na odbiór książki. Początkowo trzeba było przyzwyczaić się do głosu czytającego, ale szybko okazało się, że narracja pozwala na odróżnienie poszczególnych postaci i nie zlewają się one w jeden monolog. Każdy z bohaterów odznacza się swoistymi cechami, a panu Jakubowi Senderowi udało się oddać ich indywidualność oraz sam przebieg akcji. Niełatwo jest budować nastrój jedynie głosem, ale w przypadku tego audiobooka udało się stworzyć odpowiednie tło oddające treść i pozwalające na skupienie się na fabule.


Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece oraz Audeo




Recenzja bierze udział w konkursie Syndykatu Zbrodni w Bibliotece, szczegóły tutaj

czwartek, 18 października 2012

Pieniądze szczęścia nie dają, ale ...

"Wielki Szu"
Jan Purzycki


Hazard, słowo, w którym jak w soczewce skupia się wiele elementów - duże pieniądze, dreszcz emocji, piękne kobiety, bogaci mężczyźni i ... to nieuchwytne coś, dające iluzję, że wygrana jest w zasięgu ręku, tylko jeszcze jedno rozdanie, jeszcze jedna karta i ... Jeżeli nie uda się tym razem, to następna kolejka na pewno przyniesie zwycięskie rozstrzygnięcie, potem kolejna i kolejna ... To jedna strona, widoczna tylko wtajemniczonym, druga strona jest całkiem inna, w niej widoczne są mroczniejsze detale, jakich nie dostrzega się przy pokerze czy ruletce. Zwycięzcy i przegrani, czasem to jedni i ci sami ludzie, fortuna bywa kapryśną towarzyszką, nigdy nie wiadomo kiedy odwróci się i zniknie nie wiadomo na jak długo. Hazard, jeden wyraz i tyle odcieni uczuć ile osób, które poczuły jego smak, nie zawsze słodki, częściej gorzki, ale ten drugi odczuwany najczęściej jest później, bo pierwsze chwile upajają.

PRL raczej nie kojarzy się ze scenami jak z filmu "Kasyno", a jednak wielu ma wspomnienia wcale nie ustępujące kulisami filmowym produkcjom. Pod zwyczajną powierzchnią istniał świat, gdzie szelest przekładanych kart i dokładanych do puli pieniędzy wcale nie był niczym niezwykłym. W takim otoczeniu łatwo jest zapomnieć o życiu toczącym się poza tym małym skrawkiem gdzie na żywo rozgrywa się scena jak w kinie. Jednak gra nie toczy się jedynie tu i teraz, ona rozpoczęła się wcześniej i będzie trwała jeszcze długo później nim gracze odejdą od kart. Piotr doskonale zna takie obrazy, widział je wielokrotnie i równie często był jednym z głównych aktorów w nich grających. Doskonale zna kulisy takich przedstawień i wie, że ani nie są tak spektakularne, ani nie są w ogóle tym na co wyglądają. Pięć lat życia, tyle czasu miał by spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy i spróbować trzymać się z daleka od tego co do tej pory stanowiło centrum jego egzystencji. Jednak krew nie woda i to co dawniej pozwalało przynajmniej trochę szybciej jej krążyć wcale nie odeszło w niepamięć, wręcz przeciwnie nadal jest aż nadto żywe, chociaż przykryte płaszczem postanowienia zerwania z przeszłością. Wystarczy jednak jedno spojrzenie przez szparę w podłodze by skrawki dawnej panoramy znów zaczęły się układać w całość. W grze liczy się spostrzegawczość, a gdy jej zabraknie wynik jest prawie już wiadomy, pozory mylą, tak samo jak myśl, że to tylko jeden raz, ostatni raz ... W końcu Wielki Szu jest ponad to czym ekscytują się maluczcy, nie pieniądze są celem, ale całkiem coś innego, lecz to dostrzegają nieliczni, a może nikt poza samym mistrzem?
Fasada jednak kusi, jej główny bohater uosabia to o czym można jedynie pomarzyć, okazje trzeba umieć dostrzec, a Mały właśnie taką dojrzał. Szansa jedna na milion by wreszcie dostać się do wielkiego świata, wystarczy chcieć i postawić wszystko na jedną kartę, bez sprawdzenia czy nie jest znaczona. Wreszcie wszystko jest na wyciągnięcie ręki - piękne kobiety, duże pieniądze i luksus, jaki jedynie oglądało się przez szybę. Czy w takiej chwili, gdy wszystko to leży u stóp, myśli się o stawce jaką przyjdzie wyłożyć w tej rozgrywce? Liczy się przede wszystkim to co można wygrać, a słowa Wielkiego Szu puszcza się w niepamięć, w końcu zawsze można się odegrać ...

"Wielki Szu" utkwił w szerszej pamięci dzięki aktorskiej kreacji Jana Nowickiego, trudno jest nie porównywać filmu do książki i odwrotnie, chociaż każde z nich rządzi się swoimi prawami. Jednak papierowa wersja ma swój unikalny urok, pozwalający dostrzec czytelnikowi niuanse, które mogą być niedostrzegalne na ekranie. Po pierwsze tytułowa postać i jej charakter, wymykający się stereotypom, z jednej strony całkowicie odmienny od tego czego można by się spodziewać, z drugiej strony, w najmniej spodziewanym momencie, potwierdzającym typowe wyobrażenia. Świat sprzed kilku dekad wcale nie jest aż tak egzotyczny, może to sprawia tło, a może pewne stałe ludzkiego charakteru, niezmieniające się od zarania ludzkości, że bez problemu przychodzi zrozumienie fabuły. Dla tych, którzy oglądali ekranizację książka Jana Purzyckiego nie będzie wcale dodatkiem czy uzupełnieniem, wręcz przeciwnie - od nowa można odkryć intrygującą historię człowieka, który hazard poznał od podszewki. Pozostali będą mieli okazję poznać opowieść, gdzie pieniądz wydaje się celem w samym sobie, lecz czy tak jest naprawdę trzeba przekonać się samemu, bo kto uwierzy, że tak nie jest?




Za możliwość przeczytania książki
Dziękuję

środa, 17 października 2012

Czas na stosik

Mała niespodzianka w dzisiejszym dniu, ale z kategorii 
tych przyjemnych - książki, zawitała dzisiaj do mnie :)
Humor poprawił się, tylko odkładany porządek w półkach trzeba będzie w końcu "uskutecznić" ;)


Od dołu:
Charles Cumming "Ukryty człowiek" wyd. ENIGMA
Paweł Leśniak "Równowaga" wyd. Zysk i S-ka
Daniel Silva "Portret szpiega" wyd. Muza
Agnieszka Chodkowska -Gyurics Tomasz Bochiński "Pan Whicher w Warszawie" Duże Ka



Od góry:
Eve Lauda "Księżycowej melodii szept" Duże Ka
Ewa Karwat - Jastrzębska "Misja Feniks"wyd. Egmont
Ewa Karwat - Jastrzębska "XIBALA"wyd. Egmont
Janusz Majewski "Zima w Siedlisku" wyd. Marginesy
Susan Wiggs "Zanim nadejdzie ciemność" dlaLejdis.pl

Dziękuję :)

wtorek, 16 października 2012

Trylogia "Zakręty losu"


PREMIERA


Trylogia "Zakręty losu"Agnieszki Lingas - Łoniewskiej, 
wyd. Novae Res



Już
 


17.10.2012








Zakręty losu to książka o miłości pierwszej, 
nieoczekiwanej i niezwykłej.

Pasjonująca opowieść o odkupieniu win, braterstwie 
i wielkiej miłości. Bo każdy zasługuje na jeszcze jedną szansę. Czasami ostatnią.

Porywająca, wstrząsająca i wzruszająca opowieść człowieka, który przeżył wiele, widział prawie wszystko 
i potrafił równie mocno kochać, co nienawidzić.


Bo za winy trzeba płacić.
Błędy naprawić.
Złe postępki zamienić na dobre.




poniedziałek, 15 października 2012

Tam gdzie marzenia mają sens

"Sukienka z mgieł"
Joanna M. Chmielewska


Każdy ma lub chciałby mieć takie miejsce, gdzie smutki, przynajmniej na chwilę lub dwie, oddalają się, a marzenia wcale nie wydają tak odległe. Czasem przypadek sprawia, że je odnajdujemy, a czasem jakaś niewidzialna dłoń popycha nas w kierunku, którego sami nigdy nie obraliśmy nigdy. Tam zaczynają się małe cuda, chociaż zauważane dopiero po czasie lub brane są jako uśmiech losu. Niby nic się nie dzieje, ale tak jak jakoś z wizyty na wizytę rozjaśnia się niebo nad nami, chmur ubywa, promienie słońca częściej przebijają się przez szarzyznę. Powoli coś zaczyna się zmieniać, a może to my sami przeobrażamy się? Zauważamy to czego wcześniej nie dostrzegaliśmy, magia, czary czy okazana ludzka życzliwość sprawia to?

Piwnica pod Liliowym Kapeluszem ma swoją niepowtarzalną atmosferę, którą trudno odnaleźć na co dzień, w biegu, gdy jednocześnie załatwia się kilka spraw, a kolejne już czekają w kolejce. Tam nikt nie jest jedynie kolejnym klientem, a kimś więcej, nawet gdy sam nie czuje tego. Wszystko zaczyna się niepozornie, niezauważalnie, po prostu w którymś momencie spostrzegamy TO miejsce i urok zaczyna działać, chociaż w tej chwili nikt tego nie zauważa, co innego zaprząta uwagę. Po prostu jeszcze jedna kawiarnia, moment oddechu, a jednak coś zaczyna się dziać, nie szybko, nie wolno, ale w takim tempie jakie jest odpowiednie dla każdego z osobna. Weronika widzi to co umyka innym, szczegóły, które nie powinny nic mówić, ale do niej przemawiają. Nikomu nie narzuca się, ale jej obecność i skupienie się na kimś dają wiele, przecież to nic takiego zapamiętać kto piję jaką herbatę lub kawę, ale dla kogoś pamięć o takim detalu może dać to czego brakowało do tej pory - zwykłą ludzką, bezinteresowną, życzliwość. Piwnica nie jest oazą szczęścia, jest miejscem o wiele ważniejszym, w niej można znaleźć nadzieję i odkurzyć marzenia, przykryte pajęczyną utkaną z wydawałoby się dawno podartych pragnień. Czasem zbieg okoliczności i roztargnienie również mają coś do powiedzenia w kwestii pomocy tym, którzy tego potrzebują, a może to interwencja  ciotki Zofii? Jej wiara i niezwykły dar pozwoliły rozwinąć skrzydła Weronice i nie tylko jej, pomimo upływu lat pewne słowa nadal co jakiś czas pomagają przezwyciężyć pojawiające się przeszkody. Każde wyjątkowe miejsce ma swego dobrego ducha, a Piwnica pod Liliowym Kapeluszem posiada ich nawet kilka, może dlatego właśnie trafia do niej tyle osób? Tylko czy jeden z nich pomoże również Weronice? Czasem ten, który czuwa nad innymi też potrzebuje pomocnej dłoni ...

Czym są marzenia? Czasem tym co pozwala przeżyć kolejny dzień, a czasem celem, któremu podporządkowujemy całe nasze życie. Niekiedy odkładamy ich realizację na potem, czasem zamykamy w pudle i wynosimy na strych, jak stare rzeczy, które są już nieprzydatne, ale nie umiemy się z nimi rozstać, bo przypominają te dni, kiedy wierzyliśmy, że jeszcze wszystko przed nami. Niektórzy umieją urealnić swoje sny, inni potrzebują impulsu, takiego co przypomina dawne pragnienia - nic więcej i nic mniej. "Sukienka z mgieł" to magiczna opowieść, która wcale nie jest ani prosta ani łatwa, bo skupia się na ludziach i ich problemach. Bohaterowie nie dostają gotowej recepty na szczęście podanej na tacy, czytelnik towarzyszy im w podróży, podczas której starają się znaleźć sposób na ich rozwiązanie. Wszystkich łączy jedno miejsce i osoba - kawiarnia i jej właścicielka Weronika, z jednej strony stojące na uboczu, z drugiej będące w samym centrum wydarzeń. W tej historii nie ma drugoplanowych wątków, wszystkie są równie ważne, bo każdy z nich jest czyimś życiem. Czytając książkę Joanny Chmielewskiej, przynajmniej na trochę, przenosimy się do miejsca, gdzie każde marzenie ma szansę urzeczywistnić się. Jednak to nie bajka, kończąca się cukierkowym "happy endem", zanim osiągnie się to czego się pragnie najpierw trzeba stanąć w twarzą w twarz z tym co rani,a potem mieć odwagę sięgnąć po to czego.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria oraz wyd. MG

sobota, 13 października 2012

Skorpion ma różne oblicza

"W Roku Skorpiona"
Isabel Pfeiffer


Data urodzenia to tylko parę cyfr, jedni nie przywiązują do niej większej wagi, dla innych wprost przeciwnie jest niezwykle ważna, czy może jednak określać przeznaczenie człowieka? Każdy jest kowalem swego losu, sami decydujemy o swoim życiu, podejmujemy takie, a nie inne wybory. Co jednak gdy ktoś twierdzi, że właśnie pora narodzin determinuje to co nas czeka w życiu? Czy warto iść tą ścieżką, a może wprost przeciwnie bez względu na wszystko nie oglądać się za siebie i patrzeć jedynie do przodu? Przepowiednia może przecież dotyczyć kogoś innego albo mylić się, w końcu nie jedna osoba urodziła się właśnie w tym szczególnym momencie ...

Skorpion to słowo budzi strach i gniew mieszkańców księstwa, za nim idzie krew, ból i strach. Książę Galeazzo odznacza się niebywałą urodą i przewyższającym zewnętrzne piękno okrucieństwem. Nikt nie może się czuć bezpieczny, książęca armia grabi, zabija, niszczy z rozkazu panującego księcia. Nie ma chyba zbrodni, którą nie splamiłby się władca, czy ktoś odważy się zbuntować przeciw terrorowi? Eleni nigdy nie widziała siebie w roli mścicielki, była jeszcze jednym z wiejskich dzieci, jakie od najmłodszych lat wie czym jest głód. Dziewczyna poznała również czym jest odrzucenie i bycie wyrzutkiem, od chwili urodzenia, a nawet wcześniej stanowiła powód plotek, wraz z upływem czasu jej życie zmieniało się jedynie na gorsze. Śmierć matki i "opieka" rodziny jedynie pogłębiły jej wyobcowanie. W rodzinnej wiosce nie ma dla niej miejsca, ale może świat poza nią zaoferuje coś więcej? Dla kogoś kto nie widział wiele taka wyprawa jest zerwaniem z dotychczasowym życiem i rozpoczęciem nowego, lecz czy lepszego? Czy wędrowny grajek da Eleni to czego potrzebuje? Wspólna podróż to nie tylko wolność, lecz również dramatyczne chwile, które naznaczają dziewczynkę na zawsze. Nadchodzi rok skorpiona, piętnaście lat wcześniej, również w roku pod tym znakiem urodziła się Eleni, a jeszcze wcześniej także w tych samych okolicznościach - Galeazzo, łączy ich jeszcze jedna cecha, przypadek czy odczytana z gwiazd przepowiednia? Komuś zależy by wróżba się spełniła za wszelką cenę, jednak czy koszt nie będzie za wysoki? Stawką jest życie ludzkie i to nie jedno, warto zaryzykować? Eleni jest świadoma odpowiedzialności jaka na niej spoczywa, od niej zależy tak wiele, ale jak piętnastolatka ma dokonać tego, co nie udało się nikomu dotychczas? Odwaga i poświęcenie stanowią siłę, będącą w stanie dokonać niebywałych czynów, jednak wymaga również ofiary ...

Zaczynając lekturę "W Roku Skorpiona" czytelnik wchodzi w świat, który mógłby być tłem dla baśni, ale szybko okazuje się, że opowieść raczej będzie z gatunku przygodowych, chociaż kilka elementów baśniowych można odnaleźć. Brak dobrych wróżek i fantastycznych stworzeń wcale nie jest przeszkodą by wykreować intrygującą historię. Jednak główną rolę odgrywają bohaterowie, zwykle wyraźnie podzieleni na dobrych i złych, ale tym razem niektórzy z tych pierwszych posiadają również mroczniejszą stronę, dostrzeganą dopiero po czasie. Zamiast ukazania tylko walki dobra ze złem Isabel Pfeiffer odsłoniła również jej kulisy, nie zawsze odwaga musi iść z cechami zewnętrznymi, uroda oznaczać dobroć, a chęć pokonania tego co złe nie usprawiedliwia oszustwa. "W Roku Skorpiona" to książka, gdzie można odnaleźć wątek przygody, przyjaźni i uczuć oraz postacie, które nie zawsze są takie za jakie chcą uchodzić. Tajemnica i przeszłość stanowią świetne połączenie, szczególnie gdy są uzupełnione przez niebanalny rozwój fabuły i sylwetki bohaterów odbiegających od stereotypów.


 
  Za możliwość przeczytanie książki dziękuję

                                wyd. DREAMS


piątek, 12 października 2012

Tajemnica toruńskiej legendy

"Studnia bez dnia"
Katarzyna Enerlich


Przeznaczenie szyje z ludzkich losów prawdziwy patchwork, raz używając materiałów o jasnych i ciepłych barwach, raz biorąc na warsztat ciemne i zimne barwy. Końcowy efekt rzadko kiedy jest przewidywalny, splot różnorodnych faktur i kolorów daje nieprzewidziane wyniki. Wielokrotnie zbieg okoliczności odkrywa to czego nikt nie spodziewa się, tajemnicę, która zmienia wiele lub wszystko. Ból, cierpienie, utrata zaufania, z minuty na minutę przekształcają przyszłość, która wydawała się znana, w całkiem inny obraz, w jakim nie można rozpoznać własnych planów i pragnień. Podobno gdy zamykają się jedne drzwi, inne otwierają się i dają szansę, o jakiej wcześniej nie myślało się. Jak jednak pożegnać to co było, jeżeli zraniło i pozostawiło coś, co przypomina o tym co minęło? Przeszłość i przyszłość, a pomiędzy nimi teraźniejszość, tworzą pejzaż ciągle zmieniający się, wbrew pozorom nawet to co już wydarzyło się może nabrać całkiem innych odcieni.

Jak głosi legenda Martinus Teshner, toruński kupiec, swoim kochankom w prezencie wręczał drogocenne pierścienie. Jeden z nich, szczególnie kosztowny, został przez mężczyznę podarowany pewnej kobiecie, jednak i klejnot i jego ofiarodawca zaginęli. Dawna historia stała się ciekawą opowiastką dla turystów, opowiadaną przez przewodników. Marcelina nigdy nie zwracała uwagi na takie opowieści, w jej życiu przeszłość była obecna, lecz nie w takiej postaci, przypadek jednak sprawił, że postać z zamierzchłych czasów zawitała do jej egzystencji. Splot wydarzeń sprawia, że kobieta zaczyna patrzeć na życie z całkiem innej perspektywy. Co musi się wydarzyć, że w ciągu paru minut zaufanie do drugiego człowieka znika? Rzeczywistość może mieć całkiem inna twarz niż tę, którą myśleliśmy, iż znamy, chociaż pozornie nic się nie zmieniło słońce nadal świeci, ptaki za oknem śpiewają jak co dzień, a świat nawet na chwilę nie zatrzymał się. Można poprzestać na patrzeniu wciąż za siebie albo ... albo pamiętać o tym co miało miejsce i pójść dalej, nie do przodu,lecz w całkiem nowym kierunku. Intuicja czy przeznaczenie, a może po prostu życiowe koleje pomagają podjąć decyzję, odkrywającą nową ścieżkę, z pozoru zwyczajną, ale mającą w zanadrzu parę niespodzianek. Marcelina nie przypuszcza, że praca da jej coś więcej niż tylko pieniądze na utrzymanie. Podobno nic nie zdarza się bez powodu, chociaż nić łącząca przyczynę ze skutkiem jest nie zawsze widoczna.Coś ma miejsce w przeszłości, coś będzie miało w przyszłości, a łączy je jedna osoba, która będąc w odpowiednim momencie i czasie odkrywa to co dla innych było niedostrzegalne. Nie każdy sekret trzeba odsłaniać, czasem ktoś sam go wyjawia, bo wie, że znalazł się człowiek, będący w stanie zrozumieć go.

"Studnie bez dnia" nie jest jedynie książką o zagadce sprzed wieków, nie przedstawia również historii tylko jednej osoby, legenda jest punktem wyjścia dla opowiedzenia o niezwykłej tajemnicy, uczuciach i ludzkim życiu. Tłem dla bohaterów jest Toruń i postacie historyczne, granice pomiędzy faktami, a fikcją nie są wyraźne, zacierają się, co sprawia, że wielowarstwowa fabuła nie pozwala oderwać się czytelnikowi aż nie pozna do końca tego co chce przekazać autorka. Z dawnych uczuć i tych jak najbardziej współczesnych została stworzona intrygująca panorama ludzkich losów, w której są elementy dramatyczne, ale jest również miejsce na przyjaźń, wybaczenie i rozpoczęcie nowego, życiowego rozdziału.


Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Ka i wyd. MG

czwartek, 11 października 2012

Marzenie i obowiązek

"Królestwa Nashiry. 
Marzenie Talithy"
Licia Troisi

 Premiera: 17.10.2012

Obowiązek czy spełnienie marzeń? Wybór pomiędzy tym czego oczekują inni, a własnymi pragnieniami nigdy nie jest łatwy, a gdy wydaje się, że decyzja może być tylko jedna to co pozostaje do zrobienia? Pokorne przyjęcie tego co przynosi los i wypełnienie zadania, tak widziana przyszłość nie wydaje się ani fascynująca, ani ciekawa. Czasem jednak przeznaczenie szykuje całkiem inny scenariusz, szczególnie gdy zaczyna się dostrzegać o wiele więcej niż myślą inni. Własne zdanie wcale nie jest wadą, a to co wydawało się stracone może wcale takie nie jest?

Świat Talithy to nie kraina łagodności i oaza spokoju, wręcz przeciwnie, słowa sprawiedliwość i wolność mają różne znaczenia, wszystko zależy od tego kim się jest, a raczej z jakiego rodu się pochodzi. Jednak nawet uprzywilejowani nie mają tak łatwo w życiu jak mogło by się wydawać, w świecie gdzie liczy się władza i siła, każdy wykorzystuje te dwie cechy tylko dla swojego dobra. Rozpieszczana, chociaż nie rozpieszczona, dziewczyna powinna dostosować się do reguł gry napisanej dawno temu albo ...? Czy w takim warunkach jest miejsce na bunt? A może nowa droga życiowa to coś  więcej niż jedynie wypełnienie obowiązku? Tajemnicza prośba umierającej siostry nie daje spokoju, jednak nie jest ona tak łatwa do spełnienia, najpierw trzeba zrozumieć zaszyfrowany przekaz, a potem mieć odwagę by podążyć drogą, która jest jedną wielką niewiadomą. Królestwa Nashiry kryją wiele sekretów, jakich nie jest świadoma młoda adeptka zakonna, przed nią poszukiwania legendy i ucieczka przed cieniami z przeszłości. Saiph nigdy nie miał złudzeń co do swojego losu,jako niewolnik nie on decydował co może robić, wszystko zależało od jego właściciela - pana życia i śmierci. Arystokratyczną dziedziczkę i służącego nie powinno łączyć nic, ale wbrew swemu pochodzeniu są dla siebie przyjaciółmi. Tam gdzie idzie jedno z nich i drugie podąża, nawet gdy nie wierzy w powodzenie, wierność nie pozwala na opuszczenie najbliższej osoby. Ucieczka i jednocześnie poszukiwanie prawdy stają się celem dwójki młodych banitów, którzy stali się niewygodni dla sprawujących władzę. Nie ma powrotu do tego co było, a to co przed nimi rysuje się dość mgliście, ale i brutalnie, lecz by osiągnąć cel, jaki obrali, są w stanie pokonać każdą przeszkodę.

Licia Troisi jest autorką dwóch bestsellerowych trylogii, dla mnie to jednak pierwsze spotkanie z jej twórczością i to bardzo udane. Świat królestw Nashiry - Wiosny, Lata, Jesieni i Zimy, wcale nie jest łagodny jak sugerowałyby nazwy poszczególnych jej części. Jasny podział na dwie kasty - panów i niewolników determinuje egzystencję mieszkańców, jedni są po to by służyć drugim, rodzina, w której przechodzi się na świat z góry narzuca drogę życiową, z jakiej nie ma odwrotu. Dla uprzywilejowanych przeznaczone są zaszczyty, dla pozostałych ciężka praca i kary nawet gdy nie złamało się żadnej z zasad. Brutalny obraz czyż nie? W takim otoczeniu czytelnik poznaje dwoje głównych bohaterów - Talithę i Saipha, przedstawicieli dwóch odmiennych środowisk, obydwoje znają się od dziecka i pomagają sobie nawzajem. Dziewczyna to symbol porywczości, chłopak chroni ją przed nią samą, tajemnica, której stają się odkrywcami zmienia całkowicie ich losy. "Królestwa Nashiry. Marzenie Talithy" jest bardzo obrazową opowieścią, toczącą się w cieniu olbrzymich drzew - Talaretów, dzięki nim i Powietrznemu Kamieniowi możliwe jest w ogóle życie na tej planecie. Licia Troisi w niezwykle plastyczny sposób opisała tło dla perypetii pierwszoplanowych postaci, co pozwala czytelnikowi przenieść się do miejsc, gdzie toczy się fabuła. Przedstawiony świat nie jest bajkowy, dobre wróżki w nim nie występują, a zło wydaje się dominować, w takim otoczeniu nie jest łatwo odkrywać prawdę, a co dopiero próbować ocalić przed zagładą nieświadomych niczego mieszkańców. Saiph i Talitha są sami przeciwko potężnym wrogom, przede wszystkim muszą liczyć na siebie, a dopiero uczą się tego na co ich stać. Nie wszystko jeszcze zostało odkryte przed bohaterami i czytającymi, pierwszy tom "Królestwa Nashiry" ukazuje początek intrygujących przygód dwojga przyjaciół. Można być pewnym, że przed nimi jeszcze bardziej emocjonujące perypetie, bo to co znali chyli się ku upadkowi, czy uda im się ochronić ich świat i za jaką cenę? Co jeszcze ich czeka oraz z czym i kim będą jeszcze musieli się zmierzyć? Wydaje się, że spalili za sobą wszystkie mosty, pytanie czy sojuszników by zrealizować swoją misję?


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję

Wyd
awnictwu Zielona Sowa


środa, 10 października 2012

Tajemnica z przeszłości

"Fabrykantka aniołków"
Camilla Lackberg


Jak daleko może przeszłość zaingerować w przyszłość? To co miało miejsce ma wpływ na to co dopiero wydarzy się, ale czy można zrzucać winy za swoje czyny na to co czego było się świadkiem? Może brak wiedzy chroni przed niebezpieczeństwem, a znajomość przeszłych zdarzeń jedynie obciąża? Każdy czyn rodzi reakcję, chociaż nie zawsze widoczne są jego źródła, czasem skupienie się na skutku skutecznie zasłania przyczynę, kierując uwagę w ślepy zaułek. Jeden detal pośród setek może zadecydować o wszystkim, wskazać trop i coś co do tej pory umykało, tylko jak go dostrzec ten szczegół, który jest istotny, gdy jest on dobrze ukryty? Czasem kluczem do obecnej sytuacji jest przeszłość, ona kształtuje wiele, nawet wtedy kiedy nie jest się jej świadomym.

Ebba wraca do domu rodzinnego po trzydziestu latach, chociaż w jej przypadku to jedynie dwa potoczne słowa nie mające dużo wspólnego z ich prawdziwym znaczeniem. Nie pamięta chwil w nim spędzonych, łączy ją tylko z tym adresem metryka i spadek, tylko lub aż tyle. Nie jest czarną owcą, nie opuściła tego miejsca dobrowolnie i jakoś przez lata nie czuła potrzeby do odwiedzania go. Dlaczego więc teraz zdecydowała się zamieszkać na prawie opuszczonej wyspie, daleko od tego co znane?
Mieszkańcy Fjallbacki doskonale pamiętają pewną Wielkanoc z lat siedemdziesiątych, kiedy zniknęła cała rodzina, prawie cała, bo odnaleziono jedynie roczne dziecko. Nic nie wskazywało na zbrodnię, ale jak inaczej wytłumaczyć, że pięcioro ludzi nagle opuściło świąteczny stół, nic nie biorąc ze swoich rzeczy osobistych, pozostawiając raczkujące niemowlę bez opieki? Zagadka ta nie została rozwiązana, po prostu w jednej chwili siedzieli przy stole w drugiej już ich nie było, morderstwo czy porwanie? Dochodzenie zostało zamknięte, ale pytania pozostały, po latach sprawa znów zostaje otwarta, może świeże spojrzenie pozwoli w końcu odkryć co faktycznie się stało?
Pogodzenie się ze śmiercią najbliższych nie jest łatwe, zmiana otoczenia wcale nie daje ulgi, bo wspomnienia są w pamięci i to ona wciąż przywołuje je od nowa. Nie można się od nich odciąć, zamknąć je w szufladzie na klucz, ale trzeba iść przecież jakoś żyć dalej. Ebba zdaje sobie z tego sprawę, lecz każdy dzień przynosi kolejną dawkę bólu za tym co było i już nie powróci. Rodzinny dom miał być początkiem nowego etapu, można jednak rozpocząć coś gdy tak wiele pozostaje niezakończone?
Komu zależy by przestraszyć nowych mieszkańców? Czy ma to związek z przeszłością, a może to jedynie zbieg okoliczności? Tajemnice wiszą nad wyspą Valo i tymi, którzy na niej mieszkali i mieszkają obecnie, a sekrety z przeszłości obciążają i tak niełatwy życiowy bagaż. Ironia losu, jego dwuznaczność czy fatum kierują losem Ebby i kobiet w jej rodzinie?

Camilla Lackberg po raz kolejny splata ze sobą przeszłość i teraźniejszość, a tytuł odnosi się do jednego i drugiego przedziału czasowego. Żaden element nie jest przypadkowy, a zagadka odsłania swoje prawdziwe oblicze dopiero w finale. Autorka odkrywa życie osobiste bohaterów, to co nimi kieruje, dlaczego podejmują właśnie taką, a nie inną decyzję i jej skutki. Intryga kryminalna spina każdy detal, żaden nie jest pozostawiony sam sobie, a czytelnik powoli gromadzi informacje, tropi ślady i szuka odpowiedzi na pytania postawione przez postacie. Gdzieś pod wierzchnią warstwą, tę najbardziej widoczną, jest ukryty szczegół, który jest kluczem do tego co wydarzyło się ponad trzydzieści lat temu i co ma miejsce obecnie.


Za możliwość przeczytanie książki dziękuję
portalowi
Duże Ka i wyd. Czarna Owca

wtorek, 9 października 2012

Stosik na wtorek

Coś ze stosikowego świata :)


Od góry:

Maria Gallardo, MiguelGallardo, "Maria i Ja", Duże Ka
Paweł Leśniak, "Równowaga", Sztukater
Licia Troisi, "Królestwa Nashiry", wyd. Zielona Sowa
Joanna M. Chmielewska "Sukienka z mgieł", Sztukater
Laurem Kate, "Uniesienie", Sztukater
Christopher de Charney, "Gambit de Molaya", Sztukater
Freya Jaffke, "Teatrzyklalek w przedszkolu waldorfskim", Sztukater

poniedziałek, 8 października 2012

Koneserka życia

"Mam to za sobą i inne wyzwania"
Shirley MacLaine


Pamiętacie takie filmy jak "Czułe słówka", "Pocztówki znad krawędzi" czy też "Stalowe magnolie"? Nie są to najnowsze produkcje, ale mają jeden wspólny mianownik - występowała w nich Shirley MacLaine, aktorkę,w nich grającą i posiadająca na swoim koncie wiele innych i świetnych ról. Gwiazda kina i nie tylko, będąca od kilkudziesięciu lat na szczycie hollywoodzkiej machina sławy i jednocześnie trochę obok niej. W ciągu jej kariery wiele talentów rozbłysnęło i znikło, a na ich miejsce pojawiły się kolejne, jednak ona nadal ma swoje miejsce w gronie najsławniejszych. Grała u boku Jacka Nicholsona i Davida Nivena, nadal aktywna zawodowa, nawet gdy jest obecna na drugim planie pozostaje w pamięci. Aktywna nie tylko na polu aktorskim, ale i literackim i to z równie dużymi sukcesami, a oprócz tego niezwykle ciekawa osoba, która jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa, czy to na scenie lub planie filmowym czy to w świecie słowa pisanego. Trudno w paru zdaniach przybliżyć człowieka, który sam umie zrobić to najlepiej.

Ściana życia, każdy ma swoją czy to w postaci albumów ze zdjęciami czy też fotografiami, czekającymi na uporządkowanie w różnych pudełkach, Shirley MacLaine umieściła uwiecznione wspomnienia właśnie jednej ze ścian swego domu. W jednym miejscu sąsiadują ze sobą najsławniejsi aktorzy i dorównujący im popularnością politycy, a obok nich całkiem anonimowi ludzie, wszyscy równie ważni. Każdy kadr to osobna historia, żadna z nich nie pokryła się kurzem, wiążą się z nimi wspomnienia i ciekawe przeżycia. Świat filmowy i ten jak najbardziej zwyczajny, czerwony dywan i zakurzona chatka na afrykańskiej sawannie, widziane z perspektywy jednego człowieka odkrywają całkiem inne detale. Co jest ważne dla gwiazdy? Kolejna wielka rola, nagroda czy może życie w zgodzie ze sobą i możliwość robienie tego co się lubi, bez oglądania się na to co inni powiedzą lub napiszą w gazetach? Przyznanie się, że wcale nie jest się ideałem i nim nastąpił czas, gdy jest się sobą, były momenty, dłuższe i krótsze, kiedy żyło się według zasad innych, nie jest łatwe podobnie jak odrzucenie tego za co wielu oddałoby wszystko włącznie z sobą samym. Wiadomo, że od podszewki nawet najwspanialsze wydarzenia smakują całkiem inaczej, a te mało spektakularne przynoszą o wiele więcej wrażeń, jednak gdy kulisy jednych i drugich odkrywa naoczny świadek wszystko nabiera innych kolorów. Odsłanianie osobistych przeżyć obecnie przychodzi łatwo, kolorowe gazety są ich pełne, plotkarskie strony bazują na nich, ale czy są prawdziwe? MacLaine mówi o tym co było i jest ważne dla niej bez ogródek, oglądania się czy to wypada, szczerość i to nie ta z gatunku wobec otoczenia, lecz wobec własnego "ja" jest obecna w każdej opowieści. Upływ czasu szczególnie wytykany jest aktorkom, szybko zauważa się pierwszą zmarszczkę, siwy włos i operację plastyczną, ekran filmowy czy też telewizyjny, poza całą swoją magią, jest w tej kwestii nieubłagany, jak więc żyć z tym na oczach setek, a na wet milionów widzów? Z dystansem, który nie przychodzi od razu, z dużą dozą autoironii i patrzeniem jednocześnie przed oraz za siebie.

Biografia nie jest łatwą lekturą, jakby nie było to wchodzenie w czyjeś życie, poznawanie kogoś, kogo zna się z daleka i to raczej powierzchownie. Ktoś opisuje człowieka, datami lub wydarzeniami, są to mniej i bardziej osobiste opowieści. Autobiografia różni się tym od swej poprzedniczki, że jej twórca pisze o własnym życiu, perspektywa wydaje się być nieobiektywna, ale czy subiektywne spojrzenie nie jest dobrą cechą? W końcu własny punkt na to co było dane przeżyć  i jak były widziane dane fakty pozwalają zbudować obraz człowieka takim jest i jakim się czuje. Shirley MacLaine nie przedstawia siebie w przesłodzony sposób, a raczej z dystansem, przyjmuje z "dobrodziejstwem inwentarza" przeszłość, lecz wcale nie pozostaje bierna wobec teraźniejszości. Ciekawostki o słynnych aktorach przeplatane są spostrzeżeniami dotyczącymi obecnej sytuacji polityczno - gospodarczej, wspomnienia o znanych politykach i spotkaniach z zupełnie nieznanymi osobami, nic co ważne nie zostało zapomniane, wręcz przeciwnie. Rozmowa ze Stephenem Hawkingiem jest równie istotna co z pracownikiem schroniska dla zwierząt. Życie opisane w pierwszej osobie, bez prób przepraszania za błędy lub wybielania własnej osoby, a raczej pokazanie się tego co jest całkowitym osobistym spojrzeniem. Jednak część pozostaje ukryta, każdy ma przecież prawo do prywatności, nawet gdy sam uchyla furtkę do niej, bo robi to na własnych zasadach. Kim jest Shirley MacLaine? Aktorką, tancerką, pisarką, a przede wszystkim kobietą, która jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa o tym jaka jest. Warto przeczytać "Mam to za sobą i inne wyzwania" nie dlatego lub nie tylko, że autorka tej książki jest gwiazdą, ale by poznać ciekawego człowieka, który miał i ma dużo do powiedzenia o świecie.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria oraz wyd. Axis Mundi

niedziela, 7 października 2012

Coś za coś ...

"Wszystko ma swoją cenę"
Lotte i Soren Hammer


Żadna decyzja nie pozostaje bez skutków, czasem nie są one zauważane lub uważane za naturalną kolej rzeczy, jednak kiedy okazuje się, że była błędna jej następstwa są brane pod przysłowiową "lupę". Dlaczego właśnie został podjęty taki wybór, a nie inny? Pomyłka, błąd, celowe działania czy jedynie nieszczęśliwy zbieg okoliczności?
Śledztwo, prowadzone starannie i należycie, z zachowaniem wszystkim reguł, wskazało sprawcę, poszlaki i dowody potwierdzały, że właśnie ten, a nie inny człowiek był autorem zbrodni. Jeden z ówcześnie prowadzących dochodzenie staje przed nowymi faktami, które zmieniają jego spojrzenie na dawną sprawę. Jak to możliwe, przecież winny został wskazany i skazany, a może to naśladowca? Takie rzeczy nie raz się zdarzały, jest "tylko" jeden problem - śmierć nastąpiła w czasie, kiedy zabójca nie mógł jej zadać ... Czy to możliwe, że doszło do błędu? Jak to w ogóle możliwe? Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i temu co miało miejsce, jeszcze raz przyjrzeć się dawnym aktom i pochylić nad wątpliwościami. Jednak jest coś o wiele ważniejszego - konsekwencje jakie przyniosło śledztwo z przeszłości.

Wpływ zmian klimatycznych przynosi wiele niespodzianych wydarzeń nie jedynie w pogodzie. Kolejna konferencja w tym temacie pewnie przeszłaby bez większego echa, zagościłaby na jeden wieczór jako kolejny newsów wiadomości wieczornych, pojawiłaby się w gazetach, by zginąć w natłoku kolejnych bieżących informacji. Nawet pokazanie topniejących lodowców nie robi wrażenia, jednak kiedy znany polityk zauważa ciało człowieka całe wydarzenie nabiera innego znaczenia, anomalie odkrywają to co zostało ukryte. Przyroda odsłania zbrodnię, która nie miała ujrzeć światła dziennego, ale to wcale nie początek sprawy, przeszłość dopisuje kolejne rozdziały do historii z tragicznym epilogiem sprzed lat. Konrad Simonsen właśnie miał odpoczywać na zasłużonym urlopie,zamiast tego przeżywa na jawie koszmar, jakiego nie spodziewał się, że będzie mu dane doświadczyć. Przed nim śledztwo, które wymaga przyznania się do błędów, ale najważniejsze jest nie powtórzenie ich po raz kolejny i odnalezienie mordercy. Koniec nitki wydaje się znany, teraz trzeba dotrzeć do jej początku, nie ma gotowych odpowiedzi, są za to same pytania, nic nie można wpisać w schemat, chociaż pewne jego elementy są widoczne. Kto i dlaczego zabijał i co ważniejsze czy nadal popełnia zbrodnie? Wszystko ma swoją cenę, jaka będzie ona za ambicję i pragnienie sukcesu? Simonsen już ją poznał, ale czy nie zapomni o niej i zdąży uchronić swoich podwładnych przed zapłaceniem jej? Media, politycy, rodziny ofiar, wszyscy bacznie przyglądają się prowadzącym dochodzenie, niektórzy zdają się mieć w tym własny interes, o bardzo prywatnym charakterze ... To co obecnie ma miejsce ma swoje źródło w przeszłości, nie wszystko zostało jeszcze odkryte, a każdy szczegół jest ważny, z nich buduje się obraz, pominięcie jakiegokolwiek może zadecydować o przyszłości. Już raz zignorowano pewne detale, nie wyjaśniono ich do końca, skupiając się na tych dowodach, jakie wydawały się niezbite i jednoznaczne, teraz Simonsen ma nie tylko większe doświadczenie, lecz i świadomość, że jego przeciwnik przez lata również nabrał wprawy. O jednym nie można zapomnieć, morderca wciąż jest na wolności, wystarczy jeden nieprzemyślany krok i przeszłość stanie się teraźniejszością, a to kosztować może więcej niż medialny skandal ...

Historia przygotowana przez rodzeństwo Hammerów jest morderczą składanką z nieodłącznym skandynawskim klimatem w tle. Autorzy umiejętnie podkręcają intrygę, z jednej strony ujawniając wiele, z drugiej strony jeszcze więcej ukrywając. Czytelnik ma przed sobą drogę, na której jest wiele skrzyżowań - nie wiadomo w jakim kierunku rozwiną się wątki i czy podejrzenia okażą się słuszne. Przebieg wydarzeń wydaje się znany, ale równie ważne są motywy, to one kierują sprawcą, dopóki pozostają w ukryciu każdy ruch jest błądzeniem po omacku. Fakty są jedynie dowodami na to co już miało miejsce, lecz przecież rozgrywka nadal trwa. "Wszystko ma swoją cenę" ma swój początek w dość lodowatej atmosferze, ale szybko temperatura wzrasta, fabuła szybko nabiera prędkości by stać się prawdziwym wyścigiem w czasie, każda strona i rozdział przynoszą zwiększenia tempa. Lotte i Soren Hammer duży nacisk położyli na bohaterów, ich charaktery i życie osobiste nie są jedynie tłem dla wątku kryminalnego, one stanowią jeden z jego ważnych elementów. Prowadzący dochodzenie nie są dodatkiem do historii, nie funkcjonują w próżni, wprost przeciwnie, ich praca i śledztwo są ściśle związane z tym co dzieje się poza komendą policji, pragnieniami i doświadczeniami. Ważne jest również ukazanie kulis - interesów politycznych i osobistych, niewidzialnych nitek, łączących poszczególne postacie, tytułowe "Wszystko ma swoją cenę" jest głęboko wpisane w fabułę i przedstawione z różnej perspektywy.


Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece

piątek, 5 października 2012

Prawda i fakty to dwa różne obrazy ...

"Bóle fantomowe"
Thomas Enger


"Jestem niewinny", te dwa słowa padają często, nie zawsze mają pokrycie w rzeczywistości, ale każdemu nim zostanie udowodniona wina, przysługuje domniemanie niewinności. Co jednak gdy po wydanie wyroku nadal oskarżony twierdzi, że doszło do pomyłki? Taka sytuacja też nie jest rzadko spotykana, jednak jak uwierzyć człowiekowi, kiedy wszystko przemawia przeciwko niemu? Fakty, okoliczności, motyw, ślady na miejscu zbrodni, a nawet przeszłość, nic nie świadczy, że zaistniała pomyłka, wręcz przeciwnie każdy z tych elementów poświadcza winę i udowadnia akt oskarżenia. Żaden szczegół nie potwierdza wersji osądzonego, więc jaki może być punkt zaczepienia dla odwołania się od wyroku?

Henning Juul dawno temu stracił wiarę w dobro i prawdę, żyje pomiędzy dwoma tym co było i tym co będzie, teraźniejszość jest dla niego ciągłym powrotem do jednej nocy. Spojrzenie w lustro, jakąkolwiek płaszczyznę, w której widzi się swoje odbicie, nawet ludzkie spojrzenie przypominają kilka minut, zmieniających wszystko w jego życiu. Pożar, strata najbliższej osoby i walka by odkryć co naprawdę kryło się za płomieniami. Podpalenie, nieszczęśliwy zbieg okoliczności, jedno jest pewne nie zostało jeszcze wszystko wyjaśnione, a oficjalne stwierdzenie "przyczyna nieznana" nie jest wcale końcem sprawy. Juul dzień w dzień szuka odpowiedzi na pytanie co faktycznie wydarzyło się, nikt nie umie dać mu wyjaśnienia, a może nie chce? Jako dziennikarz ma dostęp do źródeł informacji, jakie dla innych pozostają niedostępne, ale nawet takie środki nie są pomocne. Walka z wiatrakami, wyrzutami sumienia czy z murem milczenia? Telefon od Torego Pulliego wydaje się odpowiedzią na niewypowiedzianą modlitwę, ktoś może wnieść do tej sprawy coś nowego, jest jedno "ale" - nie ma nic za darmo, informacje w zamian za przeprowadzenie prywatnego dochodzenia ... Henning nieraz prowadził "śledztwa", praca dziennikarza, szczególnie zajmującego się sprawami kryminalnymi opiera się często na takim narzędziu, teraz jednak wszystko wygląda inaczej. Jak traktować tak niecodzienną propozycję? Próba szantażu, desperacki krok czy też obietnica bez pokrycia? Dlaczego właśnie Pulli wybrał Juula? Akta morderstwa sprzed lat wydają się potwierdzać winę tego pierwszego i wyrok sądu, jednak gdy przyjrzeć się bliżej można odnaleźć w nich pewien punkt zaczepienia ... Przebieg wydarzeń nie pozostawia wątpliwości, lecz czy brak jakichkolwiek obiekcji i zastrzeżeń nie jest zbyt oczywisty? Słowa człowieka o "ciekawej" przeszłości przeciwko niezbitym dowodom, ale są one takimi w rzeczywistości? Co łączy Torego z tragicznym pożarem w mieszkaniu dziennikarza?
Co odpowiesz na pytanie - jak daleko mogłabyś/ mógłbyś się posunąć, by chronić swoją rodzinę? Zrobiłabyś/ zrobiłbyś wszystko? Odpowiedź wydaje się prosta, lecz gdy na szali faktycznie jest życie twojej rodziny i kogoś obcego, a jeden krok w niewłaściwym kierunku oznacza śmierć, wszystko nabiera innego znaczenia. Kilka minut zmienia zwykłą, spokojną i przewidywalną codzienność w grę o przetrwania, a wygrana wcale nie jest zwycięstwem ... Za bezpieczeństwo najbliższych jest się w stanie zrobić wszystko, o prawdziwości tych słów przekonał się Thorleif, ma swym ręku życie kilku osób ... Wystarczy jeden ruch, gest, coś za coś, a raczej ktoś za innych, proste równanie z wieloma niewiadomymi i jednym pewnym elementem - ktoś nie przeżyje tej rundy ...

Co łączy więźnia z wyrokiem za morderstwo, dziennikarza śledczego, opłakującego syna i kamerzystę programu informacyjnego? Może nic, a może więcej niż się wydaje wszystkim, klucz do tej tajemnicy jest w ręku osoby, która nie cofnie się przed niczym, chociaż czy też nie jest pionkiem w grze?
Oczywistość czasem traci na wej wiarygodności gdy przyjrzeć się jej z bliska, idealnie pasujące do siebie szczegóły nie zawsze ukazują prawdę - wprost przeciwnie, mogą świetnie ukrywać ją pod płaszczykiem wiarygodnych faktów, które wcale takimi nie muszą być.

Tytułowe "Bóle fantomowe" mają różne odzwierciedlenie w historii, przedstawianą przez Thomasa Enger, każdy z nich jest realny, chociaż otoczenie ich nie zauważa. Wielowątkowość opowieści sprawia, że czytelnik ma przed sobą intrygę, w jakiej trudno dostrzec gdzie się zaczyna, a koniec jest jednocześnie zapowiedzią kolejnego starcia głównego bohatera z cieniami z przeszłości i demonami jak najbardziej rzeczywistymi. Zwykła codzienność jaką każdy zna nagle zmienia się w rozgrywkę, gdzie reguły ustala ktoś inny. Człowiek jeden z milionów zostaje postawiony przed wyborem, tylko jedna odpowiedź jest prawidłowa, lecz czy właściwa? Autor zadaje wiele pytań, na jedne odpowiedzi znajdują się w jego książce, ale na inne trzeba odpowiedzieć samemu. Wątek kryminalny jak pajęczyna oplata postacie, gdy ją zauważają wydaje się, iż już jest za późno by wydostać się z tej pułapki, a co z tymi, którzy jej nie dostrzegają?


Baza recenzji Syndykatu ZwB


Za możliwość przeczytania książki
dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece

czwartek, 4 października 2012

Powrót do Malowniczego

"Wino z Malwiną"
Magdalena Kordel


Małe miasteczka rzucają urok, szczególnie na ludzi z dużych miast, nawet gdy wcale nie należą one do metropolii. Czar spokoju, braku pośpiechu na jednych działa krócej, na innych dłużej, a są i tacy, którzy pozostają pod jego wpływem na zawsze. Co może urzekać poza oczywiście "wolniejszym" tempem życia? Przede wszystkim ludzie, ich gościnność, pomocna dłoń, występują też i ciut mniej pożądane cechy - podział na swoich i obcych oraz ciekawość, najczęściej odczuwana jako nadmierna. Tak już bywa, że w beczce miodu znajdzie się łyżka dziegciu, lecz dla tych pozostających pod urokiem miejsca i ich mieszkańców z dnia na dzień staje się coraz mniejsza, traktowana jako dobrodziejstwo inwentarza.

Malownicze, jak wskazuje sama nazwa jest właśnie takim urokliwym miasteczkiem, może i podobnym do innych, lecz dla jego mieszkańców jest jedynym w swoim rodzaju. Starsi i młodsi stażem zamieszkania tworzą barwną składankę, w której jak w soczewce skupiają się zalety i przywary ludzkie,jedno jest pewne nic nie umknie czujnemu oku obserwatorów, a plotka może doprowadzić do eksmisji ... Maja doskonale zna swoich sąsiadów, tych bliższych i dalszych, i jak to bywa w kontaktach takich są bardziej i mniej przyjemne chwile. Nawet kilka z tej drugiej kategorii ma za sobą, jednak wsparcie rodzinno - przyjacielskie jest nieocenione, szczególnie gdy ma się rozwinięty, wielu twierdzi, iż za bardzo, instynkt opiekuńczy vel instynkt samozachowawczy w znikomej ilości. Wystarczy jedna wyprawa na sobotni targ, starcie z miejscową parą plotkarzy i wysłuchanie pewnej eksmitowanego gościa by i tak dość ciekawa ścieżka życiowa zmieniła się w jazdę na kolejce górskiej i to bez przysłowiowej trzymanki. Animozje narodowościowe nie są niczym niezwykłym, lecz gdy trzeba je wyjaśniać osobiście sprawa wygląda całkiem inaczej, szczególnie gdy poczucie sprawiedliwości nie pozwala pozostawić sprawy swojemu biegowi. Nuda nie grozi mieszkańcom Malowniczego, a szczególnie Mai i jej najbliższemu otoczeniu, wprost przeciwnie, Niemka o swojsko brzmiącym imieniu Malwina wprowadza jeszcze więcej ożywienia w i tak ciekawym miejscu. Tajemnica, i to nie jedna, zdaje się podążać za nowo przybyłą, inne sekrety także dają o sobie znać, a nie można zapomnieć o wrodzonej i nabytej ciekawości Malowniczan, o której już nieraz niejeden przekonał się na własnej skórze. Ukryć coś w małym miasteczku nie sposób, można co najwyżej odroczyć w czasie odkrycie, a w międzyczasie starać się przeżyć kolejny dzień pełen niespodzianek, na przykład pod postacią nowego gościa, który wcale nie wygląda na zgrzybiałego staruszka, jakiego zapowiadano ...

Powrót do miejsc gdzie spędziło się miłe chwile bywa nie zawsze dobrym pomysłem, chociaż gdzieś z tyłu głowy plącze się pytanie jak będzie tym razem? Czy i tym razem będzie równie ciekawie? "Wino z Malwiną" było właśnie taką wizytą w Malowniczym, miejscu poznanym dzięki lekturze "Okna z widokiem". To co znane okazało się mieć w zanadrzu kilka nowych zagadek, równie intrygujących co w pierwszej części. Nawet bez tytułowego trunku czytanie jest więcej niż miłym spędzeniem czasu. Po pierwsze atmosfera, taka jaka w czasie spotkania z najlepszymi przyjaciółkami czyli pełna humoru, po drugie nietuzinkowi bohaterowie, którzy swoimi zaskakującymi niespodziankami intrygują, no i po trzecie fabuła - wydająca się na pozór lekka, lecz dotykająca trudniejszych spraw. Małe miasteczka są pełne sekretów i tajemnic, nuda w nich grozi, a ich mieszkańcy tworzą jedyną w swoim rodzaju mieszankę charakterów. Magdalena Kordel wspaniale oddała klimat jaki spodziewamy się właśnie po takich miejscach, ale i "doprawiła" świetnym poczuciem humoru oraz ciekawymi postaciami. Przy winie, ale i bez niego historia Malowniczego skrzy żartem i wieloma bon motami, jednak przede wszystkim to wspaniała opowieść o rodzinno- przyjacielskich więzach, marzeniach i codziennym, chociaż niezwyczajnym życiu. Kolejne spotkanie z Malowniczym zapowiada się równie ciekawie.


Za możliwość przeczytania książki Dziękuję
wyd. SOL






środa, 3 października 2012

Pragnienie zrealizowania marzeń

"A ziemia płonie" 
Samuel Black


Renesans widziany oczyma współczesnego człowieka to panorama, w której widzi wspaniałe dzieła sztuki, monumentalne zabytki i niezwykłych artystów. Michał Anioł, Leonardo Da Vinci, Bramante, Ostatnia Wieczerza, rzeźba Davida, Kaplica Sykstyńska i wiele innych dzieł cieszy oko do dnia dzisiejszego, a zostało stworzonych właśnie w tym okresie. Na tle średniowiecza jest jaśnie świecącą gwiazdą, nie przyćmiewa jej następujący po niej barok, jest jedyna w swoim rodzaju, a ludzie epoki odrodzenia mają swe miejsce w historycznym panteonie. Taki obraz to jedna strona medalu, jest jeszcze ta druga, stanowiąca tło, w niej odnajdują się ludzkie pragnienia i żądze, władza i intrygi, kariera i pieniądze. Często podziwiając prace największych mistrzów nie pamięta się lub po prostu nie wie się o kulisach ich powstawania oraz tych, dzięki którym powstały. Borgia, Da Vinci, Machiavelli, trzech mężczyzn z całkowicie różnych środowisk, każdy zapisał się w historii,ich nazwiska rozpoznawane były przez wieki i obecnie również. Za każdym z nich idzie mit i jak to bywa z legendami - prawda, fikcja i plotka tworzą fascynujący portret, szczególnie gdy nie brak w nim geniuszu, atmosfery skandalu i  nieprzeciętnych czasów ...

Nie jest łatwo zostać zauważonym, czasem pomaga szczęście, jednak w większości przypadków leży za tym wytrwałość i nie poddawanie się gdy wydaje się, że porażka pogrzebała marzenia. Krok po kroku do przodu, omijanie przeszkód i wychodzenie na przeciw szansom, a pomiędzy tym utrwalanie w świadomości innych swej osoby. Legenda może narodzić się szybko, ale by ją utrwalić potrzeba wiele wysiłku, konsekwencja jest podstawą sukcesu. Co mogło połączyć Da Vinciego, Borgię i Machiavelliego? Dwóch ostatnich najczęściej kojarzy się z władzą, ale jaką rolę w takim gronie odgrywa artysta? Co ich łączy? Ambicja? Chęć utrwalenia swego imienia na kartach historii? A może ... kobieta? W burzliwych czasach, gdy wojny były codziennością, a intrygi czymś zwyczajnym, każdy może być szpiegiem i jednocześnie być inwigilowanym. Fortuna bywa kapryśna, raz obdarza swymi względami jednych by bez uprzedzenia odwrócić się i udzielić wsparcia przeciwnej stronie. Cesare Borgia i Nicollo Machiavelli chcą osiągnąć szczyty władzy, każdy z nich ma inny pomysł by zdobyć to czego pragnie, jeden jest wojownikiem, drugi woli bardziej subtelniejsze środki, różnią się charakterem i pochodzeniem, jednak obaj podążają tą samą drogą. Cel jest jasny i jeden, trzeba go osiągnąć, a przysłowiowe "trupy" nie są niczym nadzwyczajnym i liczy się w liczbie mnogiej z wieloma zerami. Leonardo Da Vinci wydaje się być nie na miejscu, autor Mona Lisy czy Damy z łasiczką i walki polityczne? Geniusz artystyczny jednak nie ustępował inwencji twórczej w konstruowaniu broni i obwarowań ... takie uzdolnienia są na wagę złota, szczególnie w czasach kolejnych podbojów, nawet gdy ma się całkowicie inne poglądy. Czy podjęte decyzje doprowadzą do zdobycia celu? Jaką cenę przyjdzie zapłacić za spełnienie marzeń? Może nie warto sięgać po coraz większe zaszczyty,bo nie są warte poniesionych kosztów? Ważniejszy jest splendor czy spokojne życie? Niełatwo odpowiedzieć na takie pytania, szczególnie gdy od zwycięstwa dzieli tak niewiele ...

"A ziemia płonie" to opowieść o niezwykłych bohaterach, osadzona w epoce, która do tej pory olśniewa blaskiem i jest natchnieniem dla twórców z wielu dziedzin. Jednak autor sięgnął głębiej, to co najbardziej znane jest jedynie tłem dla rozgrywających się wydarzeń, zamiast jasnych barw ukazał on i te mroczniejsze kolory, jakich nie brakowało, lecz zostały one umiejętnie przysłonięte pozytywniejszymi elementami. Historyczne postacie w prawdziwych realiach w scenariuszu, który mógł faktycznie mieć miejsce, chociaż kroniki mogły go nie odnotować. Machiavelli, Borgia, Da Vinci, synonimy epoki i autorzy swoich własnych legend, w jakich realne fakty nieraz są bardziej niewiarygodne niż wyobraźnia podpowiada. Czytelnik jest świadkiem wielkich sukcesów i tego co pod nim ukryte, szczególnie to drugie jest intrygujące i nie zawsze takie jak można by sobie to wyobrazić. "A ziemia płonie" to panorama wielkich wydarzeń i ich kulis, ludzkich namiętności i pragnień, starcia się sumienia z chęcią zdobycia władzy i zaszczytów.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Sztukateria oraz wyd.Bukowy Las

poniedziałek, 1 października 2012

Podsumowanie września

Lato odeszło, jesień już powitana,  wrzesień to miesiąc w jakim udało mi się opublikować 15 recenzji.

Recenzje:

"Rzeki Hadesu" Marek Krajewski, recenzja
"Lato w Zatoce Aniołów" Barbara Freethy, recenzja
"Krzyk Kwezala" Łukasz Gołębiowski, recenzja
"Listy jadowitego węża", Peter Kreeft, recenzja
"Awantura na moście", Marcin Hybel, recenzja
"Zaproszenie na morderstwo", Carmen Posadas, recenzja
"Księga ogni" Jane Borodale, recenzja
"Kamienny żagiel" Ake Edwardson, recenzja
"Tożsamość" Mirjam Mous, recenzja
"Gdyby on tu był" Iga Karst, recenzja
"Emigrantka być, czyli wspomnienia z Wells" Marta Semeniuk, recenzja
"Chłopiec,którego nikt nie kochał", Casey Watson, recenzja
"Dziewczyna z aniołem" Agnieszka Krawczyk, recenzja
"Pamiętam cię" Yrsa Sigurdardottir, recenzja
"Miasteczko Niceville", Carsten Stroud, recenzja

Październik będzie lepszy ;)