Nowość:
„Złoto i zemsta”
Lyssa Mia Smith
Kiedy marzenia zamieniają się w
koszmar jedyne co czasem trzyma człowieka przy życiu to pragnienie zemsty. Ono
nie uśmierzy bólu, nie ogrzeje w zimną noc, nie opatrzy ran. Jednak da siłę,
dzięki której można przetrwać wiele, więcej niż ktokolwiek był w stanie sobie
wyobrazić. A kiedy nadejdzie odpowiedni moment dojdzie do głosu.
To miał być wieczór, kiedy Emmy i
Grace dołączą do najlepszego towarzystwa. Ich triumf i czas gdy pokażą się od
najlepszej strony oraz zostaną członkiniami ekskluzywnego klubu, dostępnego dla
nielicznych. Zakończenie dalekie było od tego oczekiwanego, zwłaszcza dla
jednej z dziewcząt. Fałszywe oskarżenie, więzienie i zimna cela to nie sława
czy też luksusowa sala balowa, a to codzienność Emmy. Takie okoliczności mogą
prowadzić do zatracenia w bólu, lęku i przede wszystkim gniewie, bo zdrada
zawsze boli najbardziej. Podobno to, co nie zabije wzmacnia, ale pytanie kim
będzie dziewczyna po takiej próbie, bo z pewnością już nie tą samą młodą
kobietą, wierzącą w przyjaźń i ufająca innym. Wprowadzenie zemsty w
rzeczywistość w odpowiedniej chwili zdaje się być doskonałym lekarstwem dla
kogoś, kto stracił tak wiele, lecz jeszcze ma coś w zanadrzu. Magia, z niej
powstały marzenia, ona dała początek zdradzie i również może umożliwić
wymierzenie kary. Jaka będzie cena za jej użycie? Czy Emmy poczuje smak
sprawiedliwości i dokona rozrachunku z przeszłością? Z pewnością pomoc Jacka
Fontaine`a będzie przydatna, lecz gdzie ją zaprowadzi?
Gotyckość, ale nie taka oczywista.
Zbrodnia i kara, jedno i drugie, mające drugie, a nawet trzecie dno. Historia w
jakiej postacie, miejsca, zachowania nakreślone są mocną kreską i wypełnione
zdecydowanymi barwami. „Zemsta i złoto” to nie klasyczna opowieść fantasy czy
też typowe romantasy, im bardziej zagłębiamy się w lekturę, tym więcej uderza w
nas różnić od tego, co moglibyśmy oczekiwać i równocześnie coraz mocniej
intryguje nas ona. Lyssa Mia Smith zbacza z prostej drogi gatunkowej, łączy z
sobą gatunki dodając i omijając to, co wydaje się nam ich wyznacznikiem.
Czujemy mrok, jednak ma on inny ciężar niż zazwyczaj, gdyż kolory są wyraźne i
nasycone, kontrastowe. Jednak wszystko to tło, bo to bohaterowie są na
pierwszym planie, oni tworzą opowieść, w jakiej ewidentność zastąpiono
niuansami i niedopowiedzeniami. W „Złocie i zemście” jest zredefiniowany dobry
i zły charakter, co dostrzegamy nie od razu, po raz kolejny nasze
przypuszczenia czy mówiąc wprost przyzwyczajenia co do fabuły są wystawiane na
próbę. Autorka prowadzi z czytelnikami oraz wykreowanymi przez siebie
postaciami rozgrywkę. Kiedy wydaje się nam, iż dostrzegamy już prostą drogę do
znanego schematu następuje zwrot w akcji, osoby pokazują inną twarz bądź
zrzucają maski, niekiedy dosłownie. Oczywiście nie da się zapomnieć o magii,
przecież ona jest osnową i tutaj też nie jest ona taka jak zazwyczaj, co
dostrzegamy w odpowiednim momencie i później już inaczej spoglądamy na lekturę.
No i jeszcze tło historyczne, tak ono nie powstało tylko i wyłącznie w
wyobraźni pisarki, to sam środek pozłacanego wieku Stanów Zjednoczonych.
Widzimy go, czujemy go i jego obecność doskonale wpisuje się w te nieszablonowe
ramy książki, zdrady, intrygi i zemsta stanowią niezwykłą kanwę.
Za możliwość przeczytania
książki
dziękuję:

Kasiu, cudownie i z niezwykłą wyczuleniem uchwyciłaś to przełamywanie schematów przez autorkę, a Twoja uwaga o mroku podszytym nasyconymi barwami Gilded Age fantastycznie oddaje wyjątkowy klimat tej książki.
OdpowiedzUsuń