wtorek, 19 października 2021

Z piekła do nieba?

Przedpremierowo:
 
„Angel”    

Julia Brylewska

 

Kiedy serce podpowiada jedno, a rozsądek drugie, nie tak łatwo podjąć decyzję jaką drogą podążyć. Kiedy oba zgadzają się wybór wydaje się łatwiejszy, lecz tylko do chwili gdy zaczynają pojawiać się wątpliwości, a jeśli myliliśmy się? Może zrobić krok w tył i po prostu zaryzykować? Kto powiedział, że przyznanie się do błędu będzie miało gorzki smak?

 

Podobno czas i odległość są dobrym lekarstwem na sercowe rozterki lub nawet na złamane serce. Hailey Warren odzyskała spokój, część swoich marzeń i żyje tak jak nie tak dawno tego pragnęła. Boston jest daleko od Filadelfii, co gwarantuje jej, że nie spotka przypadkowo Victora Sharmana, chociaż wyrzuciła go już z pamięci. Czy to prawda? Będzie mogła się o tym przekonać szybciej niż myśli. On wydaje się być taki sam jak wcześniej, tyle, że już o niej zapomniał, natomiast ona … No cóż nie tak łatwo jest stanąć z nim twarzą w twarz i nie myśleć o tym, wszystkim co pomiędzy nimi się wydarzyło. Sharman wydaje się tę grę wygrywać, chociaż może to jedynie pozory? Do perfekcji opanował samokontrolę i ukrywanie się za maską nieczułości i zagrzebywanie się w pracy. Czy to wystarczy? Obydwoje przecież dokonali wyboru, słusznego i odpowiedniego. Dlaczego więc tak trudno oglądać tę drugą osobę z kimś innym? Wszystko zostało już powiedziane? Nic nie łączy Hailey i Victora, poza jednym, do czego oboje nie chcą się przyznać, nawet przed sobą. Co zrobią z szansą, jaką wydaje się podsuwać los? Bywa on niezwykle kapryśny, raz daje, raz odbiera, jak zachowa się w ich przypadku?

 

Wiele książek pozostawia po sobie niedosyt i uczucie, że już, teraz, zaraz powinna pojawić się kontynuacja. U mnie pojawiło się ono między innymi po przeczytaniu pierwszej części trylogii Inferno, która kończyła się w momencie gdy chciałam wiedzieć jak dalej potoczą się losy nie za kilka tygodni lub miesięcy, ale właśnie już. Sięgając po „Angel” oczekiwania były ogromne, bo nie mogły być mniejsze po takim finale, jaki w wielkim stylu kończył pierwszy tom, dostarczając wiele, nieoczywistych, emocji, pozostając w pamięci. Nie było słynnego „tylko jeden rozdział”, z góry wiedziałam, że odłożę książkę dopiero gdy przeczytam epilog. Dalsze losy bohaterów okazały się równie ciekawie, a nawet bardziej, bo już ich znałam lub raczej tak mi się wydawało. Autorka pozostawiła sobie kilka furtek, wybrała tę, wydającą się tylko i wyłącznie na pierwszy rzut oka najprostszą. Jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach, te budują kontynuację w jakiej nie brak wcześniejszego klimatu noir, wiszącego nad postaciami niepokoju oraz po prostu nieoczywistej historii, w jakiej nie brak emocji, ale nie wykrzyczanych, lecz buzujących tuż pod powierzchnią.  Intensywność każdego z tych elementów da się odczuć prawie na każdej stronie, co sprawia, że do samego końca nie jesteśmy pewni jak potoczy się fabuła, zwłaszcza, że bohaterowie nie dokonują prostych wyborów. Julia Brylewska podtrzymuje bezustannie w czytających tę niepewność, dodając znaków zapytania, pozostawiając niedomówienia i podsycając zaintrygowanie, a epilog jest majstersztykiem pod tym względem. Po dwóch części trylogii poprzeczka została postawiona niezwykle wysoko, które nasze przypuszczenie okaże się właściwe? Czym zaskoczy nas jeszcze pisarka? Jaki wybierze  scenariusz na finał? Na pewno jeszcze mocniej podkręci nasze emocje!

 

Premiera:

20.10.2021

 

Za możliwość
przeczytania książki dziękuję:

 

 

 

poniedziałek, 18 października 2021

Koniec i początek

Przedpremierowo:

„Zakręt”

Sandra Cicha

 

Spokój bywa zdradliwy, usypia czujność i jest nudny. Niby jest wszystko takie jak powinno, trudno szukać problemów tam gdzie ich nie ma, ale cieszyć się też nie do końca można. Coś uwiera, jakiś głos podpowiada, że w sumie to nie do końca jest tak jak się wydaje. Rys nie ma, tyle, że blask jakoś zbladł, lecz przecież to nic nadzwyczajnego. Kiedy nadchodzi nagły zwrot zdziwienie wydaje się jak najbardziej na miejscu, chociaż czy na pewno?

 

Praca kuratora daje satysfakcję, zawodową i tę czysto ludzką, Joannie Grabowskiej. Pracuje w gronie dobrze sobie znanym, a sytuacja w domu jest też więcej niż zadowalająca. Na pierwszy rzut oka wszystko nic nie powinno ją niepokoić. Jednak przecież nigdy nie jest aż tak idealnie i ona zdaje sobie z tego sprawę, bo nie warto martwić się tym, że jest dobrze. Oczywiście co nieco mogłoby być lepsze, lecz pewnie to przejściowe, lekkie, zawirowania. Tyle, że pod tą spokojną egzystencję kryje się kilka rzeczy jakie burzą równowagę, jak się okazuje dość iluzoryczną. Zdradzający mąż to pierwszy powód do zmian w życiu Joanny, nowy kolega w pracy również nie pomaga odzyskaniu kontroli nad tym, co dzieje wokół niej. Pozostaje coś jeszcze – wrażenie, że jest śledzona, obserwowana, ale nic na to nie wskazuje poza subiektywnym odczuciem. Ostatnio dość dużo przeszła, więc nie powinna dziwić się swojej podejrzliwości. Obowiązki kuratorskie również mogą być powodem jej obaw. No i pozostaje jeszcze kwestia niewyjaśnionych zabójstw raczej nie zdarzająca się w okolicach gdzie mieszka. Splot okoliczności? Wszystko na to wskazuje, lecz coś nie pozwala zapomnieć Joannie o tym, zwłaszcza, iż wokół niej wcale nie tak mało dzieje się. Ma brać na poważnie wydarzenia ze swego otoczenia? Zaufać ponownie komuś, pomimo niedawnej zdrady i zapomnieć o uczuciu zagrożenia? Co jeśli myli się?

 

Lubicie składankę gatunkową w książce? Trochę jednego rodzaju, ciut drugiego i jeszcze co nieco z kolejnego. Jak dla mnie to już na wstępie prawdziwa niespodzianka czytelnicza, zwłaszcza jeśli autor ma przemyślany pomysł na fabułę i krok po kroku wprowadza go w czyn, tak, że my jako czytelnicy nie wiemy co nas czeka na kolejnej stronie. Sandra Cicha skorzystała właśnie z takiego zabiegu i bardzo szybko przekonujemy się, że jednocześnie będziemy mieć do czynienia z gatunkiem obyczajowym, kryminalnym oraz romansowym. Niezły zbiór możliwości nieprawdaż? W „Zakręcie” zostały one wykorzystane w stu procentach, żadna okazja nie została zmarnowana lub niedoceniona. W tej historii liczy się ogół i szczegół, o jedno i drugie zadbano na każdym etapie, nic nie jest pozostawione przypadkowi. Całość nie ma dziur logicznych, wątki nie zawsze łączą się w oczywisty sposób, na pewno przewidywalności nie można zarzucić, za to zwroty w akcji zgodnie z tytułem jak najbardziej. Autorka wykorzystała potencjał tkwiący w każdej z kategorii i łącząc je w zaskakujący ciąg przyczynowo – skutkowy, jakiemu daleko do prostych schematów. Nie grozi nam podczas lektury w żadnym razie nuda za to zaintrygowanie jak najbardziej. Tajemnice dają znać o sobie bardzo szybko, jedne są wpierw cieniem, inne od razu dają o sobie mocno znać. Ich odkrycie następują w odpowiednich momentach tak, blich  nie przedłużać, lecz i zbyt wcześnie za dużo nie zdradzić. Sandra Cicha skomponowała „Zakręt” tak, by czytelnik nie był pewien co czeka go za chwilę, obojętnie czy chodzi o element obyczajowy, uczuciowy czy też kryminalny. Pozostaje jeszcze finał, równie emocjonujący co wcześniejsze rozdziały i pozostawiający ochotę na więcej, dużo więcej.

 
 
Premiera:
20 października
 

Za możliwość przeczytania 

książki dziękuję

 

 

niedziela, 17 października 2021

Próba odwagi


„Trzecie oko”

Agnieszka Rautman-Szczepańska

 

Pomiędzy tym, co dostrzegamy, a rzeczywistością czasem wkradają się nasze osądy i emocje. Bywa, że zbyt szybko kogoś oceniamy i nie zauważamy tkwiącej w nim siły albo kierujemy się własnym strachem, a od tego już tylko krok by podciąć komuś skrzydła. Niekiedy kierujemy się dobrymi chęciami, lecz nie zawsze przynosi to dobre skutki.

 

Kto powinien zostać wyznaczony do najtrudniejszego zadania, jakie może ocalić całą społeczność? Na pewno nie ktoś taki jak Victoria, wciąż zalękniona i wycofana, chowająca się przed innymi. To właśnie ona ma stawić czoła niebezpieczeństwom czyhającym w Labiryncie, nikt inny tylko dziewczyna, która wydaje się być najmniej odpowiednia. Czy podoła tak ważnej misji? Wielu ma obawy, nie wierzy w wybraną wysłanniczkę, zresztą i ona sama nie jest pewna czy jest właściwą osobą. Jednak musi wyruszyć, wbrew własnym obawom i temu, co mówią nawet bliscy. Tam gdzie nie zapuszczał od bardzo dawna się nikt z plemienia nie ma nic znajomego, nikt nie udzieli jej rad i nie uratuje, jedynie ona może pomóc wszystkim. Co kryje legendarny Labirynt? O tym przekonuje się szybciej niż przypuszczała, od niej teraz zależy przyszłość, za sobą ma don, a przed sobą? Strach nie jest dobrym przewodnikiem, tak samo jak i samotność, lecz nie jedynie je czuje. Pojawia się coś zupełnie niespodziewanego, dając nadzieję na, to czego pragną pozostali. Ta próba zmieni dużo, lecz przeznaczenie jeszcze nie powiedziało ostatniego słowa, wprost przeciwnie dopiero rozpoczyna się najistotniejsze …

 

Niesamowita opowieść o dorastaniu i poznawaniu siebie oraz stawiania czoła przeciwnościom. „Trzecie oko” to książka tak naprawdę dla czytelników w każdym wieku, jedni czytelnicy mogą utożsamić się z młodszymi postaciami oraz wyzwaniami przed jakimi stoją. Natomiast drudzy spojrzą na nią ze swojego punktu widzenia, dostrzegając odbicie tego, co jest i ich udziałem. Fantastyczna kraina została oddana tak, że nie jest jedynie płaskim tłem, lecz wielowymiarową przestrzenią, pełną życia, zapachów, wrażeń. Agnieszka Rautman-Szczepańska już na samym wstępie intryguje tajemnicami oraz tym, że postacie będą musiała się z nimi zmierzyć prawie od razu. To, co staje się ich udziałem jest bliskie czytającym, uczucie takie jak strach, niepewność zostały oddane realnie, bez nadmiernego wyolbrzymiania, ale równocześnie z naciskiem na to jak są odbierane przez tych, którzy je czują oraz postronne osoby. Autorka nie poprzestaje na nich, pokazuje całych wachlarz emocji oraz zachowań im towarzyszących, znanych wszystkim z realnego świata, jednocześnie wplatając je w to, co jest udziałem bohaterów. „Trzecie oko” jest wielowarstwową historią, prawdziwą sagą i jednocześnie ma w sobie ducha przygody, wszystko to łączy się w postaciach, których losy poznajemy. W tej książce nie ma niczego przypadkowego, widzimy jak poszczególne fragmenty zaczynają składać się na wyrazistą całość, zagadkową, kuszącą i jednocześnie z ukrytymi w niuansach ostrzeżeniem oraz sprawdzaniem swoich możliwości. Brawo dla pisarki za to, iż tak umiejętnie splotła baśniowość z realnymi problemami, bez grama moralizowania, lecz pozwalając swoim bohaterom przemówić na swój sposób.

 

 Ebook i audiobook można kupić 

we wszystkich sklepach cyfrowych w Polsce

 

 Za możliwość przeczytania książki

dziękuję:

Autorce

oraz


 

sobota, 16 października 2021

Życiowe wybory

„Klub Pani M.”

Maya Frost

 

Czasem życie rzuca wyzwanie, nieoczekiwane i pozwalające pokazać na co nas stać. Co może wyniknąć gdy stawimy mu czoła? Sięganie po to, co jeszcze niedawno wydawało się odległe, mało realne i na co, nie mieliśmy odwagi. Jaki będzie efekt końcowy? Bywa, że bardzo zaskakujący, nawet dla najbardziej zainteresowanych.

 

Milena zmieniła się. Za sobą ma małżeństwo oraz romans, a przed sobą niecodzienną propozycję. Czy ją wykorzysta? Przed momentem znalazła się znowu na zakręcie, a ta oferta jest odpowiedzią przewrotnego losu na jej kłopoty. W końcu do odważnych świat należy i kobieta odkryła to jakiś czas temu, wtedy to odkrycie było źródłem dużych zmian, jak będzie tym razem? Pozostało jej jeszcze uporządkować kilka spraw i nadarza się ku temu okazja, wszystko wydaje się zmierzać w kierunku, który niedawno wydawał się jedynie niespełnionym marzeniem, iluzją pozostawiającą po sobie gorzki smak. Jednak wątpliwości pojawiają się dość szybko, ale czy mają jakiekolwiek uzasadnienie? Nic nie wskazuje na to, by miały pokrycie w rzeczywistości, zwłaszcza, że przecież jest szczęśliwa, spełniona i odnosi sukcesy. Pozostaje jeszcze intuicja i mało znaczące detale, no i na dodatek pojawia się ktoś kto swoją tajemniczością wprowadza niepokój. Kim on jest i dlaczego nie pozwala o sobie zapomnieć? Nie tylko na to pytanie będzie musiała odpowiedzieć Milena. Tym razem serce zdaje się mieć przewagę, do czego to ją doprowadzi?

 

Piękna kobieta, zmysłowe przyjemności i miejsce przywołujące wspomnienia. Maya Frost powraca w gorącej kontynuacji, odsłaniającej meandry kobiecej duszy. Skrzyżowanie damsko-męskich ścieżek znajduje się w nigdzie indziej jak "Klubie pani M.", gdzie kuszenie staje się sztuką, a marzenia nabierają realnych kształtów.  Ta książka to nie jednorazowa przygoda, lecz przyjemność rozpisana na wiele rozdziałów. Spotykamy znanych już bohaterów i wydawałoby się w podobnym schemacie, ale nic bardziej mylnego, bo autorka nie ogląda się za siebie i serwuje czytelnikom ciąg dalszy historii bohaterów, jacy zapadli w pamięć. Tym razem również pokażą na co ich stać, a okoliczności sprzyjają by podjąć nowe wyzwania i to nie jedynie na gruncie osobistym, ale i zawodowym. Autorka łamie tabu, na pierwszym miejscu stawia swoje bohaterki, kobiecość i równocześnie pokazuje sensualną stronę z wielu perspektyw. Zamiast niedopowiedzeń jest opowieść, w jakiej zmysłowa strona łączy się z obyczajową, a miłość w niej zrzuca maski i pokazuje jak wiele twarzy ma. „Klub Pani M.” to książka o kobietach, lecz w żadnym razie tylko dla nich, wprost przeciwnie. Ona jest dla wszystkich lubiących wielopłaszczyznową historię, w jakiej poruszane są kwestie zbyt często spychane nie na drugi plan, lecz na trzeci albo wprost ignorowane. W tym tytule nie są one przemilczane, nie ma również prostego podziału na czerń i biel oraz na to, co wypada, a co nie. Maya Frost nie waha się sięgnąć głęboko w relacje pomiędzy kobietą i mężczyzną, odsłania kulisy związków i moment gdy stają pod znakiem zapytania albo trzeba podjąć decyzję co do dalszej drogi, czasem już nie wspólnej.

 

 

 

 

Za możliwość przeczytania 

książki

dziękuję: