czwartek, 23 lipca 2026

Zemsta idealna

Nowość:

„Złoto i zemsta”

Lyssa Mia Smith

 

Kiedy marzenia zamieniają się w koszmar jedyne co czasem trzyma człowieka przy życiu to pragnienie zemsty. Ono nie uśmierzy bólu, nie ogrzeje w zimną noc, nie opatrzy ran. Jednak da siłę, dzięki której można przetrwać wiele, więcej niż ktokolwiek był w stanie sobie wyobrazić. A kiedy nadejdzie odpowiedni moment dojdzie do głosu.

 

To miał być wieczór, kiedy Emmy i Grace dołączą do najlepszego towarzystwa. Ich triumf i czas gdy pokażą się od najlepszej strony oraz zostaną członkiniami ekskluzywnego klubu, dostępnego dla nielicznych. Zakończenie dalekie było od tego oczekiwanego, zwłaszcza dla jednej z dziewcząt. Fałszywe oskarżenie, więzienie i zimna cela to nie sława czy też luksusowa sala balowa, a to codzienność Emmy. Takie okoliczności mogą prowadzić do zatracenia w bólu, lęku i przede wszystkim gniewie, bo zdrada zawsze boli najbardziej. Podobno to, co nie zabije wzmacnia, ale pytanie kim będzie dziewczyna po takiej próbie, bo z pewnością już nie tą samą młodą kobietą, wierzącą w przyjaźń i ufająca innym. Wprowadzenie zemsty w rzeczywistość w odpowiedniej chwili zdaje się być doskonałym lekarstwem dla kogoś, kto stracił tak wiele, lecz jeszcze ma coś w zanadrzu. Magia, z niej powstały marzenia, ona dała początek zdradzie i również może umożliwić wymierzenie kary. Jaka będzie cena za jej użycie? Czy Emmy poczuje smak sprawiedliwości i dokona rozrachunku z przeszłością? Z pewnością pomoc Jacka Fontaine`a będzie przydatna, lecz gdzie ją zaprowadzi?

 

Gotyckość, ale nie taka oczywista. Zbrodnia i kara, jedno i drugie, mające drugie, a nawet trzecie dno. Historia w jakiej postacie, miejsca, zachowania nakreślone są mocną kreską i wypełnione zdecydowanymi barwami. „Zemsta i złoto” to nie klasyczna opowieść fantasy czy też typowe romantasy, im bardziej zagłębiamy się w lekturę, tym więcej uderza w nas różnić od tego, co moglibyśmy oczekiwać i równocześnie coraz mocniej intryguje nas ona. Lyssa Mia Smith zbacza z prostej drogi gatunkowej, łączy z sobą gatunki dodając i omijając to, co wydaje się nam ich wyznacznikiem. Czujemy mrok, jednak ma on inny ciężar niż zazwyczaj, gdyż kolory są wyraźne i nasycone, kontrastowe. Jednak wszystko to tło, bo to bohaterowie są na pierwszym planie, oni tworzą opowieść, w jakiej ewidentność zastąpiono niuansami i niedopowiedzeniami. W „Złocie i zemście” jest zredefiniowany dobry i zły charakter, co dostrzegamy nie od razu, po raz kolejny nasze przypuszczenia czy mówiąc wprost przyzwyczajenia co do fabuły są wystawiane na próbę. Autorka prowadzi z czytelnikami oraz wykreowanymi przez siebie postaciami rozgrywkę. Kiedy wydaje się nam, iż dostrzegamy już prostą drogę do znanego schematu następuje zwrot w akcji, osoby pokazują inną twarz bądź zrzucają maski, niekiedy dosłownie. Oczywiście nie da się zapomnieć o magii, przecież ona jest osnową i tutaj też nie jest ona taka jak zazwyczaj, co dostrzegamy w odpowiednim momencie i później już inaczej spoglądamy na lekturę. No i jeszcze tło historyczne, tak ono nie powstało tylko i wyłącznie w wyobraźni pisarki, to sam środek pozłacanego wieku Stanów Zjednoczonych. Widzimy go, czujemy go i jego obecność doskonale wpisuje się w te nieszablonowe ramy książki, zdrady, intrygi i zemsta stanowią niezwykłą kanwę.


                                        Za możliwość przeczytania

 książki 

dziękuję:

1 komentarz:

  1. Kasiu, cudownie i z niezwykłą wyczuleniem uchwyciłaś to przełamywanie schematów przez autorkę, a Twoja uwaga o mroku podszytym nasyconymi barwami Gilded Age fantastycznie oddaje wyjątkowy klimat tej książki.

    OdpowiedzUsuń