Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Były sobie świnki trzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Były sobie świnki trzy. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 marca 2016

Wisteria Lane może się schować

"Były sobie świnki trzy"
Olga Rudnicka


Życie nie jest sprawiedliwe, a przynajmniej takie odczucie ma wielu. Zamiast spokojnie sobie egzystować człowiek musi wciąż mieć się na baczności, spełniać oczekiwania otoczenia - mniej lub bardziej, no i oczywiście skarżyć się na swój los nie może. Za to innym podsuwa się wszystko pod nos, nie liczą się z uczuciami i jeszcze mają pretensje o byle drobnostkę. Niestety los bywa przewrotny, nadzwyczaj złośliwy i głuchy na ludzkie prośby, groźby, lecz czasem spełnia życzenia - oczywiście w najmniej spodziewanym momencie.

Leżeć i pachnieć, to wcale nie jest łatwe zajęcie, co więcej jedno i drugie wymaga ogromnego samozaparcia, żelaznej dyscypliny, taktu na poziomie dyplomacji międzynarodowej oraz przede wszystkim nieustannego gryzienia się w język. Martusia, Kama i Jolka posiadają doświadczenie w tym zakresie ogromne, mogłyby pewnie napisać bestsellerowy poradnik, ale niestety twórczość literacka wymaga czasu, a tego u nich jak na lekarstwo. W końcu są żonami swych mężów, co jest zajęciem pełnoetatowym i to jeszcze z nielimitowanymi nadgodzinami. Oczywiście z daleka, czasem nawet z bliska, nie widać wkładanego przez małżonki trudu w utrzymaniu zdobytego status quo. Szkoda, że lata lecą tak szybko, ostatnio aż za szybko, ponieważ pojawia się problem z ewentualnym nowszym modelem połowicy przy małżonku. Czyżby wszelkie wyrzeczenia były na nic i przede wwygodne życie miało się skończyć? Co to to nie! Po prostu nie wchodzi w rachubę, nie jest brane pod uwagę, w ogóle to przerażająca myśl. Ta ostatnia jednak zdążyła zakiełkować w trzech umysłach, od tego krok do pewnego pomysłu, równie brutalnego jak idea wymiany żony. Panie nawykłe są do działania, szczególnie gdy idzie o coś tak fundamentalnego jak utrzymanie stadła małżeńskiego, i od razu zaczynają przygotowywać odpowiedni plan, a raczej plany, bo drani jest trzech. Zmiana stanu cywilnego na wdowi wcale nie jest przecież złą opcją, zwłaszcza kiedy trzeba mieć na uwadze życiowy błąd w postaci intercyzy - niekorzystnej naturalnie dla płci żeńskiej. Poniesione nakłady osobiste są o wiele większe niż pozyskane zasoby, więc panowie drżyjcie. Jak to bywa los wtrąca swoje trzy grosze czyli Kama, Jolka i Martusia chcąc nie chcąc są zmuszone do korekty swoich zamierzeń, co rodzi ferment, chaos i przede wszystkim improwizację godną Oskara. Po prostu przeznaczenie zawzięło się na trzy przyjaciółki, ściągając na ich dość niewinne głowy "spełnienie" wypowiedzianych marzeń. No i bądź tu kobieto mądra kiedy trzeba ciągle dostosować się do co i rusz pojawiających się niespodzianek. Ile można grać bez porządnego scenariusza? Zostać bogatą wdową wcale nie jest tak łatwo, o nie! Co się trzeba nakombinować, poodkręcać pewne sprawy, nagimnastykować umysłowo i fizycznie, nawymyślać by w ostatecznym rozrachunku ... dalej musieć kombinować. Skaranie boskie z tymi mężami i tyle!

Książki Olgi Rudnickiej zawsze są dla mnie lekturą, którą mogę polecić w tak zwane ciemno. Tym razem autorka oddała w ręce czytelników komedię kryminalną pod tytułem "Były sobie świnki trzy" i zagwarantowała ogromną porcję komizmu oraz niezwykle celnych spostrzeżeń dotyczących współczesnego społeczeństwa oraz kontaktów międzyludzkich. Nie można nie wspomnieć o wątkach satyrycznych, wcale nie ukrytych i dobrze dobranych do fabuły, współgrających z kolejnymi perypetiami postaci. Pozostaje jeszcze kwestia motywu głównego oraz bohaterek i bohaterów. Ten pierwszy dla mnie jest spod znaku czarnego humoru kryminalnego, zręcznie spełniającego funkcję kanwy dla historii może i wydającej się niektórym dość nieprawdopodobnej, lecz wcale nie aż tak rzadkiej. Panie z Wisteria Lane mogłyby się nauczyć tego i owego, a nawet o wiele więcej od Jolki, Kamy i Martusi. Trzeba przyznać, że panie zostały obdarzone nieograniczoną wyobraźnią i pomysłowością oraz nadaniem nowego znaczenia słowom "po trupach do celu". Olga Rudnicka potrafi rozbawić oraz pokazać pewne sytuacje z całkiem nowej perspektywy.
Za możliwość przeczytania książki

dziękuję portalowi CPA 

                                                            oraz 

                                               wyd. Prószyński i S-ka